USA: Porwanie pary seniorów. Sprawcy zażądali 50 kg kokainy

James i Sandra Helm zostali porwani. Domniemani sprawcy skontaktowali się z synem pary. Zażądali okupu w nietypowej formie. Pod koniec września 76-letni James nie pojawił się w pracy i to był sygnał, który zaniepokoił jego przełożonych. Takie same odczucia miał syn mężczyzny, który nie mógł się skontaktować z ojcem. Pojechał do domu rodziców, gdzie zamierzał wybadać, dlaczego nie odpowiadają na jego wiadomości. Na miejscu zobaczył otwarte drzwi do pustego domu. Mężczyzna zgłosił zaginięcie rodziców.

Po pewnym czasie zadzwonił do niego porywacz, który poinformował, że Sandra i James są bezpieczni. Wysłał synowi pary zdjęcie rodziców, na którym widać, że są cali i zdrowi. Jak informuje Fox News, porywacz zażądał okupu w formie 50 kg kokainy lub 3,5 mln dolarów. Wraz z upływem kolejnych godzin porywacze jeszcze kilkakrotnie kontaktowali się z synem Helmów. Ostatecznie policja w toku prowadzonych działań zlokalizowała dom, w którym byli przetrzymywani.

O porwanie seniorów podejrzewanych jest pięć osób, które prawdopodobnie zajmują się handlem narkotykami – podaje Fox News. Policja zaznacza, że sprawa jest wielowątkowa. Sprawdzanych jest wiele możliwych scenariuszy. Śledczy prowadzą działania w celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań 3-letniego chłopca

Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania trzyletniego chłopca, mieszkańca miejscowości Piece w gminie Kaliska, który zaginął po południu. Chłopiec odjechał z miejsca zamieszkania na swoim rowerku. Jest cały i zdrowy. Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Starogardzie Gdańskim poszukiwali w środę trzylatka. Chłopiec ostatni raz widziany był około godziny 15:00 w Piecach na ulicy Zachodniej, skąd odjechał na swoim rowerku w kolorze białym z turkusowymi elementami.

Jak poinformowało RMF FM, chłopca udało się odnaleźć po kilku godzinach. Jak przekazała policja, trzylatka znalazł leśniczy w pobliżu swojej leśniczówki, która znajduje się około 3 kilometrów od jego rodzinnego domu. W poszukiwaniach brało udział około 200 osób, psy tropiące i śmigłowiec z kamerą termowizyjną.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginęła 47-letnia Urszula Gryciuk

Policjanci z Komisariatu Policji II w Białymstoku poszukują zaginionej 47-letniej Urszuli Gryciuk. Funkcjonariusze nie podają szczegółów na temat okoliczności zaginięcia kobiety. Jednostka policji prowadząca poszukiwania Komisariat Policji II w Białymstoku, 15-201 Białystok, ul. Warszawska 65, telefon: 47 711 32 22 lub 47 711 32 06, email: dyzurny.kp-2@bk.policja.gov.pl
Źródło info i foto: se.pl

Zaginął 21-letni Mateusz Ławreszuk

21-letni mężczyzna wyszedł z domu w poniedziałek (28 września) rano ze swojego domu przy ul. Dworcowej w Olsztynie i do chwili obecnej nie wrócił tam ani nie nawiązał kontaktu z członkami swojej rodziny. Olsztyńska policja poszukuje zaginionego Mateusza i prosi o pomoc wszystkich, którzy mogą mieć informacje na temat aktualnego miejsca pobytu 21-latka.

Zaginął 21-letni Mateusz Ławreszuk z Olsztyna. Mężczyzna wyszedł z domu przy ul. Dworcowej w poniedziałek (28 września) o godz. 7. Miał udać się do swojej pracy niedaleko osiedla Gutkowo w Olsztynie. Mateusz wyjechał spod domu samochodem marki Skoda Octavia koloru srebrnego o numerze rejestracyjnym NO 1015L. Policjanci ustalili, że 28 września auto było widziane w rejonie skrzyżowania ulic Synów Pułku i Tuwima w Olsztynie, co może świadczyć o tym, że 21-latek opuścił teren miasta, a nawet powiatu olsztyńskiego.

Zaginiony Mateusz Ławreszuk z Olsztyna ma 21 lat. Jest szczupłej budowy ciała. Ma 190 cm wzrostu, krótko ostrzyżone blond włosy, niebieskie oczy i odstające duże uszy. Policja nie posiada informacji na temat ubioru mężczyzny w dniu jego zaginięcia. Z policyjnych ustaleń wynika, że podobne sytuacje nigdy wcześniej nie miały miejsca.

Policjanci wspólnie z rodziną apelują o przekazywanie każdej informacji, która może doprowadzić na trop 21-latka do najbliższej jednostki policji osobiście lub pod nr alarmowym 112. Informacje na temat zaginionego można przekazywać do osoby bezpośrednio nadzorującej poszukiwania dzwoniąc pod nr tel. 503933956. Apelujemy również o przekazywanie informacji dotyczących samochodu, którym mógł poruszać się 21-latek – SKODA OCTAVA nr rej. NO 1015L.
Źródło info i foto: se.pl

Zaginął 20-letni Maciej Aleksiuk

W piątek (25 września) zaginął 20-letni Maciej Aleksiuk spod Świdnicy. Chłopak był widziany po raz ostatni około godz. 22 na placu Wolności we Wrocławiu. Potem ślad się urywa. Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, telefon zaginionego ostatni raz logował się w okolicy klubu X Demon na placu Wolności we Wrocławiu. Przez kolegów był widziany jeszcze około godz. 2 w nocy. W niedzielę chłopak miał iść na mecz piłki nożnej, ale tam nie dotarł.

Policja prowadzi poszukiwania. Sprawdzono m.in fosę miejską wzdłuż Podwala. Nie natrafiono jednak na ślad 20-latka. 20-letni Maciej ma około 175 cm wzrostu i waży około 65 kg, jest szatynem. W dniu zaginięcia miał na sobie czerwoną kurtkę, białą koszulkę, czarne jeansy i czarne buty NIKE.

Każdy, kto posiada informacje na temat miejsca pobytu chłopaka, proszony jest o kontakt z Komisariatem Policji Wrocław Stare Miasto pod numerem telefonu 47 87 131 31 lub numerem alarmowym 112.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginięcie Maddie McCann. Wspólnik Christiana B. ujawnia: „ma obsesję na punkcie dzieci”

– To zły mężczyzna, prawdziwy diabeł. Jest psychopatą z obsesją na punkcie dzieci – mówi o Christianie Brucknerze (43 l.), podejrzanym o uprowadzenie Brytyjki Madeleine McCann, jego znajomy sprzed lat. Choć trzyletnia dziewczynka zaginęła kilkanaście lat temu, wciąż nie ma pewności, co się z nią stało.

Sprawą zaginięcia Madeleine McCann od 13 lat żyje cały świat. 3-letnia Brytyjka Madeleine McCann zaginęła w maju 2007 roku podczas rodzinnych wakacji w Portugalii. Dziewczynka w nocy z 3 na 4 maja po prostu zniknęła ze swojego łóżeczka w kurorcie Praia da Luz, a jedynym śladem, jaki po sobie zostawiła, było otwarte okno.

Choć poszukiwania były prowadzone na szeroką skalę, to w sprawie nigdy nie doszło do przełomu. Aż do niedawna.
Kilka miesięcy temu niemieccy śledczy z Brunszwiku poinformowali, że mają głównego podejrzanego w sprawie. Ich zdaniem, za porwanie i zabójstwo Maddie McCann odpowiada 43-letni obecnie Christian Bruckner. Prokurator przekazał, że posiada dowody na jego winę, jednak nie są one jeszcze wystarczające do postawienia zarzutów mężczyźnie. Nie zdradził też szczegółów śledztwa. Christian Bruckner nie przyznaje się do winy. Odsiaduje obecnie wyrok więzienia za handel narkotykami, jest także skazany na 7 lat więzienia za zgwałcenie 72-letniej turystki z USA.

„To prawdziwy diabeł”

W sprawie Christiana Brucknera i zaginięcia Maddie McCann wypowiedział się właśnie wspólnik 43-latka sprzed lat. Mężczyźni włamywali się niegdyś razem do wakacyjnych apartamentów i rabowali je.

– Przezywaliśmy go „Wspinacz”, bo był ekspertem w dostawaniu się do apartamentów i pokoi hotelowych. Był atletyczny i silny. Wiele razy widziałem go, jak wspinał się na pierwsze czy drugie piętro i włamywał się. Zabierał zegarki, paszporty, pieniądze i sprzęt elektroniczny, wszystko co mógł sprzedać – opowiada w „The Sun” Drifter Seyferth (64 l.), dawny znajomy Christiana Brucknera.

Jak mówi, Bruckner „jest bardzo złym człowiekiem”.

– To bardzo zły człowiek, prawdziwy diabeł. Nigdy go nie lubiłem, jest psychopatą z obsesją na punkcie małych dzieci. Nie podobało mi się to. Zawsze były z nim młode dziewczyny i myślę, że były zdolny do uprowadzenia małego dziecka – mówi mężczyzna.

Seyferth był kluczowym świadkiem w sprawie gwałtu, jakiego Christian Bruckner dokonał w Portugalii w 2005 r. na amerykańskiej turystce. Mężczyzna, razem z innym znajomym złodziejaszkiem, znaleźli u Brucknera nagranie pokazujące torturowanie i gwałt na 72-latce. Na innym wideo widniała młoda dziewczyna przywiązana do drewnianego słupka, którą Christian Bruckner molestował seksualnie. Dziewczyna błagała o pomoc. Zeznania Seyfertha i jego znajomego pozwoliły skazać Brucknera na siedem lat więzienia za gwałt.

– Po zaginięciu Maddie nie widziałem go przez kilka miesięcy. W następnym roku pojawił się w Hiszpanii w dużym amerykańskim kamperze. Była z nim jakaś młoda dziewczyna, miała może 15 lat. On był dwa razy starszy. Ani trochę mi się to nie podobało, więc nie miałem z nim nic do czynienia. Uważam, że Christian Bruckner mógł mieć coś do czynienia z Maddie. Włamał się do jej pokoju, zobaczył ją, a ponieważ lubił małe dziewczynki – są różne powiązania – zabrał ją – wyznaje Drifter Seyferth.

Odpowiada za zaginięcia innych dzieci?

Christian Brückner, główny podejrzany w sprawie zaginięcia Madeleine McCann, był wielokrotnie karany, m.in. za pedofilię, posiadanie pornografii dziecięcej, gwałty, kradzieże, handel narkotykami. Śledczy wiążą go z jeszcze czterema innymi zaginięciami nieletnich: Rene Hasee w 1996 r. w Algarve w Portugalii, Caroli Titze, której ciało znaleziono w czerwcu ’96 na plaży w Belgii, Joany Cipriano, która zaginęła w 2004 r. w Figueira w Portugalii oraz Ingi Gehricke, zaginionej w 2015 r. w Niemczech.
Źródło info i foto: Fakt.pl

W lesie odnaleziono ciało zaginionego 71-latka. To były piłkarz Lechii Gdańsk

W piątek, 18 września, w miejscowości Koszwały w woj. pomorskim znaleziono ciało mężczyzny. Okazało się, że to poszukiwany 71-letni Henryk Kliszewicz, były piłkarz Lechii Gdańsk. Henryk Kliszewicz wyszedł z domu w niedzielę, 13 września. Od tamtej pory nie było z nim kontaktu, wobec czego rozpoczęto poszukiwania. Jak poinformował „Dziennik Bałtycki”, ich finał był tragiczny.

– W piątek w godzinach popołudniowych zostaliśmy powiadomieni przez mężczyznę, który przy drodze serwisowej S-7 w miejscowości Koszwały zatrzymał się na odpoczynek w miejscu tzw. MOP. Powiedział, że najprawdopodobniej w zaroślach jest ciało osoby – przekazał sierż. szt. Jakub Radziwilski z Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim.

Na miejscu pojawili się prokurator i technik kryminalistyki. Wstępnie wykluczone zostały działania osób trzecich.

Henryk Kliszewicz w przeszłości był zawodnikiem Lechii Gdańsk. W zespole zadebiutował 3 sierpnia 1975 roku, w meczu o Puchar Polski z Jagiellonią Białystok. Barw gdańskiego klubu bronił do 11 listopada 1979. Jak wyliczył serwis lechia.net, rozegrał 116 meczów, w których strzelił 16 bramek. Miał 71 lat.
Źródło info i foto: interia.pl

Sprawa uprowadzenia 14-letniej Roksany ma drugie dno?

Rodzice 14-letniej Roksany drżeli z obawy o swoją córeczkę, która nagle zniknęła. Nie wiedzieli, że od pewnego czasu dziewczynka planuje ucieczkę. Pomóc jej w tym miała „rówieśniczka” z Dolnego Śląska. Kiedy nastolatka pojawiła się na bolesławieckim peronie, spotkała… 37-latka. To właśnie on przez trzy miesiące pisał z 14-latką. Mężczyzna, choć miał okazję, nie skrzywdził Roksany. – „Rasowy” pedofil wykorzystałby sytuację pokusy, nie pohamowałby się – ocenia w rozmowie z Fakt24 dr Jerzy Pobocha, psychiatra i biegły sądowy. Dlaczego 37-latek działał inaczej? Biegły kreśli szokujący scenariusz zdarzeń!

14-letnia Roksana z Bielska Podlaskiego (woj. podlaskie) to spokojna dziewczyna, która dotychczas nie sprawiała problemów rodzicom. Ostatnimi czasy nastolatka coraz więcej czasu spędzała w internecie. Kiedy w poniedziałkowy ranek, 7 września, 14-latka wyszła do szkoły, nikt się nie spodziewał, że może stać się coś złego. Roksana zniknęła…

Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania dziewczyny. Policja ustaliła, że nastolatka pojechała pociągiem do Bolesławca na Dolnym Śląsku. To tam uchwyciły ją kamery monitoringu. Na nagraniach był widoczny także nieznany mężczyzna, za którym szła Roksana. Rozesłano rysopis podejrzanego, a sprawę nagłośniły media. Po prawie tygodniu mężczyzna sam zgłosił się na policję i przekazał informację, gdzie znajduje się 14-latka. W sobotę odnaleziono ją w pustostanie ukrytym w lesie na terenie powiatu lwóweckiego. Roksana była cała i zdrowa.

Tymczasem 37-letni mieszkaniec okolic Bolesławca trafił na trzy miesiące do aresztu. Prokuratura zarzuca mężczyźnie, że za pośrednictwem internetu, podając się za rówieśniczkę Roksany, nawiązał kontakt z dziewczynką (poniżej 15. roku życia) i podstępem skłonił ją do spotkania w celu wykorzystania seksualnego. Podejrzany naraził też zdrowie, a nawet życie nastolatki poprzez „ukrywanie jej w pustostanach, gdzie była narażona na negatywne oddziaływania warunków atmosferycznych, w szczególności niskiej temperatury”.

Wobec Roksany nie była jednak stosowana żadna przemoc. Podejrzany utrzymywał, że nie chciał zrobić jej krzywdy, ani tym bardziej wykorzystać seksualnie. Z drugiej strony nie potrafił wyjaśnić, dlaczego zwabił Roksanę do Bolesławca…

Zaginięcie 14-latki z Bielska Podlaskiego. Podejrzany nie jest pedofilem?

– To nie jest typowe działanie pedofila, jest to absolutnie wyjątkowe – podkreślił w rozmowie z Fakt24 dr Jerzy Pobocha, psychiatra i biegły sądowy, odnosząc się do zachowania 37-latka. – „Rasowy” pedofil wykorzystałby sytuację pokusy. Był sam na sam z dziewczynką w odludnym miejscu, miał poczucie bezpieczeństwa, ale nie wykorzystał jej. Pedofil nie pohamowałby się, nie wytrzymałby takiej sytuacji.

– Być może mężczyzna nie jest w ogóle pedofilem albo ma bardzo silne mechanizmy kontrolne – zaznaczył nasz rozmówca. – Może działał dla kogoś, na czyjeś zlecenie i nie chciał spłoszyć ofiary. Może miał ją tylko gdzieś dostarczyć, a w takim przypadku musiał być ostrożny, w grę mogły wchodzić duże pieniądze – powiedział dr Pobocha.

Ekspert z zakresu psychiatrii sądowej zaznaczył też, że zastanawiające jest zachowanie dziewczynki.

– Nie uciekała, czekała na coś, co jej obiecano, nie miała poczucia zagrożenia. To musiała być jakaś atrakcyjna propozycja, może pod względem finansowym. Mężczyzna mógł też podać jej środek uspokajający, który ją zobojętnił na całą tę sytuację – tłumaczył dr Pobocha. – Trzeba też wspomnieć o tym, że podejrzany „pracował” nad nią przez trzy miesiące. Musiał być bardzo przekonywający w wiadomościach przesyłanych nastolatce – przyznał nasz rozmówca. Jak dodał, początki ich „znajomości” są typowe dla pedofila.

Dlaczego więc mężczyzna później zgłosił się na policję?

– Najprawdopodobniej liczył, że to mu pomoże i może nawet uniknie aresztu, a jego zeznania będą korzystniejsze. Nieważne, jak bardzo bajkowe i różowe światło na nie rzuci, to liczy się tu to, co powie nastolatka – podkreślił biegły psychiatra.

Na 37-latka mogła mieć wpływ także inna osoba, doradca. – Być może ktoś mu doradził, że powinien zgłosić się na policję i w ten sposób uniknie większych problemów – wskazał dr Pobocha.

Jak działa pedofil?

– Na początku, jak w omawianej historii, pedofil upatruje sobie ofiarę, najczęściej z najbliższych kręgów, np. znajomych, krewnych. Do takiej ofiary łatwiej jest dotrzeć. Pedofil może też szukać ofiary w miejscach publicznych, ogólnie dostępnych, np. na placach zabaw. Wtedy przekonuje dzieci do siebie za pomocą np. słodyczy, pokazania czegoś ciekawego – wyjaśnił Fakt24 dr Pobocha. – Zdarza się też i tak, że pedofil napada na ofiarę, obezwładnia ją i wykorzystuje, czasem powodując uszkodzenia ciała lub nawet śmierć – zaznaczył nasz rozmówca.

Jak działa później? To wszystko zależy od jego „pomysłowości”, tzw. modus operandi, czyli sposobu działania przestępcy.

– Pedofil rzadko skupia się na jednej osobie – podkreślił ekspert psychiatrii sądowej. Trzeba też pamiętać, jak przyznał dr Pobocha, że pedofil to osoba, która często ma zaburzenia osobowości (osobowość dysocjacyjną).
Źródło info i foto: Fakt.pl

14-letnia Roksana została „oszukana i zwabiona”. Sprawca z zarzutami

Co się stało z 14-letnią Roksaną Guzowską z Bielska Podlaskiego (woj. podlaskie)? Rodzina nie miała z nią kontaktu od 7 września. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, z którym nastolatka spotkała się przed zaginięciem. Rodzice Roksany mieli przerażające podejrzenia. – Jestem pewien, że jej życiu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo. Podejrzewamy, że padła ofiarą pedofila – mówił Faktowi tata Roksany. Niedługo po tym, jak opublikowaliśmy wizerunek Roksany i tajemniczego mężczyzny, dziewczynkę odnaleziono. Mężczyzna, który ma związek z jej zaginięciem usłyszał natomiast zarzuty!

Roksana Guzowska wyszła z domu 7 września o godz. 8:15 i przez prawie tydzień nie nawiązała kontaktu z rodziną. W sobotę nad ranem policjanci poinformowali, że odnalazła się w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. – Dziewczyna została odnaleziona w rejonie Bolesławca. Na chwilę obecną to jedyne informacje. Mężczyzna został ustalony i do niego również dotarli policjanci. Dziękujemy za udostępnienie informacji o naszych poszukiwaniach – poinformował Marcin Gawryluk z podlaskiej policji.

Tajemniczy mężczyzna

Z ustaleń policji wynikało, że 14-latka pojechała pociągiem do Bolesławca. Tam na stacji PKP spotkała się z nieznanym mężczyzną. Mundurowi opublikowali zdjęcie z monitoringu i portret pamięciowy z wizerunkiem mężczyzny. On też został zatrzymany w sobotę nad ranem.

Rodzice dziewczynki mieli przerażające podejrzenia. – Rano wyszła do szkoły. Nic nie wskazywało na to, że ma zniknąć – mówiła jeszcze w piątek Agnieszka Guzowska, mama Roksany. – Odchodzimy od zmysłów. Podejrzewamy, że ktoś uprowadził naszą córeczkę.

„Widać było, że bała się do niego podejść”

Ojciec dziewczynki miał podobne obawy. – Nie mamy wątpliwości, że jest bezpośrednie zagrożenie życia Roksany. Widzieliśmy nagranie z dworca w Bolesławcu z godziny 22.54. Widać na nim, że podchodzi do mężczyzny, ale nie wita się z nim. Wygląda na zaskoczoną, tak jakby spodziewała się kogoś innego. On ją zagaduje, a później ona niepewnie idzie za nim w odległości około 10 metrów. Widać było, że bała się do niego podejść – opowiada w rozmowie z Faktem Dariusz Guzowski, tata Roksany.

Poznała go przez internet?

Mężczyzna podejrzewał, że jego córka została oszukana przez kogoś, kogo poznała przez internet. – Być może ten ktoś podawał się za młodszą osobę. Mężczyzna na dworcu miał około 30-35 lat. Na pewno 14-letnia dziewczynka nie umówiłaby się świadomie z kimś w tym wieku. Jestem przekonany, że została oszukana i zwabiona do Bolesławca przez pedofila. Prosiliśmy policję o uruchomienie Child Alert, ale bezskutecznie – mówi ojciec Roksany.

Nie sprawiała problemów wychowawczych

Z relacji ojca wynika, że dziewczynka była spokojną osobą, która nie sprawiała rodzicom żadnych problemów wychowawczych. Jednak w ostatnim czasie miała spędzać więcej czasu w internecie. – Policja ustaliła, że Roksana przeglądała strony związane z ucieczką z domu. Myślę, że właśnie na tych stronach ktoś ją znalazł. Nie mieliśmy z nią żadnych problemów, nigdy wcześniej nie uciekała. Nauczycielka, z którą rozmawiałem, powiedziała, że Roksana była ostatnią osobą, po której spodziewałaby się, że zaplanuje jakąś podróż czy ucieczkę. Czasami, niestety, właśnie takie osoby są najłatwiejszym łupem dla pedofilów – uważa tata Roksany.

Znaleziono ją w pustostanie

Dziewczynę odnaleziono w pustostanie, w lesie w powiecie lwóweckim. Cała i zdrowa została przekazana rodzinie. W związku ze zdarzeniem zatrzymano mężczyznę, który spotkał się z 14-latką na dworcu w Bolesławcu.

Po przesłuchaniu dziewczyny śledczy oznajmi, że 37-letni mieszaniec okolic Bolesławca jest podejrzany o to, iż za pośrednictwem internetu nawiązał kontakt z małoletnią w wieku poniżej 15 lat, podając się za jej rówieśniczkę i takim podstępem zmierzał do spotkania z nią w celu wykorzystania seksualnego, czyli przestępstwa z art. 200 a par. 1 Kodeksu karnego.

„Przemoc wobec niej nie była stosowana”

Drugi zarzut, to narażenie zdrowia, a nawet życia dziewczyny poprzez – jak to ujęto w opisie czynu – „ukrywanie jej w pustostanach, gdzie była narażona na negatywne oddziaływania warunków atmosferycznych, w szczególności niskiej temperatury”. Od przyjazdu do Bolesławca do odnalezienia, nastolatka nocowała bowiem w takich miejscach. – Przemoc wobec niej nie była stosowana – dodał prokurator.

Chciała uciec z domu, szukała koleżanki

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledztwa, 14-latka zamieściła w internecie wpis o tym, że planuje ucieczkę z domu i szuka osoby, która mogłaby jej w tym towarzyszyć. „W odpowiedzi na to ogłoszenie zgłosił się podejrzany, który podjął korespondencję z fikcyjnego profilu, podając się za jej rówieśniczkę” – wyjaśnił prokurator Naumczuk.

Namówił ją, by miejscem ucieczki były okolice Bolesławca i przekonał, że na dworcu pojawi się rzekomy znajomy fikcyjnej koleżanki.

Przyznał się do kontaktu

Jak powiedział prok. Naumczuk, podejrzany przyznaje się do nawiązania kontaktu z 14-latką i utrzymywania z nią korespondencji z fikcyjnego profilu internetowego, ale nie do tego, że ostatecznie chodziło o jej wykorzystanie seksualne. „Ale też nie potrafi w racjonalny sposób wyjaśnić, po co nawiązał ten kontakt i ściągnął ją do siebie” – dodał.

Podejrzany twierdzi też, że nie naraził zdrowia czy życia dziewczyny, bo dał jej śpiwór do spania.Po złożeniu przez niego wyjaśnień prokuratura złożyła wniosek o 3-miesięczny areszt. Argumentuje to obawą matactwa; chce w tym czasie wyjaśniać, czy podobna sytuacja nie miała miejsca z innymi nastolatkami i czy nie doszło do ich wykorzystania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 25-letni Damian Sawka

Damian Sawka zaginął 10 września. Wracał z pracy. Był już prawie przed swoim domem w gminie Czemierniki, ale… do celu nie dotarł. Wysiadł 40 metrów od miejsca zamieszkania i przepadł bez śladu. Policja publikuje jego rysopis i prosi o pomoc w odnalezieniu 25-latka.

Zaginiony to Damian Sawka (25 lat) z gminy Czemierniki (pow. radzyński) na Lubelszczyźnie. W czwartek mężczyzna wracał z pracy do domu, ale nie dotarł do celu… Dlaczego? Co się stało i gdzie jest teraz?

– Mężczyzna 10 września w trakcie powrotu z pracy wysiadł w odległości około 40 metrów od miejsca zamieszkania. Jednak pod wskazany adres nie dotarł i do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z rodziną, a jego miejsce pobytu nie jest znane – przekazał aspirant Piotr Mucha z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim, która koordynuje poszukiwania.

Mundurowi zdecydowali się na publikację zdjęcia i rysopisu zaginionego 25-latka z gminy Czemierniki, prosząc o pomoc w jego odnalezieniu. Jeśli wiecie coś o losie Damiana Sawki albo znacie jego aktualne miejsce pobytu – zgłoście się na policję.

Policjanci z Radzynia podają rysopis zaginionego Damiana Sawki: wzrost 186 cm, szczupła budowa ciał, włosy krótkie, proste koloru ciemnego. W chwili zaginięcia ubrany był w czarne buty typu adidas, spodnie dresowe koloru szarego, bluzę dresową koloru szarego, ciemną koszulkę.

Wszystkie informacje na temat zaginionego można przekazywać mundurowym z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim – pod numer telefonu 47 81 422 10 lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: se.pl