Belgia: Salah Abdeslam oskarżony o organizacje krwawych zamachów terrorystycznych

Salah Abdeslam, organizator ataków terrorystycznych we Francji z listopada 2015 r., został w poniedziałek formalnie postawiony w stan oskarżenia w Belgii w związku z atakami terrorystycznymi z marca 2016 r. w Brukseli. Belgijska prokuratura, jak podaje AFP, oskarżyła 29-letniego Abdeslama o „udział w działaniach grupy terrorystycznej” w związku z zamachami w stolicy Belgii.

Proces w sprawie ataków terrorystycznych w Brukseli rozpocznie się w przyszłym roku i ma potrwać od 6 do 8 miesięcy. Mohamed Abrini i Osama Krayem, aresztowani w kwietniu 2016 r., są głównymi podejrzanymi w tej sprawie. Jak dotąd w stan oskarżenia postawiono 12 osób. Proces zamachowców z Paryża, jak przekazuje AFP, rozpocznie się najwcześniej w 2021 r. W tym szeroko zakrojonym śledztwie postawiono zarzuty łącznie 14 osobom.

W marcu 2016 r. w serii trzech skoordynowanych zamachów bombowych w Brukseli – dwóch na lotnisku w Zaventem i jednym przy stacji metra Maelbeek – zginęły 32 osoby i trzech zamachowców samobójców, a ok. 340 osób zostało rannych. Do przeprowadzenia zamachów przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). Był to najkrwawszy atak terrorystyczny w historii Belgii.

Kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie 2015 r., w Paryżu doszło do serii skoordynowanych krwawych zamachów terrorystycznych, w tym do ataku na salę koncertową Bataclan, gdzie terroryści przetrzymywali zakładników. W atakach zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Również do tych zamachów przyznało się Państwo Islamskie. Było to najtragiczniejsze wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów II wojny światowej.

Po listopadowych zamachach w Paryżu Abdeslam ukrywał się w Brukseli, gdzie mieszkał wcześniej. W marcu 2016 r. domniemany koordynator krwawych ataków w Paryżu, został postrzelony podczas obławy w dzielnicy Molenbeek w Brukseli i schwytany.

W kwietniu br. został skazany przez belgijski sąd na 20 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa policjantów w Brukseli w 2016 roku. Wyrok dotyczy strzelaniny, do której doszło podczas policyjnej obławy po zamachach w Paryżu z 2015 roku.

Abdeslam jest jedynym żyjącym członkiem grupy dżihadystów, która dokonała zamachów terrorystycznych w stolicy Francji. 29-latek jest obywatelem francuskim, urodzonym i wychowanym w rodzinie marokańskich imigrantów w Brukseli.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Niemczech zatrzymano Bośniaka, który stoi za zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku

W Saksonii-Anhalcie, w środkowych Niemczech, zatrzymano Bośniaka poszukiwanego na mocy wydanego przez Belgię Europejskiego Nakazu Aresztowania w związku z zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku – poinformowała drezdeńska prokuratura. 39-letni mężczyzna przebywa obecnie w tymczasowym areszcie ekstradycyjnym. Nie podano, o co konkretnie jest podejrzewany.

Dpa pisze, że Bośniakiem śledczy zainteresowali się podczas postępowania przeciwko jego dwóm rodakom, podejrzanym o złamanie prawa dotyczącego kontroli broni wojskowej. Zatrzymali go tydzień temu koło Halle funkcjonariusze sił specjalnych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Nie znaleziono przy nim żadnej broni ani innych zabronionych przedmiotów.

Seria ataków w Paryżu

13 listopada 2015 roku terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) zamordowali w Paryżu 130 ludzi. Dziewięciu mężczyzn zaatakowało kilka punktów w stolicy Francji. Na Stade de France trzech dżihadystów wysadziło się w powietrze, zabijając jedną osobę i raniąc kilkadziesiąt. W barach i restauracjach zastrzelonych zostało 39 osób, a dwie zostały ciężko ranne, gdy zamachowiec samobójca zdetonował swój ładunek.

Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa. Były to najbardziej krwawe zamachy w historii Francji. W 2018 w Brukseli skazano Salaha Abdeslama, jedynego żyjącego członka grupy dżihadystów, która dokonała tamtejszych zamachów. Abdeslam odsiaduje wyrok 20 lat pozbawienia wolności za udział w późniejszej strzelaninie w belgijskiej stolicy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Burkina Faso: Sześć osób zabitych w ataku na kościół katolicki

Sześć osób zostało zabitych, w tym ksiądz, w ataku uzbrojonej grupy mężczyzn na kościół katolicki w środkowo-północnej części Burkina Faso – podała agencja AFP. Do ataku doszło w niedzielę rano.

Napastnicy otworzyli ogień do wiernych na samym początku mszy świętej w kościele w Dablo – podał mer miasta Ousmane Zongo. Dablo leży 90 km od miasta Kaya, stolicy regionu Centre Nord i prowincji Sanmatenga.

Według źródeł w służbach bezpieczeństwa atak przeprowadziła grupa złożona z około dwudziestu kilku do trzydziestu uzbrojonych ludzi. Był to pierwszy w Burkina faso atak na kościół katolicki od czasu, kiedy w tym kraju zaczęły się zamachy terrorystyczne.

– Podpalili kościół, a potem sklepik i bar, po czym udali się do ośrodka zdrowia, gdzie przeszukali lokal i spalili pojazd należący do głównej pielęgniarki – dodał Zongo. – W mieście panuje klimat paniki. Ludzie są uwięzieni w domach, nic nie działa. Sklepy i sklepiki są zamknięte. To praktycznie martwe miasto”.

Do ataku na kościół doszło dwa dni po uwolnieniu na północy Burkina Faso czterech zakładników przez francuskie siły specjalne.

Ataki w Burkina Faso

Burkina Faso od czterech lat jest miejscem coraz częstszych i coraz krwawszych ataków przypisywanych grupom dżihadystycznym, w tym Ansar ul Islam (nie mylić z Ansar al-Islam z irackiego Kurdystanu), Nusrat al-Islam (Grupie Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz EIGS – Państwu Islamskiemu na Wielkiej Saharze (organizacja terrorystyczna dżihadystów ideologii salafickiej).

Ataki, początkowo koncentrujące się na północy kraju, następnie objęły stolicę – Wagadugu – i inne regiony. Zginęło w nich według – rachuby AFP – co najmniej 400 osób. Głównie na północy kraju często atakowani są duchowni, tak chrześcijańscy, jak i muzułmańscy, uważani przez dżihadystów za nie dość radykalnych lub oskarżani o współpracę z władzami.

Niedzielny atak to drugi w ciągu dwóch miesięcy atak na kościół. Pierwszy miał miejsce w Silgadji, gdzie w końcu marca zaatakowano kościół protestancki i gdzie zginęło sześć osób.

W połowie marca ojciec Joel Yougbare, kapłan Djibo na północy kraju, został porwany przez uzbrojonych ludzi. 15 lutego ks. Cesar Fernandez, misjonarz salezjański pochodzenia hiszpańskiego, zginął w zbrojnym ataku dżihadystów w Nohao w centrum kraju.

Francuscy komandosi oswobodzili turystów w nocy z czwartku na piątek, w pobliżu granicy z Mali.

Francuska operacja

Od 2014 r. w Afryce Zachodniej trwa francuska operacja „Barchan” (Barkhane), w której uczestniczy 4,5 tys. żołnierzy. Początkowo Francuzi interweniowali w 2013 r. w Mali w celu ratowania tamtejszego rządu przed ofensywą grup islamistycznych. Obecnie operacja obejmuje Mali, Niger, Burkinę Faso, Czad i Mauretanię.

– Sytuacja w Afryce jest skomplikowana – powiedział w niedzielnej debacie radia France Info specjalizujący się w sprawach Czarnego Kontynentu dziennikarz tygodnika „L’Express” Vincent Hugeux. Liczni obserwatorzy, przyznając, że bez wojskowej obecności Francji liczba ofiar ugrupowań terrorystycznych byłaby wielokrotnie większa, zgadzają się, że rozwiązanie problemów musi być polityczne.

Według organizacji pozarządowej Armed Conflict Location & Event Data Project od listopada 2018 roku do 26 marca tego roku w wyniku ataków dżihadystów zginęło prawie 5 tys. osób, wielokrotnie więcej niż rok wcześniej.

„Mnożeniem pożarów” nazwał rozprzestrzenianie się dżihadyzmu jeden z komentatorów dziennika „Le Monde”, mające na celu zmuszenie francuskiego kontyngentu do poszerzenia zakresu działania ponad możliwości operacyjne.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sri Lanka: Fala przemocy po zamachach terrorystycznych. Władze blokują media społecznościowe

Rząd Sri Lanki ogłosił, że dostęp do większości serwisów społecznościowych będzie czasowo zablokowany w związku z falą przemocy, która ogarnęła kraj po krwawych zamachach, do jakich doszło w Wielką Niedzielę. W komunikacie rządowym wskazano, że przyczyną decyzji o zablokowaniu serwisów są coraz liczniejsze przypadki obrzucania kamieniami meczetów oraz sklepów, których właścicielami są muzułmanie. Do wielu takich incydentów doszło w niedzielę. Także w niedzielę miało miejsce brutalne pobicie mężczyzny w mieście Chilaw, które zostało wywołane wcześniejszą kłótnią na Facebooku.

Fala przemocy jest podsycana mową nienawiści, która zalała lankijskie serwisy społecznościowe – twierdzą władze.

Fala przemocy na wyspie

Apele Kościoła katolickiego na Sri Lance, który wezwał w ubiegły poniedziałek do spokoju, nazajutrz po starciach między chrześcijanami a muzułmanami, w wyniku których trzy osoby zostały ranne, nie znalazły posłuchu. Na wyspie wciąż dochodzi do aktów przemocy wobec muzułmanów. Setki członków sił bezpieczeństwa rozmieszczono przed tygodniem w Negombo, mieście położonym ok. 30 km na północ od największego miasta Sri Lanki Kolombo, po tym, jak zostało tam zaatakowanych kilkadziesiąt domów, samochodów i sklepów należących do muzułmanów.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną

W zamachach podczas świąt wielkanocnych zginęło ponad 250 osób, w tym 42 obcokrajowców. Seria skoordynowanych ataków na kościoły i luksusowe hotele były największymi na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju zakończyła się wojna domowa. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Relacja Polaka z Sri Lanki. Krajobraz po krwawych zamachach

Ponad 200 osób zginęło, a około 500 zostało rannych w serii zamachów terrorystycznych, do których doszło na Sri Lance. Jak relacjonuje Polak przebywający na wyspie, sytuacja wygląda bardzo poważnie, a obraz malujący się wokół miejsc ataku jest przerażający. Przed kościołami leżą fragmenty ciał ofiar ataków.

– Co najmniej 207 osób zginęło, a 450 odniosło obrażenia w serii wybuchów, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną w kościołach i hotelach na Sri Lance – poinformował rzecznik lankijskiej policji Ruwan Gunasekera. O makabrycznych scenach donoszą zarówno zachodnie media, jak i będący na miejscu turyści. Jeden z nich donosi w swojej relacji o powadze sytuacji.

– Władze wprowadziły tutaj stan wyjątkowy. Drogi są zablokowane. Ludzi poproszono o niewychodzenie z domów. Wyłączono media społecznościowe, nie działają popularne komunikatory. Informacje rozchodzą się poprzez linię telefoniczną, bo telewizja wprowadziła kontrolę informacji. Właśnie dowiedziałem się o ósmym wybuchu. Ofiar śmiertelnych jest już około 200, a liczba ta ciągle rośnie. Wokół kościołów leżą resztki rozczłonkowanych ciał. Sytuacja wygląda bardzo poważnie. Drogi są podobno zablokowane. Wyprowadzono na ulice wojsko – napisał w wiadomości przesłanej portalowi Wirtualna Polska David z Katunayake na Sri Lance. W podobnym tonie wypowiadają się inne osoby.

– To szok dla całego kraju. (…) Wiadomo, że, jak były działania wojenne, bombardowania to i budynki kościele były uszkodzone, ale nigdy nie zdarzyło się, przynajmniej w nowszej historii Sri Lanki, aby ktoś specjalnie podczas mszy świętej wysadzał bomby – mówił na antenie TVP Info polski misjonarz Mariusz Michalik.

W niedzielę Wielkanocną na Sri Lance miała miejsce seria zamachów terrorystycznych. Wiadomo o ośmiu eksplozjach, do których doszło w hotelach i kościołach wypełnionych przez obchodzących święto Wielkiej Nocy. W atakach zginęło co najmniej 207 osób, a blisko 500 zostało rannych. Lankijski rząd zdecydował o tymczasowym zablokowaniu wszystkich platform sieci społecznościowych. Ma to zapobiec rozprzestrzenianiu się nieprawdziwych i fałszywych informacji na temat ataków.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ostrzeżenia przed kolejnymi zamachami na Sri Lance

Amerykański Departament Stanu ostrzegł przed możliwymi kolejnymi zamachami terrorystycznymi na Sri Lance. W Niedzielę Wielkanocną w serii ataków na kościoły oraz luksusowe hotele zginęło tam co najmniej 290 osób, a ok. 500 zostało rannych. „Terroryści mogą zaatakować z niewielkim albo bez żadnego ostrzeżenia” – napisano w publikowanych przez Departament Stanu zaleceniach dla podróżnych. Jako potencjalne cele wymieniono ośrodki turystyczne, centra handlowe, hotele, obiekty religijne, lotniska i dworce oraz inne obszary publiczne.

W poniedziałek władze Sri Lanki poinformowały, że bilans ataków wzrósł do 290 zabitych i ok. 500 rannych, zastrzegając, że nie jest on ostateczny. W atakach zginęło prawdopodobnie co najmniej 37 cudzoziemców, ale tylko w jedenastu przypadkach udało się zidentyfikować ofiary, stąd zwłoka w ogłaszaniu informacji o ich narodowości.

W niedzielę amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo mówił jednak, że wśród ofiar jest kilku obywateli USA.

Seria ataków na Sri Lance
Do pierwszych sześciu eksplozji doszło w niedzielę rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach – Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach stolicy. Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale nie powiódł.

Były to największe ataki w tym azjatyckim kraju od zakończenia wojny domowej w 2009 roku.

W związku z zamachami zatrzymano jak dotychczas 24 osoby. Żadna organizacja nie przyznała się do zamachów.

Według danych z 2012 roku ok. 70 proc. mieszkańców Sri Lanki to buddyści, 12,6 proc. hinduiści, 9,7 proc. – muzułmanie, a chrześcijanie – 7,6 proc. Wspólnota katolicka liczy 1,2 mln osób.
Źródło info i foto: interia.pl

W związku z zabójstwem turystek w Maroku zatrzymano ekstremistę

W związku z zabójstwem w Maroku dwóch turystek z Danii i Norwegii zatrzymano w sobotę kolejnego mężczyznę; ma podwójne, hiszpańskie i szwajcarskie, obywatelstwo i pozostaje pod silnym wpływem „ideologii ekstremistycznej” – podały marokańskie służby.

Zatrzymania dokonano ze względu na podejrzenia, iż mężczyzna ten miał związki z niektórymi podejrzanymi w sprawie morderstwa dwóch młodych kobiet. „Podejrzewa się, że uczył niektóre z osób zatrzymanych w ramach tej sprawy, jak korzystać z opartych na nowych technologiach narzędzi komunikacji oraz że szkolił te osoby w strzelaniu” – brzmi komunikat wydany przez marokańskich śledczych.

Mężczyzna jest mieszkańcem Maroka.

Już wcześniej tamtejsza policja zatrzymała domniemanych sprawców zamachu na dwie turystki.

W połowie grudnia 24-letnia Louisa Vesterager z Danii i 28-letnia Maren Ueland z Norwegii zostały zamordowane w górach Atlasu przez czterech mężczyzn, którzy trzy dni wcześniej złożyli przysięgę wierności Państwu Islamskiemu (IS) i grozili atakami terrorystycznymi. Turystki, które w odludnym miejscu rozbiły namiot, zginęły od broni białej; jednej z kobiet odcięto głowę.

Zamachy terrorystyczne nie są w Maroku częste. Od czasu samobójczych ataków w Casablance, gdzie w 2003 roku zginęły 33 osoby i wybuchu bomby w 2011 roku w restauracji w Marrakeszu, gdzie zginęło 17 osób, władze Maroka wzmacniały siły bezpieczeństwa, system prawny i antyterrorystyczną współpracę międzynarodową.
Źródło info i foto: TVP.info

Francja: Udaremniono dwa zamachy terrorystyczne. Celem ataków była młodzież

Od stycznia we Francji udaremniono dwa planowane ataki terrorystyczne, w tym jeden na obiekt sportowy, a drugi na siły wojskowe – poinformował w niedzielę francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb. W wywiadzie dla radia Europe 1, telewizji C-News i dziennika ekonomicznego „Les Echos” minister powiedział ogólnie, że zamachy te udaremniono „na południu” i „na zachodzie” Francji. – Celem była młodzież – dodał, odnosząc się do planu ataku na – jak to ujął – duży obiekt sportowy.

Pochwała terroryzmu w meczetach

Szef francuskiego MSW powiadomił, że podejrzane osoby zostały zatrzymane i przebywają w areszcie. – W ten sposób udało nam się udaremnić te plany – dodał Collomb, ale nie ujawnił więcej szczegółów na temat aresztowania, ani celów ataków. Wskazał jedynie, że chodzi o osoby widniejące już w tzw. kartotece osób zradykalizowanych (FSPRT), która we Francji prowadzona jest od 2015 roku i ma zasadnicze znaczenie dla walki z terroryzmem. Figurują w niej osoby, które stosują przemoc bądź mogą się do niej uciekać. Są tam dane osobowe, adres, opis sytuacji prawnej, ewentualna opinia psychiatryczna, informacje o kontaktach z innymi radykałami.

Minister Collomb poinformował również, że w niedzielę we Francji zostały zamknięte trzy meczety – dwa na południowym wschodzie kraju i jeden w regionie paryskim – ponieważ głoszono w nich pochwałę terroryzmu. Według oficjalnych danych we Francji w 2017 roku udaremniono dwadzieścia ataków terrorystycznych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Europa: Ile ataków tak naprawdę powstrzymują służby bezpieczeństwa?

Na początku kwietnia 2017 r. czterech mężczyzn arabskiego pochodzenia wysadziło wenecki most Rialto, zabijając kilkadziesiąt osób. „Wasze najsłynniejsze miasta utoną w krwi niewiernych” – oświadczyło Państwo Islamskie, odpowiedzialne za przeprowadzenie ataku. Nie kojarzą państwo? To dlatego, że zamach w Wenecji został udaremniony, podobnie jak co najmniej kilkadziesiąt innych w Europie.

W 2017 roku z rąk dżihadystów w Europie zginęły 72 osoby. Nic nie złagodzi bólu ich bliskich, ale nie sposób nie odnotować: to wyraźny spadek – o 63 proc. – w porównaniu ze 196 ofiarami śmiertelnymi w 2016 roku i 150 ofiarami w 2015 roku.

Przez cały rok służby dwoiły się i troiły, by tym razem ubiec terrorystów, by powstrzymać tę falę, zdawałoby się, nie do powstrzymania.

10 lutego francuska policja aresztowała czterech zwolenników ISIS w Montpellier. Byli oni w trakcie przygotowywania pasów szahida.

18 marca doszło z kolei do zatrzymania w Marsylii: dwaj mężczyźni nielegalnie posiadali broń i materiały wybuchowe. W ich kryjówce znaleziono także m.in. flagę Państwa Islamskiego.

23 marca belgijscy funkcjonariusze zatrzymali w Antwerpii mężczyznę z francuskim paszportem, który z dużą prędkością przejechał na czerwonym świetle i, jak podawały media, planował wjechać w tłum. 39-letni Mohamed R. miał przy sobie cztery noże, strzelbę i butlę z podejrzaną cieczą.

30 marca Włosi udaremnili planowane wysadzenie mostu Rialto w Wenecji. Miało tego dokonać czterech mężczyzn utożsamiających się z Państwem Islamskim.

Dżihadysta aresztowany 10 kwietnia w Lipsku szykował weekendowy zamach w Berlinie. 17 dni później rodzina mieszkającego pod Londynem 27-latka zawiadomiła policję, dzięki czemu mężczyznę udało się zatrzymać tuż przed planowanym atakiem. Za pazuchą niósł dwa noże.

Sukcesem służb kończyły się także kolejne akcje wyprzedzające w Berlinie (31 października), Londynie (5 grudnia), Sheffield (19 grudnia) czy Karlsruhe (20 grudnia).

O tych akcjach wiemy, ale szacuje się, że służby brytyjskie, niemieckie czy francuskie powstrzymują ok. kilkanaście ataków miesięcznie.

Nie zawsze się udawało. 22 maja w Manchesterze po koncercie Ariany Grande wybuch zabił 22 osoby, głównie dzieci. Z kolei 17 sierpnia na słynnej Las Ramblas w Barcelonie van taranował przechodniów. Bilans ofiar: 16 zabitych, ponad 150 rannych. Były to dwa najtragiczniejsze zamachy w Europie w 2017 roku.

O tych tragediach nie można zapominać, ale nieznająca emocji statystyka jasno wskazuje, że w stosunku do 2016 roku nastąpił wyraźny postęp – spadła zarówno liczba ataków, jak i liczba ofiar.

Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na Niemcy, gdzie przez rok, mimo ogromnej liczby muzułmanów w tym kraju, nie doszło do żadnego znaczącego zamachu.

Oczywiście należy też pytać, jakie są koszty tej walki, jeśli chodzi o stopień inwigilacji społeczeństwa, uciążliwe procedury bezpieczeństwa, wojsko na ulicach i tak dalej. Nie znikną też napięcia społeczne związane z migracją. Ale nie ulega wątpliwości, że można już mówić o pewnych sukcesach w zapobieganiu ataków.

– Rzeczywiście, służby są skuteczniejsze – komentuje dla Interii dr Marek Madej z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Jak wskazuje, dziś lepiej potrafimy zapobiegać atakom, które jeszcze dwa lata temu były „nowatorskie”. Służby potrafiły się dostosować do ewoluujących metod terrorystów, chodzi tu np. o wykorzystywanie ciężarówki, by wjechać w tłum, zamiast „tradycyjnego” detonowania bomby. Ponadto udało się rozbić wiele siatek dżihadystycznych. Dane Europolu wskazują na stały wzrost liczby zatrzymywanych pod zarzutem działalności terrorystycznej. Do spadku skuteczności radykalnych islamistów przyczyniły się również klęski Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii.

– Z jednej strony pewne sukcesy odnieśliśmy – zarówno w antyterroryzmie, jak i w przeciwdziałaniu aktywnym, czyli rozbijaniu siatek… niepowodzenia Państwa Islamskiego też się do tego przyczyniły, ale to jest nieustanna walka. Terroryzm nie zniknie. Nie można wyciągnąć wniosku, że szala przeważyła się na naszą stronę – przestrzega jednocześnie dr Madej.

Jeden udany duży zamach może przecież całkowicie odmienić statystyczny trend, o którym tutaj mówimy. Tym bardziej, że zawsze w takiej sytuacji występuje syndrom naśladowczy i zmobilizuje on kolejnych islamistów. Ataków tzw. samotnych wilków nie da się w stu procentach udaremnić, szczególnie gdy ich kontakty z innymi dżihadystami są minimalne.

Dopiero więc po kilku kolejnych latach będziemy w stanie rzetelnie ocenić, czy radzimy sobie z terroryzmem czy jednak nie bardzo.

Ale nawet w tragicznym 2016 roku skala „sukcesów” dżihadystów nie była tak duża, jak wynikałoby to z okładek krzyczących, że oto Europejczycy są masowo mordowani przez islamistów. Jak wynika z danych zgromadzonych w serwisie Statista, obywatel UE miał 45-krotnie większą szansę zginąć podczas uprawiania sportu (1,37 zgonów na 100 tys. mieszkańców) niż w wyniku zamachu (0,03); 76 razy bardziej zabójcza od dżihadystów okazała się fala upałów (2,29). Ba, 35 razy bardziej niebezpieczne od terrorystów były urządzenia codziennego użytku. A w 2017 roku dżihadyści przegrali nawet z piorunami.
Źródło info i foto: interia.pl

Rosja ostrzega przed zamachami terrorystycznymi w Europie

MSZ Rosji ostrzegło w piątek swych obywateli przed ryzykiem zamachów terrorystycznych w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku w dużych miastach Europy i Stanów Zjednoczonych. Dzień wcześniej podobne ostrzeżenie wystosował Departament Stanu USA.

„W Europie i USA istnieje podwyższone prawdopodobieństwo dokonania ataków terrorystycznych w wielkich miastach w okresie świąt od 29 grudnia do 20 stycznia” – głosi komunikat opublikowany na Twitterze MSZ Federacji Rosyjskiej.
 
W czwartek Departament Stanu ostrzegł obywateli USA przed „podwyższonym ryzykiem ataków terrorystycznych w Europie, szczególnie w okresie świątecznym”. Ostrzeżenie to obowiązuje do 31 stycznia przyszłego roku.
 
Departament Stanu wskazał, że ostatnie incydenty we Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Finlandii, a także Rosji dowodzą, iż Państwo Islamskie i dżihadyści związani z innymi siatkami terrorystycznymi „są zdolni do zaplanowania i przeprowadzenia ataków terrorystycznych w Europie”. Amerykański resort przypomniał o zamachach w Berlinie w grudniu zeszłego roku i w klubie nocnym w Stambule w noc sylwestrową.
 
„Uwaga terrorystów nadal skupiona jest na obiektach turystycznych, węzłach transportowych, targowiskach i centrach handlowych oraz lokalnych obiektach rządowych jako możliwych celach. Również hotele, kluby, restauracje, miejsca kultu, parki, uczęszczane imprezy, instytucje oświatowe, lotniska i inne podatne cele pozostają priorytetowymi miejscami potencjalnych ataków” – głosi oświadczenie Departamentu Stanu. Zaleca on sprawdzanie informacji na temat bezpieczeństwa ogłaszanych przez władze lokalne, przygotowanie się do wzmocnionych kontroli bezpieczeństwa i pozostawanie w stałym kontakcie z rodziną.
Źródło info i foto: polsatnews.pl