Malta: Znany biznesmen podejrzany o zabójstwo dziennikarki

Maltańska policja zatrzymała w środę Yorgena Fenecha, jednego z czołowych biznesmenów w kraju, w związku z dochodzeniem w sprawie zabójstwa znanej dziennikarki śledczej Daphne Caruany Galizii – poinformował Reuters, powołując się na dwa źródła.

Zanim policja ujęła Fenecha, przed świtem w środę, ok. 8 km na północ od stołecznej Valetty, zatrzymano jego luksusowy jacht. Policja weszła na pokład i wymusiła skierowanie jachtu do portu. Fenech jest dyrektorem i współwłaścicielem grupy przedsiębiorstw, która wygrała państwowy przetarg w 2013 r. na budowę elektrowni gazowej – pisze Reuters. Portal Times of Malta przekazał, że jest on szefem przedsiębiorstwa 17 Black.

Dzień wcześniej poinformowano o zatrzymaniu mężczyzny podejrzanego o to, że pośredniczył w zleceniu zabójstwa dziennikarki.

Będzie ułaskawienie?

Caruana Galizia, która pisała o korupcji wśród maltańskich polityków, zginęła w zamachu bombowym przed swoim domem w pobliżu Valetty w październiku 2017 roku. Gazeta „Times of Malta” podała we wtorek, że rząd rozważa ułaskawienie, jeśli podejrzany pośrednik doprowadzi śledczych do organizatora całej operacji. Trzech mężczyzn podejrzanych o dokonanie zabójstwa zatrzymano w grudniu 2017 r. Mieli oni podłożyć bombę w samochodzie dziennikarki i odpalić ją zdalnie. Twierdzą, że są niewinni.

Śmierć Galizii, którą czasami nazywano „jednoosobową Wikileaks”, wywołała ogromne poruszenie nie tylko na Malcie, ale także poza jej granicami. Reuters wskazuje, że zabójstwo Galizii zszokowało europejską opinię publiczną i podało w wątpliwość rządy prawa na Malcie.

Pisała o niewygodnych faktach

53-letnia autorka popularnego bloga ujawniała najciemniejsze aspekty maltańskiej polityki, koncentrując się na przypadkach korupcji wśród miejscowych polityków. Atakowała premiera Josepha Muscata, a także szefa opozycji Adriana Delię. Pisała o maltańskich gangsterach i handlarzach narkotyków. Prowadziła też dochodzenie w sprawie Panama Papers i obnażyła powiązania między głównymi politykami i spółkami-krzakami. Opublikowała tysiące artykułów potępiających nadużycia władzy, przypadki korupcji i niewłaściwego administrowania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Podwójny zabójca zatrzymany na polsko-ukraińskim przejściu granicznym

Na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej na Podkarpaciu zatrzymano 32-letniego Ukraińca. Mężczyznę w całej Europie poszukiwano pilnym nakazem aresztowania. Jest podejrzany o dwa zabójstwa na terenie Czech.

Ścigany Ukrainiec od dłuższego czasu przebywał w Czechach i tam dokonał zbrodni. Według portalu Novinky.cz, doszło do niej 17 listopada w internacie, przerobionym na hostel w Opatovicach nad Łabą. Pokoje wynajmowali tu głównie sezonowi pracownicy ze Wschodu.

Wieczorem doszło do awantury. Dwóch mężczyzn znaleziono w kałuży krwi. Ktoś wezwał karetkę. Ofiary próbowano reanimować, ale bezskutecznie. Zginęły od ciosów zadanych nożem.

Nożownik ulotnił się przed przyjazdem policji. Postanowił natychmiast uciec z kraju. W Pradze wsiadł do autobusu, jadącego do Kijowa. Sądził, że śledczy nie zdążą wpaść na jego trop.

Ale sygnał o poszukiwaniach błyskawicznie dotarł do polskich służb granicznych. Kiedy w Korczowej mundurowi kontrolowali pasażerów i sprawdzali ich paszporty w bazach danych, od razu zorientowali się z kim mają do czynienia.

– W stosunku do Ukraińca zachodziła uzasadniona obawa, że może być niebezpieczny i uzbrojony. W czasie zatrzymania mężczyzna był zaskoczony i nie stawiał żadnego oporu – relacjonują funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Ukrainiec na razie pozostaje w dyspozycji przemyskiej prokuratury i oczekuje na rozpoczęcie procedury ekstradycyjnej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Adrian P. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo 17-latki

Karę 25 lat więzienia wymierzył sąd Adrianowi P. oskarżonemu o zabicie 17-letniej dziewczyny po wyjściu z dyskoteki w 2018 roku. Nieprawomocny wyrok w tej głośnej na Śląsku sprawie zapadł w poniedziałek przed rybnickim wydziałem Sądu Okręgowego w Gliwicach. Informację na temat orzeczenia przekazała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Agata Dybek-Zdyń.

Ukrył ciało w dole

Do zbrodni doszło nocą z 2 na 3 lutego tego 2018 r. w Rybniku. Śledczy ustalili, że 20-letni wówczas Adrian P. pobił Alicję F., udusił ją, a następnie ukrył ciało w dole w pobliżu garaży – tam martwą dziewczynę znalazł przypadkowy przechodzień. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Krótko przed zbrodnią Adrian i Alicja – uczennica jednej z rybnickich szkół – spotkali się w jedynym z rybnickich lokali, gdzie nastolatka świętowała urodziny znajomej. Wyszli razem z klubu, zarejestrowały ich kamery monitoringu. Oboje skręcili w stronę garaży, gdzie nastolatka straciła życie.

Śledczy ustalili, że w chwili zabójstwa sprawca był pod wpływem alkoholu i amfetaminy. Ponieważ był już wcześniej karany, prokuratura przyjęła, iż dopuścił się przestępstwa w warunkach recydywy.

Prokurator domagał się w mowie końcowej dla P. dożywocia. Według oskarżenia nie ma żadnych wątpliwości, że 20-latek zaatakował dziewczynę, zadając jej poważne, skutkujące śmiercią ciosy i nie ma mowy o nieszczęśliwym wypadku. Ofiara miała rany głowy, twarzoczaszki i szyi, zmarła na skutek gwałtownego ucisku na szyję i uduszenia własną krwią z ran głowy.

Chcieli uniewinnienia

Obrona domagała się uniewinnienia, ponieważ nie ma dostatecznych dowodów na to, że P. zabił dziewczynę. Oskarżony na początku śledztwa częściowo przyznał się do winy – mówił, że uderzył Alicję, a po tym, jak ją odepchnął, dziewczyna już się nie podniosła. Później zmienił wyjaśnienia.

Sąd skazał Adriana P. na 25 lat więzienia. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł starać się najwcześniej po 20 latach.
Źródło info i foto: interia.pl

Karpacz: Zatrzymany przyznał się do zabójstwa 43-letniej kobiety

Mężczyzna zatrzymany przez policję przyznał się do zabójstwa kobiety w hotelu w Karpaczu (Dolnośląskie). Motyw zbrodni był na tle uczuciowym. Kobieta została uduszona – podała jeleniogórska prokuratura. Ciało 43-letniej kobiety znaleziono w sobotę po godz. 22.30 w jednym z hoteli w Karpaczu. W niedzielę 43-letni mężczyzna podejrzewany o jej zabójstwo został zatrzymany w województwie pomorskim.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Tomasz Czułowski poinformował, że w poniedziałek 43-letni mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa i przyznał się do tego czynu.

Sprawca składał wyjaśnienia. Motyw zbrodni był uczuciowy. Prokurator złoży wniosek do sądu o tymczasowy areszt. Wstępna opinia z sekcji zwłok potwierdza dotychczasowe ustalenia, że pokrzywdzona zmarła na skutek uduszenia – powiedział prok. Czułowski.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Karpacz: Ciało kobiety znalezione w hotelu. Została zamordowana

Do wstrząsającego odkrycia doszło w sobotę w jednym z hoteli w Karpaczu. Na balkonie jednego z pokoi znaleziono ciało 43-letniej uczestniczki odbywającej się w tym miejscu konferencji. Kobieta przyjechała w delegację z województwa zachodniopomorskiego. W niedzielę zatrzymano mężczyznę podejrzanego o dokonanie zabójstwa. To również mieszkaniec Pomorza Zachodniego.

Kobieta została najprawdopodobniej uduszona, jednak dokładną przyczynę jej śmierci ma wskazać sekcja zwłok. Nieznany jest także motyw zabójstwa. Mężczyzna dobrze znał kobietę, więc nie jest wykluczone, że zbrodni dokonano na tle uczuciowym.

Podejrzany mężczyzna miał opuścić Karpacz zaraz po dokonaniu zbrodni. 43-letni Paweł M. został zatrzymany na terenie województwa zachodniopomorskiego. W poniedziałek został doprowadzony do prokuratury, gdzie został przesłuchany. Przyznał się do winy.

Pawłowi M. grozi dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: se.pl

Stefan W. w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza był niepoczytalny. Jest opinia biegłych

Według opinii biegłych, na którą nieoficjalnie powołuje się m.in. Radio Gdańsk, Stefan W. w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza był niepoczytalny. Oznacza to, że nie będzie on sądzony, a trafi do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Prokuratura miała jednak uznać, że analiza biegłych zawiera pewne niejasności. Obrona mówi Onetowi: – Postępowanie powinno zostać umorzone.

– W mojej ocenie biegli podtrzymali wnioski ze swojej opinii i nie ma żadnych podstaw do zmiany tej opinii. Uważam, że postępowanie powinno zostać umorzone – mówi Onetowi Artur Kotulski, obrońca Stefana W.

I dodaje: – Biegli z aresztu śledczego w Krakowie to najlepsi eksperci w Polsce. Zostali wybrani nie przez obronę, a przez prokuraturę.

Obrońca Stefana W.: pierwszy raz z czymś takim się spotkałem

Prokuratura nie podaje żadnych informacji na temat obecnego postępowania czy ustaleń biegłych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk mówi nam tylko, że postępowanie wciąż trwa, a Stefan W. przebywa w gdańskim areszcie. – Pierwszy raz z czymś takim się spotkałem, że prokuratura nie chce ujawnić opinii – komentuje mec. Kotulski.

Jeżeli ustalenia biegłych zostaną podtrzymane i okaże się, że Stefan W. nie był poczytalny w momencie zabójstwa Pawła Adamowicza, prokuratura powinna zawnioskować do sądu o umorzenie postępowania przeciwko Stefanowi W. Nie będzie to jednak oznaczać, że mężczyzna wyjdzie na wolność.

Jeżeli biegli uznają, że mężczyzna jest potencjalnie niebezpieczny dla otoczenia, trafi on do szpitala psychiatrycznego. O tym jednak zadecyduje sąd.

Stefan W. był wcześniej karany

Stefan W. był wcześniej karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd orzekł wobec niego karę 5 lat i 6 miesięcy więzienia. 8 grudniu ub.r. Stefan W. zakończył odbywanie kary.

Miesiąc później (13 stycznia) podczas imprezy WOŚP w Gdańsku Stefan W. zaatakował nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Włodarz Gdańska zmarł dzień później w szpitalu.
Źródło info i foto: onet.pl

Tajemnicza śmierć w hotelu w Karpaczu. Jest śledztwo

W niedzielę policja zatrzymała mężczyznę podejrzewanego o zabójstwo w Karpaczu (Dolnośląskie). Ciało martwej kobiety znaleziono w sobotę w nocy w jednym z tamtejszych hoteli – podała jeleniogórska policja.

Rzecznik prasowa jeleniogórskiej policji Edyta Bagrowska poinformowała PAP w niedzielę wieczorem, że 43-letni mężczyzna podejrzewany o zabójstwo kobiety w hotelu w Karpaczu został zatrzymany w niedzielę na terenie innego niż dolnośląskie województwa.

Zostanie przewieziony do Jeleniej Góry, gdzie odbędą się z nim czynności śledcze. Ma status osoby podejrzewanej, bo jeszcze nie przedstawiono mu zarzutów. Sekcja zwłok kobiety ma wskazać dokładne przyczyny jej śmierci – powiedziała policjantka.

Ciało martwej kobiety znaleziono w sobotę po godz. 22.30 w jednym z hoteli w Karpaczu. Policja nie chciała ze względu na dobro śledztwa informować, że poszukuje podejrzewanego o zabójstwo sprawcę.

Informację o śmierci 43-latki podało jako pierwsze radio RMF FM. Stacja przekazała nieoficjalne informacje, że policja poszukuje mężczyzny, który miał odjechać spod hotelu samochodem BMW na angielskich numerach rejestracyjnych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sąd w Teksasie wstrzymał wykonanie kary śmierci. Sprawa zabójstwa do ponownego rozpatrzenia

Sąd apelacyjny w Teksasie podjął w piątek decyzję o wstrzymaniu egzekucji Rodneya Reeda, który został skazany na karę śmierci za morderstwo swojej 19-letniej kochanki w 1996 roku. Ta miała zostać wykonana w środę. Pojawiły się nowe poszlaki i dowody, które podważają jego winę.

Jak informuje agencja Reutera, sąd apelacyjny w Teksasie wstrzymał egzekucję Reeda i orzekł, że jego prawnicy spełnili wymogi prawne dotyczące ponownego rozpatrzenia przez sąd niższej instancji pod kątem tego, czy oskarżyciele przedstawili fałszywe zeznania i ukryli dowody przemawiające na korzyść mężczyzny. Reed od początku twierdzi, że jest niewinny.

51-letni Rodney Reed został skazany na karę śmierci w 1998 roku za morderstwo Stacey Stites, 19-latki, z którą utrzymywał kontakty intymne. Kobieta została znaleziona martwa na skraju drogi. Śledczy ustalili, że została zgwałcona, a później uduszona.

Mogło dojść do wielu błędów

Jak podaje Reuters, eksperci medycyny sądowej, którzy zeznawali przeciwko Reedowi, przyznali później, że popełniali błędy. Śledczy nie zbadali dokładnie, czy morderstwa nie popełnił Jimmy Fennell, miejscowy policjant i narzeczony ofiar. Przez jakiś czas był on głównym podejrzanym, jednak został kilka razy przesłuchany, przeszedł testy wykrywające kłamstwa i badania krwi i nigdy nie został oskarżony.

Wątpliwości budzi również fakt, iż czarnoskórego mężczyznę winnym zabójstwa uznała ława przysięgłych złożona z białoskórych osób. Niewykluczone, że w grę mógł wchodzić również aspekt rasowy.

Sprawa Rodneya Reeda relacjonowana jest przez media i emocjonuje opinię publiczną. Petycję o uwolnienie mężczyzny, którą zamieszczono w internecie, podpisały niemal trzy miliony osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tomasz J. wysadził kamienicę, by zatrzeć ślady innej Zbrodni. zabił żonę i cztery inne osoby

„Musiałby mi łeb odrąbać i przyszyć nowy, bo ja już z nim nie chcę żyć, ani w ogóle nic” – napisała do nowego partnera Beata J. Jak ustaliła prokuratura, niedługo potem mąż kobiety Tomasz J. z zazdrości zmasakrował jej ciało. By zatrzeć ślady, wysadził w powietrze kamienicę, w której mieszkała. Zginęły cztery kolejne osoby. W piątek rusza proces mężczyzny. 44-latek jest oskarżony o zabójstwo pięciu osób i usiłowanie zabójstwa 34.

To pierwszy taki proces w Polsce. Do tej pory nikt nie odpowiadał przed sądem za usiłowanie zabójstwa tak wielu osób. Tomasz J. będzie siedział za kuloodporną szybą. Jednym ze świadków może być jego 14-letni syn Kacper, który wcześniej nieomal zginął w wypadku, do którego mężczyzna miał celowo doprowadzić.

Chłopiec przebywa pod opieką cioci. Kilka tygodni temu sąd pozbawił jego ojca praw rodzicielskich. – Sytuacja mojej klientki i chłopca jest bardzo ciężka z uwagi na to, że ta sprawa wiele ich kosztuje. W procesie będą oskarżycielami posiłkowymi, ale z powodów emocjonalnych raczej nie będą uczestniczyć w rozprawach – mówi mec. Katarzyna Golusińska, pełnomocnik ciotki 14-letniego Kacpra. Chłopiec cały czas jest pod opieką psychologa.

Sprawcę wskazali świadkowie

4 marca 2018 roku wszystkie media informowały o wybuchu w poznańskiej kamienicy przy ulicy 28 czerwca 1956 r. Służby wezwane na miejsce w gruzach znalazły pięć ciał. Jedno z nich miało obrażenia, które nie mogły powstać w wyniku katastrofy budowlanej. Potencjalnego sprawcę szybko wskazali świadkowie.

Mieszkańcy kamienicy opowiedzieli śledczym o mieszkającej pod numerem piątym Beacie J. Kobieta niedawno rozstała się z mężem. Tak się go bała, że wymieniła zamki w drzwiach. Tomasz J. miał się nad nią znęcać i nadużywać alkoholu. „Gdy dowiedział się o założeniu sprawy rozwodowej, groził Beacie samobójstwem i ‚pozbawieniem wszystkiego, co jest dla niej ważne”’ – przyznał sąsiad zamordowanej kobiety.

Beata J. wystąpiła o rozwód po wypadku samochodowym. Prokuratura ustaliła, że Tomasz J., jadąc 109 km/h na drodze, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 60, celowo zjechał na pobocze i wjechał w drzewo. Jego 14-letni syn bardzo ucierpiał w wypadku. Z powodu obrażeń głowy długo był nieprzytomny. Miał zapadnięte płuco i bardzo skomplikowane złamania prawej nogi. Przeszedł kilka operacji i cały czas wymaga rehabilitacji.

Paradoksalnie, być może właśnie wypadek, a w konsekwencji rehabilitacja sprawiły, że jeszcze żyje. 3 marca 2018 r. Tomasz J. przyleciał do Poznania. Z lotniska odebrał go ojciec i zawiózł prosto do mieszkania żony, z którą był w separacji. Po 15 minutach Tomasz J. zadzwonił do ojca, że zostanie u kobiety dłużej. Ten pojechał do domu i położył się spać. Rano dowiedział się, że kamienica, do której zawiózł syna, wybuchła. 14-letniego Kacpra nie było w budynku, bo przebywał wówczas w szpitalu na rehabilitacji.

Chciał ukryć ślady

Jak wynika z aktu oskarżenia, do wybuchu doszło w chwili, gdy do mieszkania Beaty J. próbowali wejść jej znajomi. Przez kilka minut nie mogli otworzyć drzwi. Przebywający w środku Tomasz J. odkręcił rurę doprowadzającą gaz do kuchenki. Siła wybuchu była tak duża, że część kamienicy się zawaliła.

Prokuratura ustaliła, że Tomasz J. miał doprowadzić do wybuchu, bo bał się, że znajomi żony odkryją, co zrobił. Z postępowania wynika bowiem, że z zazdrości rzucił się na swoją żonę z nożem. Zadał jej 11 ciosów w klatkę piersiową. Gdy już nie żyła, zbezcześcił jej ciało, zadając wiele obrażeń ostrym narzędziem.

Poza zamordowaną Beatą J. w wyniku wybuchu gazu zginęły cztery osoby. Pod paznokciami Tomasza J. znaleziono ślady DNA jego żony. Na jego spodniach i butach była jej krew. Jego ślady DNA były na rurce doprowadzającej gaz. Tomasz J. odmówił składania wyjaśnień. Nie chciał się odnieść do tego, czy przyznaje się do winy.

Chciał, żeby mama była szczęśliwa

Przesłuchiwany przez śledczych 14-letni Kacper zeznał, że nie pamięta wypadku samochodowego. Przyznał, że rodzice nie darzyli się sympatią, ale w jego obecności starali się nie kłócić. Zdarzało się jednak, że po wypiciu piwa ojciec wulgarnie odnosił się do matki i awanturował się. Chłopiec wiedział o rozwodzie i chciał, by do niego doszło, bo zależało mu na tym, by mama była szczęśliwa.

W piątek o 9:30 rozpocznie się proces Tomasza J. Ma odpowiadać za umyślne spowodowanie wypadku, w którym ranny został jego syn, a także za zabójstwo żony i czterech innych osób przebywających w kamienicy oraz za usiłowanie zabójstwa kolejnych 34. Grozi za to dożywocie. Kamienica, w której doszło do wybuchu, ze względów bezpieczeństwa miała zostać rozebrana.
Źródło info i foto: wp.pl

Rosja: Naukowiec-morderca z Petersburga może mieć inne zbrodnie na koncie

Naukowiec-morderca z Petersburga, oskarżony o zamordowanie swojej asystentki, może mieć na koncie inne zbrodnie. 63-letni Oleg Sokołow w weekend został zatrzymany z torbą, w której odnaleziono odcięte ręce kobiety. Zabójstwa 24-letniej Anastazji Jeszczenko – swojej studentki i kochani – miał dokonać w afekcie. Sokołow jest znanym historykiem, specjalistą od wojen napoleońskich.

Słynny historyk został zatrzymany w sobotę 9 listopada, gdy wpadł do Mojki – rzeki w Petersburgu. Okazało się, że próbował wyrzucić worek z odciętymi rękami młodej kobiety. W jego mieszkaniu znaleziono rozczłonkowane ciało 24-letniej Anastazji Jeszczenko – jego studentki, współpracownicy i kochanki.

Sokołow przyznał się do morderstwa, zeznał, że to jedyny taki czyn w jego sprawiedliwym i porządnym życiu. Powiedział, że do morderstwa doszło podczas kłótni. Twierdzi, że kobieta sama chwyciła za nóż. Myślałem, że to ideał, a ona stała się koszmarem – zeznał Sokołow.

63-latek powiedział, że zastrzelił kobietę w swoim mieszkaniu, a po dwóch dniach postanowił pozbyć się ciała. Po wszystkim chciał w stroju Napoleona popełnić samobójstwo przed Twierdzą Pietropawłowską.

Rzucał nią, aż się trzęsły ściany

„Komsomolskaja Prawda” dotarła do sąsiada Sokołowa. Wspomina on, że w noc, kiedy doszło do zabójstwa, słyszał kłótnię pary. Anastazja chciała jechać na urodziny przyjaciółki, a 63-latek robił jej sceny zazdrości. W pewnym momencie słychać było jak Jeszczenko nazywa swojego partnera „draniem”. Wtedy Sokołow zaczął krzyczeć, że jest niewdzięczna.

Według sąsiada chwilę później pokój się zatrząsł – twierdzi, że naukowiec musiał rzucić kobietą. Samego morderstwa, momentu strzału, nie słyszał.

Już kiedyś miał spowodować śmierć człowieka

Pod adresem Sokołowa wciąż pojawiają się nowe oskarżenia. Według niektórych ten weteran historycznych rekonstrukcji miał w 1981 roku doprowadzić na Bałtyku do utonięcia zabytkowego okrętu i śmierci człowieka – napisał o tym na blogu pisarz Andriej Jegorow. 25-letni wówczas Oleg Sokołow brał udział w zdjęciach do filmu pod adresem Jurija Giermana „Młoda Rosja”. Był tak nieodpowiedzialny, że utopił statek i człowieka – pisze Jegorow.

Ciągle wraca także sprawa studentki z 2008 roku. Kobieta twierdziła, że Sokołow pobił ją, przywiązał do krzesła i groził, że oszpeci ją gorącym żelazem.

Rosyjskie media piszą i zwracają uwagę także na tajemniczą śmierć pierwszej żony Sokołowa. Szef Komitetu Śledczego Aleksandr Bastrykin, wprost powiedział, że bada się także inne epizody z przeszłości petersburskiego docenta.

Oleg Sokołow był uznanym naukowcem, specjalistą od wojen napoleońskich. Otrzymał nawet Order Legii Honorowej od francuskiego prezydenta Jacquesa Chiraca. Mieszkał w prestiżowej dzielnicy, miał wpływowych patronów, wśród których był m.in. kontrowersyjny biznesmen Wiktor Baturin.
Źródło info i foto: RMF24.pl