Suwałki: 28-latka zabiła nożem konkubenta

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach postawiła w poniedziałek 28-letniej mieszkance Suwałk (Podlaskie) zarzut zabójstwa konkubenta. Kobieta w sobotę wieczorem ugodziła mężczyznę nożem w okolice serca. Mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło w sobotę ok. godz. 18 w mieszkaniu w centrum miasta. W trakcie sprzeczki kobieta zadała swemu konkubentowi cios nożem w okolice serca. 24-letni mężczyzna zmarł.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa Joanna Orchowska, podejrzana sama zadzwoniła na pogotowie. Potem przyjechała policja, która zatrzymała kobietę. 28-latka była trzeźwa. W poniedziałek została przesłuchana przez prokuratora, który postawił jej zarzut zabójstwa. Podejrzana przyznała się do zarzutu. We worek sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o 3-miesięczny areszt dla kobiety.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zgierz: Zwłoki noworodka zakopane w lesie. Zarzut zabójstwa dla matki

Zarzut zabójstwa swojego dziecka usłyszała 37-letnia kobieta. Grozi jej kara dożywotniego pozbawienia wolności – poinformował w piątek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Zwłoki noworodka, zakopane w lesie pod Zgierzem, policja odnalazła w środę wieczorem. W związku z tą sprawą zatrzymano 37-letnią kobietą oraz jej rodziców.

Według biegłych do zgonu dziewczynki doszło już po jej narodzeniu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że noworodek był prawidłowo rozwinięty i zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki.

Kobieta przebywa obecnie w zgierskim szpitalu, gdzie została przesłuchana i gdzie usłyszała zarzut zabójstwa swojego dziecka. Jak poinformował Kopania, 37-latka formalnie nie przyznała się do przedstawionego jej zarzutu, choć w złożonych wyjaśnieniach potwierdziła popełnienie przestępstwa.

Z jej relacji wynika, że nie chciała mieć dziecka, ciążę ukrywała przed otoczeniem, w tym przed najbliższymi. Wszystko wskazuje na to, że zażywała także środki, które mogły doprowadzić do poronienia.

Umieściła córkę w foliowym worku i poszła do pobliskiego lasu

We wtorek, w przeddzień zatrzymania, od rana źle się czuła. Gdy jej rodzice poszli do pracy, urodziła. Potwierdziła, że dziecko przyszło na świat żywe. Po około godzinie od porodu umieściła córkę w foliowym worku i poszła do pobliskiego lasu, zabierając ze sobą szpadel. Zakopała noworodka. Następnie wróciła do domu i zajęła się sprzątaniem.
Źródło info i foto: interia.pl

Ciało noworodka znalezione w sortowni śmieci. Jest akt oskarżenia dla 27-letniej matki

Gdańska prokuratura oskarżyła o zabójstwo 27-letnią kobietę. W kwietniu 2017 roku urodziła ona w domu dziecko i – zdaniem śledczych – nie udzieliła mu pomocy, doprowadzając do jego śmierci. Martwe niemowlę kobieta porzuciła na śmietniku, znaleziono je w sortowni odpadów.

O skierowaniu do Sądu Okręgowego w Gdańsku aktu oskarżenia przeciwko 27-latce poinformowała w środę Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Jak przypomniała, martwego noworodka znaleźli 20 kwietnia 2017 roku pracownicy sortowni odpadów będącej częścią Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku.

Już następnego dnia gdańska policja ustaliła personalia i zatrzymała matkę dziecka – 27-letnią mieszkankę Gdańska. Kobieta twierdziła, że nie zdawała sobie sprawy, iż jest w ciąży, a gdy w nocy z 14 na 15 kwietnia 2017 roku poczuła się źle, uznała, iż bóle, które odczuwała, związane były z zaparciem. Z zeznań kobiety wynikało, że dziecko urodziła w łazience, a noworodek nie oddychał i nie dawał oznak życia. 27-latka włożyła martwe dziecko do pudełka i porzuciła na śmietniku.

Po zmianie zarzutów kobiecie grozi dożywocie

Początkowo kobiecie postawiono zarzut dzieciobójstwa popełnionego podczas porodu, pod wpływem jego przebiegu. Grozi za to do pięciu lat więzienia. Na wniosek prokuratury sąd aresztował kobietę. Wawryniuk poinformowała, że w toku śledztwa prokuratura zdecydowała o zmianie zarzutu postawionego kobiecie. Zarzucono jej popełnienie zabójstwa z zamiarem ewentualnym, za popełnienie którego to czynu grozi co najmniej osiem lat więzienia, a maksymalnie nawet dożywocie. Kobieta nie przyznała się do popełnienia przestępstwa i odmówiła złożenia wyjaśnień.

Dziecko miało szanse na przeżycie

Zmiana zarzutu związana była z treścią opinii wydanej przez biegłych, którzy badali martwe niemowlę. Jak poinformowała Wawryniuk, z opinii tej wynikało, że dziecko urodziło się w 8. miesiącu ciąży. Przyszło na świat żywe i samodzielnie oddychało, nie miało wad rozwojowych, które uniemożliwiałyby mu życie poza organizmem matki, urodziło się jednak w zamartwicy i wymagało natychmiastowej pomocy lekarskiej.

– Jej udzielenie z dużym prawdopodobieństwem dałoby szanse na przeżycie dziecka – poinformowała rzecznik. Wyjaśniła też, że z ustaleń śledztwa wynika, iż od początku akcji porodowej do urodzenia minęło około dwóch godzin.

– Według biegłych, był to wystarczający czas, by podejrzana mogła podjąć decyzję o wezwaniu pogotowia bądź innej pomocy – poinformowała Wawryniuk. Dodała, że 27-latka została poddana obserwacji sądowo–psychiatrycznej.

– Biegli nie stwierdzili u niej zaburzeń psychicznych związanych z przebiegiem porodu – wyjaśniła rzecznik.
)Źródło info i foto: tvn24.pl

Bełchatów: Bezdomny zatrzymany za zabójstwo. Znaleziono przy nim scyzoryk we krwi

Bełchatowscy policjanci zatrzymali podejrzanego o zabójstwo 27-letniego mężczyzny. Bardzo intensywnie prowadzone działania kryminalnych oraz zebrany materiał dowodowy pozwoliły na przedstawienie 51-latkowi zarzutu zabójstwa. Policja i prokuratura będą wnioskowały o aresztowanie bezdomnego, który przyznał się już do zarzucanego mu czynu.

Od sobotniego popołudnia, tj. od 29 września 2018 roku, kiedy to w Parku Olszewskich w Bełchatowie ujawniono zwłoki ugodzonego nożem mężczyzny, trwały bardzo intensywne czynności związane z ustaleniem okoliczności tej śmierci. Jeszcze tego samego dnia do wyjaśnienia sprawy zatrzymano pierwszą osobę. Był nim 53-letni mężczyzna.

Kolejne godziny doprowadziły do zatrzymania dwóch następnych mężczyzn w wieku 35 i 36 lat, ale przełom nastąpił w niedzielny poranek. Ok. godz. 10.00 w jednym z lokali gastronomicznych na terenie Bełchatowa funkcjonariusze zatrzymali 51-letniego bezdomnego. Kiedy policjanci znaleźli przy nim scyzoryk ze śladami krwi, było już prawie pewne, że zatrzymany to poszukiwany zabójca 27-latka z Parku Olszewskich.

Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. Podejrzany o zabójstwo 51-latek zostanie doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Bełchatowie. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

PK: Norbert B. usłyszał zarzuty zabójstwa i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. Został zatrzymany ws. zbrodni, za którą siedział Tomasz Komenda

Norbert B. usłyszał zarzuty zabójstwa i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem – podała Prokuratura Krajowa. Mężczyzna został zatrzymany rano ws. zbrodni w Miłoszycach. W poniedziałek rano został zatrzymany kolejny podejrzany o dokonanie zbrodni w Miłoszycach w noc sylwestrową 1996 r., za którą pierwotnie został niesłusznie skazany Tomasz Komenda – poinformował prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

– Trwają w tej chwili czynności w prokuraturze, zostały postawione zarzuty wytypowanemu podejrzanemu – powiedział Ziobro. Przypomniał też, że wcześniej zatrzymano już pierwszego podejrzanego w tej sprawie. Zatrzymany w poniedziałek podejrzany Norbert B. – jak poinformowano – ma obecnie 40 lat, w chwili zbrodni miał 19 lat.

Ziobro zaznaczył, że podejrzanego mężczyznę wytypowano dzięki „benedyktyńskiej” pracy policji, prokuratorów, którzy zdecydowali się najpierw na przesłuchanie mężczyzn, mieszkających w Miłoszycach w czasie, gdy popełniono zbrodnię i mieli ponad 15 lat. Później – poinformował Ziobro. Pobrano od nich próbki do badań genetycznych – dodał prokurator generalny. Jak zaznaczył, połączenie tych działań oraz postęp w dziedzinie badań nad DNA „doprowadziły do przełomu”.

W maju Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę, skazanego prawomocnie w 2004 r. na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Mężczyzna spędził w więzieniu – łącznie z okresem aresztu – 18 lat.

Komendę skazano prawomocnie za zabójstwo, do którego doszło 31 grudnia 1996 r. Małgorzata K. bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W trakcie zabawy wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później została znaleziona martwa na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

W sprawie zbrodni zatrzymano w zeszłym roku Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K. Od tej pory M. przebywa w areszcie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Śląsk: Obywatel Niemiec zamordowany przez syna

Zabrzańska policja zatrzymała 20-latka podejrzanego o zabicie swojego ojca, obywatela Niemiec. Mężczyźnie postawiono już zarzut zabójstwa i aresztowano na trzy miesiące. Do zdarzenie, o którym informuje „Dziennik Zachodni”, doszło w nocy ze 6 na 7 czerwca w Zabrzu. Ofiarą morderstwa był 47-letni obywatel Republiki Federalnej Niemiec.

Dźgnął ojca nożem

Mężczyzna na stałe zamieszkiwał poza granicami Polski, wpadł jednak w odwiedziny do swojej byłej żony. Para ma 20-letniego syna, który z początku nie pojawił się jednak grillu u sąsiadów swojej matki. W trakcie imprezy zadzwonił jednak do ojca z pretensjami. Ten poradził mu, żeby pojawił się w domu osobiście i żeby sprawa jak najszybciej została rozwiązana. 20-latek przybył na miejsce i tam, wedle relacji świadków, wszystko układało się w spokojnej atmosferze, a panowie wyjaśnili sobie sytuację. Gdy jednak cała trójka opuściła imprezę i udała się do mieszkania matki, między nim a ojcem doszło do słownej awantury. Wtedy syn śmiertelnie dźgnął 47-latka nożem.

Zarzut zabójstwa i areszt

– Policjanci zatrzymali mężczyznę w pobliżu jego domu. 47-letni mężczyzna został przetransportowany do szpitala, ale niestety zmarł. 20-latek został osadzony w policyjnym areszcie. Złożył wyjaśnienia – powiedziała w rozmowie z „DZ” sierż. szt. Agnieszka Żyłka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu.

Sprawca został już zatrzymany przez policję, postawiono mu także zarzut zabójstwa. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bielsk Podlaski: Ciało kobiety zawinięte w dywan. Zaginęła 7 lat temu

Policji i prokuraturze udało się rozwikłać sprawę tajemniczego zniknięcia w 2011 roku mieszkanki Bielska Podlaskiego. Rodzina zapewniała, że wyjechała za granicę i nie ma z nią kontaktu. Niedawno odnaleziono zwłoki kobiety. Do aresztu trafił jej mąż podejrzany o zabójstwo.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku i policjantów z tamtejszej komendy wojewódzkiej od kilku lat. W 2016 roku 50-letniemu mężowi zaginionej Krystyny A. postawiony został zarzut zabójstwa, mężczyzna trafił wtedy nawet na krótki czas do aresztu. Wciąż brakowało jednak kluczowego dowodu – ciała zmarłej. Po kilku tygodniach podejrzany areszt opuścił.

Gdy 7 lat temu 41-latka z dnia na dzień zniknęła, rodzina mówiła zainteresowanym – m.in. sąsiadom i policji – że jest ona za granicą i nie ma z nią kontaktu. Niedawno jednak śledczy znaleźli w lesie zwłoki zawinięte w dywan. Szczątki znajdowały się głęboko pod ziemią.

Po przeprowadzeniu sekcji zwłok i uzyskaniu opinii biegłego, potwierdzono jej tożsamość i zweryfikowano charakter odniesionych przez nią obrażeń – poinformował we wtorek rzecznik białostockiej prokuratury Łukasz Janyst. Jak powiedział PAP, z ustaleń biegłego wynika, iż kobieta została pchnięta nożem.

Dodał, że na podstawie tych ustaleń ponownie zatrzymano męża zmarłej, zarzut zabójstwa (postawiony mu już wcześniej) został zmodyfikowany o opis związany z tym, że odnaleziono zwłoki. Podejrzany nie przyznaje się, odmówił składania wyjaśnień. Na wniosek prokuratury został tymczasowo aresztowany.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Lublin: 30-latek oskarżony o zamordowanie matki

Zarzut zabójstwa postawiła lubelska prokuratura 30-letniemu mieszkańcowi miasta. Mężczyzna podejrzany jest o zamordowanie swojej matki. W środę rano jedna z mieszkanek osiedla Piastowskiego (konkretnie apartamentowca na ul. Bolesława Śmiałego) zadzwoniła na policję z informacją o mężczyźnie, który stoi na balkonie i krzyczy, że właśnie kogoś zabił.

Zakrwawione mieszkanie

Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, okazało się, że mieszkanie, w którym znajdował się 30-latek, całe było we krwi. Znajdowało się tam również zakrwawione ciało martwej kobiety – matki mężczyzny. Ten z kolei wydał się policjantom bardzo agresywny i pobudzony. Natychmiast został zatrzymany.

– Tomasz M. miał na szyi ranę kłutą. Nie można wykluczyć, że sam ją spowodował. Miał również rany dłoni i przedramion – powiedział „Dziennikowi Wschodniemu” Andrzej Fijołek z zespołu prasowego lubelskiej policji.

Prokuratura stawia zarzut zabójstwa

Zmarła Ewa M. miała 63 lata i pracowała a wysokim stanowisku administracyjnym jednego z lubelskich szpitali. 30-letni syn mieszkał z nią. Na razie nieznane są okoliczności śmierci kobiety, ma je dopiero wyjaśnić sekcja zwłok.

Tomasz M. trafił na obserwację psychiatryczną. Wiadomo, że nadużywał leków przeciwbólowych bądź substancji odurzających, ponieważ uskarżał się na silne migreny. Na razie został przesłuchany i aresztowany. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa, jednak lublinianin nie przyznał się do winy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Adrian C. zabił nożem człowieka na Krakowskim Przedmieściu. Twierdzi, że nic nie pamięta

Zarzut zabójstwa zamierza postawić prokuratura Adrianowi C., który miał ugodzić mężczyznę nożem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie 10 lutego br. – poinformowała w poniedziałek PAP Prokuratura Okręgowa. Powodem jest to, że ranny mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło przed miesięcznicą smoleńską. Prokurator Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie zaznaczył w rozmowie z PAP, że śledczy nie wiążą go z samą miesięcznicą.

Nie spodobały mu się barierki

Jak poinformował, na Krakowskim Przedmieściu pomiędzy dwiema grupami osób doszło do nieporozumienia, które przerodziło się w agresję słowną; następnie Adrian C. ugodził mężczyznę nożem.

Kilka dni po zdarzeniu media donosiły, że Adrianowi C. nie podobały się stojące tam barierki. Na jego komentarze miał zareagować przechodzący tamtędy inny mężczyzna. Według doniesień medialnych Adrian C. dwukrotnie ugodził go w serce i raz w brzuch; zatrzymali go znajomi ofiary. Ranny w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala.

Początkowo śledczy postawili Adrianowi C., który miał się dopuścić zranienia nożem, zarzut usiłowania zabójstwa. Teraz planują zmianę na zarzut zabójstwa. Prokurator potwierdził, że mężczyzna zmarł.

Nic nie pamięta
– Adrianowi C. przedstawiono zarzuty usiłowania zabójstwa. Pokrzywdzony niedawno zmarł. Jest planowana czynność polegająca na zmianie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, ona się odbędzie w najbliższym czasie – poinformował PAP prokurator Łukasz Łapczyński.

Z informacji, jakie PAP uzyskała w prokuraturze, wynika, że zostały już wydane nakazy doprowadzenia Adriana C. z aresztu śledczego do prokuratury, by zmienić mu zarzuty. Stanie się to najprawdopodobniej w tym lub na początku przyszłego tygodnia.

Po zatrzymaniu Adrian C. odmówił złożenia wyjaśnień.

– Oświadczył, że nie pamięta samego przebiegu zdarzenia – powiedział prokurator Łukasz Łapczyński.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rybnik: Zatrzymano podejrzanego o zabójstwo 17-letniej Alicji

Dopiero co skończyła 17 lat. Miała całe życie przed sobą. Tyle planów… Alicja F. (17 l.) z Rybnika (woj. śląskie) wybrała się do popularnego klubu świętować osiemnastkę koleżanki. Gdy wracała do domu, została zamordowana. Oprawca dziewczyny nie cieszył się długo wolnością. Adrian P. (20 l.) już usłyszał zarzut zabójstwa.

Przerażającego odkrycia dokonał właściciel garażu przy ul. Łokietka w sobotnie przedpołudnie, gdy przyszedł po swoje auto. Obok budynku leżało ciało dziewczyny, na jej głowie widać było rany. Ofiara była częściowo rozebrana, jej ubrania rozrzucone obok.

Na miejscu zaroiło się od policjantów. Szybko ustalili, że dziewczyna to Alicja F. mieszkająca w Boguszowicach, peryferyjnej dzielnicy Rybnika. Nastolatka w piątkowy wieczór wybrała się do centrum z koleżankami. Bawiły się w klubie na urodzinach jednej z nich. – Powiedziała: „Muszę już lecieć, bo autobus mi ucieknie”. To ostatnie słowa, jakie od niej usłyszałam – mówi Renata F., mama 17-latki. – Miała nocować u koleżanki w centrum Rybnika. Na drugi dzień zjawili się policjanci. Powiedzieli, że córka nie żyje – dodaje.

W ciągu kilku godzin policjanci ustalili, że za śmiercią Alicji F. może stać Adrian P. Domniemany morderca został zatrzymany.

Śledczy odtworzyli ostatnie godziny życia Alicji. Wraz z przyjaciółkami dotarła do klubu. Została w nim nawet dłużej niż znajome, które zakończyły imprezę. Po jakimś czasie 17-latka wyszła, według matki miała pójść na prywatkę. Jednak znowu pojawiła się w klubie. – Myślała, że zastanie jeszcze kogoś ze znajomych, który mógłby podrzucić ją do domu – twierdzi matka ofiary.

Niestety, nie było nikogo, kto by udawał się do Boguszowic. Prawdopodobnie wtedy Ala spotkała Adriana P. Być może razem opuścili klub. Alicja znała chłopaka, nie podejrzewała, że może jej coś grozić z jego strony.

Śledczy nie chcą wyjawiać powodu, dla którego została zamordowana nastolatka. Uzasadniają to dobrem dochodzenia. Początkowo brano pod uwagę motyw seksualny – było przypuszczenie, że dziewczyna została zgwałcona. Jednak sekcja zwłok to wykluczyła. Ostatecznie Adrian P. usłyszał zarzut zabójstwa. Grozi mu dożywocie. Prokuratura ani policja nie zdradzają, czy przyznaje się do winy.
Źródło info i foto: se.pl