Prokuratura: Będą badania śladów DNA zabezpieczonych w aucie, którym jechał zaginiony 5-latek

Prokuratura zleci badania DNA śladów zabezpieczonych w samochodzie, którym podróżował 5-letni Dawid z Grodziska Mazowieckiego. Do analizy przekazano także wszystkie urządzenia i nośniki danych zabezpieczone w mieszkaniu ojca chłopca. To nowe ustalenie reportera RMF FM Mariusza Piekarskiego ws. poszukiwań dziecka. Dawid zaginął 8 dni temu. Do dziś jego los jest nieznany.

Badania DNA mają dać odpowiedź, czy ktoś poza chłopcem i ojcem podróżował samochodem. W szarej skodzie zabezpieczono bardzo dużo śladów, w tym biologicznych – prawdopodobnie także chłopca, ale to trzeba potwierdzić.

Mając ślady biologiczne, jest możliwe wyizolowanie DNA. Wtedy musimy przeprowadzić badania porównawcze, do kogo te ślady należą – mówi prokurator Łukasz Łapczyński.

Równie istotnie dla śledztwa może być to, co biegli eksperci odczytają z komputera i pendrive’ów ojca Dawida. Chodzi o ustalenie motywu i tego, czy Paweł Ż. planował jakieś działania, czego szukał w ostatnich dniach w internecie, czym się interesował.

Chodzi o uzyskanie informacji odnośnie jego wcześniejszych kłopotów, czy też informacji w ogóle o przeszukiwarki internetowe, czy jest coś takiego, co mogłoby wskazywać na jego motywy, ewentualnie w jaki sposób mógł postąpić – tłumaczy Łapczyński.

W ostatnich tygodniach – według zeznań kolegów z pracy – Paweł Ż. dziwnie się zachowywał. Nie pojawiał się w pracy, brał nagły urlop na żądanie.

Równolegle powstaje szczegółowy profil psychologiczny mężczyzny – czy planował działania, czy działał pod wpływem impulsu i czy mógł skrzywdzić syna.

Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Berenda, w ramach poszukiwań policja wraca sprawdzać już raz przeszukane miejsca w okolicach autostrady A2. Na miejscu mają się pojawić dodatkowi specjaliści od kryminalistyki. Mają raz jeszcze sprawdzić wszystkie miejsca w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów. Mają badać ułożenie terenu, przeszukiwać stawy i studzienki – w czym pomagają strażacy.

Dawid poszukiwany jest od ubiegłej środy

Poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w ubiegłą środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. 5-letni Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

Policjanci i wspierające je służby przeszukiwali miejsca wytypowane przez funkcjonariuszy. Sprawdzany był m.in. obszar od punktu w dzielnicy Łąki w Grodzisku, gdzie ojciec 5-latka zostawił samochód, do wysokości A2.

W akcjach poszukiwawczych do tej pory uczestniczyły tysiące osób – zarówno grodziscy policjanci, stołeczne oddziały prewencji, funkcjonariusze pionu kryminalnego, żołnierze WOT, strażacy, druhowie, jak i chętni mieszkańcy. W poszukiwaniach wykorzystywane były policyjne drony i śmigłowce, a także przeszkolone psy tropiące.

Policja apeluje o pomoc

Służby nadal apelują o kontakt do tych, którzy Dawida, jego ojca lub szarą skodę fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9, którą jeździł mężczyzna, widzieli w środę między godz. 17 a godz. 21 na trasie między Grodziskiem Mazowieckim a warszawskim Okęciem. Choć samochód znaleziono, istotna jest informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał.

Policja podkreśla, że informacje, które do nich docierają, potwierdzają wcześniejsze ustalenia funkcjonariuszy, i cały czas zachęca, aby przekazywać nowe. Pomóc może także przejrzenie nagrań z kamer samochodowych i monitoringu ze środy, właśnie pod kątem przejazdu ojca 5-letniego chłopca.

Wizerunek ojca i dziecka opublikowany jest na stronie warszawskiej policji. Jest także informacja, w co byli ubrani w środę. Mężczyzna miał czarną kurtkę, granatowe materiałowe spodnie, beżowe wsuwane buty i koszulę polo z jasnym kołnierzykiem. Chłopiec nosił szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie dżinsy i niebieskie trampki z logo Zygzaka McQueena – czerwonej wyścigówki z bajki „Auta”. Logo z tym samym bohaterem jest też na zasłonie przeciwsłonecznej na jednej z szyb samochodu.

Wszelkie zgłoszenia na temat zaginionego Dawida, nawet anonimowe, można przekazywać policjantom z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można też zatelefonować do najbliższej jednostki policji lub pod numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ojciec zaginionego Dawida Żukowskiego dwa tygodnie przed śmiercią zniknął z pracy. Co robił w tym czasie?

Mija kolejny dzień poszukiwań 5-letniego Dawida Żukowskiego. Chłopiec został odebrany od dziadków przez ojca, Pawła Ż. i miał zostać zawieziony do matki. Nie dotarł tam. Kilka godzin później ojciec popełnił samobójstwo. Jak podaje TVP Info, około dwóch tygodni przed dramatem ojciec Dawida przestał pojawiać się w pracy. Czy to oznacza, że w tym czasie planował uprowadzenie chłopca? Mamy opinię ekspertów na ten temat.

Tłem tragicznych zdarzeń jest konflikt rodzinny. Pod koniec czerwca 31-letnia matka Dawidka miała zawiadomić prokuraturę o tym, że mąż znęca się nad nią psychicznie. Kobieta wraz z synkiem trzy tygodnie przed tragedią wyprowadziła się z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy. W rodzinie miało dochodzić do częstych kłótni, których powodem miało być – jak donosi TVN24 – uzależnienie Pawła Ż. od hazardu. 32-latek miał z tego powodu popaść w długi. Z kolei portal TVP Info ustalił, że około dwóch tygodni przed samobójczą śmiercią ojciec 5-letniego Dawida przestał pojawiać się w pracy. Czy to oznacza, że w tym czasie mógł planować uprowadzenie synka?

– To co się wydarzyło było wynikiem rodzinnego konfliktu. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ojciec Dawida działał w sposób zaplanowany – mówi w rozmowie z Fakt24.pl wybitny kryminolog, prof. Brunon Hołyst. – Hipoteza, że mężczyzna mógł zaplanować uprowadzenie synka, w trakcie tych dwóch tygodni, gdy nie było go w pracy jest bardzo prawdopodobna. Po urlopie mógł przystąpić do realizacji tego planu. W mojej opinii oddala się, niestety, perspektywa odnalezienia chłopca żywego – dodaje.

Paweł Ż. pracował jako menadżer ds. eksportu w firmie zajmującej się sprzedażą specjalistycznego sprzętu. Biegła znajomość języka rosyjskiego z pewnością pomagała mu w pracy. Z relacji kolegów mężczyzny wynika, że był bardzo spokojnym człowiekiem, a także sumiennym i bardzo skrupulatnym pracownikiem. Czy byłby zdolny zrobić krzywdę swojemu synkowi?

– Ta sprawa jest bardzo zagadkowa. Jeżeli miałoby tu miejsce klasyczne samobójstwo rozszerzone, to ojciec miałby dziecko przy sobie. W przypadku tego typu zbrodni sprawca prawie zawsze jest w pobliżu ofiary, bo jest to akt desperacji i kontynuacja chorej miłości. Tutaj tego nie ma. Nie wiadomo, gdzie znajduje się chłopiec. Dlatego ta sprawa budzi szereg moich wątpliwości, ale wydaje mi się, że odnalezienie dziecka żywego jest coraz mniej prawdopodobne – mówi Dariusz Loranty, były nadkomisarz i szef ekspertów bezpieczeństwa Środkowoeuropejskiego Instytutu Badań i Analiz Strategicznych CIRSA.

Zaginięcie Dawida Żukowskiego

Dawid Żukowski zaginął po południu w środę 10 lipca. Tego dnia o 17.00 ojciec Paweł Ż. odebrał go od dziadków w Grodzisku Mazowieckim i miał odwieźć do mamy do Warszawy. O godz. 21.00 32-latek targnął się na swoje życie, rzucając się pod pociąg na dworcu w Grodzisku. Około północy mama Dawida zgłosiła zaginięcie syna. Gdy kilka godzin później znaleziono samochód Pawła Ż. zaparkowany kilka kilometrów od dworca, Dawidka w nim nie było. Sprawa od razu była traktowana priorytetowo, bo przed popełnieniem samobójstwa Paweł Ż. wysłał do byłej partnerki SMS o treści „nigdy nie zobaczysz już syna”.

W poszukiwaniach Dawida przez ponad cztery doby udział brało kilkuset policjantów, żołnierzy i strażaków. Odtworzono minuta po minucie trasę, jaką po odebrania Dawidka od dziadków przejechał Paweł Ż. Dzięki temu wiadomo, że mężczyzna dwukrotnie przejeżdżał przez miejscowość Chrzanów Duży – raz udając się w kierunku Warszawy, drugi raz wracając do Grodziska Mazowieckiego – oraz dwukrotnie zatrzymywał się w okolicy węzła Konotopa. Przeczesano łącznie ponad 4,5 tys. hektarów terenu między Grodziskiem a autostradą A2, sprawdzając dokładnie centymetr po centymetrze. Chłopca jednak do tej pory nie znaleziono.

W poniedziałek 15 lipca policja zawiesiła działania w terenie. Teraz śledczy skupiają się analizie zebranych danych i dowodów w sprawie. Nie wiadomo, kiedy poszukiwania zostaną wznowione.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 27-letni Filip Nachyła

Zaginął Filip Nachyła, lat 27 – alarmuje strona „Zaginieni przed laty”. Mężczyznę ostatni raz widziano w piątek, około godziny 22.00 na Stadionie Narodowym w Warszawie. 27-0latek przebywał tam na koncercie zespołu Bon Jovi.

„Filip ostatni raz był widziany 12.07.2019 w Warszawie około godziny 22-22.30 (pod koniec lub wraz końcem) koncertu Bon Jovi na Stadionie Narodowym” – czytamy na Facebooku.

Ostatnie logowanie telefonu Filipa do sieci zanotowano w niedzielę około 12.00, z lokalizacją na warszawskim Solcu, w okolicy szpitala. Od tamtej pory jego telefon pozostaje w trybie offline.

27-letni mężczyzna pochodzi z województwa zachodniopomorskiego. Mieszka i pracuje w Dziwnowie.

Policja apeluje o pomoc w poszukiwaniach

Filip Nachyła ma 180 centymetrów wzrostu i waży około 90 kilogramów. Jest ciemnym blondynem o brązowych oczach. W okolicach prawej stopy ma charakterystycznie wyglądającą bliznę – informuje strona „Zaginieni przed laty”.

Policja apeluje do wszystkich, którzy mają jakąkolwiek wiedzą na temat miejsca pobytu 27-latka o natychmiastowy, pilny kontakt z komisariatem przy ulicy Wilczej 21 w Warszawie. Z policją można kontaktować się pod numerem telefonu 22 603 82 39. Możliwy jest także kontakt z redakcją strony „Zaginieni przed laty”. Organizacja ma swój profil m.in. na Facebooku.

Na Filipa czekają zmartwieni rodzice i bliscy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Poszukiwania 5-letniego Dawida w toku. Jest nagranie z monitoringu

Grodzisk Mazowiecki, 11.07.2019. Poszukiwania 5-letniego Dawida ¯ukowskiego w Grodzisku Mazowieckim, 11 bm. Policjanci zg³oszenie o utracie kontaktu z ch³opcem i jego ojcem dostali ok. pó³nocy od zaniepokojonej osoby z rodziny. Poszukiwania dziecka rozpoczê³y siê w nocy. Funkcjonariusze wykorzystuj¹ przy tym m.in. drony Komendy G³ównej Policji i psy tropi¹ce. (pkus) PAP/Jakub Kamiñski

Kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały samochód, który mógł jechać ojciec Dawida Żukowskiego wraz ze swoim 5-letnim synem. Policja analizuje obecnie to nagranie, aczkolwiek nie potwierdza, że to rzeczywiście to auto. 

Nagranie z Grodziska Mazowieckiego trafiło na Kontakt 24 redakcji TVN Warszawa, natychmiast zostało również przekazane policji. Z uwagi na prowadzone śledztwo, portal publikuje jedynie dwa ujęcia – na każdym z nich auto marki Skoda, którym potencjalnie mogli przemieszczać się ojciec z synem, zmierza w innym kierunku (być może kierowca w pewnym momencie zawrócił):

Czy rzeczywiście Skoda, którą widać na filmie, może być tym samym autem, którym Paweł Ż. wiózł swojego 5-letniego syna? Kom. Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji nie potwierdził tej informacji. W rozmowie z Wirtualną Polską potwierdził natomiast, że nagranie jest dokładnie analizowane przez śledczych. 

– „To jest informacja, która jest w naszej dyspozycji. Trafiają do nas liczne materiały: zarówno drogą telefoniczną, jak i e-mailową. Sprawdzamy każdą informację, nawet jeśli wydaje się błaha. Za każde zgłoszenie dziękujemy” – zaznaczył.

Policja publikuje wizerunek ojca 5-latka

5-letni Dawid Żukowski został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę. Według informacji policji, przed godz. 21 ojciec najprawdopodobniej odebrał sobie życie. Mężczyzna zginął potrącony przez pociąg. Informacje o śmierci grodziscy policjanci otrzymali przed godz. 21. Poszukiwania Dawida rozpoczęły się o północy w środę. W piątek wieczorem na stronie warszawskiej policji opublikowano wizerunek ojca chłopca. Do zdjęcia policjanci dołączyli informację, w co mężczyzna był ubrany: czarną kurtkę, granatowe materiałowe spodnie, beżowe wsuwane buty i koszulę polo z jasnym kołnierzykiem. Chłopiec z kolei nosił szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy i niebieskie trampki z logo Zygzaka McQueena – czerwonej wyścigówki z bajki „Auta”.

Mężczyzna z chłopcem odjechał z Grodziska w nieznanym kierunku szarą skodą fabią o numerze rejestracyjnym WGM 01K9. Samochód na szybie przy miejscu pasażera od strony kierowcy ma zasłonę przeciwsłoneczną z logo Zygzaka McQueena. Policja ustaliła, że mężczyzna mógł przemieszczać się między Grodziskiem a lotniskiem na Okęciu. Znaleziono ten samochód, ale ważna jest informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał.

Zaginiony Dawid Żukowski

Rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak w rozmowie z PAP ponowił apel do wszystkich osób, które widziały tę skodę, Dawida lub jego ojca, o kontakt. Funkcjonariusze proszą o wskazanie miejsca, w którym widziano mężczyznę i dziecko. Pomóc może także przejrzenie nagrań z kamer samochodowych, zwłaszcza z jazdy w środę między godz. 17 a 21 na trasie między Grodziskiem a Okęciem.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci z Niemiec pomagają w poszukiwaniach 5-letniego Dawida

Policja prowadzi poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego w kilku sektorach wzdłuż autostrady A2 oraz w Grodzisku Mazowieckim i w pobliżu Lotniska Chopina. Dawid Żukowski z Grodziska Mazowieckiego po raz ostatni widziany był w środę o godz. 17. Siedem godzin później, o północy rozpoczęły się jego poszukiwania.

– Przeszukujemy teren od węzła Konotopa do Grodziska Mazowieckiego. Mamy informacje od świadków, że na tym odcinku widziano samochód ojca 5-letniego Dawida – powiedział w piątek przed południem oficer policji, który bierze udział poszukiwaniach.

Żołnierze 6. Mazowieckiej Brygady Terytorialnej, strażacy i policjanci utworzyli tyralierę i przeszukują 50-metrowy pas przy autostradzie A2. Jak informuje Katarzyna Zych z policji w Grodzisku Mazowieckim służby sprawdzają też dwa inne tereny: okolice górki spotterskiej w pobliżu lotniska na Okęciu oraz teren od miejsca zostawienia samochodu do torów, gdzie zmarł ojciec chłopca. Ale tam siły są mniejsze.

Okolice autostrady

W czwartek policjanci pracowali do późnych godzin wieczornych. W piątek rano poszukiwania zostały wznowione.

– Chodzi o wznowienie przerwanych przed północą działań pododdziałów zwartych – wyjaśnia w rozmowie z tvnwarszawa.pl Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji. – Służby operacyjne pracowały bez żadnej przerwy – podkreśla.

– Dzisiaj jesteśmy w dalszym ciągu wspierani przez inne służby. Oprócz policjantów z Grodziska Mazowieckiego, Komendy Głównej oraz garnizonu stołecznego, jesteśmy wspierani przez wojsko obrony terytorialnej, państwową straż pożarną, ochotniczą straż pożarną i podmioty społeczne – powiedział Marczak w rozmowie z PAP.

– Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wczorajszy dzień, to kilkuset funkcjonariuszy prowadziło poszukiwania pięcioletniego Dawida. Tylko wczoraj przeszukaliśmy teren około tysiąca hektarów. Dziś te działania są kontynuowane. Skupiamy się na dwóch miejscach: terenie od pozostawionego pojazdu do miejsca, w którym ojciec chłopca popełnił samobójstwo, a drugi obszar to obszar autostrady, który dziś będzie przez nas sprawdzany – dodał rzecznik policji. Wyjaśnił, że chodzi o fragment autostrady A2 na odcinku Warszawa – Grodzisk Mazowiecki.

W działaniach biorą też udział policjanci z niemieckiego Drezna, którzy pracują razem z psami tropiącymi.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Trwają poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego. „Być może dziecko zostało wywiezione i jest w trasie”

Policja z Grodziska Mazowieckiego poszukuje 5-letniego Dawida Żukowskiego. W środę po południu zabrał go z domu ojciec i odjechał w nieznanym kierunku. Około godziny 21.00 policjanci dostali zgłoszenie, że mężczyzna nie żyje. Nadal nie wiadomo, gdzie przebywa dziecko. Ojciec zabrał Dawida z domu około godz. 17 i odjechał w nieznanym kierunku. Przed godz. 21 ciało 32-latka zostało znalezione na przejeździe kolejowym – mężczyzna zginął potrącony przez pociąg. Samochód ojca został znaleziony około trzech kilometrów od miejsca tragedii.

Nieznane jest obecnie miejsce pobytu chłopca. W poszukiwania zaangażowanych jest kilkuset policjantów i strażaków, psy tropiące, a także policyjny śmigłowiec. Sprawdzane są wszystkie miejsca, gdzie w ostatnich godzinach życia przebywał ociec, co zostało ustalone na podstawie logowań telefonu. Służby szukają również chłopca u jego rodziny i znajomych.

Samochód , który prowadził mężczyzna to szara skoda fabia o nr rejestracyjnym WGM 01K9. Ustalono, że mężczyzna mógł poruszać się na trasie pomiędzy Grodziskiem Mazowieckim a lotniskiem Okęcie – podają grodziscy policjanci.

Jak nieoficjalnie ustalił dziennikarz RMF FM rodzice dziecka nie mieszkali razem. Konflikt rodzinny może być znaczącym tłem tej historii.

Chłopiec był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

W trwających od nocy poszukiwaniach 5-letniego chłopca policjanci wykorzystują wsparcie operatorów dronów i policyjnego śmigłowca – informuje stołeczna policja.

Policja w Grodzisku Maz. prosi aby jakiekolwiek informacje o tym co może się dziać z dzieckiem zgłaszać, nawet anonimowo, pod numerem telefonu 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również dzwonić do najbliższej jednostki Policji lub pod numer alarmowy 112.

Woś: Wiemy, że ojciec poszukiwanego chłopca był desperatem
– Wiemy, że ojciec poszukiwanego chłopca z Grodziska Mazowieckiego był desperatem, a jego zachowanie było niepokojące – poinformował w czwartek minister ds. pomocy humanitarnej Michał Woś. Jak dodał, w związku z zaginięciem chłopca wszystkie służby zostały postawione w stan najwyższej gotowości.

Pytany w Polsat News o sprawę zaginionego 5-letniego chłopca z Grodziska Mazowieckiego, Woś podkreślił, że rozmawiał na ten temat z prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą. – Przekazał mi informację, że w tej sytuacji wszystkie służby są postawione w najwyższej gotowości. Szukamy tego dziecka, szukamy chłopca z użyciem dronów, sprzętu itd., natomiast sytuacja nie jest łatwa – mówił minister. – Wiemy, że ojciec tego dziecka był desperatem, że niepokojąco zachowywał się przed targnięciem się na własne życie, więc tu jest szereg pytań – wskazał.

Dopytywany, o jakie desperackie zachowania chodzi, Woś podkreślił, że nie dopytywał o szczegóły, natomiast ma informację, że zachowanie ojca „w sposób ogólny było niepojące”. – Trzeba pamiętać, że zawsze jest nadzieja i wszyscy tego chłopca jeszcze szukamy – dodał.

Policja: W razie potrzeby poszukiwania 5-latka będą prowadzone całą noc
Od ponad kilkudziesięciu godzin trwają poszukiwania 5-letniego chłopca. W razie potrzeby działania będą prowadzone całą noc – mówił w czwartek wieczorem rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak. Policja nadal apeluje o kontakt do wszystkich, którzy widzieli szarą skodę fabię, jaką jechał ojciec z 5-latkiem.

W działaniach poszukiwawczych biorą udział setki funkcjonariuszy z Grodziska Mazowieckiego, garnizonu stołecznego i Komendy Głównej Policji. Policjanci wykorzystują m.in. drony, śmigłowiec i psy tropiące. W działania włączyli się także strażacy i Wojska Obrony Terytorialnej – 40 żołnierzy 65. batalionu lekkiej piechoty z Pomiechówka.

Jak poinformował kom. Marczak, policja nie planuje przerywania poszukiwań nawet po zmierzchu. – Te działania, jeśli będzie taka potrzeba, będą prowadzone całą noc – zaznaczył.

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Polsce poinformowała rosyjskie media, że zaginiony pięciolatek z Grodziska Mazowieckiego jest obywatelem Rosji.

Policja ws. zaginionego 5-latka: Dzisiaj przeszukamy okolice autostrady

– Dzisiaj przeszukamy dwa rejony: teren od miejsca pozostawienia pojazdu do miejsca, w którym ojciec chłopca popełnił samobójstwo oraz okolice autostrady – powiedział w piątek rano PAP kom. Sylwester Marczak z KSP.

– Od rana wznowione są działania pododdziałów zwartych. Dzisiaj jesteśmy w dalszym ciągu wspierani przez inne służby. Oprócz policjantów z Grodziska Mazowieckiego, Komendy Głównej oraz Garnizonu Stołecznego, jesteśmy wspierani przez wojsko obrony terytorialnej, państwową straż pożarną, ochotniczą straż pożarną i podmioty społeczne – powiedział Marczak.

Poinformował, że „jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wczorajszy dzień, to kilkuset funkcjonariuszy prowadziło poszukiwania pięcioletniego Dawida”. – Tylko wczoraj przeszukaliśmy teren około tysiąca hektarów. Dziś te działania są kontynuowane. Skupiamy się na dwóch miejscach: terenie od pozostawionego pojazdu do miejsca, w którym ojciec chłopca popełnił samobójstwo, a drugi obszar to obszar autostrady, który dziś będzie przez nas sprawdzany – dodał Marczak. Chodzi o fragment autostrady A2 na odcinku Warszawa – Grodzisk Mazowiecki.

Policjant ponowił apel, „aby osoby, które jeszcze tego nie zrobiły przejrzały kamerki samochodowe, zwłaszcza jeżeli w godzinach między 17 a 21 poruszały się na odcinku od Grodziska do Warszawy Okęcia, bądź też w samym Grodzisku”.

Rzecznik KGP: Sprawdzamy wszystkie wersje. Policjanci analizują m.in. monitoring

– Trzeba sprawdzać też te wersje, że być może to dziecko zostało wywiezione i przekazane komuś, że jest w trasie. Wszystkie siły, jakie mamy, będą do tej sprawy przydzielone. Oprócz poszukiwań typowo ludzkich przy użyciu policjantów i psa funkcjonariusze analizują m.in. monitoring – powiedział w piątek rano rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka.

– Nie przerwaliśmy poszukiwań do chwili obecnej, ani na chwilę – powiedział rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka na antenie TVN24 na temat akcji poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego. Dodał, że w nocy, aby odpocząć, funkcjonariusze zostali zwolnieni z terenu, ale równolegle działania prowadzili policjanci kryminalni. – Miejmy nadzieję, że ten chłopiec znajdzie się żywy i cały – mówił rzecznik KGP.

Zapewnił jednocześnie, że do poszukiwań 5-letniego Dawida zostały skierowane wszystkie możliwe siły. – Analizujemy i przeszukujemy teren, po którym poruszał się ojciec dziecka – poinformował w TVN24 Ciarka. Dodał, że funkcjonariusze mają wydzielone sektory, w których prowadzą działania. – Sprawdzamy praktycznie cały teren przylegający do autostrady – przekazał rzecznik.

Powiedział też, że policjanci analizują monitoring z kamer przemysłowych, sprawdzają kontakty rodzinne, znajomych mężczyzny i wszystkie adresy z nim związane. Stwierdził, że policja bierze pod uwagę różne wersje wydarzeń.

Poinformował, że w poszukiwania 5-letniego Dawida zaangażowali się też obywatele. – Ludzie dzwonią, podpowiadają. Widać, że im zależy, aby pomóc policji, aby pomóc tej rodzinie (…). Jakiegoś przełomu nie było. My oczywiście każdy wątek sprawdzamy. Sprawdzamy każdą informacją nawet te najmniej wiarygodne – powiedział Ciarka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wciąż trwają poszukiwania 5-letniego Dawida

Mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego są wstrząśnięci. – To pierwszy raz, kiedy coś takiego zdarzyło się w naszym mieście – powiedziała w rozmowie z Gazeta.pl jedna z mieszkanek. Tymczasem policja działa po omacku. Żadne informacje, które dostaje, nie zbliżają jej do odnalezienia pięcioletniego Dawida. Mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego nie pamiętają drugiego takiego zdarzenia. Są zszokowani. Nie mogą uwierzyć, że w środę wieczorem w ich mieście mogła rozegrać się rodzinna tragedia.

Ojciec miał rzucić się pod pociąg. 5-letni Dawid wciąż jest poszukiwany

20:52. 32-letni mężczyzna zbliża się do torów kolejowych niedaleko stacji kolejowej Grodzisk Mazowiecki, na wysokości ulicy Wojciecha Korfantego. Z relacji maszynisty wynika, że mężczyzna rzuca się pod pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Według ustaleń policji najprawdopodobniej popełnia samobójstwo.

Północ. Mniej więcej o tej porze matka 5-letniego Dawida Żukowskiego zgłasza zaginięcie syna. Ojciec dziecka, z którym kobieta jest w separacji, a który ma prawa do opieki nad dzieckiem i opiekował się nim za zgodą kobiety, miał zabrać syna z Grodziska Mazowieckiego około 17 i odwieźć go do mieszkającej w Warszawie matki. Tam jednak nigdy nie dotarł.

Szybko okazuje się, że 32-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej rzucił się pod pociąg i ojciec 5-letniego Dawida to ta sama osoba. Od razu pojawia się szereg pytań. Wśród nich jest jedno najważniejsze: gdzie jest chłopiec? Rozpoczynają się poszukiwania.

W akcję poszukiwawczą zaangażowało się kilkaset osób

Prokuratura podejmuje czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci mężczyzny. Policja skupia się na odnalezieniu 5-letniego Dawida. Szybko udaje jej się ustalić na podstawie logowań telefonu, że 32-letni ojciec dziecka poruszał się na trasie Grodzisk Mazowiecki-Okęcie. Jego samochód, szara Skoda Fabia o numerach rejestracyjnych WGM 01K9, znaleziony jednak zostaje w Grodzisku, na parkingu przy ul. Łącznej. To ten parking staje się centrum, wokół którego będą trwały wielogodzinne poszukiwania.

Ale nie ograniczą się do okolic parkingu. Przeszukiwane będą okolice miejsca, w którym doszło do wypadku na torach. Czynności prowadzone będą też w Warszawie, w okolicy Okęcia, gdzie miał być widziany samochód ojca. Bezskutecznie.

Szybko w akcję zaangażowane zostają inne służby. – Policjanci z grodziskiej komendy są wspierani przez policjantów z Warszawy, przez strażaków z Powiatowej Komendy Straży Pożarnej, przez Ochotniczą Straż Pożarną. Wykorzystywany jest śmigłowiec, drony i policjanci z psami – mówi nam oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, asp. sztab. Katarzyna Zych. W sumie od północy w czwartek 5-letniego Dawida poszukuje kilkaset osób.

Ich zaangażowanie widać gołym okiem. Na parkingu przy ul. Łącznej jesteśmy w czwartek około godziny 16:30. Biało-niebieską taśmą ograniczony jest jego fragment, na którym znaleziono samochód. Wszędzie stoją radiowozy i pojedynczy policjanci, którzy mają chwilową przerwę i zaraz wracają w teren. Od północy stoją tam wozy policyjne, a funkcjonariusze prowadzą czynności. Przeczesują okoliczne zarośla, krzaki, przemierzają kolejne ulice. Oprócz tego strażacy i przewodnicy z psami tropiącymi. Joy, jeden z nich, macha wesoło ogonem i wita się z nami lizaniem po twarzy. On też ma chwilową przerwę, ale zaraz wróci do poszukiwań. Wygląda, jakby nie mógł się tego doczekać.

Czy dziecko trafiło za granicę?

Wśród mieszkańców Grodziska Mazowieckiego dominuje szok. Podkreślają, że nigdy do tej pory w ich mieście nic podobnego się nie wydarzyło. Pojawiają się spekulacje, co mogło się stać z dzieckiem i co mogło doprowadzić do tragedii. Część z nich podejrzewa najgorsze. Obawia się, że 32-latek popełnił samobójstwo, ponieważ miał wyrzuty sumienia, że coś stało się z synem. Są i tacy, którzy podejrzewają, że mógł mieć kłopoty finansowe i wykorzystać chłopca, aby uregulować rachunki. A potem znów – ruszyło go sumienie. Taką wersję wydarzeń potwierdzałyby informacje, które nieoficjalnie miał zdobyć Onet.pl – według portalu ojciec miał mieć problem z hazardem.

Niektórzy twierdzą, że dziecko mogło zostać przekazane komuś i wywiezione za granicę. Te spekulacje teoretycznie uprawdopodabnia informacja potwierdzona przez Ambasadę Rosji w Polsce, że 5-letni Dawid miał obywatelstwo rosyjskie. Jednak według policji jest to mało prawdopodobne. Wprawdzie monitoring na lotnisku nie został sprawdzony, jednak na podstawie informacji, gdzie przebywało auto, można wysnuć wniosek, że nie było go na samym lotnisku Chopina. – Nie ma powodów, aby przypuszczać, że dziecko mogło znaleźć się na lotnisku – poinformowała nas asp. szt. Katarzyna Zych.

Policja nie ma żadnych tropów

Służby szukają chłopca w promieniu około 5 km od parkingu. Przeglądają kamery z okolicy Okęcia, w której w środę wieczorem miał pojawić się samochód ojca dziecka. Nie znajdują jednak żadnych śladów, które mogłyby choć o krok zbliżyć funkcjonariuszy do odnalezienia chłopca.

– Sprawdzamy każdy sygnał, każdą możliwość i każdy z wątków. Są nam przekazywane wiadomości o prawdopodobnym miejscu, gdzie pojawił się samochód czy osoby, ale nie zawsze są one precyzyjne, nie zawsze też się potwierdzają. Niestety, żadna z tych informacji nie była dla nas podpowiedzią – przekazuje asp. szt. Katarzyna Zych.

Policja jest w stałym kontakcie z bliższą i dalszą rodziną 32-latka. Funkcjonariusze pojawiają się w domu jego rodziców, na jednym z grodziskich osiedli, jednak jak twierdzi oficer prasowa nie prowadzą tam czynności ani nie przeprowadzono przeszukań. – Rozmawialiśmy z rodziną. Często jest tak, że jej członkowie po czasie przekazują pomocne informacje, przypominają sobie szczegóły, które mogą mieć znaczenie – tłumaczy.

W związku z tym, że służby nie mają tak naprawdę żadnych tropów, które nakierowałyby je na dalsze poszukiwania, policja apeluje o pomoc. – Prosimy wszystkich, którzy widzieli wczoraj między godziną 17.00 a 21.00 szarą skodę fabię o numerach rejestracyjnych WGM 01K9, w którym był kierowca i 5-letnie dziecko o taką informację. To bardzo ważne, abyśmy ustalili, kiedy dziecko przebywało z ojcem. Jest możliwość, że dziecko jest teraz bez opieki – mówi asp. szt. Katarzyna Zych.

Sąsiedzi: To był dobry, spokojny chłopak

Teorie, które pojawiają się nieoficjalnie w sprawie, kłócą się z tym, co usłyszeliśmy o 32-letnim ojcu dziecka od sąsiadów jego i jego rodziców. – Dobrze go znałam, chodziliśmy razem do szkoły, wychowywaliśmy się na jednym podwórku. To był naprawdę dobry chłopak – twierdzi rówieśniczka mężczyzny, jego koleżanka z dzieciństwa. Wspomina też, że był zaangażowanym ojcem. – Jak ich widywałam, to wydawało się, że wszystko jest w porządku. Był troskliwy, opiekuńczy. Chodzili razem z jego partnerką i chłopcem na spacery – opowiada. Nie chce wierzyć, że mógłby coś zrobić Dawidowi. Trudno jej też uwierzyć, że w rodzinie mogło dochodzić do przemocy. – To był naprawdę spokojny chłopak – podkreśla.

Podobne zdanie o ojcu Dawida mają inni sąsiedzi, którzy widywali go na osiedlu. – Wprowadził się z rodzicami się jakieś 18 lat temu. Mieszkał tu ze swoją pierwszą partnerką, potem trochę z matką Dawida. To był dobry chłopak. Był tutaj wczoraj, chodził po podwórku – mówi sąsiad rodziców mężczyzny. Z jego opowieści wynika, że nic nie wzbudziło jego podejrzeń. – Ale nikt się nie dowie, co się w ludzkiej głowie dzieje – dodaje.

Wszyscy mieszkańcy osiedla, z którymi rozmawialiśmy, są zszokowani. Nie wszyscy kojarzyli mężczyznę, ale wszyscy znali przynajmniej z widzenia chłopca. Mówią, że jest radosny, pełen życia. – Widywałam go dość często tam, gdzie mieszkali jego dziadkowie, a gdzie mieszka moja mama, jak bawił się z innymi dziećmi. Wydawało się, że jest szczęśliwy – twierdzi kobieta, której siostra jeszcze wczoraj koło 17 widziała 32-latka koło Skody Fabii. Nie potrafi jednak powiedzieć, czy był tam również Dawid, choć z ustaleń policji wynika, że to mniej więcej o tej porze mężczyzna zabrał chłopca z Grodziska.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginął 5-letni Dawid Żukowski

Ojciec zabrał 5-letniego Dawida Żukowskiego z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Po kilku godzinach odnaleziono ciało mężczyzny. Z nieoficjalnych informacji wynika, że prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Tymczasem chłopiec zniknął. Policja prosi o pomoc w jego odnalezieniu.

Dawid Żukowski zaginął wczoraj. Jak informuje policja, około godz. 17 ojciec zabrał chłopca z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Po czterech godzinach, tuż przed 21, funkcjonariusze dostali zgłoszenie, że ojciec 5-latka nie żyje. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mógł popełnić samobójstwo.

Do tej pory nieznane jest natomiast miejsce pobytu dziecka. Policjanci prowadzą poszukiwania chłopca. Publikują jego zdjęcia. Dawid był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z charakterystycznymi obrazkami „Zygzaka McQueena”.

Policjanci proszą o kontakt wszystkie osoby, które widziały chłopca w ostatnim czasie, wiedzą, gdzie może przebywać lub mają jakiekolwiek informacje na temat jego zaginięcia. Wszelkie zgłoszenia, również anonimowe, przyjmują funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, pod nr tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również skontaktować się z najbliższą jednostką policji lub zadzwonić pod nr alarmowy 112.
Źródło info i foto: onet.pl

Zaginął 21-letni Błażej Lepiarczyk

Rodzina i policja apelują o pomoc w odnalezieniu 21-letniego Błażej Lepiarczyka. Student Wydziału Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji AGH wyszedł z domu 4 lipca. Jest cukrzykiem i bliscy obawiają się o jego życie. Młody mężczyzna ostatni raz był widziany 4 lipca (czwartek) ok. godz. 18. Wyszedł wtedy z domu przy ul. Lea w Krakowie. Do tej pory 21-latek nie nawiązał żadnego kontaktu z rodziną.

Błażej Lepiarczyk jest szczupłej budowy ciała i ma 187 cm wzrostu, niebieskie oczy i długie, sięgające do ramion, ciemne blond włosy. Student nosi okulary korekcyjne, a w dniu zaginięcia prawdopodobnie ubrany był w zieloną koszulkę, brązową bluzę i spodnie sztruksowe albo moro.

21-latek z Krakowa jest cukrzykiem i zazwyczaj nosi przy sobie pompę insulinową. Bliscy obawiają się jednak, że może nie mieć insuliny. Jak podaje Interia, mężczyzna przed wyjściem z domu miał zostawić list. Każdy kto może pomóc w odnalezieniu Błażeja Lepiarczyka, powinien skontaktować się z policją w Krakowie (tel.12 6151-093) lub najbliższą komendą (tel. 112 oraz 997).
Źródło info i foto: wp.pl

Włochy: Wznowiono poszukiwania zaginionego kierowcy

Włoskie służby wznowiły poszukiwania kierowcy, który przed kilkoma dniami zaginął nad jeziorem Garda. Wbrew informacjom podawanym przez włoskie dzienniki zaginiony nie jest Polakiem, ale Ukraińcem pracującym w firmie transportowej ze Zduńskiej Woli. Lokalne służby skanują dno jeziora w okolicy Prà de la Fam, a po płetwonurkach i ratownikach górskich do akcji włączono śmigłowiec.

32-letni Igor, ukraiński kierowca zatrudniony w firmie ze Zduńskiej Woli zaginął przed kilkoma dniami. Kiedy kontakt firmy z nim się urwał, a GPS wskazał, że Renault Master, którym jeździł, znajduje się w okolicach jeziora Garda, przedstawiciele przedsiębiorcy skontaktowali się z włoskimi służbami.

Wbrew informacjom podawanym przez włoskie dzienniki, na które powoływaliśmy się w czwartek, zaginiony nie jest Polakiem, ale Ukraińcem pracującym dla firmy ze Zduńskiej Woli, co jej właściciel potwierdził polsatnews.pl.

Z auta nic nie zginęło

Auto odnaleziono w pobliżu Prà de la Fam – po zachodniej stronie jeziora Garda. W pobliżu dostawczego renaulta znaleziono leżak, a lina przywiązana do haka przyczepy prowadziła wprost do jeziora. Przybyli z Polski koledzy zaginionego stwierdzili, że z otwartego auta nic nie zginęło.

Straż pożarna z Salò i Brescii rozpoczęła w poniedziałek poszukiwania, do których włączono płetwonurków przybyłych z Mediolanu i Wenecji oraz śmigłowiec. Do akcji przystąpili również ratownicy alpejscy, którzy przeczesali brzeg jeziora, miejscami bardzo stromy. W środę wieczorem poszukiwania przerwano, gdyż nad jeziorem Garda rozpętała się burza z gradem, a porywisty wiatr przewrócił wiele drzew przez co lokalne drogi stały się nieprzejezdne.
Źródło info i foto: polsatnews.pl