Pedofil i seryjny morderca Mariusz T. znów trafi do więzienia

Od 2014 r. znajdował się w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (KOZZD) w Gostyninie, teraz znów wrócił do więzienia. Mowa o seryjnym mordercy – Mariuszu T., który w latach 80. bestialsko zamordował czterech chłopców. Określany mianem „Szatana z Piotrkowa” będzie odsiadywał pięć i pół roku za posiadanie pornografii dziecięcej.

Przypomnijmy, że Mariusz T. odsiadywał wyrok za bestialskie zamordowanie czterech chłopców w 1988 roku. Wszystkie jego czyny miały motyw seksualny. Już przedtem odbywał kary pozbawienia wolności za molestowanie małoletnich. Początkowo za poczwórne zabójstwo został skazany na śmierć, ale w wyniku amnestii karę zamieniono na 25 lat pozbawienia wolności. Jej kres nadszedł w lutym 2014 roku. Od kwietnia 2014 roku przebywał w KOZZD w Gostyninie pod Płockiem. Okazało się, że Mariusz T. również za kratkami nie próżnował. W jego celi w Zakładzie Karnym w Strzelcach Opolskich odnaleziono materiały pornograficzne z dziećmi, podobnie jak w jego mieszkaniu w Piotrkowie Trybunalskim. Ogółem chodzi o liczbę 1318 plików komputerowych.

W 2015 roku sąd skazał Mariusza T. za posiadanie tych materiałów na pięć i pół roku więzienia. Dopiero teraz Sąd Okręgowy w Płocku, zdecydował, by Mariusz T. został wreszcie przetransportowany do zakładu karnego, choć wyrok uprawomocnił się w 2016 roku. Sąd zawiesił wówczas wykonanie kary do zakończenia pobytu Mariusza T. w KOZZD. W tej sprawie decydowała opinia biegłych.

– Mariusz T. trafił dziś rano do Zakładu Karnego w Płocku. Teraz w ciągu najbliższych dwóch tygodni zostanie podjęta przez komisję penitencjarną decyzja, gdzie będzie docelowo odbywał zasądzoną wcześniej karę pozbawienia wolności – powiedział PAP we wtorek mjr Bartłomiej Turbiarz z biura prasowego dyrektora generalnego Służby Więziennej.

Tymczasem 16 kwietnia ruszył jeszcze inny proces o posiadanie pornografii dziecięcej przez Mariusza T., a także przez Mirosława S., jego współlokatora w czasie pobytu w KOZZD. Sąd wyłączył jednak jawność postępowania. W 2018 roku płocka prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciw Mariuszowi T. i jego współlokatorowi. Śledztwo dotyczyło znalezionych w 2016 roku w gostynińskim ośrodku materiałów pornograficznych. Kolejny termin rozprawy w tej sprawie wyznaczono na listopad.
Źródło info i foto: se.pl

Maroko: Brutalne zabójstwo turystek ze Skandynawii. Jest wyrok

Sąd w Maroku skazał na śmierć trzech mężczyzn za zamordowanie w grudniu ubiegłego roku dwóch skandynawskich turystek. Mieli to zrobić w imię tzw. Państwa Islamskiego Kobiety przebywały na pieszej wycieczce w górach Atlasu Wysokiego.

Podejrzany Abdessamad Ejjoud i dwóch jego towarzyszy otrzymali maksymalną karę za zabójstwo 24-letniej duńskiej turystki Louisy Vesterager Jespersen i 28-letniej Norweżki Maren Ueland. Wszyscy trzej przyznali się do winy. Na sali sądowej, podczas mów końcowych, oskarżeni prosili Boga o wybaczenie. Rozprawa miała miejsce w miejscowości Sale, w pobliżu stolicy kraju Rabatu.

Zabójstwo dwóch turystek ze Skandynawii w Maroku i 23 oskarżonych

Na ławie oskarżonych łącznie zasiadło 23 osoby. Trzy z nich usłyszały wyrok kary śmierci – Jounes Ouzayed i Raszid Afatti z zawodu cieśle oraz Abdesamad Ejjoud, zarabiający na chleb jako uliczny handlarz. Jeden z oskarżonych, który uciekł z miejsca zbrodni, skazany został na dożywocie, z kolei 19 pozostałych usłyszało wyroki od 5 do 30 lat więzienia, Jak podaje agencja AP, mężczyźni w żaden sposób nie zareagowali podczas odczytywania wyroku. Sąd nakazał również wypłacić trzem zabójcom odszkodowanie jednej z zamordowanych kobiet w wysokości 2 milionów dirhamów (ok. 190 tys. euro), odrzucając jednocześnie żądanie, by marokańskie państwo zapłaciło 10 mln dirhamów za „moralną odpowiedzialność”.

Prawnik rodziny Louisy Vesterager Jespersen powiedział, że jest „w 100 procentach zadowolony” z wyroków. Przyznał też, że matka Louisy Vesterager poprosiła sąd w liście na wcześniejszym przesłuchaniu w tym miesiącu o skazanie zabójców na śmierć. Kara została zasądzona, choć w Maroku od 1993 r. w praktyce wykonywanie egzekucji jest zawieszone.

Ciała 28-letniej Maren Ueland z Norwegii oraz 24-letniej Louisy Vesterager Jaspersen z Danii odnaleziono 17 grudnia w ich namiocie niedaleko szczytu Tubkal w marokańskich górach położonych 60 km od Marrakeszu. Kobiety miały odcięte głowy.

Ucięli głowę i opublikowali film w internecie

25-letni Abdessamad Ejjoud, uważany za lidera jednej z lokalnych dżihadystycznych komórek, przyznał się przed sądem do zabicia jednej z turystek. – Żałuję – miał powiedzieć cytowany przez BBC. Ejjoud miał dodać też, że „kocha Państwo Islamskie i że się za nie modli”. Przedstawiciel marokańskich służb antyterrorystycznych cytowany przez AFP powiedział, że grupa inspirowała się działaniami Państwa Islamskiego, jednak nie miała kontaktu z jej bojownikami. Francuskie media informują z kolei, że Ejjoud był w więzieniu za próbę przyłączenia się do Państwa Islamskiego w Syrii. Wyszedł na wolność w 2015 roku. Następnie sprzedawał sok pomarańczowy przed meczetami w Marrakeszu. – Postanowiłem zrobić dżihad tutaj, namierzając obcokrajowców – powiedział podczas rozprawy. Zabójcy uwiecznili ścinanie głowy jednej z ofiar, a następnie film opublikowali w internecie. Norweska policja potwierdziła autentyczność nagrania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Podejrzany o zabicie 10-letniej Kristiny otrzymał w areszcie kategorię „N” – niebezpieczny

Jakub A., 22-latek, którego prokuratura oskarżyła o brutalne zamordowanie 10-letniej Kristiny w Mrowinach, otrzymał w areszcie kategorię „N” – niebezpieczny. Oznacza to, że mężczyzna jest całkowicie odizolowany od reszty osadzonych. A. domaga się przeniesienia do innej celi, a także dostępu do codziennej prasy i telewizji.

22-latek przebywa w areszcie w Wołowie. Tam otrzymał status więźnia niebezpiecznego; został przeniesiony do izolatki. Jak donoszą media, podejrzany o brutalne morderstwo 10-letniej dziewczynki zażądał, by codziennie dostarczano mu gazety, umożliwiono oglądanie telewizji i przeniesiono do celi, gdzie przebywa inny osadzony.

Do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, która postawiła zarzuty Jakubowi A., nie trafiły żadne oficjalne pisma od podejrzanego ws. warunków aresztu. – Do śledczych żadne pisma ani żądania od pana Jakuba A. nie wpłynęły. Osadzony nie zwrócił się do nas, a gdyby to zrobił, musielibyśmy odesłać jego prośby do zakładu karnego, w którym jest – mówi prokurator Tomasz Orepuk, cytowany przez wp.pl.

– To, w jakim zakładzie karnym czy areszcie śledczym jest Jakub A. nie było naszą decyzją – zaznacza prokurator.

10-letnia Kristina 13 czerwca około godz. 13 wyszła ze szkoły w centrum Mrowin, od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 m od miejsca zamieszkania. Jej ciało znaleziono tego samego dnia w lesie – 6 km od Mrowin.

Prokuratura w Świdnicy poinformowała 14 czerwca, że przyczyną śmierci były rany kłute klatki piersiowej i szyi. Podejrzany o zabójstwo 22-letni Jakub A. został zatrzymany 16 czerwca po południu.

Został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy na przesłuchanie. Usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, ze znieważeniem zwłok oraz zarzut podżegania innej osoby do udziału w zabójstwie.

Według prokuratury podejrzany przyznał się do obu zarzutów. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Mężczyzna ma trafić na obserwację psychiatryczną. W rodzinie Jakuba A. miało dochodzić do przypadków schizofrenii.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowa Zelandia: Zamachowiec z Christchurch nie przyznał się do winy

Brenton Tarrant, oskarżony o zamordowanie 51 osób 15 marca podczas ataków na dwa meczety w Christchurch w Nowej Zelandii, nie przyznał się do winy. Do sądu wpłynął akt oskarżenia, w którym Tarrantowi postawiono 92 zarzuty, w tym morderstwo i terroryzm.

Stanowisko Tarranta przedstawiła jego adwokatka Shane Tait, która powiedziała, że jej klient „jest niewinny w każdym zarzucie”. Oświadczenie to zostało przekazane sądowi za pośrednictwem transmisji audiowizualnej z więzienia z Auckland, gdzie Tarrant czeka na proces.

Tarrant przebywa w areszcie od początku kwietnia. Został poddany badaniu psychiatrycznemu w celu ustalenia, czy może być sądzony. W piątek sędzia oświadczył, że nie ma żadnych przeszkód, aby zamachowiec z Christchurch odpowiadał prawnie za swoje czyny.

29-letni Tarrant to były instruktor fitness. Podczas ataku użył pięciu sztuk broni półautomatycznej, którą kupił legalnie i na którą miał pozwolenie.

Atak z Christchurch był najkrwawszym aktem terrorystycznym w historii Nowej Zelandii. W związku z atakiem policja aresztowała także trzy inne osoby – dwóch mężczyzn i jedną kobietę.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wciąż trwają poszukiwania podejrzanego o zabójstwo 28-latka

Od 1 czerwca śląska policja poszukuje podejrzanego o zamordowanie 28-letniego mężczyzny. Jego ciało bandyta zakopał w centrum Siemianowic Śląskich. Od początku policja komunikowała, że wie, kto może być mordercą. W środę (5 czerwca) po południu opublikowała treść listu gończego.

Czytamy w nim: „Prokuratura Rejonowa w Siemianowicach Śląskich wszczęła śledztwo przeciwko podejrzanemu Markowi Gieracz urodzonemu w dniu 17 kwiecień 1964 r., który nie posiada stałego miejsca zamieszkania a ostatnio przebywał w Siemianowicach Śląskich. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo 28-latka, którego zwłoki ujawniono na nieużytkach w dniu 1 czerwca br. Może on poruszać się środkami komunikacji miejskiej i posiadać niebezpieczny przedmiot. Został za nim wydany list gończy. W prowadzonym śledztwie został wydany list gończy za podejrzanym Markiem Gieracz.

Rysopis podejrzanego: wzrost około 175 cm, waga ok. 75-80 kg, włosy krótkie, twarz owalna, liczne tatuaże na ciele umiejscowione na lewym i prawym ramieniu, prawym przedramieniu, nadgarstku lewym, podudziu prawym, lewym palcu. Charakterystyczną cechą poszukiwanego jest brak prawego kciuka. Podejrzany może nosić nakrycie głowy”.

Policja apeluje: „W przypadku posiadania jakiejkolwiek wiedzy o samym podejrzanym, jak również miejscu jego ukrywania się bądź osobach mogących utrzymywać z nim kontakt prosimy o pilne przekazanie informacji dyżurnemu siemianowickiej komendy pod numerem tel. 32 35 96 255, 32 35 96 201 bądź z najbliższą jednostką Policji. Informacje można też przesłać mailowo na adres dyzurny@siemianowice.ka.policja.gov.pl”.
Źródło info i foto: se.pl

Skazano mężczyznę, który groził zamordowaniem Donalda Tuska

W piątek został skazany mężczyzna, który groził zamordowaniem Donalda Tuska – poinformował na Twitterze mec. Roman Giertych. Jak przekazał Giertych, mężczyzna został skazany na pięć miesięcy pozbawienia wolności, a po odbywaniu kary ma przejść terapię. Ma również zakaz zbliżania się do Donalda Tuska. Chodzi o groźby, które były kierowane pod adresem byłego premiera w styczniu, po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Mężczyzna zadzwonił pod numer alarmowy 112 i powiedział operatorowi: „Zginął Adamowicz, zginie Tusk i dostanie kulkę w łeb”.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: 21-letni Jake Patterson porwał 13-latkę i zamordował jej rodziców. Resztę życia spędzi w więzieniu

Sąd okręgowy w Barron, w stanie Wisconsin, skazał w piątek 21-letniego Jake’a Pattersona na podwójną karę dożywotniego więzienia, bez możliwości przedterminowego zwolnienia, za uprowadzenie 13-letniej Jayme Closs i zamordowanie jej rodziców. Dodatkowo Patterson został skazany na 40 lat więzienia za uprowadzenie nieletniej.

Sędzia James Babler oświadczył wydając wyrok, że zbrodnia, której się dopuścił Patterson jest „najbardziej przerażającą i niebezpieczną”, z jaką miał do czynienia w swojej karierze oraz, że jest on groźny dla otoczenia i dlatego musi być izolowany. Dodał, że dla niego Patterson, były pracownik wytwórni serów, jest „uosobieniem zła”.

Według prokuratury Patterson miał nosić się z zamiarem popełnienia dalszych tego rodzaju przestępstw snując fantazje o „uprowadzeniu wielu dziewczynek i zamordowaniu wielu rodzin”.

„Odzyskałam wolność, której on już nie będzie miał”

Jak ustalono podczas procesu Patterson postanowił uprowadzić Jayme Closs kiedy zobaczył ją wsiadającą do autobusu szkolnego. W październiku 2018 r. wdarł się do domu rodziców dziewczynki Jamesa i Denise, w Barron i zastrzelił ich, po czym uprowadził nastolatkę do znajdującego się na uboczu szałasu, w odległości 97 km na północ od Barron, gdzie przetrzymywał ją przez 88 dni.

10 stycznia br. Jayme udało się uciec korzystając z nieobecności Pattersona. – Obserwowałam jego rutynowe czynności i odzyskałam wolność, którą zawsze będę miała, a on już nie – powiedziała w sądzie. Patterson podczas procesu wyraził skruchę mówiąc, że gdyby mógł „cofnąłby to co zrobił”. Na dziewczynkę natknęła się przypadkowo nauczycielka Jeanne Nutter podczas spaceru z psem. Jak mówiła była ona wychudzona, brudna i w za dużych butach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Krwawy atak w Christchurch w Nowej Zelandii. Zamachowiec z nowymi zarzutami

Zamachowcowi, oskarżonemu o zamordowanie 51 osób i usiłowanie zabójstwa 40 osób 15 marca podczas ataków na dwa meczety w Christchurch na wschodzie Nowej Zelandii, postawiono dodatkowo zarzut terroryzmu – poinformowała we wtorek policja w tym kraju. Policja sprecyzowała, że o przeprowadzenie aktu terrorystycznego oskarżyła 28-letniego Australijczyka Brentona Tarranta.

Grozi mu maksymalny wymiar kary, czyli dożywotnie więzienie.

Broń kupił legalnie

Policja postawiła Tarrantowi również jeszcze jeden zarzut morderstwa, zwiększając liczbę takich zarzutów do 51 po tym, jak obywatel Turcji, który został ranny w ataku, zmarł na początku maja w jednym ze szpitali w Christchurch – poinformowała agencja Associated Press. Policja postawiła podsądnemu także dwa kolejne zarzuty usiłowania zabójstwa.

Policja przekazała swój komunikat ocalałym z ataku oraz rodzinom ofiar podczas spotkania, w którym wzięło udział ponad 200 osób. Oskarżony ma stanąć przed sądem 14 czerwca. Od kwietnia przebywa w areszcie; nakazano mu również poddanie się badaniu psychiatrycznemu w celu ustalenia, czy może być sądzony – informuje Reuters.

Tarrant to były instruktor fitness i prawicowy działacz. Podczas swojego ataku użył pięciu sztuk broni półautomatycznej, którą zakupił legalnie i na którą miał pozwolenie. Atak z Christchurch był najkrwawszym aktem terrorystycznym w historii Nowej Zelandii. W związku z atakiem policja aresztowała także trzy inne osoby – dwóch mężczyzn i jedną kobietę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo na Teneryfie. Podejrzany o zabójstwo żony i dziecka zwabił ich do jaskini prezentami

Hiszpańscy śledczy podejrzewają, że Niemiec, który brutalnie zamordował swoją żonę i syna na Teneryfie, swoją zbrodnię zaplanował. Ciała kobiety i 10-letniego chłopca znaleziono w jaskini w górach. Służby doprowadziły na miejsce zeznania 5-latka, który zdołał umknąć ojcu.

Policja podejrzewa, że 43-letni Thomas H. zaplanował zamordowanie swojej rodziny. W poniedziałek do mieszkającego i pracującego na Teneryfie jako kucharz mężczyzny przyleciała 39-letnia żona z dwoma synami. Para była w separacji. Kobieta chciała, by chłopcy spotkali się z ojcem.

5-latek, który zdołał uciec ojcu-oprawcy, wciąż nie wie, że jego mama i brat nie żyją.

Chłopiec ma na imię Jonas. Powiedział, że tata wynajął samochód, żeby zabrać rodzinę na wycieczkę w góry. Mieli urządzić piknik. Zaparkowali w pobliżu jaskini. Ojciec kazał im wejść do środka i poszukać, schowanych rzekomo przez niego wcześniej, prezentów wielkanocnych.

W środku ich zaatakował. Malec, widząc matkę i starszego brata leżących we krwi na ziemi, uciekł. Musiał przez kilka godzin błąkać się po górach, gdy go znaleziono był zapłakany, roztrzęsiony, brudny i bardzo zmęczony.

Napotkała go mieszkająca w pobliżu Adeje kobieta. Opowiadała później, że chłopiec chwycił ją za rękę i nie chciał puścić. Mówił po niemiecku, a ona nie rozumiała ani słowa. Zaprowadziła więc go do znajomego, który przetłumaczył to, co mówiło dziecko. Potem poszli z dzieckiem na policję.

Setka funkcjonariuszy policji, gwardii cywilnej i straży pożarnej ruszyła na poszukiwanie jaskini, których w okolicznych górach jest wiele. Ściągnięto śmigłowce oraz psy tropiące. Dotarcie do pieczary zajęło im kilka godzin.

W środku znaleziono ciała kobiety i jej 10-letniego syna. Prawdopodobnie zostali uduszeni, inna wersja mówi, że zostali śmiertelnie pobici kamieniem.

Aresztowano 43-letniego Niemca – ojca rodziny. Podczas zatrzymania w apartamencie w Adeje był bardzo agresywny. Kiedy śledczy przyszli po niego, spał. Twierdził, że nie wie, gdzie są jego żona i dzieci. Mężczyzna miał zadrapania na twarzy, które sugerują, że ofiary broniły się.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Teneryfa: W jaskini znaleziono ciało Niemki i jej 10-letniego syna. Ojciec aresztowany

Hiszpańska policja odnalazła w jaskini na Teneryfie ciało 39-letniej Niemki oraz jej 10-letniego syna. Do zwłok doprowadziły ich słowa 5-latka, wędrującego samotnie w górach w pobliżu Adeje. Aresztowano ojca rodziny, podejrzanego o zamordowanie żony oraz jednego z synów.

Mieszkająca w pobliżu Adeje kobieta spotkała na szlaku w górach zapłakanego i pobrudzonego ziemią 5-latka. Chłopiec wyglądał na zmęczonego i przerażonego. Chwycił kobietę za rękę i nie chciał puścić. Mówił po niemiecku, a ona nie rozumiała ani słowa. Zaprowadziła więc go do znajomego, który przetłumaczył to, co mówiło dziecko.

5-latek powiedział im, że uciekł. Z tego co mówił wynikało, że szedł od kilku godzin.

Para Hiszpanów od razu zabrała dziecko na posterunek policji. Tam chłopiec powtórzył, że ojciec zaprowadził jego, matkę i brata do jaskini. Tam zaczął ich bić. Chłopiec zobaczył dużo krwi, przestraszył się i uciekł.

Setka funkcjonariuszy policji, gwardii cywilnej i straży pożarnej ruszyła na poszukiwanie jaskini, których w okolicznych górach jest wiele. Ściągnięto śmigłowce oraz psy tropiące. Dotarcie do pieczary zajęło im kilka godzin.

W środku znaleziono ciała kobiety i jej 10-letniego syna. Prawdopodobnie zostali uduszeni, a przed śmiercią dotkliwie pobici.

Następnie aresztowano 43-letniego Niemca. Podczas zatrzymania w apartamencie w Adeje był bardzo agresywny. Miał zadrapania na twarzy, które sugerują, że ofiary broniły się.

Okazało się, że 39-letnia kobieta przyleciała z synami na Teneryfę w poniedziałek. Chciała, żeby synowie spotkali się z ojcem, z którym była w separacji. Mężczyzna pracuje na Teneryfie jako kucharz w jednej z restauracji. Wziął rodzinę na spacer w góry. Wtedy doszło do zabójstwa. Policja wstępnie zakwalifikowała je jako przemoc domową.
Źródło info i foto: RMF24.pl