Polscy policjanci podchwycili pomysł od szeryfa z USA

Z nietypowym apelem zgłosił się niedawno do przestępców szeryf hrabstwa Logan w stanie Kolorado. Prośbę znaleźć można w zamieszczonym na oficjalnym fanpage’u biura szeryfa poście.

– Z powodu pandemii COVID-19 i jej zaraźliwego charakteru biuro szeryfa hrabstwa Logan prosi o zaprzestanie wszelkich działań przestępczych/niegodziwych do odwołania. Doceniamy spodziewaną współpracę w zakresie powstrzymywania przestępczości i z góry dziękujemy przestępcom. Powiadomimy cię, kiedy będziesz mógł wrócić do normalnego zachowania przestępczego – czytamy w komunikacie.

Koronawirus. Polska Policja podchwyciła pomysł z USA

Pomysł na apel do przestępców, najwyraźniej spodobał się również polskim stróżom prawa. W poście zamieszczonym niedawno na fanpage’u Polskiej Policji odnoszą się do przestępców w podobnym tonie.

– Z powodu pandemii COVID-19, która wywołała panikę, a na nas nałożyła wiele nowych zadań i czasami nieprzewidywalne zachowania wielu osób, oczekujących od nas i innych służb ciągłej pomocy, prosimy o zaprzestanie wszelkich działań przestępczych/haniebnych/niegodziwych do odwołania – możemy przeczytać.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Meksyk: Sprawca strzelaniny wszedł „za potrzebą” na dziedziniec jednego z budynków. Gdy zwrócono mu uwagę, zaczął strzelać

W sobotę w pobliżu Pałacu Narodowego, siedziby prezydenta Meksyku, doszło do strzelaniny. Według wstępnych ustaleń policji, napastnik wszedł „za potrzebą” na dziedziniec jednego z budynków. Gdy zwrócono mu uwagę, zaczął strzelać. Według wstępnych ustaleń policji uzbrojony mężczyzna wszedł „za potrzebą” na dziedziniec jednego z budynków mieszkalnych w wąskiej uliczce prowadzącej do Pałacu Narodowego, siedziby prezydenta Meksyku. Gdy mieszkańcy domu zwrócili mu uwagę na niestosowne zachowanie, mężczyzna wyciągnął pistolet i otworzył ogień.

Napastnik strzelił do czterech osób. Trzy z nich zabił

Przybyli na miejsce policjanci znaleźli na dziedzińcu cztery osoby z ranami postrzałowymi. W wymianie ognia zastrzelili napastnika. Służby medyczne stwierdziły następnie śmierć dwóch z czterech postrzelonych osób. Trzecia z nich zmarła w drodze do szpitala. W czasie incydentu prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora nie było w stolicy.

Prezydent powołał Gwardię Narodową, aby zwalczać przemoc

22 kwietnia tego roku, po masakrze 14 osób we wschodnim stanie Veracruz, Obrador obiecał, że w ciągu sześciu miesięcy doprowadzi do zmniejszenia przemocy w kraju dzięki skierowaniu do walki z przestępczością zorganizowaną nowo powołanej przez niego formacji militarnej – Gwardii Narodowej złożonej z wojskowych i członków policji. Pod koniec października Lopez Obrador przyznał, że ustanowiony przez niego półroczny termin upłynął bez uzyskania rezultatów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Psycholog o zachowaniu matki 5-letniego Dawida

5-letni Dawid Żukowski najprawdopodobniej nie żyje. Śledczy twierdzą, że padł ofiarą swojego ojca. Założycielka Warszawskiej Grupy Psychologicznej Monika Dreger przypuszcza, że matkę dziecka czeka bardzo długa droga do powrotu do normalnego życia.

– Powrót do normalnego funkcjonowania nie będzie szybki i łatwy. Zdecydowanie trudniejszą kwestią w tym przypadku będzie strata dziecka, niż strata męża. Na pewno potrzebne będą działania terapeutyczne, być może również wsparcie farmakologiczne. Ważne jest też wsparcie rodziny i bliskich. To będzie bardzo długi proces – twierdzi psycholog w rozmowie z Wirtualną Polską.

Monika Dreger zaznacza również, że kobiecie będzie potrzebny spokój. Zwraca także uwagę na zachowanie matki Dawida podczas poszukiwań chłopca. – Rzuciło mi się w oczy, że ta pani nie uczestniczyła w jakichkolwiek doniesieniach medialnych i bardzo chroniła swoją prywatność – podkreśla.

Według medialnych spekulacji, przyczyną tragedii mogła być chęć zemsty Pawła Ż. na żonie, która zgłosiła na policji, że mężczyzna stosował wobec niej przemoc i chciała rozwodu. Niedługo przed samobójstwem ojca Dawida, para miała przeprowadzić burzliwą rozmowę telefoniczną. Monika Dreger twierdzi, że niełatwo jest ustalić prawdziwe motywy zbrodni.

– Trudno spekulować na temat stanu psychicznego sprawcy. Nie wiadomo również, jaki wpływ mogła mieć na niego ostatnia rozmowa z żoną. Jeśli zabójstwo było wcześniej zaplanowane, prawdopodobnie nie wpłynęła ona na decyzję mężczyzny. Nie wiemy, czy żona mogła w jakikolwiek sposób odwieść go od tego kroku – mówi założycielka Warszawskiej Grupy Psychologicznej.

Przypomnijmy, 20 lipca po godz. 16 Komenda Główna Policji ogłosiła, że odnaleziono zwłoki dziecka. Funkcjonariusze mają „przekonanie graniczące z pewnością”, że to ciało 5-letniego Dawda.
Źródło info i foto: wp.pl

Czy zaginiony 5-latek żyje?

Dawid Żukowski cały czas poszukiwany. Policja nie wyklucza żadnej wersji wydarzeń i wciąż prosi o informacje. Eksperci jednak nie dają dużych szans na to, że chłopiec żyje. Jeden z nich mówi wprost o ojcu Dawida: „Zabił dziecko, a ciało dokładnie schował”.

Dawid Żukowski poszukiwany jest już szóstą dobę.

W środę ojciec 5-letniego Dawida Żukowskiego zabrał syna z domu w Grodzisku Mazowieckim ok. godz. 17. Paweł Ż. miał go zawieźć do Warszawy do matki. Podróżował z chłopcem szarą skodą fabią o nr. rejestracyjnym WGM 01K9. Przed godz. 21 policjanci dostali zgłoszenie, że ojciec Dawida został śmiertelnie potrącony przez pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Miał popełnić samobójstwo. Maszynista pojazdu powiedział, że mężczyzna siedział na torach. O północy matka Dawida zgłosiła zaginięcie syna.

Grodzisk Mazowiecki. „Zabił syna z zemsty”

„Niestety, jest bardzo mała szansa, że dziecko żyje” – mówi dr Krzysztof Klementowski, psychiatra, biegły sądowy, który dla „Super Expressu” przeanalizował zachowanie ojca zaginionego 5-latka.

Według Klementowskiego Paweł Ż. zabił swojego syna, by zemścić się na żonie. „Uznał, że doprowadzi do sytuacji, w której matka przez całe życie będzie się łudzić, że pewnego dnia syn wróci i powie: cześć mamo, przytuli się” – mówi.

W jego ocenie, scenariusz, że ktoś wywiózł Dawidka przez granicę, jest mało prawdopodobny.

Dziennikarze „Faktu” natomiast dotarli do sąsiadów dziadków Dawida. „Babcia chłopca nie wychodzi teraz z domu” – mówi jedna z kobiet. Opowiada, że to bardzo wycofani ludzie, ale nic nie wskazywało, że może dojść do takiej tragedii.

Opowiada także, że Paweł Ż. dużo czasu poświęcał synowi.

Dawid Żukowski poszukiwany. Nowe nagranie

Nowe informacje ze śledztwa pozwalają niestety kreślić najczarniejszy scenariusz. Jak nieoficjalnie ustalił „Super Express”, służby mają nowe nagranie z monitoringu na którym widać 32-letniego Pawła Ż. Z informacji gazety wynika, że widać na nim jak mężczyzna idzie chodnikiem – sam – bez Dawidka.

Natomiast według nieoficjalnych informacji portalu fakt24.pl, w samochodzie Pawła Ż. odnaleziono bardzo dużo śladów krwi i moczu 5-letniego Dawida.

Znalazły się one również na ubraniu mężczyzny.

Grodzisk Mazowiecki. Poszukiwania Dawida Żukowskiego. Służby zmieniają taktykę. W poniedziałek zrezygnowano z poszukiwań pododdziałów w terenie. Jak wyjaśniał nam rzecznik policji Sylwester Marczak, oddziały prewencji policji i WOT nie będą przeczesywały rejonów wzdłuż autostrady A2. – Skupimy się na analizie zebranych informacji – powiedział.

Grodzisk Mazowiecki. Co wiadomo o ojcu Dawida?

Jak podaje Onet, ojciec Dawidka miał problemy finansowe oraz problemy związane z hazardem. Policja tego jednak nie potwierdza, zasłaniając się dobrem śledztwa.

Wiadomo, że ojciec miał ostatni raz kontaktować się z matką dziecka o godzinie 18. Jak się nieoficjalnie dowiedział reporter Wirtualnej Polski, rodzice Dawida odbyli wówczas ze sobą pełną emocji rozmowę telefoniczną. Kilkadziesiąt minut później Paweł Ż. wysłał żonie dramatycznego esemesa. „Już nigdy nie zobaczysz syna” – miała brzmieć wiadomość.

Rodzice Dawida nie mieszkali razem od ok. trzech tygodni. Matka chłopca mieszkała w Warszawie, ojciec w Grodzisku. Mężczyzna miał stosować przemoc wobec żony. Takie zgłoszenie policja otrzymała kilka dni temu.

Według sąsiadów jednak to była bardzo spokojna rodzina. Ojciec miał być bardzo opiekuńczy w stosunku do syna. Jak informuje „Fakt”, pracował w firmie sprzedającej opryskiwacze. Znał angielski i rosyjski. Zajmował się eksportem maszyn.
Źródło info i foto: wp.pl

Prokuratura zbada działania ochroniarzy przy zatrzymaniu zabójcy Pawła Adamowicza

Prokuratura będzie badała zachowanie ochroniarzy, którzy zatrzymali Stefana W. po tym, jak zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. Według nieoficjalnych informacji PAP w niedzielny wieczór, już poza sceną, na której został zatrzymany, Stefan W. doznał złamania nosa i urazu palca.

Wawryniuk potwierdziła, że w poniedziałek, w trakcie przesłuchania w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku, prokurator zauważył na palcu podejrzanego opatrunek oraz „ślad na nosie”. Rzeczniczka wyjaśniła, że prokurator zapytał Stefana W., skąd wzięły się te rany, a mężczyzna odpowiedział, że doznał ich w czasie zatrzymania przez ochroniarzy.

– Ta kwestia oczywiście będzie wyjaśniana – powiedziała Wawryniuk. Dodała, że będzie ona badana w ramach śledztwa, w którym sprawdzana jest prawidłowość organizacji i zabezpieczenia niedzielnego gdańskiego finału WOŚP, w czasie której to imprezy zaatakowany został Paweł Adamowicz.

Wawryniuk powiedziała też, że po zatrzymaniu Stefan W. został zbadany przez lekarzy. Wyjaśniła, że badanie przeprowadzono zgodnie z zasadą nakazującą ich wykonanie przed umieszczeniem zatrzymanego w policyjnej izbie zatrzymań. Wawryniuk potwierdziła też, że po zatrzymaniu mężczyzna miał drgawki.

Poproszony o komentarz w sprawie niewielkich obrażeń Stefana W. pełnomocnik firmy ochroniarskiej „Tajfun” (ochraniała ona gdański finał WOŚP) Łukasz Isenko powiedział, że „z informacji, które posiada wynika, że zatrzymany już po zatrzymaniu bardzo się wyrywał, w związku z czym zostały zastosowane wobec niego chwyty obezwładniające”.

Zdaniem pełnomocnika „na pewno nie było tam działań celowych”. Isenko wskazał jednocześnie, że „nie wie, czy to ochroniarze spowodowali i ich działanie, natomiast jeżeli chodzi o obrażenia, to on (sprawca – red.) – na tzw. backstage’u, czego nie widzimy na żadnych nagraniach – bardzo się szarpał”.

Z kolei Artur Kotulski – obrońca z wyboru Stefana W., poinformował PAP, że w czasie krótkiego spotkania z klientem nie rozmawiał z nim o szczegółach związanych z jego zatrzymaniem przez ochroniarzy. Kotulski poinformował, że rozważa zażalenia na tymczasowe aresztowanie W.

W niedzielę wieczorem 27-letni Stefan W. podczas finału WOŚP w Gdańsku wtargnął na scenę i kilkakrotnie ugodził nożem prezydenta Adamowicza. Zamachowca zatrzymano na scenie. W poniedziałek krótko przed godz. 15 lekarze poinformowali, że prezydent Adamowicz zmarł. Wstępne wyniki sekcji zwłok mówią, że doznał on trzech głębokich ran w okolicach serca i brzucha.

W poniedziałek prokuratura postawiła Stefanowi W. zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten zagrożony jest karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do jego popełnienia. Gdański sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego.
Źródło info i foto: onet.pl

Rosyjscy piłkarze aresztowani za wszczęcie bójki w kawiarni. Trafią do więzienia?

Rosyjscy piłkarze Aleksandr Kokorina i Paweł Mamajew zostali aresztowani i do 8 grudnia oczekiwać będą na proces. Za chuligańskie zachowanie, m.in. wszczęcie bójki w kawiarni i pobicie, grozi im kara do pięciu lat więzienia – podały miejscowe media. Zawodnicy pobili także kierowcę prezenterki telewizyjnej Olgi Uszakowej.

Piłkarze przeprosili za swoje zachowanie. – Wstydzę się i przepraszam kibiców oraz klub za moje oburzające działania – powiedział agencji TASS Kokorin, a Mamajew dodał: – Chcę publicznie przeprosić poszkodowanych za moje skandaliczne działania i jestem gotów wynagrodzić moralne oraz materialne szkody. Nie powinienem tego robić.

O przestępstwach, jakich się dopuścili, stało się głośno, gdy okazało się, że poszkodowanymi w bójce to urzędnicy Ministerstwa Przemysłu i Handlu Rosji. Kokorin występujący w Zenicie St. Petersburg oraz Mamajew z Krasnodaru w poniedziałek rano w jednej z moskiewskich kawiarni obrażali i pobili jednego z klientów, który zwrócił im uwagę na głośne zachowanie. Incydent został zarejestrowany na nagraniu wideo, które trafiło do internetu.

Drugi raz znaleźli się w centrum skandalu

Natomiast źródła w Rosyjskich Kolejach (RŻD) poinformowały, że sportowcy zachowywali się agresywnie także w pociągu nocnym, którym jechali do Moskwy po niedzielnym meczu ich drużyn w Petersburgu.

Kokorin i Mamajew już drugi raz znaleźli się w centrum skandalu. W 2016 roku bawili się w jednym z klubów nocnych w Monako, gdzie kelnerzy wnosili przy dźwiękach rosyjskiego hymnu narodowego tacę z butelkami luksusowego szampana, w dniu w którym Rosja odpadła z mistrzostw Europy po fazie grupowej.

27-letni Kokorin wystąpił w 48 meczach reprezentacji Rosji i strzelił 12 goli. W połowie marca doznał poważnej kontuzji kolana, przez co nie mógł zagrać w mistrzostwach świata w swoim kraju. Starszy o trzy lata Mamajew rozegrał 15 meczów w drużynie narodowej w latach 2010-16.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójca 50-letniej kobiety z Mrągowa był jej stalkerem

​Mężczyzna, który zastrzelił w Mrągowie 50-letnią kobietę, był jej stalkerem: nękał ją, nachodził, wygrażał. Ofiara dwukrotnie skarżyła się na te zachowania organom ścigania – ustaliła PAP. Prokuratura przyznaje, że zweryfikuje działania policji w tej sprawie.

Cezarego F. przed tygodniem policja zatrzymała w pościgu na drodze krajowej nr 16 między Mikołajkami a Mrągowem. Przez kilka dni mężczyzna był poszukiwany po tym, jak w prywatnym mieszkaniu w Mrągowie na Osiedlu Mazurskim znaleziono ciało kobiety, jego znajomej. Sekcja zwłok wykazała, że ofiara miała osiem ran postrzałowych w klatkę piersiową, w tym jeden strzał oddany został w serce.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny przyznał PAP, że ofiara latem, w lipcu i w sierpniu, składała zawiadomienia o tym, iż Cezary F. ją nachodzi i jej grozi. Pierwsze z zawiadomień dotyczące stalkingu kobieta wycofała, ale potem złożyła kolejne zawiadomienie – przyznał Stodolny.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie zdecydowała, że w odrębnym postępowaniu zweryfikuje, czy policjanci z Mrągowa postępowali w sprawie zachowania Cezarego F. właściwie. Śledztwo w tej sprawie ma poprowadzić prokuratura w Nidzicy.

Sprawę zabójstwa prowadzą śledczy z Mrągowa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Czwórka nastolatków znęcała się nad bezdomną kobietą

Bulwersujące wydarzenia w Białej Piskiej. Chłopcy znęcali się nad kobietą, bili ją, grozili nożem i wyzywali. Całość pokazali „na żywo” w sieci, sprawdzali oglądalność i prosili komentujących o „wyzwania”. Na ich trop trafił policjant, który rozpoznał jednego z oprawców.

Nagranie, na którym czwórka nastolatków znęcała się nad bezdomną, trafiło potem na Youtube i Facebooka. Widać na nim, jak chłopcy dokuczają, wyzywają i kopią 44-letnią kobietę. Używają przy tym wulgaryzmów, grożą nożem i są bardzo agresywni.

„Zaj…ać ci kopa?” – żartują sobie, a potem co chwila sprawdzają oglądalność. Cieszą się przy tym i proszą kobietę, żeby „przywitała się z widzami”.

Bili, wyzywali i grozili bezdomnej. Mają po 13 i 14 lat

Przez przypadek na nagranie trafił dzielnicowy z Komisariatu Policji w Białej Piskiej. Młodszy aspirant Adam Trzonkowski przeglądał strony internetowe. Był po pracy. Na jednym z lokalnych portali natknął się na filmik i od razu rozpoznał pokrzywdzoną – bezdomną, 44-letnią kobietę, która zwykle przebywa w pustostanie na terenie miasta.

Z zaskoczeniem odkrył, że sprawcami byli z kolei znani mu nastolatkowie. To chłopcy w wieku 13 i 14 lat oraz i 17-latek. Niemal w tym samym czasie na komendę przyszło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które nadesłał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Źródło info i foto: wp.pl

Rosja: Trzy siostry zabiły ojca tyrana. Ich matka nie dziwi się zachowaniu dzieci

​Aurelia Dunduk, matka trzech Rosjanek oskarżonych o zabicie ojca, który się nad nimi znęcał, wspomina pierwsze chwile, gdy dowiedziała się o morderstwie. Przyznaje, że nie dziwi się swoim córkom, gdyż swojego byłego partnera Michaiła Chaczaturiana uważała za tyrana.

Pod koniec lipca w bloku w Moskwie służby znalazło ciało 56-letniego mężczyzny. Zginął od ponad 30 uderzeń nożem w szyję i klatkę piersiową. Okazało się, że za zabójstwem stoją trzy jego córki w wieku 17, 18 i 19 lat.

39-letnia matka dziewczyn Aurelia Dunduk swojego byłego męża nazywa „tyranem”. Wspomina, że kiedy jeszcze z nim mieszkała z mężczyzną, była „jak zombie”. W chwili, gdy brała ślub, miała 17 lat, on – 34. Przez pierwsze pięć lat zabraniał jej wychodzenia z domu. Nie mogła bez jego zgody porozmawiać nawet przez telefon. Bił ją, gdy chciała zobaczyć się z własną matką. Nie odczuwałam radości, myślę, że to było gorsze niż piekło – przyznaje.

Wspomina, że w mieszkaniu mieli dużo broni – Chaczaturian kolekcjonował pistolety i karabiny. Często strzelał w lokalu, mieli w ścianach dziury po kulach. Groził nam, że zabije nas wszystkich. „Zabiorę cię do lasu, zabiję i nikt cię nie znajdzie” – mówi Dunduk.

Tyran zaczął działać coraz bardziej radykalnie. Najpierw wyrzucił z domu ich 16-letniego syna. Trzy lata temu wyrzucił z kolei samą Dunduk. Mężczyzna przyłożył jej pistolet do skroni. Jeśli chcesz żyć, to nie doprowadzaj mnie do grzechu. Odejdź teraz – powiedział. Najpierw wyjechała do rodzinnej Mołdawii, ale potem wróciła do Moskwy, by być bliżej córek.

Utrzymywanie kontaktu z dziewczynkami nie było najłatwiejsze. Były one śledzone przez kuzyna na polecenie Chaczaturiana. Dunduk utrzymywała z nimi kontakt za pośrednictwem szkolnych znajomych nastolatek. Mówi, że dziewczyny nigdy nie mówiły, że ojciec się nad nimi znęca.

Matka wielokrotnie zgłaszała sprawę na policję, jednak ta odmawiała przyjęcia wezwania.

Wspomina także pierwsze godziny po śmierci Chaczaturiana. Syn zadzwonił: mamo, coś jest z dziewczynami, ktoś umarł. Wezwałam taksówkę, na miejscu byli już policjanci. Wszystko było we krwi. Nic nie rozumiałam co się działo, wszystko było jak we mgle. Dziewczyny przytuliły mnie – mówi.

Dziewczynom za zabójstwo ojca grozi nawet po 20 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie utrudnia rodzina Michaiła Chaczaturiana. Wymienili zamki w drzwiach jego mieszkania, a także wynieśli niektóre rzeczy, m.in. istotne dla sprawy dokumenty.

Dodatkowo media informują, że nastolatkom nie udzielono pomocy psychologicznej. Dziewczęta mają oznaki depresji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Agenci CBA sprawdzają termomodernizację szkół w Pabianicach

Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdza zachowanie procedur przy termomodernizacji szkół w Pabianicach. Miasto przekazało dokumenty do kontroli i czeka na jej wynik. Sekretarz Pabianic Paweł Rózga powiedział, że kontrola dotyczy projektu termomodernizacji. – Tak, prowadzona jest kontrola dotycząca projektu termomodernizacyjnego – zapewnił. – To kontrola, nie śledztwo CBA – zaznaczył sekretarz miasta.

Zapewnił, że urząd wydał potrzebne kontrolerom dokumenty, które teraz są analizowane. – Kilka dni trwała wizyta funkcjonariuszy. Teraz pracują u siebie – wyjaśnił odsyłając do rzecznika CBA w sprawie szczegółów kontroli.

Według udostępnionej na stronie miasta listy kontroli zewnętrznych, łódzka delegatura CBA już raz – w listopadzie 2017 r. – sięgała po dokumentację dotyczącą „zastosowania dialogu konkurencyjnego przy działaniach na rzecz efektywności wykorzystania energii w budynkach użyteczności publicznej Pabianic”.

– Wtedy przekazaliśmy informacje na ten temat, a teraz funkcjonariusze CBA przeprowadzili kontrolę – powiedział sekretarz Pabianic.

„Kontrola jest w toku”

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA potwierdził, że agenci z łódzkiej delegatury weszli do Urzędu Miejskiego w Pabianicach. – Rozpoczęliśmy kontrolę projektu dotyczącego finansowania, zaprojektowania i wykonania robót termomodernizacyjnych i budowlanych, zarządzania energią oraz utrzymania technicznego wybranych pabianickich obiektów oświatowych – powiedział.

Kontrolowane prace są realizowane w formule Partnerstwa publiczno-prywatnego i współfinansowane ze środków UE – zaznaczył.

– Kontrola jest w toku. Mamy trzy miesiące na jej zakończenie, a gdyby okazało się, że konieczne są dalsze czynności, to przed przedstawieniem protokołu – by kontrolowany mógł się odnieść do naszych ustaleń – szef CBA może przedłużyć ją maksymalnie o sześć miesięcy – dodał Kaczorek.
Źródło info i foto: polsatnews.pl