W lesie odnaleziono ciało zaginionego 71-latka. To były piłkarz Lechii Gdańsk

W piątek, 18 września, w miejscowości Koszwały w woj. pomorskim znaleziono ciało mężczyzny. Okazało się, że to poszukiwany 71-letni Henryk Kliszewicz, były piłkarz Lechii Gdańsk. Henryk Kliszewicz wyszedł z domu w niedzielę, 13 września. Od tamtej pory nie było z nim kontaktu, wobec czego rozpoczęto poszukiwania. Jak poinformował „Dziennik Bałtycki”, ich finał był tragiczny.

– W piątek w godzinach popołudniowych zostaliśmy powiadomieni przez mężczyznę, który przy drodze serwisowej S-7 w miejscowości Koszwały zatrzymał się na odpoczynek w miejscu tzw. MOP. Powiedział, że najprawdopodobniej w zaroślach jest ciało osoby – przekazał sierż. szt. Jakub Radziwilski z Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim.

Na miejscu pojawili się prokurator i technik kryminalistyki. Wstępnie wykluczone zostały działania osób trzecich.

Henryk Kliszewicz w przeszłości był zawodnikiem Lechii Gdańsk. W zespole zadebiutował 3 sierpnia 1975 roku, w meczu o Puchar Polski z Jagiellonią Białystok. Barw gdańskiego klubu bronił do 11 listopada 1979. Jak wyliczył serwis lechia.net, rozegrał 116 meczów, w których strzelił 16 bramek. Miał 71 lat.
Źródło info i foto: interia.pl

14-letnia Roksana została „oszukana i zwabiona”. Sprawca z zarzutami

Co się stało z 14-letnią Roksaną Guzowską z Bielska Podlaskiego (woj. podlaskie)? Rodzina nie miała z nią kontaktu od 7 września. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, z którym nastolatka spotkała się przed zaginięciem. Rodzice Roksany mieli przerażające podejrzenia. – Jestem pewien, że jej życiu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo. Podejrzewamy, że padła ofiarą pedofila – mówił Faktowi tata Roksany. Niedługo po tym, jak opublikowaliśmy wizerunek Roksany i tajemniczego mężczyzny, dziewczynkę odnaleziono. Mężczyzna, który ma związek z jej zaginięciem usłyszał natomiast zarzuty!

Roksana Guzowska wyszła z domu 7 września o godz. 8:15 i przez prawie tydzień nie nawiązała kontaktu z rodziną. W sobotę nad ranem policjanci poinformowali, że odnalazła się w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. – Dziewczyna została odnaleziona w rejonie Bolesławca. Na chwilę obecną to jedyne informacje. Mężczyzna został ustalony i do niego również dotarli policjanci. Dziękujemy za udostępnienie informacji o naszych poszukiwaniach – poinformował Marcin Gawryluk z podlaskiej policji.

Tajemniczy mężczyzna

Z ustaleń policji wynikało, że 14-latka pojechała pociągiem do Bolesławca. Tam na stacji PKP spotkała się z nieznanym mężczyzną. Mundurowi opublikowali zdjęcie z monitoringu i portret pamięciowy z wizerunkiem mężczyzny. On też został zatrzymany w sobotę nad ranem.

Rodzice dziewczynki mieli przerażające podejrzenia. – Rano wyszła do szkoły. Nic nie wskazywało na to, że ma zniknąć – mówiła jeszcze w piątek Agnieszka Guzowska, mama Roksany. – Odchodzimy od zmysłów. Podejrzewamy, że ktoś uprowadził naszą córeczkę.

„Widać było, że bała się do niego podejść”

Ojciec dziewczynki miał podobne obawy. – Nie mamy wątpliwości, że jest bezpośrednie zagrożenie życia Roksany. Widzieliśmy nagranie z dworca w Bolesławcu z godziny 22.54. Widać na nim, że podchodzi do mężczyzny, ale nie wita się z nim. Wygląda na zaskoczoną, tak jakby spodziewała się kogoś innego. On ją zagaduje, a później ona niepewnie idzie za nim w odległości około 10 metrów. Widać było, że bała się do niego podejść – opowiada w rozmowie z Faktem Dariusz Guzowski, tata Roksany.

Poznała go przez internet?

Mężczyzna podejrzewał, że jego córka została oszukana przez kogoś, kogo poznała przez internet. – Być może ten ktoś podawał się za młodszą osobę. Mężczyzna na dworcu miał około 30-35 lat. Na pewno 14-letnia dziewczynka nie umówiłaby się świadomie z kimś w tym wieku. Jestem przekonany, że została oszukana i zwabiona do Bolesławca przez pedofila. Prosiliśmy policję o uruchomienie Child Alert, ale bezskutecznie – mówi ojciec Roksany.

Nie sprawiała problemów wychowawczych

Z relacji ojca wynika, że dziewczynka była spokojną osobą, która nie sprawiała rodzicom żadnych problemów wychowawczych. Jednak w ostatnim czasie miała spędzać więcej czasu w internecie. – Policja ustaliła, że Roksana przeglądała strony związane z ucieczką z domu. Myślę, że właśnie na tych stronach ktoś ją znalazł. Nie mieliśmy z nią żadnych problemów, nigdy wcześniej nie uciekała. Nauczycielka, z którą rozmawiałem, powiedziała, że Roksana była ostatnią osobą, po której spodziewałaby się, że zaplanuje jakąś podróż czy ucieczkę. Czasami, niestety, właśnie takie osoby są najłatwiejszym łupem dla pedofilów – uważa tata Roksany.

Znaleziono ją w pustostanie

Dziewczynę odnaleziono w pustostanie, w lesie w powiecie lwóweckim. Cała i zdrowa została przekazana rodzinie. W związku ze zdarzeniem zatrzymano mężczyznę, który spotkał się z 14-latką na dworcu w Bolesławcu.

Po przesłuchaniu dziewczyny śledczy oznajmi, że 37-letni mieszaniec okolic Bolesławca jest podejrzany o to, iż za pośrednictwem internetu nawiązał kontakt z małoletnią w wieku poniżej 15 lat, podając się za jej rówieśniczkę i takim podstępem zmierzał do spotkania z nią w celu wykorzystania seksualnego, czyli przestępstwa z art. 200 a par. 1 Kodeksu karnego.

„Przemoc wobec niej nie była stosowana”

Drugi zarzut, to narażenie zdrowia, a nawet życia dziewczyny poprzez – jak to ujęto w opisie czynu – „ukrywanie jej w pustostanach, gdzie była narażona na negatywne oddziaływania warunków atmosferycznych, w szczególności niskiej temperatury”. Od przyjazdu do Bolesławca do odnalezienia, nastolatka nocowała bowiem w takich miejscach. – Przemoc wobec niej nie była stosowana – dodał prokurator.

Chciała uciec z domu, szukała koleżanki

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledztwa, 14-latka zamieściła w internecie wpis o tym, że planuje ucieczkę z domu i szuka osoby, która mogłaby jej w tym towarzyszyć. „W odpowiedzi na to ogłoszenie zgłosił się podejrzany, który podjął korespondencję z fikcyjnego profilu, podając się za jej rówieśniczkę” – wyjaśnił prokurator Naumczuk.

Namówił ją, by miejscem ucieczki były okolice Bolesławca i przekonał, że na dworcu pojawi się rzekomy znajomy fikcyjnej koleżanki.

Przyznał się do kontaktu

Jak powiedział prok. Naumczuk, podejrzany przyznaje się do nawiązania kontaktu z 14-latką i utrzymywania z nią korespondencji z fikcyjnego profilu internetowego, ale nie do tego, że ostatecznie chodziło o jej wykorzystanie seksualne. „Ale też nie potrafi w racjonalny sposób wyjaśnić, po co nawiązał ten kontakt i ściągnął ją do siebie” – dodał.

Podejrzany twierdzi też, że nie naraził zdrowia czy życia dziewczyny, bo dał jej śpiwór do spania.Po złożeniu przez niego wyjaśnień prokuratura złożyła wniosek o 3-miesięczny areszt. Argumentuje to obawą matactwa; chce w tym czasie wyjaśniać, czy podobna sytuacja nie miała miejsca z innymi nastolatkami i czy nie doszło do ich wykorzystania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 25-letni Damian Sawka

Damian Sawka zaginął 10 września. Wracał z pracy. Był już prawie przed swoim domem w gminie Czemierniki, ale… do celu nie dotarł. Wysiadł 40 metrów od miejsca zamieszkania i przepadł bez śladu. Policja publikuje jego rysopis i prosi o pomoc w odnalezieniu 25-latka.

Zaginiony to Damian Sawka (25 lat) z gminy Czemierniki (pow. radzyński) na Lubelszczyźnie. W czwartek mężczyzna wracał z pracy do domu, ale nie dotarł do celu… Dlaczego? Co się stało i gdzie jest teraz?

– Mężczyzna 10 września w trakcie powrotu z pracy wysiadł w odległości około 40 metrów od miejsca zamieszkania. Jednak pod wskazany adres nie dotarł i do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z rodziną, a jego miejsce pobytu nie jest znane – przekazał aspirant Piotr Mucha z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim, która koordynuje poszukiwania.

Mundurowi zdecydowali się na publikację zdjęcia i rysopisu zaginionego 25-latka z gminy Czemierniki, prosząc o pomoc w jego odnalezieniu. Jeśli wiecie coś o losie Damiana Sawki albo znacie jego aktualne miejsce pobytu – zgłoście się na policję.

Policjanci z Radzynia podają rysopis zaginionego Damiana Sawki: wzrost 186 cm, szczupła budowa ciał, włosy krótkie, proste koloru ciemnego. W chwili zaginięcia ubrany był w czarne buty typu adidas, spodnie dresowe koloru szarego, bluzę dresową koloru szarego, ciemną koszulkę.

Wszystkie informacje na temat zaginionego można przekazywać mundurowym z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim – pod numer telefonu 47 81 422 10 lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: se.pl

Po 11 latach zatrzymano podejrzanego o zabójstwo. Młody mężczyzna zaginął w 2009 roku

Po 11 latach policjanci z Bielawy (Dolnośląskie) zatrzymali podejrzanego o zabójstwo swojego kolegi. Młody mężczyzna – przyszły ojciec – w 2009 roku, po spotkaniu ze znajomymi, przepadł bez śladu. Przez niemal cały ten czas uznawany był za osobę zaginioną. Aż do przełomowych zeznań, zastraszonego wcześniej jedynego świadka zbrodni.

Młody mężczyzna zaginął dokładnie 1 maja 2009 roku w Pieszycach, miejscowości u podnóża Gór Sowich. Zaginięcie zgłosiła jego ciężarna partnerka. Chłopak nie wrócił na noc. Nigdy wcześniej nie dochodziło do podobnych sytuacji. Policjanci ustalili, że tego wieczoru chłopak pił alkohol z dwoma starszymi znajomymi, w domu jednego z nich. W pewnym momencie doszło między nimi do sprzeczki.

– Właściciel domu zaczął bić młodego chłopaka wielokrotnie po całym ciele do momentu, aż ten przestał się bronić. Pozostawił go leżącego nieprzytomnego na ziemi. Odciągnął go jedyny świadek zdarzenia, ich wspólny znajomy – przytacza tamtejsze ustalenia śledczych Monika Kaleta z zespołu prasowego dolnośląskiej policji.

To właśnie na zeznaniach tego świadka bazowali policjanci zajmujący się sprawą. Zapewniał on, że wyszedł z posesji około godziny 22 i nie wie, co się stało z młodszym kolegą. Właściciel domu z kolei stwierdził, że poszedł spać. Kiedy się obudził, poszkodowanego na posesji już nie było.

Postępowanie umorzone

Śledczy weryfikowali te zeznania, przeczesywali posesję, gdzie odbyła się libacja, tamtejszy dom i całą okolicę. Rozpytano wszystkich sąsiadów. W mediach nadano komunikat o jego poszukiwaniach. Po bezowocnych poszukiwaniach przyjęto nawet, że może być gdzieś przetrzymywany wbrew własnej woli.

– Rozmyła się ta teza wówczas, kiedy zaczęły napływać informacje od osób postronnych, że zaginiony był widziany na przykład we Wrocławiu na dworcu czy nawet w miejscowości, gdzie mieszkał. W związku z tym, że nie natrafiono na żaden ślad mogący świadczyć o tym, że stała się krzywda poszkodowanemu, a znaleźli się świadkowie, którzy twierdzili, że widzieli chłopaka całego i zdrowego, postępowanie umorzono – informuje Kaleta.

Jednak dziwnym wydawało się policjantom porzucenie ciężarnej kobiety i nagła wyprowadzka z Pieszyc. Co jakiś czas sprawdzali czy zaginiony mężczyzna nie rejestrował się w urzędach, czy nie korzystał ze służby zdrowia, czy nie latał za granicę. Nie był on wytrawnym przestępcą, ani bogaczem, ani nie miał znajomości, aby tak skutecznie zacierać po sobie ślady.

Kluczowe zeznania

Przełom nastąpił w 2019 roku. Ponownie przesłuchany został jedyny świadek libacji sprzed 10 lat. W międzyczasie zdążył on wyprowadzić się z Pieszyc, a nawet zmienić nazwisko. Jak się okazało, nie bez powodu.

– Mężczyzna przyznał, że jak opuszczał posesję kolegi 10 lat temu, to zaginiony chłopak nie dawał już oznak życia. Wówczas starszy kolega zagroził mu, że jeśli komuś coś powie, to skończy jak ten młodszy znajomy. Groźby takie słyszał przez wiele lat, stąd decyzja o wyprowadzce, ucięciu kontaktów ze znajomymi i zmiana nazwiska. Świadek w obawie o swoje życie chciał odciąć się od, jak się okazało, sprawcy zabójstwa – mówi Monika Kaleta.

Od tamtej pory rozpoczęła się mozolna praca śledczych związana z poszukiwaniem najważniejszego dowodu – zwłok zaginionego. Policjanci przekopali całą posesję wokół domu, w którym odbywała się libacja. Szczątków szukano w szambie zalanym betonem, skuto posadzkę w garażu i piwnicy, szukano nawet w ścianach. Ale w bezpośrednim sąsiedztwie domu – pusto. Poszukiwania rozszerzono więc na pobliskie lasy czy zbiorniki wodne. Wykorzystywano psy tropiące, pomagali strażacy, a nawet GOPR-owcy.

Odnalezione szczątki

I dopiero w maju 2020 roku, dokładnie 11 lat od zaginięcia, 2 kilometry od posesji, w trakcie przeczesywania wyschniętego zbiornika wodnego policjanci natknęli się na ludzkie szczątki. Już na pierwszy rzut oka widać było, że ktoś postarał się, aby nie zostały one znalezione. Ciało zostało przykryte czterema ciężkimi głazami.

– Ponieważ identyfikacja szczątków nie była możliwa, zostały przeprowadzone badania DNA, które potwierdziły, że to zaginiony młody chłopak, który mieszkał niegdyś w Pieszycach i którego szukali przez ponad 10 lat śledczy z Bielawy. Zwłoki ukryte były niedaleko miejsca zamieszkania sprawcy, w miejscu bardzo dobrze mu znanym, gdyż mieszkał on w Pieszycach od urodzenia. Było to też miejsce mało uczęszczane przez ludzi, trudno dostępne, o czym przestępca doskonale wiedział. Niegdyś zapełniony wodą staw, od lat był wyschnięty i znajdował się poza ogólnodostępnymi drogami czy ścieżkami. To miejsce wydawało się doskonałe pod każdym względem – przyznaje rzeczniczka policji.

Uczestnika libacji z 2009 roku, ówczesnego właściciela domu, zatrzymano, przesłuchano i przedstawiono mu zarzut zabójstwa. On konsekwentnie nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zaginął 26-letni Marcin Pietrzak

Zaniepokojeni bliscy poszukują 26-letniego Marcina Pietrzaka z Poznania. Mężczyzna nie daje znaku życia, tymczasem rodzina ma poważne powody do obaw. 26-latek miał bowiem zostawić w domu list pożegnalny… Sprawa jest pilna. 26-letni Marcin Pietrzak, mieszkaniec poznańskiego Świerczewa, po raz ostatni był widziany w niedzielę 30 sierpnia, gdy po południu opuszczał swój dom. Mężczyzna odjechał zieloną hondą civic kombi o numerach rejestracyjnych PO 3MF61. Poruszał się w kierunku Szamotuł. To właśnie w tym mieście po raz ostatni logował się telefon komórkowy 26-latka. Niestety, od dłuższego czasu jest on już wyłączony. Mężczyzna miał przy sobie także laptopa.

Krewna Marcina Pietrzaka przekazała lokalnemu portalowi „ePoznań”, że mężczyzna zostawił w domu list pożegnalny. Wieczorem znalazł go ojciec 26-latka. Rodzina jest bardzo zaniepokojona losami Marcina i prosi o pomoc w jego znalezieniu.

Poszukiwaniami Marcina Pietrzaka zajmuje się już policja. 26-latek jest wysoki (ma około 180 cm wzrostu), ma ciemne włosy i oczy i jest normalnej budowy ciała. Niestety, nie wiadomo, w co był ubrany w dniu zaginięcia. Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje na temat zaginionego Marcina Pietrzaka, skontaktuj się pilnie z Komisariatem Policji – Wilda lub Komendą Miejską Policji w Poznaniu pod numerem tel. 47 77 125 11 lub numerem alarmowym 112.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Znaleziono ciało 28-latka, który zaginął w trakcie protestów na Białorusi. Zwłoki odkryto w lesie

„Kolejny zaginiony białoruski protestujący, Mikita Kryucou, został znaleziony martwy w lesie w dzielnicy Partyzańskiej w Mińsku, ze śladami pobicia” – poinformował w sobotę wieczorem na Twitterze białoruski dziennikarz Franak Viacorka. 28-latek zaginął 12 sierpnia w trakcie protestów. Jak informowała „Nasza Niwa”, telefon mężczyzny logował się po zaginięciu w Centrum Neurologii i Neurochirurgii w Mińsku. Tam jednak 28-latka nie odnaleziono. Ostatecznie okazało się, że mężczyzna nie żyje.

„28-letniego Mikitę Kryucoua znaleziono martwym w lesie. Ciało ma ślady pobicia” – informuje również na Twitterze dziennikarz Andrzej Poczobut.

Przed kilkoma dniami znaleziono ciało 29-letniego Konstantina Szyszmakowa, dyrektora Wojskowego Muzeum Historycznego. Był członkiem lokalnej komisji wyborczej podczas białoruskich wyborów prezydenckich. Miał odmówić podpisania protokołu ze sfałszowanymi wynikami głosowania.

Protesty na Białorusi

Około pięciu tysięcy osób, jak szacują dziennikarze, uczestniczyło w wieczornym sobotnim wiecu białoruskiej opozycji na centralnym Placu Niepodległości w Mińsku. Wiec zakończył się odśpiewaniem piosenki „Mury” Jacka Kaczmarskiego.

Na manifestacji, tak jak i na poprzednich, powiewały historyczne biało-czerwono-białe flagi Białorusi i pojawiły się transparenty z hasłami żądającymi odejścia prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Wcześniej, w pobliżu centralnego bazaru Kamarouka, ustawiły się kobiety w „łańcuchu solidarności”, który miał około kilometra. Mniejsze akcje protestu odbyły się w innych białoruskich miastach: Grodnie, Brześciu i Bobrujsku. Na niedzielę białoruska opozycja zapowiada zorganizowanie w stolicy wielkiego „Marszu nowej Białorusi”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginął 76-letni Alfred Bierza

Policjanci z Komisariatu Policji w Gaszowicach poszukują 76-letniego Alfreda Bierzy. Zaginiony w godzinach porannych wyszedł z domu w Lyskach, do chwili obecnej nie powrócił i nie nawiązał kontaktu z rodziną. Policjanci z Komisariatu Policji w Gaszowicach prowadzą intensywne poszukiwania za 76-letnim Alfredem Bierzą, który w poniedziałek (27 lipca) w godzinach porannych wyszedł z miejsca zamieszkania w Lyskach przy ulicy Kamionki, do chwili obecnej nie powrócił i nie nawiązał kontaktu z rodziną.

Rysopis zaginionego: wzrost 176 cm; sylwetka szczupła; łysy, z nielicznym owłosieniem powyżej linii uszu, oczy koloru niebieskiego, uszy małe, przylegające.

Ubiór: koszulka w kolorze szarym z krótkimi rękawami, spodnie dresowe koloru szarego w czerwone paski, półbuty.
Źródło info i foto: se.pl

Meksyk: Poszukiwania 2-latka pomogły śledczym odnaleźć 23 uprowadzonych dzieci

Poszukiwania zaginionego dwuletniego Dylana Pereza doprowadziły śledczych do domu w meksykańskim stanie Chiapas, w którym odnaleziono 23 uprowadzonych dzieci. Zaginionego chłopca wśród nich jednak nie było. Jego matka poprosiła prezydenta Meksyku Andresa Manuela Lopeza Obradora o pomoc w znalezieniu syna.

23 dzieci odnalezionych w ramach śledztwa po zaginięciu pod koniec czerwca dwuletniego Dylana Pereza przetrzymywano w jednym z domów w San Cristobal de las Casas, w meksykańskim stanie Chiapas.

Prokuratura stanowa stwierdziła w oświadczeniu, że dzieci „zostały zmuszone przemocą fizyczną i psychiczną do sprzedaży rękodzieła w centrum miasta”, dodając jednocześnie, że wykazywały one symptomy „niedożywienia” wynikającego z warunków, w jakich musiały przebywać. Na zarejestrowanym na miejscu przez prokuraturę nagraniu widać, że część z nich spała na kartonach i kocach na betonowej podłodze.

Dylana, który w listopadzie skończy trzy lata, nie było wśród odnalezionych dzieci.

W tej sprawie zostały zatrzymane trzy kobiety. Mogą one usłyszeć zarzuty handlu ludźmi oraz zmuszania do pracy – poinformowała agencja Associated Press.

Dzieci mogły brać udział w uprowadzeniu chłopca

Dylan zaginął 30 czerwca. W śledztwie i poszukiwaniach prokuratorzy skorzystali z ujęć zarejestrowanych przez monitoring. Pozwoliło im to ustalić, w jaki sposób zwabiono chłopca, a także wytypować osoby podejrzane o udział w jego uprowadzeniu. Dwulatek w momencie zaginięcia przebywał na miejscowym targu, gdzie pracowała jego matka, sprzedając warzywa i owoce.

Na materiale przeanalizowanym przez prokuraturę i opisanym przez agencję AP zaobserwowano chłopca i dziewczynkę mających zdaniem śledczych około dwunastu lat, rozmawiających z kobietą, która jest podejrzana o udział w porwaniu chłopca.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Australia: Odnaleziono zaginionego 14-latka z autyzmem

Po dwóch dniach poszukiwań odnaleziono w środę 14-letniego chłopca z autyzmem, który zaginął w poniedziałek w górach w australijskim stanie Wiktoria. 14-letni Will Callaghan, który cierpi na niewerbalny autyzm, w poniedziałek oddzielił się od rodziny w pobliżu szczytu liczącej 800 metrów góry Mount Disappointment (z ang. Góra Rozczarowania) w stanie Wiktoria w południowo-wschodniej części Australii. Szedł przed bliskimi, gdy nagle zniknął im z oczu.

Rozpoczęto poszukiwania. Policja poprosiła mieszkańców, by pomogli wywabić chłopca z lasu puszczając muzykę z jego ulubionej bajki „Tomek i przyjaciele”. Poproszono także, by zostawiali dla niego jedzenie i wodę – pisze CNN.

W środę policja poinformowała, że jeden z wolontariuszy biorących udział w akcji poszukiwawczej znalazł Willa. Jak mówił w rozmowie z lokalnymi mediami, jako miejscowy dobrze znał teren i udał się nieco dalej poza obszar objęty poszukiwaniami. – (Will) był jakieś 15 metrów ode mnie. Wyglądał naprawdę anielsko, po prostu stał i patrzył w moją stronę – relacjonował mężczyzna. Jak dodał, wyziębiony chłopiec nie miał na nogach butów, więc szybko założył mu skarpetki. Dał mu także czekoladę i rozmawiał z nim o jego ulubionej bajce.

Na Willa czekali uradowani rodzice. Nastolatek został zabrany do namiotu medycznego, gdzie zajęli się nim ratownicy. Później trafił do szpitala. Jak poinformowały w środę miejscowe władze, chłopiec był w „stosunkowo dobrym stanie” i jeszcze tego samego wieczoru powinien wrócić do domu.

Matka Willa podziękowała wszystkim, którzy zaangażowali się w poszukiwania. Powiedziała, że jej syn był „całkiem spokojny” biorąc pod uwagę okoliczności. Dodała jednocześnie, że był „nieco zdezorientowany i przestraszony”. – Nie mogę sobie wyobrazić, przez co przechodzi. Jestem taka wdzięczna i odczuwam ogromną ulgę. (Will) jest po prostu wyjątkową osobą – wyznała.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Są wyniki sekcji zwłok 3,5-letniego Kacpra

Śledczy przeprowadzili sekcję zwłok 3,5-letniego Kacpra z Nowogrodźca, który zaginął 27 kwietnia. Rodzina nie traciła nadziei, że maluszek odnajdzie się cały i zdrowy. Po blisko dwóch tygodniach poszukiwań w sobotni poranek w Kwisie znaleziono zwłoki chłopczyka.

W poniedziałek, we wrocławskim Zakładzie Medycyny Sądowej, na zlecenie śledczych z Bolesławca przeprowadzono sekcje zwłok chłopca. Jak wynika z jej analizy, chłopiec najprawdopodobniej zginął w wyniku utonięcia.

– Ze wstępnej opinii przekazanej przez biegłych wynika, że zgon chłopca nastąpił najprawdopodobniej na skutek utonięcia. Nie stwierdzono obrażeń, które mogłyby wskazywać na inną przyczynę śmierci lub udział osób trzecich – poinformował Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Końcowa opinia ma zostać wydana przez biegłych po przeprowadzeniu dalszych badań.

Zaginięcie Kacperka

Jak informuje śledczy, Kacper znajdował się pod opieką 34-letniego Rafała B. w okolicach ogródków działkowych w Nowogrodźcu. „W pewnym momencie mężczyzna spostrzegł, że nie wie gdzie znajduje się jego syn. Podjął próbę odnalezienia chłopca. Następnie o zaginięciu dziecka zawiadomiona została Policja oraz inne służby” – przekazano w komunikacie.

Jak wynika z ustaleń służb, chłopczyk najprawdopodobniej wpadł do przepływającej w pobliżu ogródków działkowych rzeki. Jego ciało znajdowało się w rzece Kwisa, około 1,5 km od miejsca zaginięcia dziecka.

Poszukiwania Kacperka

Dramatyczna akcja poszukiwawcza w Nowogrodźcu (pow. bolesławiecki) trwała od poniedziałkowego wieczoru, 27 kwietnia. To wtedy w okolicy ulicy Lubańskiej zaginął 3,5-letni Kacperek. Chłopczyk był wówczas pod opieką ojca, z którym wspólnie spędzali czas na działce znajdującej się w pobliżu rzeki Kwisy. Mężczyzna, który miał się opiekować synkiem, był pod wpływem alkoholu i od pewnego czasu był poszukiwany przez policję. Ojciec Kacperka ma do odbycia karę za przestępstwo przeciwko mieniu.

Służby przez blisko dwa tygodnie przeczesywały teren w poszukiwaniu maluszka. Przeszukiwano ogródki działkowe i tereny kolejowe, znaczny odcinek Kwisy. W akcję zaangażowana byli policjanci, strażacy, specjalistyczna grupa poszukiwawczo-ratownicza. Do pomocy wezwano także śmigłowiec z kamerą termowizyjną oraz psy tropiące. Ze specjalnej łódki wyposażonej w sonar przeszukiwano koryto rzeki. W sobotni poranek w Kwisie znaleziono zwłoki chłopczyka.
Źródło info i foto: Fakt.pl