Trzecia kobieta zgłosiła się do prokuratury ws. muzyka Krzysztofa Sadowskiego

Jak udało nam się ustalić, trzecia kobieta zgłosiła się do warszawskiej prokuratury w sprawie znanego muzyka Krzysztofa Sadowskiego. Miała zostać przez niego zgwałcona 20 lat temu, jako 16-latka. Od niemal roku prokuratura rejonowa Warszawa-Ursynów prowadzi postępowanie w sprawie zgwałcenia dwóch osób poniżej 15. roku życia przez Krzysztofa Sadowskiego. Zawiadomienia złożyły dwie kobiety.

Teraz dołączyła do nich trzecia. – Do prokuratury nie wpłynęły dotychczas nowe pisemne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Telefonicznie zgłosiła się jedna osoba jako pokrzywdzona – mówi nam Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Kobieta, która skontaktowała się z prokuraturą, twierdzi, że została skrzywdzona przez Krzysztofa Sadowskiego, gdy miała 16 lat. Muzyk miał ją zgwałcić i molestować.

To już trzecia kobieta, która zgłosiła się do prokuratury w sprawie Krzysztofa Sadowskiego. Kolejne kobiety konsultują się z prawnikiem, by zrobić to samo. – Jestem w kontakcie z innymi ofiarami. Niektóre są w złym stanie psychicznym. Konsultujemy się z prawnikami, chcemy iść do prokuratury, żeby wszyscy poznali prawdę o Krzysztofie Sadowskim – mówi nam Ewa, którą także miał skrzywdzić muzyk.

Krzysztof Sadowski nie odpowiada na nasze prośby o kontakt. Po serii tekstów jego prawnik przysłał nam oświadczenie muzyka. „Wszystkie pojawiające się na mój temat ‚rewelacje’ oparte są na pomówieniach jednej osoby, której personaliów nie ujawnię, nie chcąc jej zaszkodzić. Stanowczo zaprzeczam stawianym mi zarzutom.” – twierdzi Sadowski.
Źródło info i foto: wp.pl

Wpłynęło zawiadomienie do prokuratury w sprawie abp. Marka Jędraszewskiego

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp. Marka Jędraszewskiego – poinformował Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Złożył je Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

– Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie, które zostało przesłane do Prokuratury Rejonowej Kraków – Krowodrza, właściwej do prowadzenia ewentualnie tego typu postępowań – powiedział dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko. – Mailem wpłynęły także dwie takie same informacje od osób prywatnych, które powołują się na słowa Jędraszewskiego; to wszystko razem zostało przekazane do prokuratury – dodał.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp. Marka Jędraszewskiego dotyczy słów metropolity, wypowiedzianych w czwartek, 1 sierpnia w bazylice Mariackiej. Podczas kazania, wygłoszonego w ramach obchodów 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego abp Jędraszewski podkreślił, że to z powstańczych mogił narodziła się wolna Polska. – Trzeba było długo na nią czekać (…) Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa – powiedział.

Jak napisał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na swoim profilu facebookowym, abp Jędraszewski, „publicznie wypowiadał treści, które, w opinii Ośrodka, można zakwalifikować jako wpisujące się w propagowanie zakazanego totalitarnego faszystowskiego ustroju państwa”. „Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pana Marka Jędraszewskiego złożyły również osoby pokrzywdzone jego działaniem – Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł. Obaj panowie uważają, że wypowiedź sprawcy znieważała ich publicznie oraz wpisywała się w propagowanie zakazanego totalitarnego ustroju państwa” – zaznaczono.

Ośrodek zauważył, że „segregację ze względu na orientację seksualną prowadzili w Polsce niemieccy naziści, oni też używali retoryki, w której osoby homoseksualne określano jako pasożyty lub zarazę, którą trzeba zwalczać”. „Gaweł i Dulkowski złożyli formalnie wniosek o ściganie i ukaranie pana Marka Jędraszewskiego w związku z propagowaniem przez niego idei systemu totalitarnego, który wcześniej stosowany przez nazistów doprowadził do śmierci milionów Polaków, również tych którzy byli homoseksualni” – zaznaczono.

Abp Jędraszewski o „tęczowej zarazie”

Słowa abp. Jędraszewskiego komentowano w przestrzeni publicznej. Odniósł się do nich m.in. prezydent Andrzej Duda, który w piątek w rozmowie z Polsat News powiedział, że nie ma żadnych wątpliwości, iż metropolita „ma ogromny szacunek do człowieka”.- Zresztą chyba nikt w to nie wątpi – zaznaczył prezydent. Według niego hierarcha mówił w czwartek „o pewnym ideologicznym starciu”. – I rzeczywiście ze swojego punktu widzenia – filozofa opowiedział się w tym ideologicznym sporze w sposób zdecydowany – powiedział Duda. Powtórzył, że w słowach abpa Jędraszewskiego chodziło o „o ideologię, a nie o ludzi”.

Duchownego krytykowali z kolei politycy opozycji. Lider Wiosny Robert Biedroń, w związku z atakami na uczestników I Marszu Równości w Białymstoku, napisał list do papieża Franciszka, w którym przekazał „wyrazy głębokiego zaniepokojenia faktem, że przedstawiciele Kościoła Katolickiego w Polsce gloryfikują stosowanie przemocy”. Nawiązał w nim także do słów abp. Jędraszewskiego.

O honorowe podanie się do dymisji do metropolity apeluje z kolei dominikanin, o. Paweł Gużyński. – Proponuję, abyśmy od jutra zaczęli wysyłać listy do abp. Jędraszewskiego z wyrazem oczekiwania, że honorowo poda się do dymisji z powodu słów o „tęczowej zarazie” – napisał w niedzielę na swoim profilu facebookowym.

Na słowa metropolity zareagowały również osoby LGBT, które protestowały pod krakowską kurią; stały w milczeniu, trzymając kartki z napisami m.in. „nie jestem zarazą”, czy „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Z kolei na sobotę, jak podaje portal Niezależna, planowany jest wiec poparcia dla metropolity. Gazeta Wyborcza informowała natomiast, że pod koniec sierpnia pod obrady Rady Miasta Krakowa trafi projekt uchwały o usunięciu ze składu kapituły nagrody Cracoviae Merenti abp. Jędraszewskiego.
Źródło info i foto: onet.pl

Jest zawiadomienie do prokuratury ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa przez kard. Henryka Gulbinowicza

Do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu skierowano zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kard. Henryka Gulbinowicza. Złożył je mecenas Artur Nowak, który reprezentuje Karola Chuma oskarżającego hierarchę o molestowanie seksualne.

We wtorek na łamach „Gazety Wyborczej”, wrocławski informatyk i autor wierszy Karol Chum (jego prawdziwe nazwisko to Przemysław Kowalczyk), oskarżył o molestowanie kard. Henryka Gulbinowicza, legendę „Solidarności” i kawalera Orderu Orła Białego.

Zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu złożył w piątek pełnomocnik Przemysława Kowalczyka adwokat Artur Nowak. „Treścią zawiadomienia jest świadectwo pana Karola Chuma, podaliśmy w nim okoliczności, czas i miejsce popełnienia prawdopodobnego przestępstwa oraz wskazaliśmy osobę, którą można by w związku z tym przesłuchać” – powiedział PAP w sobotę mecenas Nowak.

Mamy nadzieję, że ta sprawa zostanie zbadana kompleksowo, również w tym kontekście, czy były jakieś skargi składane w tym zakresie, nie tylko do diecezji, ale przede wszystkim do Nuncjatury i do Kongregacji Nauki i Wiary – mówił adwokat.

Mecenas zwrócił uwagę, że zdarza się, iż pokrzywdzeni dopiero po kilkudziesięciu latach zgłaszają się i postępowania są wszczynane. – Było tak w przypadku kardynałów Pella, McCarricka czy Groera, kiedy ofiary zgłosiły się po 30-40 latach. Jest naturalnym i wynika to z badań klinicznych, że pokrzywdzeni dopiero po czasie są w stanie mówić o tym, co ich spotkało. Polska jest krajem głęboko sklerykalizowanym, więc nie mamy aż takich tradycji obywatelskich, tym trudniej o tym mówić. Po filmie braci Sekielskich nie tylko pan Karol, ale wielu pokrzywdzonych, czuje potrzebę, żeby zrobić coś z tym doświadczeniem – mówił mecenas Nowak.

Pełnomocnicy b. metropolity wrocławskiego, kard. Henryka Gulbinowicza na zwołanej w piątek konferencji prasowej wezwali media do zaprzestania publikacji zawierających „nieprawdziwe i niepotwierdzone” informacji na temat duchownego.

Jeden z pełnomocników kardynała, mec. Mateusz Chlebowski powiedział dziennikarzom, że jego kancelaria prowadzi obecnie analizę prawną treści zawartych w materiałach prasowych o kard. Henryku Gulbinowiczu, które do tej pory zostały opublikowane. – Po tym podejmiemy decyzję co do dalszych działań prawnych w tej sprawie – powiedział. Prawnik zaapelował także o uszanowanie prywatności kardynała.

Z kolei w ubiegłym tygodniu działaczki Dolnośląskiego Kongresu Kobiet złożyły do biura Rady Miejskiej Wrocławia wniosek o odebranie b. metropolicie wrocławskiemu kard. Henrykowi Gulbinowiczowie tytułu honorowego obywatela miasta. Była to reakcja na okoliczności przedstawione w filmie Tomasza Sekielskiego.

W dokumencie „Tylko nie mów nikomu” pojawia się m.in. postać byłego księdza Pawła K. W filmie wskazano, że po zatrzymaniu Pawła K. w 2005 r. poręczył za niego ówczesny metropolita wrocławski abp Marian Gołębiewski. Szybko jednak to poręczenie wycofał. Następnie, według dokumentu Sekielskiego, poręczenia udzieli kard. Henryk Gulbinowicz, emerytowany biskup archidiecezji wrocławskiej. Dzięki temu poręczeniu K. miał uniknąć tymczasowego aresztowania – wynika z dokumentu. Zdaniem działaczek Kongresu kard. Gulbinowicz nie tylko poręczył za Pawła K., ale też „po ujawnieniu jego skłonności, nie zrobił nic, by zapobiec kolejnym tragediom”.

Paweł K., który nie jest już księdzem, w 2015 r. został skazany przez wrocławski sąd na 7 lat więzienia za wykorzystanie seksualne trzech małoletnich chłopców. Sąd zakazał mu też dożywotnio pracy z młodzieżą i orzekł leczenie zaburzeń preferencji seksualnych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymanie Jarosława B. Nowe informacje

Na jaw wychodzą nowe fakty w związku z zatrzymaniem Jarosława B. Były piłkarz jest oskarżany przez swoją znajomą o gwałt. Zawiadomienie złożyła dwudziestokilkuletnia kobieta, która miała spotkać się z Jarosławem B. w jednym ze znanych sopockich hoteli. Fakt24.pl rozmawiał z pełnomocnikami obu stron. Mecenas Olga Jędraszko, pełnomocnik byłego piłkarza, stwierdziła, że jest to sprawa podobna do skandalu, w którym ucierpiał kiedyś wizerunek zawodników Leicester City. Jaka jest prawda? Śledczy mają 48 godzin na ewentualne postawienie zarzutów Jarosławowi B. Mecenas Jędraszko także nie wyklucza złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

Jarosław B. został zatrzymany we wtorek w Sopocie po tym, jak sam zgłosił się na policję. Były piłkarz ma kłopoty, gdyż do organów ścigania wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na tle seksualnym. Zawiadomienie złożyła dwudziestokilkuletnia kobieta. Miała zrobić obdukcję. Z jej zeznań wynika, że do gwałtu miało dojść w nocy z piątku na sobotę w hotelu przy ulicy Pułaskiego w Sopocie. Reprezentujący kobietę prawnicy informowali, że – według jej relacji – mogła zostać odurzona narkotykami. Jak dowiedział się Fakt24 to dobra znajoma Jarosława B. W sprawie zabezpieczono m.in. nagrania z hotelowego monitoringu.

Śledczy potwierdzają, że doszło do zatrzymania byłego piłkarza, ale nie chcą zdradzać żadnych szczegółów sprawy. – Potwierdzam, że doszło do zatrzymania w kontekście przestępstwa popełnionego w kierunku naruszenia wolności seksualnej. Trwają czynności z zatrzymanym. To wszystko co mam w tej chwili do przekazania – poinformowała w rozmowie z Fakt24.pl Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Jarosław B. został przesłuchany, po zwolnieniu z prokuratury przewieziono go do aresztu w Sopocie. Z naszych ustaleń wynika, że sprawa jest poważna. Sportowiec, który jest znany m.in. z tego, że był partnerem Anny Przybylskiej, (czyli wielkiej gwiazdy kina i telewizji, która zmarła w 2014 r.) pozostaje w izbie zatrzymań.

Kobieta twierdzi, że została brutalnie zgwałcona

Pełnomocnik kobiety oskarżającej Jarosława B. poinformował Fakt24.pl, że jego klientka twierdzi, iż została brutalnie zgwałcona. – Nasza klientka twierdzi, że została okrutnie zgwałcona i jest w fatalnym stanie psychicznym. Ponadto, po nagłośnieniu sprawy wylała się na nią fala hejtu, ponieważ oskarżyła o gwałt osobę znaną, celebrytę. W związku z tym pojawiły się sugestie, że robi to dla sławy. Nasza klientka jest obecnie pod opieką psychologa – powiedział nam mecenas Mateusz Dończyk z kancelarii Cogents w Sopocie.

– Moja klientka podejrzewa, że została odurzona narkotykami. W sobotę nad ranem wróciła do domu taksówką. Kiedy poczuła się lepiej, zgłosiła się do lekarza, który dokonał obdukcji, a następnie zgłosiła sprawę policji. W poniedziałek została przesłuchana przez sąd w obecności prokuratora oraz biegłego psychologa – dodaje mec. Dończyk.

Co na to pełnomocnik Jarosława B.?

– W pierwszej kolejności pragnę wskazać, ze Jarosław B. sam stawił się na komisariacie Policji w Sopocie, gdy dowiedział się o kierowanych przeciwko niemu zarzutach. Oskarżenia kierowane przeciwko niemu nie są oparte na prawdzie. Na tę chwilę nie zostały mu jeszcze postawione zarzuty, a postępowanie jest w sprawie, a nie przeciwko osobie. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że sprawa jest bardzo podobna do tej, która dotyczyła piłkarzy Leicester City – powiedziała w rozmowie z Fakt24 mec. Olga Jądraszko.

O co chodziło w tamtym skandalu? Trzech piłkarzy Leicester City zostało oskarżonych o gwałt, do którego miało rzekomo dojść na zgrupowaniu ich zespołu w hiszpańskiej La Mandze w 2004 roku. Cała trójka nawet trafiła za kraty do czasu wyjaśnienia sprawy. Oskarżenia wniosły trzy kobiety: bizneswoman z Frankfurtu, szefowa PR w prywatnej firmie, matka samotnie wychowująca dziecko. Próbki DNA niczego nie potwierdziły. Oskarżenia miały na celu wyłudzenie pieniędzy.

– Mamy szereg wniosków dowodowych, które zamierzamy złożyć w Prokuraturze. Po zbadaniu wszystkich aspektów sprawy nie wykluczamy też złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Najbliższe dni będą kluczowe, jednak istnieje możliwość, że cała sytuacja zmieni się diametralnie na korzyść mojego klienta. Z uwagi na ciężką sytuację rodzinną uprzejmie prosimy o uszanowanie prywatności i wstrzymywaniem się przed wydawaniem pochopnych osądów – dodała mec. Olga Jądraszko.

Kim jest Jarosław B.?

Jarosław B. to były piłkarz Lechii Gdańsk. Związany był również z takimi drużynami, jak Amica Wronki i Widzew Łódź. Prywatnie był partnerem Anny Przybylskiej, która zmarła w październiku 2014 roku. Ze związku z aktorką były piłkarz ma troje dzieci.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Afera w KNF. Marek Chrzanowski wrócił do kraju. Podejrzenie przekroczenia uprawnień

Podejrzenie przekroczenia uprawnień – to wstępna kwalifikacja czynu, jakiego mógł się dopuścić Marek Chrzanowski, szef Komisji Nadzoru Finansowego. On sam podał się do dymisji, a jego miejsce może zająć człowiek premiera Morawieckiego.

We wtorek ujawniliśmy, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki zawiadomił 7 listopada prokuraturę, iż szef KNF złożył mu korupcyjną propozycję. W zamian za przychylność dla swoich banków miał zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika – Grzegorza Kowalczyka z Częstochowy. Szef KNF zasugerował (pisząc na kartce) jego wynagrodzenie – 1 proc. wartości grupy Getin za trzy lata. Wedle wyliczeń Czarneckiego to ok. 40 mln zł.

Bankier nagrał rozmowę w cztery oczy z Chrzanowskim 28 marca w siedzibie KNF. „Wyborcza” opublikowała jej stenogram, nagranie audio i krótki zapis wideo.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie budowy zamku w Puszczy Noteckiej

Zamek w Puszczy Noteckiej budzi coraz więcej emocji. Ministerstwo Środowiska zdecydowało się zawiadomić o sprawie prokuraturę. – To niebywałe, żeby w takim miejscu można było wybudować takie zamczysko – powiedział w programie „Minęła dwudziesta” Sławomir Mazurek, wiceminister środowiska.

Ministerstwo Środowiska zdecydowało się zawiadomić prokuraturę we wtorek. Informację przekazał w TVP Info w programie „Minęła dwudziesta” wiceminister środowiska, Sławomir Mazurek. – Decyzja, która została wydana, dotyczyła 2 hektarów. Wystarczy skorzystać z ogólnodostępnego Geoportalu, żeby zobaczyć, że inwestycja przekracza obszar, na który została wydana, pomijając fakt, że budowie takiego obiektu na pewno towarzyszył hałas, towarzyszyły temu prace – tłumaczył Mazurek.

Autorytety naukowe poprały budowę zamku

Zwrócił uwagę, że pod pozwoleniem na budowę zamku w Puszczy Noteckiej podpisały się autorytety naukowe, które w wielu wcześniejszych przypadkach głośno broniły przyrody. W programie wymieniono nazwisko prof. dr. hab. Piotra Tryjanowskiego, dyrektora Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który swego czasu dał się poznać jako obrońca Puszczy Białowieskiej i podpisał list naukowców do premiera Mateusza Morawieckiego przeciwko wycince drzew tam prowadzonej. – Eksperci często wypowiadają się bardzo różnie, w zależności od tego, kto płaci – skomentował Sławomir Mazurek.

– Czy fakt, że znamy inwestora, ma od razu oznaczać, że byliśmy nierzetelni, nieobiektywni? Tak jak napisaliśmy – każda inwestycja ma wpływ na środowisko, ważne, by nie był to wpływ znacząco negatywny. W tym wypadku nie dopatrzyliśmy się takich zagrożeń – skomentował sytuację dla Gazety Wyborczej 9 lipca prof. Piotr Tryjanowski.

Zamek przypominający wyglądem średniowieczną twierdzę budowany jest na obszarze chronionym Natura 2000, w miejscowości Stobnica w województwie wielkopolskim. Chociaż prace trwają od 2015 roku, dopiero teraz zrobiło się o sprawie głośno. Stało się to dzięki jednemu z internautów, który podzielił się w serwisie Wykop.pl zdjęciami budowy zrobionymi przez siebie z lotu ptaka. Szybko okazało się, że jest to inwestycja poznańskiej spółki D.J.T., którą zarządzają Dymitr Paweł i Tymoteusz Paweł Nowakowie. Pozwolenie na budowę złożyli już w 2009 roku. Zgodę wydały wszystkie organy po drodze – radni, przedstawiciele Izby Rolniczej, Urząd Marszałkowski i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ).

W zamku, który ma mieć 14 nadziemnych kondygnacji, jedną podziemną i kilkudziesięciometrową wieżę, ma się znajdować około 50 mieszkań, które pomieszczą do 2 tys. osób. Na stałe ma mieszkać tam około 110 osób, w tym 10 z obsługi.

Zamek w Puszczy Noteckiej kontrolowany

Zanim minister środowiska Henryk Kowalczyk zdecydował się powiadomić o sprawie prokuraturę, zlecił Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska sprawdzenie, w jaki sposób została wydana zgoda na podobne przedsięwzięcie.

Do RDOŚ wystąpiła również poznańska delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego, prosząc o dokumenty dotyczące postępowania w sprawie uzgodnienia warunków budowy zamku w Stobnicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strzelce Opolskie: Noworodek miał 2 promile alkoholu we krwi. Jest zawiadomienie do prokuratury

​Zawiadomienie do prokuratury w Strzelcach Opolskich skierowało Krapkowickie Centrum Zdrowia w sprawie kobiety, która mając promil alkoholu w organizmie, urodziła dziecko – informuje RMF FM. Noworodek miał dwa promile. Śledczy zajmą się tą sprawą, kiedy do prokuratury wpłynie zawiadomienie ze szpitala. Zostało ono wysłane wczoraj i dotyczy możliwości narażenia przez matką dziecka na utratę życia lub zdrowia.

Jak usłyszała dziennikarka RMF FM Anna Kropaczek w Krapkowickim Centrum Zdrowia, kobieta wyszła już ze szpitala. Została wypisana na własne życzenie.

Jej maleńka córeczka jest w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu. Kiedy została tam przewieziona, lekarze określali jej stan jako stabilny i niezagrażający życiu. Teraz nie udzielają już informacji na ten temat.

Dziecko jest wcześniakiem – urodziło się w 31 tygodniu ciąży.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest zawiadomienie do CBA ws. pieniędzy dla o. Tadeusza Rydzyka

Posłowie PO złożyli zawiadomienie do CBA ws. dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego dla prowadzonej przez Tadeusza Rydzyka fundacji Lux Veritatis. Ich zdaniem rząd w ten sposób „odwdzięcza się” za popieranie PiS.

W ubiełym tygodniu tygodnik „Nie” udostępnił umowę między Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i fundacją Tadeusza Rydzyka. Z dokumentu wynikało, że na budowę i utrzymanie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II resort przeznaczy 100 mln zł.

Zawiadomienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego złożyli w tej sprawie posłowie PO – Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński. Posłowie wnieśli o przeprowadzenie czynności sprawdzających umowy MKiDN z Fundacją Lux Veritatis „ws. zasadności i celowości wydawanych publicznych pieniędzy na prywatne muzeum o. Rydzyka”. We wniosku podano, że resort na działalność muzeum przeznaczy łącznie 70 mln zł. W 2018 r. – 5 mln zł dotacji, w 2019 r. – 55 mln zł, a w 2020 r. – 10 mln zł.

Dotacja jako „odwdzięczenie się” Rydzykowi?

Posłowie są zdania, że w związku z wieloletnim wsparciem wizerunkowym, jakiego instytucje związane z Rydzkiem udzielają Prawu i Sprawiedliwości, istnieje możliwość „pojawiania się okoliczności o charakterze korupcyjnym w sprawie zawarcia przedmiotowej umowy, której konsekwencją jest wielomilionowe dotowanie projektu realizowanego z udziałem Fundacji Lux Veritatis”.

Zważywszy na powszechnie znane relacje środowiska i podmiotów zarządzanych lub nadzorowanych przez o. Tadeusza Rydzyka z przedstawicielami partii rządzącej, wysoce prawdopodobną jest sytuacja, w której władze Prawa i Sprawiedliwości w celu „odwdzięczenia się” o. Tadeuszowi Rydzykowi przekazują wysokie środki finansowe pod pretekstem utworzenia Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II – czytamy we wniosku do CBA. Posłowie przypominają również, że wbrew oświadczeniu Glińskiego, którego zdaniem muzeum „wypełni istotną lukę w naszej ofercie muzealnej, która wciąż w niedostatecznym stopniu obejmuje zarówno aksjologię Jana Pawła II, jak i kwestie relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej”, należy wskazać, że w Polsce funkcjonuje wiele instytucji spełniających te kryteria, jak Centrum Myśli Jana Pawła II, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku czy Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie.

Usprawiedliwienie transferu do fundacji

Działania podejmowane przez ministra Piotra Glińskiego „podobnie jak w przypadku zakupu (…) kolekcji Muzeum i Biblioteki książąt Czartoryskich, mogą stanowić rodzaj maskowania faktycznych czynności podejmowanych w celu stworzenia sztucznej potrzeby budowy kolejnego muzeum oraz uzasadnienia i usprawiedliwienia transferu wielu milionów zł ze Skarbu Państwa na konta Fundacji” – piszą posłowie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poseł Krzysztof Brejza chce śledztwa w sprawie usiłowania zabójstwa

– Usiłowanie zabójstwa – takie zawiadomienie od posła PO przyjęła 27 maja policja w Inowrocławiu.

Chodzi o pożar remontowanego budynku, w którym mieszka Krzysztof Brejza. – Przyjęliśmy dwa zgłoszenia – mówi Izabela Drobniecka, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Inowrocławiu. – Jedno wpłynęło od właściciela firmy remontowej w związku z pożarem toi toia, a drugie dotyczy zawiadomienia jednego z posłów w sprawie usiłowania.

Nieznani sprawcy usiłowali podpalić kamienicę w Inowrocławiu, w której mieszka poseł z rodziną, w nocy z piątku na sobotę. Ktoś podłożył ogień pod materiałami budowlanymi. Dym i płomienie sięgały okien pokoju, gdzie śpią dzieci polityka. Pożar ugasili sąsiedzi.

Brejza jest jednym z najbardziej skutecznych polityków opozycji. Rządowa telewizja od miesięcy prowadzi przeciwko niemu oszczerczą kampanię.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Igor Stachowiak został pobity przez policję wcześniej? Nowe informacje w sprawie

Igor Stachowiak już kilka lat przed śmiercią miał zatarg z jednym z policjantów – podaje TVN24. Drastyczne szczegóły reporter stacji właśnie poznał z ujawnionych mu akt śledztwa.

– Jeden z policjantów, którzy torturowali Igora Stachowiaka w toalecie, trzy lata wcześniej uczestniczył w interwencji wobec Stachowiaka. Po tym Stachowiak złożył zawiadomienie do prokuratury o pobiciu – mówił na antenie TVN24 reporter Wojciech Bojanowski. Przypomnijmy, że to właśnie Bojanowski wcześniej ujawnił nagranie z paralizatora, którym przed śmiercią został potraktowany przez policjantów Igor Stachowiak. 

Igor Stachowiak skarży policjantów
Według nowych informacji uzyskanych teraz Bojanowskiego, wobec Igora Stachowiaka już wówczas, w 2013 roku, zastosowano paralizator. Reporter dowiedział się o wszystkim z akt sądowych, które właśnie – jak powiedział – zostały mu udostępnione.

Od czego zaczęła się interwencja policji sprzed lat? Od zawiadomienia ze stacji benzynowej o dwóch mężczyznach, którzy byli prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Bojanowski relacjonował zeznania Stachowiaka, który opisał, jak wywieziono go na teren ogródków działkowych i tam policjant raził go paralizatorem umieszczonym w latarce oraz miał straszyć, że porazi w krocze. Igor Stachowiak opisywał też, że na komisariat trafił skuty i tam został pobity przez funkcjonariuszy. 

Co wynikło z zawiadomienia Igora Stachowiaka? Sprawa zakończyła się umorzeniem – ustalił reporter TVN24. 

Bojanowski w programie „Fakty po faktach” mówił też, że dokumenty z obdukcji Stachowiaka, które znajdują się w aktach sprawy, są niepełne. Nie ma w nich kartki ze spisanymi obrażeniami na ciele mężczyzny.

Policjanci oskarżeni 
Igora Stachowiak 15 maja 2016 r. został zatrzymany przez policję na wrocławskim rynku. 23-latek został przewieziony na komendę. Tam był kilkakrotnie rażony paralizatorem.

Policjanci od sprawy Igora Stachowiaka nie będą oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci, tylko o znęcanie się nad zatrzymanym i przekroczenie uprawnień.

Do nagrania z kamery umieszczonej na paralizatorze dotarł reporter Wojciech Bojanowski. Zostało ujawnione w programie „Superwizer” TVN. Bojanowski otrzymał, w ramach Grand Press 2017, tytuł Dziennikarza Roku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl