Młody Norweg, odpowiedzialny za próbę przeprowadzenia zamachu na meczet, wcześniej zamordował swoją siostrę

Policja zatrzymała młodego Norwega, który przeprowadził „próbę zamachu terrorystycznego” na meczet w Oslo. Sprawca ma skrajnie prawicowe i ksenofobiczne poglądy. Kilka godzin po ataku znaleziono ciało jego przyrodniej siostry. Policja podejrzewa, że to Norweg zamordował 17-latkę.

W sobotę po południu młody Norweg ostrzelał budynek meczetu, a następnie wdarł się do środka. Tam został obezwładniony przez wiernych i przekazany policji. Strzelaninę w meczecie na przedmieściach stolicy Norwegii policja traktuje jako próbę dokonania aktu terrorystycznego. W trakcie zdarzenia lekko ranna została jedna osoba.

Policjanci poinformowali, że próbowali przesłuchać podejrzanego, ale nie chciał on złożyć wyjaśnień. Rzecznik policji Oslo Rune Skjold powiedział, że sprawca nie ukrywa ksenofobicznych pobudek swojego czynu. – Jego sprawca według naszej wiedzy ma poglądy ekstremistyczne. Określił się jako zwolennik Quislinga. Ma krytyczny stosunek wobec imigracji. Chciał wzbudzić strach – mówił rzecznik. Vidkun Quisling był politykiem faszystowskim, premierem marionetkowego rządu kolaboracyjnego w czasie II wojny światowej.

Jak dodał rzecznik, policja nie ma pewności czy był to akt terroryzmu, ale analizuje go jako próbę dokonania aktu terrorystycznego. Według policji sprawca strzelaniny znany jest ze swojej aktywności na radykalnych politycznie internetowych forach.

Jak podaje Deutsche Welle, imam meczetu opisał napastnika jako „białego mężczyznę” z karabinem, kilkoma pistoletami, w kasku, kamizelce kuloodpornej i mundurze.

Kilka godzin po ataku na meczet w Oslo w domu w Baerum znaleziono ciało młodej kobiety. Policja potwierdziła, że zmarła 17-latka była przyrodnią siostrą podejrzanego o zamach na świątynię. Śledczy wszczęli w sprawie śmierci dochodzenie, podejrzewają, że sprawcą zbrodni jest mężczyzna, który dokonał ataku na meczet.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Mikołaj B. groził zamachem na niewiernych w Polsce, może być niepoczytalny

Mikołaj B., zatrzymany w maju przez ABW za groźby przeprowadzenia w Polsce zamachu terrorystycznego, najprawdopodobniej jest niepoczytalny – dowiedział się portal tvp.info. Mężczyzna przechodzi teraz badania niezbędne do wydania ostatecznej opinii przez biegłych. Zdaniem śledczych B. mógł stanowić realne zagrożenie dla społeczeństwa. Po przejściu na islam bardzo się zradykalizował.

Portal tvp.info dotarł ustaleń śledztwa przeciwko Mikołajowi B., który miał publicznie deklarować chęć dokonania w Polsce zamachu terrorystycznego. Miałby on być zemstą „na niewiernych”. Ten mieszkaniec Warszawy, przeszedł na islam i przyjął przydomek Mohammed Ali. Zdaniem ABW, mężczyzna bardzo się zradykalizował. Odciął się od rodziny i znajomych. Stał się zwolennikiem „islamu wojującego”.

Przy meczecie, w którym się modlił, opowiadał współwyznawcom, że chce dokonać zamachu na chrześcijan. Snuł plany ataku m.in. przy pomocy samolotu lub śmigłowca.

Jego determinacja zwróciła uwagę ABW. Funkcjonariusze przez jakiś czas inwigilowali konwertytę. Szybko ustalili, że leczył się on psychiatrycznie. Według nieoficjalnych informacji, miał cierpieć m.in. na urojenia.

Nadgorliwość religijna w połączeniu z zaburzeniami psychicznymi, powodowały, że mężczyzna może stanowić realne zagrożenie. Po zgromadzeniu wystarczających dowodów funkcjonariusze ABW zdecydowali o zatrzymaniu Mikołaja B.

Śledztwo w sprawie konwertyty wszczął Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Mikołaj B. usłyszał zarzut „stosowania groźby bezprawnej wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości”.

Grozi za to do pięciu lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące.

Po analizie dokumentacji medycznej niedoszłego dżihadysty, śledczy uznali, że musi on zostać zbadany przez biegłych z dziedziny psychiatrii i psychologii. Wiele wskazuje, że mężczyzna może być niepoczytalny.

Mikołaj B. przechodzi właśnie specjalistyczne badania na oddziale psychiatrii sądowej jednego z łódzkich aresztów. Po ich zakończeniu, biegli mają wydać opinię o stanie zdrowia podejrzanego. Po jej uzyskaniu śledczy podejmą decyzję co do ewentualnej internacji, czyli skierowania na leczenie w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym.
Źródło info i foto: TVP.info

Funkcjonariusze ABW zatrzymali mężczyznę deklarującego zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Mikołaja B. używającego imienia Mohammed – deklarującego zamiar zamachu terrorystycznego w miejscu publicznym – dowiedziała się PAP. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Według śledczych, B. był leczony psychiatrycznie.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn potwierdził w piątek PAP, że do działań ABW wobec B. doszło 9 maja. „Zatrzymany jest obywatelem polskim, członkiem społeczności muzułmańskiej w Warszawie; nieoficjalnie posługuje się imieniem Mohammed” – podał rzecznik.

„Z materiałów ABW wynika, że Mikołaj B. deklarował zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego w miejscu publicznym. Zamach miał być zemstą na przeciwnikach religii islamskiej – wynika z ustaleń śledczych” – powiedział Żaryn.

Zatrzymano go, jako podejrzanego o prowadzenie przygotowywań do popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym na terytorium Polski. ABW doprowadziła go do nadzorującego śledztwo mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie – wyjaśnił rzecznik.

„Prokurator przedstawił Mikołajowi B. zarzut zagrożony karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował, że B. pozostanie w areszcie na 3 miesiące” – powiedział Żaryn.

Zatrzymany przez ABW nie przyznał się do zarzucanego mu czynu.
Źródło info i foto: interia.pl

28-letni Amerykanin planował wjechać ciężarówką w tłum ludzi. Usłyszał zarzuty

28-letni Amerykanin usłyszał zarzut planowania zamachu terrorystycznego. Według Departamentu Sprawiedliwości USA Rondell Henry zamierzał użyć skradzionej ciężarówki, by wjechać nią w ludzi. Miał się inspirować działaniami Państwa Islamskiego.

Śledczy uważają, że Henry zamierzał zaatakować ludzi w parku rozrywki National Harbor w stanie Maryland. Według prokuratury, zamiarem mężczyzny pochodzącego z Germantown, również w stanie Maryland, było wywołanie „paniki i chaosu” i doprowadzenie do sytuacji podobnej do tej z Nicei na południu Francji.

14 lipca 2016 roku, w dniu francuskiego święta narodowego zamachowiec pochodzenia tunezyjskiego Mohamed Lahouaiej Bouhlel wjechał tam ciężarówką na popularną promenadę i zabił 87 osób. Ponad 200 osób zostało rannych.

Do podobnego atak doszło również 19 grudnia 2016 w Berlinie. Tam terrorysta Anis Amri taranował ciężarówką osoby, które przyszły na jarmark bożonarodzeniowy na Breitscheidplatz. Zginęło wówczas 12 osób, w tym polski kierowca Łukasz Urban, zaś około 50 zostało rannych. W obu przypadkach odpowiedzialność za atak wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: TVP.info

Japonia: Zamach w sylwestrową noc. 21-latek wjechał w tłum ludzi

21-latek wjechał w tłum ludzi świętujących w Tokio nadejście Nowego Roku. Co najmniej dziewięć osób zostało rannych. Po zatrzymaniu przez policję sprawca stwierdził, że chciał dokonać zamachu terrorystycznego. Miała to być jego zemsta za „egzekucje”. Na razie jednak nie wiadomo, czy chodziło mu o konkretną egzekucję, czy o sam fakt ich wykonywania w Japonii.

Do zdarzenia doszło w popularnej turystycznej dzielnicy Harajuku, niedaleko świątyni Meiji, w centrum Tokio. Mężczyzna, którego aresztowała po 20 minutach policja, nie wykazał żadnej skruchy. Według lokalnych mediów w jego pojeździe znaleziono około 20 litrów łatwopalnej benzyny.

Sprawcą zamachu okazał się 21-letni Kazuhiro Kusakabe z Osaki.
Źródło info i foto: pl.sputniknews.com

Dania: Ogromna akcja antyterrorystyczna. Zatrzymani mieli pochwalać zamachy

W Danii zatrzymano dziś trzech członków irańskiej organizacji opozycyjnej. Chodzi pochwalanie sprawców dokonanego we wrześniu w mieście Ahwaz w Iranie zamachu terrorystycznego, w którym zginęło co najmniej 25 osób. Jak oświadczył policyjny rzecznik Bjoerke Kierkegaard, chodzi o czyn zakazany przez duńskie prawo i zagrożony karą grzywny lub pozbawienia wolności na okres do dwóch lat.

Wszyscy trzej zatrzymani są członkami Arabskiego Ruchu Walki o Wyzwolenie Ahwazu (ASMLA), który odrzuca wysuwane przeciwko niemu oskarżenia o dokonanie zamachu w trakcie defilady żołnierzy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Ahwazie. Spośród śmiertelnych ofiar zamachu 13 było żołnierzami.

Duńskie służby bezpieczeństwa wewnętrznego podały, że 28 września podjęto operację policyjną, która na krótko odcięła Kopenhagę od reszty kraju. Celem było udaremnienie zamachu służb specjalnych Iranu na mieszkającego w Danii działacza ASMLA. Personaliów tego działacza nie ujawniono.

Iran zdecydowanie odrzucił wiązanie go z tą sprawą, którą określił jako izraelski spisek mający zakłócić stosunki Teheranu z Unią Europejską.

Dziś przeprowadzono w Danii kilka obław policyjnych, a ASMLA pozostaje pod ochroną policji w związku z obawami, iż nadal może być celem ataku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szwecja: Zatrzymano 3 osoby podejrzewane o planowanie zamachu

– Trzy osoby podejrzane o przygotowywanie zamachu terrorystycznego zostały zatrzymane przez szwedzką policję. Przybyły do tego kraju z Uzbekistanu – twierdzi źródło szwedzkiej agencji prasowej TT.

Według TT co najmniej jedna z zatrzymanych osób miała kontakt z pochodzącym także z Uzbekistanu Rachmatem Akiłowem, sprawcą zamachu w Sztokholmie z 7 kwietnia 2017 r. Zatrzymane osoby podobnie jak Akiłow przybyły z Samarkandy w Uzbekistanie i należą do tadżyckiej mniejszości etnicznej. Do zatrzymań doszło na północy Szwecji i w dzielnicy Akalla w północno-zachodnim Sztokholmie. Kilka innych osób przewieziono na przesłuchanie.

Według biura prasowego szwedzkich służb specjalnych SAPO przeprowadzona rano wspólna akcja SAPO i policji miała charakter „działań antyterrorystycznych”.

„Przygotowania do domniemanego przestępstwa terrorystycznego trwały od jakiegoś czasu, ale teraz nie ma żadnych oznak, by do ataku miało dojść w najbliższych dniach” – poinformowały w komunikacie szwedzkie służby specjalne.

Nie ujawniono celu ani miejsca planowanego ataku.

Według cytowanej przez telewizję TV4 rzeczniczki SAPO Niny Odermalm Schei w sprawie chodzi o „terroryzm z międzynarodowymi powiązaniami”. Poziom zagrożenia terrorystycznego w Szwecji pozostaje niezmieniony i wynosi trzy w skali pięciostopniowej, co oznacza zwiększone zagrożenie.

Pochodzący z Uzbekistanu Rachmat Akiłow 7 kwietnia zeszłego roku wjechał skradzioną ciężarówką w przechodniów w centrum Sztokholmu, zabijając pięć osób i raniąc 14. Według prokuratora zamachowiec chciał „przestraszyć mieszkańców i zmusić Szwecję do wycofania się z wojskowych działań szkoleniowych realizowanych przez globalną koalicję przeciwko Państwu Islamskiemu”.

Sprawca zamachu był robotnikiem budowlanym. Starał się o prawo stałego pobytu w Szwecji, ale w czerwcu 2016 r. jego wniosek został odrzucony, a w grudniu tego samego roku miał on dobrowolnie opuścić kraj. W lutym 2017 r. sprawa została przekazana policji; był wówczas poszukiwany, ale nie udało się go odnaleźć.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe informacje dotyczące śmierci polskiego kierowcy w zamachu w Berlinie

Zachodniopomorski wydział Prokuratury Krajowej wystąpił do Prokuratora Generalnego o przedłużenie śledztwa ws. zamachu terrorystycznego i zabójstwa polskiego kierowcy w grudniu 2016 r. w Berlinie – poinformowała PAP w piątek naczelnik zachodniopomorskiego wydziału PK Aldona Lema. Roczny okres trwania śledztwa upływa 19 grudnia.

„Na przedłużenie śledztwa rzutują czynności jakie przeprowadził na przełomie listopada i grudnia w Niemczech polski prokurator. Po zapoznaniu się z obszernym materiałem dowodowym niemieckiego postępowania wytypował on około 30 proc. akt, które chcielibyśmy wykorzystać w postępowaniu polskim” – wyjaśniła Lema.

Jak dodała, PK oczekuje, że prokurator prowadzący niemieckie śledztwo podejmie decyzję dotyczącą „wyrażenia zgody na udostępnienie nam konkretnych dowodów do końca stycznia 2018 r.”.

Lema zaznaczyła, że dla dobra śledztwa nie zostanie ujawniona informacja jakie konkretnie dowody zwróciły uwagę polskiego prokuratora. „Ograniczę się do stwierdzenia, że są one niezbędne dla stwierdzenia ostatecznej roli Anisa Amriego, który przez nas jest uznany za osobę, która brała udział w zabójstwie polskiego obywatela. Nasze śledztwo nie ogranicza się wyłącznie do ustalenia działania tego sprawcy, ale również wytypowania kręgu osób, które mogły mieć związek z tym przestępstwem i ewentualnie udzielały pomocy Anisowi Amri w uprowadzeniu samochodu, jak również w pozbawieniu życia obywatela polskiego” – oznajmiła.

Lema poinformowała, że polska prokuratura uzyskała ostateczną opinię dotyczącą ciała polskiego kierowcy z Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. „Pojawiły się pewne wątpliwości, które spowodowały to, że prokurator wystąpił do Zakładu Medycyny Sądowej. Pod koniec listopada uzyskaliśmy tę opinię, która w chwili obecnej przedstawia okoliczności w zakresie tej dziedziny nauki w sposób pełny i klarowany dla ustaleń w śledztwie” – podkreśliła.
Kierowca z Polski Łukasz Urban był pierwszą ofiarą zamachu, którego 19 grudnia ub.r. dokonał Tunezyjczyk Anis Amri. Terrorysta porwał ciężarówkę, zabił Urbana, a następnie wjechał 40-tonowym pojazdem w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina na Breitscheidplatz.

W wyniku zamachu 12 osób zostało zabitych, a ponad 50 rannych, wiele bardzo ciężko. Amri został zastrzelony kilka dni później w okolicach Mediolanu.
Źródło info i foto: interia.pl

Dojdzie do zamachu terrorystycznego w Madrycie? Co ze skradzionymi butlami z gazem?

Wtorkowa kradzież butli z gazem postawiła policję i służby antyterrorystyczne w Madrycie w stan gotowości, bowiem złodzieje przejęli aż 1800 sztuk. Eksperci twierdzą, że z taką ilością można zorganizować zamach terrorystyczny na dużą skalę.

Hiszpańskie media piszą o zorganizowanej kradzieży pełnych butli z gazem. Według ustaleń policji nieznani sprawcy skradli 1 843 butle gazowe: 1 193 z nich wypełnione są propanem, 650 butanem.

Terroryści planują zamach?

Opinia publiczna i media nie kryją przerażenia tym, co się stało w stolicy kraju. – Piątkowa kradzież butli postawiła w stan gotowości służby bezpieczeństwa oraz ministerstwo spraw wewnętrznych. Policyjnym władzom przeszła przez myśl możliwość powtórzenia się zamachów na barcelońskim (deptaku) Las Ramblas oraz w Cambrils. Ich sprawcy mieli plan zaatakowania bazyliki Sagrada Familia i innych emblematycznych miejsc w mieście przy użyciu butli z gazem, które wcześniej skradli – czytamy w dzienniku „El Confidencial”.

Niebezpiecznie duża ilość pełnych butli

Oficjalne stanowisko hiszpańskiej policji dystansuje się od możliwości przeprowadzenia zamachu, jednak eksperci twierdzą zgodnie, że jeśli taka ilość trafi w ręce terrorystów, może dojść do krwawych zamachów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Hiszpańska policja w gotowości. Skradziono prawie 2 tys. butli z gazem

Hiszpańska policja została postawiona w stan gotowości po kradzieży ponad 1 800 butli gazowych w Madrycie. Według niektórych komentatorów butle mogłyby zostać użyte podczas ewentualnego zamachu terrorystycznego.

Jak ujawniły we wtorek hiszpańskie media, do kradzieży doszło w piątek w jednym z magazynów należących do petrochemicznego koncernu Repsol. Według ustaleń policji nieznani sprawcy skradli 1 843 butle gazowych: 1 193 wypełnionych propanem oraz 650 – butanem.

Na razie zdaniem policyjnych inspektorów butle skradziono prawdopodobnie w celu wprowadzenia ich do obrotu na czarnym rynku.
Choć hiszpańska policja oficjalnie dystansuje się od scenariusza, że butle mogłyby posłużyć terrorystom, to media oraz eksperci ds. bezpieczeństwa przypominają, że właśnie butle gazowe miały być wykorzystane w realizacji planu ataku terrorystycznego w Barcelonie w sierpniu br.

„Piątkowa kradzież butli postawiła w stan gotowości służby bezpieczeństwa oraz ministerstwo spraw wewnętrznych. Policyjnym władzom przeszła przez myśl możliwość powtórzenia się zamachów na barcelońskim (deptaku) Las Ramblas oraz w Cambrils. Ich sprawcy mieli plan zaatakowania bazyliki Sagrada Familia i innych emblematycznych miejsc w mieście przy użyciu butli z gazem, które wcześniej skradli” – napisał we wtorek dziennik „El Confidencial”.

Świąteczne jarmarki celem terrorystów?

Tymczasem eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują, że wraz ze zbliżaniem się Bożego Narodzenia rośnie ryzyko zamachów dżihadystycznych. Odnotowują, że większość świątecznych jarmarków w Hiszpanii jest już osłoniętych zaporami utrudniającymi atak terrorystyczny przy użyciu samochodów.

Handlowcy z barcelońskich jarmarków organizowanych pod bazyliką Sagrada Familia i barcelońską katedrą wskazują, że w tym roku dojazd do punktów sprzedaży jest utrudniony z powodu ustawienia przy nich dużych donic wypełnionych ziemią i roślinnością.
Zdaniem handlowca z jarmarku pod bazyliką Sagrada Familia Jordiego Canalsa, konsekwencją sierpniowych ataków był drastyczny spadek liczby turystów w pierwszych miesiącach po zamachach. „Na jesieni sytuacja zaczęła wracać do normy i główne miejsca turystyczne Barcelony, takie jak Las Ramblas czy Sagrada Familia, znowu są masowo odwiedzane przez gości z zagranicy” – powiedział PAP Canals, wskazując, że przed barcelońską bazyliką prowadzone są intensywne kontrole policyjne.

Plan z Syrii, materiały z Francji

Według madryckiego dziennika „La Razon” z prowadzonego w sprawie sierpniowych zamachów śledztwa wynika, że plan katalońskich ataków powstał w Syrii, a część materiałów, m.in. detonatory, trafiła w ręce dżihadystów z terytorium Francji.

W efekcie sierpniowych zamachów w Barcelonie i Cambrils śmierć poniosło 16 osób, a ponad 120 zostało rannych. Terroryści zaatakowali przy użyciu samochodów oraz noży, mimo że pierwotnie chcieli dokonać serii eksplozji w kilku miejscach katalońskiej stolicy. Plan przewidywał użycie butli gazowych do zintensyfikowania wybuchu.

Do zmiany planów przyczyniła się eksplozja w bazie terrorystów w Alcanar, w której efekcie śmierć poniósł 45-letni lider grupy dżihadystów imam Abdelbaki As-Satty oraz jeden z jej członków. Wśród gruzów znaleziono 120 butli gazowych, skradzionych wcześniej przez terrorystów.
Źródło info i foto: interia.pl