Z powodu koronawirusa ISIS ostrzega przed wyjazdami do Europy

Państwo Islamskie ostrzega członków i zwolenników, by z powodu SARS-CoV-2 nie wyjeżdżali do Europy. Organizacja terrorystyczna, która jeszcze niedawno zachęcała ich do atakowania miast w Europie, teraz radzi „trzymać się z dala od ziemi, na której wybuchła epidemia”.

Jak podał brytyjski dziennik „The Times”, ugrupowanie wydało nowy zestaw „dyrektyw szariatu”, w którym nakazuje zwolennikom „zakrywać usta podczas ziewania i kichania” oraz regularnie myć ręce. Gazeta zaznacza, że bojownicy Państwa Islamskiego mają duże doświadczenie w zakrywaniu twarzy, choć wcześniej czynili tak, by ukryć swoją tożsamość, gdy ścinali przed kamerą głowy zakładników.

W najnowszym wydaniu biuletynu „al-Naba” grupa nie odwołuje się jednak do wskazówek Światowej Organizacji Zdrowia czy innych ekspertów medycznych, ale do spisanych słów proroka Mahometa. Zacytowane są jego słowa, według których „plaga jest męką zesłaną przez Boga na kogokolwiek chce”, a „choroby nie uderzają same z siebie, ale z polecenia i nakazu Boga”.

Po serii porażek Państwo Islamskie straciło prawie cały swój samozwańczy kalifat na Bliskim Wschodzie, ale jego pozostałości są nadal aktywne w Iraku i Syrii. W biuletynie organizacji napisano, że „zdrowi nie powinni wchodzić na teren epidemii, a dotknięci nią nie powinni z niego wychodzić”.

Jednak na Bliskim Wschodzie członkowie Państwa Islamskiego też mogą nie być bezpieczni – Irak poinformował już o 124 przypadkach koronawirusa i 10 zgonach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Filipiny: Uzbrojony napastnik uwolnił wszystkich zakładników w centrum handlowym

Uzbrojony napastnik, który wziął około 30 zakładników w centrum handlowym w San Juan po kilku godzinach uwolnił ich i wyszedł na zewnątrz w otoczeniu policji. Pozwolono mu na rozmowę z dziennikarzami, którym przedstawił swoje skargi. Chwilę potem został zatrzymany przez policję. Według policji Archie Paray był kiedyś ochroniarzem w centrum handlowym i narzekał na „nierówne traktowanie”. Próbował nakłonić innych ochroniarzy, aby przyłączyli się do jego akcji, jednak odmówili.

Napastnik postrzelił policjanta, a następnie udał się na pierwsze piętro kompleksu, gdzie wziął zakładników, głównie pracowników centrum. Policji udało się wyprowadzić z obiektu przebywających tam klientów. Ranny policjant został zabrany do szpitala; jego stan lekarze określają jako stabilny.

Burmistrz San Juan, które leży w regionie metropolitalnym stolicy Filipin Manili, poinformował dziennikarzy, że Paray został zwolniony z pracy po uprzednim porzuceniu jej bez poinformowania pracodawcy. Centrum handlowe w San Juan jest popularne ze względu na liczne restauracje, sklepy, bary i bazar. Znajduje się w pobliżu ekskluzywnego kompleksu mieszkalnego i klubu golfowego, a także komendy głównej policji i dowództwa wojskowego w 12-milionowej metropolii.
Źródło info i foto: TVP.info

Manila: Uzbrojony napastnik wziął zakładników w centrum handlowym

Uzbrojony napastnik wziął w poniedziałek jako zakładników około 30 osób w centrum handlowym stolicy Filipin, Manili – poinformował przedstawiciel filipińskich władz. Według niego jedna osoba została postrzelona. Do centrum handlowego wkroczyła policja.

Jak podaje agencja AFP, napastnikiem jest zwolniony ochroniarz. Burmistrz Francis Zamora z miasta San Juan w metropolii Manila miał powiedzieć wcześniej dziennikarzom, że ok. 30 osób jest przetrzymywanych w biurze administracyjnym. Ich dokładna liczba nie jest jednak znana.

Napastnik wkroczył do centrum handlowego ok. godz. 10 czasu miejscowego. Trwają negocjacje – informuje „The New York Times”. Zamora ujawnił, że napastnik próbował przekonać innych ochroniarzy, by do niego dołączyli, ale bezskutecznie. Sprawca zdarzenia ma mieć przy sobie broń palną. Pojawiły się również doniesienia jakoby napastnik miał też granat. Policja tego jednak nie potwierdza.

W wyniku incydentu ranna została jedna osoba – ochroniarz. Został on przewieziony do szpitala. Pozostali pracownicy i klienci centrum handlowego zdołali się ewakuować.
Źródło info i foto: interia.pl

Zlecił porwanie zza więziennych murów

Do Sądu Okręgowego we Wrocławiu trafił akt oskarżenia w sprawie usiłowania porwania dla okupu – poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa. Uprowadzenie dwóch zakładników zlecić miał przebywający w więzieniu Marcin M. Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu skierował do Sądu Okręgowego we Wrocławiu akt oskarżenia przeciwko Marcinowi M., Ryszardowi Ł., Andrzejowi W. i Stanisławowi W.

Prokurator zarzucił im popełnienie dwóch zbrodni polegających na usiłowaniu wymuszeń rozbójniczych oraz usiłowaniu wzięcia i przetrzymywania dwojga zakładników, w celu zmuszenia ich do zapłaty okupu w zamian za uwolnienie. Podstawą wszczęcia śledztwa były uzyskane przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu w Wrocławiu informacje o planowanym uprowadzeniu mieszkanki Wrocławia. Pomysł miał się zrodzić w jednym z Zakładów Karnych.

Wszyscy oskarżeni byli wielokrotnie karani

– Przesłuchania świadków, liczne przeszukania, zatrzymania rzeczy oraz kontrole operacyjne polegające na utrwalaniu treści rozmów telefonicznych prowadzonych przez osoby planujące porwania, pozwoliły na ustalenie zarówno zleceniodawcy, jak i sprawcy kierowniczego planowanych uprowadzeń. Był nim przebywający w jednym z wrocławskich zakładów karnych 39-letni Marcin M. Trzej pozostali sprawcy przez niego zwerbowani mieli bezpośrednio zająć się porwaniami oraz stosowaniem przemocy wobec zakładników – przekazała we wtorek rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak podała, Marcinowi M. przypisano działanie w ramach tzw. sprawstwa kierowniczego. – Wszyscy oskarżeni byli dotychczas wielokrotnie karani sądownie, a Marcin M. i Ryszard Ł. będą odpowiadać w tej sprawie w warunkach recydywy – poinformowała Ewa Bialik.

„Mieli zastosować wobec ofiar drastyczną przemoc”

Według śledczych, oskarżeni przygotowując się do uprowadzenia pozyskali m.in. lornetki, paralizator, pałkę teleskopową, taśmy, kastet i sekator. – Zgodnie z ustalonym podziałem ról i zadań sprawcy mieli zastosować wobec ofiar drastyczną przemoc polegającą m.in. na przetrzymywaniu, związywaniu i skrępowaniu ofiar, pobiciu ich, spowodowaniu poważnych obrażeń ciała, w tym także poprzez obcięcie im palców przy pomocy sekatora – poinformowała Ewa Bialik.

Dodała, że w ten sposób chcieli zmusić pokrzywdzonych do wydania luksusowych samochodów osobowych, a także pieniędzy, kart płatniczych i złota.

Mężczyźni zostali zatrzymani zanim dokonali przestępstwa. – Ryszard Ł., Andrzej W. i Stanisław W. 1 września 2019 roku przystąpili do realizacji uzgodnionych planów, jednakże działania podjęte przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji skutecznie zapobiegły wymuszeniom rozbójniczym i wzięciu zakładników – przekazała Ewa Bialik.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Więzień wziął zakładników. Żąda przeniesienia

W zakładzie penitencjarnym w Conde-sur-Sarthe, w północno-zachodniej Francji, więzień, który domagał się przeniesienia do innego zakładu wziął dwoje zakładników: strażnika i młodą stażystkę – poinformowała we wtorek francuska telewizja BFMTV. Po północy zakładnicy zostali uwolnieni, a sprawca oddał się w ręce służby więziennej.

Napastnik zidentyfikowany jako 35-letni Francis Dorffer wziął w charakterze zakładników strażnika i młodą stażystkę podczas wieczornego posiłku. Poinformowane, że był on uzbrojony w „ostry przedmiot”, najprawdopodobniej własnoręcznie wykonany.

Dorffer domaga się on przeniesienia do innego zakładu karnego. Uwolnieni zakładnicy nie odnieśli żadnych obrażeń. Odsiaduje on długi wyrok (ma wyjść na wolność w 2060 r.) i jest leczony psychiatrycznie. Wziął już kiedyś zakładników, co spowodowało karne przeniesienie go do Conde-sur-Sarthe, zakładu o zaostrzonym rygorze.

W marcu w tym samym zakładzie penitencjarnym inny więzień zaatakował i poważnie ranił nożem dwóch strażników, krzycząc „Allah Akbar”, a następnie zamknął się ze swą partnerką w pomieszczeniu przeznaczonym na wizyty rodzinne. Specjalna jednostka policji RAID zatrzymała sprawcę ataku na strażników, ale jego partnerka zginęła w trakcie operacji policyjnej.

Strażnicy Conde-sur-Sarthe urządzili po tym incydencie trzydniowy strajk okupacyjny, domagając się podwyżek i poprawy stanu bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Burkina Faso: Sześć osób zabitych w ataku na kościół katolicki

Sześć osób zostało zabitych, w tym ksiądz, w ataku uzbrojonej grupy mężczyzn na kościół katolicki w środkowo-północnej części Burkina Faso – podała agencja AFP. Do ataku doszło w niedzielę rano.

Napastnicy otworzyli ogień do wiernych na samym początku mszy świętej w kościele w Dablo – podał mer miasta Ousmane Zongo. Dablo leży 90 km od miasta Kaya, stolicy regionu Centre Nord i prowincji Sanmatenga.

Według źródeł w służbach bezpieczeństwa atak przeprowadziła grupa złożona z około dwudziestu kilku do trzydziestu uzbrojonych ludzi. Był to pierwszy w Burkina faso atak na kościół katolicki od czasu, kiedy w tym kraju zaczęły się zamachy terrorystyczne.

– Podpalili kościół, a potem sklepik i bar, po czym udali się do ośrodka zdrowia, gdzie przeszukali lokal i spalili pojazd należący do głównej pielęgniarki – dodał Zongo. – W mieście panuje klimat paniki. Ludzie są uwięzieni w domach, nic nie działa. Sklepy i sklepiki są zamknięte. To praktycznie martwe miasto”.

Do ataku na kościół doszło dwa dni po uwolnieniu na północy Burkina Faso czterech zakładników przez francuskie siły specjalne.

Ataki w Burkina Faso

Burkina Faso od czterech lat jest miejscem coraz częstszych i coraz krwawszych ataków przypisywanych grupom dżihadystycznym, w tym Ansar ul Islam (nie mylić z Ansar al-Islam z irackiego Kurdystanu), Nusrat al-Islam (Grupie Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz EIGS – Państwu Islamskiemu na Wielkiej Saharze (organizacja terrorystyczna dżihadystów ideologii salafickiej).

Ataki, początkowo koncentrujące się na północy kraju, następnie objęły stolicę – Wagadugu – i inne regiony. Zginęło w nich według – rachuby AFP – co najmniej 400 osób. Głównie na północy kraju często atakowani są duchowni, tak chrześcijańscy, jak i muzułmańscy, uważani przez dżihadystów za nie dość radykalnych lub oskarżani o współpracę z władzami.

Niedzielny atak to drugi w ciągu dwóch miesięcy atak na kościół. Pierwszy miał miejsce w Silgadji, gdzie w końcu marca zaatakowano kościół protestancki i gdzie zginęło sześć osób.

W połowie marca ojciec Joel Yougbare, kapłan Djibo na północy kraju, został porwany przez uzbrojonych ludzi. 15 lutego ks. Cesar Fernandez, misjonarz salezjański pochodzenia hiszpańskiego, zginął w zbrojnym ataku dżihadystów w Nohao w centrum kraju.

Francuscy komandosi oswobodzili turystów w nocy z czwartku na piątek, w pobliżu granicy z Mali.

Francuska operacja

Od 2014 r. w Afryce Zachodniej trwa francuska operacja „Barchan” (Barkhane), w której uczestniczy 4,5 tys. żołnierzy. Początkowo Francuzi interweniowali w 2013 r. w Mali w celu ratowania tamtejszego rządu przed ofensywą grup islamistycznych. Obecnie operacja obejmuje Mali, Niger, Burkinę Faso, Czad i Mauretanię.

– Sytuacja w Afryce jest skomplikowana – powiedział w niedzielnej debacie radia France Info specjalizujący się w sprawach Czarnego Kontynentu dziennikarz tygodnika „L’Express” Vincent Hugeux. Liczni obserwatorzy, przyznając, że bez wojskowej obecności Francji liczba ofiar ugrupowań terrorystycznych byłaby wielokrotnie większa, zgadzają się, że rozwiązanie problemów musi być polityczne.

Według organizacji pozarządowej Armed Conflict Location & Event Data Project od listopada 2018 roku do 26 marca tego roku w wyniku ataków dżihadystów zginęło prawie 5 tys. osób, wielokrotnie więcej niż rok wcześniej.

„Mnożeniem pożarów” nazwał rozprzestrzenianie się dżihadyzmu jeden z komentatorów dziennika „Le Monde”, mające na celu zmuszenie francuskiego kontyngentu do poszerzenia zakresu działania ponad możliwości operacyjne.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Czechy: Wtargnął do banku i wziął zakładników. „Motywem nie był rabunek”

Uzbrojony mężczyzna wtargnął w piątek po południu do banku w mieście Przybram w środkowych Czechach, biorąc tam zakładników. W wyniku policyjnej akcji, napastnik został zatrzymany – podały lokalne media. Jak poinformowała rzeczniczka policji, interwencyjna jednostka obezwładniła mężczyznę, który wtargnął z bronią do banku UniCredid w centrum miasta Przybram.

Wziął zakładników, chciał negocjować

Napastnik wziął dziewięciu zakładników i przetrzymywał ich przez prawie trzy godziny, w tym czasie zwalniając tylko jednego. Mężczyzna deklarował, że nie chce nikomu zrobić krzywdy i chce negocjować. Jak przekazała policja, w trakcie interwencji nikt nie odniósł obrażeń, a wszyscy uwolnieni mają się dobrze. W ramach akcji służb zamknięto plac Masaryka w Przybramie, przy którym mieści się zaatakowany bank. Nad miejscem zdarzenia krążył policyjny helikopter. Po interwencji policja przekazała, że motywem działania mężczyzny nie był rabunek. Wcześniej informowano, że napastnik prawdopodobnie chciał złożyć zawiadomienie o jakimś przestępstwie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kamerun: Uprowadzeni licealiści i kierowca uwolnieni

Bardzo dobra wiadomość z Kamerunu – jeśli się potwierdzi. Uprowadzeni kilka dni temu w mieście Bamenda w zachodnim Kamerunie licealiści i kierowca – w sumie 79 osób – zostali uwolnieni. W rękach zakładników pozostają jeszcze dyrektor szkoły i jeden nauczyciel – poinformował duchowny prowadzący negocjacje.

Do ataku doszło trzy dni temu. Uzbrojeni niezidentyfikowani napastnicy zaatakowali prezbiteriańskie liceum Nkwen. Grupę uczniów wraz z dyrektorem szkoły, kierowcą i jednym z nauczycieli zabrano w nieznanym kierunku. W tym anglojęzycznym regionie kraju separatyści walczą o utworzenie własnego państwa. Narzucili tam godziny policyjne i zlikwidowali szkoły w ramach protestu przeciwko francuskojęzycznemu rządowi prezydenta Paula Biya’i.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włochy: Napastnik wziął zakładników na poczcie

Mężczyzna, który dziś rano wziął zakładników w urzędzie pocztowym w Reggio Emilia, w północnych Włoszech, zwolnił ich i oddał się w ręce policji. Napastnik został 5 dni temu skazany w mafijnym procesie na 19 lat więzienia.

Dramat zakończył się po 7 godzinach. Kierujący działaniami sił bezpieczeństwa generał karabinierów Claudio Domizi podkreślił, że akcja zakończyła się w najlepszy z możliwych sposobów: „To była, bardzo trudna, delikatna operacja. Nasi specjaliści prowadzili żmudne negocjacje. Udało się uniknąć użycia siły”.

Napastnik, to 55-letni Francesco Amato, który ukrywał się od 5 dni, dziś o 9 rano wkroczył do urzędu pocztowego z nożem kuchennym. Był oskarżony o szereg przestępstw i związki z kalabryjską organizacją mafijną ‘Ndragheta.

W tym samym procesie skazano dalszych 120 osób. O 9.00 rano Amato wkroczył do urzędu pocztowego z nożem kuchennym. Zatrzymał pięcioro pracowników grożąc im śmiercią. Domagał się spotkania z ministrem spraw wewnętrznych Matteo Salvinim. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francja: „Niejasne” motywy napastnika z Paryża. Jest śledztwo prokuratury

Paryska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie napastnika, który we wtorek wieczorem zabarykadował się w centrum Paryża z zakładnikami. Mężczyzna twierdził, że ma przy sobie bombę i żądał kontaktu z ambasadą Iranu. Poddał się w czasie szturmu na budynek. We wtorek po godzinie 16 napastnik wtargnął do kamienicy, w której mieszczą się biura kilku firm. W lobby wdał się w szarpaninę z mężczyzną i jego ciężarną towarzyszką. Parze udało się ukryć w barze, a potem uciec.

Napastnik z dwoma zakładnikami zabarykadował się w jednym z pomieszczeń. Przed godziną 20 policja zdecydowała o szturmie. Dziennik „Le Parisien” pisze, że najpierw do pomieszczenia skierowano należący do straży robot z armatką wodną, bo napastnik rozpylił gaz. Krótko potem oddział specjalny BRI przypuścił szturm na budynek. Napastnik nie stawiał oporu, poddał się natychmiast. Policja ani razu nie strzeliła z broni, napastnik został aresztowany. Znaleziono przy nim nóż i atrapę karabinu HK G36. Zakładnikom nie stało się nic poważnego

Nieokreślone motywy

Dziennik „L’Express” donosi w środę, że mężczyzna z policyjnego aresztu został w nocy przeniesiony do szpitala psychiatrycznego. „Le Parisien” pisze, że napastnik to 27-letni Youssef O., urodzony w Berkane w Maroku. Nie był znany policji antyterrorystycznej. Był raz skazany za zniszczenie własności prywatnej. Dziennik, powołując się na źródła w policji, pisze, że negocjacje utrudniały „niejasne” motywy ataku. 27-latek zażądał skontaktowania z ambasadą Iranu, żeby „przekazać wiadomość francuskiemu rządowi”. Pozostałe jego komunikaty były niejasne.

Wspominał między innymi o śmierci dziewięcioletniej Francuzki Maelys, która zaginęła rok temu w czasie wesela i której ciało znaleziono porzucone w wąwozie po kilku miesiącach. Mówił także o brutalnym aresztowaniu w Aulnay-sous-Bois na przedmieściach Paryża czarnoskórego mężczyzny o imieniu Theo, który oskarżał jednego z policjantów o gwałt z użyciem policyjnej pałki.

Śledztwo

Paryska prokuratura wszczęła we wtorek śledztwo w sprawie porwania, nielegalnego przetrzymywania do siedmiu dni, przemocy z użyciem broni, posiadania broni, usiłowania zabójstwa i stosowania gróźb karalnych. Na tym etapie wątek terrorystyczny nie został wzięty pod uwagę.
Źródło info i foto: tvn24.pl