Mali: 180 dżihadystów wypuszczonych z więzień

Władze wojskowe, które przejęły władzę w Mali po zamachu stanu w sierpniu, uwolniły w sumie 180 więźniów związanych z organizacjami islamistycznymi – dowiedziała się agencja Associated Press od wysoko postawionego przedstawiciela rządu. Grupa 70 jeńców została uwolniona w sobotę, a kolejnych 110 mężczyzn oswobodzono w niedzielę. Wszyscy zostali przewiezieni na północ do stanu Bamako, gdzie dżihadyści mają swe kryjówki i gdzie nie sięga autorytet malijskich władz.

W ocenie AP zwolnienie 180 islamistów jest efektem tajnych negocjacji dotyczących wymiany więźniów, która ma objąć m.in. porwanego w marcu byłego ministra finansów Soumailę Cissego, który trzykrotnie był kandydatem w wyborach prezydenckich.

71-letni polityk został porwany przez dżihadystów w marcu w pobliżu Timbuktu podczas prowadzenia kampanii wyborczej do parlamentu. Jego ochroniarz został zastrzelony, samochód zniszczony, a on sam trafił w ręce dżihadystów. Nic nie wiadomo o jego losach; jedynym znakiem życia był rękopis listu, jaki dotarł do władz w Bamako w sierpniu.

Przypuszcza się, że Cisse został porwany, by wymusić na malijskich władzach uwolnienie jeńców. Negocjacje rządu z dżihadystami, podjęte w kwietniu, ślimaczyły się jednak, a gdy doszło do zamachu stanu, w wyniku którego 18 sierpnia od władzy został odsunięty prezydent Ibrahim Boubacar Keita, utknęły w martwym punkcie.

Rozmowy zostały wznowione z inicjatywy rządzącej w Mali junty, której zależy na oswobodzeniu popularnego polityka i udowodnieniu swej skuteczności. Komentatorzy uważają, że przejęcie władzy przez juntę wojskową może zniweczyć dotychczasowe wysiłki na rzecz pokonaniu sił dżihadu w Mali. Uwolnienie dużej grupy więźniów zdaje się potwierdzać tezę, że obecne władze w Bamako są gotowe do ustępstw i większej pobłażliwości wobec islamistów – pisze w komentarzu Associated Press.

Mali pogrążyło się w chaosie w 2012 r., kiedy powiązani z Al-Kaidą islamiści wykorzystali wojskowy zamach stanu w Bamako do zawłaszczenia separatystycznej rebelii Tuaregów i zajęcia pustynnej północy kraju. Latem 2013 r. do Mali zostały skierowane siły ONZ, mające pomóc w normalizacji sytuacji na północy kraju. Odrębną operację przywracania pokoju rozpoczęła też Francja.

Grupy ekstremistów w Mali są szczególnie aktywne na północy kraju. Ich działalność stopniowo rozprzestrzeniła się jednak i na rejony w środkowej części kraju oraz na sąsiednie państwa Niger i Burkinę Faso.

Ataków na żołnierzy malijskich i francuskich oraz urzędników państwowych dokonują islamistyczne grupy rebelianckie, powiązane z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. Ich akcje doprowadziły do śmierci kilku tysięcy osób, a setki tysięcy ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.
Źródło info i foto: TVP.info

Aleksiej Nawalny oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o zlecenie zamachu na jego życie

Lider opozycji antykremlowskiej Aleksiej Nawalny oskarżył w czwartkowym wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel” prezydenta Rosji Władimira Putina o zlecenie zamachu na jego życie. Polityk zapowiedział też, że wróci do Rosji.

Twierdzę, że to Putin stał za zbrodnią i nie mam żadnej innej wersji – oznajmił Nawalny, cytowany przez niemieckie pismo w streszczeniu wywiadu. Pełna wersja rozmowy – jego pierwszego dużego wywiadu po otruciu zakazanym bojowym środkiem chemicznym Nowiczokiem – ma ukazać się jeszcze w czwartek na stronach internetowych tygodnika. Rosyjski opozycjonista oświadczył również, że zamierza powrócić do Rosji, bo uważa swoją rolę jako „typa, który się nie boi”.

Jak pisze Spiegel, Nawalny był w dobrym humorze i kondycji, jednak skutki ataku nadal są widoczne, bo miał trudności z nalaniem sobie wody do szklanki. Opisał też uczucie, jakie towarzyszyło mu po otruciu: „Nie czujesz bólu, ale wiesz, że umierasz”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Żadna organizacja nie przyznała się do zamachu w Paryżu

Po piątkowym ataku nożownika na dziennikarzy przed byłą siedzibą „Charlie Hebdo” w Paryżu, zatrzymano 18-letniego podejrzanego. Wszystko wskazuje na to, że był to akt islamskiego ekstremizmu, jednak żadna z organizacji terrorystycznych nie przyznała się jeszcze do ataku.

Według informacji serwisu France 24, pochodzący z Pakistanu zatrzymany 18-latek przyznał się do ataku. Nastolatek jeszcze do 10 sierpnia przebywał pod stałym nadzorem służb specjalnych jako nieletni uchodźca. W jego zachowaniu nie doszukano się jednak żadnych oznak radykalizmu.

„Nie mamy żadnych szczegółowych informacji i sprawcy, ponieważ jak na razie żadna z organizacji terrorystycznych nie przyznała się do organizacji zamachu” – powiedział France 24 ekspert ds. terroryzmu Wassim Nasr.

Francja. Symboliczny atak

W sprawie zatrzymano również innych podejrzanych. Pierwszego z nich policja zatrzymała w związku z łączącymi go z 18-latkiem powiązaniami. Algierczyk nie dostał jednak żadnych zarzutów i prawdopodobnie zostanie zwolniony do domu. Jeszcze jeden mężczyzna został zatrzymany po przeszukaniu mieszkania nastolatka. W piątkowym ataku poważnie rannych zostało dwoje dziennikarzy, którzy wyszli przed budynek redakcji na papierosa.

Atak określa się mianem symbolicznego, z uwagi na miejsce, w którym do niego doszło. W 2015 roku w budynku mieściła się redakcja „Charlie Hebdo” w której doszło do masakry, w wyniku której śmierć poniosło 12 jej pracowników. Powodem ataku miała być publikacja na łamach tygodnika karykatury proroka Mahometa. Obecnie toczy się proces w tej sprawie, a na ławie oskarżonych zasiada 14 osób. Członkowie redakcji „Charlie Hebdo” wciąż otrzymują groźby w związku z procesem.
Źródło info i foto: wp.pl

Aresztowano podejrzanych o dokonanie ataku terrorystycznego w centrum Paryża

Dwaj podejrzani aresztowani po piątkowym (25 września) ataku terrorystycznym w centrum Paryża, w pobliżu byłej siedziby tygodnika „Charlie Hebdo”, to Pakistańczyk i Algierczyk – poinformowała agencja Reutera, powołując się na źródła w policji. W wyniku ataku z użyciem noża dwie osoby zostały ranne. Francuska prokuratura antyterrorystyczna ogłosiła wszczęcie śledztwa w sprawie zamachu terrorystycznego.

– Główny sprawca został zatrzymany, przebywa w areszcie policyjnym, druga osoba została aresztowana w celu sprawdzenia jej powiązań z głównym sprawcą – poinformował prokurator Remy Heitz.

Według źródła, na które powołuje się agencja Reutera, główny podejrzany to 18-letni Pakistańczyk. Ranni w zdarzeniu są dziennikarzami agencji informacyjnej Premieres Lignes.

Dziennikarze tygodnika „Charlie Hebdo” otrzymują liczne groźby w związku z toczącym się obecnie procesem przeciwko 14 oskarżonym o współudział w zamachach terrorystycznych w 2015 r. W masakrze dokonanej za pomocą broni maszynowej w redakcji „Charlie Hebdo” za publikację karykatur Mahometa zginęło 12 osób.
Źródło info i foto: interia.pl

19 lat od zamachów na wieże WTC

„Nie chcę, by kobieta w ciąży albo osoba nieczysta przyszły na mój pogrzeb i później odwiedzały mój grób. Nie chcę, by kobiety przychodziły do mojego domu składać kondolencje. Ci, którzy będą myli moje ciało, powinni założyć rękawiczki, by nie dotknąć moich genitaliów” – napisał Mohamed Atta, jeden z porywaczy, który przeprowadził atak terrorystyczny na WTC 11 września 2001 r.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Zamach w Paryżu. Zatrzymany po 38 latach od dokonania ataku

Po 38 latach w mieście Skien nieopodal Oslo zatrzymano domniemanego sprawcę ataku w żydowskiej dzielnicy Paryża. Doszło do niej w 1982 roku, zginęło wtedy 6 osób. Podejrzany jest dziś obywatelem Norwegii. Ma ponad 60 lat. Do zatrzymania doszło na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez władzę Francji — przekazała Annette Aamodt z norweskich służb specjalnych PST.

Norwegia. Zatrzymano podejrzanego o atak w Paryżu w 1982 r.

Według ustaleń francuskich śledczych obywatel Norwegii 9 sierpnia 1982 roku współuczestniczył w ataku terrorystycznym, który miał miejsce w restauracji Goldenberg na rue des Rosiers w żydowskiej dzielnicy Paryża. Wtedy 4 umundurowanych sprawców wrzuciło do lokalu granat. Następnie oddali się w kierunku gości i zaczęli strzelać. Padło ponad 70 strzałów. W wyniku ataku zginęło 6 osób, a 22 osoby zostały ranne. Sprawcy zamachu uciekli, a śledztwo w tej sprawie nadal jest prowadzone.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Christchurch: Zamach w meczecie. Rodziny ofiar w sądzie. „Zabiłeś swoje własne człowieczeństwo i nie sądzę, żeby świat wybaczył ci twoją straszną zbrodnię”

Zamachowiec, który w zeszłym roku zabił 51 osób w dwóch meczetach w Nowej Zelandii, obserwował bez emocji, jak krewni jego ofiar opowiadali w sądzie o masakrze, której dokonał. Oskarżyciele twierdzą, że napastnik starannie zaplanował atak, by ofiar było jak najwięcej. Ubrany w szare więzienne ubranie Brenton Tarrant przyglądał się między innymi matce Aty Elayyana, 33-letniego bramkarza nowozelandzkiej drużyny futsalowej, który zginął w meczecie Al Noor.

Maysoon Salama powiedziała, że ​​nieustannie zastanawiała się, co myślał jej syn w ostatnich chwilach, „uzbrojony jedynie w swoją odwagę”. – Nie mogę ci wybaczyć… dałeś sobie prawo zabrania dusz 51 osobom. Naszą jedyną zbrodnią w twoich oczach jest to, że jesteśmy muzułmanami – powiedziała.

– Zabiłeś swoje własne człowieczeństwo i nie sądzę, żeby świat wybaczył ci twoją straszną zbrodnię. Obyś otrzymał najcięższą karę za swój zły czyn w tym życiu i późniejszym – dodała.

Elayyan znajdował się w tylnej części meczetu, podczas gdy jego ojciec, będący blisko frontu, przeżył atak, mimo że został postrzelony w głowę i ramię.

Gamal Fouda, imam meczetu Al Noor, powiedział Tarrantowi, że został „zwiedziony i zmylony”. – Mogę powiedzieć rodzinie terrorysty, że stracili syna, a my straciliśmy wielu z naszej społeczności – powiedział Fouda. – Szanuję ich, ponieważ cierpią tak jak my – dodał.

„Miał zamiar zaszczepić strach w tych, których opisał jako najeźdźców”

29-letni Australijczyk Brenton Tarrant przyznał się do 51 zarzutów morderstwa, 40 usiłowania zabójstwa i jednego zarzutu popełnienia aktu terrorystycznego podczas ataku w mieście Christchurch 15 marca ubiegłego roku. Zamach transmitował na żywo na Facebooku. Wcześniej opublikował w mediach społecznościowych swój manifest.

Prokurator koronny Barnaby Hawes stwierdził, że Tarrant powiedział policji, że chce wzbudzić strach wśród niewielkiej mniejszości muzułmańskiej w Nowej Zelandii. Napastnik miał również wyrazić ubolewanie, że nie zabił więcej osób i ujawnić, że zamierzał spalić meczet Al Noor po strzelaninach – powiedział Hawes. Opowiadał też, że zamachowiec oddał „dwa precyzyjnie wycelowane strzały” w trzyletniego Mucaada Ibrahima, który trzymał się nogi swojego ojca. Ibrahim był najmłodszą ofiarą strzelaniny.

Jak mówił prokurator, Tarrant spędził lata na kupowaniu broni palnej o dużej mocy, badał rozkład meczetów, latając dronem nad swoim głównym celem i tak ustalał czas ataków, aby zmaksymalizować liczbę ofiar. Większość ofiar Tarranta zginęła w meczecie Al Noor, zabił też siedem osób w drugim meczecie, zanim został zatrzymany w drodze do trzeciego.

Tarrant będzie mógł zabrać głos podczas przesłuchań, chociaż sędzia Cameron Mander ma uprawnienia do zapewnienia, aby sąd nie został wykorzystany jako platforma dla ekstremistycznej ideologii.

Ochrona i snajperzy w okolicy sądu

W czasie rozprawy w okolicy sądu w Christchurch wprowadzono dodatkowe środki bezpieczeństwa, jak zwiększona ilość ochrony i policji oraz snajperzy na okolicznych dachach. Relacje na żywo z sali sądowej zostały zakazane, wprowadzono również ograniczenia dotyczące tego, co mogą przekazywać media.

Sędzia Mander powiedział, że nie skaże Tarranta przed czwartkiem, aby osoby, które przeżyły, i członkowie rodzin ofiar mieli możliwość zwrócenia się do sądu. Za morderstwo grozi w Nowej Zelandii kara dożywocia. Sędzia może nałożyć na oskarżonego karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Jest to wyrok, który nigdy nie był stosowany w Nowej Zelandii.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zamach na koncercie Ariany Grande w Manchesterze. Brat terrorysty skazany

Brat sprawcy zamachu terrorystycznego w Manchesterze sprzed trzech lat został w czwartek skazany za współudział w zabójstwie 22 osób na karę co najmniej 55 lat więzienia. Sędzia uznał, że Hashem Abedi jest w takim samym stopniu winny, jak jego starszy brat Salman, który 22 maja 2017 roku zdetonował ładunek wybuchowy pod koniec koncertu Ariany Grande w hali Manchester Arena. Oprócz sprawcy, wskutek zamachu zginęły 22 osoby, w tym dwoje Polaków. Obrażenia odniosło ponad 800 osób, z czego 112 trafiło do szpitali.

Wśród 22 ofiar śmiertelnych, siedem miało mniej niż 18 lat, przy czym najmłodszą była ośmioletnia dziewczynka.

23-letni Abedi, który już w marcu został uznany winnym 22 zarzutów morderstwa, usiłowania zabójstwa kolejnych osób i spiskowania w celu spowodowania wybuchów, zarówno w środę, kiedy przed sądem zeznania składali krewni ofiar, jak i w czwartek, gdy odczytywano wyrok, odmówił opuszczenia celi.

Według sądu Hashem Abedi pomagał w znalezieniu, zakupie, składowaniu i transporcie elementów ładunku wybuchowego zdetonowanego przez brata, wykorzystując do przygotowania ataku wiele telefonów, samochodów i adresów.

Abedi, który urodził się i wychował w Manchesterze, na miesiąc przed zamachem wyjechał do Libii, gdzie kilka godzin po wybuchu został aresztowany. Latem 2019 roku został wydany Wielkiej Brytanii, po tym jak oświadczył, że chce współpracować w śledztwie.

Chociaż Salman Abedi był bezpośrednio odpowiedzialny, jest oczywiste, że oskarżony brał udział w planowaniu. Motywacją dla nich była ideologia islamistyczna, która jest obca i odrażająca dla zdecydowanej większości wyznających wiarę islamską. Oskarżony i jego brat byli w równym stopniu odpowiedzialni za śmierć i obrażenia, jakie spowodowali. Fakty są takie, że były to okropne zbrodnie, wielkie w skali, zabójcze w zamiarach i przerażające w konsekwencjach – oświadczył sędzia Jeremy Baker.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afganistan: Atak ISIS na więzienie w Dżalalabadzie

Co najmniej trzy osoby zginęły, a 24 zostały ranne w niedzielnym ataku na więzienie w Dżalalabadzie na wschodzie Afganistanu. Do ataku, przeprowadzonego przez zamachowca samobójcę i wielu uzbrojonych napastników, przyznało się dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS). Po serii eksplozji przed więzieniem wywiązały się ostre starcia między napastnikami i agańskimi siłami bezpieczeństwa. Trwająca kilka godzin wymiana ognia była kontynuowana w niedzielę 2 sierpnia wieczorem, dlatego bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć – powiedział agencji AP rzecznik gubernatora prowincji Nangarhar, której stolicą jest Dżalalabad.

Do niedzielnego ataku doszło dzień po ogłoszeniu przez afgański wywiad, że wysoki rangą dowódca IS został zabity przez afgańskie siły specjalne właśnie niedaleko Dżalalabadu.
Źródło info i foto: interia.pl

Wybuch samochodu pułapki w Afganistanie. Kilkanaście osób zginęło, ponad 20 rannych

W czwartek wieczorem w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie doszło do wybuchu samochodu pułapki. Zginęło co najmniej 18 osób, a 22 zostały ranne.

Pojazd wyładowany materiałami wybuchowymi eksplodował w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie na kilka godzin przed rozpoczęciem trzydniowego rozejmu z okazji muzułmańskiego święta Id al-Adha. Rzecznik talibów wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył jakoby jego ugrupowanie było odpowiedzialne za zamach. Celem ataku były afgańskie siły bezpieczeństwa w mieście Pul-i-Alam. Rzecznik miejscowej policji poinformował, że wśród ofiar są także cywile. Dodał, że na razie jest niejasne, czy był to samobójczy zamach czy samochód pułapka.

Według misji ONZ w Afganistanie w pierwszym półroczu tego roku w tym kraju zginęło 1280 cywilów. Rząd w Kabulu stara się tymczasem doprowadzić do ponownego rozpoczęcia negocjacji z talibami, zgodnie z wytycznymi zawartymi w porozumieniu, jakie przedstawiciele USA i talibów podpisali 29 lutego w Dausze. Afgański rząd nie był stroną tego układu.

Od końca lutego w atakach talibów zginęło łącznie 3560 żołnierzy i członków afgańskich sił bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl