Zamach bombowy na gubernatora Jemenu

Wybuch samochodu pułapki w Adenie na południu Jemenu, który pełni funkcję faktycznej stolicy kraju, pociągnął za sobą 5 ofiar śmiertelnych i tyle samo rannych. Według saudyjskiej telewizji Al-Arabija atak był wymierzony w gubernatora Adenu Ahmeda Lamlasa. W kolumnie samochodów rządowych znajdował się również pojazd wiozący ministra rolnictwa i irygacji Salema al-Socotriego. „Ani gubernatorowi, ani ministrowi rolnictwa nic się nie stało, ucierpiała natomiast ich ochrona” – podała telewizja Al-Arabija.

Eksplozja

Do eksplozji doszło w dzielnicy Tawahi, w której koncentruje się życie biznesowe Adenu i całego kraju. W swym wystąpieniu w lokalnej telewizji gubernator Lamlas, mianowany na to stanowisko w lipcu 2020 r., zapewnił, że „pozostaje w dobrym zdrowiu i będzie kontynuował wypełnianie obowiązków”.

Nie wiadomo, kto stał za próbą zamachu – kontrolujący północną część Jemenu (wraz ze stolicą Saną) rebelianci Huti czy też raczej bojownicy Państwa Islamskiego. W grudniu 2015 r., gdy w podobnym zamachu życie stracił ówczesny gubernator Adenu, generał Dżaafar Mohammed Saad wraz z szóstką swych ochroniarzy, do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

Konflikty w Jemenie

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku. Międzynarodowa koalicja krajów, gdzie dominują sunnici: Bahrajn, Bangladesz, Egipt, Jordania, Katar, Kuwejt, Maroko, Senegal, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie, a której przewodzi Arabia Saudyjska, od 2015 r. walczy w Jemenie ze wspieranymi przez Iran szyickimi rebeliantami Huti pod hasłem przywrócenia jurysdykcji legalnych władz na całym terytorium Jemenu. Huti kontrolują terytoria na północy i zachodzie kraju.

Dodatkowo krajem wstrząsał w ostatnim okresie konflikt między rządem i separatystami z południa kraju, którzy powołali do życia Południową Radę Tymczasową (STC).

W listopadzie 2019 r. pod egidą Arabii Saudyjskiej uznawany przez społeczność międzynarodową rząd Jemenu i separatyści z południa podpisali w Rijadzie wstępne porozumienie o podziale władzy. Gubernator Ahmed Lamlas, wcześniej członek STC został powołany na to stanowisko w ramach przyjętych wtedy uzgodnień.

Porozumienie z Rijadu, oprócz utworzenia wspólnego rządu, co stało się faktem w grudniu 2020 r., zawierało też kilka innych ważnych postanowień, takich jak rozbrojenie i wcielenie rozmaitych milicji oraz innych formacji militarnych do struktur podległych ministerstwom obrony (armia) i spraw wewnętrznych (policja), saudyjską pomoc gospodarczą dla jemeńskiej gospodarki i całkowitą demilitaryzację Adenu.

Według ONZ konflikty w Jemenie pochłonęły od 2015 r. tysiące ofiar i przyczyniły się do jednego z „największych kryzysów humanitarnych na świecie”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Zatrzymano neonazistów planujących zamach na lożę masońską

Francuska policja zatrzymała pięć osób z neonazistowskiej grupy „Honor i naród” podejrzanych o przygotowywanie zamachu na lożę masońską – informuje dziennik „Le Figaro”, powołując się na źródła w organach ścigania. Trzy osoby w wieku od 23 do 58 lat zostały zatrzymane we wtorek w oddalonych od siebie departamentach Nievre, Charente-Maritime i Hauts-de-Seine. Do policyjnego aresztu na przesłuchania związane z dochodzeniem w sprawie udziału w grupie neonazistowskiej mającej planować akcje z użyciem przemocy przewieziono także dwóch podejrzanych, których już wcześniej zatrzymano w ramach innego śledztwa, dotyczącego porwania dziecka.

W maju zatrzymano i oskarżono o udział w grupie przestępczej o terrorystycznym charakterze trzech innych członków grupy „Honor i naród”. Część z tych osób to współpracownicy Remy’ego Dailleta, mieszkającego w Malezji i oskarżanego przez francuski wymiar sprawiedliwości o zorganizowanie porwania dziecka wyznawcy teorii spiskowych – pisze „Le Figaro”. Od 2017 roku francuska prokuratura antyterrorystyczna wszczęła sześć śledztw związanych z zamachami planowanymi przez skrajnie prawicowe grupy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stany Zjednoczone przyznały się do tragicznej pomyłki. Zginęli cywile

W ataku drona, przeprowadzonym przez USA w sierpniu w Afganistanie, zginęło dziesięciu cywili, w tym siedmioro dzieci – powiedział w piątek szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) gen. Kenneth F. McKenzie. – Był to tragiczny błąd, proszę przyjąć moją szczerą prośbę o wybaczenie – dodał. Jak wskazało dochodzenie prowadzone przez Dowództwo Centralne USA, w nalocie z 29 sierpnia zginęło dziesięć osób. Wśród ofiar było siedmioro dzieci, najmłodsze miało tylko dwa lata.

Atak na rzekomego zamachowca

Amerykańskie służby miały śledzić mężczyznę prowadzącego samochód – który następnie ostrzelano – przez osiem godzin. Osoby decydujące o ostrzale były pewne, że mężczyzna to osoba związana z grupą Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan (IS-Ch). To właśnie ta organizacja przyznała się do przeprowadzenia 26 sierpnia zamachów w Kabulu, w których zginęło 13 żołnierzy USA i – jak informuje AP – 169 Afgańczyków.

Gen. Kenneth F. McKenzie oświadczył, że w chwili ataku był przekonany, że „uderzenie to zapobiegło zagrożeniu dla sił (USA) na lotnisku (w Kabulu)”. – Nasze śledztwo wykazało, że był to tragiczny błąd – oznajmił. McKenzie dodał, że uważa teraz, iż jest raczej nieprawdopodobne, by w pojeździe trafionym przez dron byli bojownicy Państwa Islamskiego.

Atak w Kabulu

IS-Ch przyznało się do przeprowadzenia zamachów w Kabulu, w których zginęły w sumie 182 osoby. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA odtajniają akta śledztwa ws. zamachów na WTC

Rodziny ofiar zamachu na World Trade Center wydały oświadczenie, w którym ostrzegły, że nie zgodzą się na udział prezydenta Stanów Zjednoczonych w wydarzeniach upamiętniających katastrofę, jeśli ten nie odtajni akt sprawy. – Z zadowoleniem przyjmuję ich głosy i spostrzeżenia, gdy wytyczamy drogę naprzód – powiedział w piątek Joe Biden, który zobowiązał się do spełnienia próśb i udostępnienia dokumentów w ciągu najbliższych miesięcy.

„W miarę zbliżania się 20. rocznicy 11 września Amerykanie zasługują na pełniejszy obraz tego, co ich rząd wie o atakach” – głosi podpisane przez Joe Bidena rozporządzenie wydane w piątek 3 września, nakazujące przegląd, odtajnienie i ujawnienie dokumentów związanych z atakami z 11 września 2001 roku. „The Guardian” ustalił, że mają zostać ujawnione w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

– Nigdy nie wolno nam zapomnieć o trwałym bólu rodzin i bliskich 2977 niewinnych ludzi, którzy zginęli podczas najgorszego ataku terrorystycznego na Amerykę w naszej historii – powiedział Joe Biden w piątek, jak cytuje serwis Politico. Decyzja prezydenta Stanów Zjednoczonych jest pokłosiem oświadczenia, jakie 1800 Amerykanów wydało w ubiegłym tygodniu. Odtajnienie dokumentów byłoby przełomowym momentem dla wielu rodzin, które 11 września 2001 roku straciły bliskich. Biden podkreślił, że jest z nimi myślami. – Z zadowoleniem przyjmuję ich głosy i spostrzeżenia, gdy wytyczamy drogę naprzód – powiedział.

Kiedy ubiegałem się o urząd prezydenta, zobowiązałem się do zapewnienia przejrzystości w kwestii odtajnienia dokumentów dotyczących ataków terrorystycznych na Amerykę 11 września 2001 roku – zaznaczył Biden, dodając: „wypełniam moje zobowiązanie”.

Rodziny zmarłych w zamachu sprzeciwiły się udziałowi Bidena w jakichkolwiek wydarzeniach upamiętniających katastrofę, jeśli nie dotrzyma obietnicy odtajnienia dokumentów. Zdaniem wielu mogą one wskazywać na związek między atakiem a Arabią Saudyjską. Jak pisze portal Politico, w 2017 roku tysiące krewnych pozwało kraj za współudział w katastrofie.

„Nie możemy w dobrej wierze i z czcią dla zagubionych, chorych i rannych powitać prezydenta na naszych świętych terenach, dopóki nie wypełni swojego zobowiązania” – napisali bliscy ofiar w oświadczeniu, jak cytuje BBC. „Jeśli prezydent Biden wyrzeknie się swojego zobowiązania i stanie po stronie saudyjskiego rządu, będziemy zmuszeni publicznie sprzeciwić się jakiemukolwiek udziałowi jego administracji w jakiejkolwiek ceremonii upamiętniającej 11 września” – dodali.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Andrzej Duda potępił zamachy w Kabulu

Polski prezydent potępił zamachy terrorystyczne w Kabulu i zapewnił o wsparciu dla „amerykańskich i afgańskich przyjaciół”. Wyraził także współczucie dla bliskich ofiar zamachów. W ataku, za które odpowiedzialność wzięło tzw. Państwo Islamskie, zginęło co najmniej 90 osób, w tym 13 amerykańskich żołnierzy.

Prezydent Andrzej Duda potępił zamach terrorystyczny przed lotniskiem w Kabulu i wyraził solidarność z Amerykanami i Afgańczykami. Co najmniej 90 osób zginęło, a ponad 150 zostało rannych w wyniku eksplozji w pobliżu lotniska w Kabulu. Wśród ofiar jest 13 amerykańskich żołnierzy. Talibowie poinformowali, że zginęło też co najmniej 28 bojowników.

„Potępiam w najostrzejszy sposób ohydne ataki na lotnisku w Kabulu, które skutkowały dziesiątkami ofiar, w tym żołnierzami naszej sojuszniczej armii USA” – napisał prezydent. Zapewnił, że modli się za rodziny osób dotkniętych tym „aktem tchórzostwa”. „Polska wspiera naszych amerykańskich i afgańskich przyjaciół” – napisał.

Do przeprowadzenia zamachu przyznał się odłam tak zwanego Państwa Islamskiego. Do ataku doszło w miejscach, w których tysiące Afgańczyków czekały, aby móc wejść na lotnisko i ewakuować się z kraju. Zamachowcy zdetonowali ładunki wybuchowe w dwóch miejscach – przy jednym z wejść do portu lotniczego i w pobliżu hotelu, gdzie przyjmowano wnioski o ewakuację.

Także szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau złożył kondolencje po zamachu w stolicy Afganistanu. „Jestem oburzony i głęboko zasmucony dzisiejszym zamachem terrorystycznym na lotnisku w Kabulu. Łączę się w żałobie z rodzinami poległych amerykańskich żołnierzy i Afgańczyków, rannym życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Polska stoi zdecydowanie u boku swoich sojuszników w walce przeciwko terrorowi”- napisał na Twitterze minister Rau.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden przekazał kondolencje rodzinom ofiar i zapowiedział odwet na organizatorach zamachów. Podtrzymał zasadność decyzji o wycofaniu wojsk z Afganistanu i poinformował o kontynuowaniu ewakuacji.

Talibowie, którzy w połowie sierpnia przejęli kontrolę nad Kabulem twierdzą, że to obecność amerykańskich wojsk doprowadziła do zamachu. – Gdy tylko obce wojska wyjadą, nie będzie już takich sytuacji – powiedział Abdul Kahar Balkhi.

Anonimowy dyplomata NATO z kolei stwierdził, że talibowie powinni przeprowadzić śledztwo w sprawie działalności odłamu tak zwanego Państwa Islamskiego w Kabulu. W ostatnich tygodniach uwolnili bowiem z więzień wiele osób. Ponoszą więc odpowiedzialność za bezpieczeństwo w kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Podwójny zamach na lotnisku w Kabulu

Liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku zamachu Państwa Islamskiego w Kabulu, wzrosła do 13 – podała w czwartek agencja Reutera i inne media, powołując się na źródła w administracji USA. 14 innych członków sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych jest rannych.

Informacji tej nie potwierdziła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki, odsyłając pytanie do oficjeli Pentagonu. Informacje o śmierci 13. żołnierza podały m.in. Reuters i telewizja Fox News.

Nadal nieznana jest całkowita liczba afgańskich ofiar dwóch zamachów w pobliżu lotniska w Kabulu. Według „Wall Street Journal”, który powołuje się na przedstawiciela afgańskich służb medycznych, liczba ta wynosi co najmniej 90, zaś co najmniej 200 osób zostało rannych.

Jak podał rzecznik Pentagonu John Kirby, jedna z eksplozji miała miejsce pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji.

Państwo Islamskie (IS) wzięło na siebie odpowiedzialność za czwartkowy podwójny zamach bombowy w stolicy Afganistanu Kabulu – poinformował organ propagandowy IS agencja Amak.

Wcześniej wysokiej rangi przedstawiciele administracji USA powiedzieli, że mimo, iż dotąd nikt nie przyznał się do zorganizowania ataków w pobliżu lotniska w Kabulu, to jednak wszelkie ustalenia wywiadu wskazują na to, że dokonali ich dzihadyści IS-Ch – pisze „USA Today”.

IS-Ch, działające w Afganistanie i Pakistanie, uznaje talibów, znanych z brutalności, za niewystarczająco pobożnych muzułmanów. Obie grupy atakują się wzajemnie – podaje amerykański dziennik.

Jest to najbardziej radykalna i agresywna spośród wszystkich islamistycznych organizacji działających w Afganistanie – wyjaśnia BBC.

Grupa IS-Ch powstała w styczniu 2015 roku, gdy IS odnosiło militarne sukcesy w Iraku i Syrii, zanim kalifat, który ugrupowanie to chciało ustanowić na tym terenie, został pokonany przez międzynarodową koalicję pod egidą USA.

Bojownicy IS-Ch zostali zrekrutowani spośród afgańskich i pakistańskich dżihadystów, a zwłaszcza dezerterów z ruchu talibów, którzy uważali, że nie jest to organizacja wystarczająco radykalna – podaje BBC.

Były główny specjalista CIA ds. terroryzmu w regionie Afganistanu Douglas London powiedział w wywiadzie dla „USA Today”, że teraz, gdy afgański rząd został obalony, IS-Ch stanie się szczególnie niebezpieczne.

Zdaniem Londona dżihadyści IS-Ch zachowali zdolność bojową mimo wielu prób wyeliminowania ich zarówno przez siły USA, jak i talibów. „Dlatego też oni i talibowie są śmiertelnymi wrogami – IS-Ch jest rywalem (talibów), konkurującym o władzę, środki i zdobycze materialne, choć są stosunkowo małą grupą” – dodał London.

Media przypominają, że dżihadyści z tego ruchu są szczególnie okrutni. 8 maja zaatakowali szkołę dla dziewcząt w Kabulu. Zginęło co najmniej 68 osób, w większości były to dziewczynki. Była to szkoła Hazarów – szyickiej mniejszości etnicznej, którą sunnickie IS-Ch obiera za cel.

W maju 2020 roku jego bojownicy zaatakowali hazarską klinikę położniczą i zabili 24 osoby, w tym niemowlęta, matki i personel medyczny.

W odróżnieniu od talibów, zainteresowanych tylko przejęciem pełnej władzy w Afganistanie, IS-Ch stanowi część globalnej siatki terrorystycznej, która stara się obierać za cele ataków przedstawicieli Zachodu, organizacji międzynarodowych i humanitarnych – wyjaśnia BBC.

Bazą IS-Ch jest położona na wschodzie Afganistanu prowincja Nangarhar. W pewnym okresie ugrupowanie to liczyło około 3 tys. bojowników, ale ocenia się, że jest teraz mniej liczne – pisze BBC.

Według afgańskiego urzędnika, na którego powołuje się AP, w czwartkowym zamachu zginęło co najmniej 60 Afgańczyków, a 143 osoby zostały ranne. Pentagon poinformował o śmierci 12 amerykańskich żołnierzy. 15 Marines zostało rannych.
Źródło info i foto: Bankier.pl

Holandia: Polak zatrzymany po zamachu na dziennikarza był poszukiwany listem gończym

Jeden z dwóch podejrzanych o zamach na holenderskiego dziennikarza śledczego Petera R. de Vriesa, 35-letni Polak Kamil E., przed tygodniem został zatrzymany za grożenie bronią, ale wkrótce go wypuszczono. Ponadto jak ustalił TVN24, to ścigany w Polsce listem gończym recydywista. 64-letni Peter R. de Vries został postrzelony we wtorek wieczorem w Amsterdamie. Dziennikarza zaatakowano wkrótce po opuszczeniu przez niego studia telewizyjnego RTL4, gdzie uczestniczył w programie Boulevard.

Napastnik oddał do niego kilka strzałów z bliskiej odległości. Mężczyzna został trafiony w głowę. Jest w szpitalu, a lekarze walczą o jego życie. Po zamachu policja zatrzymała dwie osoby: jedną z nich jest 35-letni Polak Kamil E. Jak podają niderlandzkie media, prowadził on w wiosce Maurik jednoosobową firmę zajmującą się pracami montażowymi. Mieszkał z żoną, która jest w ciąży i dwójką dzieci.

„Pokryty tatuażami, łysy i mrukliwy” – powiedział dziennikowi „De Telegraaf” jeden z mieszkańców.

Jak informuje dziennik „De Volkskrant”, Kamil E. został zatrzymany 1 lipca za grożenie bronią w miejscowości Tiel, niedaleko Utrechtu. Potem go wypuszczono.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nie było zamachu na żonę Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego

Prokuratura w Gliwicach umorzyła śledztwo w sprawie rzekomego zlecenia zamachu na sędzię Małgorzatę Hencel-Święczkowską. Jak informuje „Gazeta Wyborcza” nie było dowodów, aby ktoś planował taką akcję wobec żony Bogdana Święczkowskiego, który jest szefem Prokuratury Krajowej.

„Gazeta Wyborcza” w tekście Marcina Pietraszewskiego informuje, że w ubiegłym roku służby zdobyły informacje o tym, że jeden ze śląskich przestępców miał planować zlecenie zamachu na Małgorzatę Hencel-Święczkowską. Na co dzień jest ona prezesem Sądu Rejonowego w Sosnowcu.

Śledztwo, które było prowadzone bardzo skrupulatnie, w tej sprawie wszczęła Prokuratura w Gliwicach. Śledczy nie znaleźli jednak żadnych dowodów, aby planowany był zamach na sędzie. Postępowanie zostało więc umorzone, a decyzja jest prawomocna.

„GW” przypomina, że Małgorzata Hencel-Święczkowska była przez wiele miesięcy ochraniana przez specjalny zespół z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Miało to związek z innym postępowaniem dotyczącym jej męża. Dolnośląski oddział Prokuratury Krajowej oskarżyła dwóch gangsterów o planowanie zamachu na Bogdana Święczkowskiego.
Źródło info i foto: onet.pl

List otwarty do Alego Agcy

Czy ktoś z sowieckich służb skontaktował się z panem, aby zabił pan Jana Pawła II? – takie pytanie zadał sprawcy ataku z 13 maja 1981 r. w Watykanie Turkowi Mehmetowi Alemu Agcy włoski watykanista, autor książek Gian Franco Svidercoschi.

List 84-letniego byłego zastępcy redaktora naczelnego watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano” opublikował włoski portal religijny „Il Sismografo” kilka dni po 40. rocznicy zamachu. We wtorek mija 101. rocznica urodzin Karola Wojtyły.

List Svidercoschiego zaczyna się od przypomnienia słów, jakie usłyszał on od polskiego papieża na kilka miesięcy przed jego śmiercią w 2005 r. Jak ujawnił, Jan Paweł II powtórzył wtedy, że nosi w swoim sercu ciężar tego, że „nigdy nie usłyszał od zamachowca ani słowa prośby o przebaczenie”.

Według relacji watykanisty papież „nie był w stanie zrozumieć tego, mniej nawet niż to, że próbowano go zabić, dlaczego ten człowiek nie zdołał lub nie chciał żałować tego, co zrobił”.

Ali Agca nie żałował tego, co zrobił

Jak dodał, podczas spotkania w rzymskim więzieniu Agca od razu zapytał wprost Jana Pawła II, dlaczego nie zginął od jego strzałów. Następnie Svidercoschi w liście otwartym zadaje sześć pytań 63-letniemu Agcy, który jest na wolności po odbyciu kar więzienia we Włoszech i w Turcji. Jak stwierdził, odpowiadając na te pytania Agca dokonałby aktu skruchy, na który czekał św. Jan Paweł II.

Włoski dziennikarz i biograf papieży zapytał Agcę, czy ktoś pomógł mu w 1979 r. uciec z więzienia o zaostrzonym rygorze w Turcji i czy za tą ucieczką stały sowieckie służby specjalne.

Drugie pytanie dotyczy deklaracji Agcy, który w związku z wizytą Jana Pawła II w Turcji w 1979 r. publicznie groził, że go zabije. Autor otwartego listu pyta, czy słuszne jest przypuszczenie, że groźba ta miała skłonić papieża do tego, by „nie zajmował się już tak otwarcie Polską i innymi krajami podporządkowanymi Związkowi Radzieckiemu”.

Svidercoschi nawiązał o tzw. bułgarskiego śladu zamachu, czyli udziału komunistycznych służb tego kraju i postawił Agcy pytanie, czy wcześniej tam przebywał pod ochroną. Czwarte pytanie w całości dotyczy sytuacji w Polsce na przełomie 1980 i 1981 r. oraz narodzin Solidarności i narastających postaw antysowieckich.

Autor listu napisał: „Być może (przywódca ZSRR Leonid) Breżniew myślał o inwazji na Polskę, ale szybko zdał sobie sprawę z tego, że pociągnęłoby to za sobą zbyt negatywne reperkusje; lepiej było sprawić, by gen. Jaruzelski interweniował siłami polskiego wojska, dokonując »samoinwazji«”.

„Ale gdy sowieccy przywódcy polityczni opracowywali rozwiązanie tego rodzaju, służby specjalne zaczęły myśleć, że nadszedł moment, by wyeliminować tego, który dał początek tej rewolucji” – zaznaczył Gian Franco Svidercoschi. Być może, jak zauważył, nie sami przywódcy, ale np. zastępcy ich zastępców „szli tą drogą, aż ktoś skontaktował się z panem, aby zabił pan papieża”.

„Czy ta rekonstrukcja jest prawidłowa? Kto się z panem skontaktował? Zapłacili panu? Czy to tajne służby zorganizowały podróż, czy zrobił pan wszystko sam?” – dodał autor, odnosząc się do przyjazdu Agcy do Rzymu.

Chce się też dowiedzieć się, czy 13 maja 1981 r. poszedł sam na plac Świętego Piotra, czy uciekając był przekonany, że zabił papieża i czy odczuwa skruchę. List Svidercoschiego opublikowany został wkrótce po tym, gdy w 40. rocznicę zamachu Agca w wypowiedzi dla włoskiej agencji Ansa oświadczył: „Na pewno nie wyjaśniono wszystkiego na temat zamachu na papieża Jana Pawła II. Jednak komisja Mitrochina we włoskim parlamencie odkryła trochę prawdy”.

Przywołana przez niego komisja, badająca działalność służb bloku sowieckiego na terenie Włoch, w raporcie końcowym wskazała jednoznacznie na to, że to ZSRR stał za zamachem. Agca stwierdził też w rozmowie z włoską agencją: „Major KGB Wiktor Iwanowicz Szejmow już wyznał coś w sprawie zamachu na polskiego papieża”.

Przypomniał tym samym wypowiedź byłego agenta KGB, który w 1980 r.u uciekł do USA. Mówił on, że zamach zorganizowało KGB.
Źródło info i foto: TVP.info

40 lat od zamachu na papieża Jana Pawła II

W maju dwukrotnie w sposób szczególny wspominamy Jana Pawła II. Nie tylko ze względu na zbliżającą się rocznicę jego urodzin, ale także przypadającą w tym roku 40. rocznicę zamachu na życie Papieża Polaka. W nawiązaniu do tamtych wydarzeń plejada polskich artystów uczci jego pamięć w wyjątkowym widowisku „Modlę się i przebaczam”. Kiedy i gdzie można obejrzeć transmisję z wydarzenia w TV?

W najbliższy czwartek minie 40 lat od dramatu, który rozegrał się na oczach tysięcy wiernych znajdujących się na Placu Świętego Piotra w Watykanie. Świat wstrzymał oddech, gdy Mehmet Ali Agca postrzelił wówczas Jana Pawła II. Wiele osób fakt, że papieżowi udało się zamach przeżyć, uznało za prawdziwy cud. Wkrótce po zamachu Watykan przekazał wiernym słowa Ojca Świętego skierowane do swojego niedoszłego zabójcy: „Modlę się za brata, który zadał mi cios, i szczerze mu przebaczam”. Dwa lata później świat obiegły zdjęcia ze spotkania papieża z tureckim zamachowcem, będącego jednocześnie gestem pojednania i odpuszczenia win swojemu oprawcy.

To właśnie pamiętne słowa Jana Pawła II będą staną się hasłem poruszającego widowiska z udziałem wybitnych polskich artystów, którzy pragnął dziś, 40 lat później, przywołać pamięć o tamtych wydarzeniach, przypominając jednocześnie przesłanie, które papież niósł wówczas światu swoim przykładem. W koncercie „Modlę się i przebaczam”, który obędzie się w kościele św. Piotra w Wadowicach, wystąpią także osoby, które pod wypływem uczynku Ojca Świętego także darowały winę inny, by podzielić się swoim świadectwem, wśród nich Eleni. Do udziału w wydarzeniu zaproszeni zostali Sebastian Karpiel-Bułecka z zespołem Zakopower, Piotr Cugowski, Tomasz Szczepanik z zespołu Pectus, Arka Noego i wielu innych.
Źródło info i foto: se.pl