Zamachowiec z Halle przyznał się do winy. Działał z pobudek antysemickich

Mężczyzna, który w środę 9 października próbował wtargnąć do synagogi w mieście Halle, a następnie zastrzelił dwie osoby, przyznał się do winy. Podczas przesłuchania stwierdził także, że działał z pobudek antysemickich.

O tym, że 27-letni Staphan Balliet przyznał się do zarzucanych mu czynów, poinformowała niemiecka prokuratura generalna. Mężczyzna zeznawał podczas kilkugodzinnego przesłuchania, które w czwartek wieczorem przeprowadził sędzia śledczy Sądu Federalnego. Jak informuje „Die Welt”, Balliet przyznał się, że jego działania były powodowane jego ekstremistycznymi i antysemickimi poglądami. 27-latek znajduje się obecnie w areszcie śledczym. W nakazie aresztowania, który wydano w czwartek wieczorem, oskarża się go o podwójne morderstwo oraz siedmiokrotne usiłowanie zabójstwa.

Niemcy: Zamachowiec z Halle nagrał atak i zamieścił nagranie w internecie

Stephan Balliet został aresztowany w środę po tym, jak na jednej z ulic w mieście Halle zastrzelił 40-letnią kobietę i 20-letniego mężczyznę. Wcześniej próbował wedrzeć się do synagogi, aby zaatakować znajdujących się tam Żydów. W tym czasie w świątyni znajdowało się 51 osób, które obchodziły żydowskie święto Jom Kippur. Podczas ucieczki Balliet strzelił też do 40-letniej kobiety i 41-letniego mężczyzny. Zostali oni przetransportowani do szpitala. Według śledczych Stephan Balliet miał przy sobie materiały wybuchowe oraz cztery rodzaje broni palnej. Jak informuje „Deutsche Welle”, mężczyzna filmował swój czyn kamerą na kasku i zamieścił nagranie w internecie.

Niemcy: Mieszkańcy Halle w żałobie. Niemiecka prasa komentuje antysemicki atak
Mieszkańcy Halle opłakują ofiary antysemickiego ataki. Na rynku w Halle oraz przed synagogą układają kwiaty i znicze. Niemieckie dzienniki analizują zamach, zadając sobie pytanie o to, jakie są nastroje w społeczeństwie.

„Nawet jeśli strzelał tylko Stephan B., to i tak jest on elementem niemieckiej i międzynarodowej sieci prawicowych ekstremistów. Walka przeciwko temu narastającemu zagrożeniu powinna w zasadzie być umieszczona na samym szczycie najważniejszych działań politycznych, ale tak nie jest. Zamachowiec z Halle mógł poczuć się umocniony w swojej postawie i zachęcony do podjęcia działań o jednoznacznie terrorystycznym charakterze nie tylko przez ludzi o faszystowskich poglądach, którzy działają w ukryciu na całym świecie. Mogła go do nich skłonić także nienawiść i wrogość do Żydów i migrantów ze strony tak wielu, nie rzucających się na co dzień w oczy obywateli, którzy dają jej stale wyraz w internecie. Czy akt terroru z Halle przynajmniej dla części z nich okaże się przestrogą i ostrzeżeniem?” – pyta „Sueddeutsche Zeitung” cytowany przez serwis „Deutsche Welle”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: 27-letni Stephan Balliet przed atakiem upublicznił manifest. Pisał o „zabijaniu antybiałych, w tym Żydów”

Zanim Stephan Balliet, 27-latek powiązany z niemieckimi neonazistami, dokonał zamachu w Halle zabijając dwie osoby, w sieci udostępnił manifest. Tłumaczył w nim motywy swoich działań – wynika z doniesień mediów.

Rita Katz, szefowa amerykańskiego SITE Intelligence Group, organizacji zajmującej się monitorowaniem aktywności terrorystów, napisała na Twitterze, że w sieci można odnaleźć PDF, będący swoistym manifestem Ballieta, dokument zawiera też zdjęcia broni i amunicji, którą 27-latek przygotował do ataku.

Katz przytacza zaledwie fragment jednego zdania z manifestu, w którym Balliet pisał, że chce zabić „jak najwięcej ‚antybiałych’, szczególnie Żydów”| („antybiali” zapisano w j. angielskim „anti-whites”). Amerykańska ekspertka zamieściła też zdjęcia broni domowej roboty oraz wizerunek 27-letniego Niemca.

O manifeście pisze także „Der Spiegel”, choć nie przywołuje jego fragmentów. Według doniesień dziennika, dokument oceniono jako „autentyczny”, a trzy pliki PDF, na których się znajduje, są w dyspozycji śledczych. „Spiegel” dodaje tylko, że poza zabijaniem Żydów, Balliet wspomina również o innych, potencjalnych celach: muzułmanach i lewicowcach.

Zamach w Halle. 27-latek transmitował atak w sieci

Według najnowszych informacji Stephan Balliet działał sam. Zamachowiec zresztą nagrał cały atak i udostępnił go w sieci. Nagranie pokazuje, jak zamachowiec próbuje wtargnąć do wypełnionej wiernymi synagogi, ale systemy zabezpieczające okazały się zbyt mocne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Atak na synagogę w Halle. Sprawca transmitował atak w sieci

Horst Seehofer, szef niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, stwierdził, że – bazując na dotychczasowych informacjach – można założyć antysemickie podłoże ataku w Halle. 27-latek transmitował wszystko w sieci, prawdopodobnie zainspirowany sprawcą zamachu w Christchuch, gdzie zginęło ponad 50 osób.

– Bazując na bieżących informacjach musimy założyć, że to był atak antysemicki. Według biura prokuratury federalnej istnieje wystarczająca ilość wskazówek by uznać, że był to prawdopodobnie prawicowy, ekstremistyczny motyw – stwierdził w oświadczeniu Horst Seehofer. Minister przyznał, że sprawca był świetnie uzbrojony i próbował wedrzeć się do synagogi w Halle. „Der Spiegel” poinformował, że mężczyzna, który otworzył ogień, to 27-letni Stephan B., mieszkaniec kraju związkowego Saksonia-Anhalt. Policjanci mają dysponować nagraniem z kamery napastnika.

Halle. Sprawca transmitował atak przed synagogą

Jak podaje agencja AP, sprawca nagrywał atak i transmitował na żywo w serwisie Twitch – popularnej platformie dla miłośników gier wideo. Władze Twitcha informowały, że „pracują, by jak najszybciej usunąć te treści”. Poinformowały też, że każde konto, którego właściciel powiela transmisję tego „odrażającego czynu” będzie blokowane. Rita Katz, szefowa organizacji Site Intelligence Group, która zajmuje się obserwowaniem ekstremizmów, również informuje o opublikowanym wideo. Na 35-minutowym nagraniu słychać, jak sprawca – jeszcze – przed atakiem mówi:

Uważam, że Holokaust nigdy się nie wydarzył, feminizm jest przyczyną spadku urodzeń na Zachodzie, a ten jest kozłem ofiarnym masowej imigracji. Źródłem wszystkich tych problemów są Żydzi.

Władze Niemiec nie nazywają zdarzenia zamachem terrorystycznym, ale sprawę od lokalnej policji przejęła prokuratura federalna, co zgodnie z procedurami ma miejsce, gdy zachodzą podejrzenia o terroryzm lub polityczny ekstremizm. Wbrew początkowym doniesieniom sprawca prawdopodobnie działał w pojedynkę. Policja odwołała wieczorem stan zagrożenia w Halle.

Strzelanina w Halle

W strzelaninie nieopodal synagogi w Halle zginęły dwie osoby. Do zdarzenia doszło w środę, w dniu Jom Kippur – najważniejszego żydowskiego święta. Sprawca próbował wedrzeć się do domu modlitwy, gdzie przebywało kilkadziesiąt osób. Strzelił trzykrotnie w drzwi synagogi i próbował rzucać w nie materiałami wybuchowymi, jednak bezskutecznie – ludzie w środku zdążyli zabarykadować wejście. Wówczas Stephan B. zastrzelił przypadkową kobietę i odjechał kilka ulic dalej, do baru z kebabem. Tam zabił jeszcze jedną osobę. Mężczyzna po wejściu do baru miał problem z bronią, której prawdopodobnie nie potrafił obsługiwać. Dzięki temu kilka osób zdążyło uciec, choć były zaledwie kilka metrów od niego.

Sprawca został postrzelony przez policję, ale zdołał odjechać wypożyczonym autem. We wsi Landsberg podjechał do zakładu mechanicznego, gdzie zażądał nowego samochodu, postrzelił pracownika zakładu, który próbował go powstrzymać i ukradł taksówkę. W końcu został schwytany, gdy zderzył się z ciężarówką.

Jak informuje „The Telegraph”, w ostatnim czasie służby wywiadowcze informowały o rosnącym prawicowym ekstremizmie w regionie. Halle jest znanym centrum sympatyków skrajnej prawicy, zwłaszcza Identytaryzmu. Ruch był oskarżany o związki z Brentonem Tarrantem, zamachowcem z nowozelandzkiego Christchurch, którym – sądząc po nagraniu – inspirował się sprawca ataku na synagogę.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciężarówka staranowała 8 aut w miasteczku Limburg. Policja nie wyklucza próby zamachu

Osiem osób zostało rannych, kiedy mężczyzna prowadzący skradzioną ciężarówkę staranował w poniedziałek po południu osiem samochodów w miasteczku Limburg w Hesji w środkowych Niemczech. Policja nie wyklucza, że był to zamach. Lekko ranny sprawca został ujęty.

Skradziona ciężarówka uderzyła w osiem aut stojących na skrzyżowywaniu w centrum Limburga w oczekiwaniu na zmianę świateł i pchała je przed sobą. Siedem z ośmiu poszkodowanych osób trafiło do szpitala. Jedna została opatrzona na miejscu zdarzenia.

Według relacji świadków, którzy udzielali pierwszej pomocy kierowcy ciężarówki, miał on wciąż powtarzać słowo „Allah”.

Chwilę przed zdarzeniem sprawca ukradł na innym skrzyżowaniu ciężarówkę. „Stałem na czerwonym, kiedy nagle otworzył drzwi od strony kierowcy i gapił się na mnie wytrzeszczonymi oczami. Zapytałem go: ‚Czego chcesz?'” – opowiada o momencie kradzieży kierowca tira. „Nie powiedział ani słowa, więc go zapytałem jeszcze raz. Wtedy wyciągnął mnie z kabiny i odjechał” – dodaje.

Policja nie ujawnia, czy sprawca mówił cokolwiek o swoim motywie i czy przed skrzyżowaniem widać ślady hamowania.

Rzecznik heskiej policji, dopytywany przez dziennikarzy, czy był to zamach, odpowiedział: „W tym momencie niczego nie wykluczamy”. Jednocześnie na Twitterze ukazał się komunikat z prośbą o powstrzymanie się od spekulacji. We wtorek władze mają podać więcej informacji o zdarzeniu.
Źródło info i foto: interia.pl

Waszyngton: Matka wydała 17-letniego syna policji. Nastolatek planował zamach

17-letni chłopiec ze stanu Washington został zatrzymany po tym, jak jego matka poinformowała policję, że nastolatek planuje zamach w College Park High School – podaje „Daily Mail”.

Matkę 17-latka w Stanach Zjednoczonych już okrzyknięto bohaterką. Kobieta poinformowała służby, że jej syn stworzył bardzo dokładny plan zamachu w szkole średniej. Nastolatek w dzienniku odnalezionym przez jego matkę opisał jakiej użyje broni, gdzie dokona zamachu, a ponadto, że zabije swoją matkę oraz jej partnera, a później popełni samobójstwo. 17-latek wyznaczył również konkretną datę ataku – 20 kwietnia 2020, czyli rocznicę zamachu w Columbine. W 1999 roku w liceum w Columbine zginęło 12 uczniów i jeden nauczyciel.

Niedoszłego zamachowca zatrzymano w połowie września. Postawiono mu już zarzuty. W jego pokoju znaleziono instrukcję, jak samemu zbudować bombę oraz książkę o zamachu w Columbine.

Matka 17-latka w wywiadach dla mediów podkreślała, że długo zastanawiała się co zrobić, gdy dowiedziała się o planach syna. Stwierdziła, że nastolatek cierpi na depresję i potrzebuje pomocy.

Znam dużo osób uczęszczających do College Park High School. Ich życia byłyby zagrożone – mówiła, tłumacząc co wpłynęło na jej decyzję o wydanie syna służbom.

Szef policji w College Place pochwalił kobietę za jej decyzję. Stwierdził, że matka 17-latka wykazała się „dużą odwagą”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja w Hiszpanii zatrzymała dżihadystę. Miał planować zamachy

Z ustaleń śledczych, które publikują dzienniki „El Mundo” oraz „El Espanol”, wynika, że zatrzymany mężczyzna był odpowiedzialny na terenie Hiszpanii za platformę informacyjną radykalnych islamistów, za pośrednictwem której rozpowszechniana była terrorystyczna propaganda. Według służb 23-letni Hiszpan posiadał listę celów, które miały zostać zaatakowane. Znalazły się na niej m.in. obiekty katalońskiej policji. Celem zamachu miał być także znany hiszpański sędzia Jose de la Mata, który w przeszłości prowadził sprawy przeciwko dżihadystom.

W trakcie rewizji w mieszkaniu dżihadysty funkcjonariusze znaleźli składniki do produkcji nadtlenku acetonu, tzw. TATP, który islamscy terroryści używali już m.in. podczas zamachów w Paryżu i Brukseli.

Mężczyzna został w sobotę wieczorem oskarżony m.in. o przygotowywanie zamachów, a także propagowanie i zachęcanie do terroryzmu. Śledczy twierdzą, że w 2019 r. planował on zamach na procesję w Wielkim Tygodniu w jednym z hiszpańskich miast.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymano małżeństwo z Lublina. Planowali zamach na Marszu Równości?

Po Marszu Równości w Lublinie policja zatrzymała prawie 40 osób, które próbowały blokować trasę przemarszu. Wśród nich jest małżeństwo, które na wydarzenie przyniosło ładunki wybuchowe. Gdyby nie błyskawiczna reakcja policji, mogłoby dojść do tragedii.

Marsz Równości przeszedł w sobotę ulicami Lublina. Trasę przemarszu próbowała już na początku zablokować grupa kontrmanifestantów. Na miejscu musiała interweniować policja. Użyto miotaczy gazu i armatki wodnej. Łącznie zatrzymano 38 osób.

Jak przekazały służby, wśród zatrzymanych jest małżeństwo z Lublina, które na sobotni marsz przyniosło kilka ładunków wybuchowych – pojemników z gazem, do których przymocowane były petardy. Ich eksplozja, zdaniem biegłych, mogłyby doprowadzić nie tylko do wybuchu paniki, ale nawet do śmierci.

Para została zatrzymana przez policję jeszcze przed rozpoczęciem zgromadzenia. Oboje usłyszeli już zarzuty nielegalnego wytwarzania i posiadania urządzeń wybuchowych, które mogą sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób. Zarówno kobieta jak i mężczyzna zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im do 8 lat więzienia.

Zatrzymania na Marszu Równości w Lublinie

Spośród wszystkich 38 zatrzymanych osób jeszcze w sobotę zwolniono pięć, w tym czworo nieletnich, których sprawy skierowano do sądu rodzinnego. 24 osoby doprowadzono do prokuratury z zarzutami dotyczącymi m.in. czynnego udziału w zbiegowisku publicznym, publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa, czy też naruszenia nietykalności funkcjonariusza. 

Policjanci będą teraz analizować nagrania z kamer i miejskiego monitoringu i ustalać tożsamość kolejnych osób, które tego dnia mogły naruszyć prawo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zamach w pobliżu lokalu wyborczego w Afganistanie

Co najmniej 15 osób zostało rannych w sobotę w zamachu w mieście Kandahar na południu Afganistanu – poinformowały lokalne władze. Do ataku doszło niedaleko lokalu do głosowania, zaledwie godzinę po rozpoczęciu w całym kraju wyborów prezydenckich. Na razie nikt nie przyznał się do zamachu.

Wszyscy ranni to mężczyźni i zostali zabrani do szpitala – poinformowało kierownictwo szpitala.

Jest to pierwszy incydent w dniu wyborów, które odbywają się w warunkach eskalacji przemocy po załamaniu się negocjacji między USA i talibami, mających na celu zakończenia wojny w Afganistanie, i gróźb talibskich bojowników, żeby nie uczestniczyć w głosowaniu.

We wszystkich 34 prowincjach rozmieszczono 72 tysiące żołnierzy i policjantów, którzy mają strzec bezpieczeństwa w około pięciu tysięcy lokali wyborczych.

Przedłużający się kryzys

Ubiegający się o reelekcję Aszraf Ghani, który stoi w obliczu oskarżeń o korupcję i nadużycie władzy, jest wiodącym pretendentem do najwyższego urzędu w państwie. Jego największym rywalem jest obecny premier Abdullah Abdullah. Przez ostatnie pięć lat obaj politycy – na mocy porozumienia, wynegocjowanego między swymi obozami za pośrednictwem USA – musieli podzielić się władzą w tak zwanym rządzie jedności narodowej, w następstwie wyborów z 2014 r., po których pojawiły się zarzuty o powszechne oszustwa i korupcję.

Zwycięzca nie mógł zostać ogłoszony; wstępne rezultaty drugiej tury dawały zwycięstwo Ghaniemu, ale zakwestionował je Abdullah. Przedłużający się kryzys pogłębiał destabilizację kraju; na mocy porozumienia dla Abdullaha specjalnie utworzono stanowisko „szefa władzy wykonawczej”.
16 kandydatów

W tegorocznych wyborach, oprócz 70-letniego Ghaniego i 59-letniego Abdullaha, startuje jeszcze 14 kandydatów, w tym były lider mudżahedinów, 70-letni komendant Gulbuddin Hekmatjar, roszczący sobie pretensje do tytułu przywódcy Pasztunów (prawie połowa ludności Afganistanu) i wszystkich muzułmańskich radykałów. Hekmatjar wrócił do kraju w maju 2017 r. po 20 latach wygnania.

O prezydenturę ubiegają się także: 51-letni Rahmatullah Nabil, dwukrotny szef afgańskiego wywiadu zagorzały przeciwnik talibów i administracji Ghaniego, 55-letni Ahmad Wali Masud – były ambasador Afganistanu w Wielkiej Brytanii i najmłodszy brat legendarnego przywódcy afgańskiej opozycji przeciwko talibom, a wcześniej bohatera walk z wojskami sowieckimi Ahmada Szaha Masuda, zabitego w zamachu w 2001 r., oraz 56-letni Abdul Latif Pedram, lider Narodowej Partii Kongresowej Afganistanu, deputowany walczący na rzecz federalizmu i o prawa kobiet.

Do głosowania uprawnionych jest 9,6 mln wyborców w 35-milionowym Afganistanie. Lokale wyborcze będą czynne do godz. 15 czasu lokalnego (godz. 12.20 w Polsce). Wstępne wyniki mają zostać ogłoszone 19 października.

Jeśli w pierwszej turze wyborów żaden z kandydatów nie uzyska ponad połowy głosów, 23 listopada odbędzie się druga tura z udziałem dwójki kandydatów, którzy zdobędą najwięcej głosów.
Źródło info i foto: interia.pl

Rośnie liczba poszkodowanych w zamachu w Turcji

Co najmniej siedem osób zginęło, a 10 zostało rannych w ataku bombowym na południowym wschodzie Turcji – poinformowała państwowa agencja Anadolu. Wszystkie ofiary to cywile. Do incydentu doszło w czwartek wieczorem w dystrykcje Kulp w prowincji Diyarbakir. Improwizowany ładunek wybuchowy był ukryty na drodze i eksplodował pod kołami mikrobusu przewożącego robotników.

Władze prowincji oskarżyły kurdyjskich separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) o przeprowadzenie ataku.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że siły bezpieczeństwa uczynią wszystko, by schwytać zamachowców.Partia Pracujących Kurdystanu uznawana jest przez Ankarę i Stany Zjednoczone i UE za organizację terrorystyczną. Od lat 80. prowadzi zbrojną walkę o kurdyjską autonomię w Turcji, głównie na południowym wschodzie kraju. W konflikcie kurdyjsko-tureckim zginęło już ponad 40 tys. osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Siedem osób zginęło w zamachu w Turcji

Co najmniej siedmiu cywilów zginęło, a dziewięciu zostało rannych w zamachu bombowym, do którego doszło w czwartek po południu w południowo-wschodniej Turcji. Tureckie władze oskarżają o przeprowadzenie ataku Partię Pracujących Kurdystanu.

Do ataku doszło w czwartek około godziny 18:00 w dzielnicy Kulp w mieście Diyarbakir. Improwizowany materiał wybuchowy został umieszczony na drodze i wybuchł w momencie, kiedy przejeżdżał na nim bus przewożący pracowników leśnych – podaje Anadolu Agency. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział, że do złapania sprawców zamachu zostaną wykorzystane wszelkie środki.

Turcja: Władze podejrzewają, że zamach przeprowadzili kurdyjscy separatyści

Władze Turcji podejrzewają, że odpowiedzialnymi za zamach bombowy przeprowadzony na południowym wschodzie kraju są członkowie Partii Pracujących Kurdów. Jest to partia polityczna i ruch separatystyczny Kurdów tureckich, który przez Unię Europejską, USA, Turcję, Australię, Kanadę, Kazachstan, Irak, Iran, Japonię i Syrię uznawany jest za organizację turystyczną. Z danych Interpolu wynika, że głównym źródłem finansowania działalności tej organizacji jest handel narkotykami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl