Saudyjczyk otworzył ogień w bazie wojskowej USA. Przełom w śledztwie

FBI włamało się do smartfona należącego do saudyjskiego napastnika, który w zeszłym roku przeprowadził atak w bazie amerykańskiej marynarki wojennej na Florydzie. Znaleziono dowody na powiązania mężczyzny z terrorystami z Al-Kaidy – poinformował w poniedziałek prokurator generalny USA William Barr.

W grudniu 2019 roku 21-letni oficer saudyjskiego lotnictwa Mohammed al-Szamrani zastrzelił trzy osoby i ranił osiem innych w bazie lotnictwa marynarki wojennej USA na Florydzie. Napastnik, który odbywał szkolenie w Naval Air Station Pensacola, zginął po wymianie ognia z dwoma policjantami. Po tragedii Stany Zjednoczone wydaliły z kraju 21 saudyjskich kadetów.

Prokurator generalny zmienia zdanie

Miesiąc po ataku prokurator generalny USA William Barr ocenił, że nie był on „aktem terroru”. W poniedziałek przyznał jednak jednak, że Federalne Biuro Śledcze (FBI) znalazło dowody na powiązania napastnika z Al-Kaidą. Jak przekazał, śledczym udało się złamać blokadę w iPhone’ie należącym do Saudyjczyka, co okazało się przełomowe dla prowadzonego dochodzenia. – Informacje z telefonu okazały się bezcenne – powiedział prokurator generalny na telekonferencji prasowej.

Na początku roku Barr oskarżył firmę Apple o to, że nie zgodziła się pomóc FBI w odblokowaniu dwóch telefonów komórkowych sprawcy. Firma zaprzeczyła tym zarzutom.

„Brutalne zwieńczenie kilku lat przygotowań”

Jak przypomina agencja Reutera, przed dokonaniem zamachu w amerykańskiej bazie Mohammed al-Szamrani wielokrotnie krytykował militarne zaangażowanie USA na świecie i cytował w mediach społecznościowych nieżyjącego przywódcę Al-Kaidy Osamę Bin Ladena. W lutym Al-Kaida Półwyspu Arabskiego (AQAP) udostępniła nagranie audio, w którym przyznała się do zorganizowania ataku, jednak terroryści nie dostarczyli na to wówczas żadnych dowodów.

– Dowody, które udało nam się zdobyć, wskazują, że atak w Pensacoli był tak naprawdę brutalnym zwieńczeniem kilku lat przygotowań – powiedział dyrektor FBI Christopher Wray. Dodał, że napastnik „zradykalizował się” przed 2015 rokiem, a więc co najmniej cztery lata przed dokonaniem zamachu.

Departament Sprawiedliwości poinformował, że Saudyjczyk podczas pobytu w USA odwiedził nowojorski pomnik poświęcony ofiarom ataków z 11 września 2001 roku, dokonanych przez saudyjskich terrorystów z Al-Kaidy. Dwie godziny przed otwarciem ognia w amerykańskiej bazie wojskowej opublikował w mediach społecznościowych antyamerykańskie i antyizraelskie wpisy, nawołujące do dżihadu – przekazał resort.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelanina w Rosji. 32-latek otworzył ogień do sąsiadów. Nie żyje 5 osób

W sobotę wieczorem we wsi Elatma w obwodzie riazańskim mężczyzna otworzył ogień do sąsiadów w trzypiętrowym budynku, pięcioro z nich, kobietę i czterech mężczyzn, zastrzelił. Portal Lenta.ru przypuszcza, że mężczyzna zabił sąsiadów dlatego, że hałasowali na klatce schodowej.

Według wstępnych informacji przekazanych przez lokalną policję, 32-letni mieszkaniec wioski Elatma obwodzie riazańskim, pracownik miejscowego ambulatorium neuropsychiatrycznego otworzył ogień do sąsiadów. Powodem miał być, jak twierdzi portal, hałas na klatce schodowej.

Zabójca zastrzelił najpierw trzy osoby, które na niej były, a następnie dwóch mężczyzn, starających się uciec z domu. Zabici to ludzie młodzi, w przedziale wieku 22-31 lat. Po dwóch godzinach poszukiwań policja zlokalizowała i aresztowała zabójcę. Nadal poszukuje broni, z której strzelał. Miejscowa prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa.

Rosyjska prasa i policja odnotowują eskalację przemocy domowej i sąsiedzkiej, wiążąc ją z ograniczeniami w poruszaniu sie wprowadzonymi w ramach walki z epidemię koronawirusa.
Źródło info i foto: interia.pl

Strzelanina w browarze w Milwaukee. Wiele ofiar

W strzelaninie na terenie browaru w Milwaukee w amerykańskim stanie Wisconsin zginęło sześć osób, w tym napastnik – poinformowała w środę wieczorem czasu lokalnego miejscowa policja. Sprawcą strzelaniny był 51-letni mężczyzna, pracownik firmy piwowarskiej Molson Coors, w której zatrudnionych jest ponad 1000 osób. Zastrzelił on pięciu swoich kolegów z pracy, po czym popełnił samobójstwo. Władze nie podały jeszcze szczegółów strzelaniny, ani też motywu działania napastnika. Według mediów Molson Coors, firma z 160-letnią historią, przechodzi obecnie restrukturyzację, a napastnik został w środę zwolniony z pracy.

– W tej chwili nie ma już zagrożenia. Dochodzenie będziemy kontynuować w nocy – poinformował szef policji w Milwaukee Alfonso Morales na konferencji prasowej. Dodał, że do strzelaniny doszło na terenie kompleksu piwowarskiego firmy Molson Coors i nie ucierpiał nikt z zewnątrz.

Prezydent USA Donald Trump, otwierając konferencję prasową w Białym Domu na temat koronawirusa, poinformował o strzelaninie w Milwaukee. Nazwał jej sprawcę „niegodziwym mordercą”, a przemoc z użyciem broni – „straszną rzeczą”. Trump przekazał kondolencje rodzinom ofiar.
Źródło info i foto: onet.pl

Niemcy: Zamknięte drogi i helikoptery nad miastem Hanau. 9 ofiar strzelaniny

Policja potwierdziła śmierć dziewięciu osób w wyniku ataków, do jakich doszło w środę późnym wieczorem w Hanau w zachodnich Niemczech. Co najmniej pięć osób jest poważnie rannych. Niemiecka policja poinformowała w czwartek nad ranem o znalezieniu ciała domniemanego napastnika.

Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że do pierwszego ataku doszło w śródmieściu Hanau około godziny 22. Do baru z wodnymi fajkami wtargnął zamachowiec i zastrzelił z pistoletu trzy osoby, a co najmniej jedną poważnie ranił. Świadkowie mówili, że zamachowców mogło być kilku i po ataku odjechali czarnym samochodem.

Drugi atak miał miejsce kilkanaście minut później, w podobnym barze oddalonym o dwa i pół kilometra, w dzielnicy Kesselstadt. Tutaj napastnik lub napastnicy zastrzelili pięć osób i pięć ranili. Świadkowie napadu w relacji regionalnej rozgłośni radiowej mówili, że słyszeli osiem lub dziewięć strzałów i nie byli zgodni czy zamachowiec był jeden, czy też było ich kilku.

Jedna z rannych osób zmarła po kilku godzinach w szpitalu z powodu odniesionych ran.

Policja znalazła ciało domniemanego sprawcy

Policja przeczesywała w nocy miasto, w akcji używano m.in. helikopterów. Drogi wyjazdowe zostały zablokowane. Do Hanau przyjechały dodatkowe oddziały policji z sąsiednich miast. Policja nie komentowała doniesień mediów, w tym dziennika „Bild”, który podał informację o aresztowaniu podejrzanego o udział w atakach oraz hipotezę, iż były one skierowany przeciwko Kurdom. Nie podano też do publicznej wiadomości nazwisk ofiar ani ich przynależności etnicznej.

W czwartek nad ranem policja cytowana przez agencję Reutera poinformowała o znalezieniu ciała domniemanego napastnika w jego własnym domu. W tym miejscu odkryto również ciało drugiej osoby. Policja przekazała, że innych osób nie podejrzewa się o udział w środowych wydarzeniach, nie jest jednak jasne, czy druga z ofiar w domu podejrzewanego o ataki z nim współpracowała.

Hanau położone jest około 20 kilometrów na wschód od Frankfurtu nad Menem i ma prawie 100 tysięcy mieszkańców.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Konin: Policjant. który zastrzelił 21-latka, wyszedł ze szpitala

Policjant, który w połowie listopada śmiertelnie postrzelił 21-latka w Koninie (woj. wielkopolskie), opuścił szpital psychiatryczny. Mężczyzna jest na zwolnieniu lekarskim, nie wyznaczono daty jego przesłuchania – powiedział w piątek PAP pełnomocnik policjanta.

Funkcjonariusz trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego 14 listopada, w dniu śmiertelnego postrzelenia 21-latka. Pełnomocnik policjanta adwokat Michał Wójcik powiedział PAP, że nie wyznaczono jeszcze terminu przesłuchania jego klienta. Przed świętami zostaną z nim jednak przeprowadzone pierwsze czynności procesowe – pobranie odcisków palców i wymaz do badań DNA.

To będzie prowadzone pod nadzorem Biura Spraw Wewnętrznych w Łodzi na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Łodzi. Mój klient będzie w tych czynnościach uczestniczył (…) Prokuratura potrzebuje tych odcisków palców i możliwości ustalenia DNA na śladach, które gdzieś zostały zabezpieczone – wyjaśnił Wójcik.

Dodał, że funkcjonariusz nie złożył jeszcze notatki służbowej opisującej użycie przez niego broni. Jest na zwolnieniu L4 od lekarza psychiatry, tak że myślę, że jego stan jest taki, że uniemożliwia mu pełnienie służby – wyjaśnił adwokat.

Pełnomocnik policjanta zaznaczył, że funkcjonariusz „na ten moment” nie ma zaświadczenia od lekarza sądowego, które uniemożliwiałoby przesłuchanie go ze względu na kiepski stan zdrowia. Więc jeżeli dostanie wezwanie, to oczywiście się stawi na przesłuchanie – oznajmił Wójcik.

14 listopada na jednym z konińskich osiedli patrol policji próbował wylegitymować 21-latka i dwóch 15-latków; najstarszy zaczął uciekać. Według informacji policji 21-latek nie reagował na wezwania do zatrzymania. Goniący go funkcjonariusz użył broni; policja utrzymuje, że był do tego zmuszony. Postrzelony 21-latek zmarł. Wiadomo, że śledczy dysponują m.in. nagraniem z monitoringu, na którym zarejestrowano przynajmniej część zdarzenia. Policja informowała, że przy ciele mężczyzny znaleziono nożyczki i woreczek foliowy z białym proszkiem.

W związku z tym zdarzeniem Prokuratura Okręgowa w Koninie wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego przekroczenia uprawnień przez policjanta i nieumyślnego spowodowania przez niego śmierci 21-latka. Po kilku dniach – ze względu na potrzebę zachowania obiektywizmu – postępowanie przekazane zostało do Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Funkcjonariusz, który śmiertelnie postrzelił 21-latka, do tej pory nie został przesłuchany w tej sprawie jako świadek. W dniu zdarzenia, ze względu na stan zdrowia, trafił na obserwację do jednego z wielkopolskich szpitali psychiatrycznych. W związku z tym policjant nie złożył wymaganej przepisami notatki służbowej opisującej okoliczności użycia broni. Oprócz prokuratury osobne postępowanie wyjaśniające okoliczności śmiertelnego postrzału prowadzi policja.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Berlin: Tajemnicza zabójstwo Czeczena. Sprawca nie działał sam?

Najnowsze ustalenia Niemieckiej Federalnej Prokuratury Generalnej (GBA) wskazują na to, że Wadim Krasikow, rosyjski zabójca, który zamordował w sierpniu w Berlinie pochodzącego z Gruzji Czeczena, nie działał sam. Śledczy zakładają, że musiał mieć co najmniej jednego pomocnika.

Zdaniem GBA, nie jest możliwe, by morderca, który przyjechał do Berlina dzień przed dokonaniem zabójstwa sam śledził swoją ofiarę, ustalił jakie są jej zwyczaje i opracował plan ucieczki. Ktoś musiał mu też dostarczyć broń. Prokuratura zakłada, że Krasikow, który 23 sierpnia zastrzelił w berlińskiej dzielnicy Moabit Zelimchana Changoszwilego miał w niemieckiej stolicy przynajmniej jednego wspólnika.

Przedstawiciel GBA poinformował o tym w środę deputowanych do Bundestagu podczas posiedzenia komisji spraw wewnętrznych. Nie było ono otwarte dla publiczności, ale posłowie zrelacjonowali jego przebieg mediom.

Podejrzenie, że Krasikow nie działał w Niemczech sam nie jest nowe. Tydzień po śmierci Changoszwilego przekonywał o tym Ekkehard Maass, prezes Niemiecko-Kaukaskiego Towarzystwa w Berlinie (DKG), a prywatnie dobry znajomy zamordowanego.

Killer przyjechał do Berlina w przeddzień zabójstwa. Świadczy to o tym, że ktoś za niego przeprowadził zwiad i dostarczył mu informacji o przyzwyczajeniach i zwyczajach ofiary. Najprawdopodobniej byli to mieszkający w Berlinie Czeczeni sympatyzujący z Ramzanem Kadyrowem – mówił Maass, który znakomicie orientuje się w podziałach wśród czeczeńskiej diaspory w Niemczech.

Dwa razy uniknął śmierci

Changoszwili brał czynny udział w drugiej wojnie czeczeńskiej w oddziale dowódcy polowego Szamila Basajewa. Podczas rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 roku zorganizował oddział 200 ochotników do walki z siłami Kremla. Dwukrotnie uchodził z życiem przed zamachowcami – w 2009 i 2015 roku. Od 2017 roku starał się o azyl w Niemczech, ale jego wniosek został odrzucony. Changoszwili był uważany przez Urząd Ochrony Konstytucji (kontrwywiad) za niebezpiecznego islamistę.

Wkrótce po dokonaniu morderstwa berlińska policja zatrzymała obywatela Rosji Wadima Krasikowa, który posługiwał się fałszywym paszportem wystawionym na „Wadima Sokołowa”. Rosyjska „Nowaja Gazieta” ustaliła, że mężczyzna brał udział w zabójstwie dwóch rosyjskich biznesmenów w Karelii i Moskwie w 2007 i 2013 roku.

W 2015 roku krajowe i międzynarodowe listy gończe za nim zostały jednak wycofane. W tym samym roku dostał on paszport na nazwisko „Sokołow”. „Nowaja Gazieta” informuje, że kiler utrzymywał kontakty z funkcjonariuszami elitarnej jednostki antyterrorystycznej rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) – Wympieł.

Zbrodnia na zamówienie?

W środę w ubiegłym tygodniu niemiecka Federalna Prokuratora Generalna przejęła śledztwo w sprawie zabójstwa Changoszwilego, podejrzewając, że mogło ono zostać dokonane na zlecenie organów państwowych Federacji Rosyjskiej lub wchodzącej w jej skład Republiki Czeczeńskiej. Również w środę niemieckie MSZ poinformowało, że uznało ze skutkiem natychmiastowym za osoby niepożądane dwóch rosyjskich dyplomatów. Tego samego dnia Merkel potwierdziła, że powodem wydalenia dyplomatów był brak współpracy Rosji w wyjaśnianiu morderstwa.

W odpowiedzi MSZ Rosji wezwało na dywanik niemieckiego ambasadora w Moskwie. Ambasadorowi wręczono notę protestacyjną w związku z uznaniem przez władze Niemiec na początku grudnia dwóch pracowników ambasady Rosji w Berlinie za osoby niepożądane. MSZ Rosji oznajmiło w czwartek, że decyzja władz niemieckich jest „bezpodstawna”. Oświadczyło, że uznanie za osoby niepożądane pracowników ambasady Niemiec następuje na zasadzie wzajemności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest śledztwo ws. akcji policji w Koninie. Policjant zastrzelił 21-latka

Prokuratura Okręgowa w Koninie (Wielkopolskie) wszczęła śledztwo ws. śmiertelnego postrzelenia przez policjanta 21-letniego mężczyzny. Do zdarzenia doszło wczoraj przed południem w Koninie. Postępowanie dotyczy nieumyślnego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego i nieumyślnego spowodowania śmierci.

Wczoraj przed południem na jednym z konińskich osiedli patrol policji próbował wylegitymować 21-latka i dwóch 15-latków. Najstarszy mężczyzna zaczął uciekać. Według informacji policji 21-latek nie reagował na wezwania do zatrzymania. Goniący go funkcjonariusz użył broni. Policja utrzymuje, że był do tego zmuszony. Postrzelony 21-latek zmarł. Wiadomo, że śledczy dysponują m.in. nagraniem z monitoringu, na którym zarejestrowano przynajmniej część zdarzenia.

Policjanta, który użył broni, nie można na razie przesłuchać

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie prok. Aleksandra Marańda poinformowała, że w związku ze śmiertelnym postrzeleniem 21-latka wszczęte zostało śledztwo.

Wszczęte dziś postępowanie prowadzone jest w sprawie nieumyślnego przekroczenia uprawnień, skutkujących
wyrządzeniem istotnej szkody w interesie prywatnym, w trakcie wykonywania wobec ustalonej osoby czynności służbowych poprzez użycie wobec niej, w trakcie pościgu, służbowej broni palnej. W następstwie tego doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci tej osoby – podała rzeczniczka.

Przeprowadzono szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia. W oględzinach brał udział biegły z dziedziny balistyki. Dziś przeprowadzana jest sekcja zwłok. Przesłuchano świadków – w tym jednego z funkcjonariuszy policji. Nie jest możliwe wykonanie jakichkolwiek czynności z udziałem policjanta, który oddał strzał z uwagi na jego stan zdrowia – podała rzeczniczka.

Przy ciele 21-latka znaleziono nożyczki i woreczek foliowy z białym proszkiem

Śledczy zabezpieczyli nagranie z monitoringu, na którym, jak podała rzeczniczka, przynajmniej częściowo zarejestrowano przebieg zdarzenia. Na razie prokuratura nie podaje szerszych informacji na temat szczegółów prowadzonego postępowania.

Przy ciele mężczyzny znaleziono nożyczki i woreczek foliowy z białym proszkiem. Nie wiadomo, czy 21-latek zaatakował goniącego go policjanta nożyczkami, bądź groził mu nimi. Na razie nie wiadomo też, jaką substancję miał przy sobie mężczyzna.

Konińska prokuratura zwraca się z prośbą o kontakt do wszystkich osób, które były świadkami zdarzenia, mają istotne informacje na temat jego przebiegu.

Wszystko rozegrało się w pobliżu przedszkola

Około godz. 10 usłyszałam głośny huk, to tak jakby zderzyły się dwa samochody – mówiła w rozmowie z PAP mieszkanka bloku przy Wyszyńskiego. Przyznała jednak, że nie widziała samego zdarzenia. Natomiast inna mieszkanka była świadkiem, jak zaraz po strzale do leżącego mężczyzny podbiegł policjant i zaczął go reanimować. Za chwilę przy tym człowieku pojawiło się dwóch innych policjantów, który na zmianę prowadzili reanimację – relacjonowała. Obie kobiety podkreślają, że na placu zabaw nie było dzieci z opiekunami.

Dyrektorka znajdującego się ok. 20 metrów od placu zabaw przedszkola Plastuś Ilona Hamela podkreśliła, że z powodu złej pogody przebywające tam dzieci nie wychodziły na zewnątrz. Przed południem przebywały w pomieszczeniach od strony południowej, nic nie słyszały i nie widziały – dodała.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Austria: 25-latek zastrzelił 5 osób w znanym kurorcie narciarskim

Pięć osób zastrzelił w niedzielę w znanym jako ośrodek narciarski miasteczku Kitzbuehel w austriackim Tyrolu 25-letni mężczyzna, który zaraz potem oddał się w ręce policji. Ofiary to jego 19-letnia była przyjaciółka oraz jej rodzice, brat i nowy przyjaciel. Mężczyzna pojawił się na komisariacie około godziny 6. rano.

– Położył na blacie pistolet oraz nóż i oświadczył, że właśnie zamordował pięć osób – relacjonował austriackiej agencji APA szef tyrolskiego Krajowego Biura Kryminalnego Walter Pupp. Funkcjonariusze udali się natychmiast na miejsce zdarzenia, gdzie znaleźli pięcioro zastrzelonych. Próby ich reanimowania nie dały żadnego rezultatu.

Motywem mogła być zazdrość

Zdaniem Puppa, młody mężczyzna nie był w stanie pogodzić się z tym, że jego związek z 19-latką przed dwoma miesiącami się rozpadł i, że znalazła ona sobie nowego przyjaciela. W wieczór poprzedzający zbrodnię w jednym z lokali doszło do kłótni dwojga byłych partnerów.

Mężczyzna zadzwonił około godziny 4. rano do drzwi domu, w którym mieszkała wraz ze swą rodziną jego była przyjaciółka. Drzwi otworzył jej ojciec, który po krótkiej utarczce słownej polecił intruzowi odejść. 25-latek wrócił do swego domu i zabrał z sejfu pistolet, posiadany legalnie przez jego brata.

Do domu byłej przyjaciółki przybył ponownie około godziny 5.30. Drzwi tak, jak poprzednio otworzył jej ojciec, by zaraz paść od kuli zabójcy. Jego los podzielili po wejściu sprawcy do budynku 25-letni syn i 51-letnia żona. Nieświadomi wszystkiego 19-latka i jej nowy 24-letni przyjaciel spali w tym czasie we własnym mieszkaniu, oddzielonym od reszty domu drzwiami z przekręconym zamkiem. Desperat przedostał się do mieszkania przez balkon i oboje zastrzelił.

Nie był pod wpływem alkoholu

Policja ustaliła na razie, że sprawca działał sam i w momencie popełnienia czynu nie był pod wpływem alkoholu. Burmistrz Kitzbuehel Klaus Winkler nazwał zbrodnię „zaskakującą i niepojętą tragedią”. Jak zaznaczył, zarówno zaatakowana rodzina, jak i rodzina sprawcy cieszyły się znacznym szacunkiem lokalnej społeczności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Strzelanina na komendzie policji w Trieście

Na komendzie policji w Trieście zginęło dwóch funkcjonariuszy. Ogień otworzył do nich mężczyzna, który został zatrzymany z bratem pod zarzutem kradzieży skutera. Mężczyzna, który zastrzelił policjantów, został zatrzymany pod zarzutem kradzieży skutera. Funkcjonariusze doprowadzili go na komendę policji razem z bratem. Policjant odprowadzał go do łazienki i wtedy mężczyzna zabrał mu pistolet. Zaczął strzelać do funkcjonariuszy, zabijając dwóch z nich.

Policjanci zmarli wkrótce po ataku. Został też ranny inny funkcjonariusz – podaje rmf24.pl za PAP.

Zaraz po strzelaninie obaj sprawcy uciekli z komendy, wywołując panikę na ulicy. Zostali szybko złapani. Mieszkańcy Triestu są w szoku, bo ich miasto było dotąd uznawane za spokojne i bezpieczne.
Źródło info i foto: wp.pl

Wielkopolska: Zastrzelił swojego szefa i uciekł w pole kukurydzy

Morderstwo w miejscowości Zadowice w Wielkopolsce. Pracownik sezonowy postrzelił śmiertelnie właściciela fermy drobiu. Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, po godz. 9 doszło do awantury na terenie fermy drobiu w Zadowicach w powiecie kaliskim. Pracownik sezonowy postrzelił 34-letniego właściciela fermy w głowę.

Mężczyzna porzucił pistolet i uciekł w pobliskie pole kukurydzy.

Napastnik jest teraz poszukiwany. Na miejsce skierowano psy tropiące oraz śmigłowiec z Wrocławia. Do Zadowic przyjechał też prokurator z Ostrowa Wielkopolskiego, który próbuje ustalić dokładny przebieg tego zdarzenia.

Jak nieoficjalnie ustalił nasz dziennikarz Mateusz Chłystun, sprawca ma około 45 lat. Mieszkał w jednym z budynków na terenie zakładu.
Źródło info i foto: RMF24.pl