Zmiana zarzutów dla Krystiana O. Może być sądzony za „zabójstwo drogowe”. Grozi mu dożywocie

Prokuratura zmieniła zarzuty dla Krystiana O., mężczyzny, który śmiertelnie potrącił pieszego na Sokratesa. Biegli wyliczyli też, z jaką prędkością jechał swoim bmw w chwili wypadku.

O zmianie zarzutów poinformowała „Gazeta Stołeczna”. Krystian O., zdaniem biegłych, w miejscu, gdzie obowiązuje dopuszczalna prędkość 50 km/h, miał na liczniku 136 km/h. „Biorąc pod uwagę, że Krystian O. przekroczył blisko trzykrotnie dopuszczalną prędkość podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych, prokurator uznał, że podejrzany przewidywał możliwość zabicia człowieka i godził się na popełnienie takiego czynu. W takiej sytuacji zachowanie podejrzanego należało zakwalifikować z art. 148 § 1 Kodeksu karnego” – mówi „Wyborczej” prokurator Mirosława Chyr, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Co to oznacza? Krystian O. będzie więc odpowiadał przed sądem za „zabójstwo w zamiarze ewentualnym”, za co grozi mu nawet dożywotnie pozbawienie wolności.

Ponadto, jak podaje „Gazeta Stołeczna” do prokuratury wpłynęła opinia z zakresu techniki motoryzacyjnej. Specjalista stwierdził, że auto po przeróbkach „było w stanie technicznym niepozwalającym na dopuszczenie do ruchu”. BMW według biegłego miało zmodyfikowany układ hamulcowy, zdemontowany czujnik ABS, zmodyfikowany układ kierowniczy i układ zawieszenia, nieprzewidywane przez producenta przystosowanie pojazdu do ruchu prawostronnego.

Tragiczny wypadek

Do tragicznego wypadku doszło w październiku. Przez pasy na Sokratesa w rejonie Petofiego przechodzili rodzice z dzieckiem w wózku. Rozpędzony kierowa bmw śmiertelnie potrącił ojca, który szedł przed matką z dzieckiem. Tragiczne wydarzenia rozegrały się na przejściu dla pieszych z azylem. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział, że ulica Sokratesa przejdzie gruntowną modernizację.

Kierowca bmw usłyszał początkowo zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz narażenia pieszych – kobiety i jej dziecka – znajdujących się na przejściu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Warszawa: 23-latek szarpał się z niedźwiedziem w zoo. Usłyszy zarzut znęcania się nad zwierzętami

Zarzut znęcania się nad zwierzętami ma usłyszeć 23-latek, który w czwartek po pijanemu wtargnął na wybieg dla niedźwiedzi w warszawskim zoo. Młody mężczyzna podtapiał zwierzę, które wskoczyło za nim do fosy okalającej wybieg.

Najpierw jednak policjanci będą się jeszcze konsultować z szefostwem ogrodu zoologicznego. Wczoraj skandaliczne zachowanie mężczyzny zakwalifikowano jako wykroczenie, jednak dokładna analiza sprawiła, że prawdopodobnie to co zrobił zostanie potraktowane jako znęcania się nad zwierzęciem. Grożą za to trzy lata więzienia.

Z relacji świadków wynika, że mężczyzna wtargnął na wybieg, a następnie wskoczył do znajdującej się tam fosy. Wtedy niedźwiedź także wskoczył do wody. 23-latek szarpał się ze zwierzęciem i podtapiał je. Okazało się, że mężczyzna miał około półtora promila alkoholu w organizmie. Teraz policja skieruje do sądu wniosek o jego ukaranie.

Niedźwiedzica jest „mocno zestresowana”

Ogród zoologiczny w przesłanym oświadczeniu napisał, że Sabina – stara niedźwiedzica, która „została napadnięta na swoim wybiegu przez dorosłego mężczyznę, fizycznie wyszła z tego zdarzenia bez szwanku, ale jest mocno zestresowana”.

Jest niedźwiedziem o przeszłości cyrkowej i do obecności ludzi jest przyzwyczajona, jednak absolutnie nie spodziewała się ataku ze strony człowieka. Po zdarzeniu dochodzi do siebie siedząc w wodzie i porykując nerwowo. Zajmują się nią troskliwi opiekunowie – czytamy.

ZOO zaznaczyło, że w ciągu ostatniego dziesięciolecia, to już kolejny tego typu incydent.

Dawniej takie zdarzenia były absolutnie wyjątkowe. Niedźwiedzie oddzielone są fosą, dodatkowo wokół są rozmieszczone wyraźne informacje o tym, że to niebezpieczne zwierzęta. Wybieg został tak zaprojektowany, że niedźwiedzie nie są w stanie z niego wyjść, więc nie stanowią zagrożenia. Ale człowiek może sforsować każde zabezpieczenie. Celowo dostając się na wybieg, chcąc wejść w interakcję ze zwierzęciem naraża życie swoje i zwierząt oraz angażuje służby – czytamy w komunikacie.

Podkreślono również, że warszawskie zoo podejmie wszelkie kroki prawne związane ze zdarzeniem.

Poruszona słuchaczka: Wybieg jest zbyt blisko ulicy

Historia niedźwiedzicy Sabiny poruszyła jedną ze słuchaczek RMF FM. W wysłanej nam wiadomości stwierdziła, że „wybieg niedźwiedzi znajduje się zbyt blisko tramwaju, ulicy, zgiełku”.

Mnóstwo ludzi rzucających śmieci lub nieodpowiedni pokarm… Mnóstwo nieodpowiedzialnych osób, które mogą skrzywdzić czy rzucać kamieniami i dręczyć zwierzęta, aż w końcu takich, którzy dla zabawy będą chcieli udowodnić swoją „męskość” i tak jak ten człowiek wejdą na teren… Ogólnie ten wybieg nawet nie ma wysokiego płotu… Szok, że ten relikt z lat 80. jeszcze istnieje – oburza się słuchaczka. I dodaje: Zoo powinno już go dawno zlikwidować (wybieg – przyp. red.) i przenieść niedźwiadka do odpowiedniego dla niego miejsca, a nie trzymać go na obskurnym pseudowybiegu, gdzie ma być uciechą dla gawiedzi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Reakcja prokuratury po emisji filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich

Przedstawionemu w filmie „Zabawa w chowanego” byłemu wikariuszowi parafii w Pleszewie Arkadiuszowi H. we wrześniu 2019 roku został postawiony zarzut dopuszczenia się wobec osoby małoletniej innych czynności seksualnych – oświadczyła w sobotnim komunikacie Prokuratura Krajowa. Głos w sprawie zabrała też kuria diecezji kaliskiej.

„Zabawa w chowanego” to tytuł drugiego filmu dokumentalnego Tomasza i Marka Sekielskich opisującego przypadki pedofilii wśród księży. W sobotę odbyła się jego premiera na kanale YouTube. Jak zapowiadali Sekielscy, skupia się na wątku, którego nie udało się zamknąć w pierwszym ich filmie „Tylko nie mów nikomu”. Film przedstawia historię trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja, wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej.

„Zarzut dopuszczenia się innych czynności seksualnych”

Prokuratura Krajowa w sobotnim komunikacie poinformowała, że przedstawionemu w filmie byłemu wikariuszowi parafii w Pleszewie Arkadiuszowi H. został we wrześniu 2019 roku postawiony zarzut dopuszczenia się wobec osoby małoletniej innych czynności seksualnych. „Jest to przestępstwo z artykułu 200 par. 1 kodeksu karnego, za które grozi do 12 lat pozbawienia wolności” – dodała prokuratura.

„Postępowanie w sprawie Arkadiusza H. zostało zainicjowane zawiadomieniem, które wpłynęło do prokuratury w grudniu 2018 roku. Dotyczyło przestępstwa, do którego miało dojść 20 lat wcześniej. Prokuratura niezwłocznie, już po dwóch dniach, zwróciła się do Kurii Diecezjalnej w Kaliszu o udostępnienie akt personalnych Arkadiusza H. wraz z dokumentacją przebiegu i miejsc świadczenia posługi kapłańskiej” – czytamy w komunikacie.

Prokuratura: ujawniono kolejne sześć pokrzywdzonych osób

Jak przekazała PK, w śledztwie przesłuchano 35 świadków, niektórych wielokrotnie, zgromadzono liczne opinie biegłych i materiał dowodowy w postaci nagrań obciążających duchownego. Efektem postępowania – podała prokuratura – jest również ujawnienie kolejnych sześciu osób, wobec których Arkadiusz H. miał się ponad 20 lat temu dopuścić przestępstw o charakterze seksualnym.

„Materiały sprawy, za pośrednictwem pełnomocnika biskupa kaliskiego, zostały przekazane do Kongregacji Nauki Wiary w Rzymie zajmującej się osądzaniem przestępstw wykorzystywania seksualnego nieletnich. Zostały udostępnione na podobnej zasadzie, jak wszystkim uczestnikom postępowania, którzy o to wystąpili. Rezultatem była podjęta w maju 2019 roku przez biskupa kaliskiego decyzja o zakazie wykonywania przez Arkadiusza H. czynności kapłańskich” – czytamy w komunikacie.

Jak dodała PK z uwagi na fakt, że do przestępstw seksualnych miało dojść ponad 20 lat temu, prokuratura nie mogła prowadzić czynności zmierzających do postawienia komukolwiek zarzutu niezawiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa pedofilii. „Obowiązek zawiadomienia o tego rodzaju przestępstwa wprowadziła dopiero nowelizacja kodeksu karnego z 2019 roku” – zwróciła uwagę PK.

PK: dowodem na skuteczność jest postawienie Arkadiuszowi H. zarzutów

Prokuratura napisała w komunikacie, że „nieprawdą jest natomiast podana w filmie informacja jakoby jednostki prokuratury nie miały swobody w prowadzeniu postępowań dotyczących przestępstw seksualnych popełnianych przez duchownych”. „Jest wprost przeciwnie. Celem przywołanego w tym kontekście w filmie pisma, które Prokuratura Krajowa skierowała w styczniu 2019 roku do Prokuratorów Regionalnych, było skuteczne pozyskiwanie materiałów dowodowych z akt procesów kanonicznych” – tłumaczy PK.

„Prokuratura Krajowa w skierowanym do prokuratorów piśmie wskazała, by zwracali się do władz kościelnych o udostępnienie dokumentów w każdej sytuacji, gdy jest to niezbędne dla śledztwa, a w przypadku odmowy korzystali z uprawnień do zarządzania przeszukania i odbierania rzeczy (na podstawie artykułu 217 kodeksu postępowania karnego). Sposób, w jaki pismo zostało zrelacjonowane w filmie, jest więc kłamliwy i odwraca rzeczywistą istotę jego treści” – czytamy w komunikacie.

Wskazano, że Prokuratura Krajowa na mocy ustawy Prawo o prokuraturze jest zobowiązana do nadzorowania postępowań przygotowawczych. „Przedstawiciele polskiego parlamentu zwrócili się do prokuratury o nadzór nad postępowaniami dotyczącymi czynów pedofilskich popełnianych przez osoby duchowne. Uwzględniając ten głos Prokuratura Krajowa skierowała pismo dotyczące zabezpieczenia prawidłowego toku prowadzenia postepowań przygotowawczych zmierzających do ukarania winnych tego rodzaju przestępstw” – napisano w komunikacie.

„Dowodem na swobodę i skuteczność postępowań dotyczących przestępstw pedofilskich popełnianych przez osoby duchowne jest właśnie sprawne śledztwo w sprawie przedstawionego w filmie Arkadiusza H., skutkujące postawieniem mu zarzutów i ujawnieniem nowych pokrzywdzonych” – podkreśliła PK.

Kuria Diecezjalna w Kaliszu: od samego początku została podjęta współpraca z prokuraturą

Komunikat w związku z ukazaniem się filmu „Zabawa w chowanego” wydała także Kuria Diecezjalna w Kaliszu. Oświadczyła, że „została poinformowana o wszczęciu postępowania przez prokuraturę w sprawie ks. Arkadiusza H. w grudniu 2018 roku”.

„Od samego początku – mając na uwadze dobro pokrzywdzonych, którzy nie zgłosili się do kurii oraz widząc konieczność wyjaśnienia sprawy – podjęta została współpraca z prokuraturą zgodnie z przepisami prawa karnego. Jednocześnie wszczęto wstępne postępowanie kanoniczne, powiadomiono Kongregację Nauki Wiary, do której przekazano dokumenty śledztwa, udostępnione przez prokuraturę zgodnie z art. 156 § 5 k.p.k.” – czytamy w oświadczeniu.

Kuria przekazała w komunikacie, że „ks. Arkadiusz H. został suspendowany przez Biskupa Kaliskiego, zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej (zakaz sprawowania sakramentów i noszenia stroju duchownego) za postępowanie, które miało mieć miejsce w latach 1994-2000”.

„Odnosząc się do przedstawionych w filmie wydarzeń związanych z wizytą rodziców jednego z pokrzywdzonych, należy podkreślić, że miało to miejsce w 2016 roku, kiedy obowiązywały inne uregulowania prawne. Rodzice pokrzywdzonego w czasie wizyty w Kurii usłyszeli, że powinien zgłosić się sam pokrzywdzony. Ukazane w filmie nagranie nie wyczerpuje całej rozmowy, brak jest stwierdzenia, że rodzice powinni jak najszybciej zgłosić sprawę do prokuratury” – oświadczyła Kuria.

Kuria: posiadamy pełną dokumentację

Kuria Diecezjalna w Kaliszu przekazała, że „dwóch pokrzywdzonych występujących w filmie zgłosiło się do Kurii w lutym 2020 roku i zgodnie z procedurami zostali skierowani do delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży”. „Na spotkanie z delegatem przybył jeden z nich, został przyjęty i zaproponowana mu została pomoc psychologiczna i duszpasterska” – dodała.

Kuria poinformowała także, że”jest w posiadaniu pełnej dokumentacji potwierdzającej zgłoszenie do Kongregacji Nauki Wiary każdego przypadku pedofilii osób duchownych w latach 2012-2020″.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest akt oskarżenia przeciwko rodzicom 4-tygodniowej dziewczynki. Są oskarżeni o usiłowanie pozbawienia życia dziecka

Jest akt oskarżenia przeciwko rodzicom 4-tygodniowej Luizy, która w lutym w bardzo ciężkim stanie trafiła do szpitala w Malborku. Prokuratura Rejonowa w Malborku oskarżyła parę o usiłowanie pozbawienia życia dziecka. Akt oskarżenia przeciwko Klaudii F. oraz Marcinowi G. trafił do Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Prokurator zarzucił oskarżonym popełnienie wspólnie i w porozumieniu przestępstwa znęcania się fizycznego nad dziewczynką oraz spowodowanie u niej ciężkich obrażeń ciała, przez co usiłowali pozbawić ją życia, przy czym celu tego nie osiągnęli z uwagi na udzielenie pokrzywdzonej pomocy medycznej – mówi Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku

Jak ustalili śledczy, dziewczynka była szarpana i bita. Miała uraz głowy – złamaną kość ciemieniową i obrzęk mózgu, które spowodowały chorobę realnie zagrażającą życiu.

Luiza miała też złamane: trzon kości ramiennej, obojczyk, kość udową oraz liczne powierzchowne urazów głowy. Zimą 2020 r. przez półtora miesiąca była hospitalizowana – najpierw w szpitalu w Malborku, później w Gdańsku. Przez 11 dni przebywała na oddziale intensywnej terapii dziecięcej.

Za usiłowanie pozbawienia życia rodzicom grozi dożywocie. Para nie przyznała się do zarzutów. Czeka na proces w areszcie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nożownik z Gdyni z zarzutami

Zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa w zamiarze bezpośrednim usłyszał 39-latek z Gdyni, który śmiertelnie ugodził nożem 33-latka, a 36-latka ciężko zranił, narażając go na utratę zdrowia i życia. Prokurator wystąpił o aresztowanie mężczyzny. Grozi mu dożywocie. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk powiedziała, że 39-latek złożył wyjaśnienia. – Mężczyzna nie kwestionuje, że doszło do zdarzenia, aczkolwiek inaczej przedstawia całą sytuację – dodała Wawryniuk.

Prokurator złożył wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Do zdarzenia doszło w piątek, ok. 14.00. Policjanci z komisariatu Gdynia-Chylonia otrzymali zgłoszenie, że na klatce schodkowej w budynku przy ul. Okrzei na Grabówku nożownik zaatakował dwie osoby. Śmiertelnie zranił 33-latka. Drugi mężczyzna, w wieku 36 lat, z obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala.

Napastnik uciekł z miejsca zdarzenia. Mundurowi ustalili jego tożsamość i ruszyli w pościg. Po kilkudziesięciu minutach 39-latka ujęli policjanci. W chwili zatrzymania był nietrzeźwy. Mężczyźni znali się z więzienia. Byli karani za różne przestępstwa – oszustwa, kradzieże, uszkodzenia mienia. Jak powiedział asp. szt. Jarosław Biały z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, mogły to być porachunki między nimi.
Źródło info i foto: onet.pl

Wyciek danych z Krajowej Szkoły Sądownictwa. 29-latek z zarzutami

Zarzut udostępnienia innym osobom danych osobowych pracowników wymiaru sprawiedliwości usłyszał 29-latek, który udostępnił dane pracowników Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

Podejrzany jest pracownikiem spółki zewnętrznej, z którą KSSiP zawarła umowę o świadczenie usługi zarządzania zasobami serwerowymi. 29-latek utworzył katalog, do którego przeniósł dane osobowe pracowników wymiaru sprawiedliwości, zapisane w systemie informatycznym KSSiP. Dane mógł pobrać każdy z dostępem do Internetu. Pliki te zostały pobrane przez dotychczas nieustalone osoby i zamieszczone w serwisach internetowych umożliwiających przechowywanie danych – podaje Prokuratura Regionalna w Lublinie.

29-latkowi grozi do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: radio.lublin.pl

Złodzieje aut wpadli w zasadzkę. Odzyskano skradzione samochody o wartości prawie 160 tysięcy złotych

Wielki sukces stołecznej policji. Przy współpracy z „drogówką” odzyskali skradzione auta o wartości prawie 160 tysięcy złotych. Zasadzkę zastawili na moście w Zakroczymiu

Złodzieje samochodów nie próżnują i bez skrupułów dalej prowadzą swój niecny proceder. Jednak stołeczni policjanci cały czas depczą złodziejom po piętach . Tym razem dowiedzieli się, że przestępcy po swój łup wybrali się na Śląsk. Na celownik wzięli japońskie auta Mitsubishi Outlander. Dwa samochody tej marki skradli w Gliwicach i Sosnowców. Policjanci wiedząc, że złodzieje chcą przewieźć skradzione auta nad morze, postanowili zastawić na nich pułapkę. Miejsce wybrali bardzo dokładnie. Na moście, na Wiśle w Zakroczymiu stanęła policyjna blokada. Prosto w tak misternie zastawione sidła wpadli złodzieje.

Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku od 23 do 29 lat, mieszkańców Warszawy. Byli tak zaskoczeni, że nie stawiali żadnego oporu i nawet przez myśl nie przeszła im ucieczka. Odzyskano dwa samochody o szacowanej wartości około 160 tysięcy złotych. Przy okazji okazało się, że jeden ze złodziejaszków był poszukiwany listem gończym a drugi, który kierował skradzionym autem, nie miał prawa jazdy. Cała złapana trójka usłyszała zarzuty i posiedzi w areszcie przez minimum 3 miesiące. A przed nimi rysuje się mało optymistyczna przyszłość do 10 lat za kratami. To jeszcze nie koniec całej akcji.

– „Sprawa jest rozwojowa. Możliwe są dalsze zatrzymania i przedstawienie kolejnych zarzutów” – mówi nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Uciekł ze szpitala. Może być zakazany koronawirusem

Ludzka nieodpowiedzialność nie zna granic. Mieszkaniec podsądeckiej miejscowości podejrzewając, że jest zarażony koronawirusem, kontaktował się z wieloma osobami, nie zważając na ich zdrowie i bezpieczeństwo. Za nic miał także przedstawicieli służb – stosując wobec nich przemoc, znieważając i grożąc im. W efekcie po usłyszeniu licznych zarzutów, trafił do aresztu.

W nocy 28 marca br. sądeccy policjanci otrzymali zgłoszenie, że mężczyzna w średnim wieku z podejrzeniem koronawirusa uciekł, gdy miał być przyjęty na szpitalny oddział. Policjanci natychmiast zaczęli sprawdzać okoliczny teren, ale jak się okazało, mężczyzna wrócił do miejsca zamieszkania. Policjanci ustalili, że skorzystał z taksówki, przy czym po drodze zatrzymał się przy stacji paliw, żeby zrobić zakupy, a wychodząc z pojazdu, obwieścił zaskoczonemu kierowcy, że jest zarażony koronawirusem.

Zachowując wszelkie środki ostrożności, po założeniu niezbędnych środków ochrony, policjanci i ratownicy medyczni weszli do jego mieszkania. Niestety mężczyzna nie miał zamiaru wykonywać poleceń, zachowywał się wulgarnie i agresywnie, groził zarażeniem i pluł na policjantów i ratowników. Po interwencji został przewieziony do szpitala, trafił na oddział zakaźny. Podczas jego pobytu w szpitalu, 5 kwietnia kiedy uniemożliwiono mu wyjście z oddziału zakaźnego, wywiązała się awantura. Na miejsce wezwano policję, wówczas krewki pacjent znieważył interweniujących mundurowych, kierował wobec nich groźby i zachowywał się agresywnie. Tego samego dnia okazało się, że ma negatywny wynik badania, ale finałem tej historii są liczne zarzuty i tymczasowe aresztowanie.

Mężczyzna po tym jak się okazało, że jest zdrowy opuścił szpital, ale został zatrzymany przez policjantów i w Komendzie Miejskiej Policji w Nowym Sączu usłyszał zarzuty usiłowania narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 §1 kk), naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego (art. 222 §1 kk), zmuszania przemocą i groźbą bezprawną do zaniechania przez funkcjonariuszy prawnych czynności służbowych (art. 224 §2 kk) oraz znieważenia funkcjonariusza publicznego (art. 226 §1 kk). Za popełnione przestępstwa mężczyźnie grozi 4,5 lat więzienia. Na wyrok poczeka jednak w areszcie, ponieważ sąd przychylił się do wniosku prokuratora i 8 kwietnia zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 2 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Poznań: Dwie osoby oskarżone ws. zabójstwa

Dwie osoby usłyszały zarzuty w związku z zabójstwem, do którego doszło w nocy z 12 na 13 marca przy ul. Biskupińskiej w Poznaniu. Jeszcze w sobotę sąd ma zdecydować o tymczasowym areszcie dla podejrzanych. Jak poinformował w sobotę rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak, do zabójstwa doszło w nocy z czwartku na piątek przy ul. Biskupińskiej w Poznaniu.

Do zdarzenia doszło podczas spotkania towarzyskiego, gdzie spożywany był alkohol. W spotkaniu uczestniczyły łącznie cztery osoby. W pewnym momencie doszło tam do awantury, podczas której 56-letni mężczyzna został zabity – podkreślił Borowiak.

Jak dodał, w związku ze sprawą została zatrzymana 31-letnia pasierbica mężczyzny oraz jej 41-letni znajomy. Borowiak podał, że osoby zatrzymane usłyszały już zarzut zabójstwa. Jeszcze w sobotę poznański sąd ma zdecydować o tymczasowym areszcie dla podejrzanych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe zatrzymania i kolejne zarzuty ws. „karuzeli finansowej”

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Katowicach, wspólnie z funkcjonariuszami Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie, zatrzymali kolejnych członków zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się wyłudzeniami podatku VAT na szkodę Skarbu Państwa. Trzej zatrzymani mężczyźni usłyszeli już prokuratorskie zarzuty, a dwaj z nich trafili do aresztu. Wszystkim grozi 15 lat więzienia. W wyniku przestępczej działalności mężczyzn doszło do uszczupleń podatkowych na kwotę 1,7 miliona złotych. Natomiast wartość uszczupleń podatkowych w całej wielowątkowej sprawie, prowadzonej od 2018 roku pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach, szacowana jest na 37 milionów złotych.

Policjanci z katowickiej komendy wojewódzkiej zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej, wspólnie z funkcjonariuszami Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie, zatrzymali kolejne trzy osoby w sprawie dotyczącej zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się wyłudzeniami podatku VAT. Zatrzymani, to mieszkańcy województw śląskiego i małopolskiego.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej przedstawił zatrzymanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było uszczuplenie należności podatkowych, kwalifikowane z art. 258 § 1 kodeksu karnego. Ponadto zatrzymani są podejrzani o popełnienie przestępstw skarbowych polegających na podrabianiu i wprowadzaniu do ewidencji księgowo-skarbowej poświadczających nieprawdę faktur VAT, pozorujących wewnątrzwspólnotowy obrót częściami samochodowymi. Tak sfałszowaną dokumentację podejrzani przedkładali właściwym miejscowo urzędom skarbowym, dzięki czemu doprowadzili do uszczupleń podatkowych w zakresie podatku VAT, wykorzystując mechanizm tzw. karuzeli podatkowej. Czyny te zagrożone są karą pozbawienia wolności do 15 lat. W wyniku przestępczej działalności doszło do uszczupleń podatkowych na kwotę 1,7 miliona złotych.

Dwaj zatrzymani w sprawie mężczyźni zostali już tymczasowo aresztowani. Wobec ostatniego z podejrzanych mężczyzn prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 100 tysięcy złotych, dozoru Policji, zakazu opuszczania kraju.

Jest to kolejna realizacja w tej wielowątkowej sprawie prowadzonej od 2018 roku pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach. Wartość uszczupleń podatkowych w całym procederze szacowana jest na 37 milionów złotych. Sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczono dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl