Z Morza Śródziemnego wyłowiono ciała 26 nastolatek

Z Morza Śródziemnego wyłowiono w miniony weekend ciała 26 młodych kobiet z Nigerii, które chciały dostać się do Europy. Ich zwłoki zostały przetransportowane do Włoch. Tamtejsza policja bada, czy kobiety zostały zamordowane. Ciała kobiet zostały przetransportowane do portu w Salerno na pokładzie razem z około 400 migrantami, uratowanymi na Morzu Śródziemnym. Jak tłumaczyli służbom, kobiety były w wieku od 14 do 18 lat. Pochodziły z Nigerii, a do Europy wyruszyły z Libii. Ich ciała pływały w wodzie.

Śledczy badają, czy kobiety zostały zamordowane i czy nie były przed śmiercią ofiarami przemocy seksualnej. W najbliższych tygodniach mają zostać opublikowane wyniki autopsji. Od czasu odnalezienia ciał nikt z ich rodzin nie zgłosił się do służb.

Problem handlu ludźmi

W zeszłym roku do Włoch przybyło 11 tysięcy dziewcząt i kobiet z Nigerii. Wiele z nich trafiało do nielegalnej branży erotycznej. Organizacje humanitarne nagłaśniają problem handlu ludźmi powiązanego z migracją. Wiele nigeryjskich kobiet jest przemycanych do Europy z 3-milionowego stanu Edo. Nigeryjska organizacja walcząca z handlem ludźmi pokazuje mieszkańcom Edo nagrania przedstawiające tragedie, do jakich dochodzi na Morzu Śródziemnym. Przekaz jest tłumaczony również na liczne języki lokalne, ale jak mówią aktywiści, wiele osób nadal decyduje się na podróż do Europy.

Dziewczęta, które są informowane o zagrożeniach z handlem ludźmi, często same opowiadają o innych sytuacjach, o których słyszały. Argumentują jednak, że ich przeznaczeniem nie jest taki los i uciekają z Nigerii.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest śledztwo w sprawie tysięcy zaginionych i zabitych Indianek

Indianki stanowią 4,3 proc. mieszkańców Kanady, ale są ofiarami aż 16 proc. zabójstw popełnianych w tym kraju na kobietach. W najbliższych miesiącach zacznie się dochodzenie w tej sprawie, którego od lat domagali się Indianie i Inuici. Missing and Murdered Indigenous Women (ang. Zaginione i zamordowane kobiety rdzennych narodów), w skrócie MMIW – tak określa się problem, którego wyjaśnieniem nikt w Kanadzie dotychczas się nie zajął.

W 2004 roku organizacja obrony praw człowieka Amnesty International opublikowała raport „Ukradzione siostry”, opisujący dziewięć zabójstw i wskazujący na historyczne uwarunkowania społecznych postaw wobec Indian w Kanadzie. Według danych policji w latach 1980-2012 ok. 1,2 tys. dziewczynek i kobiet zostało zamordowanych lub zaginęło. Według Native Women’s Association of Canada (Kanadyjskie Stowarzyszenie Kobiet Pierwszych Narodów; NWAC), rejestrującego nazwiska zabitych i zaginionych kobiet, takich przypadków jest ponad 4 tys. i – jak w ostatnich dniach mówili przedstawiciele rządu – to właśnie ta liczba jest bliższa prawdy.

Poprzedni rząd konserwatysty Stephena Harpera stał na stanowisku, że morderstwa i niewyjaśnione zaginięcia kobiet to po prostu sprawa kryminalna. Liberałowie obecnego premiera Justina Trudeau w kampanii przed wygranymi październikowymi wyborami obiecywali rozpocząć dochodzenie. Właśnie trwają spotkania przedstawicieli rządu i lokalnych społeczności poprzedzające formalne ogólnokrajowe śledztwo. Ma się ono zacząć przed latem. Zostanie też wybrany komisarz nadzorujący śledztwo.

Utworzenia komisji domagali się Indianie i Inuici

Utworzenia komisji domagali się Indianie i Inuici, wskazujący, że problem związany jest z uprzedzeniami wobec pierwotnych mieszkańców Kanady, przemocą, w tym z przemocą w rodzinie, alkoholizmem, z którym borykają się społeczności indiańskie oraz niedoinwestowaniem edukacji i opieki zdrowotnej; sygnalizowano też problem handlu żywym towarem. Jedną z przyczyn jest wreszcie – podkreślano – trauma pozostała po 150 latach przymusowych szkół dla Indian, które miały służyć ich wynarodowieniu i likwidacji indiańskiej kultury. Zaledwie kilka miesięcy temu opublikowano końcowy raport Komisji Prawdy i Pojednania, w którym udokumentowano tę czarną kartę kanadyjskiej historii.

Choć dopiero trwają spotkania szefowych resortów odpowiedzialnych za dochodzenie – Carolyn Bennett (minister ds. pierwotnych narodów i północnych terytoriów) i Patricii Hajdu (minister ds. statusu kobiet) – to na podstawie pierwszych relacji można wnioskować, że ustalenia komisji śledczej nie będą dla Kanadyjczyków przyjemne. W ostatnich dniach Bennett i Hajdu mówiły o zaniedbaniach ze strony policji, która często nie przyjmowała zgłoszeń o morderstwach lub nie rozpoczynała dochodzeń. Społeczności mieszkające z dala od większych ośrodków mają ponadto utrudniony dostęp do policji i zdarza się, że na ich zgłoszenia odpowiada jedynie automatyczna sekretarka. W grudniu ub.r. szef policji federalnej Bob Paulson przyznał, że rację mają Indianie od lat skarżący się na rasizm wśród policjantów. Komisja zapewne udokumentuje więcej przypadków, jak ten w Halifaksie, gdzie kobieta została postrzelona w tył głowy, ale policja stwierdziła samobójstwo.

Jak wynika z rządowych komunikatów po trwających od 11 grudnia spotkaniach z rodzinami ofiar, organizacjami i ekspertami, uczestnicy wskazują przede wszystkim na problemy z policją, systemem sądowniczym i brakiem wsparcia wymiaru sprawiedliwości dla kobiet, które przeżyły. Bliscy ofiar mówią o nieznajomości indiańskich obyczajów i tradycji, które w dużej mierze składają się na to, jak społeczność radzi sobie ze stratą. Z drugiej strony podkreślają, że konieczna jest pomoc dla samych policjantów i sędziów, by mogli zmienić swoje postępowanie. Na każdym spotkaniu rodziny ofiar wskazują na skutki prowadzenia przymusowych szkół dla Indian.

Uprzedzenia wobec Indian i Inuitów są wciąż żywe, o czym mówiła we wtorek minister Hajdu, liberalna deputowana z Thunder Bay w północno-zachodnim Ontario. Komentowała doniesienia telewizji CBC wskazujące, że syryjscy uchodźcy przybywający do Thunder Bay są traktowani lepiej niż przenoszący się tam do szkół i pracy Indianie.

Poza trwającymi obecnie spotkaniami z rodzinami ofiar, organizacjami i ekspertami, rząd uruchomił też specjalną stronę internetową, na której opisano, jak zostaną przygotowane prace komisji, podano pytania o proponowany zakres jej prac i udostępniono anonimowy kwestionariusz dla bliskich ofiar. Uruchomiono też specjalną, działającą 24 godziny na dobę telefoniczną linię kryzysową. – Choć spada liczba zabójstw popełnianych na kobietach w Kanadzie, to takiej tendencji spadkowej nie ma w liczbach morderstw na Indiankach – podaje rząd.
Żródło info: interia.pl

Policja prosi o pomoc w ustaleniu tożsamości noworodka znalezionego w stawie

Podlaska policja prosi o pomoc w ustaleniu danych dziecka znalezionego w stawie niedaleko Łomży. O sprawie pisaliśmy kilka dni temu. Ciało maleństwa było zawinięte w kocyk i ręcznik. Teraz funkcjonariusze publikują ich zdjęcia licząc, że ktoś rozpozna te przedmioty i tym samym pomoże dotrzeć do rodziców dziecka.

Zwłoki dziecka znaleźli 8 sierpnia w leśnym stawie we wsi Poniat koło Łomży nastolatkowie, którzy pojechali tam popływać. To oni zawiadomili policję. Ciało chłopczyka było zawinięte w szmatki. Z pierwszych ustaleń sekcji zwłok wynika, że dziecko zaraz po urodzeniu, jeszcze z niepodwiązaną pępowiną, prawdopodobnie zostało zamordowane, a następnie owinięte kocami i wrzucone do wody.

„Prowadzone dotychczas w tej sprawie intensywne czynności policyjne pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Łomży nie doprowadziły śledczych do ustalenia tożsamości dziecka ani jego rodziców jak również ewentualnych osób mogących mieć związek z porzuceniem noworodka. Na tym etapie postępowania niewykluczonym jest, że mogły być to osoby nie tylko pochodzące z Podlasia, ale również przyjezdne z innych części kraju” – przyznają w tvn24.pl policjanci.

Funkcjonariusze liczą na to, że opublikowanie zdjęć rzeczy znalezionych na miejscu zdarzenia pomoże im ustalić, kto i w jakich okolicznościach porzucił maleństwo. Osoby, które rozpoznają przedmioty przedstawione na fotografiach – kocyk, ręcznik i plecak, proszone są o kontakt z policją w Białymstoku, tel. (85) 670 23 05 lub 997 i 112.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Ciało Madeleine McCann w walizce? Jest komentarz policji

Wypłowiała walizka leżała porzucona przy drodze w Australii Południowej. W środku – zabawki, ubranka… i kości małej, jasnowłosej dziewczynki. Odkrycie zelektryzowało media, które podejrzewały, że to szczątki zaginionej Madeleine McCann. Dziś już wiadomo, że tych dwóch spraw nie łączy nic.

W połowie lipca australijska policja odnalazła na południu kraju szczątki dziewczynki – zapakowane w walizkę kości zostały porzucone obok autostrady niedaleko miasta Wynarka. Śledczy ustalili, że w chwili śmierci dziecko mogło mieć od 2 do 4 lat; funkcjonariusze są też przekonani, że zostało zamordowane. Policji jak na razie nie udało się zidentyfikować dziewczynki – detektywi sprawdzają, czy odnalezione kości nie należą do któregoś z 24 dzieci zaginionych w ostatnich latach w Australii.

Po makabrycznym odkryciu od razu pojawiły się teorie, że szczątki mogą należeć do Madeleine McCann. Brytyjka zaginęła w 2007 roku; miała wtedy niecałe cztery lata… I była jasnowłosa. A tajemnica jej zniknięcia nie została rozwiązana do dziś.

Śledczy: Nie ma żadnych dowodów, że to zwłoki Madeleine

Brytyjska policja nawiązała kontakt z australijskimi służbami. Te są już jednak pewne, że obu spraw nie można łączyć. – Mogę potwierdzić, że Madeleine McCann została wykluczona jako potencjalna ofiara tego morderstwa – przekazał na konferencji prasowej detektyw Des Bray. – Nie mamy absolutnie żadnych dowodów na to, że odnalezione zwłoki to poszukiwana dziewczynka. Sugerowanie czegoś takiego w tym momencie byłoby zwyczajną próbą zwrócenia na siebie uwagi – dodał inny mundurowy Grant Stevens.

Na razie policja koncentruje się na poszukiwaniach białego mężczyzny w wieku około 60 lat, który był widziany z czarną walizką w okolicy, gdzie później znaleziono szczątki dziecka.

Sprawa Madeleine McCann

Madeleine, córka Kate i Gerry’ego McCann, zaginęła 3 maja 2007 r. w portugalskim Algarve na kilka dni przed swoimi czwartymi urodzinami. Sprawa była niezwykle głośna – w znanym kurorcie zniknęło bez śladu małe dziecko. Rodzice dziewczynki wyszli na kolację do odległej o 50 metrów restauracji i co jakiś czas wracali do pokoju, by sprawdzić, czy z dziećmi wszystko w porządku. Około godziny 22 okazało się, że Madeleine zniknęła. Jej rodzeństwo nadal spało. W sprawie Madeleine powstało wiele hipotez – podejrzewano m.in. rodziców (mieli tuszować śmierć dziewczynki), siatkę pedofilów, obsługę hotelową. Mimo rozesłania listów gończych i długotrwałego śledztwa los dziecka pozostaje nieznany.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Prezydent USA Barack Obama potępił morderstwo trójki muzułmańskich studentów

Prezydent USA Barack Obama potępił „brutalne i oburzające” morderstwo na trzech muzułmańskich studentach, którzy zostali zastrzeleni w ich mieszkaniu w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Obama przekazał rodzinom ofiar kondolencje i wyrazy solidarności. „Nikt w Stanach Zjednoczonych nie powinien być nigdy celem ataku z powodu tego kim jest, jak wygląda i w co wierzy” – powiedział Obama w oświadczeniu. Dodał, że w wyjaśnienie motywów zbrodni zaangażowane zostało FBI. Biuro ma zbadać, czy zostały naruszone przepisy federalne.

Rodziny ofiar twierdzą, że dwie siostry 21-letnia Jusor Abu Salha i 19-letnia Razan Abu Salha oraz mąż Jusor 23-letni Deah Shaddy Barakat zostali zastrzeleni z powodu nienawiści do muzułmanów. Podobnego zdania są środowiska muzułmańskie w USA. Policja ustaliła natomiast, że przyczyną zbrodni dokonanej przez 46-letniego Craiga Hicksa mogła być sąsiedzka kłótnia o miejsce parkingowe. Również prokurator okręgowy oświadczył, że nie ma dowodów na to, że ofiary zostały zamordowane z powodu ich wiary. Hicks, po dokonaniu zbrodni, oddał się dobrowolnie w ręce policji i został przewieziony do więzienia w Durham. Grozi mu kara śmierci lub dożywocie.

Zamordowanie trojga studentów odbiło się szerokim echem w świecie islamu.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, który jest żarliwym sunnitą, skrytykował w czwartek prezydenta USA Baracka Obamę, wiceprezydenta Joe Bidena i sekretarza stanu Johna Kerry’ego za brak reakcji na „zamordowanie trojga muzułmanów”. „Jeżeli zachowujecie milczenie wobec incydentów takich jak ten, świat będzie milczał wobec was” – powiedział Erdogan podczas wizyty w Meksyku. Szef rządu Maroka Abd el-Ilah Benkiran potępił „dziką kampanię w niektórych krajach zachodnich, której ofiarą padają osoby wiary muzułmańskiej”. W Strefie Gazy doszło do manifestacji przeciwko relacjonowaniu dramatu przez media. „To, co się stało, jest aktem rasistowskim” – powiedział Said al-Hathom, rzecznik organizacji studenckiej powiązanej z Hamasem.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Australia: matka zamordowała siedmioro swoich dzieci i siostrzeńca?

37-letnia kobieta, matka większości z ośmiorga zamordowanych dzieci w australijskim mieście Cairns, została aresztowana. Jest podejrzewana o zabójstwo. Kobieta, którą znaleziono w piątek w domu na przedmieściu Cairns z ciężkimi ranami kłutymi, jest – według policji – matką siedmiorga dzieci w wieku od 18 miesięcy do 15 lat, ósme to jej siostrzeniec. Ich zwłoki także znaleziono w tym domu. Inspektor Bruno Asnicar z policji stanu Queensland, oświadczył, że kobietę zatrzymano w szpitalu, gdzie została przewieziona oraz że nie przedstawiono jej jeszcze formalnie zarzutów. – Jest przytomna, jej stan jest stabilny i może mówić. W tym momencie nie szukamy nikogo innego – dodał.

W sobotę sekcje zwłok

Policja oficjalnie nie ujawnia w jaki sposób dzieci zostały zamordowane. Autopsje zwłok ofiar mają być dokonane w sobotę i dopiero po ich przeprowadzeniu mają być opublikowane dalsze informacje. Jednak Asnicar powiedział, że badane są noże, które znaleziono w domu i które najprawdopodobniej posłużyły do dokonania zbrodni. Żródło info i foto: TVP.info

18-latek i jego dziewczyna zatrzymani w sprawie zabójstwa małżeństwa

Dwie osoby zostały zatrzymane ws. śmierci małżeństwa z Rakowisk na Lubelszczyźnie. Ciała pary znaleziono w sobotę rano. Prokuratura już oficjalnie mówi o tym, że małżeństwo zostało zamordowane. Zatrzymani to kobieta i mężczyzna. Oboje zostali ujęci w Krakowie. Mężczyzna to syn małżeństwa, natomiast kobieta to znajoma tego chłopaka. Możliwe, że w późnych godzinach wieczornych będą wykonywane kolejne przesłuchania w tej sprawie – mówi RMF FM Beata Syk-Jankowska z prokuratury w Lublinie. Nie ujawnia na razie, jaki jest związek tej pary ze sprawą.

Do tragedii doszło w nocy z piątku na sobotę. Policjanci odkryli zwłoki małżeństwa po wcześniejszej informacji mieszkańca Rakowisk, że w jednym z domów są otwarte drzwi. W domu 48-latka i jego 42-letniej żony przez ponad 12 godzin prowadzono policyjno-prokuratorskie oględziny.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zamordowane dzieci Beaty K. spoczną w bezimiennym grobie

Dzieci Beaty K. która zakopała czwórkę swoich nowonarodzonych dzieci w ogródku będą pochowane na cmentarzu w Trzcińsku Zdroju w bezimiennej mogile. Tak się stanie, ponieważ dzieciobójczyni nie zdążyła nawet nadać imion swoim pociechom… Gdy będą już znane wyniki badań DNA, które mają stwierdzić czy wszystkie znalezione dzieci urodziła Beata K., będzie mogła się odbyć ceremonia pogrzebowa czwórki noworodków. – „Te dzieci trzeba pochować po bożemu, bo nie są niczemu winne, już dostałem zgodę arcybiskupa na to, bym pogrzebał te dzieci” – mówi proboszcz parafii w Trzcińsku Zdroju, Marek P. Żródło info i foto: Fakt.pl

Prokurator domaga się po 25 lat więzienia za zabójstwo 47-letniej Teresy K.

Po 25 lat więzienia zażądał prokurator dla dwóch mężczyzn oskarżonych o zabójstwo 47-letniej kobiety, której zwłoki znaleziono późną wiosną 2012 r. w okolicach Lisiej Góry w Rzeszowie. We wtorek w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie zakończył się proces trzech osób: 28-letniego Łukasza T., 30-letniego Łukasza P. i 36-letniego Jacka K. Dwaj pierwsi odpowiadali za zabójstwo 47-letniej Teresy K., mieszkanki powiatu strzyżowskiego. Jacek K. – według prokuratury – pomógł sprawcom ukryć zwłoki kobiety. Dla Łukasza T. i Łukasza P. prokurator zażądał po 25 lat więzienia, zapłacenia przez obu po 10 tys. zł mężowi zamordowanej kobiety. Dla Jacka K. prokurator wniósł o rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 10 tys. zł grzywny. Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Nowe fakty w sprawie morderstwa matki i córki

Makabryczna zbrodnia w Rogoźnie Wielkopolskim. W domu jednorodzinnym znaleziono zwłoki dwóch zasztyletowanych kobiet. Matka leżała na parterze, a jej córka na piętrze. Co się mogło wydarzyć, że doszło do tak potwornej tragedii? Policja poszukuje sprawcy bestialskiego mordu. Maria W. (†50 l.) mieszkała wraz z mężem Józefem na parterze. Piętro domu przy ul. Kochanowskiego zamieszkiwała ich córka Agnieszka J. (†23 l.), która w czerwcu wyszła za mąż za Norberta J. Zwłoki kobiet znalazł ich sąsiad. Dostał telefon od męża pani Marii, który nie mógł się skontaktować z żoną ani córką. Był on w tym czasie w delegacji i niepokoił go brak kontaktu z rodziną. Gdy sąsiad otworzył drzwi, natknął się na barykadę z mebli. Ominął ją i w pokoju na parterze znalazł ciało starszej kobiety w kałuży krwi. Natychmiast wybiegł z domu i wezwał policję. To śledczy po przyjeździe na miejsce odkryli zwłoki Agnieszki, które znajdowały się na piętrze domu. Żródło info i foto: wp.pl