Belgia: Salah Abdeslam oskarżony o organizacje krwawych zamachów terrorystycznych

Salah Abdeslam, organizator ataków terrorystycznych we Francji z listopada 2015 r., został w poniedziałek formalnie postawiony w stan oskarżenia w Belgii w związku z atakami terrorystycznymi z marca 2016 r. w Brukseli. Belgijska prokuratura, jak podaje AFP, oskarżyła 29-letniego Abdeslama o „udział w działaniach grupy terrorystycznej” w związku z zamachami w stolicy Belgii.

Proces w sprawie ataków terrorystycznych w Brukseli rozpocznie się w przyszłym roku i ma potrwać od 6 do 8 miesięcy. Mohamed Abrini i Osama Krayem, aresztowani w kwietniu 2016 r., są głównymi podejrzanymi w tej sprawie. Jak dotąd w stan oskarżenia postawiono 12 osób. Proces zamachowców z Paryża, jak przekazuje AFP, rozpocznie się najwcześniej w 2021 r. W tym szeroko zakrojonym śledztwie postawiono zarzuty łącznie 14 osobom.

W marcu 2016 r. w serii trzech skoordynowanych zamachów bombowych w Brukseli – dwóch na lotnisku w Zaventem i jednym przy stacji metra Maelbeek – zginęły 32 osoby i trzech zamachowców samobójców, a ok. 340 osób zostało rannych. Do przeprowadzenia zamachów przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). Był to najkrwawszy atak terrorystyczny w historii Belgii.

Kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie 2015 r., w Paryżu doszło do serii skoordynowanych krwawych zamachów terrorystycznych, w tym do ataku na salę koncertową Bataclan, gdzie terroryści przetrzymywali zakładników. W atakach zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Również do tych zamachów przyznało się Państwo Islamskie. Było to najtragiczniejsze wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów II wojny światowej.

Po listopadowych zamachach w Paryżu Abdeslam ukrywał się w Brukseli, gdzie mieszkał wcześniej. W marcu 2016 r. domniemany koordynator krwawych ataków w Paryżu, został postrzelony podczas obławy w dzielnicy Molenbeek w Brukseli i schwytany.

W kwietniu br. został skazany przez belgijski sąd na 20 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa policjantów w Brukseli w 2016 roku. Wyrok dotyczy strzelaniny, do której doszło podczas policyjnej obławy po zamachach w Paryżu z 2015 roku.

Abdeslam jest jedynym żyjącym członkiem grupy dżihadystów, która dokonała zamachów terrorystycznych w stolicy Francji. 29-latek jest obywatelem francuskim, urodzonym i wychowanym w rodzinie marokańskich imigrantów w Brukseli.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tragiczny bilans zamachów na Sri Lance

Setki zabitych i rannych w serii eksplozji, do których doszło w niedzielę wielkanocną na Sri Lance – podaje Reuters, cytując lokalne media. Źródła w policji poinformowały, że do wybuchów doszło w trzech kościołach i trzech hotelach. Co najmniej dwa z wybuchów były dziełem zamachowców samobójców. W kolejnych godzinach doszło do dalszych eksplozji.

Eksplozje miały miejsce m.in. w kościele na północy stołecznego Kolombo i w hotelach w tym mieście oraz w świątyni w Migamuwie – mieście leżącym około 30 km na północ od stolicy. Do wybuchów w kościołach doszło w czasie mszy świętej. Źródła w służbach bezpieczeństwa, na które powołuje się agencja Associated Press, podały, że do wybuchów doszło prawie jednocześnie w sześciu miejscach.

Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że do eksplozji doszło w kościele św. Antoniego w Kolombo, a także w świątyniach w Negombo, nieopodal stolicy i w Batticaloa na drugim końcu kraju.

W tym samym czasie doszło także do trzech wybuchów w pięciogwiazdkowych hotelach Shangri-La, Kingsbury i Cinnamon Grand Hotel w Kolombo.

W mieście Dehiwala pod Kolombo doszło do siódmej eksplozji. Kolejny, ósmy wybuch, miał miejsce w centrum Kolombo.

Premier Sri Lanki Ranil Wickremesinghe potępił „tchórzliwe ataki” i zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu. „Apeluję do Lankijczyków, aby byli zjednoczeni i silni w tym tragicznym czasie” – napisał na Tweeterze. Dodał, że jego gabinet wprowadza „natychmiastowe środki, by opanować sytuację”.

Policja poinformowała, że w atakach zginęło co najmniej 215 osób. Rannych jest ponad 500 osób, wiele znajduje się w stanie krytycznym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Podwójny, samobójczy zamach bombowy w Pakistanie.

W dwóch wybuchach, przeprowadzonych w środę przez zamachowców-samobójców, zginęło 6 osób. Mężczyźni wysadzili się w północno-zachodniej części Pakistanu. Od blisko 3 miesięcy region, w którym przeprowadzono zamach, jest targany zamieszkami i określa się go jako wysoce niestabilny. Dwa samobójcze wybuchy są niejako efektem napiętej sytuacji w północno-zachodniej części kraju.

W wyniku dwóch ataków, życie straciło trzech policjantów i dwóch przypadkowych przechodniów. Za jeden zamach wzięła odpowiedzialność jedna z terrorystycznych bojówek, identyfikująca się z Al-Kaidą (będąca odłamem ugrupowania). Wybuch swym zasięgiem objął administracyjną część siedziby plemienia Mohmand. Znajduje się ona blisko granicy z Afganistanem.

Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ta sama bojówka stała za zamachem sprzed kilku dni, przeprowadzonym w mieście Lahaur.

Eksplozja miała miejsce w pobliżu głównej bramy prowadzącej do oficjalnej siedziby plemienia Mohmand. Była zaplanowana na godziny szczytu i moment, kiedy najwięcej ludzi dociera do biura. Wybuch ładunku bombowego został poprzedzony strzelaniną. Zamachowiec-samobójca uderzył pojazd przewożący lokalnych sędziów i urzędników sądowych. Pasażerowie mieli zostać ranni, kierowca – zabity. Stąd mówi się o 5 lub o 6 ofiarach zamachu.

Drugi (niedoszły) zamachowiec zmarł na skutek przedwczesnego zdetonowania ładunku wybuchowego 10 km od głównej siedziby, będącego na celowniku plemienia.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Dwie kolejne osoby z zarzutami w związku z zamachami w Paryżu

Belgijska prokuratura federalna ogłosiła w czwartek, że w ramach śledztwa w sprawie zamachów w Paryżu z listopada 2015 r. postawiono zarzuty dwóm kolejnym osobom zamieszanym w ataki; podejrzani zostali we wtorek zatrzymani w aglomeracji brukselskiej. Według komunikatu prokuratury Farid K. oraz Meryem E. B. „są podejrzani o dostarczenie Khalidowi El Bakraoui fałszywych dokumentów użytych w czasie przygotowań do zamachów w Paryżu”. Bakraoui to jeden z zamachowców samobójców, którzy wysadzili się na lotnisku Zaventem w Brukseli 22 marca 2016 r.; był ponadto zamieszany w organizację ataków paryskich.

Zarówno Faridowi K., jak i Meryem E. B. postawiono zarzuty fałszerstwa oraz posługiwania się fałszywymi dokumentami; Faridowi K. zarzuca się ponadto, iż kierował działaniami grupy terrorystycznej. Mężczyzna został aresztowany, a kobietę warunkowo wypuszczono na wolność.

Udzielenie pomocy logistycznej

W związku z przygotowywanymi z Brukseli zamachami w Paryżu w ramach belgijskiej części śledztwa postawiono zarzuty około 20 osobom. Podejrzewa się je przede wszystkim o udzielenie pomocy logistycznej terrorystom oraz wsparcia jedynemu żyjącemu członkowi grupy zamachowców z Paryża Salahowi Abdeslamowi w czasie jego trwającej cztery miesiące ucieczki przed policją.

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada 2015 roku w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie (IS).
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Kim są Inghimasi?

Ataki zamachowców samobójców już na stałe wpisały się w światowy, a szczególnie bliskowschodni, krajobraz. Na przestrzeni kilku dekad tysiące ochotników poświęciło swoje życie, by zabrać ze sobą na drugą stronę jak największą liczbę ofiar, często niewinnych cywili.

Wydaje się, że w materii ataków samobójczych nie można wymyślić nic nowego, jednak rozkwit Państwa Islamskiego i okres ostatnich pięciu lat pokazuje co innego. ISIS oraz inne współczesne grupy terrorystyczne coraz częściej sięgają bowiem po swego rodzaju hybrydową taktykę, w której samobójczy atak jest dopiero zwieńczeniem niszczycielskiego dzieła.

Ta taktyka to Inghimasi.

Komandos-samobójca

Inghimasi to nie zwykły fanatyk, który wyszedł na targowisko owinięty materiałami wybuchowymi. Inghimasi to specjalista, zamachowiec z oddziałów specjalnych. Podobnie j, jak w przypadku operatorów sił specjalnych, Inghimasi zwykle działa w niewielkiej grupie.

Zawsze ma przy sobie broń białą/pistolet/karabin maszynowy lub wszystko na raz. W pierwszej kolejności używa konwencjonalnej broni, a dopiero w ostateczności odpala swój pas szahida. Robi to, gdy skończą mu się inne możliwości zabijania (np. brak amunicji) lub gdy znajdzie się w potrzasku albo w sytuacji zagrożenia eliminacją. Jeśli Inghimasi osiągnie swój cel, nie musi wcale wysadzać się w powietrze.

Gotów do poświęcenia Inghimasi jest idealnym narzędziem do rozrywania linii obrony wroga w starciach wojskowych. Na syryjskich polach bitew Inghimasi byli pierwszą siłą uderzeniową, która otwierała szersze pole ataku kolejnym dżihadystom. Byli też stosowani do umożliwienia odwrotu swoim kompanom. Samobójcy opóźniali pogoń nacierających sił wroga, wysadzając się w powietrze.

Chwalebna ścieżka

Termin Inghimasi został wykuty w mediach społecznościowych w 2011 roku. Został użyty przez dawną odnogę syryjskiej Al-Kaidy do nazywania bojowników, walczących w Iraku. Później zaczął go stosować Front al-Nusra, Państwo Islamskie, a także inni dzhiadyści. Pochodzi od arabskiego czasownika Inghamasa, oznaczającego zanurzyć, wtopić się. Inghimasi zgadza się na „zanurzenie” w szeregach wroga, mając wiedzę, że może nigdy nie wrócić z tej operacji.

Nowi rekruci Państwa Islamskiego mają do wyboru trzy ścieżki kariery: mudżahedin, zamachowiec-samobójca oraz Inghimasi. Ostatnia droga uważana jest za niezwykle chwalebną. W mediach społecznościowych dżihadyści porównują ich do samotnych wilków, które podejmują odważne decyzje, „nie pękają”, gdy nadejdzie decydujący moment i mają zapewnione miejsce w raju.

Inghimasi w Europie

Atak na paryski klub Bataclan był operacją o wyraźnych cechach taktyki Inghimasi. Napastnicy najpierw zaczęli strzelać do publiczności, a gdy nie mieli już innego wyjścia, wysadzili się w powietrze.

Francuskie media pisały zresztą później, że dwóch terrorystów wcale nie zakładało, że wysadzą się tej nocy w klubie, co tym bardzie świadczy o tym, że byli to Inghimasi. Jeden z nich został najpierw postrzelony przez policję i dopiero wtedy zdecydował się na detonację. Z kolei drugi, najpierw próbował się ukryć, a gdy okazało się, że to niemożliwe, wybrał śmierć zamiast kapitulacji.

Atak na lotnisko w Turcji w czerwcu 2016 roku również przebiegał wokół podobnego schematu. Terroryści raz jeszcze zaczęli w pierwszej kolejności opróżniać magazynki broni palnej, by na koniec wysadzić się w powietrze.

Terroryzm nowej ery

Serwis Bellingcat.com ocenia, że o ile tradycyjne zamachy samobójcze były skrojone pod przekazy telewizyjne, o tyle Inghimasi idealnie wpasowuje się w cyfrową erę mediów społecznościowych.

Zamach samobójczy daje natychmiastowy efekt, jest krótkotrwały i ulotny. Media skupiają się więc na relacjonowaniu zniszczeń i ofiar w ludziach. Z kolei atak Inghimasi, wskazuje Bellingcat, może być długotrwałą operacją, rozłożoną na wiele godzin.

W grę wchodzą zbrojne szturmy na budynki, mordowanie ludzi, branie zakładników i sianie zniszczenia przez jak najdłuższy czas. Z uwagi na rozwlekłość całego procesu jest on skrojony pod relacjonowanie na żywo. A w dzisiejszych czasach wszyscy noszą w kieszeni narzędzie takiego relacjonowania. Czasochłonna operacja Inghimasi przynosi im rozgłos jeszcze zanim zostanie zakończona. Nie ma zbyt wielu rzeczy, na którym terrorystom zależy bardziej niż na rozgłosie.
Żródło info i foto: wp.pl

15-letni dżihadysta poszukiwany we Francji. To młodszy brat zamachowca z Paryża

Francuskie służby poszukują młodszego brata zamachowca z Paryża. W Rosji kilku zamachowców samobójców wysadziło się w powietrze, nie raniąc nikogo.

Zamach w Rosji

Było o włos od tragedii! Troje, a według części doniesień pięcioro zamachowców samobójców próbowało urządzić masakrę w Kraju Stawropolskim na południu Rosji. Wczoraj rano zdetonowali kilka bomb pod posterunkiem policji w Nowosielsku. Dzięki niewiarygodnemu zbiegowi okoliczności jedynymi ofiarami ataku okazali się sami terroryści. Nikt poza nimi nawet nie został ranny. Do zamachu nikt jeszcze się nie przyznał.

Dziecko terrorysta chce zaatakować Francję! Tamtejsze służby zostały postawione w stan gotowości po tym, jak wywiad ostrzegł przed 15-letnim dżihadystą, zmierzającym do Francji po szkoleniu w Syrii. Younes Abaaoud (15 l.) to młodszy brat Abdelhamida Abaaouda (+28 l.), organizatora listopadowych zamachów w Paryżu. Służby poszukują nieletniego fanatyka.
Żródło info i foto: se.pl

Poszukiwany Najim Laachraoui zginął w zamachu na lotnisku

Belgijska prokuratura potwierdza, że dwóch zamachowców samobójców to bracia – Chalid i Ibrahim El Bakraoui. Według belgijskich mediów w zamachu na lotnisku w Brukseli zginął też Nadżim Laszrawi – bliski współpracownik Salaha Abdeslama, „mózgu” listopadowych zamachów w Paryżu. Nadal poszukiwany jest trzeci zamachowiec z lotniska. Wydarzenia w Brukseli relacjonujemy minuta po minucie:

W zamachach zginęło 32 osoby, ponad 270 zostało rannych.

W zamachach na lotnisku Zaventem zginęło dwóch zamachowców samobójców – w tym Ibrahim El Bakraoui. Według belgijskich mediów zidentyfikowano już drugiego zamachowca – to Nadżim Laszrawi, bliski współpracownik „mózgu” paryskich zamachów, Salaha Abdeslama.

W zamachu w metrze zginął Chalid El Bakraoui – brat Ibrahima El Bakraouiego.

Podczas przeszukania w brukselskiej dzielnicy Schaerbeek znaleziono w koszu na śmieci na ulicy komputer, na którym Ibrahim zostawił list pożegnalny. Napisał, że „bardzo się śpieszy, nie wie już co robić i jest poszukiwany wszędzie” oraz „że nie chce skończyć w celi obok Salaha Abdeslama”.

List nie zawierał żadnych odniesień do Państwa Islamskiego.

W śledztwie po zamachach przesłuchano dotychczas jedną osobę. Podczas przeszukania w mieszkaniu w dzielnicy Schaerbeek znaleziono 15 kilogramów materiału wybuchowego TCAP (peroksyacetonu), 150 litrów acetonu, 30 litrów wody utlenionej, detonatory i walizkę wypełniona gwoździami i śrubami oraz inne materiały, potrzebne do konstrukcji ładunków wybuchowych.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Moskwa: Opiekunka obcięła głowę dziecku

Jedna ze stacji metra w Moskwie została zamknięta po tym, jak nieopodal wejścia pojawiła się kobieta ubrana na czarno, która w ręku trzymała przedmiot będący prawdopodobnie odcięta głową dziecka. Kobieta wykrzykiwała, że jest terrorystką.

Zamknięta stacja metra to Oktiabrskoje Pole. Kobieta, która trzymała w ręku prawdopodobnie głowę dziecka krzyczała m.in. „Allahu Akbar” oraz „Jestem terrorystą”. Ponadto twierdziła, że zamordowała dziecko, którego głowę trzymała w ręku. Według ustaleń portalu LifeNews, ofiarą kobiety miała być trzylatka, która została zidentyfikowana jako Nastia M. Ciało dziewczynki zostało odnalezione w podpalonym mieszkaniu w jednym z moskiewskich bloków.

Alarm bombowy

Kobieta została zatrzymana przez funkcjonariuszy policji, a stację metra Oktiabrskoje Pole zamknięto z obawy o mogące się tam znajdować materiały wybuchowe. Istniało również zagrożenie, że kobieta jest wyposażona w pas szahida, czyli specjalną kamizelkę wypełnioną materiałami wybuchowymi, stosowaną przez zamachowców samobójców. Po weryfikacji alarm został odwołany

Morderstwo w domu

Zatrzymana kobieta pochodzi z Uzbekistanu i ma ponad 30 lat. Śledczy ustalili, że napastniczka pracowała jako niania ofiary. W dniu zabójstwa odczekała, aż rodzice dziewczynki opuszczą mieszkanie ze starszym dzieckiem, po czym zamordowała 3-latkę i podpaliła mieszkanie. Matka zamordowanego dziecka trafiła do szpitala, po tym jak straciła przytomność. W swoich zeznaniach, kobieta, która zabiła trzylatkę powiedziała, że do zabójstwa pchnęła ją zdrada męża, ale nie potrafiła wskazać związku między nim a dzieckiem. Istnieje podejrzenie, iż w chwili zabójstwa znajdowała się pod wpływem środków odurzających.
Żródło info i foto: Wprost.pl

Odnaleziono kryjówkę Salaha Abdeslama

W połowie grudnia w mieszkaniu w Brukseli policja znalazła m.in. ślady materiałów wybuchowych i odciski palców głównego podejrzanego o zamachy w Paryżu, który pozostaje na wolności, Salaha Abdeslama – poinformowała dziś belgijska prokuratura. Potwierdziła, że podczas przeszukania funkcjonariusze skonfiskowali też ręcznie wykonane pasy zamachowców samobójców.

Potwierdzając doniesienia belgijskiej gazety, prokuratura federalna podała, że mieszkanie w brukselskiej dzielnicy Schaerbeek zostało wynajęte pod fałszywym nazwiskiem. Mogła się nim posługiwać osoba, która obecnie przebywa w areszcie w związku z paryskimi atakami terrorystycznymi. To kolejny dowód na to, że strzelaniny i samobójcze zamachy z 13 listopada były przynajmniej częściowo planowane w Belgii – komentuje agencja Reutera.

Z informacji podanych przez władze francuskie wiadomo, że Abdeslam przez pierwsze cztery godziny po atakach ukrywał się, a potem zadzwonił do znajomych, by po niego przyjechali. Następnie udali się do Brukseli; po drodze byli kontrolowani przez policję we francuskim Cambrai, ale nie zostali zatrzymani, bo służby nie znały wówczas tożsamości sprawców zamachów.

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Wojsko dotarło na miejsce obławy

Trwa operacja francuskich antyterrorystów z elitarnej jednostki RAID w północnej części Paryża. Agencja AFP informuje, że obława ma na celu schwytanie Abdelhamida Abaaouda, uważanego za głównego organizatora piątkowych zamachów. Francuskie media informują, że obława rozpoczęła się nad ranem w Saint Denis na północy Paryża. W tej samej dzielnicy znajduje się stadion narodowy, przed którym w piątek wysadził się jeden z zamachowców samobójców.

Wstępne doniesienia mówiły o tym, że celem operacji policjantów z jednostki antyterrorystycznej RAID jest schwytanie osób, które mogą mieć związek z piątkowym zamachem. Agencja AFP poinformowała jednak, powołując się na źródła w policji, że funkcjonariusze usiłują złapać Abdelhamida Abaaouda, uważanego za „mózg” paryskiej informacji. Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez francuskie media, w jednym z mieszkań zabarykadowały się uzbrojone osoby.

Reporter telewizji BFM przekazał, że jedną z nich jest właśnie Abaaoud. Wraz z nim w mieszkaniu może przebywać poszukiwany listem gończym Salah Adbeslam. Jak podają francuskie media, w czasie akcji doszło do strzelaniny, a co najmniej jeden funkcjonariusz został ranny. Pojawiają się też doniesienia o co najmniej jednej ofierze śmiertelnej. Inne doniesienia mówią o trzech zabitych. Ich tożsamość nie jest jednak znana. Świadkowie informują, że do tej pory było słychać co najmniej siedem eksplozji. Po kilku godzinach akcji na miejscu pojawiły się trzy ciężarówki ze 100 żołnierzami.
Żródło info i foto: tvn24.pl