Spotkanie afgańskich talibów z Amerykanami

Delegacja afgańskich talibów spotkała się w stolicy Pakistanu ze specjalnym wysłannikiem USA Zalmayem Khalilzadem – poinformowała agencja Reutera, powołując się na dwa pakistańskie źródła. W czwartek talibowie spotkali się w Islamabadzie z szefem pakistańskiej dyplomacji Mehmoodem Qureshim. Jest to pierwszy znany kontakt talibów i Amerykanów po tym, gdy prezydent USA Donald Trump zawiesił w ubiegłym miesiącu rozmowy na temat wycofania z Afganistanu tysięcy amerykańskich żołnierzy w zamian za gwarancje niewykorzystywania jego terytorium jako bazy do zbrojnych ataków na Stany Zjednoczone i państwa sprzymierzone.

Trump zareagował w ten sposób na dokonany w Kabulu talibski zamach bombowy, w którym zginęli amerykański żołnierz i 11 innych osób. Źródła agencji Reutera zaznaczyły jednak, że trwające ponad godzinę spotkanie nie było wznowieniem formalnych negocjacji. – Przedstawiciele Talibanu spotkali się z Zalmayem Khalilzadem. Wszystko co mogę oświadczyć to to, że Pakistan odegrał wielką rolę w przekonaniu ich, jak ważne jest to dla procesu pokojowego – powiedział agencji Reutera zastrzegający sobie anonimowość wyższy przedstawiciel pakistańskich władz. Dodał, że w trakcie potwierdzonego także przez drugie źródło spotkania nie prowadzono formalnych negocjacji, gdyż jego celem było budowanie zaufania. Dalszych szczegółów nie ujawnił.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Siedem osób zginęło w zamachu w Turcji

Co najmniej siedmiu cywilów zginęło, a dziewięciu zostało rannych w zamachu bombowym, do którego doszło w czwartek po południu w południowo-wschodniej Turcji. Tureckie władze oskarżają o przeprowadzenie ataku Partię Pracujących Kurdystanu.

Do ataku doszło w czwartek około godziny 18:00 w dzielnicy Kulp w mieście Diyarbakir. Improwizowany materiał wybuchowy został umieszczony na drodze i wybuchł w momencie, kiedy przejeżdżał na nim bus przewożący pracowników leśnych – podaje Anadolu Agency. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział, że do złapania sprawców zamachu zostaną wykorzystane wszelkie środki.

Turcja: Władze podejrzewają, że zamach przeprowadzili kurdyjscy separatyści

Władze Turcji podejrzewają, że odpowiedzialnymi za zamach bombowy przeprowadzony na południowym wschodzie kraju są członkowie Partii Pracujących Kurdów. Jest to partia polityczna i ruch separatystyczny Kurdów tureckich, który przez Unię Europejską, USA, Turcję, Australię, Kanadę, Kazachstan, Irak, Iran, Japonię i Syrię uznawany jest za organizację turystyczną. Z danych Interpolu wynika, że głównym źródłem finansowania działalności tej organizacji jest handel narkotykami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Somalia: Zamachowiec wtargnął do ratusza. Samobójczy zamach w Mogadiszu

W Mogadiszu doszło do samobójczego zamachu bombowego, w którym zginęło kilka osób – przekazała somalijska policja. Dokładny bilans ofiar nie jest znany. Ciężko ranny został także burmistrz miasta. Zamachowiec wtargnął do ratusza w stolicy Somalii, gdzie zdetonował ładunek obwiązany wokół pasa. Nie wiadomo, w jaki sposób udało mu się wejść do budynku. Jak pisze agencja prasowa Associated Press, niektórzy przedstawiciele somalijskich służb bezpieczeństwa podejrzewają, że mógł przekupić urzędników.

Atak nastąpił po rozmowie burmistrza Abdirahmana Omara Osmana z nowym wysłannikiem ONZ do Somalii Jamesem Swanem. Reuters pisze, że doszło do niego w trakcie spotkania dotyczącego bezpieczeństwa w ratuszu. Dokładny bilans ofiar nie jest znany. Reuters przypomina, że w Somalii dziennikarze mają zakaz przebywania w miejscach, gdzie doszło do zamachów. Budynki rządowe często są w Somalii celami ataków bombowych powiązanej z Al-Kaidą islamistycznej organizacji Asz-Szabab. Do tej pory do środowego zamachu nie przyznała się jednak żadna organizacja. W poniedziałek rano przed hotelem w pobliżu międzynarodowego lotniska w stolicy Somalii eksplodował samochód pułapka. Jak przekazały służby medyczne, co najmniej 17 osób zginęło, a 28 zostało rannych. Do przeprowadzenia zamachu przyznała się Asz-Szabab.

Somalia pogrążona w wojnie

Somalia jest pogrążona w krwawej wojnie domowej od 1991 roku. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty, ich ugrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach Somalii, przede wszystkim – w stolicy kraju, Mogadiszu. Ugrupowanie Asz-Szabab zostało wpisane na listę grup terrorystycznych przez Australię, Kanadę, Norwegię, Szwecję, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afganistan: Eksplozja samochodu-pułapki. Większość ofiar to uczniowie

Co najmniej ośmiu członków sił bezpieczeństwa zginęło w niedzielnym zamachu bombowym w środkowym Afganistanie przeprowadzonym przez talibów – poinformował rzecznik rządu w Kabulu. Rannych w ataku terrorystycznym zostało 49 cywilów. Samochód-pułapka eksplodował nad ranem w prowincji Ghazni.

Do przeprowadzenia zamachu przyznali się talibowie. Dziesiątki funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa zabito lub raniono – przekazał ich rzecznik Zabihullah Mudżahid. Według lokalnych władz w zamachu ranne zostały 72 osoby – poinformowała agencja Associated Press. Wiele z nich to uczniowie pobliskiej szkoły.

Kolejna runda rozmów i kolejny atak

Do zamachu doszło w czasie, gdy w Katarze trwała siódma już runda rozmów pokojowych między przedstawicielami władz Stanów Zjednoczonych i talibami w celu zakończenia wieloletniego konfliktu zbrojnego w Afganistanie. Przedstawiciele amerykańskiej administracji mówili w sobotę o postępie w negocjacjach.

Amerykańscy żołnierze w Afganistanie

W Afganistanie stacjonuje obecnie około 20 tysięcy zagranicznych żołnierzy, w większości z USA w ramach natowskiej misji Resolute Support, której celem jest szkolenie i wspieranie afgańskich sił bezpieczeństwa oraz doradzanie im. Część sił USA przeprowadza operacje antyterrorystyczne.

Pod koniec czerwca w Kabulu przebywał szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo, który w rozmowach z prezydentem Afganistanu Aszrafem Ghanim i innymi wysokimi przedstawicielami władz omawiał kwestię trwających wysiłków pokojowych i bezpieczeństwa. Dzień później w tym kraju zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy. Łącznie w Afganistanie – według danych ONZ i amerykańskiego rządu – zginęło co najmniej sześciu żołnierzy Stanów Zjednoczonych od początku roku, co najmniej 65 od 2015 roku, gdy rozpoczęła się obecna misja szkoleniowo-doradcza NATO, a ponad 2400 od 2001 roku, gdy w Afganistanie rozpoczęła się międzynarodowa interwencja wojskowa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

„IRA” bierze odpowiedzialność za zamach bombowy w Londonderry

Ugrupowanie, które przedstawiło się jako „IRA”, przesłało we wtorek gazecie „Derry Journal” oświadczenie, w którym wzięło na siebie odpowiedzialność za zdetonowanie ładunku wybuchowego w Londonderry 19 stycznia.

Według północnoirlandzkiej policji śledztwo w sprawie tego incydentu, w którym nie było ofiar, koncentruje się głownie na Nowej IRA (zwanej też Prawdziwą IRA) – jednym z niewielu odłamów Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), sprzeciwiających się wielkopiątkowemu porozumieniu pokojowemu z 1998 roku. Zakończyło ono trzy dekady przemocy w Irlandii Północnej.

– Ostrzegamy tych, którzy kolaborują z Brytyjczykami, że mają tego natychmiast zaprzestać, bo nie będzie więcej ostrzeżeń – napisano w oświadczeniu „IRA”.

Jedną z głównych obaw związanych z możliwym odrzuceniem porozumienia o warunkach wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest to, że może dojść do wznowienia niepokojów w Irlandii Płn. W tej brytyjskiej prowincji od końca lat 60. XX wieku do 1998 roku trwał konflikt między protestancką większością, chcącą pozostania pod zwierzchnictwem Londynu, a katolicką mniejszością, walczącą o zjednoczenie Irlandii. Londonderry – nazywane przez katolików Derry – to jedno z miejsc, które było najmocniej dotknięte konfliktem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

ISIS przyznało się do zamachu na Filipinach

Tak zwane Państwo Islamskie przyznało się do dzisiejszego ataku na kościół katolicki na Filipinach. W zamachu bombowym zginęło 20 osób, a 81 zostało rannych. Do dwóch eksplozji doszło podczas mszy świętej w miejscowości Jolo, na wyspie noszącej tę samą nazwę. Pierwsza bomba została zdetonowana wewnątrz Wikariatu Apostolskiego katedry, a druga wybuchła niedaleko od wejścia do katedry, na parkingu. Do drugiego wybuchu doszło, gdy na miejsce zdarzenia przybyli policjanci i wojsko.

Katedra w Jolo była już wielokrotnie celem zamachów terrorystycznych.

Islamiści zaatakowali po zeszłotygodniowym referendum w sprawie utworzenia autonomicznego regionu Bangsamoro, w którego skład miałyby wchodzić muzułmańskie części Filipin. Większość mieszkańców tego kraju to chrześcijanie.

Zamach potępiły władze Filipin, zapowiadając wzmożoną walkę z terroryzmem.
Źródło info i foto: TVP.info

Kolumbia: Zamach bombowy w akademii policyjnej. Zginęło 21 osób

Do 21 wzrósł bilans ofiar śmiertelnych samobójczego zamachu bombowego na terenie akademii policyjnej w Bogocie – poinformowała policja. Był to najkrwawszy atak w Kolumbii od 2003 roku. Trwa śledztwo mające wyjaśnić kto dokonał zamachu i co było jego motywem.

Według najnowszego bilansu w czwartkowym ataku rannych zostało 68 osób. W czterech stacjach krwiodawstwa w kolumbijskiej stolicy mieszkańcy Bogoty oddają dla nich krew.

Prezydent Kolumbii Ivan Duque ogłosił żałobę narodową.

„Wszyscy Kolumbijczycy odrzucają terroryzm i są zjednoczeni, by się mu przeciwstawić. Kolumbia jest smutna, ale nie ulegnie przemocy” – napisał na Twitterze Duque. W telewizyjnym orędziu oświadczył z kolei, że „terroryści chcą zastraszyć społeczeństwo i zaatakować państwo”. „Kolumbia pokaże, że jest silnym i zjednoczonym krajem i nie ugnie się (…)” – dodał.

Naczelny prokurator Nestor Humberto Martinez oświadczył, że eksplozję spowodował 80-kilogramowy ładunek pentolitu, silnego materiału wybuchowego, umieszczony w samochodzie dostawczym, którego kierowca staranował bramę do Akademii Policyjnej im. generała Santandera. Znajduje się ona w południowej części miasta i jest największą szkołą policyjną w Kolumbii. Agencja AP pisze, że to jedno z najlepiej chronionych miejsc w Bogocie.

Prokuratura poinformowała, że zamachowiec, który zginął w zamachu został zidentyfikowany jako Jose Aldemar Rojas Rodriguez. Był obywatelem Kolumbii i miał 56 lat. Trwa śledztwo mające wyjaśnić czy był on powiązany z nielegalnymi organizacjami zbrojnymi działającymi w Kolumbii po podpisaniu w 2016 roku porozumienia pokojowego z lewackimi partyzantami z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC).

Wskazuje się, że zamachowiec mógł być powiązany ze skrajnie lewicową Armią Wyzwolenia Narodowego (ELN), która w ostatnich miesiącach wzmogła ataki na siły bezpieczeństwa. ELN przez lata znajdowała się w cieniu FARC, ale od czasu zawarcia przez FARC porozumienia z władzami, stała się najbardziej aktywną grupą rebeliancką w Kolumbii.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Cztery ofiary zamachu na autobus turystyczny w Gizie

Do czterech osób wzrósł bilans ofiar śmiertelnych zamachu bombowego na autobus turystyczny w Gizie w Egipcie. Zabici to dwóch wietnamskich turystów i egipski przewodnik. 10 osób zostało rannych. O śmierci obywatela Egiptu poinformował premier tego państwa Mustafa Kamal el-Madbuli. Do eksplozji doszło niedaleko piramid w Gizie. Bomba była ukryta pod murem i wybuchła w pobliżu autobusu z turystami.

Na zdjęciach w mediach społecznościowych widać całkowicie spalony pojazd. W autobusie w trakcie wybuchu przebywało 14 osób; tylko dwóm osobom z pojazdu udało się wyjść z zamachu bez szwanku. Na miejscu ataku działają służby bezpieczeństwa.

Według wstępnych informacji ładunek wybuchowy był domowej roboty. Na razie żadna z organizacji terrorystycznych nie przyznała się do przeprowadzenia zamachu. Trwa śledztwo mające na celu zidentyfikowanie sprawców ataku.

Egipt walczy z radykalną islamską partyzantką, która dokonała wielu ataków, głównie na półwyspie Synaj, gdzie armia prowadzi od lutego zakrojoną na szeroką skalę ofensywę. Piątkowy atak jest jednak pierwszym od dwóch lat na zagranicznych turystów w Egipcie – zauważa AP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bomba, która zabiła w Jemenie 40 dzieci, została wyprodukowana w Stanach

Bomba użyta w ataku saudyjskiej koalicji na szkolny autobus w Jemenie została wyprodukowana w Stanach Zjednoczonych i oficjalnie sprzedana Rijadowi – podaje CNN. W ataku, do którego doszło 9 sierpnia, zginęło 51 osób, z czego 40 to dzieci. – Krzyczałem w złości, wokół mnie kobiety zaczęły upadać na ziemię – wspomina Zeid Al Homran, ojciec dwóch chłopców, którzy zginęli w ataku. – Ludzie wykrzykiwali imiona swoich dzieci. Próbowałem powiedzieć tym kobietom, że to nie może być prawda. Wtedy jakiś mężczyzna biegnąc przez tłum zaczął krzyczeć, że samolot uderzył w autobus – dodaje zrozpaczony mężczyzna. Został mu jedynie pięcioletni syn.

Zginęły dziesiątki dzieci

Bomba, która spadła tamtego dnia na szkolny autobus zabiła 51 osób, w tym 40 dzieci – poinformował w zeszłym tygodniu jemeński minister zdrowia. Jak dodał 79 osób – w tym 56 dzieci – zostało rannych. Dzieci podróżujące autokarem jechały właśnie na targ w Dahjan, w muhafazie Sada w północno-zachodnim Jemenie. Śmierć tych ludzi była wynikiem nalotu przeprowadzonego przez międzynarodową koalicję pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Ta poinformowała w oświadczeniu, że przeprowadziła nalot na pozycje, w których znajdowały się wyrzutnie rakiet służące do atakowania saudyjskiego miasta Jizan. Oskarżyła też Hutich wspieranych przez Iran o wykorzystywanie dzieci jako żywych tarcz.

Arabia Saudyjska odpiera zarzuty o celowe atakowanie cywili i nazywa incydent „legalną militarną operacją” i akcją odwetową na atak balistyczny przeprowadzony przez Hutich dzień wcześniej. – Zobaczyłem, jak bomba uderza w autobus – relacjonuje jeden ze świadków. – Rozerwała go wśród sklepów i rozrzuciła ciała na drugą stronę budynków. Ciała były wszędzie – wspomina. Jak pisze CNN, część zwłok była tak zmasakrowana, że ich identyfikacja okazała się niemożliwa. Wokół leżały fragmenty szkolnych książek, szczątki autobusu i nadpalone plecaki.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Dżihadyści przeprowadzili krwawy zamach przed lokalem wyborczym w Pakistanie

Co najmniej 29 osób zginęło, a ponad 30 zostało rannych w samobójczym zamachu bombowym, do którego doszło w środę w pobliżu lokalu wyborczego w mieście Kweta na zachodzie Pakistanu w dniu wyborów parlamentarnych – informuje Reuters. – Zamachowiec samobójca uderzył motocyklem w pojazd policyjny przed lokalem wyborczym – powiedział agencji EFE policyjny rzecznik Muhammed Ramzan. Jak dodał, wśród ofiar śmiertelnych są wyborcy czekający na oddanie głosu oraz co najmniej trzech policjantów.

Associated Press i Reuters piszą, powołując się na przedstawicieli lokalnych władz szpitalnych, odpowiednio o 31 i 29 ofiarach śmiertelnych. Według obu agencji rannych zostało 35 osób. Kilkoro rannych jest w stanie krytycznym, co oznacza, że ostateczny bilans ofiar śmiertelnych może wzrosnąć.

Dżihadyści biorą na siebie odpowiedzialność

Do ataku przyznało się tak zwane Państwo Islamskie (IS) za pośrednictwem propagandowej agencji Amak. IS nie przedstawiło jednak dowodów na poparcie swej deklaracji. Wcześniejsze doniesienia agencyjne mówiły, że zamachowiec wysadził się w powietrze w środku kolejki ustawionej przed lokalem wyborczym i obok policyjnego pojazdu, a celem był wysoki rangą funkcjonariusz policji, który chciał sprawdzić zabezpieczenia lokalu, a także że zamachowiec „próbował wejść do lokalu wyborczego i wysadził się w powietrze, gdy policja chciała go aresztować”.

Zamach w dniu wyborów

W Pakistanie trwają w środę wybory do niższej izby parlamentu, Zgromadzenia Narodowego, oraz do czterech parlamentów prowincji. W sondażach prowadzą: partia byłego krykiecisty Imrana Khana, Pakistański Ruch na rzecz Sprawiedliwości (PTI), oraz Pakistańska Liga Muzułmańska Nawaz (PML-N) byłego premiera, skazanego za korupcję Nawaza Sharifa. Oczekuje się, że żadne z ugrupowań nie zdobędzie większości. Zwycięzca wyborów będzie musiał zmierzyć się z wieloma palącymi problemami kraju, od kryzysu gospodarczego i walutowego, przez pogarszające się relacje z USA, po niedobory wody.

Przywódcy tych partii potępili atak w Kwecie i wyrazili współczucie bliskim ofiar, wspominając też o próbie zakłócenia demokratycznego procesu wyborczego. Do zabezpieczenia wyborów władze skierowały ok. 370 tys. żołnierzy i 450 tys. policjantów. Podczas ataków w kampanii wyborczej zginęło w Pakistanie ponad 180 osób. Wcześniej w lipcu zamachowiec samobójca zabił blisko 150 ludzi na wiecu wyborczym w miejscowości Mastung położonej w tej samej co Kweta prowincji Beludżystan. Do ataku przyznało się IS. Po ataku w Kwecie komisja wyborcza ogłosiła, że ze względów bezpieczeństwa w kilku okręgach Beludżystanu zawieszono łączność komórkową i działanie internetu. We wtorek wieczorem sekretarz komisji Babar Yaqub poinformował o pogróżkach pod adresem personelu komisji i kandydatów i wymierzonych w lokale wyborcze.
Źródło info i foto: tvn24.pl