Samobójczy zamach w Kabulu. 18 osób straciło życie

Do co najmniej 18 wzrosła liczba zabitych, a do 57 liczba rannych w samobójczym zamachu bombowym, do którego doszło w sobotę przed centrum edukacyjnym w Kabulu – poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych Afganistanu. Do ataku przyznało się tak zwane Państwo Islamskie. Wcześniejszy bilans mówił o co najmniej 13 ofiarach śmiertelnych i 30 rannych.

Afgańskie MSW przekazało, że ataku dokonał zamachowiec samobójca, a celem było centrum edukacyjne Kawsar-e-Danisz w zachodniej części afgańskiej stolicy. – Kamikadze, który chciał wejść do centrum edukacyjnego, został zidentyfikowany przez ochronę. Wysadził się w powietrze w alejce prowadzącej do ośrodka – powiedział cytowany przez agencję AFP rzecznik MSW Tarik Arian.

„W Kabulu zdetonowano duży ładunek wybuchowy”

Od związków z tym atakiem odżegnał się wcześniej rzecznik afgańskich talibów. Krótko potem do zamachu przyznała się ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). W wiadomości zamieszczonej w mediach społecznościowych, w tym w komunikatorze Telegram, dżihadyści z IS przekazali, że „w Kabulu zdetonowano duży ładunek wybuchowy”. Zachodnia część Kabulu zamieszkana jest w większości przez szyicką mniejszość Hazarów, która regularnie jest celem ataków ze strony IS, a także talibów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afganistan: Atak ISIS na więzienie w Dżalalabadzie

Co najmniej trzy osoby zginęły, a 24 zostały ranne w niedzielnym ataku na więzienie w Dżalalabadzie na wschodzie Afganistanu. Do ataku, przeprowadzonego przez zamachowca samobójcę i wielu uzbrojonych napastników, przyznało się dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS). Po serii eksplozji przed więzieniem wywiązały się ostre starcia między napastnikami i agańskimi siłami bezpieczeństwa. Trwająca kilka godzin wymiana ognia była kontynuowana w niedzielę 2 sierpnia wieczorem, dlatego bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć – powiedział agencji AP rzecznik gubernatora prowincji Nangarhar, której stolicą jest Dżalalabad.

Do niedzielnego ataku doszło dzień po ogłoszeniu przez afgański wywiad, że wysoki rangą dowódca IS został zabity przez afgańskie siły specjalne właśnie niedaleko Dżalalabadu.
Źródło info i foto: interia.pl

Matka nożownika z Londynu zabrała głos

– Rozmawiałam z nim przez telefon w niedzielę. Powiedział: mamo, przyrządzisz mi mutton biryani? – zdradziła stacji Sky News matka zamachowca z Londynu, Haleema Faraz Khan. 20-letni Sudesh Amman zranił w niedzielę nożem trzy osoby na ruchliwej ulicy Streatham w stolicy Wielkiej Brytanii. Zastrzeliła go policja. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie.

– Gdy pierwszy raz usłyszałam o zamachu, miałam przeczucie, że mój syn jest za to odpowiedzialny. Dzwoniłam do niego zaraz po ataku. Nie odbierał. To był dobry, grzeczny chłopak – przyznała Khan.

Kobieta widziała się z synem w czwartek przed zamachem. – Wyglądał „normalnie” – mówiła.

Przedterminowo wyszedł na wolność

Zamachowiec zaatakował w niedzielę po godzinie 14:00 na Streatham w południowym Londynie. Zranił nożem trzy osoby, po czym zastrzelili go policjanci. 20-letni sprawca, który mieszkał w północno-zachodniej części miasta, w styczniu został przedterminowo zwolniony z więzienia. Zamiast po 3 latach, wyszedł po półtora roku.

Odbywał tam wyrok za przestępstwa o charakterze terrorystycznym, m.in. za kolportowanie treści zachęcających do walki w imię Allaha.

„Zradykalizował się w więzieniu”

Haleema Faraz Khan podkreśliła, że syn zradykalizował się w zakładzie karnym w Belmarsh oraz oglądając w sieci propagandowe islamistyczne materiały.

– Stał się bardziej religijną, zamkniętą osobą. (…) Oglądał filmy, które zrobiły mu pranie mózgu – dodała jego matka.

Kobieta zaznaczyła, że przed pobytem w odosobnieniu syn zachowywał się inaczej. Był „dobry, grzeczny, zawsze uśmiechnięty”. Przyjaciel Ammana z Park High School w Stanmore, do którego zamachowiec uczęszczał w latach 2011-2016, również przyznał, że nie wykazywał on oznak ekstremizmu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak-bohater z London Bridge wydał oświadczenie

Polak, który stoczył bohaterską walkę z terrorystą na London Bridge, wydał oświadczenie ws. zajścia. Opowiedział m.in. o tym, jak znalazł się w grupie osób próbujących powstrzymać nożownika. „Kiedy zaczął się atak, działałem instyntkownie” – napisał i poprosił o to, by uszanować jego prywatność.

Londyńska policja opublikowała oświadczenie 38-letniego Łukasza, którego interwencja zapobiegła dalszemu rozlewowi krwi podczas ataku nożownika na London Bridge. W zamachu zginęła dwójka studentów Cambridge – 23-letnia Saskia Jones i 25-letni Jack Merrit. Brytyjskie media już wcześniej zaznaczały, że ofiar nożownika mogłoby być dużo więcej, gdyby nie interwencja świadków, którzy – nie zważając na własne bezpieczeństwo – rzucili się, by obezwładnić mężczyznę

Oświadczenie Polaka po ataku na London Bridge: ” Podczas ataku działałem instynktownie”

W oświadczeniu Polak zaznaczył, że nie trzymał kła narwala, a kij, który znalazł w restauracji. To w budynku, z którym znajduje się restauracja, nożownik zaczął atakować ludzi. W oświadczeniu czytamy:

W piątkowe popołudnie 29 listopada pracowałem normalnie w Fishmongers Hall, kiedy wydarzyło się coś niewyobrażalnego i doszło do tragicznego ataku terrorystycznego. Wraz z kilkoma innymi osobami próbowałem powstrzymać mężczyznę, który atakował ludzi w budynku. Użyłem drąga, który znalazłem, ktoś inny trzymał kieł narwala.

Łukasz przyznał, że już wtedy został zaatakowany, ale i tak pobiegł za terrorystą w stronę mostu:

Mężczyzna mnie zaatakował, po czym wybiegł z budynku. Byłem w grupie, która za nim podążyła i zatrzymała na moście. Zostałem pchnięty nożem, a później trafiłem do szpitala. Jestem wdzięczny, że mogłem wrócić do domu.

Jego szef, Toby Williamson, w rozmowie z mediami zdradził, że w pewnym momencie Łukasz został sam na sam z terrorystą, co dało innym ludziom czas na ucieczkę:

W pewnym momencie uderzył zamachowca w klatkę piersiową i odbił się od niej, wtedy wiedział już, że coś jest nie tak. A on miał na sobie tę kamizelkę. Później doszło do walki między nimi z użyciem noża. Łukasz został zraniony aż pięć razy. Był ciężko ranny, ale ani przez chwilę się nie zawahał. Później dołączyły do niego dwie lub trzy osoby. Napastnik uciekł po schodach, Łukasz biegł tuż za nim: był ranny, ale walczył do końca – opisywał. Łukasz podkreślił, że jego zachowanie w tej kryzysowej sytuacji było instynktowne. Poprosił też, by uszanować jego prywatność i dać czas na rekonwalescencję:

Kiedy doszło do ataku, działałem instynktownie. Próbuję teraz jakoś się uporać z traumą wywołaną przez to zajście i chciałbym, by pozwolono mi to zrobić w prywatności i ze wsparciem mojej rodziny.

Polak na końcu swojego oświadczenia przekazał wyrazy współczucia rodzinom ofiar nożownika: „Chciałbym przekazać swoje kondolencje rodzinom, które straciły ukochane osoby. Wysyłam im wyrazy wsparcia oraz wszystkim, którzy ucierpieli przez ten bezsensowny atak”.

Zamachowcem był 28-letni Usman Khan. Zabił dwie osoby, ranił trzy, w tym właśnie Łukasza. Media podkreślają, że walczący z nożownikiem mężczyźni podjęli się starcia, gdy wydawało się, że kamizelka, którą miał na sobie, zawierała ładunki wybuchowe. Jak się później okazało tzw. pas szahida Khana zawierał w sobie jedynie imitacje ładunków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Wśród ofiar strzelaniny w Dayton jest 22-letnia siostra zamachowca i jej chłopak

Dziewięć osób zginęło z rąk zamachowca w barze w Dayton (Ohio) w USA. Wśród ofiar jest 22-letnia Megan Betts i jej chłopak. Policja potwierdziła, że Betts była siostrą 24-latka, który otworzył ogień.

Minionej nocy uzbrojony w kamizelkę kuloodporną i karabin mężczyzna otworzył ogień do ludzi w znanej z licznych restauracji i nocnych klubów dzielnicy Oregon w Dayton. Minutę później na miejscu pojawili się policjanci, którzy zastrzelili sprawcę. Wiadomo, że za zamachem stał 24-letni Connor Betts. Zabił 9 a ranił ponad 20 osób.

Strzelanina w Dayton. Zamachowiec zabił własną siostrę

– Gdyby nie szybka akcja policji zginęłyby setki ludzi – powiedział później burmistrz Dayton Nan Waley. Policja poinformowała, że motyw mordercy nie jest na razie znany. Służby przeszukały jego mieszkanie.

W zamachu zginęła m.in. Megan Betts, media już wcześniej informowały, że to siostra zamachowca. Niedługo po nieoficjalnych doniesieniach, potwierdziła to policja. Razem z 22-latką zginął jej chłopak.

To druga strzelanina, do której doszło w krótkim odstępie czasu w USA. Wcześniej w sobotę uzbrojony w półautomatyczny karabin AK-47 mężczyzna zaczął strzelać do ludzi na parkingu przed supermarketem Walmart w El Paso w Teksasie. Następnie wszedł do zatłoczonego sklepu. Zginęło 20 osób, a 26 zostało rannych. Zamachowiec wcześniej opublikował w internecie antyimigrancki manifest. Miał też chwalić zamachowca z Christchurch w Nowej Zelandii. W tamtejszym meczecie zabito 51 osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Somalia: Zamachowiec wtargnął do ratusza. Samobójczy zamach w Mogadiszu

W Mogadiszu doszło do samobójczego zamachu bombowego, w którym zginęło kilka osób – przekazała somalijska policja. Dokładny bilans ofiar nie jest znany. Ciężko ranny został także burmistrz miasta. Zamachowiec wtargnął do ratusza w stolicy Somalii, gdzie zdetonował ładunek obwiązany wokół pasa. Nie wiadomo, w jaki sposób udało mu się wejść do budynku. Jak pisze agencja prasowa Associated Press, niektórzy przedstawiciele somalijskich służb bezpieczeństwa podejrzewają, że mógł przekupić urzędników.

Atak nastąpił po rozmowie burmistrza Abdirahmana Omara Osmana z nowym wysłannikiem ONZ do Somalii Jamesem Swanem. Reuters pisze, że doszło do niego w trakcie spotkania dotyczącego bezpieczeństwa w ratuszu. Dokładny bilans ofiar nie jest znany. Reuters przypomina, że w Somalii dziennikarze mają zakaz przebywania w miejscach, gdzie doszło do zamachów. Budynki rządowe często są w Somalii celami ataków bombowych powiązanej z Al-Kaidą islamistycznej organizacji Asz-Szabab. Do tej pory do środowego zamachu nie przyznała się jednak żadna organizacja. W poniedziałek rano przed hotelem w pobliżu międzynarodowego lotniska w stolicy Somalii eksplodował samochód pułapka. Jak przekazały służby medyczne, co najmniej 17 osób zginęło, a 28 zostało rannych. Do przeprowadzenia zamachu przyznała się Asz-Szabab.

Somalia pogrążona w wojnie

Somalia jest pogrążona w krwawej wojnie domowej od 1991 roku. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty, ich ugrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach Somalii, przede wszystkim – w stolicy kraju, Mogadiszu. Ugrupowanie Asz-Szabab zostało wpisane na listę grup terrorystycznych przez Australię, Kanadę, Norwegię, Szwecję, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Tunezyjska policja powstrzymała zamachowca-samobójcę

Mężczyzna, który miał na sobie pas szahida, próbował uciec przed tunezyjskimi agentami służb. Policja okrążyła go i zlikwidowała, zanim zdążył odpalić ładunek.

Okazało się, że mężczyzna to poszukiwany przez policję radykalny islamista Aymen Smiri. Policja otworzyła ogień, gdy Smiri zaczął stawiać opór – poinformował rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych. Dodał, że oprócz zamachowca-samobójcy nikt nie zginął.

Reuters pisze, że według świadków to nie służby specjalne zlikwidowały potencjalnego terrorystę, ale on sam targnął się na swe życie, gdy został otoczony przez funkcjonariuszy. W ocenie świadków eksplozja wywołana zdetonowaniem ładunku „była bardzo silna”. To kolejny z zamachów bombowych, do jakich doszło w ostatnich dnia w Tunisie. W czwartek miały miejsce dwa ataki na funkcjonariuszy policji, w których zginął jeden oficer i kilkanaście osób odniosło rany. Do obydwu ataków przyznało się Państwo Islamskie.

Tunezyjskie siły bezpieczeństwa są regularnym celem ugrupowań działających głównie w regionach górskich przy granicy z Algierią. Od 2011 r., gdy obalony został prezydent Zin el-Abidine Ben Ali i zakończyła się dyktatura, siły wojskowe i policja starają się zneutralizować zagrożenie terrorystyczne. Sytuacja poprawiła się po poważnych atakach terrorystycznych, do jakich doszło w 2015 roku, gdy podjęto działania na rzecz ochrony bezpieczeństwa. W zamachach tych zginęło 60 zagranicznych turystów i 13 funkcjonariuszy tunezyjskich służb.

Po trzech latach zamachowcy znowu przypomnieli o sobie. W październiku 2018 r. 30-letnia samobójczyni wysadziła się w powietrze przed wejściem do jednego z hoteli przy alei Habiba Burgiby, będącej główną arterią stolicy Tunezji. W zamachu obrażenia odniosło 15 osób, w tym – 10 policjantów.

Ten samobójczy zamach był „odosobnionym aktem” – podkreślały wówczas władze, zaniepokojone perspektywą omijania Tunezji przez turystów, którzy właśnie w 2018 r. zaczęli ponownie odwiedzać ten kraj. Dochody z turystyki są niezwykle ważne dla zmagającej się z kryzysem gospodarczym Tunezji. Najnowsza seria ataków wydaje się przeczyć tezie o odosobnionym charakterze tych ataków.
Źródło info i foto: onet.pl

Nożownik zaatakował w Melbourne. Inspirował się Państwem Islamskim

Mężczyzna, który podłożył w piątek ogień w ciężarówce z butlami gazowymi w centrum Melbourne i ugodził śmiertelnie nożem jedną osobę, inspirował się Państwem Islamskim, choć nie miał bezpośrednich związków z tym ugrupowaniem – podała w sobotę policja. Zamachowca zidentyfikowano jako urodzonego w Somalii 30-letniego Hassana Chalifa Shire Alego; podano, że zradykalizował się on pod wpływem Państwa Islamskiego i był znany wcześniej policji. Podczas ataku został postrzelony przez policjantów i zmarł w szpitalu.

Według policji paszport Shire Alego był nieważny od 2015 roku; służby wywiadu twierdzą, że planował wyjazd do Syrii, jednak uważano, że nie stanowi on zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego.

„Myślę, że Shire Ali był zainspirowany Państwem Islamskim. Nie uważamy, aby miał bezpośrednie kontakty z tym ugrupowaniem; zradykalizował się pod wypływem jego propagandy” – powiedział Ian McCartney, zastępca komisarza australijskiej policji federalnej.

Do ataku doszło w piątek w centrum Melbourne w ruchliwej dzielnicy handlowej, chwilę przed szczytem komunikacyjnym. Somalijczyk zaatakował nożem przechodniów, raniąc śmiertelnie 74-letniego Sisto Malaspinę, współwłaściciela słynnej w mieście kawiarni „Pellegrini”.

Przedstawiciele policji stanu Wiktoria poinformowały, że w związku z atakiem nożownika przeszukały dwie nieruchomości w mieście, lecz nie podano wyników tego przeszukania.
Źródło info i foto: interia.pl

Zamachowiec samobójca wysadził się przed bramą największego więzienia w Afganistanie

Zamachowiec samobójca wysadził się w środę w Kabulu przed bramą największego więzienia w Afganistanie. Co najmniej sześć osób poniosło śmierć, a trzy zostały ranne – poinformowały lokalne władze. Dotychczas nikt nie przyznał się do tego zamachu. Minister spraw wewnętrznych Afganistanu Nadżib Danisz oświadczył, że zamachowiec zdetonował ładunek wybuchowy w pobliżu samochodu należącego do personelu więzienia Pul-e-Charkhi w Kabulu.

– Napastnik podszedł do samochodu zaparkowanego przed bramą w celu przeszukania go przez strażników i wysadził się zanim pojazd zdołał wjechać na teren więzienia – poinformował anonimowy przedstawiciel władz. Według lokalnego serwisu internetowego w samochodzie znajdowały się kobiety – funkcjonariuszki więzienia.

Więzienie pełne talibów

W zajmującym duży obszar więzieniu Pul-e-Charkhi odbywają kary setki więźniów. Wśród nich są dziesiątki talibów, którzy walczą zbrojnie w celu obalenia władz centralnych w Kabulu i przywrócenia w kraju prawa szariatu. Na razie nikt nie przyznał się do ataku. W przeszłości odpowiedzialność za zamachy w Afganistanie brali zarówno bojownicy talibscy, jak i dżihadyści z tak zwanego Państwa Islamskiego (IS).
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kanada: Zamachowiec z Toronto nienawidził kobiet. Wychwalał mordercę z Isla Vista

Mężczyzna, który dokonał masowego zabójstwa w Toronto, uważał, że kobiety są winne jego niepowodzeń i wychwalał napastnika, który w 2014 roku – kierowany podobnymi pobudkami – zabił 6 osób. W poniedziałek 25-letni Alek Minassian wjechał wynajętą furgonetką w przechodniów na ulicy w Toronto. Zginęło 10 osób, a ranił 15. Został zatrzymany przez policję.

„Rebelia inceli”

Minassian tuż przed atakiem opublikował na Facebooku post, w którym nawiązał do działającej na portalu Reddit grupy „incel” , której nazwa jest skrótem od określenia „mimowolny celibat” (ang. involuntary celibate). Mizoginistyczna grupa zrzeszała młodych mężczyzn, którzy mieli kłopoty z nawiązaniem relacji z kobietami i to je obwiniali za swoje niepowodzenia. W ubiegłym roku Reddit zamknął grupę ze względu na pojawiające się tam przemocowe zachowania. 

„Rebelia Inceli się rozpoczęła! Obalimy wszystkich Chads i Stacys. Chwała Najwyższemu Gentelmanowi Elliotowi Rodgerowi” – pisał Minassian. „Chads i Stacys” to slangowe określenia na osoby, które nie mają problemów z nawiązywaniu relacji międzyludzkich. 

Wspomniany w poście Elliot Rodger to 23-letni seryjny zabójca, który w 2014 roku w miejscowości Isla Vista zamordował 6 studentów kalifornijskiego uniwersytetu i 14 ranił. Otoczony przez policję popełnił samobójstwo.

Rodger krótko przed popełnieniem zbrodni zamieścił w sieci nagranie, w którym informował, że „dziewczyny nigdy nie czuły do niego pociągu”, przez co „był zmuszony wieść egzystencję samotności, odrzucenia i niespełnionych pragnień”. W „dniu odwetu” zamierzał zaś „zarżnąć każdą zepsutą, wypchaną blond dz***ę, którą spotka w żeńskim klubie uniwersyteckim. – Skoro nie mogę was mieć, dziewczyny, zniszczę was… – mówił.

„Nieszkodliwy dziwak”

Media dotarły do osób, które chodziły do szkoły z napastnikiem. Większość z nich nazywa go „społecznie nieprzystosowanym” i podejrzewa, że mógł cierpieć z powodu zaburzeń psychicznych. Jednocześnie byli koledzy twierdzą, że Minassian był „nieszkodliwy”. Jedna z osób była zdziwiona, że mężczyzna miał prawo jazdy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl