Toruń: Akcja kryminalnych w centrum miasta. 44-latek zatrzymany

Kryminalni z Komisariatu Policji Toruń-Rubinkowo zabezpieczyli ponad 330 g suszu i łodygi konopi. Do wyjaśnienia sprawy policjanci zatrzymali 44-latka, u którego policjanci znaleźli ten zakazany towar. Mężczyzna odpowie za uprawę i posiadanie znacznej ilości środków odurzających. Grozi mu nawet do 10 lat pozbawienia wolności

W miniony piątek (11 września) nad ranem policjanci Wydziału Kryminalnego Komisariatu Policji Toruń-Rubinkowo weszli do jednego z mieszkań, ulokowanego na Chełmińskim Przedmieściu. Funkcjonariusze mieli słuszne podejrzenia, że mieszkający tam mężczyzna może posiadać narkotyki. Na miejscu wszystko się potwierdziło i co za tym idzie – zatrzymany

– Podczas przeszukania mieszkania zajmowanego przez 44-latka kryminalni zabezpieczyli 330 g charakterystycznego zielonego suszu. Wstępne policyjne testy wykazały, że to marihuana – informuje podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu.

Na tym jednak nie koniec. Oprócz wspominanego wyżej trefnego towaru, w plastikowym worku znaleźli kilka łodyg konopi, z których można było uzyskać kolejnych ponad 150 g narkotyku. – Zatrzymany usłyszał zarzut uprawy konopii indyjskich oraz posiadania znacznej ilości narkotyków. Grozi mu za to do 10 lat więzienia – podsumowuje policjantka z Torunia.
Źródło info i foto: se.pl

Odnaleziono zaginioną 14-latkę. W związku ze sprawą zatrzymano około 30-letniego mężczyznę

Policja odnalazła poszukiwaną od poniedziałku 14-letnią Roksanę. Nastolatkę ostatni raz widziano w pobliżu szkoły w Bielsku Podlaskim. Z jej zniknięciem miał związek około 30-letni mężczyzna, którego zatrzymali policjanci. Dziewczyna przebywała w opuszczonym, leśnym budynku. Przed odnalezieniem, 14-letnią Roksanę ostatni raz widziano w poniedziałek. Chociaż ojciec odprowadził ją do Szkoły Podstawowej nr 4 w Bielsku Podlaskim, nastolatka nie weszła do budynku.

Policja ustaliła, że dziewczyna udała się na dworzec, skąd pociągiem dojechała do Bolesławca. Tam na stacji czekał na nią około 30-letni mężczyzna. Jego wizerunek policja opublikowała w piątek wieczorem, prosząc o pomoc w ustaleniu, kim jest.

W sobotę rano przekazano, że udało się odnaleźć nastolatkę, a także zidentyfikować poszukiwanego mężczyznę.

Nastolatki szukał m.in. wyszkolony pies

Portal „Lwówek na sygnale” podał, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „zwerbowania podstępem małoletniej w celu jej wykorzystania”. Śledczy nie wykluczali, że zniknięcie Roksany „może być ucieczką”. Jeden z tropów podjętych przez służby prowadził do Bolesławca na Dolnym Śląsku. Natomiast w końcowej fazie poszukiwania skoncentrowano na powiecie lwóweckim.

Roksany szukała m.in. postawiona w stan alarmu Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza z Lwówka Śląskiego, a także specjalnie wyszkolony pies.

„Roksana jest cała i zdrowa”

Nastolatka odnalazła się w nocy z piątku na sobotę w piwnicach ruin budynku znajdującego się w lesie. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który miał związek ze zniknięciem Roksany.

„Na szczęście nastolatka jest cała i zdrowa. Została przekazana pod opiekę ratowników medycznych, a mężczyzna został osadzony w policyjnym areszcie” – przekazał „Lwówek na sygnale”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Barwice: Dyrektorka przedszkola znęcała się nad dziećmi. Usłyszała trzy zarzuty

Dyrektorka i właścicielka przedszkola w Barwicach w województwie zachodniopomorskim usłyszała trzy zarzuty, w tym naruszenia nietykalności trzyletniego dziecka poprzez związanie mu rąk taśmą klejącą. Kobieta częściowo przyznała się do zarzucanych jej czynów. Nagranie ze zdarzenia zostało zarejestrowane przez kamerę monitoringu, ale – według ustaleń śledczych – zostało ono zniszczone. W sprawie został zatrzymany również mąż kobiety.

Dyrektorka i właścicielka niepublicznego przedszkola w Barwicach Katarzyna H. miała raz związać ręce taśmą klejącą trzyletniemu podopiecznemu.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski przekazał, że z zeznań, które złożyła, wynika, że „zrobiła to w tym celu, by uświadomić chłopcu, że się źle zachowuje wobec innych dzieci”. – On agresywnie się do nich odnosił, szczypał, gryzł. To miał być środek, który uzmysłowi mu, że tak nie należy się zachowywać – wyjaśnił prok. Gąsiorowski.

Śledczy: zapis z monitoringu zniknął

O zdarzeniu zawiadomiła policję matka dziecka, którą dyrektorka miała zwodzić w sprawie udostępnienia nagrania z monitoringu przedszkola, na którym widoczne miało być zachowanie chłopca i dyrektorki. Prokurator Gąsiorowski powiedział, że według ustaleń, „zapis z monitoringu został wyniesiony z przedszkola, wyrzucony”.

Do sprawy zatrzymano dyrektorkę, Katarzynę H. i jej męża. We wtorek zostali przesłuchani w Prokuraturze Rejonowej w Szczecinku i przedstawiono im zarzuty.

Kobieta usłyszała trzy zarzuty. – Pierwszy to naruszenie nietykalności przedszkolaka poprzez związanie mu rąk taśmą klejącą. Zarzut drugi, to nakłonienie dwóch osób pracujących w przedszkolu do składania fałszywych zeznań, kiedy sprawą zainteresowała się policja. Trzeci zarzut, to złożenie fałszywych zeznań, mimo prawa do odmowy ich składania – wymienił prok. Gąsiorowski.

Katarzyna H. przyznała się do pierwszego i trzeciego zarzutu. Za pierwszy czyn grozi jej kara do roku pozbawienia wolności, za drugi – do 8 lat, a za trzeci – do 5 lat. Mąż dyrektorki jest podejrzany o złożenie fałszywego zeznania. Najprawdopodobniej prokurator nie będzie składał wniosku o areszt dla żadnej z podejrzanych osób.

W przedszkolu w Barwicach jest prowadzona kontrola przez pracowników kuratorium oświaty. Na co dzień uczestniczy tam w zajęciach około 40 dzieci.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Birmingham: Policja zatrzymała mężczyznę w związku z wczorajszymi atakami

Brytyjska policja zatrzymała w poniedziałek mężczyznę pod zarzutem morderstwa i usiłowania zabójstwa w związku z atakami z użyciem noża w niedzielę po północy w Birmingham W atakach jedna osoba zginęła, a siedem zostało rannych. 27-letni podejrzany został zatrzymany w dzielnicy Selly Oak w Birmingham ok. godz. 4 nad ranem – podała policja w hrabstwie West Midlands.

Śledczy poinformowali, że ataki nożownika, które miały miejsce w czterech lokalizacjach w ciągu dwóch godzin, były powiązane, ale najpewniej nie miały związku ze zorganizowaną przestępczością ani terroryzmem.

„Aresztowaliśmy mężczyznę podejrzanego o morderstwo i siedem zarzutów usiłowania zabójstwa w związku z atakami z użyciem noża w Birmingham” – podała policja na Twitterze.

Dwie spośród rannych osób – kobieta i mężczyzna – doznały poważnych obrażeń, ale ich życiu nie grozi niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: onet.pl

Polski dziennikarz TVN zatrzymany w Mińsku przez OMON jest już na wolności

6318409 27.08.2020 Law enforcement officers are pictured during a rally against presidential elections results on Minsk streets, Belarus. Viktor Tolochko / Sputnik

Andrzej Zaucha, korespondent „Faktów” TVN zatrzymany w Mińsku przez OMON, jest już na wolności. „Cieszymy się z tego, że nic mu się nie stało podczas zatrzymania przez białoruską milicję” – powiedział w czwartek wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Dziennikarz TVN Andrzej Zaucha zatrzymany w trakcie protestów na Białorusi został wypuszczony. „Cieszymy się, że redaktor Andrzej Zaucha jest już wolny i może realizować swoje zadania, cieszymy się również z tego, że nic mu się nie stało podczas zatrzymania przez białoruską milicję w Mińsku” – powiedział w czwartek wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

Jak informowała stacja TVN24, wśród 20 dziennikarzy zatrzymanych w czwartek przez białoruską milicję w Mińsku był korespondent „Faktów” TVN Andrzej Zaucha.

Przydacz pytany w czwartek wieczorem w TVN24, czy otrzymał jakieś wytłumaczenie zaistniałej sytuacji, odparł, że w pierwszej kolejności otrzymał informację od innego polskiego dziennikarza znajdującego się na Białorusi o fakcie zatrzymania grupy dziennikarzy, wśród której znajdował się także dziennikarz TVN.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dublin: Protesty przeciwko restrykcjom dotyczącym koronawirusa

Kilkaset osób protestowało w sobotę w Dublinie przeciwko ograniczeniom wprowadzonym w Irlandii w celu powstrzymania epidemii koronawirusa. Zatrzymano cztery osoby. Kilkaset osób protestowało w sobotę w Dublinie przeciwko ograniczeniom wprowadzonym w Irlandii w celu powstrzymania epidemii koronawirusa. Zatrzymano cztery osoby. To pierwszy w Irlandii bardziej znaczący protest przeciwko wprowadzonym restrykcjom. Zorganizowały go grupy Yellow Vests Ireland, nawiązujące nazwą do francuskiego ruchu żółtych kamizelek, oraz Health Freedom Ireland.

Uczestnicy protestu, podczas którego nie zachowywano zasad dystansu społecznego, a większość osób nie zasłaniała twarzy, przekonywali, że wprowadzone przez rząd restrykcje są niekonstytucyjne i niepotrzebne oraz że nie ma dowodów na to, by zasłanianie twarzy zmniejszało rozprzestrzenianie się wirusa. W trakcie demonstracji doszło do niewielkich przepychanek z policją, ale ogólnie przebiegła ona spokojnie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śląsk: Zatrzymano 34 imigrantów w przyczepie ciężarówki

Śląska straż graniczna zatrzymała 34 nielegalnych imigrantów, którzy wjechali do Polski w naczepie ciężarówki. To najprawdopodobniej obywatele Iraku, Iranu, Syrii oraz Turcji. Wśród zatrzymanych znalazło się czworo dzieci, cztery kobiety i 26 mężczyzn. Wjechali do Polski ze Słowacji w ciężarówce prowadzonej przez kierowcę z Turcji.

Potwierdzą tożsamość imigrantów

Grupa została zatrzymana podczas kontroli strażników granicznych i policji przy drodze krajowej nr 1 w miejscowości Kobiór (Śląskie). – Deklarowali, że pochodzą z Syrii, Iraku, Iranu oraz Turcji. Trwają czynności zmierzające do potwierdzenia ich obywatelstwa oraz danych osobowych – mówi Katarzyna Jesionowska ze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej w Raciborzu.

Ratownicy z wezwanej na miejsce karetki pogotowia wstępnie przebadali podróżujących w naczepie. Nikt nie potrzebował pomocy medycznej. Funkcjonariusze SG przekazali zatrzymanym wodę oraz żywność i przewieźli do placówki SG w Bielsku-Białej, przystosowanej do takich okoliczności. Tam prowadzone będą dalsze czynności wobec zatrzymanych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Deweloperka zatrzymana przez CBA. Korupcja w starostwie w Wołominie

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejną osobę w śledztwie dotyczącym korupcji w starostwie w Wołominie. Kobietę zatrzymali funkcjonariusze stołecznej delegatury CBA w jednej z podwarszawskich miejscowości. Jest podejrzana o wręczenie ponad 20 tys. zł łapówki. Zatrzymana przez CBA działała w branży deweloperskiej. Według śledczych, wręczyła korzyść majątkową osobie powołującej się na wpływy w instytucji samorządowej – przekazał wydział komunikacji społecznej Biura. Kobieta usłyszała już zarzuty w nadzorującej śledztwo CBA Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga.

„To kolejne zatrzymania w tej sprawie – w lutym i lipcu zatrzymano siedem osób, m.in. byłych urzędników starostwa powiatowego i Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Wołominie oraz przedsiębiorców z branży deweloperskiej z okolic Warszawy” – poinformował wydział.

Według śledczych, korzyści majątkowe mieli przyjmować urzędnicy wykonujących czynności służbowe w postępowaniach administracyjnych dotyczących inwestycji budowlanych w starostwie i PINB, a przedsiębiorcy mieli wręczać łapówki na kolejnych etapach inwestycji: przy wydawaniu decyzji budowlanych i odbiorze budynków do użytkowania. Według CBA, w proceder korupcyjny zaangażowane były osoby prywatne oraz firmy, które prowadzą działalność deweloperską i mają inwestycje zlokalizowane na terenie powiatu wołomińskiego.

„Śledztwo jest rozwojowe” – zaznaczył wydział.
Źródło info i foto: TVP.info

Brutalny atak na 33-latkę w Wyszkowie. Policjantka chciała pomóc. Została kopnięta w głowę

Trzy kobiety zaatakowały 33-latkę na ulicy w Wyszkowie (woj. mazowieckie). Jedna z napastniczek zadała jej cios nożem, w wyniku czego ofiara straciła przytomność. Gdy policjantka, która zjawiła się na miejscu, chciała jej pomóc, została kopnięta w głowę. Do zdarzenia doszło w połowie lipca w Wyszkowie (woj. mazowieckie). W nocy przy jednej z ulic doszło do bójki. 3 kobiety w wieku 24, 26 i 28 lat zaatakowały 33-latkę. Towarzyszył im 30-letni mężczyzna, który miał przy sobie nóż.

Do zdarzenia doszło w połowie lipca w Wyszkowie (woj. mazowieckie). W nocy przy jednej z ulic doszło do bójki. 3 kobiety w wieku 24, 26 i 28 lat zaatakowały 33-latkę. Towarzyszył im 30-letni mężczyzna, który miał przy sobie nóż. Policjantka chciała udzielić pomocy rannej kobiecie. Wtedy podbiegła do niej 26-latka i kopnęła ją w twarz.

Brutalne pobicie w Wyszkowie. Kobiety usłyszały zarzuty

Napastniczki i towarzyszący im mężczyzna zostali zatrzymani przez policję. Wszyscy spożywali wcześniej razem alkohol. Kobiety usłyszały już zarzuty. Zastosowano wobec nich środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej oraz kontaktowania się ze świadkami zdarzenia.

„26-latka, która kopnęła policjantkę, usłyszała zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego i grozi jej do 3 lat więzienia. 24-letnia awanturniczka usłyszała zarzut pobicia mieszkanki Wyszkowa przy użyciu niebezpiecznego narzędzia powodując tym samym uszkodzenie ciała u 33-latki. Za to przestępstwo kodeks karny przewiduje nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Natomiast pomagająca w pobiciu 28-latka usłyszała zarzut współudziału w pobiciu i musi liczyć się z 3-letnim więzieniem” – poinformowała policja.
Źródło info i foto: o2.pl

Berlin: Samochód wjechał w grupę ludzi. 7 osób rannych

Rano w Berlinie w okolicach dworca kolejowego ZOO samochód wjechał w grupę ludzi. Siedem osób zostało rannych, z czego pięć ciężko. Poszkodowany jest też kierowca samochodu, który został zatrzymany. Na razie policja nie podaje, czy było to celowo działanie.

Do zdarzenia doszło rano po godzinie siódmej na Hardenbergplatz w centrum Berlina. Samochód marki mercedes typu SUV z niewyjaśnionych dotąd przyczyn wjechał w grupę ludzi. Co najmniej siedem osób zostało rannych, z czego pięć ciężko. Ratownicy musieli użyć specjalistycznych narzędzi, by spod samochodu wyciągnąć jedną osobę. Jak podaje berlińska straż pożarna na Twitterze, na miejsce wysłano helikopter ratunkowy.

Policja szybko odgrodziła miejsce tragedii. Na miejscu pracują ratownicy, śledczy oraz funkcjonariusze z psami, które wykrywają ślady ładunków wybuchowych. Na razie policja nie podaje szczegółów zdarzenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl