Atak nożownika w Bielsku-Białej. Ranny 14-latek

Nożownik w Bielsku-Białej ranił dwie osoby 44-letniego mężczyznę i 14-letniego chłopca. Do zdarzenia doszło w niedzielę przed północną w kamienicy przy ul. Michałowicza. Nożownik uciekł. W Bielsku-Białej całą noc trwała policyjna obława. Policjanci zatrzymali podejrzanego w poniedziałek przed południem.

– Dzisiaj po godzinie 10. policjanci zatrzymali 36-letniego mieszkańca Bielska-Białej, który w nocy ranił nożem dwie osoby w jednej z bielskich kamienic na obrzeżach miasta. Mężczyzna w chwili zatrzymania miał blisko 2 promile alkoholu we krwi. Według wstępnych ustaleń pomiędzy napastnikiem, a jego 44-letnim znajomym, doszło do sprzeczki, w trakcie której 36-latek wyjął nóż i ugodził nim mężczyznę oraz zadał niegroźna ranę ciętą 14-latkowi, który również znajdował się w mieszkaniu. Wcześniej obydwaj mężczyźni spożywali razem alkohol – poinformował asp. szt. Roman Szybiak z bielskiej policji.

Śledczy ustalają dokładny przebieg zdarzenia i motywy, którymi kierował się sprawca. Za uszkodzenie ciała grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Agenci CBA zatrzymali byłego dyrektora ds. kredytów w Plus Banku. Chodzi o ponad 50 mln zł strat

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejną osobę – b. dyrektora ds. kredytów w śledztwie dotyczącym działania na szkodę jednego z komercyjnych banków. Sprawa dotyczy Plus Banku. Funkcjonariusze warszawskiej delegatury CBA zatrzymali wcześniej osiem osób w tej sprawie.

– Kolejny zatrzymany za działanie na szkodę komercyjnego banku to jego były dyrektor ds. kredytów – powiedział naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski. Zatrzymany zostanie przewieziony do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, gdzie usłyszy zarzuty.

Śledztwo Biura dotyczy podejrzenia wyrządzenia szkody majątkowej w wysokości co najmniej 50 mln zł w mieniu banku, w związku z udzieleniem kredytu na zakup centrum wystawowego w Opolu. Następnie odraczano terminy spłaty należności poprzez aneksowanie umowy kredytowej ukrywając tym samym straty banku. Dodatkowa kwota wyłudzeń dotyczy VAT i działania na szkodę Skarbu Państwa przez przedstawicieli mazowieckiej spółki i miała sięgnąć 23 mln zł.

Wśród zatrzymanych wcześniej przez CBA byli prezesi i członkowie zarządu, dyrektor oraz pracownicy banku komercyjnego – Plus Banku, a także byli i obecni prezesi spółek z woj. mazowieckiego – z Warszawy i Radzymina. – Sprawa ma wiele wątków i rozwija się” – dodał.

50 mln zł kredytu udzielono najprawdopodobniej pomimo braku zdolności kredytowej i bez ustanowienia szczególnej formy zabezpieczenia jego spłaty. Ze śledztwa wynika, że następnie odraczano terminy spłaty należności poprzez aneksowanie umowy kredytowej ukrywając tym samym straty banku.

W związku z pozorną transakcją nabycia nieruchomości w Opolu postępowanie obejmuje także działanie na szkodę Skarbu Państwa przez przedstawicieli mazowieckiej spółki. Chcieli oni w ten sposób uzyskać nienależny VAT w wysokości 23 mln zł – podał Brodowski. – Sprawa ma wiele wątków i rozwija się – dodał.

Środki zapobiegawcze względem sześciu podejrzanych

Warszawski sąd zdecydował 11 lipca o trzech miesiącach aresztu dla Adama K., jednego z podejrzanych w związku ze sprawą działań na szkodę Plus Banku. W sumie sąd zastosował środki zapobiegawcze względem sześciu podejrzanych w tej sprawie osób.

W śledztwie dotyczącym udzielenia kredytu i próby wyłudzenia VAT CBA zatrzymało we wtorek 8 osób. Wśród nich znaleźli się prezesi i członkowie zarządu, dyrektor, pracownicy Plus Banku oraz byli i obecni prezesi spółek z woj. mazowieckiego. Prokuratura postawiła im zarzuty.

Jako pierwsze o sprawie informowało „Państwo w Państwie”.

W czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ zdecydował o areszcie dla Adama K., byłego prezesa spółki, która zaciągnęła kredyt w Plus Banku na budowę centrum konferencyjno-handlowego DomExpo w Opolu. Sąd zastosował też środki zapobiegawcze względem 5 innych zatrzymanych w tej sprawie osób.

– Wobec Tomasza K. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy, ale z możliwością jego zamiany na poręczenie majątkowe w wysokości 250 tys. zł łącznie z zakazem opuszczania kraju. Wobec Przemysława S. także zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania z możliwością jego zamiany na poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł i także z zakazem opuszczania kraju. Wobec Bartłomieja S. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł, wobec Marka Z. poręczenie w wysokości 50 tys. zł, a wobec Ewy S. poręczenie w wysokości 20 tys. zł – poinformował Marcin Kołakowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hongkong: Po brutalnym ataku w metrze 11 zatrzymanych

Hongkońska policja zatrzymała we wtorek kolejne pięć osób za udział w nielegalnym zgromadzeniu w związku z niedzielnym brutalnym atakiem na antyrządowych demonstrantów i przypadkowych podróżnych na stacji metra Yuen Long. Łącznie zatrzymano już jedenaście osób. Pierwszych sześciu podejrzanych o udział w ataku zatrzymano w poniedziałek. Według policji część z nich związana jest z triadami, czyli hongkońskimi zorganizowanymi grupami przestępczymi – podała publiczna stacja RTHK.

W niedzielę przed godziną 23 czasu miejscowego (godziną 17 w Polsce) grupa kilkudziesięciu ubranych na biało, w większości zamaskowanych mężczyzn wdarła się na stację metra Yuen Long na Nowych Terytoriach, pomiędzy wyspą Hongkong a granicą z Chinami kontynentalnymi. Na amatorskich nagraniach widać, jak osobnicy, uzbrojeni między innymi w bambusowe kije brutalnie biją i kopią podróżnych.

Brutalny atak w metrze

Zdaniem świadków celem ataku padały szczególnie osoby ubrane na czarno, które mogły wracać z demonstracji przeciwko lokalnym władzom i projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego. Według organizatorów w niedzielnym marszu na wyspie Hongkong przeszło 430 tysięcy osób. Jednym z symboli trwających w mieście od ponad miesiąca protestów jest kolor czarny. Podczas ataku na stację metra rannych zostało co najmniej 45 osób, z czego jedna w poniedziałek była w stanie krytycznym i walczyła o życie – informowały służby medyczne. Obrażenia odniesione przez pięć innych osób określono jako ciężkie. Według miejscowych mediów w ataku ucierpiała między innymi kobieta w ciąży, poseł lokalnego parlamentu i co najmniej dwoje dziennikarzy.

Hongkońska policja broni się przed oskarżeniami o spóźnioną reakcję oraz zaniedbanie obowiązku ochrony mieszkańców przed brutalną, fizyczną napaścią. Policjanci tłumaczą, że rozpoczęli interwencję dopiero po co najmniej 30 minutach od zgłoszenia, ponieważ duże siły zaangażowane były w radzenie sobie z innymi wydarzeniami w tym samym czasie. Policja poinformowała, że w poniedziałek aresztowano sześć osób uczestniczących w brutalnym ataku, a we wtorek kolejnych pięć.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Warszawa: Zatrzymano podejrzanych o wysadzenie bankomatów

Stołeczni kryminalni wspierani przez antyterrorystów z Gdańska zatrzymali dwóch mężczyzn, podejrzewanych o usiłowania włamań do bankomatów poprzez wysadzenie ich w Parzniewie i Mościskach w okolicach Warszawy. Z informacji operacyjnych funkcjonariuszy wynika, że bandycki duet może mieć na sumieniu włamania do bankomatów w całej Polsce oraz w Czechach, Austrii, Słowacji i Słowenii.

Policjanci z wydziały kryminalnego Komendy Stołecznej Policji poszukiwali sprawców dwóch włamań do bankomatów w Parzniewie (7 kwietnia) oraz Mościskach (11 kwietnia) w okolicach Warszawy. Sprawcy wysadzili maszyny, wcześniej wprowadzając do środka gaz, który później detonowali. Choć urządzenia zostały poważnie zniszczone, to jednak w żadnym z „ataków” złodziejom nie udało się zabrać kasetek z pieniędzmi.

Kryminalnie przeanalizowali m.in. dziesiątki godzin nagrań z monitoringów. Ustalili, że sprawcy używali mazdy cx-5. Tak odkryli, że rabusie bankomatów przyjechali na Mazowsze na tzw. gościnne występy. Podejrzani 55- i 46-latek mieszkali bowiem w Gdyni. Starszy z nich w przeszłości już parał się wysadzaniem bankomatów.

Pomoc antyterrorystów

Przy zatrzymaniu mężczyzn kryminalnych wsparli antyterroryści z Gdańska. Starszy wpadł w swoim mieszkaniu, a młodszy w kompleksie leśnym pod Gdynią. Podczas przeszukań policjanci zabezpieczyli m.in.: zagraniczne tablice rejestracyjne, urządzenia służące do detonacji ładunków wybuchowych, reduktor gazu do butli gazowej oraz wiertła służące do nawiercania bankomatów.

55-latkowi zostały przedstawione 3 zarzuty usiłowania kradzieży z włamaniem do bankomatów. Na wniosek prokuratury sąd aresztował go na trzy miesiące. Młodszy z podejrzanych odpowie za jedno usiłowanie kradzieży z włamaniem. „Saperom” grozi do 10 lat więzienia.

To nie koniec problemów podejrzanych. Kryminalni ustalili bowiem, że duet ten mógł dokonać co najmniej kilkunastu innych „ataków” na bankomaty w Rzeszowie, Lublinie, Krakowie, Katowicach, Gdańsku, Lublinie i Olsztynie. Z ustaleń operacyjnych wynika także, że przestępcy mogli działać także w Czechach, Austrii, Słowacji i Słowenii. Informacje te zweryfikują teraz śledczy.
Źródło info i foto: TVP.info

Pseudokibice handlowali narkotykami. Zatrzymano 4 osoby

Czterech pseudokibiców Legii Warszawa z Nowego Dworu Mazowieckiego zostało zatrzymanych przez policjantów KSP za handel narkotykami. Podczas przeszukań ich mieszkań przejęto 250 gramów amfetaminy, mefedronu i marihuany. Klientami dilerów byli przede wszystkim kibice stołecznej drużyny.

Na trop dilerów wpadli funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością pseudokibiców KSP. Przestępstwa narkotykowe to główne źródło zarobków kiboli. Tym bardziej, że duża część tzw. starych chuliganów łączy pasję do futbolu z działalnością w największych warszawskich grupach przestępczych. Dzięki temu dilerzy powiązani ze środowiskiem pseudokibiców mają łatwy dostęp do hurtowników narkotyków pracujących dla gangów.

Z ustaleń policjantów wynikało, że w Nowym Dworze Mazowieckim i okolicach działa kilkuosobowa grupa handlarzy. Do ich zatrzymania użyto Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji. Punktualnie o godz. 6 rano funkcjonariusze wkroczyli do kilku mieszkań w Nowym Dworze. Zatrzymali czterech kompletnie zaskoczonych dilerów, którzy nie zdążyli pozbyć się towaru.

Policjanci przejęli ponad 250 gramów amfetaminy, mefedronu i marihuany oraz sprzęt i akcesoria do ich konfekcjonowania. Na poczet przyszłych kar zabezpieczyli 14,5 tys. zł w gotówce i samochód.

W godzinach porannych weszli do kilku mieszkań w Nowym Dworze Mazowieckim. W ich ręce wpadło powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców czterech mężczyzn w wieku 22, 25, 34 i 63 lat, działających w grupie, która miała narkotyki i handlowała nimi. W trakcie przeszukań policjanci zabezpieczyli ponad 250 gramów amfetaminy, marihuany i mefedronu. W mieszkaniach znaleziono wagi elektroniczne, torebki służące do porcjowania narkotyków oraz już przygotowane do sprzedaży środki odurzające. Zabezpieczyli również mienie w wysokości 14,5 tys. zł i samochód.

Cała czwórka została przewieziona do Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie usłyszała zarzuty posiadania znacznej ilości narkotyków i handlu nimi. Trzej mężczyźni w wieku 22,25 i 34 lat trafiło do aresztów. Wolność odzyskał za to najstarszy z zatrzymanych – 63-latek. Policjanci zapowiadają kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Policjanci zwrócili uwagę na dziwny kształt włosów Kolumbijczyka. Przemycał kokainę

Policjanci na lotnisku w Barcelonie zatrzymali obywatela Kolumbii, który próbował przemycić pół kilo kokainy. Podejrzenia wzbudziło jego nerwowe zachowanie oraz dziwny kształt włosów.

Niektóre loty do Hiszpanii nazywane są przez tamtejszych policjantów „gorącymi”. Chodzi o kraje, z których ludzie próbują przemycać narkotyki. Uwagę policjantów na lotnisku w Barcelonie zwrócił mężczyzna, który przyleciał z Bogoty. Kolumbijczyk zachowywał się bardzo nerwowo. Zainteresowanie pracowników lotniska wzbudził też ze względu na specyficzny kształt włosów.

Okazało się, że na głowie mężczyzny jest peruka, pod którą próbował przeszmuglować narkotyki. Gdy poproszono Kolumbijczyka o zdjęcie sztucznych włosów, oczom policjantów ukazała się półkilogramowa paczka kokainy. Paczka z 503 gramami narkotyków była przyklejona do jego głowy taśmą. Wartość kokainy wyceniono na ponad 30 tysięcy euro. 65-letni mężczyzna został aresztowany. Do aresztowania doszło pod koniec czerwca, lecz poinformowano o nim dopiero dziś.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poznań: Na Dworcu Głównym zatrzymano gang kieszonkowców

W ostatnim czasie na poznańskim dworcu można było stracić cenne rzeczy. To wszystko za sprawą grupy złodziei, która okradała podróżnych. Teraz będzie bezpieczniej, bowiem zatrzymano ich na gorącym uczynku. W czerwcu dochodziło do dużej liczby kradzieży, a funkcjonariusze ścigali osoby okradające podróżnych w pociągach. Ofiarami byli najczęściej obcokrajowcy, ale sprawców było trudno złapać. Aż do poniedziałku (1 lipca).

Wtedy to do pociągu relacji Warszawa- Berlin wsiadło dwóch typowanych przez funkcjonariuszy mężczyzn. Okradli oni obywatela Niemiec. – W wyniku sprawnej i skoordynowanej interwencji funkcjonariusze SOK i Policji w krótkim czasie ujęli sprawców oraz odzyskali skradzioną torbę podróżną, markowy zegarek, rzeczy osobiste oraz dokumenty. Wartość skradzionych przedmiotów oszacowano na kwotę nie mniejszą niż 500 zł – relacjonuje Straż Ochrony Kolei.

W trakcie dalszych czynności dochodzeniowo-śledczych prowadzonych przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Poznań Wilda jeden z zatrzymanych przyznał się do pięciu kradzieży dokonanych na dworcu Poznań Główny w okresie od kwietnia do czerwca 2019 roku.
Źródło info i foto: se.pl

Sri Lanka: Areszt dla urzędników po zamachu wielkanocnym

Szef policji i sekretarz w ministerstwie obrony Sri Lanki zostali aresztowani w związku z zaniechaniami, które uniemożliwiły zapobieżenie zamachowi w Niedzielę Wielkanocną. Zdaniem prokuratora generalnego funkcjonariusze publiczni mieli m.in. zignorować informacje indyjskiego wywiadu.

Zawieszonego wcześniej w obowiązkach szefa policji Pujitha Jayasundera oraz byłego sekretarza w ministerstwie obrony Hemasiriego Fernando zatrzymano pod zarzutem zaniedbań podczas pełnienia stanowisk publicznych. Funkcjonariuszom nie udało się zapobiec zamachowi, w którym zginęły 258 osoby.

Ostatnie ostrzeżenie przed godz. 7 rano w dzień zamachu

Fernando i Jayasundera mieli m.in. zignorować informacje indyjskiego wywiadu o planowanym zamachu. Zdaniem przewodniczącego Konferencji Episkopatu Sri Lanki kard. Malcolma Ranjitha ostatnie ostrzeżenie miało miejsce przed godz. 7 rano w dzień zamachu. Kardynał stwierdził, że gdyby otrzymał ostrzeżenie, zamknąłby kościoły i zawrócił ludzi do domów.

Prokurator generalny Dappula de Livery nazwał postępowanie szefa policji i sekretarza „ciężkimi przestępstwami przeciw ludzkości”.

Prokurator wydał nakaz aresztowania już 27 czerwca, lecz policja prawie tydzień ociągała się z podjęciem działań wobec podejrzanych. Dopiero drugi list ponaglający z 1 lipca wymusił działania policji wobec byłego szefa policji i sekretarza. W momencie aresztowania obaj byli hospitalizowani ze względu na zły stan zdrowia.

Obaj funkcjonariusze byli wcześniej zawieszeni w obowiązkach służbowych przez prezydenta Maithripala Sirisena. Podczas zeznań przed komisją parlamentarną powołaną przez premiera Ranila Wickremesinghe sugerowali, że prezydent również dopuścił się zaniedbań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dziennikarz Radia Gdańsk znaleziony martwy. 34-letnia kobieta w rękach policji

Prokuratura nie wyklucza żadnej z wersji ws. śmierci 49-letniego dziennikarza Radia Gdańsk. W związku z tą sprawą zatrzymano 34-letnią kobietę. O przyczynie śmierci mężczyzny zdecyduje sekcja zwłok, która będzie wykonana w niedzielę lub w poniedziałek rano.

Na tym etapie postępowania nie jest wykluczona żadna z wersji zdarzenia, w tym także zabójstwo. Wykonane zostały oględziny zwłok z udziałem biegłego. Kluczowe w tej sprawie będą wyniki sekcji zwłok, do której dojdzie w niedzielę lub w poniedziałek rano. Od wyników sekcji uzależniony będzie dalszy bieg i kierunek dochodzenia – powiedział w niedzielę PAP zastępca rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Mariusz Duszyński.

Dodał, że pierwsze oględziny zwłok na miejscu zdarzenia wykazały ranę na plecach zmarłego. – Nie wiemy, jednak czy była to rana śmiertelna – wyjaśnił prokurator.

Poinformował, że policja zatrzymała 34-letnią kobietę, która miała „partnerskie relacje z denatem”.

W sobotę ok. godz. 19.15 policja otrzymała zgłoszenie, że w jednym z mieszkań w Gdańsku-Żabiance znaleziono zwłoki 49-letniego mężczyzny. Na miejsce udała się ekipa dochodzeniowo-śledcza oraz prokurator. Do zatrzymania 34-letniej kobiety doszło przed godz. 23.

Śmierć dziennikarza Pawła Lucińskiego potwierdziło Radio Gdańsk.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Niemczech zatrzymano Bośniaka, który stoi za zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku

W Saksonii-Anhalcie, w środkowych Niemczech, zatrzymano Bośniaka poszukiwanego na mocy wydanego przez Belgię Europejskiego Nakazu Aresztowania w związku z zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku – poinformowała drezdeńska prokuratura. 39-letni mężczyzna przebywa obecnie w tymczasowym areszcie ekstradycyjnym. Nie podano, o co konkretnie jest podejrzewany.

Dpa pisze, że Bośniakiem śledczy zainteresowali się podczas postępowania przeciwko jego dwóm rodakom, podejrzanym o złamanie prawa dotyczącego kontroli broni wojskowej. Zatrzymali go tydzień temu koło Halle funkcjonariusze sił specjalnych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Nie znaleziono przy nim żadnej broni ani innych zabronionych przedmiotów.

Seria ataków w Paryżu

13 listopada 2015 roku terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) zamordowali w Paryżu 130 ludzi. Dziewięciu mężczyzn zaatakowało kilka punktów w stolicy Francji. Na Stade de France trzech dżihadystów wysadziło się w powietrze, zabijając jedną osobę i raniąc kilkadziesiąt. W barach i restauracjach zastrzelonych zostało 39 osób, a dwie zostały ciężko ranne, gdy zamachowiec samobójca zdetonował swój ładunek.

Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa. Były to najbardziej krwawe zamachy w historii Francji. W 2018 w Brukseli skazano Salaha Abdeslama, jedynego żyjącego członka grupy dżihadystów, która dokonała tamtejszych zamachów. Abdeslam odsiaduje wyrok 20 lat pozbawienia wolności za udział w późniejszej strzelaninie w belgijskiej stolicy.
Źródło info i foto: tvn24.pl