Agenci CBA zatrzymali ich na gorącym uczynku. Wystawiali fikcyjne faktury VAT

Agenci z poznańskiej Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali cztery osoby – z czego trzy na gorącym uczynku – zamieszane w proceder handlu fikcyjnymi fakturami VAT. Za wystawienie dokumentów na ponad 10 mln zł mężczyźni chcieli ponad 1,4 mln zł łapówki. Proponowali też umowę fikcyjnej pożyczki, oczekując za nią kolejne 1,5 mln zł prowizji.

– Zatrzymania to efekt operacji specjalnej. Czterech przedsiębiorców z terenu województwa wielkopolskiego zaoferowało wystawienie i sprzedaż fikcyjnych faktur – powiedział portalowi tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

Jak dodał, podejrzani proponowali także zawarcie poświadczającej nieprawdę umowy pożyczki na kwotę 12 mln zł.

– Fikcyjna umowa miała na celu wprowadzenie do obrotu gospodarczego pieniędzy pochodzących z popełniania przestępstw, głównie z wyłudzeń podatku VAT – opisuje Brodowski.

Agenci CBA przeszukali mieszkania zatrzymanych i pomieszczenia firmy, a także biura rachunkowe. Tam zabezpieczono dokumentację, nośniki danych i dane elektroniczne związane z działalnością przestępczą zatrzymanych. Jak dodał rzecznik Biura, zatrzymani trafią do prokuratury krajowej w Poznaniu, gdzie usłyszą zarzuty.
Źródło info i foto: TVP.info

Były rzecznik MON Bartłomiej M. zatrzymany przez CBA. Wśród zatrzymanych jest były poseł PiS Mariusz K.

Funkcjonariusze CBA zatrzymali Bartłomieja M., byłego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej i faworyta Antoniego Macierewicza – donosi TVP.Info. Razem z nim zatrzymano pięć innych osób, w tym byłego posła PiS – Mariusza K. Wszyscy są podejrzani o powoływanie się na wpływy i czerpanie z tego korzyści materialnych, czyli o korupcję.

Wśród zatrzymanych jest były poseł PiS Mariusz K., który w poprzedniej kadencji zasiadał w sejmowej komisji obrony.

Spawa dotyczy okresu, kiedy ministrem obrony był Antoni Macierewicz.

Jak podaje TVP.Info oprócz byłego posła i ulubieńca Macierewicza zatrzymano cztery inne osoby – byłą urzędniczkę w MON, a także ludzi związanych z Polską Grupą Zbrojeniową. Chodzi o przyjaciela Bartłomieja M. – Radosława O. – który był członkiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a także dwóch byłych dyrektorów z tej firmy.

Według śledczych, Bartłomiej M. podczas swojej pracy w MON był tak pewny siebie, że miał posunąć się do złamania prawa. Miał powoływać się na swoje wpływy w ministerstwie, by czerpać z tego osobiste korzyści. Podobne zarzuty wysuwane są pod adresem byłego posła Mariusza Antoniego K. TVP.Info podaje, że „prowadząc swoją firmę, wykorzystywał fakt, że był kiedyś członkiem PiS i zasiadał w sejmowej komisji obrony”.

Jak podaje TVP.Info delegatury CBA we Wrocławiu i w Warszawie zgromadziły obszerny materiał dowodowy. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, która w tej sprawie wystawiła nakazy zatrzymania i przeszukań.

Jak mówi się nieoficjalnie śledztwo dotyczy kilku równoległych spraw. Jedną z nich opisał w maju 2018 tygodnik „Sieci”. Chodzi o szereg umów zawartych przez Polską Grupę Zbrojeniową ze Stowarzyszenie dla Dobra Rzeczpospolitej, w tym organizację koncertu w Warszawie z okazji 40-lecia KOR-u. Maczać w tym palce miał właśnie Bartłomiej M., szef gabinetu politycznego Macierewicza.

Według CBA, wniosek o wsparcie koncertu został zaakceptowany przez PZG… dwa tygodnie po tym, jak impreza się odbyła. Rada PZG zgodziła się na sfinansowanie koncertu, który już się odbył dopiero, gdy przez krótki okres jej członkiem był Bartłomiej M.

Ale podejrzenia śledczych wykraczają poza organizację koncertu i dotyczą szeregu spraw. Jak informuje CBA śledztwo dotyczy niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A. W ocenie śledczych doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej. Agenci prowadzą przeszukania w 30 lokalizacjach.

W przypadku byłego posła PiS Mariusza Antoniego K. ma chodzić o działania jego firmy o nazwie Warszawskie Centrum Legislacyjne. Śledczy podejrzewają, że firma zarabiała na nielegalnej działalności lobbingowej. Jak podaje radio RMF za zorganizowanie spotkania z osobami decyzyjnymi K. miał żądać od 5 do 30 tys. złotych.

Przypomnijmy: zatrudnienie Bartłomieja M. w PGZ wywołało powszechne oburzenie. Okazało się, że faworyt Macierewicza nie ma kompetencji do pełnienia tej funkcji. To była ostatnia kropla, która przelała czarę – na rozkaz Jarosława Kaczyńskiego M. został wykluczony z PiS. Wcześniej był bohaterem wielu skandali. Bartłomiej M. – wcześniej pomocnik aptekarza – znany był m.in. z suto zakrapianych imprez, na których chwalił się swoimi politycznymi wpływami. Skandal wywołała też pogłoska, że Macierewicz rozkazał oficerom Wojska Polskiego salutować swojemu faworytowi.

Mariusz Antoni K. okrył się niesławą po tzw. aferze madryckiej. Razem z posłami Adamem Hofmanem i Adamem Rogackim w 2014 r. podróżował za pieniądze podatników. Politycy PiS wzięli z kasy Sejmu kilkanaście tysięcy złotych na podróż samochodami do Hiszpanii, a faktycznie polecieli tam tanimi liniami lotniczymi. Mariusz Antoni K. został za to wykluczony z PiS. Był też bohaterem skandalu obyczajowego po tym, jak rozwiódł się z żoną i związał się z kobietą występującą w mediach, jako „aniołek PiS”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Groził, że zabije Donalda Tuska. 48-latek z Gdańska zatrzymany

Policja zatrzymała w środę 48-letniego mieszkańca Gdańska, podejrzewanego o telefoniczne groźby zamordowania przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. – Mężczyzna został zatrzymany w mieszkaniu, w którym przebywał. Na miejscu funkcjonariusze zabezpieczyli dwa telefony komórkowe, z których mogły być wykonane telefony grożące śmiercią Donaldowi Tuskowi – poinformował PAP asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy 112 z groźbą zamordowania szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Nagraną rozmowę przesłali policjantom pracownicy Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego.

Po odebraniu zgłoszenia policjanci zabezpieczyli zarejestrowaną rozmowę i poinformowali o groźbach prokuraturę. Informacja o zdarzeniu została wysłana również do Sopotu. – Tam policjanci z komendy sopockiej podejmą czynności w zakresie ochrony pokrzywdzonego – informował wcześniej Chrzanowski.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński poinformował we wtorek, że policja zatrzymała trzy osoby, które po ataku na Pawła Adamowicza wzywały do „kolejnych morderstw”. Zaapelował jednocześnie o rozsądek i odpowiedzialność za słowa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

28-letni Ukrainiec ukradł dwa auta o wartości 160 tys. złotych

Lubelscy policjanci zwalczający przestępczość przeciwko mieniu wspólnie z funkcjonariuszami Straży Granicznej zatrzymali złodzieja samochodowego. Okazał się nim 28-latek z Ukrainy. Mężczyzna podejrzany jest o kradzież dwóch pojazdów marki Honda o wartości ponad 160 000 zł. Policjanci jedno ze skradzionych aut odnaleźli ukryte w kompleksie leśnym w pobliżu Przemyśla na Podkarpaciu.

Do przestępstw doszło we wrześniu i w październiku ub.r. na lubelskim Czechowie. Policjanci otrzymali zgłoszenia o kradzieży poprzez włamanie dwóch zaparkowanych samochodów marki Honda. Wartość skradzionych pojazdów została oszacowana na kwotę ponad 160 000 zł.

Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Funkcjonariusze jeden ze skradzionych samochodów w listopadzie odnaleźli ukryty w kompleksie leśnym w pobliżu Przemyśla na podkarpaciu. Wrócił już on do właściciela.

Lubelscy funkcjonariusze ustalili, że za sprawą kradzieży stoi 28-letni obywatel Ukrainy, który najprawdopodobniej ukrywa się we Lwowie. W nocy z czwartku na piątek dzięki informacji przekazanej przez lubelskich policjantów funkcjonariusze Straży Granicznej na przejściu granicznym w Medyce zatrzymali 28-latka. Mężczyzna wpadł, kiedy chciał pieszo dostać się na terytorium naszego kraju. Został przekazany policjantom i trafił do policyjnego aresztu.

Wczoraj 28-latek został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty kradzieży poprzez włamanie dwóch samochodów. Dzisiaj trafi przed oblicze sądu z wnioskiem Policji i Prokuratury o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Zgodnie z kodeksem karnym za kradzież z włamaniem grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kierowca potrącił 22-latka i uciekł z miejsca wypadku. Poszkodowany poprosił o pomoc na FB. 59-letni sprawca został zatrzymany

Potrącił 22-latka i uciekł. Chłopak na FB poprosił o pomoc. Kierowca został zatrzymany. 22-letni mieszkaniec Krakowa został potrącony przez samochód. Kierujący pojazdem uciekł z miejsca zdarzenia. Chłopak prosił o pomoc w ustaleniu tożsamości sprawcy w mediach społecznościowych. W czwartek małopolska policja zatrzymała podejrzanego.

Do wypadku doszło 29 grudnia 2018 roku pół godziny po północy na oznakowanym przejściu dla pieszych na ul. św. Gertrudy w Krakowie. 22-letniego Kacpra potrącił samochód marki Mercedes. Sprawca uciekł z miejsca wypadku, nie wzywając policji ani nie udzielając poszkodowanemu pomocy. Policję o zdarzeniu poinformowali świadkowie.

Potrącony doznał rozległych obrażeń ciała i trafił do szpitala. O pomoc prosił za pośrednictwem Facebooka. „Jeśli ktoś posiada konkretne informacje na temat zbiegłego kierowcy z miejsca zdarzenia, szczegóły istotne w sprawie, coś wiecie, widzieliście zdarzenie (jako świadek) proszę o kontakt z I Komisariatem Policji (…) albo najbliższej jednostce policji [pis. oryg.]” – napisał w apelu.

Policja zatrzymała podejrzanego

Funkcjonariusze z małopolskiej policji zatrzymali podejrzanego mężczyznę 3 stycznia w miejscu jego zamieszkania. „Na podstawie nagrania kryminalni wytypowali pojazd a następnie ustalili jego właściciela a zebrane dodatkowe informacje wskazały na jego udział w przedmiotowym zdarzeniu” – czytamy w oficjalnym komunikacie policji.

Samochód podejrzanego 59-latka został zabezpieczony. Wkrótce zostanie poddany szczegółowym oględzinom. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Grozi mu do 4,5 roku pozbawienia wolności oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W Bytomiu aresztowano dwóch mężczyzn w związku z zabójstwem

Decyzją sądu podejrzani w wieku 44 i 50 lat zostali tymczasowo aresztowani. Usłyszeli zarzut zabójstwa. Grozi im dożywocie. Policja prowadzi śledztwo w sprawie. Bytomscy funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn w związku z zabójstwem 32-latka. Zwłoki bytomianina z ranami kłutymi znaleziono w mieszkaniu przy ul. Wyczółkowskiego.

Zatrzymano 44-latka i jego 50-letniego znajomego. Mężczyźni byli pijani. Badanie alkomatem wykazało u nich od 1 do 1,5 promila alkoholu w organizmie. Zebrany przez śledczych materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zatrzymanym zarzutów zabójstwa. Decyzją sądu mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani. W więzieniu mogą spędzić resztę swojego życia.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Pan młody poszukiwany listem gończym

W nietypowy sposób zakończyła się ceremonia ślubna w Urzędzie Stanu Cywilnego w Grudziądzu (Kujawsko-Pomorskie). Do sali wkroczyła policja. Funkcjonariusze zatrzymali pana młodego, który – jak się okazało – był poszukiwany listem gończym. Informację oraz nagranie otrzymaliśmy na Kontakt 24. Do zdarzenia doszło w Urzędzie Stanu Cywilnego w Grudziądzu.

– Czekaliśmy przed budynkiem, w sali ślubów odbywała się ceremonia – opowiadał Reporter 24, który przesłał do nas nagranie z zatrzymania.

Jak relacjonował, nagle ze wszystkich stron do budynku weszła policja. – Pozwolili parze młodej dokończyć ceremonię, złożyć podpisy, ale zaraz po jej zakończeniu wkroczyli w kominiarkach i zatrzymali pana młodego. Zamieszanie ogromne – mówił.

Poszukiwany od czerwca

Informacje te potwierdził aspirant sztabowy Jacek Jeleniewski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Grudziądzu. – Do zatrzymania doszło w sobotę, 27 października w budynku Urzędu Stanu Cywilnego, w dość nietypowych okolicznościach. Policjanci zatrzymali mężczyznę tuż po jego ceremonii zaślubin – powiedział. Przekazał, że zatrzymany był poszukiwany listem gończym od czerwca. Jeden z czynów, jakie popełnił, to przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu – wyjaśnił policjant. Dodał, że funkcjonariusze z grudziądzkiej komendy wcześniej zdobyli informacje na temat planowanej ceremonii.

– Po zatrzymaniu mężczyzna został zabrany do aresztu śledczego, a następnie przetransportowany do zakładu karnego, gdzie teraz odbędzie karę pozbawienia wolności – zapewnił.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Skorumpowani lekarze pomagali gangowi kiboli torpedować procesy w sądach

Od 100 do 500 zł płacili chuligani z bojówki Ruchu Chorzów lekarzom za fałszywe zaświadczenia, dzięki którym mogli odwlekać toczące się przeciw nim procesy. Trzech medyków parających się w ostatnich latach tym procederem zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji na polecenie śląskich prokuratorów rozpracowujących przestępczość zorganizowaną. Śledczy dopadli także czterech kiboli Ruchu oraz jednego Cracovii.

Już 69 osób związanych z bojówkami pseudokibiców (głównie Ruchu Chorzów) usłyszało zarzuty w śledztwie dotyczącym działania gangu chuliganów południu Polski, głównie na Śląsku, oraz w Czechach.

– Właściwie ci kibole zamienili się w rasowych gangsterów. Zajmowali się włamaniami do firm i hurtowni, handlowali dziesiątkami kilogramów narkotyków. W dodatku byli trudni do rozpracowania, bo grupy kibolskie są mocno hermetyczne. Ale i wśród gangsterów chuliganów znaleźli się „skruszeni” – opowiada jeden ze śląskich śledczych.

Wiadomo, że przestępcy zajmowali się także w przywłaszczaniem naczep do ciągników siodłowych.
Kibole usiłowali porąbać siekierami i spalić konkurentów
Dwóch mężczyzn doznało poparzeń w wyniku ulicznych porachunków, do których doszło w sobotę Łodzi. Napastnicy zaatakowali konkurentów kijami,…

zobacz więcej
W ostatnich dniach policjanci CBŚP pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej (tzw. śląskich pezetów) przeprowadzili szereg przeszukań i zatrzymań. Tym razem ujęto pięciu pseudokibiców – czterech Ruchu Chorzów i jednego Cracovii oraz trzech lekarzy.

Ci ostatni są podejrzani o wystawienie wielu zaświadczeń, dzięki którym chuligani odpowiadający przed sądem za swoje grzechy, mogli skutecznie opóźniać zakończenie postępowań.

Ustalono, że medycy brali za swoje usługi od 100 do 500 zł, w zależności od okresu „niemocy swoich »pacjentów«”. Śledczy nie chcieli ujawnić, czy skorumpowani lekarze traktowali swoje działania czysto komercyjnie, czy też sami byli sympatykami Ruchu Chorzów.

Wiadomo za to, że gang kiboli działał bardzo intensywnie w latach 2013-14 w Opolu, Mysłowicach, Karlinie, Zabrzu, Żorach i w Ostrawie w Czechach. Pozostali zatrzymani usłyszeli m.in. zarzuty wręczania łapówek, produkcji i wprowadzania do obrotu nie mniej niż 70 kg amfetaminy. Zatrzymano ostatnio piątka kiboli odpowie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: TVP.info

Piła: Rozbito grupę, która terroryzowała mieszkańców. Podpalali i okradali

Podpalali i okradali. Próbowali sterroryzować policjantów i prokuratorów. Nie udało im się. Policjanci z pilskiej komendy zatrzymali trzech mieszkańców Piły. Dwóch jest podejrzanych o podpalenie samochodów, bramy garażowej przy domu rodzinnym i mieszkania policjanta. Planowali także podpalenie domu jednego z prokuratorów. Grozi im kara do 10 lat więzienia.

To się wydaje niewiarygodne, że trzech mieszkańców Piły tak długo siało postrach wśród współmieszkańców, zanim doszło do aresztowania. W nocy z 11 na 12 września ubiegłego roku doszło do podpalenia samochodów znajdujących się w garażach bloku na Osiedlu Górnym w Pile.Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się wśród zaparkowanych pojazdów, zniszczonych zostało kilkanaście samochodów. Spaliły się także motocykl i rowery. Mieszkańcy stracili na tym blisko 2 mln złotych.

Tej nocy na terenie Piły nieznani sprawcy podpalili również bramę garażową w domu jednorodzinnym w centrum miasta. Oba podpalenia okazały się ze sobą powiązane.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo-Śledczego z pilskiej komendy przez rok prowadzili śledztwo w tej sprawie. W końcu wytypowali sprawców i dokonali zatrzymania. Jeden z nich przyznał się, że wspólnie ze swoim kolegą podpalił samochody zaparkowane w garażach oraz bramę garażową przy domu jednorodzinnym. Okazało się, że pod koniec sierpnia 2017 r. mężczyźni podpalili też drzwi wejściowe do mieszkania policjanta. Chcieli się zemścić na nim, ponieważ funkcjonariusz zatrzymał prawo jazdy ich koledze. Mściwy kierowca bez prawa jazdy rzekomo podżegał swoich dwóch kolegów do popełniania przestępstw. Śledczy ustalili, że mężczyźni przygotowywali się także do podpalenia domu należącego do jednego z pilskich prokuratorów.

Ponadto, mężczyźni włamali się także do domu jednorodzinnego, hurtowni i na teren budowy, skąd zabrali różnego rodzaju elektronarzędzia, sprzęt budowlany oraz akcesoria komputerowe. Straty wyniosły blisko 100 tys. złotych. Policjanci odzyskali część skradzionego mienia.

Zatrzymani, to mieszkańcy Piły w wieku 37,44 i 46 lat. Za popełnione czyny grozi im kara do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wielkopolska: Mołdawianin zadźgał żonę. Został zatrzymany

Dramat rozegrał się w Ostrzeszowie w Wielkopolsce. Policjanci, którzy przyjechali do zgłoszenia, zastali na miejscu martwą kobietę. Ofiarą była 42-letnia obywatelka Mołdawii. Kobieta zmarła od ciosu nożem w szyję. Wraz z mężem przyjechała do Polski w celach zarobkowych.

Policjanci zatrzymali mężczyznę do przesłuchania. Musieli go jednak poszukiwać, co trwało kilka godzin. Nie było go bowiem w mieszkaniu, gdzie doszło do zabójstwa – informuje RMF 24.

„Do zdarzenia doszło w domu zamieszkiwanym przez obcokrajowców” – poinformowała rzecznik prasowy ostrzeszowskiej policji Agnieszka Szołdra.
Źródło info i foto: o2.pl