Zaginął 25-letni Damian Sawka

Damian Sawka zaginął 10 września. Wracał z pracy. Był już prawie przed swoim domem w gminie Czemierniki, ale… do celu nie dotarł. Wysiadł 40 metrów od miejsca zamieszkania i przepadł bez śladu. Policja publikuje jego rysopis i prosi o pomoc w odnalezieniu 25-latka.

Zaginiony to Damian Sawka (25 lat) z gminy Czemierniki (pow. radzyński) na Lubelszczyźnie. W czwartek mężczyzna wracał z pracy do domu, ale nie dotarł do celu… Dlaczego? Co się stało i gdzie jest teraz?

– Mężczyzna 10 września w trakcie powrotu z pracy wysiadł w odległości około 40 metrów od miejsca zamieszkania. Jednak pod wskazany adres nie dotarł i do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z rodziną, a jego miejsce pobytu nie jest znane – przekazał aspirant Piotr Mucha z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim, która koordynuje poszukiwania.

Mundurowi zdecydowali się na publikację zdjęcia i rysopisu zaginionego 25-latka z gminy Czemierniki, prosząc o pomoc w jego odnalezieniu. Jeśli wiecie coś o losie Damiana Sawki albo znacie jego aktualne miejsce pobytu – zgłoście się na policję.

Policjanci z Radzynia podają rysopis zaginionego Damiana Sawki: wzrost 186 cm, szczupła budowa ciał, włosy krótkie, proste koloru ciemnego. W chwili zaginięcia ubrany był w czarne buty typu adidas, spodnie dresowe koloru szarego, bluzę dresową koloru szarego, ciemną koszulkę.

Wszystkie informacje na temat zaginionego można przekazywać mundurowym z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim – pod numer telefonu 47 81 422 10 lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: se.pl

Po 11 latach zatrzymano podejrzanego o zabójstwo. Młody mężczyzna zaginął w 2009 roku

Po 11 latach policjanci z Bielawy (Dolnośląskie) zatrzymali podejrzanego o zabójstwo swojego kolegi. Młody mężczyzna – przyszły ojciec – w 2009 roku, po spotkaniu ze znajomymi, przepadł bez śladu. Przez niemal cały ten czas uznawany był za osobę zaginioną. Aż do przełomowych zeznań, zastraszonego wcześniej jedynego świadka zbrodni.

Młody mężczyzna zaginął dokładnie 1 maja 2009 roku w Pieszycach, miejscowości u podnóża Gór Sowich. Zaginięcie zgłosiła jego ciężarna partnerka. Chłopak nie wrócił na noc. Nigdy wcześniej nie dochodziło do podobnych sytuacji. Policjanci ustalili, że tego wieczoru chłopak pił alkohol z dwoma starszymi znajomymi, w domu jednego z nich. W pewnym momencie doszło między nimi do sprzeczki.

– Właściciel domu zaczął bić młodego chłopaka wielokrotnie po całym ciele do momentu, aż ten przestał się bronić. Pozostawił go leżącego nieprzytomnego na ziemi. Odciągnął go jedyny świadek zdarzenia, ich wspólny znajomy – przytacza tamtejsze ustalenia śledczych Monika Kaleta z zespołu prasowego dolnośląskiej policji.

To właśnie na zeznaniach tego świadka bazowali policjanci zajmujący się sprawą. Zapewniał on, że wyszedł z posesji około godziny 22 i nie wie, co się stało z młodszym kolegą. Właściciel domu z kolei stwierdził, że poszedł spać. Kiedy się obudził, poszkodowanego na posesji już nie było.

Postępowanie umorzone

Śledczy weryfikowali te zeznania, przeczesywali posesję, gdzie odbyła się libacja, tamtejszy dom i całą okolicę. Rozpytano wszystkich sąsiadów. W mediach nadano komunikat o jego poszukiwaniach. Po bezowocnych poszukiwaniach przyjęto nawet, że może być gdzieś przetrzymywany wbrew własnej woli.

– Rozmyła się ta teza wówczas, kiedy zaczęły napływać informacje od osób postronnych, że zaginiony był widziany na przykład we Wrocławiu na dworcu czy nawet w miejscowości, gdzie mieszkał. W związku z tym, że nie natrafiono na żaden ślad mogący świadczyć o tym, że stała się krzywda poszkodowanemu, a znaleźli się świadkowie, którzy twierdzili, że widzieli chłopaka całego i zdrowego, postępowanie umorzono – informuje Kaleta.

Jednak dziwnym wydawało się policjantom porzucenie ciężarnej kobiety i nagła wyprowadzka z Pieszyc. Co jakiś czas sprawdzali czy zaginiony mężczyzna nie rejestrował się w urzędach, czy nie korzystał ze służby zdrowia, czy nie latał za granicę. Nie był on wytrawnym przestępcą, ani bogaczem, ani nie miał znajomości, aby tak skutecznie zacierać po sobie ślady.

Kluczowe zeznania

Przełom nastąpił w 2019 roku. Ponownie przesłuchany został jedyny świadek libacji sprzed 10 lat. W międzyczasie zdążył on wyprowadzić się z Pieszyc, a nawet zmienić nazwisko. Jak się okazało, nie bez powodu.

– Mężczyzna przyznał, że jak opuszczał posesję kolegi 10 lat temu, to zaginiony chłopak nie dawał już oznak życia. Wówczas starszy kolega zagroził mu, że jeśli komuś coś powie, to skończy jak ten młodszy znajomy. Groźby takie słyszał przez wiele lat, stąd decyzja o wyprowadzce, ucięciu kontaktów ze znajomymi i zmiana nazwiska. Świadek w obawie o swoje życie chciał odciąć się od, jak się okazało, sprawcy zabójstwa – mówi Monika Kaleta.

Od tamtej pory rozpoczęła się mozolna praca śledczych związana z poszukiwaniem najważniejszego dowodu – zwłok zaginionego. Policjanci przekopali całą posesję wokół domu, w którym odbywała się libacja. Szczątków szukano w szambie zalanym betonem, skuto posadzkę w garażu i piwnicy, szukano nawet w ścianach. Ale w bezpośrednim sąsiedztwie domu – pusto. Poszukiwania rozszerzono więc na pobliskie lasy czy zbiorniki wodne. Wykorzystywano psy tropiące, pomagali strażacy, a nawet GOPR-owcy.

Odnalezione szczątki

I dopiero w maju 2020 roku, dokładnie 11 lat od zaginięcia, 2 kilometry od posesji, w trakcie przeczesywania wyschniętego zbiornika wodnego policjanci natknęli się na ludzkie szczątki. Już na pierwszy rzut oka widać było, że ktoś postarał się, aby nie zostały one znalezione. Ciało zostało przykryte czterema ciężkimi głazami.

– Ponieważ identyfikacja szczątków nie była możliwa, zostały przeprowadzone badania DNA, które potwierdziły, że to zaginiony młody chłopak, który mieszkał niegdyś w Pieszycach i którego szukali przez ponad 10 lat śledczy z Bielawy. Zwłoki ukryte były niedaleko miejsca zamieszkania sprawcy, w miejscu bardzo dobrze mu znanym, gdyż mieszkał on w Pieszycach od urodzenia. Było to też miejsce mało uczęszczane przez ludzi, trudno dostępne, o czym przestępca doskonale wiedział. Niegdyś zapełniony wodą staw, od lat był wyschnięty i znajdował się poza ogólnodostępnymi drogami czy ścieżkami. To miejsce wydawało się doskonałe pod każdym względem – przyznaje rzeczniczka policji.

Uczestnika libacji z 2009 roku, ówczesnego właściciela domu, zatrzymano, przesłuchano i przedstawiono mu zarzut zabójstwa. On konsekwentnie nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zaginął 26-letni Marcin Pietrzak

Zaniepokojeni bliscy poszukują 26-letniego Marcina Pietrzaka z Poznania. Mężczyzna nie daje znaku życia, tymczasem rodzina ma poważne powody do obaw. 26-latek miał bowiem zostawić w domu list pożegnalny… Sprawa jest pilna. 26-letni Marcin Pietrzak, mieszkaniec poznańskiego Świerczewa, po raz ostatni był widziany w niedzielę 30 sierpnia, gdy po południu opuszczał swój dom. Mężczyzna odjechał zieloną hondą civic kombi o numerach rejestracyjnych PO 3MF61. Poruszał się w kierunku Szamotuł. To właśnie w tym mieście po raz ostatni logował się telefon komórkowy 26-latka. Niestety, od dłuższego czasu jest on już wyłączony. Mężczyzna miał przy sobie także laptopa.

Krewna Marcina Pietrzaka przekazała lokalnemu portalowi „ePoznań”, że mężczyzna zostawił w domu list pożegnalny. Wieczorem znalazł go ojciec 26-latka. Rodzina jest bardzo zaniepokojona losami Marcina i prosi o pomoc w jego znalezieniu.

Poszukiwaniami Marcina Pietrzaka zajmuje się już policja. 26-latek jest wysoki (ma około 180 cm wzrostu), ma ciemne włosy i oczy i jest normalnej budowy ciała. Niestety, nie wiadomo, w co był ubrany w dniu zaginięcia. Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje na temat zaginionego Marcina Pietrzaka, skontaktuj się pilnie z Komisariatem Policji – Wilda lub Komendą Miejską Policji w Poznaniu pod numerem tel. 47 77 125 11 lub numerem alarmowym 112.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe ustalenia ws. śmierci Kacperka z Nowogrodźca

Pod koniec kwietnia 3,5-letni Kacperek z Nowogrodźca zaginął. Przez ponad tydzień był poszukiwany przez policjantów i ochotników. Na początku maja jego ciało znaleziono w rzece. Prokuratura wyjawiła nowe ustalenia w śledztwie. Dziecko było pod wpływem narkotyków.

Śmierć Kacperka do tej pory uznawana była za tragiczny wypadek. Dziecko, które zostało pod opieką ojca, niepostrzeżenie wyszło z domu i nie wróciło. Dwutygodniowe poszukiwania potwierdziły podejrzenia – Kacperek wpadł do rzeki, gdzie się utopił. Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze poinformowała jednak o przełomie w sprawie. Jak podane Super Express, okazało się, że dziecko było pod wpływem substancji pochodnej amfetaminy. Sekcja zwłok wykazała, że Kacperek zażył na tyle dużo środka, że najprawdopodobniej to zaburzyło jego zdolności psychoruchowe.

Rafał B., ojciec dziecka, w czasie, kiedy go pilnował sam był pod wpływem substancji pobudzających. Jak podaje SE, mężczyzna posiadał przy sobie narkotyki, które nie były zabezpieczone przed dzieckiem. Kacperek miał substancję na wyciągnięcie ręki.

Mężczyzna usłyszał więcej zarzutów. Przede wszystkim narażenie życia dziecka, udzielanie narkotyków innym osobom w ilości minimum 6g oraz prowadzenie samochodu pod wpływem.
Źródło info i foto: o2.pl

Dwulatek zaginął podczas spaceru w lesie. Dziecko udało się odnaleźć

Odnaleziono dwuletniego chłopca, który zaginął w poniedziałek w lesie w Częstkowie (woj. pomorskie) podczas spaceru z mamą – poinformował st. asp. Błażej Plichta z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku. Jak poinformował st. asp. Błażej Plichta, zgłoszenie o zaginięciu chłopca wpłynęło o godz. 21:20. Dwulatek zaginął podczas spaceru w lesie w miejscowości Częstkowo w powiecie wejherowskim. W poszukiwaniach chłopca uczestniczyli strażacy i policja oraz ochotnicy.

– Na miejscu pracowało 15 zastępów straży pożarnej, dwa quady, specjalistyczna grupa poszukiwawczo-ratownicza z psami oraz dron z kamerą termowizyjną. O 23:09 dostaliśmy informację, że chłopiec się odnalazł – powiedział Plichta.

Jako pierwsze o akcji poszukiwawczej informowało radio RMF FM. Z informacji asp. Plichty, chłopiec jest w stanie dobrym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Australia: Odnaleziono zaginionego 14-latka z autyzmem

Po dwóch dniach poszukiwań odnaleziono w środę 14-letniego chłopca z autyzmem, który zaginął w poniedziałek w górach w australijskim stanie Wiktoria. 14-letni Will Callaghan, który cierpi na niewerbalny autyzm, w poniedziałek oddzielił się od rodziny w pobliżu szczytu liczącej 800 metrów góry Mount Disappointment (z ang. Góra Rozczarowania) w stanie Wiktoria w południowo-wschodniej części Australii. Szedł przed bliskimi, gdy nagle zniknął im z oczu.

Rozpoczęto poszukiwania. Policja poprosiła mieszkańców, by pomogli wywabić chłopca z lasu puszczając muzykę z jego ulubionej bajki „Tomek i przyjaciele”. Poproszono także, by zostawiali dla niego jedzenie i wodę – pisze CNN.

W środę policja poinformowała, że jeden z wolontariuszy biorących udział w akcji poszukiwawczej znalazł Willa. Jak mówił w rozmowie z lokalnymi mediami, jako miejscowy dobrze znał teren i udał się nieco dalej poza obszar objęty poszukiwaniami. – (Will) był jakieś 15 metrów ode mnie. Wyglądał naprawdę anielsko, po prostu stał i patrzył w moją stronę – relacjonował mężczyzna. Jak dodał, wyziębiony chłopiec nie miał na nogach butów, więc szybko założył mu skarpetki. Dał mu także czekoladę i rozmawiał z nim o jego ulubionej bajce.

Na Willa czekali uradowani rodzice. Nastolatek został zabrany do namiotu medycznego, gdzie zajęli się nim ratownicy. Później trafił do szpitala. Jak poinformowały w środę miejscowe władze, chłopiec był w „stosunkowo dobrym stanie” i jeszcze tego samego wieczoru powinien wrócić do domu.

Matka Willa podziękowała wszystkim, którzy zaangażowali się w poszukiwania. Powiedziała, że jej syn był „całkiem spokojny” biorąc pod uwagę okoliczności. Dodała jednocześnie, że był „nieco zdezorientowany i przestraszony”. – Nie mogę sobie wyobrazić, przez co przechodzi. Jestem taka wdzięczna i odczuwam ogromną ulgę. (Will) jest po prostu wyjątkową osobą – wyznała.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Radom: Zwłoki zaginionego 29-latka w BMW

Policjanci z Radomia odnaleźli zwłoki zaginionego mieszkańca Piaseczna. Ciało 29-letniego mężczyzny znajdowało się w samochodzie BMW. 29-letni Mateusz S. zaginął w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jak podaje portal egarwolin.pl, mężczyzna po raz ostatni widziany był o godzinie 5 rano w Piasecznie. 

W sobotę 6 czerwca policja otrzymała zgłoszenie o porzuconym przy trasie S17 samochodzie BMW. Na miejsce wysłano patrol policji. Funkcjonariusze odkryli w pojeździe zwłoki zaginionego 29-latka. Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności śmierci mieszkańca Piaseczna. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Lubelszczyzna: Tragiczny finał poszukiwań 4-latka

Przez pięć godzin policjanci, strażacy, pracownicy nadleśnictwa poszukiwali czteroletniego chłopca, który zaginął w miejscowości Burzec. Niestety, finał poszukiwań okazał się tragiczny. Chłopiec utonął. Z ustaleń policji wynika, że czteroletni chłopiec wyszedł z domu w miejscowości Burzec (gm. Wojcieszków, powiat łukowski) przed godz. 12 przez otwartą bramę, niezauważony przez nikogo.

Gdy bliscy zorientowali się, że chłopiec zniknął, ruszyły poszukiwania. W akcji brało udział kilkadziesiąt osób: policjanci z łukowskiej komendy oraz z OPP w Lublinie, strażacy, przewodnicy z psami tropiącymi, jak również pracownicy nadleśnictwa. Poszukiwali go też sąsiedzi i rodzina.

W działaniach wykorzystywany był dron oraz policyjny helikopter. Przeszukiwano min. las oraz teren niewielkiego stawu, gdyż w tamtym kierunku chłopiec miał się oddalić.

We wtorek, kilka minut przed godziną 17 odnaleziono ciało chłopca. – Niestety, tragicznie zakończyły się poszukiwania czterolatka, który zaginął dziś około południa w m. Burzec w pow. łukowskim. Ciało chłopca zostało wyłowione przez płetwonurków ze zbiornika wodnego oddalonego o ok. 300 metrów od domu – poinformował sierż. szt. Kamil Karbowniczek z KWP w Lublinie.
Źródło info i foto: kurierlubelski.pl

Kolejny dzień poszukiwań zaginionego Kacpra. Sprawdzono już 500 ha terenu

Już od ośmiu dni policjanci prowadzą poszukiwania zaginionego Kacperka z Nowogrodźca. Następne działania poszukiwawcze skupią się na przeczesywaniu terenu na lądzie. W poniedziałek 4 maja służby kontynuują poszukiwania 3,5-letniego chłopca, który zaginął w okolicy ogródków działkowych. Według śledczych najbardziej prawdopodobny wariant zakłada, że chłopiec wpadł do pobliskiej rzeki Kwisy. Akcja nadal prowadzona będzie na rzecze, jednak większość sił skierowanych zostanie do prowadzenia działań na lądzie.

Ósmy dzień poszukiwań 3,5-letniego Kacperka

– Poszukiwania Kacperka są prowadzone wielotorowo. Dziś swoje działania koncentrujemy na przeczesywaniu terenów lądowych. Sprawdzane będą wszelkie zarośla, zakrzaczenia, tereny otwarte i leśne. Sprawdzamy też inne wątki, ale to są czynności o charakterze niejawnym – powiedział w rozmowie z Onetem p.o. rzecznika Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu Kamil Rynkiewicz.

Przez ostatni tydzień płetwonurkowie szukali 3,5-letniego dziecka, które mogło wpaść do Kwisy. W ciągu ośmiu dni przeszukano ponad 20 kilometrów koryta rzeki. Akcja jest utrudniona, bo Kwisa w okolicach Nowogrodźca ma wiele odnóg i jest podzielona przez kilka elektrowni wodnych. Oprócz niej funkcjonariusze przeszukali także ogródki działkowe i tereny kolejowe. Na 500 hektarach terenu służbom jak dotąd nie udało się odnaleźć śladu po zaginionym.

Śledztwo w sprawie zaginięcia chłopca prowadzi Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu. Zarzut usłyszał ojciec 3,5-letniego Kacperka, który w czasie zaginięcia opiekował się synem. Mężczyzna był wtedy pod wpływem alkoholu. 34-letni ojciec był też poszukiwany do odbycia kary za przestępstwo przeciwko mieniu. Rafał B. usłyszał już zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wstrzymano poszukiwania 3,5-letniego Kacpra

Mija już ósmy dzień poszukiwań zaginionego 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca. W niedzielę wieczorem poszukiwania dziecka zostały wstrzymane. Akcja zostanie wznowiona o godzinie 9.00 rano w poniedziałek. Do poniedziałkowego poranka policyjni płetwonurkowie wstrzymali poszukiwania 3,5-letniego Kacperka, który tydzień temu zaginął w Nowogrodźcu. W niedzielę sprawdzano okolice tamy na rzece Kwisa w Nowogrodźcu oraz koryto rzeki do Nowogrodźca do miejscowości Parzyce.

Oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu asp. sztab. Anna Kublik-Rościszewska powiedziała w niedzielę wieczorem, że policja wstrzymała poszukiwania chłopca do 9 rano w poniedziałek.

„W niedzielę policyjni płetwonurkowie sprawdzali okolice tamy w Nowogrodźcu oraz odcinek rzeki od Nowogrodźca do miejscowości Parzyce” – powiedziała policjantka.

Policjanci przeszukiwali też teren wzdłuż rzeki od Nowogrodźca do Parzyc. W poszukiwaniach brał udział pies; wykorzystano też dron i łódź strażacką.

Poszukiwania 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca

Poszukiwania 3,5-latka rozpoczęły się 27 kwietnia (w poniedziałek) wieczorem, po tym, gdy około godz. 19.00 wpłynęło zgłoszenie o jego zaginięciu. Przed zaginięciem chłopiec przebywał razem ze swoim ojcem na terenie ogrodów działkowych w Nowogrodźcu, które znajdują się niedaleko rzeki.

„Ojciec w trakcie przesłuchania wyjaśniał, że stracił dziecko z oczu. Gdy nie mógł go odnaleźć, zawiadomił policję. Był pod wpływem alkoholu, badanie potwierdziło zawartość 0,7 promila. Mężczyzna został zatrzymany, ponieważ był poszukiwany do odbycia kary za przestępstwa przeciwko mieniu” – mówiła we wtorek oficer prasowa bolesławieckiej policji.

Dotychczas służby przeszukały kilkaset hektarów terenu, w tym m.in. ogródki działkowe i tereny kolejowe, oraz znaczny odcinek Kwisy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl