Była prezes Wisły Kraków zatrzymana. Szokujące zarzuty

Między innymi zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszała Marzena S. Była prezes Wisły Kraków została zatrzymana we wtorek w związku ze śledztwem dotyczącym wyprowadzania pieniędzy z klubu. Wśród osób, które usłyszały zarzuty jest też m.in były wiceprezes „Białej Gwiazdy”, Robert N. – informuje Polska Agencja Prasowa.

Była prezes krakowskiej Wisły Marzena S., wraz z trzema innymi osobami, została zatrzymana we wtorek. Zatrzymanie ma związek ze śledztwem dotyczącym niegospodarności w klubie. Cała czwórka została doprowadzona do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, gdzie przedstawiono im zarzuty.

Jak informuje PAP, Marzena S. usłyszała zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej, a także popełnienia przestępstw gospodarczych związanych z wyrządzeniem szkody w mieniu Wisły Kraków SA w łącznej kwocie niemal 7,3 mln zł oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo spowodowania powstania szkody majątkowej w wysokości prawie 2,6 mln zł w związku z zawarciem niekorzystnych umów na realizację usług na rzecz klubu, między innymi z podmiotem reprezentowanym przez Annę M.–Z.

Śledczy podają, że zarzuty dotyczą także zaniechania wypłat wynagrodzeń zawodnikom klubu, co miało skutkować rozwiązaniem kontraktów i stratą finansową dla spółki. Przedmiotem śledztwa jest też przywłaszczenie 824 tys. złotych i doprowadzenie do przyznania członkom zarządu spółki znacznie zawyżonych wynagrodzeń: dwie osoby otrzymały z tego tytułu od sierpnia 2017 roku do sierpnia 2018 roku ponad 1,3 mln zł.

Zarzuty dla byłego wiceprezesa

Oprócz S. zarzuty usłyszał też m.in były wiceprezes spółki i byłe członek Rady Nadzorczej Wisły, Robert S. i Anna M.-Z. – żona Grzegorza Z., współkierującego grupą kibiców Wisły. Prokurator przedstawił im zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w przywłaszczeniu ponad 824 tys. zł z tytułu zawarcia fikcyjnej umowy sponsoringowej. Wszystkim podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Długi krakowskiej Wisły

Wisła Kraków ma ogromne problemy finansowe. Długi klubu wynoszą ponad 40 mln złotych. S. która kierowała klubem od sierpnia 2016 r. do 31 grudnia 2018 r omal nie doprowadziła krakowskiej Wisły na skraj bankructwa i przekazania stu procent akcji niewiarygodnym biznesmenom na czele z Vanną Ly. Dopiero akcja ratunkowa Jakuba Błaszczykowskiego, Jarosława Królewskiego i Tomasza Jażdżyńskiego tchnęła nowe życie w 13-krotnego mistrza polski.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ksiądz podejrzany o seksualne wykorzystanie dwóch 17-latek

Zarzuty dotyczące doprowadzenia dwóch 17-latek do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym usłyszał w prokuraturze ksiądz z diecezji gliwickiej Piotr R. Według prokuratury, do przestępstw doszło osiem lat temu podczas wakacyjnego wyjazdu do Świnoujścia. Duchowny nie przyznaje się do winy.

Po zatrzymaniu i przesłuchaniu prokuratura domagała się aresztowania podejrzanego. – Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora i odroczył wydanie uzasadnienia. Będzie zażalenie na tę decyzję – powiedziała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi od grudnia 2018 r. Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód po zawiadomieniu złożonym wtedy przez delegata biskupa gliwickiego ds. ochrony dzieci i młodzieży. Wskazał on, że w sierpniu w 2011 r. jeden z duchownych diecezji gliwickiej przemocą doprowadził siedemnastoletnią uczestniczkę wakacyjnego wyjazdu do poddania się innej czynności seksualnej oraz przetrzymywał ją w pokoju wbrew jej woli.

Według śledczych, podczas wyjazdu organizowanego przez parafię i księdza Piotra R. pokrzywdzona została także inna 17-latka. Ksiądz miał dotykać jej miejsc intymnych. Jak podaje prokuratura, obie pokrzywdzone złożyły „wyczerpujące i jasne zeznania”, które biegły psycholog uznał za wiarygodne.

„Pełni posługę w szpitalu”

Pierwszy zarzut wobec księdza dotyczy pozbawienia wolności i doprowadzenia przemocą nastolatki do poddania się innej czynności seksualnej, a drugi doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej drugiej 17-latki przez nadużycie stosunku zależności.

Duchowny nie przyznaje się do winy. W złożonych wyjaśnieniach zaprzeczył, by zarzucane mu przestępstwa miały miejsce.

– Wobec księdza toczyło się również postępowanie kanoniczne, które zostało zakończone. W jego toku potwierdzono zarzuty stawiane duchownemu. Obecnie Piotr R., zgodnie z decyzją władz kościelnych, nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, pełni posługę kapelana w szpitalu – podała prokuratura.

Według prokuratury, sprawa wpłynęła do kurii już w 2012 r., po tym jak jedna z dziewczynek zwierzyła się babci, że została skrzywdzona. Jak wynika z pisma do prokuratury, kuria nie zawiadamiała od razu prokuratury, uznając, że sprawa nie dotyczy przestępstw seksualnych na szkodę osób poniżej 15. roku życia, więc nie ma obowiązku o tym informować. Jak zaznacza prokuratura, kuria miała informację o jednej z molestowanych dziewczynek. Drugi czyn zarzucany księdzu został ujawniony podczas śledztwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano 23-latka podejrzanego o gwałt na Norweżce

W nocy z wtorku na środę policjanci zatrzymali podejrzewanego o zgwałcenie kobiety z Norwegii. – Do zatrzymania doszło na terenie Gdyni – mówi WP asp. Lucyna Rekowska z policji w Sopocie.

– Po informacjach otrzymanych po publikacji w mediach komunikatu, kryminalni ustalili podejrzanego – relacjonuje rzeczniczka sopockiej policji asp. Lucyna Rekowska.

23-letniego mężczyznę, podejrzewanego o gwałt latem 2017 r., zatrzymano w Gdyni. – Mówimy o podejrzewanym, ponieważ zatrzymany nie usłyszał jeszcze żadnych zarzutów. 23-latek został przewieziony do komendy w Sopocie i obecnie przebywa w policyjnym areszcie – przekazała WP policjantka.

Mężczyzna zostanie przewieziony do prokuratury na przesłuchanie. Jednak nie wiadomo kiedy te czynności będą przeprowadzone, w środę lub w czwartek. Wizerunek mężczyzny, który był w jednym z sopockich hoteli w lipcu 2017 r. opublikowano we wtorek, po ponad dwóch latach. – To nie jest tak, że nic się w tej sprawie nie działo. Prowadziliśmy wiele czynności, to nie była kwestia jednego miesiąca – zapewniła nas asp. Lucyna Rekowska.

Sopot. Prokuratura: publikacja wizerunku po pomocy prawnej z Norwegii

Prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku powiedziała WP, co robiono przez dwa lata w sprawie gwałtu w Sopocie.

– Trzeba było wykonać inne czynności, także te w ramach pomocy prawnej. Pokrzywdzona jest obywatelką Norwegii. Kiedy trzeba było ją przesłuchać czy wykonać inne czynności z jej udziałem musieliśmy się zwrócić do służb w Norwegii – tłumaczyła rzeczniczka trójmiejskiej prokuratury.

Prokurator Grażyna Wawryniuk dodała, że publikacja zdjęć z monitoringu była możliwa po przygotowaniu materiału. – Teraz prowadzimy czynności, jak zwykle po zatrzymaniu kogoś podejrzewanego. Będą podejmowane decyzjez wiązane z wynikiem naszych działań, które prowadzimy z 23-latkiem – podkreśliła.

We wtorek Komenda Miejska Policji w Sopocie opublikowała zdjęcia z monitoringu z jednego z hoteli w Sopocie. Tam, dwa lata temu, miało dojść do zgwałcenia kobiety, która jest obywatelką Norwegii.
Źródło info i foto: wp.pl

Strzelanina w Białymstoku. Policja zatrzymała dwie osoby

Strzelanina w Białymstoku to prawdopodobnie efekt kłótni dwóch kierowców. Jeden z nich wyciągnął przedmiot przypominający broń i oddał strzał. Policjanci zatrzymali w tej sprawie dwie osoby. Policja zatrzymała w poniedziałek wieczorem dwie osoby, które prawdopodobnie brały udział w strzelaninie na osiedlu Wygoda w Białymstoku. Zatrzymane osoby to 20-letni kierowca samochodu, który, jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, zajechał drogę innemu kierowcy i oddał strzał w jego kierunku. W poniedziałek zatrzymano też jego 16-letnią pasażerkę. Nastolatka przebywa obecnie w policyjnej izbie dziecka. Autem podróżowała jeszcze trzecia osoba.

– Policja nadal prowadzi czynności w tej sprawie. Zatrzymanie ostatniego z pasażerów tego pojazdu to jedynie kwestia czasu – poinformowała asp. Edyta Wilczyńska z zespołu prasowego podlaskiej policji.

Do tych wstrząsających zdarzeń doszło w poniedziałek około godziny 14:30 na osiedlu Wygoda. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że między dwoma kierowcami doszło do wymiany zdań. Wcześniej jeden z nich zajechał drogę poszkodowanemu na ul. Wincentego Pola.

– Kierowca, który zajechał drogę poszkodowanemu, wyciągnął w jego kierunku przedmiot przypominający wyglądem broń i oddał strzał – kontynuuje oficer prasowa policji i podkreśla, że są to wstępne informacje na temat przebiegu tego zdarzenia.
Źródło info i foto: se.pl

Gdańsk: Policjanci zatrzymali poszukiwanych przestępców

Policjanci z Gdańska podczas rutynowej kontroli drogowej zatrzymali trzech mężczyzn. Sytuacja miała miejsce w środę, a oni złamali różne przepisy. Łączyło ich to, że byli poszukiwani, a wpadli dosłownie przez przypadek i swoją bezmyślność.

Pierwsze zatrzymanie miało miejsce na ul. Siennickiej, gdzie policjanci sprawdzali trzeźwość kierowców. – O godzinie 7:40 kontrola trzeźwości 36-latka kierującego volkswagenem wykazała, że był po użyciu alkoholu. Ponadto okazało się, że mieszkaniec powiatu tczewskiego jest osobą poszukiwaną do ustalenia miejsca pobytu – przekazują gdańscy policjanci.

36-letni mężczyzna został doprowadzony do komisariatu na Śródmieściu, gdzie przekazał policjantom informację o jego aktualnym miejscu przebywania.

Godzinę później policjanci z drogówki otrzymali zgłoszenie, że ulicą Sucharskiego idzie mężczyzna, pomimo obowiązującego tam zakazu ruchu pieszych. – Podczas legitymowania 30-latka z powiatu nowodworskiego, okazało się, że figuruje on w systemie jako osoba poszukiwana do ustalenia miejsc pobytu. Mężczyzna, za złamanie przepisu ruchu drogowego został ukarany mandatem karnym, napisał też oświadczenie o aktualnym miejscu pobytu, po czym został zwolniony – mówią funkcjonariusze.

To jednak nie koniec dobrej passy gdańskich policjantów. W środę pracowali oni także na ulicy Rzęsnej. Zwrócili uwagi na rowerzystę, który jechał zygzakiem. – Po sprawdzeniu okazało się, że rowerzysta jest poszukiwany listem gończym do odbycia kary aresztu za dokonane przestępstwo kradzieży. Sąd wydał też wobec niego cztery zarządzenia o ustalenie miejsca pobytu. Oprócz tego, że mężczyzna był poszukiwany, to dodatkowo kierował rowerem, mając w wydychanym powietrzu aż 2,3 promila alkoholu. 36- trafił do komisariatu policji, celem wykonania z nimi dalszych czynności – dodają.
Źródło info i foto: se.pl

Japonia: Podpalił studio animacji z powodu kradzieży pomysłu na powieść. Zginęły 33 osoby

Podpalacz studia animacji na przedmieściach Kioto powiedział policji, że wzniecił pożar, ponieważ to studio ukradło jego pomysł na powieść – informuje agencja Kyodo, powołując się na śledczych. W czwartkowym pożarze zginęły 33 osoby.

41-latek „wydawał się niezadowolony, zdaje się, że się denerwował, krzyczał coś o tym, że został splagiatowany” – powiedziała mediom kobieta, która widziała jego zatrzymanie.

Gińcie! – krzyczał sprawca, polewając łatwopalnym płynem wejście do siedziby studia Kyoto Animation.

Zatrzymany przyznał się do winy i oświadczył, że podpalił studio, ponieważ ukradło ono jego powieść – podała japońska agencja Kyodo.

W pożarze zginęły 33 osoby, a 36 zostało rannych, z czego 10 jest w stanie krytycznym. Nie ujawniono tożsamości żadnej z ofiar.

Władze poinformowały, że 19 z 33 ciał znaleziono na schodach prowadzących z trzeciego piętra na dach budynku. Według strażaków ofiary mogły próbować uciec tam przed płomieniami, ale drzwi były zamknięte i można je było otworzyć tylko od zewnątrz – podała Kyodo.

Osoba przypominająca podpalacza kupiła w czwartek na stacji benzynowej dwa 20-litrowe kanistry paliwa – podała japońska prasa. Na miejscu podpalenia policja znalazła dwa kanistry, plecak i wózek, a na pokazanych przez telewizję nagraniach widać pięć noży, ułożonych przez funkcjonariuszy na ziemi jako potencjalne dowody w sprawie.

Zatrzymany nie był związany z podpalonym studiem, a w jego prawie jazdy widnieje adres w Saitamie, na północnym przedmieściu Tokio – podała telewizja NHK. Oprócz tego niewiele wiadomo o mężczyźnie.

Kyoto Animation, znane także jako KyoAni, zostało założone w 1981 roku jako studio produkcji animacji i komiksów. Słynie z megahitowych historii o licealistkach, w tym „Lucky Star”, „K-On!” i „Haruhi Suzumiya”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Uderzenie lubelskich kryminalnych w narkobiznes

Kolejny cios lubelskich policjantów wymierzony w narkobiznes. Policjanci z KWP w Lublinie zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy odpowiadać będą za udział w obrocie znacznych ilości środków odurzających. Kryminalni zabezpieczyli ponad 40 kg marihuany. Wartość zabezpieczonych narkotyków szacowana jest na kwotę około 2 mln zł.

Pod koniec ubiegłego tygodnia policjanci z komendy wojewódzkiej, na jednej z ulic na lubelskich Tatarach, zatrzymali dwa samochody: Fiat Ducato i Renault Clio. Zatrzymanie pojazdów nie było przypadkowe. Z ustaleń policjantów wynikało, że w samochodach mają znajdować się narkotyki. Policjanci zatrzymali dwóch mieszkańców Lublina w wieku 28 i 55 lat. W trakcie przeszukania samochodów funkcjonariusze ujawnili ponad 30 kg suszu roślinnego. Po zbadaniu narkotesterem okazało się, że jest to marihuana. Mężczyźni zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu.

Dalsze ustalenia policjantów doprowadziły ich do odnalezienia trzeciego samochodu, w którym ukryte były także środki odurzające. W zaparkowanym w Dzielnicy Bronowice samochodzie zabezpieczyliśmy kolejne 10 kg marihuany. Łącznie zabezpieczono 40 kg marihuany o wartości około 2 mln zł. Mundurowi zabezpieczyli także trzy pojazdy oraz pieniądze.

28-latek i 55-latek zostali już doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, gdzie usłyszeli zarzuty uczestniczenia w obrocie znaczną ilością środków odurzających. Sąd przychylił się do wniosku Policji i Prokuratury i zastosował wobec podejrzanych tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. 28-latek karany był w przeszłości za udział w bójce. Z kolei 55 latek był wielokrotnie karany m.in za. kradzieże z włamaniem, rozboje, wymuszenia rozbójnicze czy oszustwa.

Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii grozi im kara nawet do 12 lat pozbawienia wolności. 55-latek będzie odpowiadał w warunkach powrotu do przestępstwa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kolejne osoby zatrzymane przez CBA ws. korupcji w MPWiK

Kolejne dwie osoby zostały zatrzymane przez warszawskich agentów CBA, w związku z podejrzeniem przyjęcia łapówek przez jednego z dyrektorów w MPWiK w Warszawie, w zamian za rozstrzygniecie przetargów na korzyść firmy ze Śląska. Tym razem to pracownicy podobnych instytucji w Sosnowcu i Gliwicach. Sprawa wciąż ma charakter rozwojowy.

O pierwszych zatrzymaniach pisaliśmy w Onecie we wtorek. Warszawscy agenci CBA zatrzymali wówczas dyrektora Pionu Wsparcia w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie oraz dwóch przedsiębiorców – wspólników spółki ze Śląska. Miało to związek z podejrzeniem przyjęcia co najmniej 130 tys. zł łapówki przez dyrektora stołecznej spółki miejskiej (wcześniej CBA podawało kwotę 50 tys. zł). Chodziło o rozstrzygnięcie przetargów na rzecz śląskiej firmy.

Teraz agenci warszawskiej delegatury Biura zatrzymali kolejne dwie osoby, zamieszane w korupcyjny proceder dotyczący przyznawania kontraktów firmie ze Śląską, w zamian za korzyści majątkowe. – Tym razem wśród zatrzymanych znaleźli się zastępca kierownika ds. sieci kanalizacji sosnowieckich wodociągów oraz były kierownik działu sieci kanalizacyjnej gliwickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Obaj podejrzani są o przyjęcie co najmniej kilkudziesięciu tys. zł – poinformował Onet Wydział Komunikacji Społecznej CBA.

Specjalne oświadczenie w związku z tą sprawą wydała już we wtorek warszawska spółka. Potwierdziła, że został zatrzymany jej pracownik.

„Należy podkreślić, że MPWiK deklaruje pełną gotowość i otwartość do współpracy z organami ścigania. Z całą mocą zapewniamy, że celem Zarządu Spółki jest bezwzględne doprowadzenie do pełnego wyjaśnienia tego zdarzenia” – czytamy w oświadczeniu przesłanym Onetowi przez Marzenę Wojewódzką, rzeczniczkę MPWiK, która zapewniła też, że to zdarzenie nie ma wpływu na wykonywanie przez spółkę pracy na rzecz mieszkańców stolicy.

Jak podkreśla CBA, sprawa wciąż ma charakter rozwojowy. Możliwe są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowy zarzut dla zabójcy 10-latki z Mrowin

Prokuratura w Świdnicy postawiła w sumie dwa zarzuty 22-latkowi podejrzanemu o zabójstwo 10-letniej Kristiny w Mrowinach. Pierwszy dotyczy zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, w tym znieważenia zwłok. Drugi dotyczy podżegania innej osoby do udziału w zabójstwie.

Jak poinformował prokurator Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, Jakub A. szukał osoby, która pomogłaby mu zabić Kristinę. Nie ma w tej chwili żadnych zarzutów stawianych, żeby działał wspólnie w porozumieniu z kimkolwiek innym. Twierdzi, że zrobił to sam – mówi prok. Pindera. Przyznał, że osoba, którą 22-latek miał namawiać do udziału w zbrodni, zgłosiła się sama w sobotę do prokuratury. Nie chciał jednak wyjawić, kto to jest.

Jak poinformował Pindera, mężczyzna przyznał się do drugiego zarzutu – podżegania do zabójstwa. Potwierdził tę informację, która wskazywała na jego rolę. Natomiast nie przyznawał się do samego zabójstwa – powiedział.W trakcie wizji lokalnej w końcu się złamał – przyznał się i potwierdził, że jest sprawcą tego zabójstwa. Potem, dosłuchiwany w poniedziałek w godzinach wieczornych, już protokolarnie potwierdził – przyznał się do stawianych mu obydwu zarzutów – dodał.

Nasze dotychczasowe ustalenia wskazują, że było to zabójstwo zaplanowane i przygotowywane już od jakiegoś czasu – podkreślił prokurator Pindera. Prokurator nie ujawnia, jakie były motywy Jakuba A. Przyznał, że dziewczynka znała 22-latka, dlatego wsiadła z nim do samochodu.

Wiadomo, że Jakub A. zostanie skierowany na badania psychiatryczne. Dziś do świdnickiego sądu trafi wiosek o trzymiesięczny aresztu dla 22-latka. Na jego rozpatrzenie sąd będzie miał 24 godziny.

22-latek próbował zmylić policję

Za zabójstwo 10-letniej Kristiny mężczyźnie grozi dożywocie.

Jak wynika z informacji reporterów RMF FM, 22-latek dobrze znał się z matką dziewczynki i był w niej zakochany. Niewykluczone, że chciał nawiązać bliską relację z kobietą, ta jednak wolała poświęcić się wychowywaniu dzieci, w tym Kristiny. Motywem zbrodni mogła więc być zazdrość. Dziewczynka miała być przeszkodą stojącą na drodze związku mężczyzny z jej matką.

22-latek w czwartek przyjechał po Kristinę samochodem, zabrał dziewczynkę i zabił. 10-latka wsiadła do samochodu mężczyzny, bo dobrze go znała. Jak informowaliśmy, ciało dziecka zostało porzucone w lesie, w taki sposób, aby upozorować napaść przez pedofila. Nieoficjalnie wiadomo, że nie doszło do gwałtu na dziewczynce.

Rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka potwierdził nasze informacje – mężczyzna znał dziewczynkę, a zbrodnia została przygotowana tak, by skierować śledczych na fałszywe tropy. Rzecznik przyznał również, że ułożenie zwłok wskazywało, że dziewczynka padła ofiarą pedofila.

Podczas zatrzymania Jakub A. sprawiał wrażenie zaskoczonego

22-letni Jakub A. został zatrzymany w niedzielę po południu we Wrocławiu, gdzie mieszkał i studiował. Podczas zatrzymania, śledczy zabezpieczyli m.in. samochód alfa romeo, należący prawdopodobnie do niego. Policja opublikowała wideo, na którym widać, jak funkcjonariusze wchodzą do domu, gdzie przebywał podejrzany. Mężczyzna nie stawiał oporu. Sprawiał wrażenie zaskoczonego wtargnięciem służb.

Jak informowała prokuratura w Świdnicy, przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki, której ciało znaleziono w czwartek w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny, były rany kłute klatki piersiowej i szyi. Ciało dziewczynki znaleziono w czwartek około godziny 17 w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny, gdzie mieszkała. Zwłoki znalazła kobieta, która była w lesie na spacerze.

Dziewczynka w czwartek około godziny 13 wyszła ze szkoły położonej w centrum wsi Mrowiny. Od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 metrów od miejsca, w którym mieszkała.

Przeprowadzona sekcja zwłok dziewczynki trwała 12 godzin. Po jej zakończeniu prokuratorzy poinformowali, że przyczyną śmierci dziecka były rany kłute klatki piersiowej i szyi. Wiadomo, że sprawca zadał dziewczynce kilkadziesiąt ciosów nożem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kulisy zatrzymania Jakuba A. podejrzanego o zabójstwo 10-letniej Kristiny

Niemal co kilkadziesiąt minut pojawiają się nowe doniesienia o zatrzymaniu 22-latka, który przyznał się do zamordowania 10-letniej Kristiny z Mrowin. Dotyczą one akcji policyjnej i szczegółów na temat zatrzymanego, ale dziennikarze zdołali też dotrzeć do matki mężczyzny.

– Będę musiała z tym żyć do końca życia – mówiła kobieta.

W niedzielę zatrzymano 22-letniego Jakuba A. (policja jak dotąd nie potwierdziła jego danych), wrocławianina, który przyznał się do brutalnego zabójstwa 10-latki z Mrowin, Kristiny. Media, jak np. lokalna „Gazeta Wrocławska”, prześcigają się w doniesieniach, informując np., że mężczyzna spotykał się z matką dziewczynki, ale nie byli parą, zdarzało mu się natomiast odbierać dziecko ze szkoły. Nieoficjalnie wiadomo, że A. jest studentem na Dolnośląskiej Szkole Wyższej.

Mówi się również o tym, że zbrodnia nie miała charakteru seksualnego – 22-latek chciał wprowadzić śledczych w błąd i sprawić, że będą poszukiwali pedofila. Mężczyzna – i o tym policja mówi oficjalnie – był przekonany, że popełnił zbrodnię doskonałą, zapewnił sobie alibi i zatarł ślady.

Zabójstwo 10-letniej Kristiny. Matka mordercy: Jestem w szoku, gigantyczna tragedia

22-latka zatrzymano w domu na wrocławskim osiedlu Partynice, który w przeszłości należał do jego dziadków. Jedna z sąsiadek tak wspomina Jakuba A.: Grzeczny był, zawsze się przywitał. Przyjeżdżał do dziadka kosić mu trawę.
Z kolei „Super Express” opublikował wypowiedź matki mordercy, Moniki A.

„Fakt” donosi natomiast, że ujęcie 22-letniego Jakuba A. wymagało od policjantów mnóstwa pracy. Jak utrzymuje gazeta, jeszcze na godzinę przed akcją u sąsiadki i ojca 22-latka pojawił się „tajemniczy mężczyzna” i wszystko wskazuje na to, że był to funkcjonariusz, który badał teren.

Przybysz tłumaczył, że szuka zwierzaka o imieniu Bado, który gdzieś mu się zawieruszył. Jak ustalił „Fakt”, był to policjant wywiadowca monitorujący otoczenie, w którym wkrótce miało dojść do zatrzymania – czytamy. Domniemany policjant wszedł zresztą na ogródek z tyłu domu, pod pretekstem poszukiwań psa, a z tamtego miejsca dobrze było widać posesję, na której mieszkał 22-latek.

Sprawa zabójstwa 10-letniej Kristiny z Mrowin

10-letnia Kristina z Mrowin w woj. dolnośląskim zaginęła w ostatni czwartek, 13 czerwca. Po tym, jak nie wróciła ze szkoły do domu, jej matka zgłosiła zaginięcie – rodzina, policja i sąsiedzi szukali dziecka w okolicy. Jeszcze tego samego dnia, w pobliskim lesie, około 6 km od Mrowin, przypadkowy przechodzień natknął się na ciało dziecka, a sekcja potwierdziła, że to zaginiona, 10-letnia Kristina. Sprawca zadał dziewczynce ponad 30 ciosów.

W niedzielę zatrzymano 22-letniego Jakuba A., podejrzewanego o zabójstwo dziewczynki. Usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i przyznał się do winy. – Tak to zostało od początku przygotowane, żeby śledczych zbić na fałszywe tropy, tworzyć sobie alibi, zacierać ślady – mówił rzecznik Komendy Głównej Policji o sprawcy zabójstwa 10-letniej Kristiny. Mężczyzna już po zatrzymaniu był przekonany, że śledczy nie zdołają mu nic udowodnić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl