Szabda: Ciało 2-latki w łóżeczku. Ojciec z zarzutem zabójstwa

33-letni Bartosz H. usłyszał zarzut zabójstwa dwuletniej córki oraz zarzuty narażenia na utratę zdrowia i życia pozostałych domowników. Ciało dziewczynki leżące w łóżeczku w stanie rozkładu odkryła ekipa remontowa w domu w Szabdzie w Kujawsko-Pomorskiem. 23 czerwca prokuraturę powiadomiono o ujawnieniu zwłok około dwuletniego dziecka w jednym z domów w miejscowości Szabda w pow. brodnickim. Ojciec dziecka Bartosz H. usłyszał zarzuty zabójstwa. Dziewczynka zmarła, zdaniem śledczych, między 10 a 20 czerwca. 

– Ponadto, zarzucono mu narażenie na utratę życia lub uszczerbku na zdrowiu piątki swoich dzieci, wówczas, kiedy jeszcze wszystkie żyły. Następnie o narażenie tychże dzieci na te same skutki, tylko że teraz chodzi o czwórkę tych dzieci, poprzez kontakt z bakteriami chorobotwórczymi, które toczyły zwłoki Mai. Prokurator przedstawił również zarzut znieważenia zwłok – przekazał Andrzej Kukawski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu. 

Dodał, że „ostatni z zarzutów to narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo syna Bartosza H., z którym przebywał w Warszawie”. Mężczyzna w chwili zatrzymania był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szokujące zeznania ws. zabójcy Pawła Adamowicza

06.06.2022 – Gdansk, Sad Okregowy. Sprawa sadowa Stefana W oskarzonego o zabojstwo prezydenta Gdanska Pawla Adamowicza. Fot. Karol Makurat/REPORTER
n/z: Stefan W.

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbywa się trzynasta rozprawa w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Oskarżony Stefan W. został doprowadzony z pobliskiego aresztu śledczego do największej sali sądu. – Nie zapomnę tego do końca życia, to wzrok mordercy. Triumf, ekstaza, zadowolenie – wspomina świadek zdarzenia.

Inna kobieta, która również była świadkiem zabójstwa Pawła Adamowicza, wspominała, że widoczność na scenie była ograniczona. – Widziałam, jak ktoś przebiegał od mojej prawej strony, biegał po scenie i czymś wymachiwał. Ten człowiek krzyczał, że był szykanowany i dlatego pan prezydent musiał zginąć. Nie byłam w stanie się ruszyć, byłam totalnie sparaliżowana.

Kobieta powiedziała, że panował chaos, ludzie krzyczeli. – Postanowiłam, że wejdę na scenę i sprawdzę, czy wszystko dobrze z panem prezydentem. Zobaczyłam, jak dwóch policjantów sprowadza mordercę po schodach. To, co pamiętam do dzisiaj, nie zapomnę tego do końca życia, to wzrok mordercy. Triumf, ekstaza, zadowolenie – relacjonowała kobieta.

O szczegóły tego spojrzenia dopytywał adwokat Adamowicza. – Cały czas się uśmiechał. Jak podniósł głowę, to wtedy zobaczyłam ekscytację. Nie spotkaliśmy się wzrokiem. Był z siebie zadowolony – zeznawała kobieta.

Trzy lata temu na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nożownik zaatakował prezydenta Pawła Adamowicza. Włodarz Gdańska zmarł dzień później w szpitalu. Sprawca morderstwa nie uciekał, został ujęty natychmiast i od razu trafił do aresztu na wyjaśnianie sprawy.

Stefan W. jest oskarżony o dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także o popełnienie przestępstwa zmuszania innej osoby do określonego zachowania. Obu przestępstw oskarżony miał dopuścić się w warunkach powrotu do przestępstwa. Oskarżonemu grozi od 12 lat do dożywotniej kary więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymano oskarżonych o podżeganie do zabójstwa policjanta

Aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego w Koszalinie zakończyło się śledztwo w sprawie podżegania do zabójstwa policjanta z garnizonu zachodniopomorskiego. Sprawę wyjaśnili policjanci CBŚP wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Koszalinie. Podżeganie do zabójstwa miało nastąpić w związku z rzetelnym wykonywaniem obowiązków przez policjanta, szczególnie przy zwalczaniu przestępczości narkotykowej.

Wszystko zaczęło się, gdy policjanci z Zarządu w Szczecinie Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Koszalinie wyjaśniali działalność zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się dystrybucją narkotyków na terenie województwa zachodniopomorskiego. W efekcie dotarli do informacji, z której wynikało, że zlecono zabójstwo policjanta. Funkcjonariusz wykonując rzetelnie swoje obowiązki utrudniał działalność przestępczą miejscowego półświadka, a w 2019 roku przyczynił się do aresztowania jednego z podejrzanych. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna po wyjściu z aresztu postanowił zemścić się. Początkowo kierował wobec funkcjonariusza groźby, a gdy te nie przyniosły oczekiwanego rezultatu najprawdopodobniej podjął bardziej radykalne działania.

Według śledczych mężczyzna wspólnie z drugim podejrzanym o handel narkotykami, zaproponowali kilkadziesiąt tysięcy złotych za zabójstwo policjanta. Z zebranego materiału wynika, że rozpoczęli oni przygotowania do popełnienia zbrodni, ale ten plan pokrzyżowali policjanci CBŚP, którzy wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Koszalinie w pierwszej połowie 2021 roku rozbili gang handlarzy narkotyków. Wtedy to zatrzymano i aresztowano 11 osób, którym przedstawiono zarzuty dystrybucji znacznych ilości narkotyków i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Nikt wówczas nie przypuszczał, że działania te mogą mieć tak istotne znaczenie dla bezpieczeństwa jednego z policjantów garnizonu zachodniopomorskiego.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego, na przełomie stycznia i lutego policjanci CBŚP doprowadzili do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie dwóch mężczyzn, którym przedstawiono zarzuty podżegania do zabójstwa policjanta. Jednego z podejrzanych sąd tymczasowo aresztował, natomiast drugi od dłuższego czasu przebywał już w areszcie w związku ze śledztwem w sprawie handlu narkotykami.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na sporządzenie aktu oskarżenia w sprawie podżegania do zabójstwa funkcjonariusza Policji. Za to przestępstwo może grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Morderstwo w miejscowości Szabda. Zwłoki dziecka znaleźli robotnicy. Ojciec z zarzutami zabójstwa i zbezczeszczenia zwłok

W miejscowości Szabda w powiecie brodnickim (województwo kujawsko-pomorskie) znaleziono w czwartek ciało dwuletniej dziewczynki. Ojciec dziecka Bartosz Ch. usłyszał zarzut zabójstwa dwuletniej córki i zbezczeszczenia zwłok. Dostał też inne zarzuty. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.

„Po godzinie 22. w sobotę zakończyło się przesłuchanie podejrzanego Bartosza Ch. Prokurator w oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wydał postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów, które dotyczą kilku czynów tj. zabójstwa małoletniej córki, czynów polegających na fizycznym i moralnym znęcaniu się nad małoletnimi dziećmi, nieporadnymi z uwagi na chociażby wiek, narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia oraz zbezczeszczenia zwłok” – poinformował Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności od ośmiu lat do dożywocia. Prokurator nie przekazał więcej szczegółowych informacji, wskazując na początkowy etap postępowania i dobro śledztwa. Prokuratura będzie wnosiła o aresztowanie mężczyzny na okres trzech miesięcy.

Ciało dziecka znaleźli robotnicy

Jak przekazywała aspirant sztabowa Agnieszka Łukaszewska z Komendy Powiatowej Policji w Brodnicy, zgłoszenie o tym, że w domu jednorodzinnym znaleziono zwłoki około dwuletniego dziecka, przyszło w czwartek około godz. 18 od właścicielki nieruchomości, która z kolei dowiedziała się o tym od ekipy remontowej, która weszła do domu naprawiać przeciekający dach.

Wezwany na miejsce patrol policji wraz z lekarzem potwierdzili, że w domu znajdują się zwłoki dziecka w stanie znacznego rozkładu. – Dziecko leżało na łóżku. Prawdopodobnie jest to dziewczynka – opowiadała policjantka.

Wiadomo, że dziecko nie żyje od około dwóch tygodni. W piątek prokuratorzy otrzymali wstępne wyniki sekcji zwłok, ale informacji o jej wynikach nie przekazano mediom.

Ojciec zatrzymany w Warszawie

Dom, w którym znaleziono zwłoki dwulatki, wynajmowany był małżeństwu: 33-letniemu mężczyźnie i 27-letniej kobiecie. Jak dowiedziała się TVN24, kobieta znajduje się w jednym ze szpitali w Warszawie w związku z patologią ciąży. Tam urodziła kolejne dziecko.

Miejsce pobytu jej męża było początkowo nieznane. W piątek został zatrzymany w Warszawie. Był nietrzeźwy i został przewieziony w konwoju do Brodnicy – informował Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu. Małżeństwo miało pięcioro dzieci w wieku od dwóch do siedmiu lat. Jedno z nich było z ojcem w momencie zatrzymania, a pozostałe znajdowały się pod opieką dziadków.

Rodzina „pod opieką” GOPS

Jak nas poinformowano w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Brodnicy, rodzina od 2015 roku była pod opieką ośrodka. Pod koniec maja pracownik socjalny odwiedził tę rodzinę po raz ostatni. – Nic nie wskazywało na to, żeby cokolwiek się działo niepokojącego. Gromadka dzieci była, ale nic dysfunkcyjnego – opowiada Wiesława Jaranowska, kierownik GOPS.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jak dziś może wyglądać Jacek Jaworek?

Zabił trzy osoby ze swojej rodziny i rozpłynął się w powietrzu. Śląska policja publikuje portrety progresywne Jacka Jaworka, który jest poszukiwany za zabójstwo w Borowcach. Funkcjonariusze informują, że mężczyzna – jeżeli żyje – mógł znacząco zmienić swój wygląd. Jak informuje śląska policja, nadal prowadzone jest śledztwo w sprawie zabójstwa w lipcu 2021 r. trzech osób w Borowcach pod Częstochową. Funkcjonariusze poszukują Jacka Jaworka, który podejrzewany jest o zamordowanie członków swojej rodziny. Policja opublikowała przygotowane przez biegłego portrety progresywne mężczyzny.

 Wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu poszukiwanego, proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym KWP w Katowicach tel. 798031306, Komendą Miejską Policji w Częstochowie tel. 47 858 1255, albo z najbliższą jednostką Policji tel. alarmowy 112. Częstochowska prokuratura wystąpiła o przedłużenie śledztwa przeciwko Jackowi Jaworkowi.

– Wystąpiliśmy do prokuratora regionalnego w Katowicach o przedłużenie okresu trwania śledztwa na kolejne sześć miesięcy. Przyczyną takiego wniosku prokuratora jest konieczność kontynuowania czynności procesowych – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.

Jak wyjaśnił, chodzi głównie o uzyskanie uzupełniającej opinii biegłych w dziedzinie medycyny sądowej. Mają oni odnieść się do opinii z zakresu balistyki. Prokuratura czeka też na materiały w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. – Wstąpiliśmy do dwóch państw o wykonanie czynności procesowych. Te materiały jeszcze nie wpłynęły – powiedział rzecznik.

Prokuratura nie ujawnia, o które państwa chodzi. Wiadomo jedynie, że są to kraje unijne, a wniosek o pomoc dotyczy informacji na temat posługiwania się urządzeniami elektronicznymi na ich terytorium. Wiadomo, że Jaworek pracował przed laty w Szwajcarii, Niemczech i we Włoszech.

Podczas trwającego blisko rok śledztwa przesłuchano prawie 100 świadków, wśród których są m.in. członkowie bliższej i dalszej rodziny oraz znajomi Jaworka i mieszkańcy wsi Borowce. Byli pytani o samą zbrodnię, sytuację w rodzinie Jaworków oraz o przypuszczalne miejsce pobytu podejrzanego. Prokuratura zasięgnęła wiele specjalistycznych opinii, poza ekspertyzą z zakresu medycyny sądowej i balistyki także m.in. opinie w dziedzinie informatyki, genetyki i badań chemicznych. Podczas przesłuchań wykorzystano też badania wariograficzne.

Zbrodnia w Borowcach

10 lipca 2021 r. w miejscowości Borowce k. Częstochowy w domu jednorodzinnym wezwani do awantury domowej policjanci znaleźli ciała 44-letniego małżeństwa oraz ich 17-letniego syna. Ofiary zostały zastrzelone, przeżył tylko młodszy, 13-letni syn, który zdołał się najpierw ukryć, a potem uciec. Jest kluczowym świadkiem w śledztwie.

Ustalenia śledczych od początku wskazywały, że sprawcą zbrodni jest brat 44-latka, Jacek Jaworek, który od niedawna mieszkał z rodziną w domu Borowcach – po opuszczeniu zakładu karnego, gdzie od marca do czerwca 2021 r. odbywał zastępczą karę pozbawienia wolności w związku z uchylaniem się od płacenia alimentów.

Tuż po zbrodni Jaworek uciekł. Śledczy od początku zaznaczają, że nie wykluczają żadnej opcji – biorą pod uwagę, że mężczyzna mógł popełnić samobójstwo, ale też może ukrywać się nadal w Polsce lub innym kraju. 53-latek jest poszukiwany listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania, wystawiono za nim czerwoną notę Interpolu. Komendant wojewódzki policji w Katowicach wyznaczył też nagrodę w wysokości 20 tys. zł za informacje, które pomogą zatrzymać Jaworka lub odnaleźć jego ciało.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest akt oskarżenia ws. zabójstwa 11-letniego Sebastiana

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu przesłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi M., który odpowie m.in. za uprowadzenie i zabicie 11-letniego Sebastiana z Katowic. Do tej głośnej zbrodni, która wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju, doszło w maju ubiegłego roku. Tomasz M. odpowie przed sądem za siedem przestępstw. Usłyszał zarzuty dotyczące nie tylko związane z zabójstwem Sebastiana – jeszcze przed tą zbrodnią miał wykorzystać seksualnie dwoje innych dzieci.

Sprawę rozpozna Sąd Okręgowy w Sosnowcu. Wszystko wskazuje na to, że z uwagi na charakter sprawy proces będzie toczył się z wyłączeniem jawności. Decyzję o tym podejmie sąd.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo na terenie ogródków działkowych w Olsztynie. Kary utrzymane

Sąd Apelacyjny w Białymstoku nie znalazł okoliczności łagodzących i prawomocnie utrzymał kary 25 lat więzienia dla dwójki oskarżonych o zabójstwo młodego mężczyzny na terenie jednego z olsztyńskich ogrodów działkowych. Zwrócił uwagę, że do zbrodni doszło wręcz bez powodu. Apelacje składali obrońcy, którzy chcieli zmiany kwalifikacji prawnej czynu – z zabójstwa na pobicie ze skutkiem śmiertelnym i kary łagodniejszej, albo uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Olsztynie.

Do zbrodni doszło 30 grudnia 2020 roku, na terenie ogródków działkowych „Szafirek” w Olsztynie. Według ustaleń prokuratury, mieszkaniec jednej z podmiejskich miejscowości, dzień wcześniej późnym popołudniem przyjechał do Olsztyna, gdzie poznał trzech mężczyzn.

Wspólnie pili alkohol i zażywali narkotyki w altanie na terenie ogródków działkowych. Mężczyźni byli bezdomni i wówczas zajmowali tę altankę. Do konfliktu między pokrzywdzonym a oskarżonymi miało dojść w momencie, gdy próbował on zażyć porcję narkotyku przeznaczoną nie dla niego. Doszło do kłótni, potem do brutalnego pobicia. Do zgonu doprowadziły rozległe, poważne obrażenia głowy i ubytek krwi.

Jak wskazali powołani w śledztwie biegli, ofiara została brutalnie pobita m.in. przy użyciu metalowej rurki o ponadmetrowej długości i szklanej butelki, nieustalonym ostrym narzędziem zadano jej też pięć ran kłutych ramion.

Sąd utrzymał kary

Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał apelacje za bezzasadne i kary 25 lat więzienia utrzymał. Sprawcy działali w porozumieniu i z zamiarem ewentualnym zabójstwa, apelacje obrońców stanowią jedynie polemikę z prawidłowymi ustaleniami pierwszej instancji – uzasadniał sąd.

– Bili wspólnie, po całym ciele, a następnie razem przeciągnęli – skatowanego mężczyznę – w stronę domu znajdującego się na działce, gdzie porzucili go bez żadnych szans na jakąkolwiek pomoc i w okolicznościach, które musiały w sposób nieuchronny prowadzić do śmierci pokrzywdzonego – uzasadniała wyrok sędzia Alina Kamińska. Przypominała, że była zima, noc i teren ogródków działkowych, gdzie nie ma wtedy ludzi.

Sędzia zwracała uwagę na brutalność sprawców, pastwienie się nad ofiarą i rozległość zadanych obrażeń. – Skutek w postaci śmierci pokrzywdzonego był im obojętny. A przypomnieć należy, że obojętność wobec skutku już statuuje zamiar ewentualny – dodała. Odnosząc się do stopnia demoralizacji sprawców, ich wcześniej wielokrotnej karalności sędzia Kamińska mówiła, że w tej sprawie 25 lat więzienia to kara „właściwa i sprawiedliwa”. – Ma też chronić społeczeństwo przed takimi osobami, jak oskarżeni – podkreśliła.

Przypomniała, że sprawcy, którzy byli pod wpływem alkoholu i środków odurzających, działali z błahego powodu, a w ocenie społecznej „bez powodu”, bo chodziło o tzw. działkę narkotyku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ryszard Bogucki zwolniony przez sąd z więzienia

Sąd Okręgowy w Częstochowie zwolnił skazanego za zabójstwo „Pershinga” Ryszarda Boguckiego z odbywania pozostałej części kary 25 lat więzienia. Prawomocny wyrok w tej sprawie zapadł w 2004 roku. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zaskarżyła decyzję o zwolnieniu Boguckiego. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zaskarżyła postanowienie Sądu Okręgowego w Częstochowie Wydział III Penitencjarny i Nadzoru nad Wykonywaniem Orzeczeń Karnych z 6 czerwca, którym Sąd zwolnił Ryszarda Boguckiego z odbycia reszty orzeczonej wobec niego łącznej kary 25 lat więzienia. Bogucki był skazany m.in. za zabójstwo, kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, wymuszenie rozbójnicze, porwanie oraz oszustwo.

Jak ustaliła PAP, zdaniem Sądu skazany odbył już karę w takim wymiarze, że dalsze oddziaływanie resocjalizacyjne nie rokuje większych postępów. Dodatkowo, według Sądu, analiza okoliczności dotyczących procesu resocjalizacji, pozwala na wysnucie wniosku, że u skazanego ukształtowały się właściwe postawy wobec obowiązku przestrzegania porządku prawnego. To natomiast pozwala sądzić, że pomimo niewykonania pozostałej do odbycia części kary, nie popełni on ponownie przestępstwa i będzie przestrzegał porządku prawnego.

Wniosek o zwolnienie Boguckiego negatywnie zaopiniował natomiast Zastępca Dyrektora Zakładu Karnego w Herbach z uwagi na negatywną prognozę kryminologiczno–społeczną. Podobne zdanie miał prokurator. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zaskarżyła postanowienie Sądu. Według prokuratury Sąd skoncentrował się tylko na okolicznościach związanych z regulaminowym pobytem Boguckiego w więzieniu i uzyskiwaniem przez niego nagród i ulg, właściwą postawą wobec przełożonych. Prokuratura zauważyła, że podczas wydawania decyzji ws. zwolnienia Ryszarda Boguckiego pominął okoliczności związane z postawą skazanego, właściwościami i warunkami osobistymi, okolicznościami popełnionych przestępstw oraz zachowaniem po ich popełnieniu.

Bogucki bowiem nie przyznał się do popełnienia przestępstw i nie wyraził skruchy. Prokurator zaskarżenie decyzji Sądu argumentował także tym, że skazany poza zabójstwem dopuścił się wielu bardzo poważnych przestępstw o wysokim stopniu społecznej szkodliwości, w tym założenia oraz kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, porwania, czy też wymuszenia rozbójniczego. Prokuratura zaznaczyła, że skazany odbywa karę łączną 25 lat więzienia za przestępstwa, których popełnieniem wykazał niewątpliwy brak poszanowania dla podstawowych wartości, jakimi są życie i zdrowie człowieka. Najpoważniejszym z nich było zabójstwo, którego dopuścił się z użyciem broni palnej, mające w istocie charakter egzekucji na Andrzeju Kolikowskim ps. Pershing.

Jak ustaliła PAP Bogucki, odbywając karę w systemie programowego oddziaływania, wywiązywał się z zadań jedynie w stopniu umiarkowanym. Podczas długiego procesu izolacji brał udział jedynie w trzech programach, a w grudniu 2021 r. definitywnie zrezygnował z uczestnictwa w następnych. Dodatkowo skany nie pracuje odpłatnie, jak też nie udziela się w pracach nieodpłatnych na rzecz oddziału mieszkalnego.

Bogucki w 2021 r. ubiegał się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W czerwcu 2021 r., Sąd Okręgowy w Częstochowie odrzucił wniosek skazanego. Negatywną decyzję utrzymał w mocy postanowieniem z września 2021 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach.

Zaskarżenie decyzji o zwolnieniu Boguckiego

Zaskarżenie decyzji sądu o zwolnieniu Ryszarda Boguckiego z odbywania pozostałej części kary potwierdził PAP rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej Łukasz Łapczyński. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie złożyła zażalenie na postanowienie Sądu. Ponadto obecny na posiedzeniu prokurator złożył sprzeciw od tej decyzji. Ostatecznie czy Ryszard B. pozostanie w Zakładzie Karnym i odbędzie resztę orzeczonej wobec niego kary, zdecyduje Sąd Apelacyjny w Katowicach, który rozstrzygnie zażalenie prokuratora – powiedział prokurator.

Bogucki w 2003 r. został skazany m.in. za zabójstwo „Pershinga”. Wyrok ten stał się prawomocny w 2004 r. W 2009 r. warszawska prokuratura skierowała oskarżenia przeciwko Andrzejowi Z. ps. „Słowik” i Boguckiemu, zarzucając im m.in. nakłanianie do zabójstwa b. szefa policji generała Marka Papały, zastrzelonego w Warszawie w 1998 r. W 2013 r. warszawski SO uniewinnił obu mężczyzn, krytycznie oceniając wiele działań organów ścigania w sprawie, a dowody uznając za „kruche”. Wyrok ten stał się prawomocny – prokuratura nie apelowała.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Podwójne zabójstwo w Kotli. Prokuratura wyjaśnia sprawę

Do dramatycznych zdarzeń doszło w środowe popołudnie w Kotli. W jednym z domów przy ul. Szkolnej zginęło dwóch mężczyzn. Policja zatrzymała wnuczkę jednego z nich. Do zdarzenia miało dojść po godz. 18. Jak relacjonują sąsiedzi, w jednym z domów doszło do awantury, po której wybiegła z niego 20-letnia Julia. W środku znaleziono zakrwawione ciała dwóch mężczyzn. Jak nieoficjalnie się dowiadujemy, zginęli od ciosów nożem. Jedna z ofiar to dziadek młodej kobiety, druga zabity mężczyzna to jego znajomy. Policja póki co nie udziela żadnych informacji. Potwierdza jedynie, że doszło tam do zdarzenia o charakterze kryminalnym. Młoda kobieta została zatrzymana przez policję. Pytani o nią mieszkańcy Kotli rozkładają ręce. Choć o zabójstwie mówi cała wieś, to o młodej kobiecie wypowiadają się niechętnie.

– Ona już wcześniej miała problemy psychiczne. Słyszałam, że trafiała na obserwację, ale ją wypuszczano. Chociaż wolałabym jej nie oceniać, zanim nie będzie wiadomo co dokładnie się stało – mówi nam jedna z mieszkanek Kotli. – Co tu można dużo mówić? Tam w grę wchodził alkohol – dodaje inna sąsiadka.

Cała wieś aż huczy od plotek i spekulacji. Jak mówią jej mieszkańcy, w tym domu wiele razy dochodziło do alkoholowych libacji. Tego dnia było podobnie. Jak dokładnie zginęli dwaj mężczyźni? To ma wyjaśnić policyjne i prokuratorskie postępowanie. Wiadomo, że ofiarom zadano wiele ciosów nożem. Zatrzymana kobieta trafiła na policyjną komendę w Głogowie. W czwartek trzeźwiała w areszcie.
Źródło info i foto: glogow.naszemiasto.pl

Kobieta z ranami kłutymi zgłosiła się na komisariat. Zatrzymano 53-latka

Policjanci z Pelplina (woj. pomorskie) zatrzymali 53-letniego mężczyznę, który w trakcie kłótni zadał swojej żonie kilka ciosów nożem. 50-latka o własnych siłach dotarła do komisariatu, skąd została przewieziona do szpitala. Nożownikowi, który był pijany, grozi nawet dożywotnie pozbawienie wolności.

Policjanci z Pelplina w komunikacie przesłanym w środę poinformowali, że prokurator Prokuratury Rejonowej w Tczewie przedstawił mężczyźnie zarzut dotyczący usiłowania zabójstwa, a we wtorek sąd zastosował wobec 53-letniego nożownika tymczasowy trzymiesięczny areszt. Jak przekazał oficer prasowy KPP w Tczewie asp. sztab. Dawid Krajewski, w niedzielę po godz. 21 policjanci z Komisariatu Policji w Pelplinie otrzymali zgłoszenie o ugodzeniu nożem kobiety, do którego miało dojść w jednym z mieszkań w mieście.

– Funkcjonariusze ustalili, że 53-letni mężczyzna podczas kłótni ze swoją 50-letnią żoną zaatakował ją kilkukrotnie nożem – podkreślił w przesłanym komunikacie Krajewski.

Dodał, że pokrzywdzona z miejsca przestępstwa przyszła do komisariatu. – Policjanci, widząc stan kobiety, wezwali ratowników medycznych, którzy zabrali ją do szpitala – zaznaczył oficer prasowy. Funkcjonariusze na miejscu przestępstwa zatrzymali podejrzewanego mieszkańca powiatu tczewskiego, którego doprowadzili do policyjnego aresztu. Badanie wykazało, że zatrzymany mężczyzna w chwili zatrzymania miał ponad 3,5 promila alkoholu.

Policjanci z grupy dochodzeniowo-śledczej przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia i zabezpieczyli nóż, którym najprawdopodobniej sprawca zranił pokrzywdzoną. Oficer prasowy zaznaczył, że zebrany materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi prowadzącemu śledztwo przedstawić mężczyźnie zarzut dotyczący usiłowania zabójstwa. – Decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy – dodał Krajewski.

Za usiłowanie zabójstwa grozi nawet dożywotnie pozbawienie wolności.
Źródło info i foto: krakow.wyborcza.pl