Proboszcz z parafii w Tarnogórze został uniewinniony. Nie odpowie za zbyt dużą liczbę osób w kościele

Proboszcz z parafii w Tarnogórze został uniewinniony od zarzutu dotyczącego zbyt dużej liczby osób przebywających jednocześnie na mszy świętej w maju br. Z wnioskiem o jego ukaranie wystąpiła do sądu policja. Chodzi o proboszcza parafii w Tarnogórze archidiecezji przemyskiej w dekanacie Leżajsk II. Policja zarzuciła mu wykroczenie z art. 54 Kodeksu wykroczeń o naruszaniu przepisów o zachowywaniu się w miejscach publicznych.

Według ówczesnych obostrzeń sanitarnych, związanych z epidemią koronawirusa, w kościele jednocześnie mogło przebywać 50 osób. Według policji liczba ta była przekroczona. Księdzu groziła za to kara grzywny do 500 złotych albo nagana.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: Dzieci trafiły do szpitala. 28-letni konkubent matki zatrzymany

Policjanci z warszawskiej Woli zatrzymali 28-latka podejrzanego o narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia dzieci swojej konkubiny w wieku 16 miesięcy i 3 lat. Mężczyzna uderzał je powodując obrażenia ciała i głowy – powiedziała rzeczniczka wolskiej policji kom. Marta Sulowska.

Jak poinformowała rzeczniczka wolskich policjantów, zgłoszenie o pobitych dzieciach funkcjonariusze otrzymali kilka dni temu od jednego ze stołecznych szpitali. „Według zgłoszenia, na jednym z oddziałów przebywało dwoje dzieci w wieku 16 miesięcy i 3 lat z obrażeniami ciała i głowy, które mogły powstać w wyniku działania osób trzecich” – przekazała policjantka.

Był wcześniej notowany

Wskazała, że policjanci, którzy zajęli się tą sprawą ustalili, że w chwili zdarzenia dziećmi opiekował się konkubent matki. – Jeszcze tego samego dnia mężczyzna został zatrzymany. W trakcie przeszukania policjanci ujawnili przy mężczyźnie środki odurzające w postaci marihuany – podkreśliła.

Zatrzymany 28-latek trafił do policyjnej celi. Podczas przesłuchania okazało się, że mężczyzna był wcześniej notowany za prowadzenie pojazdu będąc w stanie nietrzeźwości oraz za posiadanie narkotyków.

– O całym zdarzeniu został również powiadomiony sąd rodzinny i opiekuńczy. Po zgromadzeniu materiału dowodowego podejrzanemu zostały przedstawione zarzuty narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu małoletnich, co skutkowało naruszeniem czynności ciała i rozstrojem zdrowia poniżej siedmiu dni – tłumaczyła.

Dodała, że decyzją sądu 28-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja poszukuje Janusza F. podejrzanego o zabójstwo swojej żony

Policjanci od kilku dni poszukują Janusza F. podejrzanego o zabójstwo swojej żony. Funkcjonariusze publikują w sieci jego wizerunek i apelują z prośbą o kontakt wszystkie osoby, które widziały poszukiwanego i mogłyby udzielić jakichkolwiek informacji.

– Mężczyzna ma rolę podejrzanego. W momencie jego znalezienia zostanie zatrzymany i będzie mu ogłoszony zarzut, będzie przesłuchiwany i będzie mógł podać swoją wersję zdarzenia – wyjaśnił Marcin Gajdamowicz z Prokuratury Rejonowej w Kolnie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Świdnica: 28-latek odkręcił gaz, doszło do wybuchu. Usłyszał zarzut

Zarzut umyślnego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu znacznych rozmiarów postawiła świdnicka prokuratura 28-letniemu mężczyźnie, który, zdaniem śledczych, doprowadził do wybuchu gazu w kamienicy przy ul. Wyspiańskiego w Świdnicy.

Do eksplozji w jednym z mieszkań dwukondygnacyjnej kamienicy przy ul. Wyspiańskiego w Świdnicy doszło w ubiegłą niedzielę 6 września. W wyniku wybuchu osunęła się jedna ze ścian budynku. W eksplozji ranna została jedna osoba. To 28-letni mężczyzna, który z oparzeniami pierwszego i drugiego stopnia trafił do szpitala.

Prokurator Rejonowy w Świdnicy Marek Rusin powiedział, że śledczy po dokonaniu oględzin budynku zebrali dowody, które świadczą o tym, że wybuch gazu nie był nieszczęśliwym wypadkiem, ale celowym działaniem. Prokurator wskazał, że podejrzanym w tej sprawie jest mężczyzna, który został ranny w wyniku eksplozji.

– W sobotę został on wypisany ze szpitala; po czym został zatrzymany i postawiono mu zarzut celowego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu znacznych rozmiarów w postaci gwałtownego wyzwolenia się energii, czyli wybuchu gazu – powiedział prok. Rusin.

Według ustaleń śledztwa, mężczyzna odkręcił wężyk doprowadzający gaz ziemny do kuchenki oraz otworzył butlę z gazem kupioną dwa dni wcześniej. – W konsekwencji doszło do wybuchu – powiedział prokurator.

28-latek nie przyznał się do zarzutu, a prokuratura ze względu na dobro śledztwa nie ujawnia treści złożonych przez niego wyjaśnień. Decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Prokurator Rusin powiedział PAP, że jednym z najbardziej prawdopodobnych motywów działania 28-latka była próba samobójcza. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

26-latek zatrzymany za publiczne propagowanie faszyzmu

Policjanci z katowickiej komendy miejskiej zatrzymali 26-latka, który podczas jednej z piątkowych manifestacji w centrum miasta propagował faszyzm. Mieszkańcowi Zabrza przedstawiono zarzut, przyznał się do popełnienia przestępstwa. Grożą mu 2 lata więzienia.

W piątek policjanci z katowickiej komendy miejskiej oraz z katowickiego oddziału prewencji zabezpieczali kilka manifestacji, które odbywały się w centrum miasta. Nie przebiegały one spokojnie, w związku z czym konieczna była interwencja mundurowych, którzy zdecydowanie reagowali na wszelkie przejawy łamania prawa. Stróże prawa wylegitymowali prawie 30 osób, 6 z nich ukarano mandatami karnymi, sporządzono również wnioski o ukaranie do sądu.

W związku z bulwersującym zachowaniem co najmniej jednego uczestnika zgromadzenia, przeprowadzono czynności sprawdzające pod kątem art. 256 kk tj. publiczne propagowanie faszyzmu. Policja zabezpieczyła również nagrania z monitoringu, a zgromadzony materiał trafił do prokuratury.

Po analizie zgromadzonego materiału, stróże prawa zatrzymali dzisiaj 26-latka z Zabrza, który w piątek publicznie propagował faszyzm. Po przyznaniu się do popełnienia przestępstwa, mężczyzna dobrowolnie poddał się karze. Grozi mu kara 2 lat więzienia. Czynności w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Katowice – Wschód.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest akt oskarżenia przeciw europosłance Magdalenie A. Sprawa dotyczy składania fałszywych zeznań podatkowych

Jak podaje Radio ZET za Polską Agencją Prasową, prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia m.in. przeciwko europosłance Platformy Obywatelskiej Magdalenie A. i jej matce. Chodzi o składanie fałszywych zeznań podatkowych. Żona zmarłego prezydenta Gdańska miała zataić w zeznaniach podatkowych za lata dochód w wysokości blisko 300 tys. złotych za rok 2011 i kolejnych sto tysięcy za 2012 rok. Zarzuty dotyczą też nierozliczenia dochodów z wynajmu mieszkań.

Wśród oskarżonych znajduje się też matka europosłanki PO Janina A., która miała usłyszeć zarzut składania fałszywych zeznań w śledztwie ws. oświadczenia majątkowego zmarłego prezydenta Gdańska.

Magdalena A. i cztery inne osoby z zarzutami

Korupcję zarzucono również dwóm biznesmenom. Mężczyźni mieli wpływać na zmianę niekorzystnego dla nich planu zagospodarowania przestrzennego, w zamian znacznie zaniżając cenę trzech mieszkań na gdańskim Jelitkowie. Zakupiła je rodzina A. Kolejny z oskarżonych to urzędnik miejski, który w zamian za korzyść majątkową nie dochodził zadośćuczynienia dla miasta za opóźnienia w przekazaniu magistratowi czterdziestu siedmiu mieszkań. Łącznie chodziło o blisko 12 milionów złotych.

Wobec tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza toczył się drugi proces o nieprawdziwe dane w oświadczeniach majątkowych za lata 2010-2012. Sprawa została umorzona po śmierci prezydenta.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tychy: Dziecko ranione nożem w szyje. Matka aresztowana na 3 miesiące

40-latka z Tychów, podejrzana o usiłowanie zabójstwa swojego półtorarocznego syna, została aresztowana na trzy miesiące. Zdecydował o tym Sąd Rejonowy Katowice-Wschód, przychylając się do wniosku prokuratury w tej sprawie. Stan dziecka, które trafiło do szpitala z podciętym gardłem, jest stabilny.

Decydując o zastosowaniu wobec podejrzanej tymczasowego aresztu sąd podzielił argumenty prokuratury, wskazującej m.in. na obawę matactwa oraz grożącą kobiecie surową karę – za usiłowanie zabójstwa grozi od 18 do 25 lat więzienia lub dożywocie. Wcześniej prokuratura zapowiedziała powołanie biegłych psychiatrów, którzy mają ocenić poczytalność podejrzanej i sprawdzić, czy nie cierpi ona na choroby lub zaburzenia psychiczne.

W sobotę kobieta została przesłuchana w katowickiej prokuraturze okręgowej i usłyszała zarzut. Podczas trwającego kilka godzin przesłuchania nie kwestionowała ustalonego przez śledczych przebiegu wydarzeń, ale nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego raniła synka nożem.

– „Kobieta składała wyjaśnienia. W zasadzie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu usiłowania zabójstwa, natomiast w swoich wyjaśnieniach nie podała racjonalnych powodów wskazujących na motyw, na pobudki swojego zachowania” – relacjonowała rzeczniczka katowickiej prokuratury prok. Marta Zawada-Dybek.

Wcześniej śledczy przesłuchali świadków, w tym matkę i brata podejrzanej, z którymi kobieta i jej dziecko dotąd mieszkali. Zabezpieczyli też nóż, którym matka raniła dziecko. Ze względu na przedstawione matce zarzuty prokurator skierował również do sądu rejonowego wniosek o ustanowienie kuratora, który będzie reprezentował prawa dziecka w postępowaniu karnym.

Stan dziecka jest stabilny

Ranny chłopczyk jest leczony w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w Katowicach. Trafił tam w piątek z poważnymi, zagrażającymi życiu ranami szyi. Najgłębsza z nich naruszała mięśnie i naczynia krwionośne.

Obecnie, po ratującej życie operacji, stan dziecka jest stabilny, a rokowania lekarzy co do pomyślności leczenia – dobre. Dziecko jest w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii dzieci.
Źródło info i foto: TVP.info

Mariusz Sz. skatował miesięcznego syna na śmierć. Tak oprawcę „przywitali” więźniowie w Gliwicach

Sąd Rejonowy w Gliwicach (woj. śląskie) zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Aleksandry (29 l.) i Mariusza Sz. (30 l.) z Rudy Śląskiej. Mężczyzna, który m. in. usłyszał zarzut skatowania na śmierć swojego miesięcznego synka Viktora, został przewieziony do aresztu śledczego w Gliwicach. Tam „przywitali” go osadzeni. Gdy tylko przekroczył próg budynku, zewsząd zaczęły padać obraźliwe epitety i groźby. Więźniowie zdzierali gardła i przekrzykiwali się nawzajem. Obiecywali, że zgotują prawdziwe piekło oprawcy niewinnych dzieci. Jest nagranie z tego momentu.

24 lipca Sąd Rejonowy sformułował zarzuty i zdecydował o umieszczeniu Aleksandry (29 l.) i Mariusza Sz. (30 l.) z Rudy Śląskiej w aresztach. Tego dnia mężczyzna trafił do do Gliwic. Kiedy tam wjeżdżał usłyszał pod swoim adresem stek wyzwisk, gróźb i obietnic. Osadzeni wykrzykiwali, że zgotują mu takie piekło, jak on swoim dzieciom. Zapewniali, że dla oprawcy niemowląt i dzieci za kratkami nie ma litości. Przypomnijmy, że malutki Viktor, syn oskarżonych, zmarł w szpitalu 22 lipca po ty, jak został pobity. Śmiertelne ciosy zadał dziecku Mariusz Sz.

Syna skatował, córkę regularnie bił

W ostatnią środę został w domu z Viktorem. Matka wyszła ze starszą siostrą chłopczyka na spacer. Kilkadziesiąt minut później mąż powiadomił żonę, że synek przestał oddychać. Wezwano pogotowie. Lekarze z Górnośląskiego Centrum Zdrowia w Katowicach stoczyli heroiczny bój o jego życie. Obrażenia były jednak śmiertelne.

W toku śledztwa okazało się, ze również 14-miesięczna Viktoria była maltretowana i bita przez wyrodnych rodziców. Jej sprawa została włączona do śledztwa po śmierci jej miesięcznego braciszka. Prokuratorzy przedstawili ojcu zarzut m.in. na podstawie zeznań świadków. Mieli oni potwierdzić, że ojciec bił córkę.

Obecnie Viktoria znowu przebywa w pieczy zastępczej. Do grudnia ubiegłego roku przez trzy miesiące na wniosek matki także trafiła do rodziny zastępczej. Mariusz Sz. był w tym czasie w zakładzie karnym. Odsiadywał trzymiesięczny wyrok za uchylanie się od prac społecznych. Aleksandra Sz. zgłosiła opiece społecznej w Rudzie Śląskiej, że nie jest w stanie zajmować się dzieckiem, bo jest niepełnosprawna.

Potworne obrażenia

Biegli przeprowadzili sekcję zwłok chłopczyka. Prokuratorzy dysponują też badaniami tomograficznymi. Mają niezbite dowody świadczące o wyjątkowym bestialstwie rodziców.

– Przyczyną śmierci dziecka był uraz czaszkowo-mózgowy, liczne krwiaki, złamanie kości czaszki. Oprócz świeżych krwiaków były wcześniejsze rany. Nie ma mowy, aby doszło do przypadkowego powstania takich urazów – mówiła PAP prokurator Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Na ciele chłopca biegli stwierdzili także stare, gojące się już złamania, w tym kości nóżek.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Francja: Oburzenie po tragicznej śmierci 23-latki. Kierowca po potrąceniu ciągnął ją przez 800 metrów

Sprawa śmiertelnego potrącenia 23-letniej Axelle Dorier oburzyła francuską opinię publiczną. Po uderzeniu kobieta była wleczona przez samochód przez kolejne 800 metrów. Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę w Lyonie. Axelle Dorier została potrącona przez samochód, a następnie była wleczona za samochodem przez 800 metrów. Ani 21-letni kierowca auta, ani o dwa lata młodszy pasażer nie udzielili jej pomocy.

Jak czytamy w „Le Figaro”, kierowca został aresztowany. Postawiono mu zarzut umyślnego spowodowania śmierci. 19-letni pasażer znajduje się pod nadzorem sądu, prokuratura przedstawiła mu zarzut „nieudzielenia pomocy osobie w niebezpieczeństwie”. Obaj mężczyźni przyznają, że kobieta została potrącona, ale przekonują, że nie zdawali sobie sprawy z tego, iż ciągnęli ją za sobą. Badania nie wykazały alkoholu we krwi zarówno kierowcy, jak i pasażera.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Brutalnie zaatakowała 6-letnią dziewczynkę. Została zatrzymana przez policję

Zatrzymano kobietę, która w poniedziałkowy wieczór w Jaworznie zaatakowała 6-letnią dziewczynkę: uderzyła ją w głowę kostką brukową. Dziecko trafiło do szpitala w poważnym stanie. Kobieta, która zaatakowała 6-latkę, była poszukiwana za usiłowanie zabójstwa. Zatrzymano ją w małopolskim Chrzanowie.

Pomogły opublikowane w mediach zdjęcia. Poszukiwaną – która stała przy trasie wylotowej z Chrzanowa w kierunku Oświęcimia i próbowała zatrzymywać samochody – zauważyli i rozpoznali podróżujący jednym z aut kobieta i mężczyzna.

Para zatrzymała się w bezpiecznej odległości, zawiadomiła policję i obserwowała poszukiwaną, a wkrótce na miejscu pojawił się policyjny patrol. W chwili zatrzymania kobieta nie stawiała ona oporu. Została przewieziona do komendy w Chrzanowie. Przesłuchana zostanie najprawdopodobniej w środę.
Źródło info i foto: RMF24.pl