Zakopane: Policjant śmiertelnie postrzelić mężczyznę. Jest śledztwo prokuratury

Zakopiańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmiertelnego postrzelenia przez policjanta mężczyzny podejrzewanego o kradzieże paliwa. Do strzelaniny doszło w sobotę przed północą w Kościelisku – Kirach koło Zakopanego.

„W miejscowości Kościelisko-Kiry prowadzone były wczoraj po godz. 22 działania przez policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem w związku ze zgłaszanymi tam wcześniej kradzieżami. Podczas tych działań padł strzał ze strony policjanta w kierunku jednego ze sprawców kradzieży. Niestety mężczyzna został ranny i zmarł pomimo udzielenia pierwszej pomocy przez funkcjonariuszy i reanimacji prowadzonej przez załogę pogotowia ratunkowego” – wyjaśnił w komunikacie przesłanym w niedzielę 28 czerwca rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Mężczyzna miał kilkakrotnie kraść paliwo z maszyn budowlanych zlokalizowanych właśnie w rejonie Kir w Kościelisku. Na miejsce przyjechał prokurator, który prowadzi dalsze czynności. Ciało zastrzelonego zostało zabezpieczone do przeprowadzenia sekcji. Szczegółowe okoliczności tego zdarzenia ma wyjaśnić prokuratorskie śledztwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Zakopane: Brutalny napad na ekspedientkę w jednym ze sklepów

Sceny grozy w sklepie spożywczym należącym do sieci „Żabka” w centrum Zakopanego. Zamaskowany napastnik wtargnął tam w późnych godzinach wieczornych i sterroryzował ekspedientkę przedmiotem przypominającym broń palną. Na miejsce natychmiast wezwano policję.

Do dramatycznego zdarzenia doszło późnym wieczorem we wtorek, 12 maja. Do sklepu spożywczego wtargnął zamaskowany napastnik i przedmiotem przypominającym broń palną sterroryzował ekspedientkę żądając od niej wydania pieniędzy. Zastraszona kobieta wydała napastnikowi gotówkę.

Mężczyzna uciekł w nieznanym kierunku. O sprawie natychmiast powiadomiono policjantów, ale po udzieleniu pierwszej pomocy pokrzywdzonej, nie udało się złapać zbira. Dopiero cztery dni później zidentyfikowano domniemanego sprawcę i w ręce kryminalnych wpadł kompletnie zaskoczony 22-latek. W niedzielę, 17 maja zakopiański sąd tymczasowo aresztował podejrzanego na dwa miesiące pod zarzutem rozboju. Za to przestępstwo grozi mu od 3 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Dwóch fikarów z Morskiego Oka skazani za znęcanie się nad końmi

Sąd Rejonowy w Zakopanem uznał dwóch furmanów, którzy w 2016 roku prowadzili przewóz osób wozami konnymi na trasie do Morskiego Oka, winnymi znęcania się nad końmi – informuje „Rzeczpospolita”. W ramach kary maja oni zapłacić grzywny i nawiązki na rzecz Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami. Jak informuje „Rz”, oskarżycielami w tej sprawie była Fundacja Viva! oraz Tatrzańskie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Według Katarzyny Topczewskiej, pełnomocnik Fundacji Viva!, „kara jest niewspółmierna do stwierdzonej przez sąd winy”. Rozważają oni wniesienie apelacji.

Dwóch fiakrów skazanych za znęcanie się nad końmi

W sprawie skazanych zostało dwóch mężczyzn, którzy przewozili turystów wozami konnymi (fasiągami) do Morskiego Oka w Tatrach. Według wyroku sądu w 2016 r. furman Jan W. zmuszał konia do pracy pomimo pękniętego kopyta, które sprawiało mu ogromny ból. Po incydencie Tatrzański Park Narodowy zawiesił woźnicy licencję na wykonywanie transportu na okres pół roku.

Kolejny furman, Wojciech Ch., w 2016 r. zmuszał dwa konie do pracy ponad ich siły. W dzienniku pracy wpisywał fałszywe dane, by móc zmuszać jedną parę koni do wykonywania trasy do Morskiego Oka trzy razy dziennie, chociaż nawet jednokrotny przejazd może być dla zwierząt zbyt wyczerpujący. Furman łamał również inne przepisy związane z dbaniem o stan koni, aż jeden z nich upadł i nie był w stanie wstać. Tatrzański Park Narodowy chciał zawiesić licencję Wojciecha Ch., jednak zanim do tego doszło mężczyzna zrezygnował z dalszego wykonywania przewozów.

Tatrzańskie Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami apeluje od lat o zmianę regulaminu Tatrzańskiego Parku Narodowego, dotyczącego norm przejazdów. Dotychczasowy ma być oparty na błędnych wyliczeniach hipologa i prowadzi do przeciążania zwierząt.

Dalsze losy koni, które były wykorzystywane przez skazanych, nie są znane.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ruszył proces ws. pobicia ratownika medycznego w Zakopanem

Przed Sądem Rejonowym w Zakopanem rozpoczął się proces ws. pobicia ratownika medycznego zakopiańskiego pogotowia. Co ustalono na pierwszym posiedzeniu?

Do zdarzenia doszło w grudniu 2018 roku na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem. Karetka została wezwana do nieprzytomnego człowieka na stoku narciarskim. Gdy na miejsce przybyła karetka, dwóch postronnych mężczyzn, według prokuratury, zachowywało się agresywnie wobec ratowników. Jeden z nich uderzył sanitariusza. Mężczyźni są oskarżeni o naruszenie nietykalności cielesnej ratownika.

– Byliśmy potraktowani jak funkcjonariusze publiczni. Dobrze, że tak się stało, mamy dość stresującą pracę i zamiast skupić się na pomocy musimy oglądać się dookoła, czy nikt nas nie chce uderzyć. Może dzięki takim sprawom jak moja, będzie mniej takich sytuacji – powiedział naszemu reporterowi Andrzej Stopka-Gadeja, ratownik medyczny.

Adwokat Grzegorz Potapowicz, obrońca jednego z oskarżonych nie zgadza się z zarzutami prokuratury.

– Wersja przedstawiona przez mojego klienta różni się od tej przedstawionej przez pokrzywdzonego. Sąd dokona oceny tego materiału dowodowego, który zdaniem obrony, nie wskazuje na sprawstwo, a przynajmniej nie uzasadnia postawienia takiego zarzutu, jaki przedstawiono mojemu klientowi. Twierdzi on, że osobą agresywną nie był on – zaznaczył Potapowicz.

Mężczyźni nie przyznali się do winy. Kolejna rozprawa odbędzie się w lutym 2020 roku. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego w trakcie pełnienie obowiązków służbowych grozi do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Są wyniki sekcji zwłok 12-latki, która zmarła na kolonii w Zakopanem

Prokuratura Rejonowa w Zakopanem otrzymała wstępne wyniki sekcji zwłok 12-letniej dziewczynki, która zmarła podczas kolonii. Jej ciało znalazły koleżanki, które razem z nią przebywały w pensjonacie. Śledczy ustalili, że najprawdopodobniej przyczyną śmierci dziewczynki była choroba. Na jaką dolegliwość cierpiała 12-latka?

Jak ustaliła Prokuratura Rejonowa w Zakopanem, przyczyna śmierci 12-letniej mieszkanki województwa lubelskiego to najprawdopodobniej choroba serca, która rozwinęła się nagle i niespodziewanie.

12-latka cierpiała także na problemy z krążeniem, jednak prawdopodobnie nie miały one wpływu na jej śmierć – informuje Tygodnik Podhalański,

Szczegółowe wyniki sekcji zwłok dziewczynki będą znane za ok. miesiąc. – Będą prowadzone dalsze badania przez biegłych w kierunku histopatologii i bakteriologii, które to mają wskazać przyczynę powstania tej choroby – poinformował Rafał Porębski z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem.

– To była choroba, która się rozwinęła i powstała dość szybko. Nie była to choroba, o której można by wiedzieć miesiące czy lata wcześniej – dodał prokurator Porębski.

Wstępnie wykluczono, że do śmierci 12-latki ktoś mógł się przyczynić. Śledczy uważają, że nie ma też podstaw, aby twierdzić, że ze strony rodziców 12-latki doszło do jakiegokolwiek zaniedbania.

Przypomnijmy, martwa dziewczynka została znaleziona w pensjonacie w Zakopanem w poniedziałek, 21 lipca. Na miejscu lekarz stwierdził zgon. Po zdarzeniu kuratorium oświaty przeprowadziło kontrolę w placówce. Pozostali uczestnicy kolonii zostali objęci opieką psychologiczną.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zakopane: Prokuratura wyjaśnia sprawę śmierci 12-latki

W poniedziałek rano w jednym z pensjonatów na zakopiańskiej Harendzie uczestniczki wakacyjnej kolonii zauważyły, że ich koleżanka nie daje oznak życia. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził zgon. Policja pod nadzorem prokuratora wyjaśnia przyczyny śmierci. W drodze do Zakopanego są rodzice dziewczynki. Kontrolę na miejscu prowadzi Kuratorium Oświaty.

Do dramatu doszło w pierwszą noc turnusu. Jedna z uczestniczek położyła się wraz z innymi dziećmi spać w niedzielę wieczorem. Jednak w poniedziałek koleżanki zauważyły, że nie daje oznak życia. Dzieci wszczęły alarm.

Zmarłą dziewczynkę znalazły koleżanki

– Otrzymaliśmy zgłoszenie o zgonie 12-letniej dziewczynki, uczestniczki kolonii, która przyjechała do Zakopanego z Lublina. Grupa dotarła do Zakopanego w niedzielę po południu, rano koleżanki z pokoju odkryły, że 12-latka nie daje oznak życia i wezwały pomoc – powiedziała rzeczniczka zakopiańskiej policji komisarz Agnieszka Szopińska.

Według niej opiekunowie natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe.

– Na miejsce przyjechał lekarz, który stwierdził zgon – poinformowała w Polsat News komisarz Szopińska.

– Dziewczynka była uczestniczką zorganizowanej kolonii wakacyjnej – dodała policjantka.

Na miejscu policja przeprowadziła czynności pod nadzorem prokuratury. Policja wstępnie ustaliła, że nic nie wskazuje na to, aby ktoś przyczynił się do zgonu 12-latki.

Śledczy zakładają zgon z przyczyn naturalnych

– Być może były to jakieś względy zdrowotne, ale wszystko będzie wyjaśnione w toku śledztwa. Na pewno podczas przesłuchania rodziców będziemy chcieli ustalić, czy dziewczynka cierpiała na jakąś chorobę, czy przyjmowała leki, czy uskarżała się wcześniej na jakieś dolegliwości – dodała Szopińska.

– Na obecnym etapie postępowania w tej sprawie nie mamy żadnego uzasadnionego podejrzenia, że do zgonu przyczyniły się inne osoby – powiedział Polsat News prok. Rafał Porębski z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem.

Śledczy będą chcieli ustalić przyczynę śmierci dziecka.

– Sekcja zwłok zostanie przeprowadzona we wtorek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie – powiedział prokurator Porębski.

Rodzice dziecka przyjechali już do Zakopanego.

– Będą przesłuchani, jeżeli tylko ich stan na to pozwoli. Być może posiadają jakąś informację, która pozwoli w ustaleniu przyczyny śmierci dziecka – powiedziała komisarz Szopińska.

Uczestnicy zostali objęci pomocą psychologa

Postępowanie kontrolne wszczęło Kuratorium Oświaty. Na miejscu tragedii jest dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty w Nowym Targu Bożena Bryl. Rzeczniczka Kuratorium Oświaty w Krakowie Jolanta Michalska powiedziała, że uczestnicy kolonii zostali już objęci pomocą psychologiczno-pedagogiczną.

Wyjaśniła ona, że każdy zorganizowany pobyt dzieci na wakacyjnych koloniach powinien być zgłaszany do miejscowego Kuratorium Oświaty.

– Po zakończeniu kontroli będziemy mieć więcej informacji co do prawidłowości przebiegu organizacji tej kolonii – powiedziała Michalska.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

27-letni haker ukradł właścicielowi hotelu w Zakopanem 800 tys. złotych

800 tys. zł wyprowadził z konta właściciela jednego z hoteli pod Tatrami 27-letni haker. Policjanci zatrzymali mężczyznę w jego warszawskim mieszkaniu. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia – poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

W minioną środę zakopiańscy policjanci otrzymali zgłoszenie, że nieznany wówczas sprawca przełamał zabezpieczenia bankowości elektronicznej na koncie właściciela jednego z hoteli pod Tatarami i wyprowadził z niego 800 tys. złotych na założony specjalnie w tym celu rachunek w innym banku.

Funkcjonariusze ustalili, że sprawcą przestępstwa może być 27-letni mieszkaniec Warszawy. Przy doskonałej współpracy z kolegami ze stolicy po kilku dniach intensywnych czynności zatrzymali hakera. Był kompletnie zaskoczony wizytą policjantów oraz tym, że został zidentyfikowany. Niemal cała skradziona suma została odzyskana – poinformował Gleń.

Okazało się że zatrzymany mężczyzna ma na koncie jeszcze inne przestępstwa i był poszukiwany m.in. dwoma listami gończymi.

27-latek usłyszał zarzuty, a sąd zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Siemianowice Śląskie: Zakopane zwłoki mężczyzny w centrum miasta. Podejrzany zniknął

Na nieużytkach w centrum Siemianowic Śląskich znaleziono ciało mężczyzny. Ofiara miała obrażenia głowy i była zakopana. Policjanci wiedzą, kto mógł być sprawcą, jednak mężczyzna zapadł się pod ziemię.

Do tego makabrycznego odkrycia doszło w sobotę w centrum Siemianowic Śląskich. Przez kilka godzin w miejscu zakopania zwłok pracowała grupa dochodzeniowo – śledcza. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok. Jej wyniki będą znane jutro – informuje dziennikzachodni.pl. Jak informuje portal katowice.wyborcza.pl, sekcja zwłok ma wyjaśnić, czy poszkodowany żył, kiedy go zakopywano.

Policja już wie, kto mógł dokonać morderstwa, ale podejrzany się ukrywa.

– Trwają poszukiwania mężczyzny – powiedziała dziennikowi podkom. Tatiana Lukoszek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich.

W poniedziałek prokuratura ma wystąpić do sądu z wnioskiem o wydanie listu gończego. Według informacji portalu katowice.wyborcza.pl, poszukiwany mężczyzna nie ma kciuka u prawej dłoni. Śledczy nie chcą powiedzieć, kim była ofiara, zasłaniają się dobrem śledztwa. Wiadomo tylko, że zamordowany mężczyzna był mieszkańcem Siemianowic.
Źródło info i foto: wp.pl

Wysadzono bankomat w Zakopanem. Sprawcy ukradli pieniądze?

Obok znanego zakopiańskiego sanktuarium maryjnego na Krzeptówkach w nocy z czwartku na piątek wysadzono bankomat. Z uwagi na pracę policji droga w okolicy sanktuarium została zamknięta do godzin popołudniowych. Policja kieruje ruch na objazdy przez Kościelisko.

Zamknięcie drogi w okolicach sanktuarium wiąże się z dużymi problemami dla kierowców zwłaszcza w czasie trwania Triduum Paschalnego, kiedy pielgrzymi odwiedzają to znane sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Ruch został poprowadzony przez sąsiednią wieś Kościelisko. Także komunikacja miejska będzie do około godz. 14 kursowała objazdami.

Wszystko wskazuje na to, że złodziejom nie udało się ukraść pieniędzy bo kaseta na banknoty wygląda na nienaruszoną, jednak czekamy na ekipę specjalistów z Krakowa, którzy to potwierdzą. Specjaliści odpowiedzą również na pytanie czy do dewastacji bankomatu użyto materiałów wybuchowych – powiedział rzecznik Zakopiańskiej policji Roman Wieczorek.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zgierz: Zwłoki noworodka zakopane w lesie. Zarzut zabójstwa dla matki

Zarzut zabójstwa swojego dziecka usłyszała 37-letnia kobieta. Grozi jej kara dożywotniego pozbawienia wolności – poinformował w piątek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Zwłoki noworodka, zakopane w lesie pod Zgierzem, policja odnalazła w środę wieczorem. W związku z tą sprawą zatrzymano 37-letnią kobietą oraz jej rodziców.

Według biegłych do zgonu dziewczynki doszło już po jej narodzeniu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że noworodek był prawidłowo rozwinięty i zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki.

Kobieta przebywa obecnie w zgierskim szpitalu, gdzie została przesłuchana i gdzie usłyszała zarzut zabójstwa swojego dziecka. Jak poinformował Kopania, 37-latka formalnie nie przyznała się do przedstawionego jej zarzutu, choć w złożonych wyjaśnieniach potwierdziła popełnienie przestępstwa.

Z jej relacji wynika, że nie chciała mieć dziecka, ciążę ukrywała przed otoczeniem, w tym przed najbliższymi. Wszystko wskazuje na to, że zażywała także środki, które mogły doprowadzić do poronienia.

Umieściła córkę w foliowym worku i poszła do pobliskiego lasu

We wtorek, w przeddzień zatrzymania, od rana źle się czuła. Gdy jej rodzice poszli do pracy, urodziła. Potwierdziła, że dziecko przyszło na świat żywe. Po około godzinie od porodu umieściła córkę w foliowym worku i poszła do pobliskiego lasu, zabierając ze sobą szpadel. Zakopała noworodka. Następnie wróciła do domu i zajęła się sprzątaniem.
Źródło info i foto: interia.pl