Adwokatka Juliana Assange gotowa współpracować ze Szwecją w sprawie ekstradycji

Adwokatka założyciela demaskatorskiego portalu WikiLeaks Juliana Assange’a oświadczyła w niedzielę, że jest gotowa współpracować z władzami Szwecji, jeśli te zażądają ekstradycji jej klienta, ale priorytetem pozostaje uniknięcie ekstradycji do USA.

„Julian nigdy nie martwił się o to, czy stanie przed brytyjskim czy szwedzkim wymiarem sprawiedliwości” – powiedziała mecenas Jennifer Robinson. „Naszą troską jest i zawsze było zapobieżenie wysłaniu go do Stanów Zjednoczonych”.

Assange, który od siedmiu lat przebywał w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, został aresztowany w czwartek. Policjanci mogli zatrzymać Australijczyka dzięki temu, że władze Ekwadoru podjęły decyzję o wycofaniu udzielonego mu azylu politycznego i pozwoliły funkcjonariuszom na wejście na teren placówki dyplomatycznej.

46-letni Assange ukrywał się w ambasadzie Ekwadoru przed brytyjską policją, która chciała go aresztować za niestawienie się w sądzie 29 czerwca 2012 r. Wezwanie dotyczyło wydanego przez Szwecję w 2010 r. międzynarodowego nakazu aresztowania w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne i gwałt.

Szwedzcy śledczy wstrzymali później prowadzenie tego postępowania, ale szef WikiLeaks pozostawał w ambasadzie Ekwadoru. Jego prawnicy argumentowali, że mógłby zostać wydany władzom USA w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi amerykańskimi dokumentami dotyczącymi wojska i dyplomacji. Był to największy wyciek informacji w historii USA.

Po aresztowaniu Assange’a prawniczka domniemanej ofiary Assange’a zapowiedziała podjęcie próby ekstradycji do Szwecji, mówiąc, że „żadna ofiara gwałtu nie powinna czekać dziewięć lat na sprawiedliwość”. Szwedzka prokuratura oświadczyła tymczasem, że śledzi rozwój sytuacji w związku z aresztowaniem Assange’a, i dodała, że dochodzenie może być wznowione tak długo, jak domniemane przestępstwo nie ulegnie przedawnieniu, czyli w tym przypadku do sierpnia 2020 r.
Źródło info i foto: interia.pl

Edward Snowden wypowiedział się na temat zatrzymana Juliana Assange’a

Edward Snowden broni Juliana Assange’a, którego w ambasadzie Ekwadoru aresztowała brytyjska policja. „Krytycy Assange’a mogą się cieszyć, ale to czarny dzień dla wolności prasy” – napisał na Twitterze.

Edward Snowden na bieżąco komentuje sprawę zatrzymania Juliana Assange’a na Twitterze. W jednym z wpisów stwierdza, że „słabość zarzutów wobec Assange’a jest szokująca”, w innym z kolei stwierdza, że to „czarny dzień (dark moment) dla wolności prasy”. „Obrazy ekwadorskiego ambasadora, zapraszającego brytyjską tajną policję do ambasady, by wyciągnąć z budynku autora – podoba się to komuś, czy nie – wygrywającego nagrody dziennikarskie, skończą w książkach do historii. Krytycy Assange’a mogą się cieszyć, ale to czarny dzień dla wolności prasy” – napisał Edward Snowden.

Julian Assange zatrzymany

Współzałożyciel Wikileaks Julian Assange został aresztowany po siedmiu latach pobytu w ambasadzie Ekwadoru w Wielkiej Brytanii. Londyńska policja zaaresztowała go po tym, jak Republika Ekwadoru postanowiła wycofać immunitet dyplomatyczny oraz udzielenie azylu współtwórcy Wikileaks. Prezydent Ekwadoru Lenin Moreno ogłosił tę decyzję kilka minut przed zatrzymaniem.

Wcześniej Ekwador udzielił mu azylu, aby uniemożliwić jego ekstradycję do Szwecji, gdzie miałby zostać przesłuchany w sprawie oskarżenia o gwałt. Współtwórca portalu Wikileaks nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.

Edward Snowden

Edward Snowden to były współpracownik amerykańskiej agencji wywiadowczej NSA. Ujawnił kilkaset tysięcy ściśle tajnych dokumentów. Były wśród nich między innymi dane dotyczące programu PRISM, który umożliwiał amerykańskiemu wywiadowi dostęp do danych zgromadzonych m.in. na serwerach serwisów społecznościowych. Ujawnienie danych przez Snowdena uważane jest za największy przeciek w historii USA.

Snowden został oskarżony przez Stany Zjednoczone o ujawnienie tajemnic państwowych i szpiegostw. Uciekając przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, schronił się w Rosji, gdzie udzielono mu azylu politycznego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Po przesłuchaniu Marka Zuckerberga w Kongresie

Szef Facebooka prawie 5 godzin zeznawał w amerykańskim Kongresie w sprawie afery Cambridge Analytica. Mark Zuckerberg był przesłuchiwany przez senackie komisje sprawiedliwości oraz do spraw handlu, nauki i transportu. Chodzi o dane osobowe około 87 milionów użytkowników Facebooka, które mogły zostać niewłaściwie udostępnione firmie Cabridge Analytica.

Założyciel Facebooka tłumaczył, że tworząc portal działał idealistycznie wczasach studenckich chcąc dać ludziom narzędzie do łatwej komunikacji. Nie ustrzegł się błędów, bo nie przypuszczał, że może on być użyty w złym celu.

– Jest jasne, że nie zrobiliśmy wystarczająco dużo, by zabezpieczyć się przed fałszywymi wiadomościami, wpływaniem na wybory, mową nienawiści, a także w sprawie danych użytkowników – mówił Mark Zuckerberg przepraszając w imieniu portalu i swoim.

Zapewnił, że firma wprowadza zabezpieczenia, które mają gwarantować większe bezpieczeństwo. Jest też gotowy zaakceptować odpowiednie regulacje. Zwrócił uwagę, że wiele zależy od tego co i komu udostępniają sami facebookowicze.

W sprawie Cambridge Analytica szef Facebooka poinformował między innymi, że nadal trwa sprawdzanie liczby poszkodowanych. Przedstawiciele portalu współpracują ze służbami amerykańskimi i brytyjskimi. Po wykryciu sprawy Cambridge Analytica miała kłamać zapewniając, że przejęte dane zostały zniszczone.

– Zbadamy wiele aplikacji. Dziesiątki tysięcy aplikacji – mówił Zuckerberg. – Jeśli wykryjemy podejrzaną aktywność, przeprowadzimy pełny audyt tych aplikacji, aby zrozumieć, w jaki sposób wykorzystują one dane i czy robią coś niewłaściwego. Jeśli okaże się, że robią coś niewłaściwego – zablokujemy je na Facebooku i poinformujemy o tym poszkodowanych – utrzymywał twórca Facebooka.

Taka wypowiedź założyciela najpopularniejszego serwisu społecznościowego na świecie może oznaczać, że Facebook wykryje kolejne nadużycia – informuje „The Washington Post”.

Równolegle toczy się sprawa badania rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie w 2016 roku, co mogło wiązać się z Facebookiem i rozpowszechnianiem przez niego dezinformacji. Zuckerberg potwierdził, że jego firma współpracuje z zespołem Roberta Muellera, który zajmuje się tą sprawą.

– Chcę zachować ostrożność, ponieważ nasza praca ze specjalną radą jest poufna. Chcę się upewnić, że podczas sesji otwartej nie ujawniam czegoś poufnego – mówił Zuckerberg. Dyrektor generalny Facebooka nie chciał odpowiedzieć na pytania, w jaki sposób Facebook śledzi użytkowników.

Twórcę Facebooka zapytano, czy to prawda, że Facebook może śledzić aktywność użytkownika nawet po wylogowaniu się z platformy. Zuckerberg powiedział, że zanim odpowie, wolałby skonsultować to z zespołem. Utrzymywał, że nie jest pewny odpowiedzi na to pytanie.

Zuckerberg mówił także o tym, że „zawsze będzie dostępna darmowa wersja Facebooka” oraz, że „dziś nie oferują opcji, aby ludzie płacili za wersję bezreklamową”. To może być zapowiedź wprowadzenia nowych wersji Facebooka, być może nawet w wersji z abonamentem – informuje „The Washington Post”.
Źródło info i foto: onet.pl

W czasie nalotów zginął założyciel propagandowej agencji Państwa Islamskiego

Podczas nalotów przeprowadzonych we wschodniej Syrii przez lotnictwo koalicji antyislamskiej, której przewodzą Stany Zjednoczone, zginął założyciel związanej z dżihadystami agencji Amak, Rayan Meshaal. O jego śmierci poinformował w środę na Facebooku brat. Nie wiadomo, kiedy dokładnie doszło do zbombardowania domu Meeshala w mieście Al-Majdin na wschodzie Syrii, w muhafazie Dayr az-Zaur, w wyniku czego miał zginąć on sam oraz jego córka.
 
Amerykańskie władze wojskowe nie potwierdziły jeszcze tej informacji – zaznacza agencja Reutera, przypominając jednocześnie, że zgodnie z szacunkami Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w ubiegłotygodniowych nalotach koalicji we wschodniej Syrii zginęło co najmniej 100 osób, w tym liczni dżihadyści oraz ich rodziny. Wśród zabitych mógł być również szef agencji Amak – wskazuje Reuters.
 
Naloty są częścią wzmożonej ofensywy sił koalicji anstyislamskiej pod wodzą USA dążącej od odbicia miasta Rakka.

„Męczeństwo mojego brata”
 
„Mam honor powiadomić o męczeństwie mego starszego brata Barai Kadeka, znanego jako Rayan Meshaal” – głosi wpis jego brata na Facebooku. Jego autentyczność potwierdziła ekspertka z amerykańskiego centrum monitoringu działalności dżihadystów w internecie SITE, Rita Katz.
 
Także Katz podkreśliła w wypowiedzi dla agencji Reutera, że od swego powstania w 2014 r. agencja Amak ponad dwadzieścia razy potwierdzała autorstwo zamachów dokonywanych przez Państwo Islamskie (IS). Jej założycielowi zawsze zas zależało na renomie oficjalnej agencji prasowej Państwa Islamskiego – podkreśliła Katz w wypowiedzi dla agencji Reutera.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Założyciel Gem TV zastrzelony w Stambule

Said Kariminian, założyciel i szef Gem TV, w której skład wchodzi między innymi 17 perskojęzycznych kanałów telewizyjnych, został zastrzelony w Stambule – podały w niedzielę media. Nie jest na razie jasne, kto stał za morderstwem, ani jakie były motywy.

Turecki „Hurriyet” podaje, że Saida Karimiana oraz jego pochodzącego z Kuwejtu współpracownika zastrzelono w sobotę około godziny 20 lokalnego czasu w biznesowej dzielnicy Stambułu Maslak. Strzały miały zostać oddane z jeepa, który zablokował drogę samochodowi, którym poruszali się Karimian i jego wspólnik. Spalony pojazd użyty w ataku został później znaleziony przez turecką policję, która wyjaśnia szczegóły sprawy. Nie jest jasne, kto stał za morderstwem, ani jakie miał motywy.

Członkowie rodziny Karimiana sugerowali w rozmowie z BBC, że za zabójstwem może stać irański wywiad. Mężczyzna miał w ciągu ostatnich trzech miesięcy otrzymywać groźby. Źródła w tureckim rządzie, na które powołuje się portal brytyjskiej telewizji, wskazują jednak, że mogło chodzić o porachunki biznesowe.Według relacji bliskich Karimiana planował on wyprowadzić się ze Stambułu i wrócić do Londynu. „Hurriyet” podaje, że pochodzący z Iranu Karimian miał brytyjskie obywatelstwo.

„Antyirańska propaganda”

Gem TV podkłada dubbing do zagranicznych i zachodnich programów telewizyjnych, a następnie emituje je w Iranie. Była krytykowana przez irańskie władze za pokazywanie programów, które stoją w sprzeczności z zasadami islamu i oskarżana o propagowanie zachodniej kultury.Karimian był w przeszłości zaocznie sądzony w Teheranie za rozpowszechnianie antyirańskiej propagandy. Skazano go na sześć lat więzienia.Według strony internetowej w skład Gem TV wchodzi 17 perskojęzycznych kanałów, a także kanały w językach kurdyjskim, azerskim i arabskim.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Julian Assange nie ma dostępu do internetu z powodu ataków na Clinton

Założyciel demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julian Assange został czasowo pozbawiony dostępu do internetu z powodu ataków na kandydatkę w wyborach prezydenckich w USA Hillary Clinton – poinformował we wtorek resort spraw zagranicznych Ekwadoru. Od czterech lat Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Schronił się tam, by uniknąć ekstradycji do Szwecji.

„Rząd Ekwadoru reprezentuje zasadę nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw, nie miesza się w kampanie wyborcze i nie wspiera określonych kandydatów” – głosi komunikat ekwadorskiego MSZ.

Ministerstwo podkreśliło jednocześnie, że władze Ekwadoru nie zmieniły swego stanowiska w kwestii azylu, którego udzieliły założycielowi WikiLeaks. „Ekwador, zgodnie ze swoją tradycją, będzie bronił praw człowieka, a zwłaszcza osób, które są ofiarami prześladowań politycznych” – zapewniły ekwadorskie władze.

20 tys. maili Demokratów

Pod koniec lipca, tuż przed konwencją Partii Demokratycznej, podczas której formalnie nominowano Hillary Clinton jako kandydatkę na prezydenta, WikiLeaks opublikował ok. 20 tys. maili polityków tej partii. W związku z tą sprawą FBI wszczęło dochodzenie w sprawie włamania hakerów na serwery Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC).

Wśród ujawnionych listów elektronicznych są takie, w których przedstawiciele Komitetu szydzą z najpoważniejszego rywala Clinton do nominacji prezydenckiej Demokratów, senatora Berniego Sandersa i jego zwolenników. Materiały te wykorzystuje kandydat Republikanów w listopadowych wyborach, Donald Trump, w atakach na Hillary Clinton. Przypuszcza się, że za włamaniem hakerów na serwery DNC stoją rosyjskie tajne służby.

Assange zapowiada nowe publikacje

Na początku października Assange zapowiedział, że jeszcze w tym roku jego organizacja opublikuje około miliona dokumentów związanych z rządami trzech państw oraz wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że „wszystkie dokumenty związane z wyborami zostaną opublikowane przed 8 listopada”, na kiedy zaplanowano głosowanie w Stanach Zjednoczonych.

Assange zaprzeczył, jakoby publikacja dokumentów związanych z amerykańskimi wyborami miała na celu zniszczenie kandydatki Demokratów do Białego Domu Hillary Clinton.

Schronił się przed ekstradycją

Od lata 2012 roku Julian Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Australijczyk schronił się tam, aby uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem napaści seksualnej i gwałtu. Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie.

Od chwili udzielenia mu azylu w ekwadorskiej placówce Assange nie opuszcza znajdującego się w centrum Londynu budynku. Na jego potrzeby jedno z biur przerobiono na apartament, w którym Australijczyk mieszka, pracuje i przyjmuje gości.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Julian Assange zapowiada publikacje miliona nowych dokumentów

Założyciel demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julian Assange zapowiedział we wtorek, że jego organizacja opublikuje przed końcem roku około miliona dokumentów związanych z rządami trzech państw oraz wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych.

Z okazji 10. rocznicy powstania portalu WikiLeaks w Berlinie odbyła się konferencja prasowa, na której przez łącze wideo głos zabrał Assange, od lata 2012 r. przebywający w ambasadzie Ekwadoru w Londynie.

Założyciel WikiLeaks zapowiedział, że seria publikacji rozpocznie się już w tym tygodniu, ale nie podał dokładnego terminu. Powiedział jedynie, że portal zamierza „publikować dokumenty co tydzień przez dziesięć tygodni”, a „znacząca część materiałów” będzie dotyczyła wojny, broni, ropy naftowej, firmy Google i wyborów w USA. Assange dodał, że „wszystkie dokumenty związane z wyborami zostaną opublikowane przed 8 listopada”, na kiedy zaplanowano głosowanie w Stanach Zjednoczonych.

Zaprzeczył, jakoby publikacja dokumentów związanych z amerykańskimi wyborami miała na celu zniszczenie kandydatki Demokratów do Białego Domu Hillary Clinton. Dodał, że w tej kwestii przekręcono jego wypowiedź. Oświadczył jednak, że WikiLeaks jest obiektem polowania na czarownice, rozpętanego zwłaszcza przez panią Clinton, co przypomina represje wobec komunistów amerykańskich w latach 50. stosowane przez senatora Josepha McCarthy’ego.

Assange zasygnalizował również zmiany w sposobie organizacji i finansowania WikiLeaks; grupa ma się wkrótce otworzyć na nowych członków. Dodał, że zamierza również rozszerzyć swe działania poza sto podmiotów – środków masowego przekazu, z którymi już współpracuje.

Już pod koniec sierpnia Assange zapowiadał publikację przed listopadowymi wyborami w USA „nowych ważnych dokumentów” dotyczących Hillary Clinton.

Pod koniec lipca, tuż przed konwencją Partii Demokratycznej, podczas której formalnie nominowano Clinton jako kandydatkę na prezydenta, Wikileaks opublikował ok. 20 tys. e-maili polityków tej partii. W związku z tą sprawą FBI wszczęło dochodzenie w sprawie włamania hakerów na serwery Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC).

Od lata 2012 roku Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Australijczyk schronił się tam, aby uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem napaści seksualnej i gwałtu. Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie.

Od chwili udzielenia mu azylu w ekwadorskiej placówce Assange nie opuszcza znajdującego się w centrum Londynu budynku. Na jego potrzeby jedno z biur przerobiono na apartament, w którym Australijczyk mieszka, pracuje i przyjmuje gości.
Żródło info i foto: interia.pl

Będzie przesłuchanie Juliana Assange’a w ekwadorskiej ambasadzie w Londynie

Władze Ekwadoru zgodziły się, by prokuratorzy ze Szwecji przesłuchali Juliana Assange’a na terenie ekwadorskiej ambasady w Londynie, gdzie założyciel WikiLeaks przebywa od 2011 roku – poinformowała w czwartek rzeczniczka szwedzkiej prokuratury. Dokładny termin przesłuchania w sprawie gwałtu dopiero zostanie ustalony. O możliwość rozmowy z Australijczykiem szwedzkie władze starały się od ponad roku. Pierwszy wniosek w tej sprawie Ekwador odrzucił ze względów formalnych.

Pozostałe zarzuty postawione Assange’owi, które dotyczyły napaści seksualnej, przedawniły się latem 2015 roku – przypomina agencja dpa.

Assange przebywa piąty rok w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, gdzie schronił się przed zatrzymaniem na podstawie nakazu aresztowania wystawionego przez Szwecję w ramach śledztwa po skardze złożonej przez Szwedkę o gwałt w 2010 roku. Jeśli opuści ambasadę, zostanie natychmiast zatrzymany przez brytyjską policję i odesłany do Szwecji.

Twórca demaskatorskiego portalu złożył apelację od decyzji szwedzkiego sądu, który podtrzymał nakaz aresztowania – poinformował w środę prawnik Assange’a. Sąd w Sztokholmie uznał w maju, że „Julian Assange wciąż jest podejrzany o gwałt (…) i istnieje ryzyko, że ucieknie lub w ten czy inny sposób uniknie procesu”.

Stawiane mu w Szwecji zarzuty Assange określa jako bezpodstawne i uważa, że kraj ten wydałby go USA w związku z ujawnionymi na portalu WikiLeaks tajnymi dokumentami amerykańskimi, w tym materiałami na temat operacji wojskowych w Iraku i Afganistanie oraz korespondencją placówek dyplomatycznych z Departamentem Stanu USA, za co – jak uważa – groziłoby mu długoletnie więzienie bądź nawet kara śmierci.
Żródło info i foto: rp.pl

Lutz Bachmann skazany za komentarze na Facebooku

Sąd uznał, że 43-letni Bachmann we wrześniu 2014 roku umieścił na Facebooku komentarze poniżające uchodźców. Jakie? Założyciel Pegidy miał o nich mówić m.in. „bydło”, „lumpy” i „gnojowizna”.

Oskarżony „poniżał godność uchodźców i zakłócił tym samym spokój publiczny” – powiedział sędzia Hans Hlavka, cytowany przez agencję dpa. Bachmann zaprzeczał, jakoby był autorem wpisów. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura domagała się siedmiu miesięcy pozbawienia wolności.

Czym jest Pegida?

Założona przez Bachmanna Pegida (to skrót od niemieckiej nazwy Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachod) organizuje od października 2014 roku w Dreźnie cotygodniowe demonstracje. Ich hasła kierują się przeciwko nadmiernym jakoby wpływom muzułmanów na życie społeczne w Niemczech i rzekomemu tolerowaniu przez władze tego zjawiska.

W styczniu 2015 roku w internecie pojawiło się jego zdjęcie z grzywką i wąsikiem a la Hitler. Jak później tłumaczył, dał się tak sfotografować dla żartu podczas wizyty u fryzjera.

Sprawa fotografii silnie wzburzyła opinię publiczną, w czego efekcie Bachmann złożył rezygnację ze wszystkich zajmowanych w Pegidzie stanowisk. W październiku 2015 roku prokuratura postawiła mu oficjalnie zarzut wzniecania nienawiści na tle narodowościowym, co było rezultatem dochodzenia w sprawie wpisów na Facebooku. Bachmann uważa ten zarzut za bezpodstawny twierdząc, że chodzi tu wyłącznie o zdyskredytowanie Pegidy i jej działaczy.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Julian Assange ogłasza swoje zwycięstwo

Założyciel portalu WikiLeaks Julian Assange wyszedł w piątek na balkon ambasady Ekwadoru w Londynie i wykrzyknął: „Zwycięstwo”. Wcześniej tego dnia grupa robocza ONZ ds. arbitralnych zatrzymań uznała, że Australijczyk jest arbitralnie przetrzymywany.

„Zwycięstwo! Jak to dobrze!” – zawołał Assange do grupki swych sympatyków zgromadzonych na ulicy pod balkonem ambasady, w której mieszka od lata 2012 roku. Wspominając swoje dzieci, dodał, że „wreszcie odzyskają ojca. Ten moment nadejdzie”. Mężczyzna jest ścigany przez władze szwedzkie, które zarzucają mu przestępstwa na tle seksualnym. Wcześniej w piątek, po decyzji grupy roboczej ONZ ds. arbitralnych zatrzymań, Assange zaapelował do władz Wielkiej Brytanii i Szwecji o umożliwienie mu swobodnego opuszczenia ekwadorskiej placówki dyplomatycznej. O możliwość swobodnego opuszczenia przez twórcę WikiLeaks ambasady zaapelowały też władze Ekwadoru. Minister spraw zagranicznych tego kraju Ricardo Patino zapewnił, że w związku z orzeczeniem grupy roboczej ONZ władze w Quito analizują sytuację i starają się przygotować do następnych kroków prawnych i na arenie międzynarodowej.

Pismo do ONZ

W złożonym przez Assenge’a dokumencie, który rozpatrywała grupa robocza ONZ przekonywał on, że czas spędzony w ambasadzie jest właśnie arbitralnym przetrzymywaniem. Założyciel WikiLeaks podkreślał, że został pozbawiony podstawowych wolności, w tym braku dostępu do światła słonecznego, świeżego powietrza, a także do świadczeń medycznych. Decyzje grupy ONZ nie mają charakteru wiążącego dla władz państwowych; nie może ona nakazać zwolnienia danej osoby. Jednak agencja Reutera przypomina, że jej orzeczenia w przeszłości były traktowane jako sugestie o charakterze moralnym dla rządów.

„Niedorzeczne”

Orzeczenie grupy skrytykowały władze Szwecji i W. Brytanii. Jednocześnie brytyjska policja zapowiedziała już, że zatrzyma Assange’a, jak tylko opuści teren ambasady Ekwadoru w Londynie. Orzeczenie grupy ONZ szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond nazwał „niedorzecznym”, a samego Assange’a uznał za osobę uciekającą od sprawiedliwości. „Może wyjść (z ambasady) kiedykolwiek będzie chciał. Jednak wtedy będzie musiał stanąć przed szwedzkim wymiarem sprawiedliwości. Szczerze, orzeczenie grupy roboczej jest niedorzeczne i jako takie je odrzucam” – ocenił Hammond. Również szwedzkie władze odrzuciły w piątek krytykę ONZ w sprawie założyciela WikiLeaks. Podkreśliły, że on sam zdecydował się ukryć na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie. „Szwedzkie władze nie miały wpływu na jego decyzję. Assange może opuścić ambasadę w dowolnym momencie” – zaznaczyły władze w Sztokholmie w komunikacie.

Unika ekstradycji

44-letni Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, gdzie schronił się, by uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem napaści seksualnej i gwałtu; Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie. Od chwili udzielenia mu azylu w ekwadorskiej placówce Assange nie opuszcza znajdującego się w centrum Londynu budynku. Na jego potrzeby jedno z biur przerobiono na apartament, w którym Australijczyk mieszka, pracuje i przyjmuje gości.
Żródło info i foto: tvn24.pl