Afganistan: Atak ISIS na więzienie w Dżalalabadzie

Co najmniej trzy osoby zginęły, a 24 zostały ranne w niedzielnym ataku na więzienie w Dżalalabadzie na wschodzie Afganistanu. Do ataku, przeprowadzonego przez zamachowca samobójcę i wielu uzbrojonych napastników, przyznało się dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS). Po serii eksplozji przed więzieniem wywiązały się ostre starcia między napastnikami i agańskimi siłami bezpieczeństwa. Trwająca kilka godzin wymiana ognia była kontynuowana w niedzielę 2 sierpnia wieczorem, dlatego bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć – powiedział agencji AP rzecznik gubernatora prowincji Nangarhar, której stolicą jest Dżalalabad.

Do niedzielnego ataku doszło dzień po ogłoszeniu przez afgański wywiad, że wysoki rangą dowódca IS został zabity przez afgańskie siły specjalne właśnie niedaleko Dżalalabadu.
Źródło info i foto: interia.pl

Wybuch samochodu pułapki w Afganistanie. Kilkanaście osób zginęło, ponad 20 rannych

W czwartek wieczorem w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie doszło do wybuchu samochodu pułapki. Zginęło co najmniej 18 osób, a 22 zostały ranne.

Pojazd wyładowany materiałami wybuchowymi eksplodował w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie na kilka godzin przed rozpoczęciem trzydniowego rozejmu z okazji muzułmańskiego święta Id al-Adha. Rzecznik talibów wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył jakoby jego ugrupowanie było odpowiedzialne za zamach. Celem ataku były afgańskie siły bezpieczeństwa w mieście Pul-i-Alam. Rzecznik miejscowej policji poinformował, że wśród ofiar są także cywile. Dodał, że na razie jest niejasne, czy był to samobójczy zamach czy samochód pułapka.

Według misji ONZ w Afganistanie w pierwszym półroczu tego roku w tym kraju zginęło 1280 cywilów. Rząd w Kabulu stara się tymczasem doprowadzić do ponownego rozpoczęcia negocjacji z talibami, zgodnie z wytycznymi zawartymi w porozumieniu, jakie przedstawiciele USA i talibów podpisali 29 lutego w Dausze. Afgański rząd nie był stroną tego układu.

Od końca lutego w atakach talibów zginęło łącznie 3560 żołnierzy i członków afgańskich sił bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zamach w Afganistanie. Co najmniej 23 osoby zginęły w ataku na targ zwierząt

Co najmniej 23 cywilów zginęło, a kilkudziesięciu zostało rannych w poniedziałek w ataku na targ zwierząt w prowincji Helmand na południu Afganistanu – poinformowała agencja Reutera, powołując się na rząd afgański i przedstawicieli talibów.

Na odbywającym się co tydzień targu w powiecie Sangin w poniedziałek zgromadziły się setki okolicznych mieszkańców handlujących kozami i owcami.

Biuro gubernatora prowincji Helmand poinformowało, że 23 osoby, w tym dzieci, zginęły w wyniku eksplozji samochodu z materiałami wybuchowymi i ataku pociskami moździerzowymi. Według agencji AP w oświadczeniu gubernatora nie podano więcej szczegółów dotyczących zamachu i nie poinformowano, kto mógł być za niego odpowiedzialny.

Rzecznik talibów Kari Jusuf Ahmadi zaprzeczył informacjom, by to oni byli sprawcami ataku. Bojownicy stwierdzili, że armia wystrzeliła pociski, które trafiły w rynek, podczas gdy wojsko podało, że atak przeprowadzili talibowie.

Armia poinformowała również, że w poniedziałek nie prowadziła żadnych działań w tym regionie i że dwóch bojowników talibskich zginęło, gdy na targu wybuchł samochód pułapka.

Pałac prezydencki podał, że prezydent Aszraf Ghani stanowczo potępił „brutalny i nieludzki czyn”. „Rząd Islamskiej Republiki Afganistanu po raz kolejny wzywa talibów do powstrzymania się od wojny i przemocy” – oświadczył Ghani.

Agencja AP poinformowała, że szczegóły ataku nie mogły zostać niezależnie potwierdzone, ponieważ obszar znajdujący się pod kontrolą talibów jest niedostępny dla reporterów.

Jak podała agencja Reutera, niektórzy mieszkańcy prowincji Helmand powiedzieli, że do ostrzału doszło podczas zaciekłych starć talibskich bojowników z siłami rządowymi na terenach mieszkalnych otaczających rynek.
Źródło info i foto: wnp.pl

Atak na szpital położniczy w Afganistanie. Zginęły pielęgniarki, matki i noworodki

We wtorek rano doszło do zamachu na klinikę położniczą w Kabulu w stolicy Afganistanu. Wśród ofiar są matki, pielęgniarki oraz noworodki. We wtorek rano do szpitala położniczego w Afganistanie wtargnęli uzbrojeni napastnicy. Jak informuje BBC, w ataku zginęło dwoje dzieci oraz 12 pielęgniarek i matek, które przebywały w klinice w Kabulu. Rzecznik afgańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych powiedział, że po ataku ewakuowanych zostało ponad sto osób, w tym trzech cudzoziemców, znajdujących się w szpitalu.

Według jednego z lekarzy w momencie ataku w szpitalu znajdowało się około 140 osób. – Napastnicy strzelali do każdego w tym szpitalu, bez żadnego powodu – mówił agencji Reuters sprzedawca, który widział początek strzelaniny. Napastnicy mieli być przebrani w mundury przypominające te noszone przez policjantów.

Wymiana ognia między przestępcami, a policją trwała kilka godzin. W tym czasie siły bezpieczeństwa pomogły ewakuować pacjentów i personel szpitala na zewnątrz budynku. Funkcjonariusze pomagali wynieść też niemowlęta owinięte w ręczniki i koce.

Klinika, w której doszło do ataku, prowadzona jest przez międzynarodową organizację humanitarną Lekarze Bez Granic. W tym samym czasie w prowincji na wschód od stolicy doszło do wybuchu podłożonej na targu bomby. Oskarżani przez władze talibowie nie przyznali się do żadnych z tych ataków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

ABW zatrzymało obywatela Libanu, który planował zamach w Polsce

Straż Graniczna oraz ABW zatrzymały obywatela Libanu, którego działalność stanowiła realne zagrożenie o charakterze terrorystycznym – poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn.

Jak przekazał straż Graniczna, działając na wniosek ABW, zatrzymała w czwartek obywatela Libanu. Jak wynikało z materiałów zgromadzonych przez ABW – mężczyzna stanowił realne zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego RP oraz obywateli Polski.

Zgromadzone przez Agencję informacje wskazują, że cudzoziemiec planował zorganizowanie na terenie RP oraz innych krajów UE siatki mającej na celu przeprowadzenie zamachów terrorystycznych w państwach Europy Zachodniej. Mężczyzna posiada związki rodzinne z terrorystami z tzw. Państwa Islamskiego, którzy zginęli w trakcie walk z siłami koalicji na terenie Syrii i Iraku – poinformował rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych.

Dodał, że przebywając w Polsce, Libańczyk wykorzystywał internet do komunikacji ze strukturami Państwa Islamskiego oraz poszczególnymi osobami powiązanymi z tą organizacją, przebywającymi na terenie państw UE. Wspierał również finansowo członków wymienionej organizacji pozostających w Syrii.

Zgodnie z decyzją sądu Libańczyk trafił do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców w Białymstoku – podał Stanisław Żaryn.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy: Zatrzymano członków ISIS, którzy planowali zamach

Funkcjonariusze niemieckiej prokuratury federalnej aresztowali w środę czterech mężczyzn podejrzanych o współpracę z Państwem Islamskim (IS) i planowanie zamachów terrorystycznych na terenie RFN. Aresztowani to obywatele Tadżykistanu. Do zatrzymania doszło w godzinach porannych na terenie kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfalia.

Prokuratura podejrzewa, że na celowniku podejrzanych miały znajdować się placówki Stanów Zjednoczonych, jak i pojedyncze osoby uznane przez terrorystów za “krytyków islamu”.

Niemcy: Rozbito siatkę terrorystyczną

Jak podają niemieckie media, plany przeprowadzenia zamachów nie były jeszcze bliskie zrealizowania. Członkowie komórki terrorystycznej mieli natomiast broń palną oraz zamawiali przez internet materiały potrzebne do budowy ładunków wybuchowych.

Przywódca komórki terrorystycznej, 30-letni Rawsan B., od zeszłego roku przebywa już w niemieckim areszcie – poinformował “Der Spiegel”. Według ustaleń tygodnika zatrzymani mieli kontakt z wysokimi funkcjonariuszami Państwa Islamskiego w Syrii oraz regionalnymi komórkami tej organizacji terrorystycznej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Strzelanina w Missouri. Planował zamach na szpital, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem

W amerykańskim stanie Missouri w wymianie ognia z funkcjonariuszami FBI zginął mężczyzna. Podejrzewany był o to, że planował napaść na szpital, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem. „Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

Do strzelaniny doszło we wtorek po południu w mieście Belton w stanie Missouri podczas próby zatrzymania mężczyzny, który od miesięcy był objęty dochodzeniem federalnym w sprawie podejrzenia o związki z terroryzmem. Władze zidentyfikowały go jako 36-letniego Timothy’ego R. Wilsona.

Jak pisze “New York Times”, nie wiadomo, czy zginął on od kuli któregoś z agentów, czy też popełnił samobójstwo.

“Potencjalnie groźny ekstremista”

Mężczyzna od września był obserwowany przez służby, które uznawały go za “potencjalnie groźnego ekstremistę”, wyrażającego rasową i religijną nienawiść – poinformowało FBI w oświadczeniu. Jak dodano, formułowane przez niego groźby uznano za realne zagrożenie.

Według FBI, nim podejrzany zdecydował się przygotować atak na szpital, w którym leczeni są pacjenci chorzy na COVID-19, rozważał on szereg innych celów. Na jego czarnej liście znajdowały się m.in. szkoła, do której uczęszcza wielu czarnoskórych uczniów, meczet oraz synagoga.

“Wilson rozważał różne cele i ostatecznie zdecydował się na szpital rejonowy. Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

W ubiegłym tygodniu w związku z pandemią COVID-19, burmistrz Belton wydał mieszkańcom nakaz pozostania w domach. Jak poinformowało FBI, podejrzany stwierdził, że wobec zaostrzenia restrykcji przez miejscowe władze, poczuł się zmuszony do działania. Zapowiedział, że zamierza użyć samochodu pułapki, by spowodować masowe straty w szpitalu.

Według służb mężczyzną kierowały rasistowskie i antyrządowe pobudki.

Nie podano, który szpital miał być celem niedoszłego zamachowca. Poinformowano jedynie, że chodziło o placówkę medyczną w mieście Kansas City w Missouri.

Koronawirus w USA

W ciągu doby ze środy na czwartek w USA zmarło ponad 200 osób zakażonych koronawirusem. Stany Zjednoczone stały się tym samym szóstym krajem, w którym przekroczono liczbę tysiąca ofiar śmiertelnych zainfekowanych SARS-CoV-2. Przed USA liczba tysiąca zmarłych została przekroczona w Chinach, Iranie, Włoszech, Hiszpanii oraz Francji. W Stanach masowo przeprowadzane są testy na koronawirusa. Łączna liczba wykrytych przypadków wynosi ponad 68 tys.

Najgorsza sytuacja panuje w stanie Nowy Jork, na który przypada ponad połowa zdiagnozowanych przypadków w USA. Na terytorium metropolii nowojorskiej, obejmującej stan New Jersey, Long Island i południową część stanu Connecticut, wirusem zakaża się prawie 1 na 1000 osób; to najwyższy wskaźnik w kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowa Zelandia: Jest zwrot ws. zamachu w Christchurch. Sprawca przyznał się do winy

Sprawca masakry w dwóch meczetach w Christchurch w Nowej Zelandii, 29-letni Brenton Tarrant, zmienił niespodziewanie swoje wcześniejsze zeznania i przyznał się do wszystkich zarzutów. Grozi mu dożywocie. Tarrant oskarżony jest o spowodowanie śmierci 51 osób, próbę pozbawienia życia kolejnych 40 oraz o dokonanie aktów terroru. Wcześniej utrzymywał, że jest niewinny.

Zapowiadano, że proces Tarranta rozpocznie się w czerwcu, ale wobec przyznania się oskarżonego do winy sądowi pozostaje jedynie wymiar kary. Tarrantowi grozi dożywotnie więzienie. Daty posiedzenia sądu jeszcze nie podano.

Czwartkowe posiedzenie odbyło się praktycznie bez udziału publiczności bowiem zbiegło się z rozpoczęciem czterotygodniowej blokady kraju i kwarantanny całej ludności w związku z epidemią koronawirusa. Tarrant i jego adwokaci również nie byli obecni w sądzie i uczestniczyli w posiedzeniu z australijskiej Nowej Południowej Walii za pośrednictwem łącza wideo.

Od 15 marca 2019 r., czyli dnia w którym dokonał masakry, Tarrant, który sam określa siebie jako zwolennika wyższości białej rasy, przebywa w areszcie. Tego dnia wtargnął do meczetu Al Noor w Christchurch i otworzył ogień z broni półautomatycznej do uczestniczących w piątkowych modłach wiernych. Po opróżnieniu magazynka, wrócił do samochodu, wziął inny karabin i kontynuował masakrę. Następnie pojechał do meczetu Linwood, gdzie również otworzył ogień do wiernych. Jeden z nich zdołał w końcu go przepędzić za pomocą porzuconego jednego z karabinów napastnika. Policja ujęła Tarranta po krótkim pościgu.

Masakra w Christchurch, pierwszy tak krwawy w historii Nowej Zelandii akt terroru, była prawdziwym szokiem dla Nowozelandczyków. W reakcji na nią rząd znacznie zaostrzył przepisy dotyczące dostępu do broni palnej.
Źródło info i foto: onet.pl

Niemcy: Samochód wjechał w tłum ludzi w miejscowości Volkmarsen

W miejscowości Volkmarsen w północnej Hesji samochód osobowy marki Mercedes-Kombi wjechał w ludzi uczestniczących w pochodzie karnawałowym. Jak twierdzi „Bild Zeitung”, rannych zostało ponad 30 osób, w tym dzieci. Kilkoro z nich jest ciężko rannych. Kierowca został zatrzymany.

Biuro prasowe MSW w Hesji przyznaje, że kierowca działał celowo, ale na razie nie można z całą pewnością potwierdzić, że był to zamach terrorystyczny. Szef policji we Frankfurcie nad Menem Gerhard Bereswill poinformował, że w Volkmarsen rannych zostało ponad 30 osób, z czego siedem ciężko. Wśród ciężko rannych prawdopodobnie są także dzieci.

Kierowcą samochodu, który wjechał w ludzi, jest 29-letni Niemiec. Jak twierdzi policja, na razie nie można go przesłuchać. Z powodu zdarzenia w Volkmarsen władze Hesji profilaktycznie odwołały wszystkie przemarsze karnawałowe w całym landzie.

Policja apeluje do świadków, aby przekazali śledczym ewentualne zdjęcia lub filmy z momentu zdarzenia.
Źródło info i foto: radioszczecin.pl

Niemcy: Zamknięte drogi i helikoptery nad miastem Hanau. 9 ofiar strzelaniny

Policja potwierdziła śmierć dziewięciu osób w wyniku ataków, do jakich doszło w środę późnym wieczorem w Hanau w zachodnich Niemczech. Co najmniej pięć osób jest poważnie rannych. Niemiecka policja poinformowała w czwartek nad ranem o znalezieniu ciała domniemanego napastnika.

Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że do pierwszego ataku doszło w śródmieściu Hanau około godziny 22. Do baru z wodnymi fajkami wtargnął zamachowiec i zastrzelił z pistoletu trzy osoby, a co najmniej jedną poważnie ranił. Świadkowie mówili, że zamachowców mogło być kilku i po ataku odjechali czarnym samochodem.

Drugi atak miał miejsce kilkanaście minut później, w podobnym barze oddalonym o dwa i pół kilometra, w dzielnicy Kesselstadt. Tutaj napastnik lub napastnicy zastrzelili pięć osób i pięć ranili. Świadkowie napadu w relacji regionalnej rozgłośni radiowej mówili, że słyszeli osiem lub dziewięć strzałów i nie byli zgodni czy zamachowiec był jeden, czy też było ich kilku.

Jedna z rannych osób zmarła po kilku godzinach w szpitalu z powodu odniesionych ran.

Policja znalazła ciało domniemanego sprawcy

Policja przeczesywała w nocy miasto, w akcji używano m.in. helikopterów. Drogi wyjazdowe zostały zablokowane. Do Hanau przyjechały dodatkowe oddziały policji z sąsiednich miast. Policja nie komentowała doniesień mediów, w tym dziennika „Bild”, który podał informację o aresztowaniu podejrzanego o udział w atakach oraz hipotezę, iż były one skierowany przeciwko Kurdom. Nie podano też do publicznej wiadomości nazwisk ofiar ani ich przynależności etnicznej.

W czwartek nad ranem policja cytowana przez agencję Reutera poinformowała o znalezieniu ciała domniemanego napastnika w jego własnym domu. W tym miejscu odkryto również ciało drugiej osoby. Policja przekazała, że innych osób nie podejrzewa się o udział w środowych wydarzeniach, nie jest jednak jasne, czy druga z ofiar w domu podejrzewanego o ataki z nim współpracowała.

Hanau położone jest około 20 kilometrów na wschód od Frankfurtu nad Menem i ma prawie 100 tysięcy mieszkańców.
Źródło info i foto: tvn24.pl