Niemcy: Atak na synagogę w Halle. Sprawca transmitował atak w sieci

Horst Seehofer, szef niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, stwierdził, że – bazując na dotychczasowych informacjach – można założyć antysemickie podłoże ataku w Halle. 27-latek transmitował wszystko w sieci, prawdopodobnie zainspirowany sprawcą zamachu w Christchuch, gdzie zginęło ponad 50 osób.

– Bazując na bieżących informacjach musimy założyć, że to był atak antysemicki. Według biura prokuratury federalnej istnieje wystarczająca ilość wskazówek by uznać, że był to prawdopodobnie prawicowy, ekstremistyczny motyw – stwierdził w oświadczeniu Horst Seehofer. Minister przyznał, że sprawca był świetnie uzbrojony i próbował wedrzeć się do synagogi w Halle. „Der Spiegel” poinformował, że mężczyzna, który otworzył ogień, to 27-letni Stephan B., mieszkaniec kraju związkowego Saksonia-Anhalt. Policjanci mają dysponować nagraniem z kamery napastnika.

Halle. Sprawca transmitował atak przed synagogą

Jak podaje agencja AP, sprawca nagrywał atak i transmitował na żywo w serwisie Twitch – popularnej platformie dla miłośników gier wideo. Władze Twitcha informowały, że „pracują, by jak najszybciej usunąć te treści”. Poinformowały też, że każde konto, którego właściciel powiela transmisję tego „odrażającego czynu” będzie blokowane. Rita Katz, szefowa organizacji Site Intelligence Group, która zajmuje się obserwowaniem ekstremizmów, również informuje o opublikowanym wideo. Na 35-minutowym nagraniu słychać, jak sprawca – jeszcze – przed atakiem mówi:

Uważam, że Holokaust nigdy się nie wydarzył, feminizm jest przyczyną spadku urodzeń na Zachodzie, a ten jest kozłem ofiarnym masowej imigracji. Źródłem wszystkich tych problemów są Żydzi.

Władze Niemiec nie nazywają zdarzenia zamachem terrorystycznym, ale sprawę od lokalnej policji przejęła prokuratura federalna, co zgodnie z procedurami ma miejsce, gdy zachodzą podejrzenia o terroryzm lub polityczny ekstremizm. Wbrew początkowym doniesieniom sprawca prawdopodobnie działał w pojedynkę. Policja odwołała wieczorem stan zagrożenia w Halle.

Strzelanina w Halle

W strzelaninie nieopodal synagogi w Halle zginęły dwie osoby. Do zdarzenia doszło w środę, w dniu Jom Kippur – najważniejszego żydowskiego święta. Sprawca próbował wedrzeć się do domu modlitwy, gdzie przebywało kilkadziesiąt osób. Strzelił trzykrotnie w drzwi synagogi i próbował rzucać w nie materiałami wybuchowymi, jednak bezskutecznie – ludzie w środku zdążyli zabarykadować wejście. Wówczas Stephan B. zastrzelił przypadkową kobietę i odjechał kilka ulic dalej, do baru z kebabem. Tam zabił jeszcze jedną osobę. Mężczyzna po wejściu do baru miał problem z bronią, której prawdopodobnie nie potrafił obsługiwać. Dzięki temu kilka osób zdążyło uciec, choć były zaledwie kilka metrów od niego.

Sprawca został postrzelony przez policję, ale zdołał odjechać wypożyczonym autem. We wsi Landsberg podjechał do zakładu mechanicznego, gdzie zażądał nowego samochodu, postrzelił pracownika zakładu, który próbował go powstrzymać i ukradł taksówkę. W końcu został schwytany, gdy zderzył się z ciężarówką.

Jak informuje „The Telegraph”, w ostatnim czasie służby wywiadowcze informowały o rosnącym prawicowym ekstremizmie w regionie. Halle jest znanym centrum sympatyków skrajnej prawicy, zwłaszcza Identytaryzmu. Ruch był oskarżany o związki z Brentonem Tarrantem, zamachowcem z nowozelandzkiego Christchurch, którym – sądząc po nagraniu – inspirował się sprawca ataku na synagogę.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe fakty dotyczące eksplozji w Ankarze

Czwartkowa eksplozja w jednym z urzędów podatkowych w Ankarze była zamachem bombowym, a nie wypadkiem spowodowanym wyciekiem gazu, jak początkowo przypuszczano – poinformowały w piątek tureckie władze.

Według biura gubernatora Ankary mężczyzna podejrzany o dokonanie tego zamachu został zabity podczas operacji policyjnej. Władze twierdzą, że szkolił się z bojownikami kurdyjskimi w Syrii, a do Turcji przedostał się nielegalnie. Zidentyfikowano go dzięki nagraniom kamer monitoringu, na których widać, jak pozostawia przed wejściem do urzędu torbę. Jak ustalono, znajdowała się w niej bomba. 

Poinformowano o zatrzymaniu ośmiu osób powiązanych z zamachowcem.

Czwartkowa eksplozja, która uszkodziła budynek urzędu podatkowego w dzielnicy Cukurambar, nie spowodowała ofiar w ludziach. Associated Press zwraca uwagę, że zamachu dokonano w czasie, kiedy wojsko tureckie prowadzi w Syrii ofensywę, której celem jest wyparcie milicji kurdyjskich z rejonu Afrin. Ankara twierdzi, że tamte milicje kurdyjskie YPG (Ludowe Jednostki Samoobrony) są powiązane z rebeliantami kurdyjskimi w Turcji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Donald Trump chce kary śmierci dla zamachowca z Nowego Jorku

„Zabił osiem osób, poważnie ranił 12. POWINIEN DOSTAĆ KARĘ ŚMIERCI!” – napisał prezydent USA w czwartek na Twitterze, odnosząc się do sprawy zamachowca z Uzbekistanu zatrzymanego po ataku na Manhattanie. „Terrorysta z Nowego Jorku był zadowolony, gdy prosił o powieszenie flagi ISIS [tak zwanego Państwa Islamskiego – przyp.red.] w jego sali w szpitalu. Zabił osiem osób, poważnie ranił 12. POWINIEN DOSTAĆ KARĘ ŚMIERCI!” – napisał Donald Trump. BBC wskazuje, że kara śmierci została zniesiona w stanie Nowy Jork.

Wcześniej amerykański prezydent wspominał, że weźmie pod uwagę osadzenie 29-letniego pochodzącego z Uzbekistanu Sajfullo Sajpowa w więzieniu dla terrorystów w amerykańskiej bazie wojskowej w Guantanamo na Kubie.

Taranował ludzi furgonetką

Co najmniej osiem osób zginęło, kiedy Sajpow wjechał we wtorek wynajętą furgonetką na ścieżkę rowerową na nowojorskim Manhattanie. Napastnik, który został postrzelony, przybył legalnie do USA w 2010 roku i osiedlił się na Florydzie. Jest posiadaczem zielonej karty przyznanej mu w loterii wizowej. Sprawca planował wykonanie ataku przez kilka tygodni. W użytym przez niego samochodzie znaleziono kilka noży oraz ręcznie napisany list w języku arabskim, w którym podkreślił, że IS „będzie istniało wiecznie”.

Sajpow przebywa w szpitalu. Powiedział śledczym, że jest zadowolony, z tego co zrobił i zadeklarował, że chciał zabić maksymalnie wiele osób. Poprosił, by w jego szpitalnym pokoju powieszono flagę IS.

Grozi mu dożywocie. Prokurator wspomina o karze śmierci

Mężczyzna został oskarżony o spowodowanie śmierci ośmiu osób oraz o wspieranie materialne zagranicznej organizacji terrorystycznej, za co grozi mu dożywocie. Prokurator Manhattanu Joon Kim wspominał też o procedurze, dzięki której możliwe byłoby domaganie się dla niego kary śmierci.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Brytyjska policja opublikowała kolejne zdjęcia zamachowca z Manchesteru

Brytyjska policja opublikowała zdjęcia zamachowca z Manchesteru, Salmana Abediego, stojącego na ulicy z dużą, niebieską walizka na kółkach. Ujęcia zarejestrowano kilka godzin przed atakiem. Mężczyzna był widziany z walizką w dniu zamachu, jednak nie wykorzystał jej do ataku.

Policja apeluje i prosi o kontakt wszystkich, którzy widzieli Abediego przed zamachem, szczególnie od 18 do 22 maja. Podkreślono, że nie ma informacji jakoby w walizce znajdowały się niebezpieczne materiały, jednak policja apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w przypadku jej znalezienia. Służby nadal czekają na jakiekolwiek zdjęcia i filmy, które mogą pomóc w wyjaśnieniu okoliczności zamachu. Osoby posiadające nagrania proszone są o wysyłanie ich za pośrednictwem specjalnej platformy internetowej.
Źródło info i foto: interia.pl

Oskarżony o zamach w rosyjskim metrze zeznał, że pomagał nieświadomie

Podejrzany o organizację ataku w petersburskim metrze Abror Azimow oświadczył dziś w sądzie w Moskwie, że w przygotowaniu zamachu, w którym 3 kwietnia zginęło 15 osób łącznie z zamachowcem, uczestniczył nieświadomie. Podczas wstępnego przesłuchania 27-letni Azimow, pochodzący z Kirgistanu obywatel Rosji, podkreślił, że jego udział w przygotowywaniu ataku był pośredni i polegał jedynie na wykonywaniu poleceń. – Mam w tym swój udział, ale nie bezpośredni. Dostałem rozkaz. Nie byłem świadom, że uczestniczę w akcji terrorystycznej – powiedział Azimow w sądzie.

Według śledczych Azimow „szkolił kamikadze Akbarżona Dżaliłowa”, również pochodzącego z Kirgistanu obywatela Rosji, który prawdopodobnie dokonał zamachu. Dziś sąd podjął decyzję, że Azimow, zatrzymany dzień wcześniej w okolicach Moskwy, pozostanie w tymczasowym areszcie do 3 czerwca. Azimow jest dziewiątym zatrzymanym w sprawie zamachu w petersburskim metrze. Pozostałych podejrzanych zatrzymano 6 kwietnia w Petersburgu i Moskwie. Siedmiu z nich pochodzi z państw Azji Środkowej. Z akt sprawy wynika, że trzech podejrzanych, w tym Azimow, pracowało w tej samej restauracji pod Moskwą.

3 kwietnia po południu 23-letni Dżaliłow zdetonował ładunek wybuchowy w wagonie metra w Petersburgu. Eksplozja nastąpiła między stacjami Siennaja Płoszczad i Technołogiczeskij Institut.

Na razie nie są znane motywy działania terrorysty. Komitet Śledczy bada ewentualne związki mężczyzny z dżihadystycznym Państwem Islamskim, które do tego ataku się nie przyznało. Znajomi Dżaliłowa mówili, iż przejawiał on zainteresowanie islamem. Na razie nie ma dowodów na jego przynależność do jakiejkolwiek organizacji terrorystycznej. Według rosyjskich mediów wiele bliskich Dżaliłowowi osób walczyło w Syrii w szeregach dżihadystów.
Źródło info i foto: onet.pl

Władze Uzbekistanu ostrzegały Szwecję przed zamachowcem ze Sztokholmu?

Szef MSZ Uzbekistanu Abdulaziz Kamiłow poinformował, że siły bezpieczeństwa jego kraju przekazały Szwecji za pośrednictwem innego kraju zachodniego informacje na temat Rachmana Akiłowa, głównego podejrzanego o zamach w ubiegłym tygodniu w Sztokholmie.

Szef uzbeckiego MSZ powiedział dziennikarzom, że Akiłow został zwerbowany przez tzw. Państwo Islamskie (IS) po opuszczeniu Uzbekistanu w 2014 roku i osiedleniu się w Szwecji. Zgodnie z posiadaną przez nas informacją, aktywnie wzywał swoich rodaków do podróży do Syrii, aby walczyć po stronie Państwa Islamskiego – oznajmił Kamiłow. Dodał, że Akiłow wysyłał swe posłania za pośrednictwem internetu.

Wcześniej (przed atakiem) informacje o przestępczej działalności Akiłowa zostały przekazane przez służby bezpieczeństwa jednemu z zachodnich partnerów, aby szwedzka strona mogła być poinformowana – powiedział, nie wymieniając nazwy tego kraju.

Uzbeckie źródła bezpieczeństwa poinformowały w tym tygodniu, że w 2015 r. Akiłow usiłował wyjechać do Syrii i dołączyć do Państwa Islamskiego. Został jednak zatrzymany na turecko-syryjskiej granicy i deportowany do Szwecji. W lutym br. władze Uzbekistanu umieściły go na liście osób poszukiwanych w związku z podejrzeniami o ekstremizm religijny.

We wtorek Akiłow przyznał się do „popełnienia zbrodni terroru”; w miniony piątek w centrum Sztokholmu ukradzioną ciężarówką rozwożącą wjechał w przechodniów na głównej, wyłączonej z ruchu kołowego ulicy handlowej szwedzkiej stolicy, a następnie uderzył w dom towarowy. W piątkowym zamachu zginęły cztery osoby. Na razie mężczyźnie nie postawiono formalnych zarzutów.

Podejrzany jest pracownikiem fizycznym o nieuregulowanej sytuacji prawnej w Szwecji. W 2016 roku jego wniosek o prawo stałego pobytu został odrzucony, a w grudniu miał on dobrowolnie opuścić Szwecję. W lutym 2017 roku sprawa Akiłowa została przekazana policji; był wówczas poszukiwany, ale nie udało się go odnaleźć.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Berlin: Zatrzymanie Tunezyjczyka powiązanego z Anisem Amrim

W Berlinie aresztowany został 26-letni Tunezyjczyk podejrzewany o kontakty z Anisem Amrim, zamachowcem z Tunezji, który ponad dwa tygodnie temu na jarmarku świątecznym zabił 12 osób, a ponad 50 ranił. Zatrzymania dokonano w innej sprawie: wyłudzania świadczeń.

Rzeczniczka prokuratury federalnej w Karlsruhe Frauke Koehler przekazała w środę, że 26-latek znał Amriego co najmniej od końca 2015 roku, a dzień przed zamachem w Berlinie z 19 grudnia zjadł z nim kolację w restauracji. To spotkanie skłoniło prokuratorów do przypuszczeń, że Tunezyjczyk był w jakiś sposób zamieszany w atak albo przynajmniej wiedział, że Amri go planuje – powiedziała Koehler.

Zaznaczyła jednocześnie, że prokuratura federalna nie ma na razie wystarczających dowodów, by wnosić do sądu o tymczasowe aresztowanie Tunezyjczyka w związku z zamachem. Rzeczniczka powiedziała jednak, że mężczyzna został aresztowany, ale w innej sprawie, jaką zajmuje się prokuratura krajowa (landowa) Berlina. Chodzi o wyłudzanie świadczeń społecznych. Prokuratura federalna poinformowała we wtorek, że w jednym z ośrodków dla uchodźców w Berlinie przeprowadzono rewizje pomieszczenia, w którym przebywał 26-letni Tunezyjczyk. Policjanci przeszukali też mieszkanie, w którym przebywała osoba mieszkająca wcześniej z Amrim.

Zdaniem prokuratury Amri próbował się z tą osobą skontaktować rano i popołudniu 19 grudnia. Nie wiadomo, czy do kontaktu rzeczywiście doszło.Koehler powiedziała, że krótko po zamachu kamery bezpieczeństwa nagrały Amriego na dworcu ZOO oddalonym o kilka minut spaceru od jarmarku, gdzie doszło do tragedii. Jej zdaniem zarejestrowane nagranie sugeruje, że mężczyzna wiedział, że jest nagrywany. W pewnym momencie Amri odwraca się w stronę kamery i pokazuje wzniesiony palec wskazujący, co uważane jest za gest zwolenników Państwa Islamskiego.

Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” pisze o poważnych błędach służb odpowiedzialnych za walkę z terroryzmem. Policja zajmowała się Amrim od ponad roku, wiedziała, że ma on kontakty z Państwem Islamskim i że chce zbudować bombę oraz zorganizować broń, a mimo to uważała zagrożenie zamachem za mało prawdopodobne – piszą dziennikarze śledczy Hans Leyendecker i Georg Mascolo.

Władze uznały go już w lutym za osobę niebezpieczną. Ostrzegał przed nim także tunezyjski wywiad DST. Amri porwał 19 grudnia ciężarówkę i po zastrzeleniu polskiego kierowcy wjechał nią w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina Zachodniego.

Kilka dni później został zastrzelony podczas rutynowej kontroli przez policję we Włoszech, dokąd dostał się przez Holandię i Francję.
Żródło info i foto: interia.pl

Niemieccy śledczy już w lutym 2016 wiedzieli, że Anis Amri stanowi zagrożenie

Niemieccy śledczy już w lutym 2016 r. uznali, że Tunezyjczyk Anis Amri stanowi zagrożenie, ale ocenili wtedy, że nie jest prawdopodobne, by dokonał zamachu – podała we wtorek gazeta „Sueddeutsche Zeitung”. 19 grudnia 2016 roku Amri zabił w Berlinie 12 osób. Według informacji wywiadowczych z początku lutego Amri kontaktował się z osobami podejrzanymi o przynależność do tzw. Państwa Islamskiego i deklarował gotowość zostania zamachowcem samobójcą – ujawnia gazeta. Reuters odnotowuje, że nie udało się uzyskać komentarza przedstawicieli niemieckiego MSW do tych informacji.

Według „Sueddeutsche Zeitung” i nadawców NDR i WDR Amri chciał zdobyć broń i poszukiwał wspólników do przeprowadzenia zamachu w Niemczech.

Chciano odesłać go do Tunezji

Amri został zastrzelony przez policję w Mediolanie 23 grudnia. Po zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie okazało się, że władze niemieckie odmówiły Amriemu azylu i podejmowały próby odesłania go do Tunezji, ale bez powodzenia, ponieważ nie miał on ważnego dokumentu tożsamości, a strona tunezyjska początkowo odmawiała przyjęcia go, twierdząc, że nie jest to obywatel Tunezji. Według „Sueddeutsche Zeitung” w lipcu 2016 r. na posiedzeniu Wspólnego Centrum Obrony przed Terroryzmem (GTAZ) rozważano natychmiastową deportację Amriego, ale uznano, że nie udałoby się udowodnić przed sądem, iż stanowi on „ostre zagrożenie”.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Zamachowiec z Berlina zastrzelony. Zginął w strzelaninie w Mediolanie

Zamachowiec z Berlina, 24-letni Anis Amri, został zastrzelony w Mediolanie, na północy Włoch. Jako pierwsza poinformowała o tym agencja Reutera, powołując się na służby specjalne. Doniesienia potwierdził następnie na konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych Włoch Marco Minniti. „To bez wątpienia Anis Amri” – oznajmił.

Jak poinformował Minniti, ok. godz. 3 w nocy mężczyzna podczas rutynowej kontroli na terminalu autobusowym San Giovanni wyciągnął pistolet i zaczął strzelać do funkcjonariuszy. Miał krzyczeć „Allahu Akbar!”, próbował uciekać. Tunezyjczyk postrzelił włoskiego policjanta, który chciał go wylegitymować. Agent jest w szpitalu, jego życiu nic nie zagraża.

Minniti podziękował na konferencji funkcjonariuszowi za jego poświęcenie. Zwrócił uwagę, że dzięki niemu Włosi mogą spokojnie i bezpiecznie spędzić święta. – Policjanci, którzy przeprowadzili akcję, wykonali wspaniałą pracę – mówił minister. Amri nie miał on przy sobie dokumentów. Zidentyfikowano go na podstawie odcisków palców.
Żródło info i foto: wp.pl

Dziennik „Bild”: Polski kierowca żył w czasie zamachu. Próbował powstrzymać terrorystę

Polski kierowca ciężarówki żył w momencie dokonania zamachu w Berlinie, nie został wcześniej zamordowany – donosi niemiecki dziennik „Bild”. Jak wynika z raportu sekcji zwłok, do którego dotarli dziennikarze, Polak zginął dopiero w trakcie zamachu. Prawdopodobnie próbował powstrzymać napastnika przed dokonaniem ataku, o czym świadczą ślady walki na ciele.

Z sensacyjnych informacji, do jakich dotarł dziennik „Bild” wynika, że w kabinie ciężarówki doszło do walki polskiego kierowcy z zamachowcem. Kierowca miał próbować powstrzymywać napastnika przed dokonaniem zamachu, o czym świadczą ślady ugodzenia nożem na jego ciele, które wykazała przeprowadzona sekcja zwłok. Następnie Polak został zastrzelony z broni palnej, a sprawca ataku uciekł z miejsca zdarzenia.

Do zamachu w Berlinie doszło w poniedziałek 19 grudnia. Terrorysta wjechał ciężarówką w jarmark bożonarodzeniowy, zabijając 12 osób. 48 jest rannych. Sprawca bądź sprawcy ataku nie są znani. We wtorek policja wypuściła podejrzanego o dokonanie zamachu Pakistańczyka, który okazał się niewinny.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl