Hiszpańska policja zatrzymała dżihadystę. Planował zamachy, był członkiem ISIS

Hiszpańska policja zatrzymała w sobotę w Algeciras, na południu kraju, 51-letniego mężczyznę, który planował zamachy terrorystyczne. Dżihadysta był członkiem samozwańczego Państwa Islamskiego (IS). Ze śledztwa wynika, że zatrzymany miał dokumenty propagujące radykalny islam, a także instrukcje służące przygotowaniu ładunków wybuchowych.

– Wśród zarekwirowanych przy dżihadyście materiałów były dokumenty zawierające szczegółowe informacje o sposobie przygotowania ładunków wybuchowych domowej roboty, a także w jaki sposób dokonać zamachów przy użyciu noży oraz samochodów – poinformowało źródło policyjne.

Ujęty dżihadysta złożył ślubowanie wierności liderowi Państwa Islamskiego

Jak ujawniła hiszpańska policja, mężczyzna o inicjałach N.E.A. miał związki z siatką terrorystyczną, porozumiewającą się za pośrednictwem komunikatorów internetowych.

Według śledczych grupa, do której należał zatrzymany, wzywała swoich członków do przeprowadzania aktów terrorystycznych na terenie Hiszpanii oraz groziła jej rozmaitym instytucjom państwowym. Policja potwierdziła też, że ujęty dżihadysta złożył w przeszłości ślubowanie wierności liderowi Państwa Islamskiego Abu Bakrowi Al-Bagdadiemu.

– Zatrzymany otwarcie deklarował przynależność do IS oraz wrogość do wartości Zachodu, stanowiąc prawdziwe zagrożenie dla otoczenia – poinformowała policja.

W 2018 r. na terenie Hiszpanii zatrzymano 39 dżihadystów

Z opublikowanych we wrześniu danych Prokuratury Generalnej w Madrycie wynika, że w 2018 r. na terenie Hiszpanii zatrzymano 39 dżihadystów. Dodatkowo 10 osób narodowości hiszpańskiej powiązanych z organizacjami radykalnego islamu aresztowano poza granicami kraju.

W kwietniu 2019 r. hiszpańska policja zatrzymała dwóch Marokańczyków mieszkających w Sewilli, podejrzanych o próbę przeprowadzenia zamachu na procesję w Wielkim Tygodniu w tym mieście. Według śledczych obaj mieli związki z Państwem Islamskim.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dwa zamachy w Afganistanie

Co najmniej 30 osób zginęło, a 45 zostało rannych we wtorek w dwóch zamachach w Afganistanie: podczas wiecu wyborczego prezydenta kraju Aszrafa Ghaniego w prowincji Parwan oraz w eksplozji w stołecznym Kabulu. Do obu ataków przyznali się afgańscy talibowie.

W mieście Czarikar, w stolicy Parwanu, bomba eksplodowała w momencie, gdy Ghani miał rozpocząć swoje przemówienie. Ładunek był podłożony pod policyjnym radiowozem niedaleko miejsca wiecu szefa państwa.

Co najmniej 24 osoby zginęły, a 31 zostało rannych; wśród ofiar są kobiety i dzieci. Dyrektor miejscowego szpitala informuje, że w ataku ucierpieli przede wszystkim cywile, a liczba zabitych może wzrosnąć.

Rzecznik prezydenta powiedział, że Ghaniemu nic się nie stało.
Źródło info i foto: TVP.info

Dwie eksplozje w palestyńskiej Gazie. Zginęły 3 osoby

Trzy osoby zginęły w wyniku dwóch eksplozji, które miały miejsce we wtorek w palestyńskiej Gazie – poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych Palestyny. Sprawcy zamachów nie są znani, Izrael odżegnał się od tych wydarzeń.

Najpierw eksplodował motocykl, którym jechały dwie osoby. Wybuch miał miejsce w pobliżu policyjnego punktu kontrolnego policji, a w jego wyniku zginęło trzech oficerów, zaś ranny został jeden Palestyńczyk. Media nie precyzują, czy ranny podróżował motocyklem, ani co się stało z drugą osobą podróżującą jednośladem.

Druga eksplozja miała miejsce niecałą godzinę później tuż przy posterunku policyjnym. Rannych zostało kilka osób.

Rzecznik resortu spraw wewnętrznych Eyad Al-Bozom poinformował, że trwa pościg za sprawcami. – Grzeszne ręce, które dokonały tej zbrodni nie umkną sprawiedliwości – zapewnił.

Nie wiadomo, kim byli sprawcy ataków. Izraelska armia oświadczyła, że nie ma nic wspólnego z tymi zamachami. Rządzący Strefą Gazy Hamas ogłosił w całym mieście stan wyjątkowy i postawił w stan gotowości palestyńskie siły bezpieczeństwa.

Agencja Reutera podkreśla, że Hamas czasami boryka się z wewnętrzną opozycją, którą tworzą bardziej radykalni bojownicy islamistyczni, powiązani z Al-Kaidą lub Państwem Islamskim. Zwraca się również uwagę, że wśród terrorystów dochodzi do „wypadków przy pracy” bądź przedwczesnych detonacji ładunków wybuchowych.
Źródło info i foto: TVP.info

Nie żyje Brunon Kwiecień. Był skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm

Brunon Kwiecień nie żyje – poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej podpułkownik Elżbieta Krakowska. Mężczyzna został znaleziony we wtorek martwy na łóżku w swojej celi. „W ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – dodała rzeczniczka. Kwiecień kilka lat temu został skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm. – Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary. Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem – powiedział w rozmowie z tvn24.pl jego obrońca, mecenas Maciej Burda.

Jak przekazała rzeczniczka w komunikacie, „6 sierpnia 2019 r. w Zakładzie Karnym Nr 1 we Wrocławiu ok. godziny 9.00 oddziałowy, podczas wypuszczania osadzonych do lekarza okulisty, zauważył, iż leżący na łóżku skazany Brunon K. nie daje oznak życia”. Zaznaczyła, że „funkcjonariusze bezzwłocznie przystąpili do akcji reanimacyjnej”, a „na miejsce natychmiast wezwano zespół pogotowania ratunkowego, który po kontynuacji akcji reanimacyjnej stwierdził zgon mężczyzny”.

„Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające”

Jak przekazała ppłk Krakowska, o śmierci powiadomiono policję i prokuraturę, „która prowadzi czynności w tej sprawie”. „Niezależnie od tego, jak zawsze w takich przypadkach, Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające. Dyrektor Okręgowy powołał komisję złożoną z funkcjonariuszy okręgowego inspektoratu SW we Wrocławiu, która pracuje na miejscu po to, aby wyjaśnić wszystkie szczegóły tego zdarzenia” – czytamy w komunikacie. Obecnie przyczyny śmierci Kwietnia nie są znane. „Z całą pewnością w ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – zaznaczyła rzeczniczka Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.

„Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność”

Według informacji tvn24.pl Brunon Kwiecień jeszcze kilka tygodni temu rozmawiał z Maciejem Burdą, swoim obrońcą w procesie o przygotowania do zamachu na Sejm oraz pełnomocnikiem w sprawie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez agentów ABW, którzy rozpracowywali Kwietnia. – Brunon Kwiecień liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary – powiedział mecenas Burda. – Wiele razy powtarzał, że nie zamierza popełnić samobójstwa – dodał adwokat. – Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem. Cierpiał jedynie na dolegliwości związane z oczami – wyjaśnił. Jak przekazał, jego klient twierdził, że funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego podżegali go do popełnienia kolejnych przestępstw: zamachu na ambasadę Izraela, zabójstwa ówczesnej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz, wysadzenia pomnika martyrologii żydowskiej oraz handlu bronią.

Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie. Sąd utrzymał tę decyzję w mocy.

19 kwietnia 2017 roku krakowski sąd apelacyjny zadecydował, że Brunon Kwiecień jest winny przygotowywania zamachu terrorystycznego na Sejm. Obniżył równocześnie wyrok 13 lat więzienia, który wymierzył w 2015 roku sąd I instancji i skazał Kwietnia na 9 lat więzienia. Na poczet kary zaliczył też okres, który mężczyzna spędził wcześniej w areszcie. Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 roku ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 roku dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią.

Według śledczych Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczone w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów – w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu. W śledztwie Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że inspirowała go inna osoba. Nie przyznał się do podżegania studentów ani do posiadania broni i handlu nią.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zagrożenie terrorystyczne w Kaszmirze. Tysiące osób, w tym turyści, opuszczają region

Tysiące osób, w tym turystów, opuszcza Kaszmir. Lokalne władze części regionu zarządzanego przez Indie wydały ostrzeżenie związane z zagrożeniem terrorystycznym.

Zdaniem władz atak grozi hinduskim pielgrzymom, którzy przybyli do sanktuarium w Amarnath, położonego wysoko w Himalajach. Atak na doroczną pielgrzymkę planować mieli terroryści wspierani przez Pakistan. Islamabad zaprzecza oskarżeniom, jakoby wspierał rebeliantów w Kaszmirze.

Władze regionu poleciły pielgrzymom opuścić ten obszar „niezwłocznie”, czym wywołały panikę wśród przybyszów starających się zorganizować transport – informuje BBC.

Region opuszcza około 20 tysięcy hinduskich pielgrzymów oraz turystów i ponad 200 tysięcy osób tam pracujących. Rząd Indii przed rozpoczęciem okresu pielgrzymek wysłał na miejsce 10 tysięcy dodatkowych żołnierzy. Kaszmir od 1948 roku podzielony jest pomiędzy Indie i Pakistan. Oba kraje roszczą sobie prawa do całego zdominowanego przez muzułmanów terytorium.
Źródło info i foto: interia.pl

Masakra w klubie Bataclan. Bośniak, który miał dostarczyć broń, przekazany Belgom

Niemcy przekazały w poniedziałek belgijskim władzom Bośniaka zatrzymanego pod koniec czerwca i podejrzanego o związki z zamachami w Paryżu z listopada 2015 roku – podała agencja AFP, powołując się na rzecznika prokuratury w Naumburgu.

Poinformował on, że 39-letni mężczyzna, którego nazwiska nie ujawniono, został aresztowany w czerwcu i jest podejrzany o dostarczenie broni terrorystom, którzy 13 listopada 2015 roku dokonali zamachu na salę koncertową Bataclan w Paryżu.

Niemieccy śledczy zainteresowali się Bośniakiem podczas postępowania przeciwko jego dwóm rodakom podejrzanym o złamanie prawa dotyczącego kontroli broni wojskowej. Zatrzymali go w nocy z 19 na 20 czerwca koło Halle funkcjonariusze sił specjalnych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Nie znaleziono przy nim żadnej broni ani innych zabronionych przedmiotów. Belgia wystawiła za nim europejski nakaz aresztowania.

13 listopada 2015 roku trzy komanda złożone z dziewięciu terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego (IS) zamordowały w Paryżu 130 ludzi. Mężczyźni zaatakowali kilka punktów w stolicy Francji. Na Stade de France trzech dżihadystów wysadziło się w powietrze, zabijając jedną osobę i raniąc kilkadziesiąt. W barach i restauracjach zastrzelonych zostało 39 osób, a dwie zostały ciężko ranne, gdy zamachowiec samobójca zdetonował swój ładunek.

Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: TVP.info

W Niemczech zatrzymano Bośniaka, który stoi za zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku

W Saksonii-Anhalcie, w środkowych Niemczech, zatrzymano Bośniaka poszukiwanego na mocy wydanego przez Belgię Europejskiego Nakazu Aresztowania w związku z zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku – poinformowała drezdeńska prokuratura. 39-letni mężczyzna przebywa obecnie w tymczasowym areszcie ekstradycyjnym. Nie podano, o co konkretnie jest podejrzewany.

Dpa pisze, że Bośniakiem śledczy zainteresowali się podczas postępowania przeciwko jego dwóm rodakom, podejrzanym o złamanie prawa dotyczącego kontroli broni wojskowej. Zatrzymali go tydzień temu koło Halle funkcjonariusze sił specjalnych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Nie znaleziono przy nim żadnej broni ani innych zabronionych przedmiotów.

Seria ataków w Paryżu

13 listopada 2015 roku terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) zamordowali w Paryżu 130 ludzi. Dziewięciu mężczyzn zaatakowało kilka punktów w stolicy Francji. Na Stade de France trzech dżihadystów wysadziło się w powietrze, zabijając jedną osobę i raniąc kilkadziesiąt. W barach i restauracjach zastrzelonych zostało 39 osób, a dwie zostały ciężko ranne, gdy zamachowiec samobójca zdetonował swój ładunek.

Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa. Były to najbardziej krwawe zamachy w historii Francji. W 2018 w Brukseli skazano Salaha Abdeslama, jedynego żyjącego członka grupy dżihadystów, która dokonała tamtejszych zamachów. Abdeslam odsiaduje wyrok 20 lat pozbawienia wolności za udział w późniejszej strzelaninie w belgijskiej stolicy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sri Lanka: Kardynał Malcolm Ranjith o zamachach: „Mogliśmy uniknąć katastrofy”

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Sri Lanki kardynał Malcolm Ranjith ostro skrytykował władze kraju za ignorowanie ostrzeżeń wywiadu indyjskiego przed zamachami, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną. – Ze strony rządu był to poważny brak odpowiedzialności – ocenił. Hierarcha wyraził również pogląd, że politycy nie starają się znaleźć winnych tych zaniedbań. Kardynał Malcolm Ranjith, który w czwartek składał wizytę w Watykanie, przed spotkaniem z papieżem Franciszkiem powiedział, że w postępowaniu władz lankijskich widzi „totalny brak zainteresowania” ustaleniem, dlaczego zignorowano informacje wywiadu indyjskiego o potencjalnym ataku na kościoły.

– Ze strony rządu był to poważny brak odpowiedzialności – powiedział mediom dwa miesiące po zamachu. – Teraz powołali różnego rodzaju komitety i komisje, i trwają ciągłe kłótnie między różnymi stronami, kto jest winny – kontynuował. Jego zdaniem próbuje się zatuszować prawdę o zamachach.

„Mogliśmy uniknąć katastrofy”

Lankijski parlament powołał komisję do zbadania uchybień, które umożliwiły atak. Przewodniczą jej sojusznicy premiera Ranila Wickremesinghe’a. Niektórzy członkowie komisji, przeciwnicy prezydenta Maithripala Sirisena, mówią o błędach popełnionych przez głowę państwa. Zarzuty padają jednak przede wszystkim pod adresem miejscowych służb specjalnych. Podczas przesłuchań komisji parlamentarnej wyszło na jaw, że liderzy dwóch różnych organizacji muzułmańskich informowali służby wywiadowcze w 2016 roku o radykalizacji National Thowheeth Jama’ath (NTJ), która stała za atakiem. Kardynał Rajnith zwrócił uwagę, że indyjski wywiad poinformował władze Sri Lanki o możliwym ataku już 4 kwietnia tego roku, a później jeszcze trzykrotnie. Ostatnie ostrzeżenie miało miejsce przed godz. 7 rano w dzień zamachu.

– Nikt nie wziął tego na poważnie. Mogliśmy uniknąć katastrofy, ponieważ gdybym wiedział, że jest planowany atak, zamknąłbym kościoły i zawrócił ludzi do domów – powiedział 71-letni przewodniczący Konferencji Episkopatu Sri Lanki.

Zamachy na Sri Lance

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali na Sri Lance serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa. Zginęło w nich ponad 250 osób. Władze oskarżyły o ich przeprowadzenie lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie (IS). W piątek 14 czerwca władzom Sri Lanki został wydany zatrzymany na Bliskim Wschodzie 29-letni Ahamed Milhan Hayathu Mohamed, jeden z głównych podejrzanych o zorganizowanie zamachów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wielka Brytania: 20 udaremnionych zamachów w przeciągu 2 lat. Rośnie zagrożenie terrorystyczne

Zagrożenie terrorystyczne na Wyspach Brytyjskich się zwiększa – ostrzegł minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Sajid Javid. Jak ujawnił, w ciągu ostatnich dwóch lat służby udaremniły niemal 20 zamachów w zaawansowanej fazie przygotowań.

Podczas przemowy w londyńskim Scotland Yard Sajid Javid ostrzegał, że zagrożenie terroryzmem na Wyspach wciąż jest poważne, a służby nadal mają ręce pełne roboty.

– Zapobiegły 19 poważnym atakom. Ale pod tą liczbą kryje się coś jeszcze: dzięki ciężkiej pracy tych ludzi dziesiątki wstępnych pomysłów nie zdołały się nawet rozwinąć – mówił szef brytyjskiego MSW.

Sajid Javid ujawnił, że 14 ataków przygotowywanych było przez ludzi motywowanych radykalną ideologią opartą na islamie, a pięć przez ludzi o, jak to określił, „poglądach skrajnie prawicowych”.

Sajid Javid ostrzegł też, że potrzebna jest reforma prawa służącego zapobieganiu terroryzmowi, szczególnie jeśli chodzi o zaangażowanie innych państw w działalność szpiegowską. Tu minister wymienił przykład Rosji, oskarżanej przez Londyn o próbę zamordowania Sergieja Skripala.
Źródło info i foto: TVP.info

Sri Lanka: Fala przemocy po zamachach terrorystycznych. Władze blokują media społecznościowe

Rząd Sri Lanki ogłosił, że dostęp do większości serwisów społecznościowych będzie czasowo zablokowany w związku z falą przemocy, która ogarnęła kraj po krwawych zamachach, do jakich doszło w Wielką Niedzielę. W komunikacie rządowym wskazano, że przyczyną decyzji o zablokowaniu serwisów są coraz liczniejsze przypadki obrzucania kamieniami meczetów oraz sklepów, których właścicielami są muzułmanie. Do wielu takich incydentów doszło w niedzielę. Także w niedzielę miało miejsce brutalne pobicie mężczyzny w mieście Chilaw, które zostało wywołane wcześniejszą kłótnią na Facebooku.

Fala przemocy jest podsycana mową nienawiści, która zalała lankijskie serwisy społecznościowe – twierdzą władze.

Fala przemocy na wyspie

Apele Kościoła katolickiego na Sri Lance, który wezwał w ubiegły poniedziałek do spokoju, nazajutrz po starciach między chrześcijanami a muzułmanami, w wyniku których trzy osoby zostały ranne, nie znalazły posłuchu. Na wyspie wciąż dochodzi do aktów przemocy wobec muzułmanów. Setki członków sił bezpieczeństwa rozmieszczono przed tygodniem w Negombo, mieście położonym ok. 30 km na północ od największego miasta Sri Lanki Kolombo, po tym, jak zostało tam zaatakowanych kilkadziesiąt domów, samochodów i sklepów należących do muzułmanów.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną

W zamachach podczas świąt wielkanocnych zginęło ponad 250 osób, w tym 42 obcokrajowców. Seria skoordynowanych ataków na kościoły i luksusowe hotele były największymi na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju zakończyła się wojna domowa. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl