Grupa przestępcza przemyciła ok. 600 cudzoziemców. Zarzuty dla czterech osób

Ponad sześciuset cudzoziemców z Bliskiego Wschodu, środkowej Azji i północnej Afryki nielegalnie trafiło do Polski z pomocą grupy przestępczej, w którą kolejny raz uderzyło Centralne Buro Śledcze Policji. Zatrzymano i postawiono zarzuty czterem osobom uczestniczącym w tym procederze.

Członkowie gangu ułatwiali cudzoziemcom pobyt na terenie naszego kraju wbrew przepisom ustawy o cudzoziemcach, m.in. poprzez organizowanie dokumentów pozwalających na ubieganie się o udzielenie przez właściwego wojewodę zezwolenia na pobyt czasowy i pracę. Osoby te również reprezentowały cudzoziemców w prowadzonych postępowaniach administracyjnych. Według śledczych, dzięki działaniom grupy ponad 600 cudzoziemców m.in.: obywateli Pakistanu, Syrii, Algierii, Iraku, Egiptu, Libii, Iranu czy Indii, mogło przebywać na terenie naszego kraju wbrew przepisom. Wstępne wyliczenia wskazują, że członkowie grupy mogli zarobić blisko 920 tysięcy euro.

W ostatnich dniach w Warszawie oraz jej najbliższej okolicy, ale także na północy Mazowsza policjanci CBŚP wspólnie ze Strażą Graniczną przeprowadzili działania, podczas których zatrzymano cztery osoby podejrzane m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, której członkowie ułatwiali legalizację pobytu cudzoziemcom na terenie Polski. To już kolejne uderzenie w tę grupę. Pierwsze działania przeprowadzono w marcu br., kiedy to zatrzymano 16 osób, w tym 13 Polaków i 3 obywateli Ukrainy.

Śledztwo prowadzone jest od wielu miesięcy przez policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Olsztynie wspólnie z funkcjonariuszami z Placówki Straży Granicznej w Bydgoszczy, a nadzorowane jest przez Podlaski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku.

W kwietniu i maju przeprowadzono następne działania zatrzymując podejrzanych i zabezpieczając materiał dowodowy. W sprawie występuje już 28 podejrzanych, którym łącznie przedstawiono 248 zarzutów. Służby zabezpieczyły majątek podejrzanych w wysokości ok 2 mln zł.

Sprawa ma charakter rozwojowy, niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ojciec z zarzutami zabójstwa dwóch niemowląt

Tłumaczył, że jego 5-miesięczny syn wypadł mu z rąk. Dziecko zmarło. Na podstawie obrażeń stwierdzono jednak, że to ojciec prawdopodobnie umyślnie zabił chłopca. Usłyszał zarzuty i trafił za kraty. Po latach śledztwa policjanci z tzw. Archiwum X ustalili, że wcześniej 27-latek mógł zamordować także 3-miesięczną córeczkę.

We wrześniu 2017 roku do szpitala na warszawskich Bielanach trafił 5-miesięczny chłopczyk. Dziecko zostało przywiezione na oddział przez rodziców. Z relacji ojca wynikało, że syn wypadł mu z rąk. Niestety, pomimo dramatycznej walki lekarzy o życie niemowlęcia, nie udało się go uratować.

Dwie tragedie rodzinne w ciągu roku

– Początkowo nic nie wskazywało na to, że dziecko mogło paść ofiarą przestępstwa. Jednak obrażenia u chłopca na tyle zaniepokoiły personel szpitala, że o wszystkim zostali powiadomieni policjanci. Przeprowadzona przez Zakład Medycyny Sądowej sekcja zwłok dziecka nie potwierdziła wersji ojca. Obrażenia chłopca były na tyle poważne, że nie mogły powstać w tych okolicznościach, które podawał mężczyzna – tłumaczy Magdalena Bieniak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Sprawą zajęli się więc policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, przy współpracy z Prokuraturą Okręgową w Warszawie. Zebrano na tyle mocne dowody, że w listopadzie 2017 roku ojciec chłopca został zatrzymany i usłyszał zarzut zabójstwa. Sąd zdecydował o jego tymczasowym areszcie.

Pracujących nad sprawą funkcjonariuszy zaniepokoiło jednak to, że ponad rok wcześniej w tej rodzinie doszło do jeszcze jednej tragedii. Okazało się, że chłopiec miał siostrę, która zmarła mając zaledwie trzy miesiące. Wtedy uznano, że nastąpiło to z przyczyn naturalnych. Okoliczności, w których doszło do zabójstwa 5-miesięcznego dziecka, były jednak na tyle brutalne, że policjanci postanowili również przyjrzeć się śmierci dziewczynki.

Dziewczynka ofiarą zbrodni

Sprawą zajęli się funkcjonariusze ze specjalnej grupy, tzw. Archiwum X, powołanej do rozwiązywania najtrudniejszych spraw i najokrutniejszych zbrodni. – Przez prawie dwa lata śledczy gromadzili materiał dowodowy w postaci dokumentacji lekarskiej, opinii i ekspertyz wybitnych specjalistów z całego kraju, który został zebrany w ponad 30 tomów akt. Przeprowadzono także ekshumację zwłok dzieci i wykonano szereg innych czynności operacyjnych, które potwierdziły podejrzenia policjantów. Okazało się, że 3-miesięczna dziewczynka również padła ofiarą brutalnej zbrodni, a związek z jej śmiercią może mieć także ojciec – informuje Magdalena Bieniak.

– Sposób działania sprawcy ustalony przez śledczych świadczył o tym, że miała to być „zbrodnia doskonała”. Zebrany materiał dał podstawy do przedstawienia zarzutów ojcu dzieci. 27-letni mężczyzna usłyszał m.in. dwa zarzuty za zabójstwo z motywacji zasługującej na szczególnie potępienie, w tym jeden zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem – wylicza policjantka.

Mundurowi nie chcą podawać więcej szczegółów tych dwóch zbrodni, zasłaniając się dobrem śledztwa. Ojcu dzieci grozi dożywocie.
Źródło info i foto: onet.pl

Porwał i więził swojego 5-letniego syna. 23-latek usłyszał zarzuty

23-latek, który w piątek porwał swojego 5-letniego syna i więził przez kilka godzin, dziś usłyszał zarzuty, w tym m.in. narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Przypomnijmy, chodzi o sprawę z Trąbek Wielkich koło Gdańska. Mężczyzna zabrał z domu 5-letniego synka. Następnie wysłał do swojej partnerki SMSa o niepokojącej treści: „Zabiję go i siebie”. Przerażona kobieta wezwała policję, a do akcji wkroczyli antyterroryści.

Zorganizowano obławę, zarówno w postaci blokad na drogach, jak i obserwacji z powietrza.

23-latka wraz z dzieckiem znaleziono w lesie. Mężczyzna zamknął się w samochodzie. Na miejscu pojawił się negocjator. Mężczyzna poddał się po dwóch godzinach.

Jak podaje prokuratura, chłopiec przez kilka godzin nie miał dostępu do pożywienia, picia ani ciepłej odzieży czy środków higieny osobistej.

Jak się również okazało, 23-latek był pod wpływem amfetaminy.

Porywacz usłyszał kilka zarzutów, w tym narażeniem dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu. Kolejne dotyczyły również pozbawienia dziecka wolności, a także kierowania pod adresem swojej partnerki gróźb pozbawienia jej życia.

Mężczyzna miał znęcać się nad nią, bić ją i ograniczać kontakty z bliskimi.

Mężczyzna przyznał się do stawianych mu zarzutów. Swoje zachowanie tłumaczył tęsknotą za dzieckiem (para rozstała się w lipcu). Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt dla 23-latka.
Źródło info i foto: se.pl

Włocławek: Śmierć 3-latka. Są zarzuty dla matki i konkubenta

Po śmierci 3-latka we Włocławku matka chłopca oraz jej konkubent usłyszeli zarzuty. Wobec obojga prokuratura zwróciła się do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Mężczyźnie grozi nawet dożywotnie więzienie, a matce dziecka do 10 lat pozbawienia wolności.

– Policja otrzymała wczoraj powiadomienie z pogotowia o śmierci 3-letniego dziecka w mieszkaniu w śródmieściu we Włocławku. Do sprawy zatrzymano matkę i konkubenta matki chłopca. O sprawie policja została zawiadomiona przez lekarzy, gdyż dziecko miało obrażenia świadczące o tym, że mogło zostać pobite – powiedziała rzecznik prasowa kujawsko-pomorskiej policji podinsp. Monika Chlebicz. Lekarze z karetki pogotowia po przybyciu na miejsce stwierdzili zgon chłopca.

Zarzuty dla dwóch osób, są wnioski o areszt

– W uzgodnieniu z prokuratorem policjanci wstępnie przedstawili zarzuty mężczyźnie. Dotyczą one znęcania się nad dzieckiem oraz spowodowania u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią – przekazała Chlebicz.

Za ten czyn grozi mu do 25 lat więzienia, a w szczególnych sytuacjach nawet dożywocie. Zarzuty usłyszała też matka chłopca, która miała zdaniem śledczych dopuścić się znęcania nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności. – W obu przypadkach do sąd trafiły wnioski o tymczasowe aresztowanie – dodała Chlebicz.

Nie żyje 3-letnie dziecko

24-letni konkubent matki chłopca został przesłuchany i składał wyjaśnienia. Policja na tym etapie nie przekazuje jednak szczegółów z tym związanych, jak również nie informuje o szczegółach zeznań podejrzanej matki.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że 28-letnia matka dziecka była z mężczyzną w związku przez krótki okres. Wyjaśnienia podejrzanego mężczyzny w sprawie śmierci dziecka znacznie różnią się od zebranego do tej pory materiału dowodowego w tej sprawie. Miał on podkreślać, że obrażenia chłopca są wynikiem nieszczęśliwego wypadku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Morderstwo w bloku na Ursynowie. Zwłoki 23-latka znalezione w łazience

Szokujące morderstwo w bloku na warszawskim Ursynowie. W łazience znaleziono zakrwawione zwłoki 23-letniego mężczyzny. Prokuratura postawiła zarzuty jego koledze. Do zabójstwa miało dojść podczas kłótni. W nocy z piątku na sobotę lokatorzy bloku przy ulicy Koncertowej na warszawskim Ursynowie zauważyli na klatce schodowej ślady krwi. Na miejsce wezwano policję.

Po dotarciu na miejsce funkcjonariusze podążali za śladami krwi, które prowadziły do jednego z mieszkań. Tam, w łazience, znaleziono zakrwawione zwłoki 23-letniego mężczyzny. Ciało leżało oparte o wannę.

– Na miejscu zdarzenia przeprowadzono oględziny z udziałem prokuratora i lekarza medycyny sądowej. Zabezpieczono ślady – informuje TVN24 Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Krótko po ujawnieniu zwłok policjanci zatrzymali Zbigniewa P. (25 l.), kolegę 23-latka, z którym wynajmował mieszkanie.

Jak ustalili śledczy, feralnej nocy mężczyźni mieli się pokłócić o kobietę. Początkowa przepychanka słowna przeszła w rękoczyny. Ostatecznie Zbigniew P. miał wyjąć nóż i godzić nim kilkakrotnie 23-latka. Sekcja zwłok wykazała, że młody mężczyzna zginął od ciosów w głowę, plecy i szyję.

– Prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut zabójstwa pokrzywdzonego. Mężczyzna przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Sąd aresztował go już na trzy miesiące – informuje Łapczyński.
Źródło info i foto: Fakt.pl

24-letnia Sabina W. z zarzutem zabójstwa. W jej domu znaleziono zwłoki noworodka

Prokuratura przedstawiła 24-letniej Sabinie W. zarzut zabójstwa. W domu kobiety, do której wezwano pogotowie, ratownicy znaleźli zwłoki noworodka. Jak wykazało śledztwo, dziecko utopiło się w muszli klozetowej – poinformował rzecznik opolskiej prokuratury Stanisław Bar.

Do zdarzenia doszło 27 czerwca tego roku w gminie Reńska Wieś. Pogotowie wezwano do kobiety z krwotokiem. Na miejscu, w łazience, ratownicy znaleźli zwłoki noworodka. Jak ustalono, dziecko urodziło się żywe, a matka zostawiła je w muszli, gdzie utonęło. Podejrzanej przedstawiono zarzut działania z zamiarem ewentualnym. Ona sama nie przyznała się do winy, ale też potwierdziła okoliczności, w jakich doszło do zdarzenia. Co do dalszego toku sprawy, pozostają jeszcze kwestie związane z opiniami jakie po badaniu wyda psycholog i psychiatra – wyjaśnia prokurator Bar.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi P. Były dyrektor PZKol z zarzutami

Prokuratura wniosła akt oskarżenia przeciwko byłemu trenerowi i dyrektorowi PZKol. Andrzejowi P. Andrzejowi P., który od kilku miesięcy przebywa w areszcie, grozi od 2 do 12 lat więzienia.

„Został oskarżony przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie o popełnienie przestępstw stanowiących czyny zabronione przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, których dopuścił się wobec dwóch zawodniczek kadry kolarstwa górskiego (MTB) Polskiego Związku Kolarskiego oraz kobiety biorącej udział w jednym ze zgrupowań kadrowo-grupowych kolarstwa górskiego” – poinformowała nas rzecznik prasowa Prokuratury Regionalnej w Warszawie prokurator Agnieszka Zabłocka-Konopka w nadesłanym do redakcji piśmie.

„Oskarżenie dotyczy przestępstw zgwałcenia poprzez doprowadzenie pokrzywdzonych przemocą oraz podstępem polegającym na podaniu środka usypiającego do obcowania płciowego, a także doprowadzenia przemocą jednej z pokrzywdzonych do wykonania innej czynności seksualnej oraz przestępstwa usiłowania zgwałcenia” – czytamy w piśmie.

Do zarzucanych czynów zabronionych miało dochodzić w trakcie zgrupowań klubowo-kadrowych, które odbywały się w Polsce i za granicą. Akt oskarżenia został wniesiony do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

W areszcie od października

Andrzej P. został zatrzymany pod koniec października ubiegłego roku przez funkcjonariuszy Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Stołecznej Policji i dotychczas przebywał w areszcie. Wcześniej prokuratura zaczęła badać sprawę po zawiadomieniu złożonym przez Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, które „dotyczyło między innymi podejrzenia popełnienia przestępstwa wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach Polskiemu Związkowi Kolarskiemu oraz zawierało informacje wskazujące na możliwość zaistnienia czynów zabronionych o charakterze korupcyjnym oraz przeciwko wolności seksualnej i obyczajności”.

Szkoda majątkowa

„W wyniku rozpoznania tego doniesienia wszczęto śledztwo w sprawie nadużycia udzielonych uprawnień lub niedopełnienia ciążących obowiązków w latach 2010–2017 w Pruszkowie, przez osoby obowiązane na podstawie przepisu ustawy do zajmowania się sprawami majątkowymi Polskiego Związku Kolarskiego oraz wyrządzenia w ten sposób w mieniu Polskiego Związku Kolarskiego szkody majątkowej w wielkich rozmiarach” – przekazała nam pani rzecznik.

Andrzej P. był trenerem kadry narodowej w kolarstwie górskim i dyrektorem sportowym w Polskim Związku Kolarskim.
Źródło info i foto: przegladsportowy.pl

Zabójstwo 32-latka w Kostrzynie nad Odrą. Trzej Bułgarzy z zarzutami

Zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa przedstawiła prokuratura trzem Bułgarom podejrzanym o zaatakowanie nożami dwojga swoich rodaków w Kostrzynie nad Odrą (Lubuskie). W wyniku ataku został zabity 32-latek, a jego partnerka ciężko poraniona – poinformował w środę rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

Zgodnie z zarzutami przedstawionymi podejrzanym w wieku od 28 do 49 lat grozi nawet dożywocie. Mężczyźni odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do winy. Do sądu został skierowany wniosek o tymczasowe aresztowanie całej trójki. Nadal trwa ustalanie motywu zabójstwa – powiedział prokurator Dariusz Domarecki z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp.

Do zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 maja br. przed jedną z kamienic przy ul. Jana Pawła II w Kostrzynie nad Odrą. Podjechały przed nią dwa samochody, z których wysiadła grupa mężczyzn uzbrojonych w noże i zaatakowała wychodzących z budynku Bułgarów – mężczyznę i kobietę. Po krótkiej szamotaninie napastnicy uciekli.

Wezwani na miejsce policjanci próbowali reanimować 32-latka, któremu zadano kilkanaście ran kłutych, ale okazały się one śmiertelne. Jego 26-letnia partnerka z kilkoma ranami zadanymi nożem trafiła do szpitala w Kostrzynie.

Na podstawie ustaleń i informacji od polskich policjantów, 23 maja Bułgarów zatrzymała we Francji tamtejsza Straż Graniczna. Mężczyźni chcieli wyjechać do Wielkiej Brytanii. Wcześniej został za nimi wydany Europejski Nakaz Aresztowania.

Po zakończeniu niezbędnych procedur w miniony piątek podejrzani konwojem lotniczym przelecieli do naszego kraju, a we wtorek zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp., gdzie usłyszeli zarzuty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sprawcy porwania i pobicia zostali zatrzymani po 17 latach

17 lat po porwaniu mężczyzny policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji i prokuratorzy z Prokuratury Krajowej wytypowali 6 sprawców tego przestępstwa. Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka CBŚP komisarz Iwona Jurkiewicz, postawiono im już zarzuty i zostali aresztowani.

W 2002 r. sprawcy podając się za funkcjonariuszy policji uprowadzili poszkodowanego. Motywem ich działania miały być porachunki konkurencyjnych grup przestępczych i ich walka o wpływy na terenie Śląska. Mężczyzna przez kilka dni był przetrzymywany i bity m.in. metalowymi przedmiotami. Dodatkowo zażądano 80 tys. zł okupu za jego uwolnienie.

Porywacze pieniędzy nie dostali, ale uprowadzony w ciężkim stanie został porzucony w Gliwicach.

Usłyszeli zarzuty

Przed laty, mimo przeprowadzenia wielu działań, nie znaleziono sprawców.

– Dopiero niedawno do śledczych dotarła informacja o możliwości rozwikłania tej zagadki – wyjaśniła kom. Jurkiewicz.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie ze śląskimi prokuratorami wyjaśniali okoliczności i zbierali materiał dowodowy. W minionym tygodniu funkcjonariusze CBŚP wsparci przez policjantów ze śląskiego Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji zatrzymali 4 osoby, a kolejne 2 zostały dowiezione m.in. z zakładu karnego.

W śląskim wydziale zamiejscowym Prokuratury Krajowej przedstawiono zatrzymanym zarzuty m.in.: rozboju, uprowadzenia osoby podając się za funkcjonariusza publicznego i przetrzymywania jej. Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował wobec sześciu podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Mamed Chalidow w prokuraturze. Ma usłyszeć zarzuty

Były zawodnik mieszanych sztuk walki Mamed Chalidow został doprowadzony do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Ma usłyszeć zarzuty dotyczące paserstwa luksusowych samochodów.

Mieszkający od lat w Polsce zawodnik MMA czeczeńskiego pochodzenia został zatrzymany we wtorek pod Olsztynem. Akcja policji, w której wzięli udział antyterroryści, przebiegła spokojnie. W trakcie przeszukań w domu sportowca i miejscu prowadzonej przez niego działalności zabezpieczono wartościowe przedmioty, które mogą pochodzić z przestępstwa – podawała policja.

Według ustaleń dziennikarzy RMF FM, policyjni antyterroryści weszli do domu Chalidowa około godziny 6:00 rano, mieli wyważyć okna. Chalidow nie stawiał oporu.

Zatrzymanie 38-letniego Mameda Chalidowa ma związek z prowadzoną pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach sprawą paserstwa luksusowych samochodów. Jak informowała wcześniej Prokuratura Krajowa, sprawa dotyczy m.in. aut: Porsche Panamera, Range Rover Evoque, BMW M6 i BMW serii 7.

W tym samym śledztwie, które toczy się od stycznia 2018 roku, już wcześniej zostały aresztowane cztery inne osoby. Po przesłuchaniu Mameda Chalidowa zapadnie decyzja w sprawie stosowania wobec niego środków zapobiegawczych. Po zakończeniu przesłuchania prokuratura ma także poinformować o przebiegu tych czynności i szczegółach dotyczących zarzutów.

Urodzony w 1980 roku w Groznym Mamed Chalidow jest jednym z najbardziej znanych zawodników MMA, występował także w filmach i reklamach. W Polsce mieszka od 1997 roku. W 2010 roku odebrał polskie obywatelstwo i reprezentował polskie barwy.

Jeszcze w Groznym trenował karate, po przyjeździe do Polski uprawiał taekwondo, boks i zapasy. Po przyjeździe do Polski, od 2004 roku startował w mieszanych sztukach walki, odnosząc w tej dyscyplinie wiele sukcesów. Był m.in. mistrzem Polski w MMA oraz międzynarodowym mistrzem świata KSW (Konfrontacji Sztuk Walki). Występował m.in. na ringach w USA i Japonii. Karierę sportową zakończył w grudniu 2018 roku. W styczniu na ekrany kin wszedł film pt. „Underdog”, w którym zagrał jedną z ról.
Źródło info i foto: RMF24.pl