Mexico City: Dwóch Izraelczyków zastrzelonych w luksusowym centrum handlowym

Dwóch obywateli Izraela zastrzelono w luksusowym centrum handlowym w Mexico City – poinformowały miejscowe władze. Jeden z nich zginął na miejscu, drugi zmarł w szpitalu. Policja w stolicy Meksyku poinformowała, że ogień do Izraelczyków otworzyli kobieta i mężczyzna w restauracji w ekskluzywnym Plaza Artz Pedregal w południowo-zachodniej części miasta. Napastnicy następnie uciekli.

Izraelska ambasada w Meksyku zidentyfikowała zabitych Izraelczyków jako 41-letniego Alona Azulaya i 44-letniego Benjamina Jeszuruna Sutcziego. Obaj mieli założone kartoteki kryminalne zarówno w Izraelu, jak i w Meksyku.

Krótko po strzelaninie policja zatrzymała 33-letnią Esperanzę Gutierrez, która podejrzewana jest o udział w zastrzeleniu Izraelczyków. Rzecznik prokuratury w Mexico City Ulises Lara oświadczył, że zabójstwo prawdopodobnie miało związek z walkami gangów przestępczych i powiązaniami zastrzelonych z mafią izraelską.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Republika Środkowoafrykańska: 6 pracowników misji humanitarnej zastrzelonych

W ataku, do jakiego doszło w niedzielę, zostało zastrzelonych 6 pracowników misji humanitarnej w Republice Środkowoafrykańskiej, w tym przedstawiciel UNICEF w RŚA – podała misja ONZ Minusca w tym kraju. Piątka pozostałych ofiar to wolontariusze nauczyciele. Minusca potępia zabójstwo pracownika Funduszu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (UNICEF) oraz pięciu wolontariuszy w mieście Markunda na północy kraju, w prefekturze Ouham i składa najszczersze kondolencje rodzinom oraz przyjaciołom ofiar – napisano w komunikacie misji opublikowanym na Twitterze.

Nie są znane ani motywy, ani tożsamość sprawców – pisze agencja AFP.

Markunda była już uprzednio sceną krwawych zamieszek. W walkach, do jakich doszło pod koniec 2017 r. starły się dwa rywalizujące ze sobą ugrupowania zbrojne: „z jednej strony – ruch narodowowyzwoleńczy RŚA, dowodzony przez samozwańczego generała Ahamata Bahara, z drugiej zaś – grupa „Rewolucja i Sprawiedliwość”, na której czele stoi Armel Sayo” – pisze w komentarzu AFP.

Według danych ONZ już ponad 65 tys. mieszkańców prefektury Ouham uciekło z niej, szukając schronienia w sąsiednim regionie – Ouham-Pende.

Jesteśmy niezwykle zasmuceni i zaszokowani śmiercią naszego kolegi oraz piątki nauczycieli i wychowawców, których zaatakowano 25 lutego – napisała w oficjalnym oświadczeniu Marie-Pierre Poirier, dyrektor regionalna UNICEF dla Afryki zachodniej i centralnej.

Stanowczo potępiamy ten bezsensowny akt agresji skierowany przeciwko pracownikom misji humanitarnych, którzy przybyli do Republiki Środkowoafrykańskiej, aby przyczynić się do polepszenia warunków życia zagrożonej ludności – czytamy w komunikacie.

AFP przypomina, że w 2017 r. życie straciło łącznie 13 pracowników misji humanitarnych. Zginęli w podobnych atakach.

Republika Środkowoafrykańska, która jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, jest pogrążona w chaosie od czasu obalenia prezydenta Francois Bozize w marcu 2013 roku przez muzułmańskich rebeliantów z koalicji Seleka. Na początku 2014 roku Seleka musiała oddać władzę w następstwie utraty kontroli nad falą przemocy, która według ekspertów ONZ ściągnęła na kraj widmo ludobójstwa.

Do upadku koalicji przyczyniła się też interwencja Francji. Paryż podjął decyzję o operacji w RŚA pod koniec 2013 roku, gdy konflikt między chrześcijanami a muzułmanami w tym kraju przerodził się w pogromy religijne. Początkowo francuski kontyngent uczestniczący w operacji „Sangaris” liczył 2 tys. żołnierzy. Misję Francuzów wsparła Polska. W 2016 roku Francja wycofała swe jednostki z tego kraju.

W RŚA wciąż jednak dochodzi do zamieszek. Walki pomiędzy politycznymi i religijnymi przeciwnikami w tym wyjątkowo biednym kraju pochłonęły tysiące ofiar i spowodowały, że 4,5 mln ludzi musiało porzucić swe domy. Władze nie są w stanie kontrolować stale wzbierającej fali przemocy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tragedia w USA. policjanci wezwani w związku z przemocą domową zastrzeleni

Dwaj policjanci, 54-letni Anthony Morelli i 39-letni Eric Joerng, których wezwała w sobotę maltretowana przez męża kobieta, zostali zastrzeleni w Westerville, zaraz po ich przybyciu na miejsce interwencji – podał szeryf tego miasteczka Joe Morbitzer.

– Zostali przywitani kulami, gdy tylko stanęli na progu tego mieszkania – powiedział szeryf.

Do zdarzenia doszło w południe czasu lokalnego (o godz. 18 w sobotę w Polsce). Sprawca, którego tożsamość nie została dotąd ujawniona przez policję, został ranny. Przewieziono go do szpitala, gdzie pozostaje pod strażą. Następnie zostanie przewieziony do aresztu.

W sobotę mieszkańcy 37-tysięcznego Westerville przemaszerowali głównymi ulicami miasta, by wyrazić solidarność z rodzinami zabitych policjantów i oddać hołd funkcjonariuszom. Tragicznie zmarłych kolegów upamiętnili też policjanci. W sobotę wieczorem około setki policyjnych samochodów przejechało drogą stanową 315.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Służby tuszowały błędy po ataku na kościół w Normandii?

Prawnik jednej z ofiar zamachu w kościele w Normandii z lipca 2016 roku złożył w piątek wniosek o wszczęcie dochodzenia w sprawie ujawnionej przez portal Mediapart informacji o kryciu przez francuskie specsłużby rzekomych zaniedbań przed tym atakiem. Prokuratura zaprzecza, by mogły mu zapobiec. W zamachu z 26 lipca dwaj 19-letni muzułmańscy napastnicy z francuskim obywatelstwem, Adel Kermiche i Abdel Malik Petitjean, zamordowali przy ołtarzu w kościele w Saint-Etienne-de-Rouvray 86-letniego księdza Jacques’a Hamela odprawiającego mszę świętą i poważnie ranili 88-letniego Guy Coponeta.

„Można temu było zapobiec”

W czwartek znany we Francji portal Mediapart napisał, że kierownictwo wywiadu paryskiej prokuratury (DRPP) wiedziało o zamiarze popełnienia terrorystycznego aktu we Francji przez Kermiche’a.

Na kilka dni przed atakiem specjalista ds. bezpieczeństwa komputerowego przekazał przełożonym znalezioną wiadomość z instrukcjami na temat zamachu. Według Mediapart większość osób decyzyjnych była wtedy na wakacjach. Co gorsza, kiedy zamordowany został już ksiądz Hamel, jeden z urzędników DRPP, aby nie dopuścić do skandalu, kazał specjaliście antydatować służbowy raport o planowanym zamachu. Oskarżenia Mediapart, że można było zapobiec bestialskiemu mordowi, zostały jednak w piątek odrzucone przez władze – podaje portal RFI.

Według prefektury policji (PP), od której zależy DRPP, raport z 22 lipca nie nasuwa na myśl „w żadnym wypadku (…) nieuchronności przejścia do działania, nie mówiąc już o celowaniu w określone miejsce”. „Ta notatka, która nie miała charakteru ‚pilne’ i stanowiła część codziennej pracy (…), była zgodna ze zwyczajowym obiegiem” informacji – twierdzi PP. Inspekcja generalna policji ma jednak zbadać sprawę.

„Ucieczka od obowiązków”

Zdaniem arcybiskupa metropolity Rouen, Dominique’a Lebrun, w związku z oskarżeniem „nasuwają się znowu pytania: co i kto wiedział? Czy można było uniknąć tego ataku?”.

„Jeśli fakty są prawdziwe, obawiamy się, że zdrada ze strony tych, którzy mają nas informować i chronić, podsyca podejrzenia ofiar ataków i powoduje bardzo poważny kryzys zaufania” – cytuje dziennik „Le Point” Erica Morain, rzecznika Narodowej Federacji Ofiar Zamachów i Wypadków Zbiorowych (FENVAC), która jest stroną w śledztwie w sprawie ataku w Saint-Etienne-du-Rouvray.

„Jak możemy twierdzić, że poprawiamy skuteczność naszych służb wywiadowczych w wykrywaniu działania, jeśli ukrywają istotne informacje wyłącznie w celu ucieczki od swoich obowiązków?” – powiedział cytowany przez „Le Point” Christian Saint-Palais, prawnik siostry księdza Hamela.

„Artykuł naraża na szwank obronność kraju”

Drugi adwokat strony cywilnej, Mehana Mouhou, złożył wniosek o „całkowitą deklasyfikację dokumentów zaklasyfikowanych jako tajemnica obronna”. Z kolei Związek Komisarzy Policji Krajowej (SCPN) poprosił „prefekturę policji o podjęcie wszelkich działań, karnych i administracyjnych, w celu zidentyfikowania autora lub autorów tych wycieków”. Według SCPN, artykuł w Mediapart, „oczywiście napisany z pomocą źródła, którego interesy i etyka mogą być kwestionowane, zagraża kilku szefom służb, ale także naraża na szwank obronność kraju”.

Sprawcy zastrzeleni przez policję

Kermiche, z robotniczej rodziny w Saint-Eienne-du-Rouvray pochodzącej z Algierii, i Petitjean 26 lipca wzięli zakładników podczas porannej mszy w kościele i podcięli gardło proboszczowi. Zostali następnie zastrzeleni przez policję. Wówczas w ramach śledztwa zarzuty usłyszał m.in. kuzyn Petitjeana, który według śledczych był świadomy jego planów. Do ataku przyznało się tak zwane Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Co najmniej 6 ofiar zamachu w Londynie. Sprawcy mieli na sobie atrapy pasów szahida

Zamach terrorystyczny w Londynie pochłonął co najmniej sześć ofiar śmiertelnych, ponad 48 osób jest rannych – podała brytyjska policja. Trzej sprawcy zostali zastrzeleni. Mieli na sobie atrapy kamizelek z ładunkami wybuchowymi. Polskie MSZ sprawdza, czy w atakach ucierpieli Polacy. Do pierwszego ataku doszło w samym centrum miasta, na London Bridge. Jak podała londyńska policja biała furgonetka wjechała w grupę pieszych. Początkowo informowano o ok. 20 rannych, później pojawiły się doniesienia o ofiarach śmiertelnych.

Na moście pojawili się uzbrojeni policjanci i służby specjalne. Przejazd przez most jest zablokowany w obu kierunkach. Policja zamknęła także pobliskie stacje metra, ale National Railway poinformowały już, że zostały ponownie otwarte.

Pierwsi świadkowie mówili, że furgonetka uderzyła w 5-6 osób. Pojawiły się również doniesienia świadków o ataku z użyciem noża oraz opisy osób z ranami ciętymi szyi. Na moście w momencie wydarzenia była reporterka BBC Holly Jones, która oceniła, że samochód jechał z prędkością ok 50 mil na godzinę (blisko 80 km/h).

Drugi atak miał miejsce w okolicach Borough Market w bezpośrednim sąsiedztwie London Bridge. Reporter Sky News relacjonował, iż słyszał strzały policji. Te wydarzenia tak relacjonował rozmówca BBC Kumi de Costa: „Utknęliśmy w środku strzelaniny jadąc taksówką przez Borough Market. Strzałów było naprwdę dużo. Potem zobaczyliśmy, że ok. 50 policjantów celuje do nas z broni. Z rękoma w górze wyszliśmy z auta i policjanci kazali nam iść w stronę Blackfriars Bridge”.

Policja zastrzeliła trzech sprawców zamachów. Nie ma jednak pewności czy wyczerpują oni listę zamachowców. W mediach społecznościowych pojawiły się komunkaty policji „Run, Hide, Tell” polecające ludziom by schronili sie w domach i poinformowali policję w przypadku zauważenia niebezpieczeństwa.
MSZ sprawdza, czy ucierpieli Polacy. Polski MSZ w wydanym komunikacie informuje, że konsul RP w Londynie pozostaje w kontakcie z miejscowymi służbami i sprawdza, czy podczas nocnych ataków ucierpieli polscy obywatele.

Numer dyżurny Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Londynie: +44 2030789621.

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych z zaniepokojeniem przyjęło doniesienia o wydarzeniach, które miały miejsce w Londynie. Przekazujemy najgłębsze wyrazy współczucia społeczeństwu i władzom Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej-„- napisano w komunikacie. MSZ apeluje jednocześnie do Polaków, którzy są obecnie w Londynie, by zachowali szczególną ostrożność i stosowali się do poleceń miejscowych służb.
Źródło info i foto: onet.pl

Turcja: Zastrzelono dwóch bojowników Państwa Islamskiego

Turecka policja zastrzeliła w nocy z w Ankarze dwóch mężczyzn podejrzewanych o przygotowywanie zamachu w imieniu Państwa Islamskiego (IS) – poinformował gubernator stolicy Ercan Topaca, cytowany przez prorządową agencję Anatolia.

W mieszkaniu, do którego w nocy weszli policjanci, zarekwirowano broń i granaty. Operację przeprowadzono po otrzymaniu informacji od zatrzymanego w Stambule obywatela Azerbejdżanu. Jak podaje Anatolia, miał on przewieźć dwóch podejrzanych do Ankary i powiedzieć śledczym, że mężczyźni byli bliscy dokonania zamachu.

Tureckie władze wielokrotnie oskarżały dżihadystów z IS o przeprowadzanie ataków terrorystycznych w Turcji, w tym o zamach na głównym lotnisku w Stambule, w którym w czerwcu ub.r. zginęło ponad 40 osób i o atak na klub nocny w noc sylwestrową, w którym śmierć poniosło 39 osób.

Agencja Reutera zauważa, że do najnowszej operacji wymierzonej w bojowników IS doszło przed niedzielnym kongresem rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), na którym prezydent Recep Tayyip Erdogan ma zostać przewodniczącym ugrupowania.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Policjanci zastrzeleni w zasadzce

Policja z Des Moines, stolicy stanu Iowa na północy USA, podała, że dwaj policjanci zostali zastrzeleni w nocy z wtorku na środę czasu lokalnego w dwóch oddzielnych atakach wyglądających na zasadzki. Jak podaje agencja Associated Press, policjanci z Des Moines około godz. 1. w nocy zareagowali na zgłoszenie w sprawie strzelaniny w Urbandale, na przedmieściach Des Moines. Na miejscu znaleźli zastrzelonego funkcjonariusza z wydziału policji w Urbandale. Po około dwudziestu minutach w Des Moines znaleziono drugiego zastrzelonego policjanta. AP precyzuje, że obaj funkcjonariusze zostali zabici, gdy siedzieli w swych wozach patrolowych. Świadkowie twierdzą, że jeden z samochodów miał trzy dziury po pociskach.

Policja poszukuje sprawcy lub sprawców zabójstw. Motywy działania winnych śmierci nie są jasne. Na razie nie podano więcej informacji. Agencja Reutera przypomina, że od początku roku na służbie już 50 amerykańskich policjantów. Siedem miesięcy przed środową strzelaniną dwóch policjantów z Des Moines straciło życie po tym jak w ich radiowóz uderzył inny pojazd prowadzony przez pijanego kierowcę.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Zabójca dziennikarzy nie żyje

Mężczyzna podejrzewany o zabicie dwojga dziennikarzy w USA zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ran. W środę rano reporterka i operator kamery tej stacji zostali zastrzeleni w hrabstwie Franklin w amerykańskim stanie Wirginia. Do ataku doszło w trakcie transmisji na żywo. Napastnikiem był najprawdopodobniej Vester Flanagan, były dziennikarz tej samej stacji, który postrzelił się uciekając przed policją. Stacja WDBJ7 poinformowała, że tragiczne wydarzenia rozegrały się o godz. 6.45 rano czasu lokalnego w centrum handlowym Bridgwater Plaza koło jeziora Smith Mountain Lake, znanym ze swoich okolicznych uzdrowisk. Zabójca zdołał zbiec z miejsca zdarzenia.

Około południa czasu lokalnego policja przekazała, że jej funkcjonariusze dostrzegli samochód podejrzanego na autostradzie międzystanowej nr 66, jadący w kierunku wschodnim. Nie zatrzymał się przy blokadzie policyjnej, mimo wezwań funkcjonariusza.

Po chwili samochód zjechał na pobocze i rozbił się. W środku policjanci znaleźli mężczyznę z raną postrzałową. Funkcjonariusze „są przekonani”, że jest to sprawca ataku w Bridgewater Plaza. W stanie krytycznym trafił on do szpitala. Około godziny 13.30 czasu lokalnego zmarł w wyniku odniesionych ran.

Strzały na wizji

24-letnia reporterka Alison Parker i 27-letni operator Adam Ward, który w momencie ataku nagrywał rozmowę dziennikarki, zostali zastrzeleni podczas relacji na żywo. Dotyczyła ona rozwoju turystyki w regionie. Podczas transmisji nagle rozległo się co najmniej osiem strzałów. Dziennikarka i jej rozmówczyni skuliły się i zaczęły z krzykiem uciekać. Zanim relacja została przełączona z powrotem do studia telewizyjnego, telewidzowie mogli zobaczyć przez chwilę obraz sprawcy. Widać było mężczyznę w czarnych spodniach i niebieskiej bluzie, który – jak się wydaje – trzymał w ręku broń. Kobieta, która odpowiadała na pytania dziennikarki, dyrektor lokalnej izby handlowej, została postrzelona w plecy. Trafiła do szpitala, gdzie pomyślnie przeszła operację. Jej stan jest stabilny – podała lokalna gazeta „Roanoke Times”.

Były kolega podejrzanym

Podejrzanym był 41-letni Vester Lee Flanagan, były reporter stacji WDBJ7. Na antenie występował pod nazwiskiem Bryce Williams. Flanagan rozpoczął karierę dziennikarską w 1993 roku, po ukończeniu dziennikarstwa na Uniwersytecie Stanowym w San Francisco. W 1997 roku został zatrudniony w stacji WTWC na Florydzie, gdzie był reporterem i prezenterem. Jednak trzy lata później został zwolniony za „dziwne zachowanie i grożenie współpracownikom” – podaje „the Daily Telegraph”.

Czarnoskóry Flanagan pozwał WTWC za prześladowanie na tle rasowym. Twierdził, że producent nazwał go „małpą”. Jego sprawa zakończyła się ugodą. Potem pracował krotko jako konsultant telefoniczny dla gazowni, a po paru latach wrócił do kariery dziennikarskiej. Stacja WDBJ7 przekazała, że został zatrudniony w kwietniu 2012 roku i zwolniony około rok temu; nie podała przyczyny. Szef stacji Jeffery Marks dodał jednak, że musiał zostać odeskortowany do wyjścia przez ochronę, ponieważ był „zły”. Nie wiadomo, czy i gdzie potem pracował.

Zablokowane profile

Profile na Twitterze i na Facebooku, które najprawdopodobniej należały do Flanagana, zostały zablokowane. Jak podał brytyjski dziennik „The Independent”, były na nim wpisy, które dotyczyły zamordowanych dziennikarzy. Ich autor oskarżał Alison Parker o „rasistowskie komentarze” i przekazywał, że złożył na Parker zawiadomienie do państwowej Komisji na rzecz Równego Traktowania (EEOC). Z kolei Adama Warda obwiniał to, że doniósł na niego do działu kadr.

Zanim konto zostało zablokowane, jego autor zamieścił także nagranie przedstawiające moment zabicia dziennikarzy w Bridgewater Plaza. Widać na nim, jak osoba trzymająca kamerę ma w ręce pistolet, którym mierzy do Alison Parker. Stacja telewizyjna ABC podała, że w nocy z wtorku na środę otrzymała 23-stronicowy faks od Flanagana, który został przekazany policji. ABC nie wyjaśniła, czy faks został wysłany przed czy po ataku oraz co jego było treścią.
Żródło info i foto: tvn24.pl

41-latek zastrzelił dwoje pracowników telewizji

Reporterka i kamerzysta ekipy telewizyjnej zostali zastrzeleni podczas prowadzenia wywiadu na żywo w amerykańskim stanie Wirginia – poinformowała ich stacja WDBJ-TV z centralą w Roanoke. Oprócz ofiar śmiertelnych jest też jedna osoba ranna. Sprawcą strzelaniny jest 41-letni Vester Lee Flanagan – były dziennikarz stacji. Zabici to 24-letnia Alison Parker i 27-letni Adam Ward. Podczas transmisji wywiadu na temat turystyki, prowadzonego z jakąś kobietą przez uśmiechniętą Parker, nagle rozległo się co najmniej osiem strzałów. Słychać krzyk reporterki.

Kamera upadła na ziemię. Agencja Associated Press pisze, że przez chwilę widać było mężczyznę w czarnych spodniach i niebieskiej bluzie, który – jak się wydaje – trzymał w ręku broń. Oprócz ofiar śmiertelnych jest też jedna osoba ranna – Vicki Gardner, pracownica lokalnej izby handlowej. Przewieziono ją do szpitala. Stacja WDBJ-TV poinformowała, że wydarzenia te rozegrały się w centrum handlowym Bridgewater Plaza koło jeziora Smith Mountain Lake. Policja zablokowała kilka ulic w rejonie centrum handlowego.

Napastnik w stanie krytycznym

Napastnik, który zastrzelił na wizji dwójkę dziennikarzy w Wirginii ujęty – w stanie krytycznym. Według amerykańskich mediów podczas próby zatrzymania postrzelił sam siebie i trafił do szpitala. Wcześniej sieć CNN podawała, że napastnik nie żyje. Morderca pracował w tej samej stacji telewizyjnej, co jego ofiary.

Sprawcą strzelaniny jest 41-letni Vester Lee Flanagan – były dziennikarz stacji, który na wizji występował pod nazwiskiem Bryce Williams. To on otworzył ogień do 24-letniej reporterki Alison Parker, która przeprowadzała wywiad na żywo w centrum handlowym nad jeziorem Smith Mountain. Napastnik zabił też operatora kamery 27-letniego Adam Warda.

Flanagan zarejestrował strzelaninę swoim smartfonem po czym nagranie opublikował na twitterze. Na filmie widać jak stoi tuż za plecami dziennikarzy z wyciągniętym pistoletem. Zajęci wywiadem reporterka i operator nie widzą go. W pewnym momencie napastnik pociąga za spust.

Flanagan został zatrudniony w WDBJ7 wiosną 2012 roku. Niespełna rok później zwolniono go z pracy. Wtedy złożył pozew sądowy przeciwko stacji zarzucając byłemu pracodawcy dyskryminację. Sprawę jednak przegrał. Flanagan odjechał z miejsca zbrodni srebrnym Fordem Mustangiem. Po pościgu został zatrzymany i otoczony przez policję na autostradzie.

Szef WDBJ-TV Jeffrey A. Marks nazwał zabójstwo reporterki i kamerzysty „straszliwą zbrodnią”. Prezenter WDBJ-TV Chris Hurst ujawnił na Twitterze, że kochał Parker, zamieszkali właśnie razem i zamierzali się pobrać. Z kolei rzecznik stacji Mike Morgan powiedział, że Ward był zaręczony z jedną z producentek WDBJ Melissą Ott.
Żródło info i foto: onet.pl

Nowy Jork: zastrzeleni dwaj policjanci

Uzbrojony mężczyzna zastrzelił dwóch policjantów, znajdujących się w oznakowanym wozie policyjnym w Nowym Jorku. Sprawca następnie popełnił samobójstwo. Koledzy zabitych oddali im hołd przed szpitalem, z którego transportowano ciała. Przedstawiciel nowojorskiej policji William Bratton powiedział na wspólnej konferencji prasowej z burmistrzem Nowego Jorku Billem de Blasio, że obaj funkcjonariusze zostali zastrzeleni bez żadnego ostrzeżenia i prowokacji z ich strony. Podejrzany wbiegł następnie na stację metra i strzelił sobie w głowę.

Według policji sprawca, 28-letni Ismaaiyl Brinsley, nie miał żadnych powiązań z terroryzmem, a funkcjonariusze zostali zaatakowani „ponieważ nosili mundury” i zostali zastrzeleni w sposób przypominający egzekucję. Koledzy zabitych (w asyście m.in. warty honorowej nowojorskich strażaków) pożegnali ich salutem, gdy ciała obu funkcjonariuszy były transportowane ze szpitala.

Groźby i fotografie broni palnej

Bratton poinformował także, że sprawca wcześniej tego samego dnia, przed przyjazdem do Nowego Jorku, postrzelił i ranił swoją byłą dziewczynę w Baltimore. Z jej konta na jednym z serwisów społecznościowych opublikował później treści wymierzone w policję oraz fotografie broni palnej. Nowojorska policja otrzymała w tej sprawie ostrzeżenie od policjantów w Baltimore, w stanie Maryland.

Policji problemy z wizerunkiem

Policja w Nowym Jorku znalazła się w ogniu krytyki po śmierci czarnoskórego Erica Garnera podczas zatrzymania. Do fatalnego w skutkach zatrzymania doszło 17 lipca na Staten Island. Policjanci chcieli aresztować 43-letniego Garnera, ojca sześciorga dzieci, za nielegalną sprzedaż papierosów niewiadomego pochodzenia na ulicy. Funkcjonariusze użyli siły, przy czym – jak ustalono w śledztwie – jeden z nich tak silnie uciskał klatkę piersiową i szyję Garnera, że spowodował jego śmierć przez uduszenie. Zajście sfilmowali świadkowie i niezwłocznie opublikowali w internecie. Podsyciło ono trwającą już od dłuższego czasu debatę w USA o brutalności policji, zwłaszcza wobec przedstawicieli mniejszości etnicznych. Według anonimowych źródeł agencji AP napastnik, który w sobotę zastrzelił policjantów, zapowiadał w internecie odwet za śmierć Garnera.

Po raz ostatni do zastrzelenia policjanta w Nowym Jorku doszło w grudniu 2011 roku, po zgłoszeniu o włamaniu do mieszkania na Brooklynie. Obama potępia zamach. Prezydent USA Barack Obama oświadczył, że bezwarunkowo potępia zastrzelenie policjantów. W oświadczeniu wydanym na Hawajach, gdzie prezydent spędza z rodziną świąteczny urlop, Obama podkreślił, że nie może być żadnego usprawiedliwienia dla zabójstwa policjantów, którzy ryzykują w czasie służby własne życie, „zasługując na szacunek i wdzięczność”.
Żródło info i foto: Gazeta.pl