Wielka Brytania: 25-letni Paweł R. przyznał się do 9 zarzutów

Przed brytyjskim sądem odbyła się rozprawa z udziałem 25-letniego Pawła R. , który pracował jako rzeźnik w Hull. Początkowo śledczy podejrzewali, że Polak ma związek z zaginięciem 21-letniej Libby Squire, jednak 25-latek nie usłyszał w tej sprawie żadnych zarzutów. Na jaw wyszły jednak inne występki Polaka. Prokuratura oskarżyła go, m.in. o masturbowanie się na ulicy oraz kradzież zabawek erotycznych. Mężczyzna przyznał się do 9 zarzutów.

Mieszkającego z rodziną w Hull Pawła R., aresztowano ponieważ to on prawdopodobnie jako ostatni widział 21-letnią Libby Squire w nocy z 31 stycznia na 1 lutego br. Szczątki 21-latki odnaleziono po trwających siedem tygodni poszukiwaniach. Wyłowiono je z ujścia rzeki Humber, niedaleko portu w Grimsby. Śledczy ze względu na dobro śledztwa nie ujawnili jednak, jak zginęła kobieta.

Według doniesień brytyjskiej prasy studentka religioznawstwa i filozofii zaginęła po imprezie z przyjaciółmi. Z powodu upojenia alkoholowego, nie wpuszczono jej do klubu, dlatego postanowiła wrócić do domu. Ostatnią osobą, która miała ją widzieć był Paweł R.

Po aresztowaniu Polaka, jego siostra ujawniła „Daily Telegraph”, że brat faktycznie widział tej nocy Libby. Dziewczyna miała stać na ulicy i płakać. Zaniepokoił się i postanowił jej pomóc, proponując podwiezienie. Następnie wpisał adres Libby do nawigacji. Nie wiadomo, co stało się później.

W lutym nie znaleziono wystarczających dowodów na oskarżenia Pawła R. o uprowadzanie 21-latki. Na jaw wyszły jednak inne występki Polaka. Początkowo 25-latek usłyszał aż 13 zarzutów niezwiązanych ze sprawą Libby Squire, jednak prokuratura uznała, że nie jest w interesie publicznym osądzanie 25-latka za cztery z nich i ostatecznie Polak odpowiada za 9 przewinień – informuje HullLive.

Według prokuratury w grudniu 2017 r. Paweł R. włamał się do jednego z domów i ukradł trzy wibratory. Podczas kolejnego włamania, w styczniu tego roku, ukradł zabawki erotyczne, prezerwatywy, zdjęcia, ubrania i elektronikę. Polak miał się też dwukrotnie masturbować na ulicy w styczniu ubiegłego roku.

Podczas poniedziałkowej rozprawy w sądzie w Sheffield Paweł R. przyznał się do dziewięciu zarzutów, w tym do czterech przypadków podglądactwa, dwóch przypadków nieobyczajnego zachowania oraz do trzech włamań – informuje mirror.co.uk.

Paweł R. przebywa w areszcie od początku lutego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek. Dziś mija 9 lat od zaginięcia 19-latki

Historia Iwony Wieczorek, która zaginęła 17 lipca 2010 r., wracając do domu z sopockiego klubu Dream Club, mimo upływu 9 lat nadal interesuje dziennikarzy i porusza zwykłych ludzi. Ukazała się nawet książka „Co się stało z Iwoną Wieczorek?”, pióra Janusza Szostaka, reportera i prezesa Fundacji Na Tropie. Publikujemy jej fragment.

Od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło 9 lat. 19-letnia dziewczyna w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku wyszła z jednego z sopockich klubów i zaginęła w drodze do domu. O poszukiwaniach nastolatki głośno było w mediach. Pomimo licznych przesłuchań, przeszukań, sprawdzania billingów i innych czynności operacyjnych, nadal nie ma przełomu w tej sprawie.

Autor twierdzi, że odpowiedź na pytanie, co stało się z nastoletnią mieszkanką Gdańska, znajduje się w pierwszym rozdziale tej wydanej nakładem Wydawnictwa Harde książki. Jest ona wynikiem jego reporterskiego śledztwa oraz analizy niemal 40 tomów policyjnych akt, rozmów z osobami związanymi z dramatem i funkcjonariuszami policji.

Śledztwo w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek prowadziła Komenda Wojewódzka Policji i Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. W poszukiwania kobiety zaangażowani byli również „Łowcy cieni”, policjanci z Poznania specjalizujący się w tropieniu najbardziej niebezpiecznych przestępstw, detektywi, jasnowidze, radiesteci. Podczas śledztwa przesłuchano 300 świadków, a także przeszukiwano pas nadmorski i okolice, które mogły być związane z jej zaginięciem. Sprawdzono kilkanaście hipotez. Akta tej sprawy zostały poddane wielokrotnej analizie, przez niezależne od siebie zespoły, wszystkie wnioski zostały zweryfikowane.

We wrześniu 2018 roku akta dotyczące śledztwa trafiły do Prokuratury Krajowej w Warszawie, a w pierwszej połowie tego roku zostały przekazane do ,,Archiwum X”, będącego częścią Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Zaginięcie 5-letniego chłopca z Grodziska Mazowieckiego. Jego ojciec przed śmiercią kontaktował się z matką

Policja w Grodzisku Mazowieckim poszukuje 5-letniego Dawida Żukowskiego. Wczoraj chłopca zabrał ojciec i odjechał w nieznanym kierunku. Funkcjonariusze po kilku godzinach dostali informację, że ojciec dziecka nie żyje. Nie wiadomo, gdzie jest 5-latek. Tłem tej historii może być konflikt rodzinny.

Wczoraj około godz. 17 ojciec zabrał 5-latka z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Przed godz. 21 ciało 32-latka zostało znalezione na przejeździe kolejowym – mężczyzna zginął potrącony przez pociąg. Nieznane jest obecnie miejsce pobytu chłopca.

W poszukiwania zaangażowanych jest kilkuset policjantów i strażaków, psy tropiące, a także policyjny śmigłowiec. Sprawdzane są wszystkie miejsca, gdzie w ostatnich godzinach życia przebywał ociec, co zostało ustalone na podstawie logowań telefonu.

Służby szukają również chłopca u jego rodziny i znajomych. Poszukiwania są prowadzone nie tylko w Grodzisku Mazowieckim, ale także w Warszawie i pobliskich miejscowościach.

Policja szuka informacji o aucie ojca

Samochód ojca został znaleziony około trzech kilometrów od miejsca tragedii. Każda osoba, która widziała szarą skodę fabię proszona jest o kontakt – apeluje Sylwester Marczak z komendy stołecznej policji. Auto miało na szybie charakterystyczną czerwoną zasłonę przeciwsłoneczną z nadrukowanym bohaterem bajki „Auta”.

Według ustaleń śledczych, szara skoda, którą poruszał się ojciec chłopca była widziana m.in. nieopodal lotniska Chopina w Warszawie.

Rodzinny konflikt

Rodzice chłopca nie mieszkali razem. Według naszych informacji konflikt rodzinny może być znaczącym tłem tej historii. Pełnomocnik matki Dawida kilka dni temu powiadomił śledczych o tym, że mężczyzna stosował przemoc wobec kobiety. Pismo w tej sprawie wpłynęło do policji we wtorek. Z nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza, ojciec dziecka zanim rzucił się pod pociąg kontaktował się z matką 5-latka. Wysłał jej wiadomość.

Zaginiony 5-latek

Dawid Żukowski był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy i niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

Policja prosi wszystkie osoby, które mogą wiedzieć cokolwiek o miejscu pobytu chłopca, o skontaktowanie się z komendą w Grodzisku Mazowieckim pod numerem tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również zadzwonić do lokalnych jednostek policji lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciało zaginionej 11-latki znalezione w ściekach

11-letnia Daria zaginęła niemalże w tym samym czasie, co Kristina z Mrowin (woj. dolnośląskie). Dziewczynka zniknęła w drodze na zajęcia taneczne, w pobliżu Iwaniwki. Świadkowie wspominali, że w pewnej chwili usłyszeli przeraźliwy krzyk. Gdy wybiegli sprawdzić, co się stało Darii nie było już w okolicy. Poszukiwania młodej Ukrainki trwały kilka dni. Ich finał okazał się tragiczny.

Daria Lukianenko zaginęła w czwartek, 13 czerwca. Dziewczynka około godziny 14 wyszła z domu na zajęcia taneczne. Portal uaportal.com donosi, że 11-latka prowadziła relację na Instagramie, po czym nagle ją przerwała. Mieszkańcy Iwaniwki opowiadali, że nagle usłyszeli przeraźliwy krzyk. Myśleli, że jakiś pies zaatakował dziecko. Gdy wyszli sprawdzić, co się dzieje, młodej Ukrainki już nie było.

Jeszcze tego samego dnia rodzice Darii zgłosili jej zaginięcie. Zaniepokoiło ich, że nie mogli skontaktować się z córką. Miała wyłączony telefon. Podejrzewano, że 11-latka została porwana. Policjanci zatrzymali 24-latka, który chciał wzbogacić się na dramacie rodziny dziewczynki. Mężczyzna zadzwonił do jej krewnych i próbował wyłudzić od nich pieniądze w zamian za informacje na temat młodej Ukrainki. Okazało się, że był zwykłym oszustem.

Ciało w ściekach

Poszukiwania Darii Lukianenko trwały niemal tydzień. Uczestniczyli w nich funkcjonariusze, wolontariusze i żołnierze. W sumie blisko 500 osób. Do akcji zaangażowano też psy tropiące i nurków. Finał okazał się tragiczny. 19 czerwca w jednym z gospodarstw w Iwaniwce odnaleziono ciało 11-latki. Odkryto je niedaleko miejsca, w którym słyszano krzyk dziecka. Zwłoki znajdowały się w ściekach. Zagraniczne media donoszą, że już wcześniej sprawdzano teren, ale wtedy niczego nie odnaleziono.

Wszystko wskazuje na to, że młoda Ukrainka została zamordowana. O zabójstwo dziewczynki śledczy podejrzewają jej sąsiada, 22-letniego Nikołaja T. Sądzą, że mężczyzna zobaczył Darię, gdy szła ulicą i podążył za nią. Gdy 11-latka mijała jego dom, mężczyzna nagle ją zaatakował i wciągnął do budynku. Zwyrodnialec próbował zgwałcić Ukrainkę. Ta jednak walczyła. Mężczyzna najprawdopodobniej założył jej na głowę plastikową torbę, a następnie udusił. Ciała ofiary pozbył się w ściekach. „The Sun” informuje, że mężczyzna oblał ubrania Darii benzyną i je podpalił.

Portal odessamedia.net donosi, że Nikołaj T. był postrzegany przez ludzi jako osoba „zamknięta”. Podobno 22-latek lubił oglądać seriale kryminalne i grać na komputerze. Mężczyzna został zatrzymany przez policję i przesłuchany. Zagraniczne media podają, że przyznał się do zabójstwa Darii. Śledczy chcą, by spędził w więzieniu resztę życia.

Kristina z Mrowin

Daria Lukianenko zniknęła tego samego dnia i o podobnej godzinie, co 10-letnia Kristina z Mrowin (woj. dolnośląskie). Dziewczynka po szkole miała udać się do Żarowa na lekcje śpiewu. Gdy tam nie dotarła, rozpoczęto jej poszukiwania.

Jeszcze tego samego dnia, w pobliskim lesie niedaleko Ibramowic odnaleziono zwłoki 10-letniej Kristiny. Na ciele dziewczynki z Mrowin były liczne rany kłute. Rozpoczęły się poszukiwania zabójcy dziecka.

Przełom

Przełom w sprawie nastąpił prawdopodobnie w ostatnią sobotę, kiedy na policję zgłosił się świadek, który zeznał, że Jakub A. od miesiąca miał planować zbrodnię na Kristinie. Mężczyzna uważał, że dziewczynka przekonuje matkę, by nie wiązała się z dużo młodszym od niej partnerem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Lębork: Trwają poszukiwania zaginionej 40-latki. W grę wchodzi zabójstwo lub porwanie

Wczoraj o godz. 19 komendant policji w Lęborku ogłosił alarm pierwszego stopnia. To pokłosie zgłoszenia o zaginięciu ok. 40-letniej kobiety. Stróże prawa przez wiele godzin przeszukiwali gospodarstwo w Janowicach. Na razie bezskutecznie. Obecnie poszukiwania zostały przerwane. Mają być kontynuowane jutro. Sprawa jest bardzo tajemnicza. W zaginięciu kobiety mogą mieć udział osoby trzecie. Możliwe, że mamy do czynienia z porwaniem lub zabójstwem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 42-letni Marcin Kozakiewicz z Piły

Pilscy policjanci i bliscy 42-letniego Marcina Kozakiewicza proszą o wszelkie informacje na temat zaginionego mężczyzny. Zaginięcie mężczyzny zgłosili pilskim policjantom bliscy Marcina Kozakiewicza.

– „Mężczyzna od ubiegłego roku przebywał w Holandii, jednak kontakt z nim urwał się” – mówi podkom. Żaneta Kowalska z Komendy Powiatowej Policji w Pile.

Policja opublikowała zdjęcie i rysopis zaginionego mężczyzny. Wzrost 180 cm, szczupłej budowy ciała, włosy krótkie, szpakowate, twarz owalna, bez znaków szczególnych. Wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu zaginionego, proszone są o kontakt z policją pod numerem telefonu 67 353 15 60 lub 112 czynnym całą dobę.
Źródło info i foto: zycie.pila.pl

W Watykanie ruszyło śledztwo w sprawie zaginięcia 15-letniej Emanueli Orlandi

W Watykanie wszczęto wewnętrzne śledztwo w sprawie Emanueli Orlandi, 15-latki, która zaginęła latem 1983 roku.

Emanuela Orlandi, córka urzędnika rzymskiej kurii, zniknęła 22 czerwca 1983 roku. Okoliczności zaginięcia 15-letniej wówczas Orlandi pozostają niewyjaśnione, choć na przestrzeni lat pojawiały się różne teorie. Wśród nich są spekulacje, że mogła być porwana przez osoby chcące wymusić zwolnienie z więzienia Alego Agcy, zamachowca, który strzelał do Jana Pawła II w 1981 roku.

Teraz, jak donosi agencja Associated Press, Laura Sgro, adwokat rodziny Orlandich przekazała, że zgodę na rozpoczęcie śledztwa wyraził Sekretariat Stanu Watykanu. W jego ramach zbadany zostanie jeden z grobów na cmentarzu teutońskim w Watykanie. Według anonimowego informatora, to właśnie tam mają znajdować się szczątki nastolatki.

Niedawno sam Watykan potwierdził, że rodzina Orlandich zgłosiła się z prośbą, by otworzyć jeden z grobów niedaleko posągu anioła trzymającego w rękach płytę z napisem „Spoczywaj w pokoju”.

Sprawa Orlandi wróciła w ubiegłym roku, gdy podczas prac budowlanych w podziemiach watykańskiej nuncjatury odnaleziono ludzkie szczątki. Media zaczęły spekulować, że mogą one należeć do Orlandi, jednak badania DNA wykazały, że należały do mężczyzny, który zmarł przed 1964 rokiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe informacje w sprawie Iwony Wieczorek. Dziennikarz twierdzi, że trafił na nazwisko mordercy

Iwona Wieczorek zaginęła ponad osiem lat temu. W tej sprawie nadal więcej jest pytań niż odpowiedzi. Dziennikarz śledczy Janusz Szostak próbuje znaleźć rozwiązanie tej zagadki i – jak twierdzi – w pierwszym rozdziale książki ujawnia nazwisko mordercy Iwony.

Janusz Szostak we wstępie książki „Co się stało z Iwoną Wieczorek” pisze: „Mówi się, że sprawca zwykle pojawia się w pierwszym tomie akt. W przypadku tej książki – jest w pierwszym jej rozdziale”. My publikujemy rozdział trzeci książki, która ukaże się 28 listopada nakładem Wydawnictwa Harde.

Analizując sprawę zniknięcia Iwony Wieczorek, Marek Siewert (analityk Komendy Głównej Policji – red.) stwierdził: „Nadal uwzględniać należy zaistnienie takiego zdarzenia bezpośrednio w sąsiedztwie domu”. Moim zdaniem jest to bardzo prawdopodobna hipoteza, gdyż pod domem na nastolatkę mógł czekać jej morderca. Osoba, którą znała i której się nie obawiała. Mało prawdopodobne, by porywaczem i zabójcą Iwony Wieczorek była przypadkowa osoba.

Także atak na nadmorskim bulwarze, a nawet w alejkach parkowych wydaje się nierealny. Przypomnijmy, że Piotr Kinda, ojczym Iwony, zeznał, że obudził się około 4.00 i usłyszał przez otwarte okno głos Adrii. Pomyślał, że rozmawia ona z Iwoną i razem wracają do jej domu, gdzie miały nocować.

Tak to wspomina Iwona Kinda w rozmowie ze mną: – Było wtedy bardzo ciepło. Mieliśmy w sypialni otwarte okno. Około godziny 3.00-4.00 słychać było jakieś głosy. Piotr zawsze wstawał w tym czasie. Usłyszał głos Adrii: „Iwona, Iwona, Iwona…”. Pomyślał, że znowu się kłócą. Ja wtedy mocno spałam, bo miałam ciężki dzień i musiałam rano iść do pracy. Więc tak na wpół śpiąca, w letargu, przytaknęłam mu, że pewnie się kłócą i Iwona zaraz przyjdzie do domu. Odwróciłam się na drugi bok i spałam dalej. Rano patrzę – Iwony nie ma. Zauważyłam też, że nie ma moich nowych butów. Zabrała mi buty, takie nowe szpilki. Wkurzyłam się wtedy na nią, od razu wzięłam telefon i zadzwoniłam, bo zezłościłam się o te buty. Wie pan, jak to jest, to normalne. Ale wówczas Iwona miała już wyłączony telefon. Słysząc rozmowę dziewczyn pod blokiem, myśleliśmy, że one są na osiedlu we dwie. Później okazało się, że była to rozmowa telefoniczna Adrii z Iwoną.

Rozmawiając o godzinie 3.36, dziewczyny ustaliły, że Adria wystawi rzeczy Iwony na balkon, żeby swobodnie mogła je stamtąd zabrać. Adria mieszkała na parterze. Dziewczyny kłóciły się jeszcze chwilę, gdy Adria była już pod klatką schodową swojego bloku. W czasie tej rozmowy Iwona zarzucała jej, że zostawiła ją samą w Sopocie. Z analiz billingów dziewczyn wynika, że ostatnia rozmowa oraz ostatnie esemesy, jakie wymieniły, miały miejsce o 3.42-3.43. O 4.00 Adria wysłała jeszcze koleżance esemesa z potwierdzeniem, że rzeczy są na balkonie. Ale ten komunikat nie dotarł już do Iwony. Ponieważ jednak uprzedzała, że rozładowuje jej się telefon, koleżanka nie była zdziwiona, że kontakt się urwał.

Zapewne właśnie tę rozmowę telefoniczną słyszał Piotr Kinda. Ale czy Iwona nie mogła dotrzeć pod swój dom? W aktach sprawy znajdują się zeznania Mai Ż., która twierdzi, że jej znajoma z pracy opowiadała, iż brat jej męża rzekomo widział, jak tej nocy ktoś siłą wciągał Iwonę Wieczorek do czarnego samochodu: „W nocy, kiedy zaginęła Iwona Wieczorek, jej szwagra, który mieszka na tym samym osiedlu, miał obudzić pisk opon samochodu, (…) miał wstać z łóżka i widzieć z balkonu, czy też z tarasu mieszkania, jak Iwona Wieczorek jest siłą wciągana do samochodu koloru czarnego, marki nie podał. (…) Zapytałam ją, czy zgłosił to policji. A ona odburknęła ‚Policja jest od tego, by szukać’ i dodała, że Iwona Wieczorek sobie na to zasłużyła, gdyż jej szwagier często ją widział, jak siedziała na chodniku w krótkiej sukience i piła z chłopakami alkohol. On mieszka na tym samym osiedlu, co Iwona Wieczorek – zeznała Maja Ż., dodając: – Z tego, co mi powiedziała znajoma, jej szwagier miał już być przesłuchany w tej sprawie. Ale on nic nie powiedział, ponieważ Iwona nie szanowała się, ubierając tak, że jej prawie było tyłek widać. Ona takich słów użyła, mówiąc o tym”.

Policja rzeczywiście przesłuchała mężczyznę, który rzekomo miał widzieć uprowadzenie nastolatki. Zeznał, że mieszka w tym samym bloku, co Adria S., a Iwona mieszkała w bloku obok: „Często je razem widywałem. Pamiętam nawet ten dzień, jak wychodziły na imprezę razem, ładnie ubrane, szły pod rękę chodnikiem w stronę Biedronki. Nie pamiętam dokładnie godziny, ale tej nocy Iwona zaginęła. O tym jednak dowiedziałem się dopiero kilka dni później z plakatów na osiedlu i z mediów. Ja o tej sprawie jednak nic więcej nie wiem. Widziałem tylko, jak Iwona z Adrią często imprezowały między blokami. Nie widziałem, aby ktoś ją wciągał do samochodu. Gdybym widział, jak ktoś porywa Iwonę Wieczorek, to powiadomiłbym natychmiast policję. Pamiętam tylko, jak Adria stała pod blokiem i płakała, to było wtedy, jak już wszyscy szukali tej Iwony. Wokół niej było kilka osób. Iwona była spokojną dziewczyną, całe to towarzystwo było pod wpływem Adrii – stwierdził, odżegnując się od opowieści znajomej swojej szwagierki: – Nic nie wiadomo mi o tym, jak Iwona zaginęła. Nic nie widziałem, by wsiadała do jakiegoś ciemnego auta czy też została do niego wciągnięta. Nie mam pojęcia, jak zaginęła – zastrzegał sąsiad nastolatki. – Wykluczone, bym widział, jak ktoś ją porywa. Na pewno powiedziałbym o tym i zgłosił się na policję. To tak, jakby mi dziecko porwali. Z całą pewnością zgłosiłbym się na policję”.
Źródło info i foto: wp.pl

Ścigany przez Interpol Mamuk Khetsuriani zatrzymany ws. zabójstwa Pauliny D.

Mamuk Khetsuriani, 39-letni obywatel Gruzji został zatrzymany w Kijowie, na Ukrainie – podaje RMF FM. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo 28-letniej Pauliny D. z Łodzi.

Gruzin został zatrzymany na jednej z ulic miasta ok. godziny 6 przez ukraińskich policjantów. W ustaleniu jego miejsca pobytu brali udział policjanci z Biura Kryminalnego Komendy Głównej oraz funkcjonariusze z Łodzi przy pomocy polskiego oficera łącznikowego na Ukrainie.

Zaginięcie 28-letniej Pauliny D. zgłoszono w sobotę 20 października. Kobieta wyszła z domu dzień wcześniej, by wieczorem spotkać się ze znajomymi. Ostatni raz była widziana w towarzystwie nieznanego mężczyzny – co zapisały kamery monitoringu – na jednej z łódzkich ulic.

Dotychczasowe ustalenia prokuratury wskazują na to, że 28-latka została zamordowana w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Żeromskiego w Łodzi. Ustalono, że do zabójstwa doszło w godzinach przedpołudniowych w sobotę, a przed godz. 18 zwłoki – po zapakowaniu w torbę i owinięciu w folię – zostały przewiezione do lasku w okolicach Stawów Jana, gdzie zostały odnalezione po pięciu dniach.

Z nieoficjalnych doniesień, przekazywanych przez media, wynika, że Paulina D. przed śmiercią była widziana w towarzystwie sześciu mężczyzn pochodzenia gruzińskiego i że jej domniemany morderca może być poza granicami kraju.

Prokuratura nie komentuje tych doniesień, zasłaniając się dobrem prowadzonego śledztwa. Od kilku dni informuje, że trwają „zakrojone na szeroką skalę czynności, mające na celu ujęcie prawdopodobnego sprawcy zbrodni”.
Źródło info i foto: onet.pl

To on zamordował Paulinę D.? Jest list gończy za 39-letnim Gruzinem

Zabójstwo Pauliny D. w Łodzi. W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Łodzi przedstawiła wstępne wyniki sekcji zwłok kobiety. Śledczy wciąż poszukują jej zabójcy. Prokuratura wystawiła międzynarodowy list gończy za 39-letnim Gruzinem – podaje Interpol. 

Zaginięcie 28-letniej Pauliny D. zgłoszono w sobotę 20 października. Kobieta wyszła z domu dzień wcześniej, by wieczorem spotkać się ze znajomymi. Ostatni raz była widziana w towarzystwie nieznanego mężczyzny – co zapisały kamery monitoringu – na jednej z łódzkich ulic.

Dotychczasowe ustalenia prokuratury wskazują na to, że 28-latka została zamordowana w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Żeromskiego w Łodzi. Ustalono, że do zabójstwa doszło w godzinach przedpołudniowych w sobotę, a przed godz. 18 zwłoki – po zapakowaniu w torbę i owinięciu w folię – zostały przewiezione do lasku w okolicach Stawów Jana, gdzie zostały odnalezione po pięciu dniach.

Łódzki sąd zadecydował w niedzielę o aresztowaniu na 3 miesiące 41-letniego obywatela Gruzji i 44-letniej obywatelki Białorusi, podejrzanych m.in. o zatajenie zbrodni zabójstwa 28-letniej kobiety. O poplecznictwo, niezawiadomienie o zabójstwie i składanie fałszywych zeznań podejrzany jest 38-letni Gruzin, którego aresztowano w poniedziałek na trzy miesiące. 

We wtorek prokuratura wystawiła międzynarodowy list gończy za 39-letnim Gruzinem. To Mamuk Khetsuriani urodzony w Kutaisi. Jak czytamy na stronie Interpolu, ma 178 cm wzrostu i zielone oczy. Z nieoficjalnych doniesień, przekazywanych przez media, wynika, że Paulina D. przed śmiercią była widziana w towarzystwie sześciu mężczyzn pochodzenia gruzińskiego.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl