Odnaleziono ciało zaginionego Kacpra. Poruszające wyznanie matki

Niestety, ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia. 12 dni trwały poszukiwania 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca (woj. dolnośląskie). Chłopczyk zaginął w poniedziałek, dwa tygodnie temu, kiedy oddalił się od swojego ojca, z którym był na działce. W sobotę ciało dziecka zostało znalezione w rzece.

Kilkuset policjantów, strażaków, detektyw Krzysztof Rutkowski i zwykli mieszkańcy. Malucha szukała prawdziwa armia ludzi, która codziennie penetrowała okoliczne tereny i rzekę Kwisę. Używano najnowocześniejszego sprzętu, korzystano z pomocy psów tropiących ściągniętych z Niemiec. To były dramatyczne dni.

Dopiero w sobotę rano ciało Kacperka zostało znalezione przez płetwonurka Marcela Korkusia. Chłopczyk wpadł do podwodnej jamy, w linii prostej ok. 600 metrów od miejsca, w którym zaginął. Ciało malucha zostało zakleszczone przez konary w taki sposób, że mogło nigdy nie wypłynąć na powierzchnię. – Gołym okiem go nie widziałem – mówi „Super Expressowi” Korkuś. – Dopiero w domu, gdy przeglądałem zapis kamery, którą miałem pod wodą, dostrzegłem dziecko – dodaje płetwonurek.

Tym samym sprawdził się najczarniejszy scenariusz, który od samego początku był uznawany za najbardziej prawdopodobny. Kacperek wpadł do rzeki i utonął. Mama chłopczyka, pani Joanna, mówi że jej partner Rafał tylko na chwilę stracił go z oczu, gdy razem byli na ogródku. – To był moment – zapewniała kobieta. – Przez ten cały czas, gdy trwały poszukiwania, żyłam nadzieją, że Kacperkowi nic się nie stało. Nie mogłam spać. Teraz w pewnym sensie czuję ulgę. Muszę zająć się trójką rodzeństwa Kacperka – mówiła zrozpaczona matka zaraz po tym, jak zidentyfikowała ciało synka.

Kobieta zaapelowała też, aby nie oczerniać ojca dziecka. Podkreślała że to dla niego ogromna trauma. Mężczyzna w chwili, gdy zaginął chłopczyk był pijany. Usłyszał zarzut narażenia życia Kacperka, za co mu grozi 5 lat więzienia. Mężczyzna już trafił za kratki, bo okazało się, że był poszukiwany przez policję za kradzieże.
Źródło info i foto: se.pl

Nowogrodziec: Poszukiwania Kacpra Błażejowskiego. Koniec akcji w rzece, bez efektu

Wciąż trwają poszukiwania trzyletniego trzyletniego Kacpra Błażejowskiego z Nowogrodźca (woj. dolnośląskie), który zaginął w poniedziałek wieczorem. Chłopiec w chwili zaginięcia przebywał z ojcem na działce w pobliżu rzeki. We wtorek prowadzono tam działania poszukiwawcze – nie zakończyły się one jednak sukcesem. Ojciec chłopca w chwili zaginięcia dziecka był nietrzeźwy.

Kacper Błażejowski z Nowogrodźca zaginął w poniedziałek 27 kwietnia – przed godziną 19 jego rodzina zgłosiła to policji. W poszukiwania chłopca zaangażowali się m.in. policjanci z Bolesławca. Chłopiec zaginął w pobliżu rzeki Kwisa, dlatego do akcji dołączyli także płetwonurkowie. Jak podaje RMF FM, akcja na rzece została zakończona – nie zakończyła się odnalezieniem chłopca.

– Dzisiaj dwukrotnie odcinek od Nowogrodźca do Parzyc został sprawdzony łodziami z sonarami. Strażacy w skafandrach brodzili i bosakami ratowniczymi sprawdzali wszystkie miejsca. Człowiek nie byłby w stanie tamtędy przepłynąć – powiedział w rozmowie z portalem Andrzej Śliwowski, komendant straży pożarnej w Bolesławcu.

W szczytowym momencie poszukiwań w akcji brało udział ponad 200 osób.

– Planowane jest przeszukanie terenu, gdzie był widziany chłopiec, a potem zwiększanie obszaru poszukiwań – powiedziała w rozmowie z Fakt24 Anna Kublik-Rościszewska, rzeczniczka prasowa policji w Bolesławcu.

Dziennik ustalił, że w chwili zaginięcia Kacper Błażejowski był pod opieką ojca. Mężczyzna miał być nietrzeźwy. Został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Fakt informuje, że odpowie także za przestępstwa przeciwko mieniu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zwłoki kobiety znalezione w rzece Rakówka

Tragedia rozegrała się w Bełchatowie w woj. łódzkim. Dwóch nastolatków znalazło zwłoki w rzece Rakówka, w okolicy ronda Hallera. Zgłoszenie o wstrząsającym odkryciu dostała straż miejska i policja w Bełchatowie. Służby zaalarmowali dwaj nastolatkowie. Na miejsce odnalezienia zwłok funkcjonariusze przyjechali natychmiast. Wezwali także straż pożarną.

Nastolatkowie zauważyli zwłoki w niedzielę po południu. Ciało dryfowało w rzece Rakówka.

Policja z Bełchatowa ustaliła, że znalezione zwłoki to ciało 68-letniej mieszkanki Bełchatowa. Zaginięcie kobiety zgłosił 7 listopada jej syn. Z zawiadomienia wynikało, że jego matka była widziana po raz ostatni przed dniem Wszystkich Świętych.

Według informacji policjantów, 68-latka miała problemy finansowe.

– Jak długo ciało leżało w wodzie i co było przyczyną śmierci kobiety, to wykaże sekcja zwłok – mówiła w rozmowie z naszemiasto.pl Iwona Kaszewska z Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie.

Funkcjonariuszka podkreśliła, że „wszystkie czynności były wykonywane pod nadzorem prokuratora”.

– Ciało zostało zabezpieczone. Sekcja wykaże, co było przyczyną śmierci – dodała policjantka.
Źródło info i foto: wp.pl

Zaginęła 80-letnia Maria Szuszko

Bydgoska policja rozpoczęła poszukiwania 80-letniej mieszkanki naszego miasta, która od 26 października nie nawiązała kontaktu z najbliższymi. W imieniu rodziny prosimy o jakiekolwiek informacje!

Komisariat Policji Bydgoszcz-Szwederowo poszukuje 80-letniej Marii Suszko, która 26 października 2019 r. po raz ostatni widziana była przez sąsiadkę w miejscu swojego zamieszkania i od tego czasu rodzina nie wie, gdzie zaginiona może przebywać i nie ma z nią żadnego kontaktu.

Rysopis: wzrost 158 cm, sylwetka krępa, włosy krótkie ciemne, oczy niebieskie, nos normalny, uczy normalne. Brak informacji o ubraniu w chwili zaginięcia, ale poszukiwana często chodziła w ciemnych spodniach.

Osoby znające miejsce pobytu w.w. proszone są o kontakt z KP Bydgoszcz-Szwederowo pod numerem telefonu 52-525-52-69 lub 112.
Źródło info i foto: se.pl

Zabójstwo ciężarnej 33-latki. Kobieta miała wyjść do lekarza. Nowe informacje ws. zabójstwa

Mąż 33-letniej ciężarnej kobiety, która w sobotę została znaleziona martwa na terenie województwa śląskiego, najpierw miał udusić partnerkę, a potem porzucić ciało i zgłosić jej zaginięcie. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. 33-letnia mieszkanka Bielska-Białej, będąca w szóstym miesiącu ciąży, była poszukiwana od 18 października. Jej zaginięcie zgłosił mąż. Kobieta miała wyjść w piątek do lekarza i zniknąć.

W sobotę na terenie województwa śląskiego odnaleziono jej ciało. Już wtedy podejrzewano, że kobieta zmarła w wyniku działania osób trzecich. W niedzielę zarzuty usłyszał mąż 33-latki. Oskarżono go o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i znęcanie się nad żoną. Początkowo kwestionował podejrzenia śledczych, jednak po przedstawieniu mu dowodów na jego winę, przyznał się do zabójstwa – informuje RMF FM.

Prokuratura ujawnia szczegóły zbrodni

W rozmowie ze stacją radiową szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ Bogusław Strządała ujawnił szczegóły zabójstwa. Jak przekazał, kobieta miała zostać uduszona przez męża. Następnie mężczyzna miał zacząć zacierać ślady.

– Mężczyzna zawinął zwłoki w folię, przeniósł wieczorem do bagażnika swojego auta i przewiózł do lasu w gminie Siewierz. Porzucił je w naturalnym zagłębieniu, ok. 300 m w głąb lasu od drogi krajowej 1 – poinformował prokurator.

Podejrzany został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania: 25-letni Paweł R. przyznał się do 9 zarzutów

Przed brytyjskim sądem odbyła się rozprawa z udziałem 25-letniego Pawła R. , który pracował jako rzeźnik w Hull. Początkowo śledczy podejrzewali, że Polak ma związek z zaginięciem 21-letniej Libby Squire, jednak 25-latek nie usłyszał w tej sprawie żadnych zarzutów. Na jaw wyszły jednak inne występki Polaka. Prokuratura oskarżyła go, m.in. o masturbowanie się na ulicy oraz kradzież zabawek erotycznych. Mężczyzna przyznał się do 9 zarzutów.

Mieszkającego z rodziną w Hull Pawła R., aresztowano ponieważ to on prawdopodobnie jako ostatni widział 21-letnią Libby Squire w nocy z 31 stycznia na 1 lutego br. Szczątki 21-latki odnaleziono po trwających siedem tygodni poszukiwaniach. Wyłowiono je z ujścia rzeki Humber, niedaleko portu w Grimsby. Śledczy ze względu na dobro śledztwa nie ujawnili jednak, jak zginęła kobieta.

Według doniesień brytyjskiej prasy studentka religioznawstwa i filozofii zaginęła po imprezie z przyjaciółmi. Z powodu upojenia alkoholowego, nie wpuszczono jej do klubu, dlatego postanowiła wrócić do domu. Ostatnią osobą, która miała ją widzieć był Paweł R.

Po aresztowaniu Polaka, jego siostra ujawniła „Daily Telegraph”, że brat faktycznie widział tej nocy Libby. Dziewczyna miała stać na ulicy i płakać. Zaniepokoił się i postanowił jej pomóc, proponując podwiezienie. Następnie wpisał adres Libby do nawigacji. Nie wiadomo, co stało się później.

W lutym nie znaleziono wystarczających dowodów na oskarżenia Pawła R. o uprowadzanie 21-latki. Na jaw wyszły jednak inne występki Polaka. Początkowo 25-latek usłyszał aż 13 zarzutów niezwiązanych ze sprawą Libby Squire, jednak prokuratura uznała, że nie jest w interesie publicznym osądzanie 25-latka za cztery z nich i ostatecznie Polak odpowiada za 9 przewinień – informuje HullLive.

Według prokuratury w grudniu 2017 r. Paweł R. włamał się do jednego z domów i ukradł trzy wibratory. Podczas kolejnego włamania, w styczniu tego roku, ukradł zabawki erotyczne, prezerwatywy, zdjęcia, ubrania i elektronikę. Polak miał się też dwukrotnie masturbować na ulicy w styczniu ubiegłego roku.

Podczas poniedziałkowej rozprawy w sądzie w Sheffield Paweł R. przyznał się do dziewięciu zarzutów, w tym do czterech przypadków podglądactwa, dwóch przypadków nieobyczajnego zachowania oraz do trzech włamań – informuje mirror.co.uk.

Paweł R. przebywa w areszcie od początku lutego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek. Dziś mija 9 lat od zaginięcia 19-latki

Historia Iwony Wieczorek, która zaginęła 17 lipca 2010 r., wracając do domu z sopockiego klubu Dream Club, mimo upływu 9 lat nadal interesuje dziennikarzy i porusza zwykłych ludzi. Ukazała się nawet książka „Co się stało z Iwoną Wieczorek?”, pióra Janusza Szostaka, reportera i prezesa Fundacji Na Tropie. Publikujemy jej fragment.

Od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło 9 lat. 19-letnia dziewczyna w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku wyszła z jednego z sopockich klubów i zaginęła w drodze do domu. O poszukiwaniach nastolatki głośno było w mediach. Pomimo licznych przesłuchań, przeszukań, sprawdzania billingów i innych czynności operacyjnych, nadal nie ma przełomu w tej sprawie.

Autor twierdzi, że odpowiedź na pytanie, co stało się z nastoletnią mieszkanką Gdańska, znajduje się w pierwszym rozdziale tej wydanej nakładem Wydawnictwa Harde książki. Jest ona wynikiem jego reporterskiego śledztwa oraz analizy niemal 40 tomów policyjnych akt, rozmów z osobami związanymi z dramatem i funkcjonariuszami policji.

Śledztwo w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek prowadziła Komenda Wojewódzka Policji i Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. W poszukiwania kobiety zaangażowani byli również „Łowcy cieni”, policjanci z Poznania specjalizujący się w tropieniu najbardziej niebezpiecznych przestępstw, detektywi, jasnowidze, radiesteci. Podczas śledztwa przesłuchano 300 świadków, a także przeszukiwano pas nadmorski i okolice, które mogły być związane z jej zaginięciem. Sprawdzono kilkanaście hipotez. Akta tej sprawy zostały poddane wielokrotnej analizie, przez niezależne od siebie zespoły, wszystkie wnioski zostały zweryfikowane.

We wrześniu 2018 roku akta dotyczące śledztwa trafiły do Prokuratury Krajowej w Warszawie, a w pierwszej połowie tego roku zostały przekazane do ,,Archiwum X”, będącego częścią Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Zaginięcie 5-letniego chłopca z Grodziska Mazowieckiego. Jego ojciec przed śmiercią kontaktował się z matką

Policja w Grodzisku Mazowieckim poszukuje 5-letniego Dawida Żukowskiego. Wczoraj chłopca zabrał ojciec i odjechał w nieznanym kierunku. Funkcjonariusze po kilku godzinach dostali informację, że ojciec dziecka nie żyje. Nie wiadomo, gdzie jest 5-latek. Tłem tej historii może być konflikt rodzinny.

Wczoraj około godz. 17 ojciec zabrał 5-latka z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Przed godz. 21 ciało 32-latka zostało znalezione na przejeździe kolejowym – mężczyzna zginął potrącony przez pociąg. Nieznane jest obecnie miejsce pobytu chłopca.

W poszukiwania zaangażowanych jest kilkuset policjantów i strażaków, psy tropiące, a także policyjny śmigłowiec. Sprawdzane są wszystkie miejsca, gdzie w ostatnich godzinach życia przebywał ociec, co zostało ustalone na podstawie logowań telefonu.

Służby szukają również chłopca u jego rodziny i znajomych. Poszukiwania są prowadzone nie tylko w Grodzisku Mazowieckim, ale także w Warszawie i pobliskich miejscowościach.

Policja szuka informacji o aucie ojca

Samochód ojca został znaleziony około trzech kilometrów od miejsca tragedii. Każda osoba, która widziała szarą skodę fabię proszona jest o kontakt – apeluje Sylwester Marczak z komendy stołecznej policji. Auto miało na szybie charakterystyczną czerwoną zasłonę przeciwsłoneczną z nadrukowanym bohaterem bajki „Auta”.

Według ustaleń śledczych, szara skoda, którą poruszał się ojciec chłopca była widziana m.in. nieopodal lotniska Chopina w Warszawie.

Rodzinny konflikt

Rodzice chłopca nie mieszkali razem. Według naszych informacji konflikt rodzinny może być znaczącym tłem tej historii. Pełnomocnik matki Dawida kilka dni temu powiadomił śledczych o tym, że mężczyzna stosował przemoc wobec kobiety. Pismo w tej sprawie wpłynęło do policji we wtorek. Z nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza, ojciec dziecka zanim rzucił się pod pociąg kontaktował się z matką 5-latka. Wysłał jej wiadomość.

Zaginiony 5-latek

Dawid Żukowski był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy i niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

Policja prosi wszystkie osoby, które mogą wiedzieć cokolwiek o miejscu pobytu chłopca, o skontaktowanie się z komendą w Grodzisku Mazowieckim pod numerem tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również zadzwonić do lokalnych jednostek policji lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciało zaginionej 11-latki znalezione w ściekach

11-letnia Daria zaginęła niemalże w tym samym czasie, co Kristina z Mrowin (woj. dolnośląskie). Dziewczynka zniknęła w drodze na zajęcia taneczne, w pobliżu Iwaniwki. Świadkowie wspominali, że w pewnej chwili usłyszeli przeraźliwy krzyk. Gdy wybiegli sprawdzić, co się stało Darii nie było już w okolicy. Poszukiwania młodej Ukrainki trwały kilka dni. Ich finał okazał się tragiczny.

Daria Lukianenko zaginęła w czwartek, 13 czerwca. Dziewczynka około godziny 14 wyszła z domu na zajęcia taneczne. Portal uaportal.com donosi, że 11-latka prowadziła relację na Instagramie, po czym nagle ją przerwała. Mieszkańcy Iwaniwki opowiadali, że nagle usłyszeli przeraźliwy krzyk. Myśleli, że jakiś pies zaatakował dziecko. Gdy wyszli sprawdzić, co się dzieje, młodej Ukrainki już nie było.

Jeszcze tego samego dnia rodzice Darii zgłosili jej zaginięcie. Zaniepokoiło ich, że nie mogli skontaktować się z córką. Miała wyłączony telefon. Podejrzewano, że 11-latka została porwana. Policjanci zatrzymali 24-latka, który chciał wzbogacić się na dramacie rodziny dziewczynki. Mężczyzna zadzwonił do jej krewnych i próbował wyłudzić od nich pieniądze w zamian za informacje na temat młodej Ukrainki. Okazało się, że był zwykłym oszustem.

Ciało w ściekach

Poszukiwania Darii Lukianenko trwały niemal tydzień. Uczestniczyli w nich funkcjonariusze, wolontariusze i żołnierze. W sumie blisko 500 osób. Do akcji zaangażowano też psy tropiące i nurków. Finał okazał się tragiczny. 19 czerwca w jednym z gospodarstw w Iwaniwce odnaleziono ciało 11-latki. Odkryto je niedaleko miejsca, w którym słyszano krzyk dziecka. Zwłoki znajdowały się w ściekach. Zagraniczne media donoszą, że już wcześniej sprawdzano teren, ale wtedy niczego nie odnaleziono.

Wszystko wskazuje na to, że młoda Ukrainka została zamordowana. O zabójstwo dziewczynki śledczy podejrzewają jej sąsiada, 22-letniego Nikołaja T. Sądzą, że mężczyzna zobaczył Darię, gdy szła ulicą i podążył za nią. Gdy 11-latka mijała jego dom, mężczyzna nagle ją zaatakował i wciągnął do budynku. Zwyrodnialec próbował zgwałcić Ukrainkę. Ta jednak walczyła. Mężczyzna najprawdopodobniej założył jej na głowę plastikową torbę, a następnie udusił. Ciała ofiary pozbył się w ściekach. „The Sun” informuje, że mężczyzna oblał ubrania Darii benzyną i je podpalił.

Portal odessamedia.net donosi, że Nikołaj T. był postrzegany przez ludzi jako osoba „zamknięta”. Podobno 22-latek lubił oglądać seriale kryminalne i grać na komputerze. Mężczyzna został zatrzymany przez policję i przesłuchany. Zagraniczne media podają, że przyznał się do zabójstwa Darii. Śledczy chcą, by spędził w więzieniu resztę życia.

Kristina z Mrowin

Daria Lukianenko zniknęła tego samego dnia i o podobnej godzinie, co 10-letnia Kristina z Mrowin (woj. dolnośląskie). Dziewczynka po szkole miała udać się do Żarowa na lekcje śpiewu. Gdy tam nie dotarła, rozpoczęto jej poszukiwania.

Jeszcze tego samego dnia, w pobliskim lesie niedaleko Ibramowic odnaleziono zwłoki 10-letniej Kristiny. Na ciele dziewczynki z Mrowin były liczne rany kłute. Rozpoczęły się poszukiwania zabójcy dziecka.

Przełom

Przełom w sprawie nastąpił prawdopodobnie w ostatnią sobotę, kiedy na policję zgłosił się świadek, który zeznał, że Jakub A. od miesiąca miał planować zbrodnię na Kristinie. Mężczyzna uważał, że dziewczynka przekonuje matkę, by nie wiązała się z dużo młodszym od niej partnerem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Lębork: Trwają poszukiwania zaginionej 40-latki. W grę wchodzi zabójstwo lub porwanie

Wczoraj o godz. 19 komendant policji w Lęborku ogłosił alarm pierwszego stopnia. To pokłosie zgłoszenia o zaginięciu ok. 40-letniej kobiety. Stróże prawa przez wiele godzin przeszukiwali gospodarstwo w Janowicach. Na razie bezskutecznie. Obecnie poszukiwania zostały przerwane. Mają być kontynuowane jutro. Sprawa jest bardzo tajemnicza. W zaginięciu kobiety mogą mieć udział osoby trzecie. Możliwe, że mamy do czynienia z porwaniem lub zabójstwem.
Źródło info i foto: Fakt.pl