Posts Tagged “zamachu”

Osiem z dziewięciu osób zatrzymanych we wtorek we Francji, podejrzanych o planowanie zamachu na komunikatorze Telegram, stanie przed sądem, gdzie zostaną im postawione zarzuty. Dziewiątą osobę wypuszczono na wolność – podały w piątek francuskie źródła sądowe. W sumie w ramach francusko-szwajcarskiej operacji antyterrorystycznej zatrzymano dziesięć osób, dziewięć na południu Francji i jedną – 23-letnią Kolumbijkę w Szwajcarii.

Ludzie ci, w wieku 18-65 lat, brali udział w grupowej konwersacji na popularnym wśród dżihadystów komunikatorze Telegram, gdzie mieli pisać “niepokojące słowa”. Wśród nich jest 65-letni były wojskowy, który przeszedł na islam – poinformował paryski prokurator Francois Molins.

Dodał on, że w trakcie konwersacji na komunikatorze padły słowa “o działaniach w nadchodzących miesiącach wobec nieokreślonych jeszcze celów”. Według niego niektórzy z zatrzymanych twierdzą, że są “jawnymi zwolennikami” Państwa Islamskiego (IS).

Według pierwszych doniesień ze śledztwa w trakcie przeszukań na południowym wschodzie Francji i w regionie paryskim nie znaleziono żadnej broni; znaleziono jedynie sprzęt komputerowy.

Według śledczych do zatrzymań doszło w ramach wszczętego w lipcu br. śledztwa w związku z czynami, które mogłyby zostać zakwalifikowane jako działalność terrorystyczna i “bezpośrednie zachęcanie przez internetowy publiczny kanał komunikacyjny do popełnienia aktu terroru”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

W okolicach Bagdadu doszło we wtorek do nieudanej próby samobójczego zamachu na pielgrzymów, w większości Irańczyków, zmierzających do Karbali z okazji szyickiego święta Arbain. Jednocześnie na międzynarodowym lotnisku w stolicy Iraku wybuchł pożar. Nie wiadomo, czy pożar był rezultatem awarii technicznej, czy też ataku terrorystycznego. Nie podano żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie.

Samobójczy atak bombowy na szyickich pielgrzymów zmierzających do Karbali udaremniono w miejscowości Ar-Radwanija, znajdującej się na południowy zachód od Bagdadu.

W święto Arbain do Iraku przybywają miliony pielgrzymów z innych krajów, głównie z Iranu. Szyici w ogóle, a Iran w szczególności, uważani są za głównego wroga sunnickich dżihadystów związanych z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. Z tego powodu pielgrzymki na Arbain zawsze były celem ataków terrorystycznych. W 2016 r., kilka dni po tym święcie, w wyniku eksplozji ciężarówki wypełnionej materiałami wybuchowymi w okolicach miejscowości Al-Hilla zginęło co najmniej 125 pielgrzymów, głównie Irańczyków. Zamachu dokonało Państwo Islamskie.

Święto Arbain jest obchodzone na koniec 40-dniowego okresu żałoby po męczeńskiej śmierci imama Husajna, wnuka proroka Mahometa, w bitwie pod Karbalą stoczonej w 680 roku. Husajn jest centralną postacią szyickiego kultu.

W 2016 r. w związku ze świętem Arbain Karbalę odwiedziły 22 mln pielgrzymów. W 2017 r. Arbain wypada w piątek, 10 listopada. Obchody zaczynają się jednak co najmniej tydzień przed tym świętem i kończą się kilka dni po nim. Oprócz Karbali, gdzie znajduje się mauzoleum imama Husajna, pielgrzymi odwiedzają wówczas inne irackie sanktuaria szyickie w Bagdadzie, Samarze i Nadżafie.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Państwo Islamskie (ISIS) wzięło na siebie odpowiedzialność za wtorkowy zamach w Nowym Jorku, w którym zginęło osiem osób. Oświadczenie ISIS w tej sprawie opublikował w nocy propagandowy tygodnik dżihadystów “Al Naba”. ISIS nie podało jednak żadnych dowodów na poparcie swego twierdzenia. Napisało jedynie, że atak przeprowadził – jak cytuje amerykańskie centrum monitoringu działalności dżihadystów w internecie SITE – “jeden z żołnierzy kalifatu”.

Osiem osób zginęło, a 11 zostało rannych, kiedy 29-letni mężczyzna pochodzący z Uzbekistanu wjechał we wtorek wynajętą furgonetką na ścieżkę rowerową na nowojorskim Manhattanie. Napastnik, który został postrzelony, przybył legalnie do USA w 2010 roku i osiedlił się na Florydzie.

Sprawca został zidentyfikowany jako Sajfullo Sajpow (Sayfullo Saipov); planował wykonanie ataku przez kilka tygodni, w użytym przez niego samochodzie znaleziono kilka noży oraz ręcznie napisany list w języku arabskim, w którym Sajpow skonstatował, że dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie “będzie istniała wiecznie”.

Mężczyzna, który obecnie przebywa w szpitalu, został w środę oskarżony o spowodowanie śmierci ośmiu osób oraz o wspieranie materialne zagranicznej organizacji terrorystycznej, za co grozi mu dożywocie. Prokurator Manhattanu Joon Kim nie wykluczył uruchomienia procedury, dzięki której możliwe byłoby domaganie się dla niego kary śmierci. Prezydent USA Donald Trump napisał na Twitterze, że sprawca zamachu na Manhattanie zasługuje na karę śmierci.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Zarówno metoda ataku, jak i pozostawione na miejscu notatki wskazują, że atak w Nowym Jorku był co najmniej inspirowany przez Państwo Islamskie. Grupa na razie nie wzięła odpowiedzialności za zamach, jednak wcześniej wzywała właśnie do takich ataków. 29-letni Sajfullo Sajpow wjechał furgonetką w pieszych i rowerzystów ulicy na dolnym Manhattanie. Służby traktują zdarzenie jako akt terroru. Zginęło 8 osób, a kilkanaście odniosło obrażenia.

Sajpow jest z pochodzenia Uzbekiem, od 2010 roku mieszkał w USA. Pracował m.in. jako kierowca Ubera – opisuje “New York Times”. Służby na razie nie poinformowały, czy znany jest dokładny motyw zamachowca oraz czy miał związki z organizacjami terrorystycznymi. Policja potwierdziła, że po tym, jak wybiegł z samochodu, Sajpow krzyczał “Allahu Akbar” (“Allah jest wielki”).

Dziennikarze, którzy odnaleźli profil Sajpowa w mediach społecznościowych, informują, że jego ostatnie wpisy zawierały słowa “Allahu Akbar” zapisane po arabsku. W jego samochodzie znaleziono notatkę, w której deklaruje wierność tak zwanemu Państwu Islamskiemu. Sprawca najprawdopodobniej działał samodzielnie. FBI sprawdza jego powiązania w Stanach Zjednoczonych i za granicą.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Na Ukrainie zastrzelono znaną lekarkę i wolontariuszkę czeczeńskiego pochodzenia Aminę Okujewą. W zamachu został ranny jej mąż Adam Osmajew, oskarżany przez Rosję o planowanie w 2012 r. zabójstwa prezydenta Władimira Putina. Był to już drugi zamach na małżeństwo w ostatnich miesiącach. W czerwcu Okujewa postrzeliła napastnika, który podając się za dziennikarza francuskiego “Le Monde”, próbował zabić jej męża.

Do zdarzenia doszło wieczorem w miejscowości Hłewacha, około 40 km na południe od Kijowa. Samochód, którym Okujewa jechała z Osmajewem, został ostrzelany na przejeździe kolejowym. Okujewa zmarła od poniesionych ran. Życiu jej małżonka nie zagraża niebezpieczeństwo – poinformował na Facebooku doradca szefa MSW Ukrainy Anton Heraszczenko.

1 czerwca Adam Osmajew został postrzelony w Kijowie przez osobę podającą się za francuskiego dziennikarza. Napastnik stawił się na spotkanie z Osmajewem i Okujewą, po czym – gdy wsiedli do samochodu – wyciągnął broń i strzelił w Osmajewa. W odpowiedzi Okujewa postrzeliła napastnika. Rosja oskarża Osmajewa o zaplanowanie zamachu na Putina. Zarzuca mu również planowanie zamachów na prorosyjskiego lidera Czeczenii Ramzana Kadyrowa Kadyrowa.

W lutym 2012 roku Osmajew został zatrzymany w Odessie przez ukraińskie służby. Był podejrzany o doprowadzenie do eksplozji, do której doszło podczas konstruowania ładunku wybuchowego w mieszkaniu w Odessie. Wszczęto wobec niego postępowanie karne pod zarzutem założenia organizacji terrorystycznej i przygotowywania ataku terrorystycznego.

Po trzech tygodniach rosyjska telewizja Kanał Pierwszy poinformowała, że Osmajew wraz z obywatelem Kazachstanu Ilją Pijanzinem planował przeprowadzenie zamachu na Putina po wyborach prezydenckich 4 marca 2012 r.

Sam Osmajew twierdził, że podczas przesłuchania po zatrzymaniu w Odessie próbowano zmusić go do przyznania się do planowania zamachu na prezydenta Rosji. Oświadczył też, że podczas śledztwa był torturowany.

Moskiewski sąd w 2012 roku zaocznie nakazał aresztowanie Osmajewa i Pijanzina. W sierpniu 2012 roku Sąd Apelacyjny w Odessie zgodził się na wydanie Osmajewa Rosji. Osmajew zaskarżył tę decyzję do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który zarekomendował Ukrainie wstrzymanie ekstradycji do czasu rozpatrzenia jego skargi.

We wrześniu 2013 roku Moskiewski Sąd Miejski skazał Pijanzina na 10 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. W listopadzie 2014 roku sąd w Odessie wypuścił Osmajewa na wolność, gdyż uznał za wystarczającą karę 2 lat i 9 miesięcy, które ten spędził w areszcie. Po wyjściu na wolność, w 2015 roku, Osmajew został dowódcą międzynarodowego batalionu im. Dżochara Dudajewa, który walczył w ukraińskim Donbasie przeciwko prorosyjskim separatystom.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Aresztowany w 2016 r. 20-letni mieszkaniec Sydney, Tamim Khaja oświadczył na początku poniedziałkowej rozprawy w sądzie dla rejonu Parramatta w tym mieście, że planował wysadzenie w powietrze jednego z budynków – podała stacja telewizyjna SBS.

Przyznanie się do winy zmieniło przebieg rozprawy. Na obecnym etapie, sąd wysłuchał oskarżonego i zalecił poddanie go intensywnemu programowi deradykalizacji. Jego adwokat twierdzi, że młodzieniec przeszedł gruntowną przemianę i jest wzorowym więźniem.
 
Jeśli Khaja, który w chwili aresztowania przez policję federalną oraz policję Nowej Południowej Walii miał 18 lat, zostanie uznany winnym, grozi mu dożywocie. Khaja został zatrzymany w maju 2016 r., gdy próbował nabyć broń oraz flagę Państwa Islamskiego.

Chciał walczyć w ISIS
 
Zwrócił na siebie uwagę już wcześniej – pisze na swym portalu SBS. W lutym straż graniczna na lotnisku w Sydney uniemożliwiła jego wyjazd do Syrii, gdzie zamierzał walczyć w szeregach IS. Jego paszport został unieważniony.
 
Khaja jest uważany w Australii za jednego z najgroźniejszych więźniów związanych z radykalizmem islamskim. Od 2014 r. w Australii przeprowadzono 31 operacji antyterrorystycznych, w trakcie których zatrzymano osoby mogące mieć powiązania z międzynarodowym terroryzmem. Tamim Khaja był jedną z takich osób.
 
Jak dotąd skazano łącznie 70 osób zamieszanych w przygotowywanie zamachów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Co najmniej 43 afgańskich żołnierzy zginęło w nocy ze środy na czwartek w ataku talibów na ich bazę na zachodzie prowincji Kandahar w południowym Afganistanie – poinformowało ministerstwo obrony tego kraju. “W bazie znajdowało się ponad 60 żołnierzy, co najmniej 43 zostało zabitych, dziewięciu zostało rannych, a sześciu uznano za zaginionych” – sprecyzował resort w komunikacie. Tylko dwóch wojskowych wyszło z ataku bez szwanku.

Zamach przeprowadzili afgańscy talibowie przy użyciu dwóch wyładowanych ładunkami wybuchowymi opancerzonych wielozadaniowych samochodów terenowych typu Humvee. Następnie doszło do intensywnej wymiany ognia między napastnikami a wojskiem. Dziesięciu terrorystów zostało zabitych – poinformował rzecznik ministerstwa Dawlat Wazir.

Do ataku doszło w bazie Czaszmo w powiecie Majwand.

Jak zakomunikowali talibowie w oświadczeniu, w przeprowadzonej przez nich operacji “zginęło 60 afgańskich żołnierzy”, a obecnie baza jest pod kontrolą talibskich bojowników.

Agencja AFP zwraca uwagę, że to już trzeci atak na afgańskie siły rządowe w ciągu 48 godzin. W środę w zasadzce talibów w prowincji Balch na północy Afganistanu zginęło sześciu policjantów. Dzień wcześniej na południowym wschodzie, w prowincjach Ghazni i Paktia w sumie zginęło ponad 80 osób, a 240 zostało rannych.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwanaście osób zostało rannych we wtorek w ataku bombowym na samochód policyjny w mieście Mersin na południu Turcji. Zdaniem tureckich władz atak miał charakter terrorystyczny. Ranni to prawdopodobnie funkcjonariusze policji. Sprawa jest wciąż świeża, więc w tym momencie nie mogę przytoczyć dokładnych danych (dotyczących ofiar)” – powiedział wicepremier Bekir Bozdag.
 
Burmistrz miasta Burhanettin Kocamaz oświadczył, że do ataku doszło na ulicy, na której znajduje się biuro miejscowych władz. Miejsce zdarzenia zostało otoczone przez kordon policji.
 
Na razie nikt nie przyznał się do przeprowadzenia zamachu. W przeszłości za podobnymi atakami stała Partia Pracujących Kurdystanu (PKK), która od ponad 30 lat prowadzi z turecką armią walkę o kurdyjską autonomię i jest uważana przez Ankarę, UE i USA za organizację terrorystyczną. W kraju dochodziło też do zamachów przeprowadzonych przez bojowników Państwa Islamskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

231 osób zginęło, a blisko 300 jest rannych w najkrwawszym w historii Somalii zamachu, do którego doszło w stolicy kraju, Mogadiszu. Władze ogłosiły 3-dniową żałobę, a prezydent Mohamed Abdullahi Farmaajo zaapelował do mieszkańców o oddawanie krwi dla rannych.

Do podwójnego ataku doszło w sobotę wieczorem w Mogadiszu. Jak poinformowała tamtejsza policja, najpierw w pobliżu hotelu “Safari”, na ruchliwym skrzyżowaniu, w dzielnicy, w której znajdują się instytucje rządowe, liczne restauracje i punkty handlowe wybuchła ciężarówka. Potężna eksplozja spowodowała zniszczenie kilku budynków. Dziesiątki pojazdów stanęły w ogniu.

Dwie godziny później do kolejnego wybuchu doszło w okolicy stołecznej Medyny. Od rana służby ratunkowe przeszukują gruzowiska po zniszczonych budynkach. W okolice, w których doszło do zamachów, przybyły setki osób poszukujących swoich bliskich.

Jak dotąd nikt nie wziął odpowiedzialności za przeprowadzenie ataku. Także, uważana przez somalijskie władze za domniemanego sprawcę, związana z Al-Kaidą grupa al Shabaab, która regularnie przeprowadza zamachy zarówno w stolicy jak i innych regionach kraju. Celem al Shabaab jest odebranie władzy rządowi sprzymierzonemu ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Afrykańską i narzucenie bardziej restrykcyjnej interpretacji islamu. Rebelianci sprawowali kontrolę nad stolicą w latach 2007-2011. Oddali ją po nasileniu się walk. W usunięciu rebeliantów z większości terytorium Somalii pomogły siły pokojowe Unii Afrykańskiej.

Sobotni zamach był najkrwawszym atakiem w historii kraju. Somalijskie władze spodziewają się, że bilans ofiar może wzrosnąć. Wśród zabitych jest co najmniej czterech wolontariuszy Somalijskiego Czerwonego Półksiężyca. Organizacja poinformowała, że wciąż kilkoro jej wolontariuszy jest na liście osób zaginionych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Berlińska policja popełniła w działaniach operacyjnych przeciwko tunezyjskiemu terroryście Anisowi Amriemu rażące błędy – wynika z raportu śledczego Bruno Josta. Jego zdaniem możliwe było wcześniejsze aresztowanie islamisty, co zapobiegłoby zamachowi.

Nie mamy matematycznej pewności, że można było aresztować Amriego i zapobiec zamachowi, ale istniała w każdym razie – gdyby wszystko przebiegło pomyślnie – realna szansa na zatrzymanie go i umieszczenie przynajmniej na jakiś czas w areszcie śledczym – powiedział Jost dziennikarzom w czwartek w Berlinie podczas prezentacji raportu końcowego.

19 grudnia 2016 roku Amri porwał z parkingu, po zastrzeleniu polskiego kierowcy, ciężarówkę i wjechał nią w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina, zabijając dalszych 11 osób i raniąc blisko 100. Terrorysta uciekł z miejsca zamachu. Włoska policja zastrzeliła go cztery dni później w okolicach Mediolanu.

Autor raportu zwraca uwagę, że Amri uznany został przez policję za osobę stanowiącą zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Policja zrezygnowała jednak z niezrozumiałych powodów po sześciu tygodniach – w czerwcu 2016 roku – z obserwowania islamisty, pomimo zgody prokuratury na działania operacyjne wobec niego do 21 października 2016 roku. Berlińska policja twierdziła, że obserwowany nie zachowuje się w sposób charakterystyczny dla islamistów.

Zdaniem Josta policja nie zwróciła należytej uwagi na handel narkotykami uprawiany przez Amriego na skalę przemysłową. Z rozmów telefonicznych z matką wynikało, że przekazywał jej do Tunezji spore sumy pieniędzy, których – po skreśleniu mu zasiłku – nie mógł uzyskiwać w uczciwy sposób.

Brak analizy zawartości telefonu komórkowego

Za ciężki błąd Jost uznał brak analizy zawartości telefonu komórkowego zarekwirowanego Amriemu przez policję w lutym 2016 roku.

Zdaniem śledczego w lipcu 2016 roku nadarzyła się dogodna okazja aresztowania Amriego na kilka miesięcy. Podczas kontroli we Friedrichshafen na południu Niemiec policja znalazła u niego dwa sfałszowane włoskie dowody osobiste oraz narkotyki. Przesłuchanie zatrzymanego przeprowadzono zdaniem Josta w sposób “dyletancki”, a powinni byli uczestniczyć w nim śledczy z Berlina.

Chaos w niemieckiej administracji migracyjnej

Autor raportu zwraca przy okazji uwagę na panujący w 2015 roku chaos w niemieckiej administracji migracyjnej, który uniemożliwiał władzom dokładną rejestrację migrantów. Amri został zarejestrowany po raz pierwszy 6 lipca 2015 roku we Fryburgu (Badenia-Wirtembergia) i skierowany do ośrodka dla uchodźców w Karlsruhe. Przy tej okazji zostały pobrane od niego odciski palców i dłoni.

Tunezyjczyk nie zgłosił się jednak w wyznaczonym miejscu, lecz dał się zarejestrować ponownie, tym razem w Ellwangen, podając inną datę urodzenia. W tym samym roku trzykrotnie zgłosił się do urzędu migracyjnego w Berlinie, podając za każdym razem inną tożsamość i narodowość, m.in. egipską i palestyńską.

Osobną sprawą, rzucającą cień na berlińską policję, była próba wprowadzenia w błąd władz Berlina przez pracowników Urzędu Kryminalnego poprzez manipulację dokumentów po zamachu. W tej sprawie toczy się śledztwo. Minister spraw wewnętrznych Berlina Andreas Geisel zlecił Jostowi w kwietniu przygotowanie raportu oceniającego pracę policji i innych władz odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »