Mexico City: Dwóch Izraelczyków zastrzelonych w luksusowym centrum handlowym

Dwóch obywateli Izraela zastrzelono w luksusowym centrum handlowym w Mexico City – poinformowały miejscowe władze. Jeden z nich zginął na miejscu, drugi zmarł w szpitalu. Policja w stolicy Meksyku poinformowała, że ogień do Izraelczyków otworzyli kobieta i mężczyzna w restauracji w ekskluzywnym Plaza Artz Pedregal w południowo-zachodniej części miasta. Napastnicy następnie uciekli.

Izraelska ambasada w Meksyku zidentyfikowała zabitych Izraelczyków jako 41-letniego Alona Azulaya i 44-letniego Benjamina Jeszuruna Sutcziego. Obaj mieli założone kartoteki kryminalne zarówno w Izraelu, jak i w Meksyku.

Krótko po strzelaninie policja zatrzymała 33-letnią Esperanzę Gutierrez, która podejrzewana jest o udział w zastrzeleniu Izraelczyków. Rzecznik prokuratury w Mexico City Ulises Lara oświadczył, że zabójstwo prawdopodobnie miało związek z walkami gangów przestępczych i powiązaniami zastrzelonych z mafią izraelską.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Hiszpania: Zidentyfikowano trzech Marokańczyków zastrzelonych w Cambrils

Katalońska policja ujawniła w piątek późnym wieczorem nazwiska trzech młodych Marokańczyków, którzy w piątek nad ranem zostali zastrzeleni przez funkcjonariuszy podczas ataku w nadmorskim kurorcie Cambrils. Policja zidentyfikowała trzech z pięciu napastników zastrzelonych w Cambrils. Są to: Mussa Ukabir, Said Aallaa i Mohamed Hjczami, w wieku odpowiednio 17, 18 i 24 lat. Wszyscy mieszkali w miasteczku Ripoll przy granicy z Francją. Policja poszukuje 22-letniego Marokańczyka Junesa Abujakuba, także mieszkającego ostatnio w Ripoll.

Zatrzymano czterech mężczyzn
 
Dotychczas policja zatrzymała czterech mężczyzn w związku z atakami w Katalonii. Trzej to Marokańczycy, a czwarty jest Hiszpanem. Żaden z zatrzymanych nie był znany władzom z działalności terrorystycznej, jeden był notowany za drobną przestępczość.
 
Według katalońskiej policji w przygotowanie zamachów w Barcelonie i Cambrils mogło być zaangażowanych 12 osób. Nadal nie zidentyfikowano kierowcy furgonetki, który zabił 13 osób i ranił ponad sto na Las Ramblas w Barcelonie.
 
Wcześniej hiszpańskie media podawały, że samochód prowadził Mussa Ukabir, zastrzelony później w Cambrils.

Atak w Barcelonie
 
W czwartek po południu kierowca furgonetki wjechał w tłum na promenadzie Las Ramblas w centrum Barcelony, zabijając co najmniej 13 osób i raniąc około 130 osób. W piątek nad ranem w Cambrils nad Morzem Śródziemnym napastnicy wjechali samochodem w grupę ludzi, raniąc siedem osób. Jedna z nich zmarła w szpitalu.

Wybuch gazu
 
Z atakami w Barcelonie i Cambrils śledczy łączą wybuch gazu, do którego doszło w środę w nadmorskiej miejscowości Alcanar w Katalonii, ok. 200 km od Barcelony. W eksplozji zginęła jedna osoba, a siedem zostało rannych. Z gruzów domu strażacy wydobyli około 20 butli z gazem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Moskwa: Policja zatrzymała aktywistów podczas marszu ku pamięci zastrzelonych

Policja w Moskwie zatrzymała w czwartek siedem osób biorących udział w pochodzie upamiętniającym zastrzelonych 8 lat temu w rosyjskiej stolicy. Zginęli wówczas adwokat Stanisław Markiełow i dziennikarka Anastazja Baburowa. Pochód odbywał się za zgodą władz. W marszu, którego trasa przebiegała przez bulwary Moskwy, wzięło udział około 350 osób.

Aktywistka owinięta tęczową flagą

Wśród zatrzymanych jest aktywistka, która szła owinięta flagą w barwach tęczy, oraz kilku młodych ludzi, którzy zasłaniali twarze – podała niezależna telewizja Dożd. Policja nie dopuszczała na pochód osób z plakatami, których treść odbiegała od jego tematyki. 34-letni Markiełow, znany adwokat, współpracownik Anny Politkowskiej, i 25-letnia Baburowa, dziennikarka „Nowej Gaziety”, zostali zastrzeleni 19 stycznia 2009 roku w pobliżu Soboru Chrystusa Zbawiciela, kilkaset metrów od Kremla. Za zabójstwo skazano dwoje zwolenników neonazistowskiego ugrupowania Rosyjski Wizerunek – Nikitę Tichonowa i Jewgieniję Chasis.

Motywem zabójstwa Markiełowa była zemsta za jego udział w procesach sądowych przeciwko nacjonalistom. Baburowa zginęła, ponieważ była świadkiem zabójstwa. W maju 2011 roku sąd w Moskwie skazał Tichonowa na ddożywocie, a Chasis na 18 lat łagru.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Barack Obama mówi o strzelaninie w Dallas. „Uprzedzenia pozostały”

We wtorkowych uroczystościach żałobnych ku czci pięciu policjantów zastrzelonych w Dallas w ub. piątek wzięli udział prezydent Barack Obama i b. prezydent George W. Bush. Obama zaapelował o szacunek dla policji. Przyznał, że USA wciąż nie uwolniły się od rasizmu.

W przemówieniu wygłoszonym w trakcie ceremonii Barack Obama przekonywał, że „w Stanach Zjednoczonych nie ma wojny rasowej”, wbrew temu, co piszą publicyści, którzy twierdzą, iż zabójstwo pięciu policjantów przez czarnoskórego snajpera w odwecie za zastrzelenie przez policję w stanach Minnesota i Luizjana dwóch czarnoskórych mężczyzn, miało przede wszystkim podłoże rasowe. Prezydent starał się ukazać całą złożoność sytuacji i kontekst, w jakim doszło do tragedii.

Podkreślił, że przeważająca większość stróżów porządku w USA to ludzie uczciwi i oddani swej pracy. Posądzanie ich rasizm nie ma uzasadnienia. Jednocześnie przyznał, że w USA wciąż istnieją uprzedzenia rasowe, więc trudno się dziwić reakcji Afroamerykanów na zabójstwa w Minnesocie i Luizjanie. Fala ulicznych protestów przeciw policji, jaka ogarnęła cały kraj w minionym tygodniu, była spowodowana przeświadczeniem tej grupy ludności, że zastrzeleni mężczyźni „zginęli, bo byli czarni”.

„Ludzie są dobrzy”

O policjantach poległych w Dallas Obama powiedział: „ci ludzie wykonywali swoją pracę najlepiej, jak mogli. Zasługują na szacunek, nie pogardę”. Przypomniał też, że fatalnej nocy funkcjonariusze ci zapewniali ochronę demonstrantów protestujących przeciw zabójstwom czarnych.

– Wiem, że Amerykanie są zakłopotani i nie wiedzą, co myśleć, o tych wydarzeniach.(…) Zdaję sobie sprawę, jak się teraz czują. Musimy jednak odrzucić postawę rozpaczy. Nie jesteśmy tak podzieleni, jak mogłoby się wydawać. Ja widzę, że ludzie są dobrzy. To jest Ameryka, którą znam – zaznaczył prezydent.

Dodał, że ci, którzy atakują policję w czasie protestów, „nie tylko są niesprawiedliwi, ale również wyświadczają złą przysługę sprawie, której chcą służyć”. Obama zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z tego, iż Ameryka nie jest bynajmniej krajem rasowej harmonii.

– Nie jestem naiwny. Wiem, jak łatwo może zaniknąć duch jedności (…) Mimo iż stosunki między (przedstawicielami różnych – red.) ras bardzo się poprawiły, to wiemy przecież, że uprzedzenia pozostały. Dostrzegamy je wokół nas. Chociaż większość nas walczy z dyskryminacją, nikt nie jest całkiem bez winy – podkreślił.

– Faktem jest, że jeśli ktoś jest czarny, jest bardziej narażony na to, iż zatrzyma go policja, a jeśli popełni przestępstwo, że dostanie surowszą karę – zauważył.

– Dlatego nie możemy po prostu kwestionować tych protestów, traktując je tylko jako wichrzycielstwo, paranoję albo „odwrotny” (skierowany przeciw białym – red.) rasizm” – oświadczył. Słowa te odnosiły się do opinii wyrażanych po tragedii w Dallas przez prawicowych polityków i komentatorów, którzy krytykowali protesty przeciw policji jako przejaw świadomego „podsycania nienawiści”.

Krytyka

Pierwsze reakcje po przemówieniu Baracka Obamy wskazują, że jego słowa o tym, że Ameryka „nie jest tak podzielona, jak mogłoby się wydawać”, zostały odebrane jako przejaw myślenia życzeniowego i spotkały się z krytyką wielu komentatorów, zwłaszcza lewicowych. Ich zdaniem ostatnie wydarzenia wskazują na narastającą polityczną i ideologiczną polaryzację w USA, która zaogniła uprzedzenia rasowe. Inni zwracają uwagę, że podłożem animozji rasowych są konflikty i podziały społeczno-ekonomiczne, gdyż większość Afroamerykanów żyje w nędzy, w kojarzonych z patologią społeczną wielkomiejskich gettach. W dzielnicach tych nie ma dobrych szkół, które umożliwiałyby awans społeczny. Innym problemem, który przewija się w debacie po tragedii w Dallas, jest kwestia łatwej dostępności broni palnej w USA i szczególnych zagrożeń, na jakie w związku z tym są narażeni policjanci.

Policjanci u kresu sił

Po strzelaninach szef policji w Dallas, czarnoskóry David Brown, powiedział, że wszyscy funkcjonariusze są „u kresu wytrzymałości”. – Mój mózg się gotuje… Wymagamy od glin zbyt wiele w tym kraju – powiedział Brown w jednym z wywiadów telewizyjnych. W czasie wiecu w New Hampshire we wtorek kandydatka Demokratów na prezydenta, Hillary Clinton, wezwała do wprowadzenia krajowych standardów określających użycie broni przez policję. Zaapelowała też o lepsze szkolenie funkcjonariuszy. Dotychczasowe doniesienia o incydentach w Falcon Heights w Minnesocie i Baton Rouge w Luizjanie, gdzie zginęli dwaj czarni mężczyźni, wskazują, że ich zabójcy – policjanci użyli broni zbyt pochopnie.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Dwie strzelaniny w amerykańskim stanie Georgia. Dokonał ich jeden sprawca

Pięć osób zostało zastrzelonych wieczorem czasu lokalnego w amerykańskim stanie Georgia – poinformował dziennik „The Augusta Chronicle”, powołując się na lokalne biuro szeryfa. Strzały padły w dwóch różnych punktach w miejscowości Appling. Śledczy badający sprawę są przekonani, że zabójstw w obu miejscach dokonał ten sam sprawca. Policja poszukuje podejrzanego mężczyzny.

Okoliczności zbrodni nie są znane, tak jak i jej motywy. Wczoraj również osiem osób zostało zastrzelonych w stanie Ohio. Trwa poszukiwanie sprawcy lub sprawców. Wszystkie ofiary były członkami jednej rodziny.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Już 7 ofiar strzelaniny w Michigan

Siedem osób zostało zastrzelonych w kilku miastach w rejonie Kalamazoo (Michigan, USA) przez napastnika, który otworzył ogień do przypadkowych ludzi z samochodu. Policja zatrzymała już podejrzanego. To 45-letni mieszkaniec tej miejscowości. W szpitalu w niedzielę nad ranem zmarła siódma ofiara napastnika. To 14-letnia dziewczyna. Wcześniej policja informowała o sześciu ofiarach śmiertelnych i trzech rannych. NBC News podaje, że policja w niedzielę ok. godz. 1.30 lokalnego czasu (7.30 naszego czasu) zatrzymała osobę, która poruszała się takim samym samochodem, jak ścigany napastnik. Osoba ta została aresztowana i jest przesłuchiwana. Kilkadziesiąt minut później potwierdzono, że był to poszukiwany mężczyzna.

– Zagrożenie dla społeczeństwa dobiegło końca. Mamy podejrzanego – powiedział w rozmowie z telewizją Fox 17 zastępca szeryfa Kalamazoo Paul Matyas. Telewizja NBC News podaje, że zatrzymany to 45-letni, biały mieszkaniec miasta Kalamazoo. Mężczyzna nie stawiał oporu przy zatrzymaniu. Policja przeszukuje teraz obszary, gdzie doszło do strzelanin, i poszukuje ewentualnych innych ofiar.
Żródło info i foto: tvn24.pl

150 Nigeryjczyków zginęło, uciekając przed Boko Haram

150 ludzi zginęło – utonęło lub zostało zastrzelonych – próbując uciec przed atakującymi ich islamistami w oddalonej wsi w stanie Yobe w północno-wschodniej Nigerii – poinformowali we wtorek mieszkańcy wioski. – Uzbrojeni ludzie z Boko Haram zaatakowali naszą wioskę w czwartek. Spowodowało to śmierć ok. 150 osób, z czego większość utonęła w rzece, gdy próbowały uciec – powiedział agencji AFP jeden z ocalałych mieszkańców wioski Kukuwa-Gari Bukar Tijjani.

Do wioski w ubiegły czwartek przyjechało na motocyklach i w samochodzie kilkudziesięciu członków Boko Haram, co wywołało panikę wśród mieszkańców. Według świadków przybyli natychmiast zaczęli strzelać, zabijając uciekających. – Inni mieszkańcy wsi rzucili się do ucieczki, skacząc do wezbranej po deszczach rzeki. Wielu utonęło – powiedział AFP inny ocalały Modu Balumi.

Według rozmówców AFP śmierć poniosło nie mniej niż 150 osób. Mieszkańcy twierdzą, że napastnicy z Boko Haram strzelali też do rybaków w łódkach, którzy próbowali ratować tonących. Miejscowe władze potwierdziły, że doszło do ataku, lecz według nich bilans ofiar śmiertelnych to ok. 50 osób. Wieści o ataku są spóźnione dlatego, że Boko Haram zniszczyła sieć telefoniczną w regionie, gdzie leży wioska, już na samym początku zainicjowanej w 2009 r. akcji zbrojnej rzecz przekształcenia Nigerii lub przynajmniej jej części w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.

Założona w 2002 r. organizacja Boko Haram początkowo stawiała sobie za cel walkę z zachodnią edukacją. W wyniku islamistycznej rebelii w najludniejszym kraju Afryki zginęło wiele tysięcy osób. Licząca 170 mln ludności Nigeria jest prawie równo podzielona na muzułmanów i chrześcijan.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Terroryści zaatakowali w Tunezji

Zamach na muzeum w gmachu tunezyjskiego parlamentu. Według ministerstwa spraw wewnętrznych Tunezji, zginęło ośmiu turystów zastrzelonych przez napastników, kilku innych jest przetrzymywanych przez porywaczy. Według agencji AFP, wśród ofiar śmiertelnych jest siedmiu obcokrajowców. Do budynku wdarło się co najmniej dwóch napastników ubranych w mundury wojskowe, chwilę wcześniej doszło do wymiany ognia – prawdopodobnie ze strażnikami. Wcześniej ewakuowano parlamentarzystów i innych zwiedzających muzeum. Według świadków, w budynku słychać było strzały i eksplozje. Muzeum Bardo w parlamencie w Tunisie wystawia głównie rzymskie mozaiki. Ich kolekcja jest jedną z największych na świecie.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

USA: masakra w Tyrone

Siedem osób zostało zastrzelonych w jednym z domów w amerykańskiej miejscowości Tyrone, w stanie Missouri. Ósmą ofiarą jest starsza kobieta, która również najprawdopodobniej przebywała w budynku, ona jednak zmarła z przyczyn naturalnych. Nie żyje sprawca tej potwornej zbrodni.

Do zdarzenia doszło w czwartek późnym wieczorem czasu lokalnego. Policję na miejsce wezwała niepełnoletnia dziewczyna, która usłyszała strzały i pobiegła do sąsiadów, aby zawiadomić funkcjonariuszy. Służby śledcze poinformowały, że nie żyje sprawca, który dokonał tej zbrodni. Najprawdopodobniej popełnił samobójstwo we własnym samochodzie. Nie ujawniono jego danych personalnych. Wiadomo tylko, że to 36-letni mężczyzna. W sumie życie straciło 9 osób, w tym jedna w sposób naturalny. Na razie nieznane są szczegóły tej zbrodni, za wcześnie też mówić o motywie. W najbliższym czasie należy spodziewać się konferencji prasowej policji.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina w Houston

Co najmniej sześć osób, w tym czworo dzieci, zostało wczoraj zastrzelonych podczas rodzinnej kłótni w domu na przedmieściu Houston w stanie Teksas – poinformowała miejscowa policja. O życie walczy postrzelona w głowę kobieta. Ranna była w stanie powiedzieć, w którą stronę uciekł samochodem podejrzany o oddanie strzałów – jeden z członków jej rodziny. Na miejsce udali się policjanci, którzy otoczyli zbiega w pobliżu miejsca zdarzenia. Do akcji wkroczyli policyjni negocjatorzy. Policjanci wezwani na miejsce strzelaniny znaleźli ciała dwóch osób dorosłych i trojga dzieci. Czwarte dziecko zmarło następnie w szpitalu – poinformowało biuro szeryfa. Żródło info i foto: Gazeta.pl