Francja: Więzień wziął zakładników. Żąda przeniesienia

W zakładzie penitencjarnym w Conde-sur-Sarthe, w północno-zachodniej Francji, więzień, który domagał się przeniesienia do innego zakładu wziął dwoje zakładników: strażnika i młodą stażystkę – poinformowała we wtorek francuska telewizja BFMTV. Po północy zakładnicy zostali uwolnieni, a sprawca oddał się w ręce służby więziennej.

Napastnik zidentyfikowany jako 35-letni Francis Dorffer wziął w charakterze zakładników strażnika i młodą stażystkę podczas wieczornego posiłku. Poinformowane, że był on uzbrojony w „ostry przedmiot”, najprawdopodobniej własnoręcznie wykonany.

Dorffer domaga się on przeniesienia do innego zakładu karnego. Uwolnieni zakładnicy nie odnieśli żadnych obrażeń. Odsiaduje on długi wyrok (ma wyjść na wolność w 2060 r.) i jest leczony psychiatrycznie. Wziął już kiedyś zakładników, co spowodowało karne przeniesienie go do Conde-sur-Sarthe, zakładu o zaostrzonym rygorze.

W marcu w tym samym zakładzie penitencjarnym inny więzień zaatakował i poważnie ranił nożem dwóch strażników, krzycząc „Allah Akbar”, a następnie zamknął się ze swą partnerką w pomieszczeniu przeznaczonym na wizyty rodzinne. Specjalna jednostka policji RAID zatrzymała sprawcę ataku na strażników, ale jego partnerka zginęła w trakcie operacji policyjnej.

Strażnicy Conde-sur-Sarthe urządzili po tym incydencie trzydniowy strajk okupacyjny, domagając się podwyżek i poprawy stanu bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

„Amerykański talib” na wolności. Wciąż „wierzy w dżihad”

John Walker Lindh, nazywany „amerykańskim talibem”, wyszedł w czwartek na wolność – podaje Reuters. Mężczyzna, walczący po stronie afgańskich terrorystów został skazany na 20 lat więzienia kilka miesięcy po atakach na World Trade Center w 2001 roku. Zakład karny opuszcza trzy lata przed końcem wyroku. John Walker Lindh opuścił w czwartek mury więzienia federalnego w Terre Haute w stanie Indiana, gdzie trafił 17 lat temu. Był pierwszym Amerykaninem, skazanym w ramach globalnej wojny z terroryzmem, wypowiedzianej przez Georga W. Busha po atakach z 11 września 2001 roku. Teraz ponownie trafi do amerykańskiego społeczeństwa. Jak podaje NPR, wyrok Lindha został zmniejszony ze względu na jego dobre sprawowanie.

Jego wolność będzie jednak mocno ograniczona: będzie potrzebował zgody na korzystanie z internetu, znajdzie się pod ścisłą obserwacją i nie będzie mógł podróżować. Jak przekazał jego prawnik, mężczyzna będzie mieszkać w Wirginii, zgodnie z poleceniem swojego kuratora sądowego. Lindh zapowiedział jednak, że chce przeprowadzić się do Irlandii. Oprócz amerykańskiego ma także irlandzkie obywatelstwo.

„Jest w tym coś głęboko niepokojącego”

Wiele wskazuje na to, że Lindh wciąż pozostaje radykalnym islamistą. Pojawiają się doniesienia, że w czasie swojego pobytu w więzieniu sympatyzował z tak zwanym Państwem Islamskim. W jednym z wywiadów telewizyjnych zapowiedział, że po wyjściu na wolność nadal będzie szerzył przesłanie radykalnego islamu. Jak wynika z tajnych rządowych dokumentów, opublikowanych przez magazyn Foreign Policy, jeszcze w 2016 roku władze USA określały Lindha jako posiadającego „ekstremistyczne poglądy”. Uwolnienie amerykańskiego taliba wprawiło w duże zdziwienie sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo, który fakt ten nazwał „niewytłumaczalnym i niezrozumiałym”. – Z tego, co wiem, on wciąż grozi Stanom Zjednoczonym i nadal wierzy w dżihad. Jest w tym coś głęboko niepokojącego i złego – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji w telewizji Fox News.

Amerykanin, który został talibem

John Walker Lindh wychował się w San Francisco. Pochodzi z katolickiej rodziny, ale w wieku 16 lat przyjął islam. Rok później wyjechał ze Stanów Zjednoczonych do Jemenu studiować arabistykę. Stamtąd udał się do Pakistanu, gdzie dostał się w szeregi ekstremistycznego islamskiego ugrupowania. Zradykalizowany wyjechał następnie do Afganistanu. Tam jako talibski ochotnik zgłosił się do obozu szkoleniowego Al-Kaidy.

W szeregach terrorystów zajmował się głównie studiowaniem map i specjalizował w materiałach wybuchowych. Walczył na pierwszej linii frontu po stronie talibów. Spotkał się nawet osobiście z samym Osamą bin Ladenem. Po atakach na World Trade Center z 11 września 2001 roku, Waszyngton rozpoczął globalną wojnę z terroryzmem. Miesiąc po tym, jak samoloty uderzyły w nowojorskie wieże rozpoczęła się amerykańska interwencja w Afganistanie. Walczący z bronią w ręku po stronie talibów Lindh został schwytany przez amerykańskich żołnierzy na północy kraju w listopadzie 2001 roku. Był wówczas ranny. Mężczyzna przyznał się do walki po stronie talibów. Zaznaczył jednak, że nigdy nie miał zamiaru „walczyć z Ameryką” i zaprzeczał, że należał do siatki terrorystycznej odpowiedzialnej za zamach na WTC. Przekonywał też, że dżihad nie musi wiązać się z „antyamerykanizmem”.

W 2002 roku Lindh stanął przed amerykańskim sądem cywilnym. Oskarżono go o udział w spiskach terrorystycznych w celu mordowania Amerykanów, popieranie Al-Kaidy oraz reżimu talibów i inne mniejsze przestępstwa. Groziła mu kara dożywotniego więzienia. Lindh poszedł na układ z prokuraturą i przyznał się przed sądem federalnym w Alexandrii (Wirginia), że „od sierpnia do grudnia 2001 roku oddawał usługi talibom” i „dokonywał przestępstw, nosząc broń i dwa granaty”. Zgodził się na karę 20 lat więzienia, dzięki czemu uniknął dożywotniego więzienia i procesu. Trafił do więzienia o średnim rygorze w stanie Indiana, które w czwartek opuścił.

Pompeo: Lindh był zamieszany w śmierć agenta CIA

Po informacjach o uwolnieniu Lindha sekretarz stanu Mike Pompeo przypomniał, że po aresztowaniu został on osadzony w więzieniu w Mazar-i-Szarif w północnym Afganistanie i tam 25 listopada 2001 roku był przesłuchiwany przez agenta CIA Johnny’ego Micheala Spanna. Jeszcze tego samego dnia w tym zakładzie karnym więźniowie wywołali zamieszki, w których Spann zginął, stając się pierwszym Amerykaninem, zabitym w walce po inwazji USA na Afganistan w 2001 roku. – Byłem wtedy szefem CIA. Johnny Micheal Spann był jednym z nas, niesamowicie uczciwym i odważnym człowiekiem. Teraz pozwalamy na uwolnienie z więzienia kogoś, kto był zamieszany w jego śmierć – mówił Pompeo. Dodał, że swoje zaniepokojenie wyraziło także kilku innych urzędników państwowych w USA.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wrocław: 12 osób podejrzanych o rozprowadzanie narkotyków w więzieniu. Wśród podejrzanych pracownik SW

Funkcjonariusze CBŚP z Wrocławia zatrzymali 12 osób podejrzanych m.in. o rozprowadzanie narkotyków w więzieniu. Jednym z podejrzanych jest funkcjonariusz Służby Więziennej. Kolejne cztery osoby na przesłuchania zostały doprowadzone z zakładu karnych.

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Postępowanie dotyczy kilku współpracujących ze sobą zorganizowanych grup przestępczych, które w czasie swojej działalności miały wprowadzić do obrotu narkotyki warte ponad 10 mln zł.

Jednym z wątków postępowania jest dostarczanie do zakładu karnego we Wrocławiu amfetaminy i marihuany, które następnie były dystrybuowane wśród osadzonych. O zatrzymaniach poinformowała dziś kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji.

– W ubiegłym tygodniu przeprowadzono działania, w wyniku których zatrzymano dwanaście osób. Kolejne cztery osoby zostały doprowadzone do prokuratury z zakładów karnych, gdzie odbywają kary pozbawienia wolności – podała kom. Jurkiewicz.

Podczas zatrzymań z CBŚP ściśle współpracowało Biuro Spraw Wewnętrznych Służby Więziennej. Jednym z podejrzanych w tej sprawie jest funkcjonariusz z wrocławskiego zakładu karnego.

Jak podał Dział Prasowy Prokuratury Krajowej oprócz „siatki” dilerskiej w zakładzie karnym, w sprawę zamieszane były osoby pozostające na wolności, „których zadaniem było wykorzystanie rachunków bankowych oraz przekazów pocztowych do niezbędnej wymiany finansowej w zamian za rozprowadzane narkotyki oraz ukrycie korzyści finansowych z handlu narkotykami”.

Zatrzymani usłyszeli w dolnośląskim wydziale PK zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, handlu narkotykami oraz prania pieniędzy.

– Przedmiotem przedstawionych zarzutów jest ponad dwanaście kilogramów marihuany oraz ponad dwa kilogramy amfetaminy – podała PK.

Prokuratura skierowała do sądu wnioski o tymczasowe aresztowanie sześciu podejrzanych, w tym funkcjonariusza SW. Wnioski zostały przez sąd uwzględnione. Pozostali podejrzani zostali objęci środkami zapobiegawczymi w postaci poręczeń majątkowych, dozorów policji oraz zakazów opuszczania kraju.

Zarzucane podejrzanym czyny zagrożone są karą nawet 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Marek Falenta chce uniknąć polskiego więzienia

Obrońca zatrzymanego w Hiszpanii biznesmena Marka Falenty twierdzi, że jego klientowi może grozić niebezpieczeństwo w polskim zakładzie karnym. Zanim Falenta zostanie wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, hiszpański sąd sprawdzi, czy obawy biznesmena są uzasadnione.

Przed tygodniem, po dwóch miesiącach unikania stawienia się w więzieniu, Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii. Polskie władze od razu zapowiedziały, że zwrócą się o przekazanie Marka Falenty do Polski, aby mógł tutaj odbyć karę pozbawienia wolności.

– Nie ufa polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Otrzymaliśmy ewidentne ostrzeżenie, że grozi mu niebezpieczeństwo w zakładzie karnym – powiedział w rozmowie z dziennikiem adwokat Marek Małecki. Hiszpański sąd będzie teraz analizować, czy obawy Falenty są uzasadnione. Jeśli uzna, że tak, może wstrzymać wydanie biznesmena Polsce.

Zatrzymanie Marka Falenty

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji 5 kwietnia. Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji mówił, że mężczyzna był zaskoczony pojawieniem się funkcjonariuszy.

– Miejsce jego pobytu wskazali polscy policjanci, którzy są na miejscu. Poprosiliśmy kolegów z policji hiszpańskiej, aby wraz z polskimi funkcjonariuszami dokonali zatrzymania – mówił rzecznik KGP.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Co zabójca prezydenta Gdańska oglądał w zakładzie karnym? Głos zabiera Służba Więzienna

Służba Więzienna poinformowała, że Stefan W. – jak każdy osadzony w zakładzie karnym w Malborku – miał dostęp do wielu programów informacyjnych, a nie tylko do TVP Info jak sugerowali niektórzy. Wcześniej pojawiły się sugestie (mówił o tym m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich), że brak możliwości oglądania różnych przekazów medialnych to kwestia, którą być może należy w tej sprawie wyjaśnić.

Służba Więzienna zamieściła serię wpisów na Twitterze, w których wylicza, jakie programy mogą oglądać osadzeni w zakładzie karnym w Malborku. To właśnie tam sporą część swojej kary odsiadywał Stefan W., który śmiertelnie zranił nożem prezydenta Adamowicza. Stefan W., który został skazany za napady na banki, wyszedł na wolność 8 grudnia zeszłego roku. Nieco ponad miesiąc później, podczas finału WOŚP w Gdańsku dokonał swojego tragicznego w skutkach ataku.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w programie Onet Opinie mówił, że nadawane w ostatnich miesiącach przez publiczną telewizję programy o prezydencie Adamowiczu mogą być uznane za mowę nienawiści. – Nie podoba mi się tego typu przekaz. Obowiązkiem telewizji publicznej jest rzetelne informowanie o sprawach publicznych, a nie używanie jej do mechanizmów propagandy politycznej – stwierdził.

Bodnar nie wykluczał też, że Stefan W. będąc w więzieniu mógł mieć dostęp wyłącznie do telewizji naziemnej, w której jedynym kanałem informacyjnym jest TVP Info. – Jedną z kwestii, którą należałoby w tej sprawie wyjaśnić jest to, jakie mogą być konsekwencje braku dostępu do pluralizmu poglądów i czy mogło to mieć wpływ na zachowanie tego człowieka – dodał.

Temat podchwyciły inne redakcje i stąd wspomniane wyżej wpisy Służby Więziennej. Według zapewnień rzecznik SW, osadzeni w zakładzie karnym w Malborku mają dostęp m.in. do kanałów: TV Trwam, Superstacja, TVN24 i Polsat.

„Dla wyjaśnienia 2-ch poprzednich twettów. SW w żaden sposób nie ogranicza skazanym dostępu do informacji i nie wskazuje jakie programy mają oglądać w telewizji, jak sugerują niektórzy dziennikarze” – czytamy na profilu Służby Więziennej.

– Telewizory są w celach i na świetlicy. To więźniowie decydują, co chcą oglądać. To oni mają dostęp do pilota i sami wybierają kanały – mówi Onetowi rzecznik Służby Więziennej ppłk Elżbieta Krakowska.
Źródło info i foto: onet.pl

Masowa ucieczka z więzienia w Indonezji. Obława na dziesiątki skazanych

Ponad stu osadzonych uciekło z więzienia w zachodniej Indonezji po obezwładnieniu strażnika w czasie tradycyjnej modlitwy muzułmańskiej, która odbywała się w placówce – poinformowała w piątek miejscowa policja. Do ucieczki doszło w czwartek w zakładzie karnym Lambaro, gdy wszyscy więźniowie, czyli w sumie 720 osadzonych, zostało wypuszczonych ze swoich cel, żeby wziąć udział w wieczornej modlitwie – poinformował Trisno Riyanto, przedstawiciel policji w Banda Aceh, stolicy prowincji Aceh.

Dodał, że osadzeni, którzy w większości byli skazani za posiadanie narkotyków i najwyraźniej wcześniej planowali swoją akcję, za pomocą sztang i łomów przecięli druty i żelazne pręty w sali przyjęć i rzucili się do ucieczki przez pola ryżowe otaczające więzienie – pisze agencja Associated Press. Według policji strażnik, który został obezwładniony, nie odniósł poważnych obrażeń.
Źródło info i foto: tvn24.pl

400 więźniów uciekło z zakładu karnego w Libii

Około 400 więźniów zbiegło z zakładu karnego w Ain Zara na przedmieściach Trypolisu. Osadzeni podnieśli bunt, po tym jak w pobliżu więzienia wybuchły walki pomiędzy rywalizującymi o władzę nad miastem bojówkami – podaje agencja AFP. – Więźniom udało się się wyważyć drzwi i opuścić zakład – podała libijska policja. Poinformowała, że strażnicy nie zatrzymali uciekinierów, ponieważ bali się o własne życie.

Większość więźniów przebywających w Ain Zara to kryminaliści lub funkcjonariusze dawnego reżimu Muammara Kaddafiego. Dyktator został obalony w 2011 roku, po tym jak powstanie przeciwko niemu wsparły zachodnie państwa ze Stanami Zjednoczonymi, Francją i Wielką Brytanią na czele. Od upadku Kaddafiego w Libii trwają walki między zbrojnymi ugrupowaniami, które sprawują faktyczną władzę nad różnymi częściami kraju.

Starcia w Trypolisie wybuchły ponownie tydzień temu. Od poniedziałku zginęło w nich co najmniej 39 osób, a ok. 100 zostało rannych. Dzisiaj uznawany przez społeczność międzynarodową (choć kontrolujący mniejszą część terytorium Libii) Rząd Jedności Narodowej ogłosił stan wyjątkowy w stolicy i jej okolicach – podaje AFP.
Źródło info i foto: onet.pl

Policjanci ze Szczecina poszukują mężczyzny, który ma odbyć karę w więzieniu. Padły strzały

Policjanci poszukają mężczyzny, który ma do odbycia karę w zakładzie karnym – powiedziała PAP aspirant sztabowy Irena Kornicz z zachodniopomorskiej policji. Podczas próby jego zatrzymania padły trzy strzały ostrzegawcze. Pieszy patrol policji w piątek przy ul. Stanisława Dubois w Szczecinie rozpoznał poszukiwanego mężczyznę i chciał go zatrzymać – powiedziała w sobotę Kornicz. Jak dodała, mężczyzna zaczął uciekać i wtedy policjant oddał trzy strzały ostrzegawcze.

Kornicz dodała, że mężczyzna nie zatrzymał się również po strzałach ostrzegawczych i nadal jest poszukiwany przez funkcjonariuszy; po zatrzymaniu trafi do zakładu karnego, gdzie ma odbywać karę.

Jak poinformowała, w wyniku oddania strzałów ostrzegawczych nikomu nic się nie stało.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest list gończy za zabójczynią. Policja wyznacza nagrodę!

Policja w Bydgoszczy poszukuje 43-letniej Doroty Kaźmierskiej, za którą sąd okręgowy wydał list gończy. Sąd wyznaczył także nagrodę w wysokości 10.000 złotych za informacje, które pomogą w zatrzymaniu poszukiwanej. Dorota Kaźmierska została skazana za zabójstwo, do którego doszło w nocy z 29 na 30 maja 2008 roku w Bydgoszczy przy ulicy Pokładowej. Skazana trafiła do jednostki penitencjarnej. 14 października 2013 roku udzielono skazanej przerwy w odbywaniu kary 25 lat pozbawienia wolności, po której nie wróciła do zakładu karnego

W dniu 13.03.2018 roku Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wydał list gończy za poszukiwaną z informacją, że została wyznaczona nagroda w kwocie 10.000 złotych za przyczynienie się do zatrzymania Doroty Kaźmierskiej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Akcja CBŚP w więzieniu. Handlowali narkotykami?

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji i Biura Spraw Wewnętrznych Służby Więziennej zatrzymali dziewięć osób. Są podejrzane o handlowanie narkotykami w zakładzie karnym we Wronkach w Wielkopolsce. Grupa działała od ponad siedmiu lat. Sześciu z zatrzymanych to więźniowie wciąż odsiadujący wyroki. Wśród współwięźniów rozprowadzać mieli przede wszystkim marihuanę i amfetaminę. Gram środków odurzających kosztował u nich 50 złotych.

Wszyscy zatrzymani usłyszeli już zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, a także handlu narkotykami.

Jak dodaje policja – pod koniec ubiegłego roku w tym samym śledztwie zatrzymano kilka innych osób, w tym dwóch funkcjonariuszy Służby Więziennej. Odpowiedzą za przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych oraz przyjęcie łapówki.
Źródło info i foto: interia.pl