Zaatakował byłego prezydenta Siedlec. Biegli psychiatrzy orzekli – był niepoczytalny

Biegli psychiatrzy, którzy zbadali Dejana S., podejrzanego o usiłowanie zabójstwa b. prezydenta Siedlec Wojciecha Kudelskiego, uznali, iż w chwili popełnienia czynu był on niepoczytalny – poinformowała PAP siedlecka prokuratura okręgowa. Jak dodała w związku z tym będzie wniosek o umieszczenie S. w zakładzie zamkniętym.

W chwili popełnienia zarzucanego mu czynu podejrzany miał całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. W ocenie biegłych zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany ponownie popełni czyn o znacznej szkodliwości społecznej, co oznacza konieczność jego umieszczenia w zakładzie zamkniętym, w celu zapobieżenia ponownemu popełnieniu czynu zabronionego związanego z chorobą psychiczną – powiedziała PAP w poniedziałek rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, prok. Krystyna Gołąbek.

Jak ujawniła „biegli rozpoznali u podejrzanego chorobę psychiczną w postaci choroby afektywnej dwubiegunowej”. Opinia sądowo-psychiatryczna została sporządzona przez dwoje lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa. S. został zbadany – jak wcześniej informowała prokuratura – 16 kwietnia.

Prok. Gołąbek dodała, że „z uwagi na treść opinii, prokurator po wykonaniu innych, zaplanowanych wcześniej czynności procesowych w śledztwie, skieruje do właściwego sądu wniosek o umorzenie śledztwa i umieszczenie podejrzanego w zakładzie zamkniętym”.

Były prezydent Siedlec został zaatakowany 1 kwietnia przed godz. 8. przez Dejana S. Nożownik działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia go życia zadał mu z bardzo dużą siłą cios nożem w okolice nadbrzusza po stronie lewej, powodując ranę o głębokości ok. 15 centymetrów.

Samorządowiec, który obecnie jest radnym sejmiku wojewódzkiego reprezentującym PiS, z obrażeniami ciała trafił do szpitala i przebył operację; 7 kwietnia Kudelski opuścił szpital. „Jest w stanie dobrym, stabilnym, bez powikłań” – informował wówczas szpital.

Kim jest Dejan Apastasi S.?

Kim jest mężczyzna, który zaatakował byłego prezydenta Siedlec? Jak wynika z informacji zebranych przez „Fakt” Dejan Apastasi S., tak naprawdę ma na imię Marcin. Nowe przyjął na początku 2018 roku. Ma 38 lat. Pochodzi z miejscowości Mordy oddalonej o 20 km od Siedlec. Prowadzi działalność gospodarczą związaną z szeroko pojętą dystrybucją gazu. Sąsiedzi, z którym rozmawiali dziennikarze wspominają go jako spokojnego człowieka, który nikomu nie wadził, ale który miał kłopoty. Matka Dejana S. była chora na schizofrenię i kilkanaście lat temu popełniła samobójstwo. On, jak mówi jeden z jego znajomych, także miał mieć problemy psychiatryczne.

– Z tego co wiem to dwa razy siedział w psychiatryku. Zdziwiłem się, że jakiś czas temu go w ogóle z niego wypuścili – mówi mężczyzna w rozmowie z dziennikarzami „Faktu”.

Z dokumentów w rejestrze Urzędu Gminy wynika, że prowadzona przez niego działalność gospodarcza ma wpisane dwa dodatkowe adresy, które wydają się nieco dziwne. Jeden to siedlecki cmentarz, a drugi – Prokuratura Okręgowa w Siedlcach. Gdy miejscowi urzędnicy zorientowali się w tych absurdach, skierowali sprawę do Ministerstwa Technologii i Przedsiębiorczości. Chcieli aby Dejan S. udowodnił, że istotnie w tych miejscach prowadzi firmę. Aneta Krajewska, rzecznik Urzędu Miasta Siedlce, powiedziała, że w ramach wyjaśnienia złożył on dokument potwierdzający prawo do lokalu przy ul. Brzeskiej 97 (tu mieści się Prokuratura), bo pod tym adresem są także lokale do wynajęcia. Zmienił tylko drugą lokalizację – z cmentarza na swój dom w Mordach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Michał L. był niepoczytalny

Psychiatrzy zbadali już mężczyznę, który potrącił 23 osoby na molo i Monciaku w Sopocie. Orzekli, że mężczyzna był niepoczytalny. Według psychiatrów, którzy badali Michała L., mężczyzna w trakcie szalonego rajdu po Sopocie miał całkowicie zniesioną zdolność rozumienia swojego zachowania, jak i pokierowania nim. Jest to skutkiem choroby psychicznej. Jak powiedziała Radiu ZET, Grażyna Wawryniuk rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, konieczne jest leczenie w szpitalu i Michał L. na pewno trafi na oddział.

Prokuratura czeka jeszcze na dodatkowe badania toksykologiczne. Jednak wszystko wskazuje na to, że mężczyzna nie stanie przed sądem. W tej sytuacji postępowanie zostanie umorzone. Wcześniej stwierdzono, że Michał L. nie był pod wpływem narkotyków ani alkoholu.

Jak bohater książki

Zachowanie kierowcy bardzo przypominało fabułę powieści Stephena Kinga pt. ‚Pan Mercedes”. W książce, samotny kierowca rozjeżdża bezbronny tłum, zabijając osiem osób. Przestępcy i samobójcy często naśladują zachowania, które zobaczyli w mediach. Kryminolodzy nazywają to efektem copycat. Zjawisko po raz pierwszy opisano w Stanach Zjednoczonych. Sprawcy zbrodni często wzorują się tam na popkulturze.

Michał L. ma 32 lata. Z wykształcenia jest psychologiem. Ukończył też gdańską AWF. Ostatnio pracował w oddziale amerykańskiego giganta z branży IT. Zajmował się rekrutacją nowych pracowników. Znajomy, który wcześniej pracował z Michałem L. mówił, że 32-latek od dłuższego czasu miał problemy psychiczne, na facebooku miał zamieszczać niezrozumiałe wpisy. Tragicznego dnia był wyjątkowo aktywny w sieci. Nim wsiadł za kierownicę swojej czerwonej hondy napisał: „sin to clean” („grzech do wyczyszczenia”).

Mężczyzna wjechał na sopocki deptak i staranował bramki przy molo. Na pomoście potrącił grupę osób. Później zawrócił i przyspieszył. Kiedy znowu uderzył w tłum, mógł jechać nawet 80 km/h. Kierowca próbował uciec, ale zderzył się z drzewem. Michał L. po zatrzymaniu przez policję przyznał się do winy, ale nie wyraził skruchy. Został aresztowany na trzy miesiące. Prokuratura sprawdza informacje o tym, że wcześniej leczył się psychiatrycznie.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Bruksela: podejrzany ładunek w autobusie

W jednym z autobusów w Brukseli znaleziono podejrzany ładunek. Po zbadaniu go przez saperów okazało się, że nie stanowi on zagrożenia. W środę w Brukseli wizytę ma prezydent USA Barack Obama. O tym, że w jednym z autobusów miejskich znaleziono podejrzany ładunek poinformowała belgijska policja. Wezwała saperów, by zbadali paczkę, którą znaleziono w autobusie w północnej części miasta ok. 3 km od brukselskiej siedziby NATO. Okazało się, że pakunek nie stanowi zagrożenia. Saperzy wysadzili go w powietrze. W Brukseli obowiązują nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w związku z wizytą prezydenta USA. Barack Obama poleciał rano na amerykański cmentarz wojskowy w Waregem, na zachodzie Belgii. Około południa powróci do Brukseli, gdzie po 12.00 będzie uczestniczył w unijno-amerykańskim szczycie. Żródło info i foto: wp.pl

Radek Agatowski nie wróci do więzienia

Niepełnosprawny intelektualnie Radosław Agatowski nie powinien wrócić do więzienia – wynika z pogłębionej opinii biegłych psychiatrów, którzy zbadali ponownie młodego mężczyznę, skazanego za kradzieże. Według nich niemożliwe jest przetrzymywanie Agatowskiego w zamknięciu. To kolejna specjalistyczna ekspertyza przeprowadzona w tej sprawie. Na opinię sądu w sprawie Agatowskiego oczekuje Kancelaria Prezydenta, która skierowała prośbę o jego ułaskawienie do Prokuratora Generalnego. Niepełnosprawny intelektualnie 25-latek w latach 2008-2012 dopuścił się 16 kradzieży mienia o łącznej wartości 10 tys. zł – zabierał z posesji metalowe odpady, m.in. rowery, wózki i pralki. Żródło info i foto: TVP.info

Polscy prokuratorzy zbadali urządzenia pokładowe

Polscy prokuratorzy i eksperci zakończyli dziś w Moskwie prace przy oględzinach urządzeń pokładowych samolotu Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Także dziś do Smoleńska powinna dotrzeć grupa polskich ekspertów, którzy dokonają oględzin wraku samolotu Tu-154M. Dwóch prokuratorów i dwóch ekspertów z zakresu badania wypadków lotniczych od poniedziałku dokonywało oględzin urządzeń pokładowych Tupolewa zabezpieczonych na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku. Według majora Jarosława Seja z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, w ciągu czterech dni udało się wykonać wszystkie zaplanowane czynności związane z badaniem przyczyn katastrofy z 10 kwietnia ubiegłego roku. Żródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano rodzinną szajkę złodziei

Osiem osób z jednej rodziny okradało paryskiesklepy jubilerskie. Wpadli po zbadaniu próbek DNA zebranych na miejscu jednego z włamań. Policjanci prowadzili śledztwo w sprawie siedmiu podobnych włamań do małych sklepów jubilerskich w rejonie Paryża, do których doszło pod koniec 2009 roku. Złodzieje działali tą samą metodą: przewiercali dziury w ścianach i sufitach. Próbki DNA naprowadziły policjantów na ślad 41-letniego mężczyzny oraz jego 32-letniego kuzyna i 56-letniego ojca kuzyna. Pięć innych osób z rodziny zajmowało się paserstwem. W ich mieszkaniach policjanci znaleźli biżuterię, pistolet, urządzenia do przewiercania murów i sporą sumą w gotówce. Żródło info i foto: Radio ZET.pl