Śląsk: Zatrzymano 34 imigrantów w przyczepie ciężarówki

Śląska straż graniczna zatrzymała 34 nielegalnych imigrantów, którzy wjechali do Polski w naczepie ciężarówki. To najprawdopodobniej obywatele Iraku, Iranu, Syrii oraz Turcji. Wśród zatrzymanych znalazło się czworo dzieci, cztery kobiety i 26 mężczyzn. Wjechali do Polski ze Słowacji w ciężarówce prowadzonej przez kierowcę z Turcji.

Potwierdzą tożsamość imigrantów

Grupa została zatrzymana podczas kontroli strażników granicznych i policji przy drodze krajowej nr 1 w miejscowości Kobiór (Śląskie). – Deklarowali, że pochodzą z Syrii, Iraku, Iranu oraz Turcji. Trwają czynności zmierzające do potwierdzenia ich obywatelstwa oraz danych osobowych – mówi Katarzyna Jesionowska ze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej w Raciborzu.

Ratownicy z wezwanej na miejsce karetki pogotowia wstępnie przebadali podróżujących w naczepie. Nikt nie potrzebował pomocy medycznej. Funkcjonariusze SG przekazali zatrzymanym wodę oraz żywność i przewieźli do placówki SG w Bielsku-Białej, przystosowanej do takich okoliczności. Tam prowadzone będą dalsze czynności wobec zatrzymanych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

CBŚP zatrzymało 23-latka. Planował porwanie dziecka dla okupu

Policjanci CBŚP przy wsparciu funkcjonariuszy z Białegostoku wyjaśnili sprawę przygotowania do uprowadzenia dziecka dla okupu. Z ustaleń śledczych wynika, że do pokrzywdzonego wysłano żądanie okupu, zakupiono także akcesoria, które miały być użyte do popełnienia przestępstwa. Do sprawy zatrzymano 23-latka, który usłyszał zarzut przygotowania do uprowadzenia.

Wszystko zaczęło się, gdy pokrzywdzony otrzymał SMS-a z mrożącą krew w żyłach informacją: „Jeśli w ciągu 48 godzin nie przygotuje 2 milionów, jego małoletnie dziecko zostanie porwane”. O tym, że autor wiadomości nie żartuje, świadczył fakt, że wiedział m.in. jak ma na imię dziecko pokrzywdzonego.

Zaalarmowani o zdarzeniu policjanci z białostockiego Zarządu CBŚP i Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku natychmiast zaczęli działać. Rzecz nie była łatwa, gdyż sprawca posiadał wiedzę, jak skutecznie zakamuflować swoją tożsamość.

Trzy tygodnie żmudnej pracy

Czas mijał. Jednakże dla białostockich policjantów CBŚP i KWP, nie był to czas zwykłej, codziennej pracy. Trwające blisko trzy tygodnie żmudne ustalenia doprowadziły do finału. Ustalono, nie tylko w jaki sposób i gdzie doszło do zakupu i rejestracji karty SIM oraz telefonu, ale również tego, kto tego mógł dokonać.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bank stracił 86 mln złotych. Zatrzymano 23 osoby

86 mln zł strat miał ponieść jeden z komercyjnych banków w związku z nieprawidłowościami przy udzielaniu kredytów na zakup nieruchomości. We wtorek zatrzymano w związku z tym 23 osoby, w tym byłych członków zarządu banku – podała prokuratura. Nowy wątek śledztwa prowadzonego przez CBA i Prokuraturę Regionalną w Poznaniu. W akcji wzięło udział blisko 100 funkcjonariuszy Biura. Na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu funkcjonariusze stołecznej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali we wtorek na terenie Mazowsza i Pomorza 23 osoby w sprawie dotyczącej działania na szkodę jednego z komercyjnych banków.

Zatrzymani byli prezesi zarządu banku

Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in. byli prezesi zarządu jednego z komercyjnych banków, byli członkowie zarządu, dyrektorzy oraz pracownicy, a także przedstawiciele i pełnomocnicy beneficjentów kredytów.

Czynności związane są z nowym wątkiem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu i CBA od kilkunastu miesięcy. Tym razem chodzi o podejrzenie wyrządzenia szkody majątkowej w wysokości co najmniej 86 mln zł w mieniu banku, w związku z kredytowaniem m.in. transakcji kupna, a następnie sprzedaży nieruchomości.

– Są to już kolejne zatrzymania w tym śledztwie, jest ono bowiem wielowątkowe. Te zatrzymania mają związek z przestępstwem wyrządzenia w mieniu banku szkody majątkowej w kwocie co najmniej 86 milionów złotych. Łącznie, w ramach poprzednich czynności, zatrzymano 14 osób, wczoraj 23 kolejne. Wszystkie osoby usłyszały zarzuty. Z 17 prokurator zakończył czynności i zdecydował o zastosowaniu tzw. wolnościowych środków zapobiegawczych. W trakcie są czynności z pozostałymi podejrzanymi – mówiła Polsat News Anna Marszałek z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Były ministrant z zarzutami za 13 włamań do kościoła

21-latek usłyszał zarzuty trzynastokrotnego włamania do jednego ze skierniewickich kościołów. Mężczyźnie, byłemu ministrantowi w okradzionej parafii, grozi do 10 lat więzienia – poinformowała Justyna Florczak-Mikina ze skierniewickiej policji. Mężczyznę, który w czerwcu i lipcu 13 razy włamywał się do zakrystii jednego z kościołów w Skierniewicach i systematycznie okradał parafię, miejscowi policjanci zatrzymali na gorącym uczynku w niedzielę późnym wieczorem.

„Proboszcz oraz zakrystian zauważyli, że ze zbiórki na tzw. tacę, która składana była w sejfie, znikały pieniądze. Sejf jednak nie miał na powierzchni żadnych uszkodzeń, podobnie jak drzwi do świątyni. Łącznie od czerwca 2020 roku zginęło blisko 7 tysięcy złotych” – podała rzeczniczka skierniewickiej policji młodsza aspirant Justyna Florczak-Mikina.

Policja ustaliła, że pieniądze i wartościowe rzeczy ginęły systematycznie. „Kradzieży mógł dokonywać ktoś, kto używał dorobionych kluczy, a działanie sprawcy wskazywało, że mógł znać rozkład pomieszczeń, zwyczaje i mechanizmy funkcjonowania kościoła” – przekazała Florczak-Mikina.

Okazało się, że takie klucze miał 21-letni były ministrant skierniewickiej parafii, którego zatrzymano podczas kolejnej próby kradzieży. Po przeszukaniu, w jego miejscu zamieszkania na terenie powiatu sochaczewskiego, znaleziono ponad 9 tys. zł oraz krzyże, kielichy i monstrancje.

Byłemu ministrantowi grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Gang vatsterów „oskubał” Skarb Państwa na 41 milionów

Ponad 41 milionów złotych stracił Skarb Państwa na działalności gangu vatsterów wyłudzającego zwrot podatku VAT m.in. na fikcyjnym handlu sprzętem elektronicznym. Podczas działań CBŚP i Podkarpackiego Biura Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów, zatrzymano cztery osoby zamieszane w te przekręty.

To wspólne śledztwo CBŚP oraz Podkarpackiego Biura Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Z ustaleń służb wynika, że w wyłudzanie VAT zamieszanych było kilka film z całej Polski, oficjalnie zajmujących się handlem sprzętem elektronicznym. W rzeczywistości gros transakcji odbywało się na papierze.

Jedna ze spółek wykorzystywana przy przekrętach zajmowała się wystawianiem dokumentów w ramach tzw. procedury „Tax Free” dla obywateli Ukrainy. Takie fikcyjne dokumenty trafiały do odprawy celnej. A oszuści zyskiwali podstawę do ubiegania się o zwrot VAT lub dzięki „kosztom” zaniżali swoje zobowiązania podatkowe.

Śledczy ustalili również, że straty Skarbu Państwa spowodowane przez działalność tej grupy vatsterów wyniosły ponad 41 mln zł. Jednocześnie oszuści zdążyli „wyprać” ponad 25 mln zł z pieniędzy, które trafiły na ich konta.

Udział Biura Inspekcji Wewnętrznej w śledztwie wskazuje, że przestępcy opłacali funkcjonariuszy KAS, najprawdopodobniej celników, poświadczających rzekomy wywóz sprzętu elektronicznego poza obszar Unii Europejskiej.Podczas ostatniej akcji śledczych, na terenie województwa podkarpackiego i lubuskiego, zatrzymano czterech członków opisywanej grupy i zabezpieczono dokumentację w firmach, wykorzystywanych do wyłudzeń.

W Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie, całej czwórce przedstawiono dotyczące działania w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się m.in. wyłudzaniem zwrotu nienależnego podatku VAT, oszustw, prania pieniędzy oraz przestępstw karnoskarbowych. Dodatkowo dwie osoby usłyszały zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych. Śledczy nie ujawnili czym dokładnie w strukturach KAS zajmowały się te osoby.

Za zarzucane przestępstwa podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. Sąd aresztował jednego z zatrzymanych. Prokuraturze udało się zabezpieczyć majątki podejrzanych o wartości blisko 8 mln zł. Sprawa jest rozwojowa i nie wykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: TVP.info

Sławomir Nowak z zarzutami

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła byłemu ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji. Polityka zatrzymało CBA, wraz z nim zatrzymano byłego dowódcę Gromu i przedsiębiorcę z Gdańska.

Sławomir Nowak jest podejrzany o żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych w zamian za przyznawanie prywatnym podmiotom kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy pochodzących z tego przestępstwa. – W jego efekcie uzyskał ponad 1 300 000 złotych – przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej Mirosława Chyr.

Dodała, że zarzuty dotyczą okresu od października 2016 roku do września 2019 roku, gdy były minister w polskim rządzie kierował ukraińską Państwową Służbą Dróg Samochodowych – Ukrawtodor.

– W związku z tą sprawą, oprócz Sławomira N., zostały zatrzymane jeszcze dwie osoby – Dariusz Z. i Jacek P. To efekt międzynarodowego śledztwa prowadzonego przez wspólny zespół prokuratorów z Polski i Ukrainy, a także funkcjonariuszy CBA oraz ukraińskiej służby antykorupcyjnej NABU – podała Chyr.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja zatrzymała dwie osoby. Wywieźli do lasu pół miliona zużytych opon i zbiorników po paliwie

Ze wstępnych szacunków wynika, że w lesie i na polu w gminie Purda (woj. warmińsko-mazurskie) nielegalnie zostawiono 500 tys. zużytych opon samochodowych i zbiorniki po paliwie. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Polsat News podaje nieoficjalnie, że mogli działać na zlecenie firmy utylizującej odpady.

Polsat News informuje, że ok. 500 tys. opon oraz zbiorniki po paliwie zostało wywiezionych do 20-metrowego wąwozu obok pola rzepaku. – W piątek około godziny 18 kolega, któremu wyrzucono kilkaset opon na działkę, poinformował mnie, że na naszą działkę również zostały wyrzucone. Nawet bym tam nie zajrzał, bo jest to miejsce, w które się nie chodzi, bo tam nie ma po co chodzić – mówi Polsat News dzierżawca.

Odpady pozostawiono też w okolicach Klebarka Wielkiego. Sprawcy nie wiedzieli, że jest tam monitoring. W związku ze sprawą policja zatrzymała dwóch mężczyzn w wieku 28 i 33 lat. – Na miejscu pracowała ekipa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Badane są okoliczności zdarzenia. Śledczy ustalają m.in., skąd pochodziły opony – powiedział stacji mł. asp. Andrzej Jurkun z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura Olsztyn-Południe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabezpieczono ponad 28 kg narkotyków

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KWP w Poznaniu zatrzymali 3 mężczyzn, przy których zabezpieczono znaczne ilości środków odurzających. Dodatkowo w mieszkaniu jednego z nich funkcjonariusze znaleźli również 2 sztuki broni i amunicję oraz ponad 120 tys. złotych. Wartość zabezpieczonych narkotyków to blisko 1 mln 300 tys. złotych.

Policjanci KWP w Poznaniu z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową prowadzili wielomiesięczne czynności, w wyniku których 8 czerwca br. zatrzymali 3 mężczyzn – 35-latka z Poznania, 33-latka z Koziegłów i 29-latka z Sierosławia oraz zlikwidowali kolejny magazyn narkotyków w Poznaniu, łącznie zabezpieczając 20 kg marihuany, 5 kg amfetaminy, 500 g kokainy, tabletki ekstazy i 2,7 kg substancji psychoaktywnej o nazwie 4CMC oraz ponad 120 tys. złotych w gotówce.

Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych narkotyków to blisko milion trzysta tysięcy złotych.

Dodatkowo u jednego z zatrzymanych zabezpieczono 2 jednostki broni palnej oraz 75 sztuk amunicji. Wszyscy z zatrzymanych usłyszeli zarzuty z art. 62 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, a jedna osoba dodatkowo z art. 263 par.2 kk tj. nielegalnego posiadania broni.

Sąd Rejonowy Poznań Nowe Miasto zastosował wobec wszystkich zatrzymanych osób środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Za przestępstwo z art. 62 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii grozi kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Dziennikarka zostanie skazana na kolonię karną? Protesty pod gmachem FSB w stolicy Rosji

15 osób zatrzymała policja w Moskwie podczas protestu przed gmachem Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Około 100 osób prowadziło tam pikiety w obronie niezależnej dziennikarki z Pskowa Swietłany Prokopiewej, której grozi kara pozbawienia wolności.

Informację o 15 zatrzymanych podał dziennik „Kommiersant”. Są wśród nich dziennikarze, m.in.: korespondentka portalu Meduza Kristina Safonowa i komentator niezależnej „Nowej Gaziety” Ilja Azar.

Dziennikarze przyszli pod gmach FSB, by wyrazić solidarność zawodową i wsparcie dla Prokopiewej. Demonstracja miała formę jednoosobowych pikiet, niektórzy protestujący przynieśli plakaty z hasłami w obronie dziennikarki. Jednoosobowe pikiety nie wymagają zezwolenia władz, ale policjanci oświadczyli, że zgromadzenie nie zostało uzgodnione i zagrozili zatrzymaniami. Demonstranci, którzy rozwijali plakaty, byli od razu zabierani do samochodów policyjnych.

Prokopiewa jest oskarżona o usprawiedliwianie terroryzmu. Na procesie toczącym się w Pskowie prokurator zażądał dla niej kary sześciu lat kolonii karnej. Wyrok zapadnie w poniedziałek, 6 lipca.

Powodem oskarżeń wobec Prokopiewej stał się jej komentarz wygłoszony na falach rozgłośni Echo Moskwy w Pskowie 6 listopada 2018 roku. Dziennikarka mówiła o zamachu bombowym w Archangielsku, gdzie 17-latek zdetonował w samobójczym ataku ładunek wybuchowy w gmachu regionalnego oddziału FSB.

W komentarzu Prokopiewa wyraziła ocenę, że czyn zamachowca mógł być sprowokowany represyjnymi działaniami systemu politycznego; zauważyła m.in. iż „okrucieństwo rodzi okrucieństwo”. Niemniej zastrzegła, że akt terroru jest działaniem niedopuszczalnym. Regulator mediów Roskomnadzor ocenił jednak, że materiał zawierał wypowiedzi wyrażające usprawiedliwianie terroryzmu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dolny Śląsk: Prawdziwy arsenał broni i amunicji na jednej z posesji

Nielegalny arsenał broni na terenie jednej z posesji w powiecie kłodzkim na Dolnym Śląsku. Trafiła na niego policja i Straż Graniczna. Zatrzymano dwóch mężczyzn. Policja i Straż Graniczna znalazła 39 sztuk broni palnej różnego rodzaju i kalibru, ponad 3 tysiące sztuk amunicji, maszyny do jej produkcji oraz pół kilograma czarnego prochu. Wszystko było ukryte na jednej z posesji w powiecie kłodzkim.

Znaleziono tam też 55 szabli, 6 kg marihuany, sprzęt do produkowania narkotyków i pieniądze. Podejrzanymi o posiadanie bez zezwolenia arsenału broni i amunicji oraz przestępstwa narkotykowe są 30- i 64-latek. Mężczyzn tymczasowo aresztowano. Grozi im do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl