Terroryści zaatakowali w Nigrze. Wjechali do wiosek na motocyklach i zabili blisko 100 osób

Około 100 osób zginęło w wyniku zamachów na dwie wioski w zachodnim Nigrze w pobliżu granicy z Mali i Burkina Faso. W miejscowości Tchoma Bangou zginęło siedemdziesiąt, a w Zaroumadareye – trzydzieści osób. Blisko 100 napastników wjechało do wiosek na motocyklach, a następnie dokonało masakry. Do ataków doszło w sobotę, tego dnia ogłoszono też wyniki wyborów prezydenckich, które wygrał Mohamed Bazoum. O szczegółach poinformował w niedzielę Almou Hassane – burmistrz gminy Tondikiwindi, który jest administratorem obydwu wiosek.

Nie wiadomo kto dokonał zamachów. W części Afryki, w której doszło do ataków, działają grupy terrorystyczne mające związki Al-Kaidą i tak zwanym Państwem Islamskim. Według AFP napastnicy podzielili się na dwie grupy, by zaatakować równocześnie dwie oddalone od siebie o ok. siedem kilometrów wioski. Mahamadou Issoufou złożył kondolencje rodzinom ofiar. Atak nazwał „tchórzliwym i barbarzyńskim”.

AFP podaje, że wioski znajdują się w niestabilnym regionie Tillaberi blisko granic Nigru z Mali i Burkina Faso. 21 grudnia w zasadzce zginęło tam siedmiu żołnierzy Nigru. Według danych ONZ w 2019 roku w atakach dżihadystów zginęło cztery tysiące mieszkańców Nigru, Mali i Burkina Faso.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rośnie liczna ofiar zamachu w Jemenie

Rośnie liczba ofiar zamachu w jemeńskim mieście Aden. Służby medyczne podają, że nie żyje co najmniej 26 osób, a dziesiątki kolejnych są ranne. Do ataku terrorystycznego doszło na miejscowym lotnisku wkrótce po lądowaniu samolotu, na którego pokładzie znajdowali się członkowie nowo utworzonego rządu Jemenu. Maszyna przyleciała z Arabii Saudyjskiej. Świadkowie mówią, że wkrótce po lądowaniu słychać było głośne wybuchy i strzały. Jak informują miejscowe służby, w hali lotniska miały wybuchnąć trzy pociski moździerzowe.

Jak informują władze, ministrowie oraz premier Maeen Abdulmalik, a także ambasador Arabii Saudyjskiej w Jemenie Mohammed Said al-Jaber, zostali bezpiecznie przewiezieni do pałacu prezydenckiego w mieście.

Nowy gabinet jednoczy rząd prezydenta Abd-Rabbu Mansoura Hadiego z przedstawicielami separatystów z południa kraju. Obie grupy są głównymi frakcjami we wspieranej przez Arabię Saudyjską południowej części kraju. Tworzą sojusz wspólnie walczący z popieranym przez Iran ludem Huti, zamieszkującym północ Jemenu. Podziały polityczne i społeczne są tam stale obecne. Od wybuchu otwartego konfliktu w Jemenie mija już 6 lat. Według ONZ kraj jest miejscem największej współcześnie katastrofy humanitarnej.

Drugi zamach w Jemenie

Reuters informuje, że kilka godzin po ataku doszło do drugiego wybuchu w pobliżu pałacu prezydenckiego. Jeszcze nie wiadomo, co było jego przyczyną. Dotychczas nie ma też doniesień o ofiarach.

„My i członkowie rządu jesteśmy w tymczasowej stolicy Adenie, wszyscy mają się dobrze. Tchórzliwy akt terrorystyczny wymierzony w lotnisko w Adenie jest częścią wojny prowadzonej przeciwko państwu jemeńskiemu i jego wspaniałym obywatelom” – napisał na Twitterze premier Jemenu.Źródło info i foto: Gazeta.pl

63-letni informatyk sprawcą wybuchu w Nashville

To był atak jednego „samotnego wilka”! Według FBI wszystko wskazuje na to, że za ogromnym wybuchem, który w piątek po południu polskiego czasu zniszczył sławne amerykańskie miasto Nashville, stał jeden mężczyzna i zarazem jedyna ofiara wybuchu. To niepozorny 63-letni informatyk! Czemu to zrobił?

To prawdziwy świąteczny cud, że w tym potwornym wybuchu nie zginęły setki ludzi. W piątek rano czasu lokalnego, kiedy w Polsce było już świąteczne popołudnie, dyżurny lokalnego numeru alarmowego w Nashville odebrał tajemniczą wiadomość. Jakiś męski głos powiedział w słuchawce, że za 15 minut pod gmachem AT&T wybuchnie bomba. W ten sposób świąteczny poranek, który w USA jest czasem rozdawania prezentów i uroczystego posiłku, zmienił się w koszmar. Wydawało się, że to fałszywy alarm. Ale miastem wstrząsnęła wielka eksplozja! Zniszczonych zostało kilkadziesiąt budynków, uszkodzone zostały między innymi linie telefoniczne, a nawet system kontroli lotów, wybuch ten mógł więc doprowadzić do prawdziwego armaggeddonu.

Kto to zrobił? Monitoring wykazał, że bomba wybuchła w przejeżdżającym kamperze. Wczoraj znaleziono szczątki jednej osoby. Badania DNA potwierdziły, że to ciało podejrzewanego o zorganizowanie zamachu niepozornego informatyka. Anthony Quinn Warner (+63 l.) to jedyna ofiara swojego czynu, poza nim nikt nie zginął, jednak trzy osoby zostały ranne. Zdemolowane miasto długo jeszcze nie wróci do normalnego życia. Czemu ten człowiek to zrobił? Według „WSMV Nashvlle” Warner znany był z obsesji na punkcie technologii 5G. Uważał, że służy ona do szpiegowania obywateli. W gmachu, pod którym odpalił bombę, zajmowano się właśnie telefonami i tą technologią.
Źródło info i foto: se.pl

Eksplozja w Nashville

W dzień po bożonarodzeniowej eksplozji w centrum Nashville, która uszkodziło dziesiątki budynków gubernator Tennessee Bill Lee zwrócił się do prezydenta Trumpa o pomoc federalną. Policja w Nashville współpracuje z Waszyngtonem, aby znaleźć sprawcę wybuchu.

„Dziś rano zwiedzałem miejsce zamachu. (…) Szkody są szokujące i to cud, że żaden z mieszkańców nie zginął” – pisał Lee w sobotę na Twitterze.

Amerykańskie radio publiczne NPR cytuje rzecznika Białego Domu, który oznajmił, że Trump został poinformowany o wybuchu w piątek i „wyraził wdzięczność niesamowitym pierwszym ratownikom”.

Organy ścigania otrzymały ponad 500 wskazówek w sprawie eksplozji, a inspektorzy śledczy przeszukują wrak samochodu kempingowego w którym umieszczono ładunek wybuchowy. Władze nie potwierdziły tożsamości rzekomego sprawcy o którym wspominała telewizja CBS.

– To jak gigantyczna układanka stworzona przez bombę, która rozrzuciła dowody na wiele kwartałów ulic miasta – mówił w sobotę na konferencji prasowej prokurator federalny w Tennessee Don Cochran dodając, że w jego przekonaniu prowadzący dochodzenie znajdą winowajcę.

Cochran opisywał sprawcę jako „łajdaka, który w bożonarodzeniowy poranek, zamiast szerzyć radość i wiwat, postanowił siać zniszczenie”.

Nagrany głos ostrzegł przed eksplozją

NPR przypomina, że wybuch nastąpił w piątek ok. 6.30 miejscowego czasu w kilka godzin po tym, jak pojazd został zaparkowany w Nashville przed budynkiem firmy telekomunikacyjnej AT&T. Ok. 1 w nocy nagrany głos ostrzegł przed eksplozją. Policja wchodziła do pobliskich domów, aby ewakuować mieszkańców.

Kiedy ok. 6:30 pojazd eksplodował, spowodował przerwy w komunikacji zakłócając m.in. działanie lokalnych systemów kontroli lotów i zawieszając je krótko na międzynarodowym lotnisku w Nashville. Obecnie miejscowa policja współpracuje z FBI i Biurem ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej i Materiałów Wybuchowych (ATF), aby ustalić, kto był odpowiedzialny za wybuch.

– Setki agentów, analityków i pracowników FBI przebywają w Nashville – mówił, cytowany przez NPR, agent specjalny z biura terenowego FBI w Memphis Douglas Korneski. Jego zdaniem prowadzący dochodzenie nie są jeszcze pewni, czy sprawca działał w pojedynkę, czy w grupie.

– Przyglądamy się kilku osobom – wyjaśnił Korneski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Postawiono zarzuty konstruktorowi bomby z samolotu Pan Am. W 1988 roku nad Lockerbie zginęło 270 osób

Podejrzanemu o skonstruowanie bomby, która w 1988 roku wybuchła w samolocie linii Pan Am Flight nad Lockerbie w Szkocji, postawiono zarzuty w Stanach Zjednoczonych. Zamach nad Lockerbie to najbardziej tragiczny zamach terrorystyczny w Wielkiej Brytanii. Abu Agila Mohammad Masud po 32 latach został oskarżony o popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym. W zamachu bombowym na Boeinga 747 zginęło 270 osób, w tym 190 obywateli amerykańskich.

Akt oskarżenia wystawiły Stany Zjednoczone. Prokurator generalny William Barr powiedział, że prokuratorzy będą się starali o ekstradycję Abu Agila Mohammada Masuda, aby stanął przed amerykańskim sądem. – Czas ani odległość nie powstrzymają Stanów Zjednoczonych i naszych szkockich partnerów w dochodzeniu sprawiedliwości w tej sprawie – dodał prokurator.

Atak na lot z Londynu do Nowego Jorku pozostaje najbardziej tragicznym zamachem terrorystycznym, jaki kiedykolwiek miał miejsce w Wielkiej Brytanii, i drugim najbardziej tragicznym atakiem powietrznym w historii Stanów Zjednoczonych.

Ładunek w magnetofonie, deszcz szczątków nad Lockerbie

Jak pisał Maciej Kucharczyk na łamach Gazeta.pl, ładunek wybuchowy był ukryty w magnetofonie w walizce. Jego wybuch wystarczył, aby wybić półmetrową dziurę w burcie wielkiego boeinga 747 Jumbo Jet. Osłabiony falą uderzeniową kadłub zaczął pękać, a potem błyskawicznie się rozpadać. Po trzech sekundach cały dziób oderwał się od reszty kadłuba, a szczątki maszyny z 259 osobami na pokładzie zaczęły spadać ku szkockiemu miasteczku Lockerbie. Nad szkockim miasteczkiem wystrzeliły płomienie wysokie na kilkadziesiąt metrów, a na całą okolicę spadał deszcz szczątków. Wśród nich byli ludzie. Ich zwłoki znajdowano w całej okolicy.

Najprawdopodobniej nikt z nich nie zdążył się zorientować, co się dzieje. Ludzie w samolocie w wyniku gwałtownej dekompresji szybko stracili przytomność. Ci na ziemi, mogli usłyszeć tylko niezrozumiały huk narastający nad ich domami. W katastrofie zginęło jeszcze 11 mieszkańców Lockerbie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Organizatorzy i pomocnicy zamachu na redakcję „Charlie Hebdo” z wyrokami

W Paryżu sąd ogłosił werdykt w procesie dotyczącym zamachów na redakcję tygodnika „Charlie Hebdo” i żydowski supermarket. Jeden z współuczestników ataków dokonanych w 2015 roku został skazany zaocznie na dożywocie. Pozostali oskarżeni usłyszeli wyroki od 4 do 30 lat więzienia. W styczniu 2015 roku rysownicy „Charlie Hebdo” padli ofiarą ataku ze strony islamskich terrorystów. Zginęło wtedy 12 osób, a 11 zostało rannych. Proces osób współodpowiedzialnych za atak terrorystyczny rozpoczął się we wrześniu bieżącego roku.

W środę paryski sąd skazał na dożywotnie więzienie Mohameda Belhoucine’a – nadal poszukiwanego przez francuskie służby współorganizatora zamachów. Sąd uznał również, że Hayat Boumedienne – żona zamachowca Amedy Coulibaly’ego, która uciekła do Syrii jeszcze przed atakami – wspomagała terrorystów finansując zakup broni. Została ona skazana na 30 lat więzienia, przy czym nie będzie mogła wyjść na wolność przed odbyciem dwóch trzecich kary. Podobny wyrok usłyszał Ali Riza Polat – przyjaciel Coulibaly’ego, który według sądu „odegrał aktywną rolę w przygotowaniach do zamachu”. Mężczyzna zapowiedział apelację od decyzji sądu.

14 skazanych za zamach na redakcję „Charlie Hebdo”

Surowe wyroki – od 13 do 20 lat więzienia – otrzymali także trzej znajomi Amendy Coulibaly’ego, Przewodniczący składu sędziowskiego uznał, że udzielili oni wsparcia zamachowcowi i wiedzieli o planowanych atakach. W przypadku siedmiu oskarżonych sąd stwierdził, że pomimo udzielenia pomocy logistycznej dżihadystom, osoby te nie były świadome, że brały udział w przedsięwzięciu terrorystycznym. Otrzymały one kary od 4 do 10 lat więzienia za działanie w grupie przestępczej.

Sąd nie ogłosił wyroku wobec jednego z oskarżonych, ponieważ został on niedawno skazany zaocznie za udział w innym zamachu. Według francuskiego prawa, sąd nie może orzekać dwa razy w podobnej sprawie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Próba zamachu na policjantów w stolicy

23-latek, który usiłował dokonać eksplozji przed jednym z warszawskich komisariatów, był pod wpływem środków odurzających. Co zażył?

O tym, że w weekend przed jednym z warszawskich komisariatów doszło do próby zdetonowania auta, KSP poinformowała w czwartek za pomocą mediów społecznościowych. W związku ze zdarzeniem zatrzymano 23-latka, wobec którego sąd orzekł o trzymiesięcznym areszcie. Zdaniem policji, czyn był próbą zabójstwa policjantów.

Mężczyzna w weekend podjechał pod jeden z komisariatów. Była noc, zaczął wielokrotnie używać klaksonu. W ten sposób chciał ściągnąć w okolice auta jak najwięcej policjantów. Na całe szczęście nie doszło do eksplozji. Mężczyzna został obezwładniony. Trafił do policyjnego aresztu – informowała KSP. Policja przekazała, że materiały zabezpieczone do sprawy wskazują jednoznacznie na planowanie zabójstwa policjantów.

Jak ustaliła PAP, mężczyzna podjechał przed komisariat policji przy ul. Janowskiego w Warszawie w nocy z soboty na niedzielę, samochodem Audi A6. W aucie miał kilkunastokilogramową butlę z gazem propan-butan oraz zapalniczkę.

W czwartek program „Wydarzenia” na antenie Polsatu wyemitował nagranie z telefonu komórkowego sprawcy, który wysyłał znajomemu o imieniu Kuba informacje głosowe. Będę trąbił, kur… aż nie podejdzie któryś (…) Iluś tam ich będzie… będą musieli otworzyć (…) a ja im zapalniczkę pier… Ale ich rozpier…. Piotr M. nagrywał także filmik, na którym słychać ulatniający się gaz.

Z informacji przekazanych przez rzecznika KSP wynika, że Piotr M. był wcześniej notowany m.in. za rozboje. W Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Ursynów usłyszał nie tylko zarzut usiłowania zabójstwa funkcjonariuszy policji, ale także posiadania narkotyków. Przy zatrzymanym znaleziono ujawniono ok. 2 gramy marihuany. Badanie na obecność środków odurzających w jego organizmie wykazało, że znajdował się w stanie po ich użyciu.

Najprawdopodobniej zażył przed zdarzeniem lub w jego trakcie, marihuanę. Za to również usłyszał zarzut z art. 178 par. 1 kodeksu karnego, czyli prowadzenia samochodu pod wpływem środków odurzających. 23-letni mieszkaniec Ursynowa przyznał się wyłącznie do posiadania i zażywania narkotyków.

Nie przyznał się do usiłowania zabójstwa. Jak ustaliła PAP, Piotr M. nie potrafił wyjaśnić, dlaczego podjechał z butlą wypełnioną propan-butanem pod komendę na Janowskiego i jaki był jego plan. Zapewniał jednak, że nikomu nie zamierzał robić krzywdy.

Piotr M. nie był wcześniej leczony psychiatrycznie, nie był także leczony odwykowo. W toku śledztwa zostanie przeprowadzone badanie mające na celu ustalenie, czy 23-latek był poczytalny w chwili popełniania czynu. Poczytalna osoba to taka, która jest w stanie rozpoznać znaczenie swoich czynów i pokierować swoim zachowaniem. Jeżeli nie będzie w tej kwestii żadnych wątpliwości, a kwalifikacja prawna nie ulegnie zmianie, Piotrowi M. grozi dożywotnie pozbawienie wolności.

Według rzecznika KSP, akcja była „bardzo dobrze zaplanowana. Marczak mówił, że gdyby doszło do wybuchu, stanowiłby on zagrożenie nie tylko dla pięciu policjantów, ale także dla mieszkańców pobliskich bloków. Podkreślił, że finalnie nikt nie ucierpiał, a policjanci podjęli działania, które zakończyły się obezwładnieniem mężczyzny. Nadkom. Sylwester Marczak podkreślał, że działania podjęte przez Piotra M. „to konsekwencja tego, co się dzieje w ostatnim okresie na terenie naszego kraju”. Chodzi o falę hejtu, która wylewa się w kierunku policjantów. Mamy ogromne ilości gróźb kierowanych do policjantów – twierdził rzecznik KSP.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Podwójny atak na zachodzie Francji

Dwie osoby zginęły, a jedna została ranna w wyniku podwójnego ataku w Cholet na zachodzie Francji – poinformowała w sobotę (14 listopada) prokuratura w Angers. Podejrzanego zatrzymano. Broń, której użyto, to tępy lub ostry przedmiot. „Atak na razie nie jest uważany za mający charakter terrorystyczny” – powiedział agencji AFP prokurator Angers, Eric Bouillard. Jak zaznaczył, jest na razie za wcześnie, by przedstawiać przesłuchiwanego jako sprawcę.

Do ataku doszło na jednaj z ulic Cholet w departamencie Maine i Loara w regionie Kraj Loary.

Według wstępnych danych ze śledztwa napastnik najpierw w holu swojego bloku zaatakował pierwszą osobę, zadając jej silne ciosy w głowę. Osoba ta miała ponieść śmierć z powodu odniesionych obrażeń – podaje na swojej stronie internetowej francuska telewizja informacyjna LCI. Następnie sprawca wyszedł z bloku i skierował się do pobliskiego parku, gdzie miał zaatakować parę starszych ludzi. Mężczyzna zmarł z powodu odniesionych obrażeń, jego żona została przewieziona do szpitala.

Jak podaje LCI, zatrzymany ma 35 lat. Według informacji stacji jest znany policji z przestępstw pospolitych. Motyw sobotnich ataków jest nieznany.
Źródło info i foto: interia.pl

Państwo Islamskie odpowiada za zamach w Wiedniu. Opublikowano zdjęcie zamachowca

Zamach terrorystyczny w Wiedniu to atak przygotowany przez Państwo Islamskie – poinformowała w rozsyłanym przez komunikator Telegram oświadczeniu powiązana z tą organizacją agencja prasowa Amaq. W stolicy Austrii zginęły cztery osoby. Państwo Islamskie przyznało się do odpowiedzialności za zamach w Wiedniu, jednak nie przedstawiło żadnych dowodów, że zabity przez policję sprawca ataku był z nią powiązany – zauważa agencja Reutera. 

Oświadczeniu towarzyszyło zdjęcie brodatego mężczyzny, podpisanego jako Abu Dagna al-Albani, z informacją, że to on jest zamachowcem z Wiednia. Opisano go też jako „żołnierza kalifatu”. W poniedziałek wieczorem uzbrojony w karabinek automatyczny, pistolet i maczetę mężczyzna zabił w Wiedniu cztery osoby i ranił 23, z których trzy są w stanie krytycznym, po czym sam został zastrzelony przez policję.

Jako sprawcę zidentyfikowano urodzonego w Wiedniu 20-letniego Albańczyka Kujtima Fejzulaiego, obywatela Austrii i Macedonii Północnej. Był on już wcześniej znany austriackim służbom specjalnym jako radykalny islamista. W kwietniu 2019 r. został skazany na 22 miesiące więzienia za próbę podróży do Syrii w celu wstąpienia w szeregi Państwa Islamskiego. Ostatecznie został zwolniony w grudniu ze względu na młody wiek.

„Wczorajszy atak był aktem islamskiego terroryzmu” – skomentował we wtorek kanclerz Austrii Sebastian Kurz. Dodał, że był to atak spowodowany nienawiścią wobec „naszych podstawowych wartości, naszego stylu życia i naszej demokracji, w której wszyscy ludzie cieszą się godnością i mają równe prawa”. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wiedeń: Siły specjalne ścigają terrorystów

Oddział do zadań specjalnych „Kobra” liczący 150 ludzi i 100 osobowy oddział szybkiego reagowania „Wega” biorą udział w poszukiwaniu terrorystów, którzy brali udział w strzelaninie w centrum Wiednia – poinformował we wtorek (3 listopada) generalny dyrektor policji Franz Ruf. Współpracują z nimi funkcjonariusze po cywilnemu. Śledztwem w sprawie napadu w centrum miasta zajmują się policja kryminalna i wywiad. Centrum miasta jest opanowane przez siły specjalne. Służby dysponują portretem pamięciowym jednego z terrorystów.

Kilka domów przeszukano i dokonano zatrzymań – poinformowało we wtorek austriackie ministerstwo spraw wewnętrznych, cytowane przez agencję APA.

Cztery ofiary zamachu

Zmarła kolejna ofiara poniedziałkowych ataków w Wiedniu – poinformował we wtorek szef MSW Austrii Karl Nehammer, cytowany przez agencję APA. W sumie śmierć w tych zamachach poniosło więc czworo cywilów i jeden napastnik, który został zastrzelony przez policję. Jak podał Nehammer, w szpitalu zmarła kobieta w wieku 40-50 lat. Tymczasem rzecznik MSW Harald Soeroes przekazał APA, że obecnie władze zakładają, że sprawców było maksymalnie czterech.

Kanclerz Austrii Sebastian Kurz oświadczył, że był to „ohydny zamach terrorystyczny”.

Pierwsze strzały padły około godziny 20. na ulicy Seitenstettengasse. Jak oświadczyła rzeczniczka policji, na razie nie udowodniono, że miało to związek ze zlokalizowaną tam synagogą. Nie potwierdziły się też pogłoski o wzięciu zakładników.

Ogień z broni palnej wznawiano potem jeszcze w pięciu innych miejscach, co wskazuje, że napastników było co najmniej kilku. Przy zabitym znaleziono broń długą, a pościg za jego wspólnikami jeszcze się nie zakończył. Do szpitali przewieziono łącznie 15 rannych, sześć z nich było w stanie ciężkim.

Szef MSW: Ataku dokonał zwolennik IS

Szef MSW Austrii Karl Nehammer obwinił za atak w Wiedniu zwolennika dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), nazywając sprawcę zamachu „islamskim terrorystą”. To jedyny znany na razie napastnik. Został on zastrzelony przez policję.

W związku z utrzymującym się zagrożeniem centrum Wiednia jest całkowicie zablokowane przez policję, a mieszkańców miasta wezwano, by nie opuszczali swych domów lub miejsc gdzie się aktualnie znajdują. Władze zaapelowały do rodziców, by we wtorek zostali z dziećmi w domach.
Źródło info i foto: interia.pl