Poszukiwany mężczyzna, który próbował zgwałcić kobietę na klatce schodowej

W okolicach parku Korotyńskiego na Ochocie pojawiły się plakaty ostrzegające przed gwałcicielem, który grasuje po okolicy. „Napadł na dziewczynę w biały dzień. Wszedł za nią do klatki schodowej, próbował zgwałcić” – czytamy na nich. Policja szuka mężczyzny.

Mieszkanka Ochoty wracała do domu w okolicy parku Korotyńskiego. Wysoki mężczyzna śledził ją a gdy weszła do klatki w bloku rzucił się na nią, zaczął obmacywać. Kobieta zaczęła krzyczeć, to ostudziło zapędy zboczeńca i uciekł. Chwilę po ataku napadnięta zadzwoniła na policję, ale dotąd nie udało się mężczyzny znaleźć.

– Przygotowujemy portret pamięciowy napastnika. Jeśli uda się go zatrzymać, może trafić za kratki nawet na 8 lat – informuje sierż. sztab Karol Cebula z komendy policji na Ochocie. Napastnik miał około 180 centymetrów wzrostu, a w chwili ataku ubrany był w ciemne, krótkie spodnie, koszulę z krótkim rękawem i czerwoną czapkę z daszkiem.

Mieszkanki Ochoty postanowiły ostrzegać przez zboczeńcem na własną rękę. Wywiesiły plakaty.

„Napadł na dziewczynę w biały dzień. Wszedł za nią do klatki schodowej, po czym próbował ją zgwałcić. Na szczęście się obroniła. Proszę zachować czujność, szczególnie, kiedy ktoś za tobą idzie lub wygląda podejrzanie (ciemne okulary, czapka z daszkiem, kaptur). Proszę reagować na krzyki!” – czytamy na plakacie.

Młode kobiety boją się same spacerować po okolicy. – Chodzę przez ten park do domu. Teraz będę się bała. Powinno tu być więcej patroli policji czy strażników – podsumowuje Zuzanna Wesołowska (18 l.).
Źródło info i foto: se.pl

Pedofil zaatakował przed szkołą w Łapach. Trwają poszukiwania

Podlaska policja szuka mężczyzny, który doprowadził do „innej czynności seksualnej”. Sprawcę zarejestrowały kamery przed szkołą podstawową w Łapach. To tam zboczeniec zaczepiał 15-latkę. Do zdarzenia doszło w środę, 8 maja, przy ulicy Polnej w Łapach na Podlasiu. Około godziny 8:30 idąca do szkoły 15-latka zorientowała się, że jest śledzona przez nieznanego mężczyznę. Zaczęła uciekać, a mężczyzna złapał ją za spódnicę.

Jak informuje „Kurier Poranny”, na policję zadzwonił ojciec dziewczyny. Śledczy zabezpieczyli nagranie ze szkolnego monitoringu. Komenda w Białymstoku opublikowała sylwetkę przechodzącego mężczyzny, którego wygląd był podobny do przedstawionego rysopisu.

Nagranie z monitoringu

Jest wysoki, szczupły, ma siwe włosy. W momencie popełnienia przestępstwa był ubrany w skórzaną kurtkę.

Wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę na zdjęciach lub mogą przyczynić się do ustalenia jego tożsamości prosimy o kontakt z Komisariatem Policji w Łapach pod numer telefonu /85/ 715 82 00 lub z najbliższą jednostką Policji dzwoniąc pod numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: wp.pl

Poszukiwany pedofil z Gdańska sam zgłosił się na policję

Myślał, że się wywinie, ale grozi mu długa odsiadka. Szymon P. (33 l.) z Gdańska, obmacywał 14-latka w tramwaju. Gdy policja zaczęła go szukać sam zgłosił się na komisariat gdzie przekonywał, że jest niewinny.

Zdarzenie miało miejsce 21 września. Ok godz. 13.20 w tramwaju nr 6 przy ul. Łostowickiej do 14-letniego chłopca wracającego ze szkoły do domu podszedł mężczyzna i zaczął się o niego ocierać. Łapał nastolatka za krocze i obmacywał po pośladkach. Na następnym przystanku zboczeniec wysiadł z tramwaju i uciekł. Chłopiec o wszystkim powiedział rodzicom, a ci zawiadomili policję.

Chociaż od zajścia minęło kilka miesięcy śledczy zdecydowali się upublicznić wizerunek zboczeńca dopiero tuż przed końcem roku.

Poszukiwany mężczyzna zobaczył siebie na zdjęciach w policyjnym komunikacie i w Nowy Rok sam poszedł na komisariat. Tam starał się przekonać śledczych, że jest niewinny i łączenie go z tą sprawą to wielka pomyłka. Po okazaniu nagrania ze zdarzenia zbladł zaskoczony. – Usłyszał zarzut doprowadzenia osoby małoletniej do innej czynności seksualnej za co grozi do 12 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Sąd zdecydował się zastosować wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu – mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Źródło info i foto: se.pl

Nowy Jork: Zatrzymano groźnego przestępce seksualnego

Nowojorska policja policja ujęła poszukiwanego zboczeńca z Brooklynu, który obnażył się przed dwiema dziewczynkami. Za każdym razem miał na sobie albo czapeczkę, albo koszulę z logo MTA. Jak się okazuje, wcale nie udawał pracownika miejskiej komunikacji…

Zatrzymany Matthew Wohlfahrt, który usłyszał w niedzielę zarzuty, pracował na okresie próbnym jako kierowca autobusu. Teraz może stracić pracę. Na razie, jak poinformowali przedstawiciele MTA, do zakończenia postępowania został zawieszony i nie pobiera pensji. Jak pisaliśmy, Matthew Wohlfahrt obnażył się przed dwiema dziewczynkami w wieku 14 i 11 lat.
Źródło info i foto: se.pl

29-latek z zarzutami za wielokrotne gwałty na nastolatce

Nastolatka przeżyła koszmar. W lutym zboczeniec zaczaił się dziewczynkę, gdy wracała ze szkoły. Uwięził ją na ogródkach działkowych i wielokrotnie zgwałcił w altanie. Najprawdopodobniej był wtedy pod wpływem narkotyków. Prokuratura w Zielonej Górze postawiła już zwyrodnialcowi zarzuty. 29-latkowi za brutalną napaść grożą trzy lata więzienia.

Zwyrodnialec zaatakował 7 lutego na terenie ogródków działkowych w Zielonej Górze. 29-latek uprowadził wracającą ze szkoły dziewczynkę poniżej 15 lat. Doskoczył do niej i związał oczy opaską, a następnie zaciągnął siłą do jednej z altanek. Groził nastolatce, że ją zabije, jeśli ta zacznie krzyczeć lub uciekać.

Na działkach wielokrotnie doszło do gwałtu. Przez cały czas nastolatka miała na oczach przepaskę, co tylko potęgowało jej przerażenie. W końcu brutal pozwolił dziewczynce odejść. Aby ta nadal nie zobaczyła jego twarzy, wyprowadził ją z ogródków i dopiero przy głównej drodze odsłonił jej oczy. Wówczas znów zagroził, że jeśli obróci się za siebie i zobaczy z kim miała do czynienia, nigdy nie wróci do domu. Nastolatka posłusznie ruszyła więc jak najdalej od oprawcy.

Mimo iż dziewczynka nie widziała twarzy 29-latka, policji w końcu udało się go namierzyć. Przyznał się do wielokrotnego gwałtu, a swoje makabryczne zachowanie tłumaczył tym, iż poprzedniej nocy brał amfetaminę. W trakcie trwającego śledztwa biegli ustalili, że pedofil jest uzależniony od narkotyków. Teraz stanie przed sądem, a za to co zrobił nastolatce może trafić za kraty na trzy lata.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Białystok: Policja poszukuje zboczeńca, który zaatakował w miejskim autobusie

Policjanci z Białegostoku (woj. podlaskie) ujawnili wizerunek zboczeńca, który usiłował doprowadzić do tak zwanej innej czynności seksualnej w autobusie komunikacji miejskiej. Jeśli ktokolwiek rozpoznaje tego mężczyznę, proszony jest o kontakt z najbliższym posterunkiem policji.

Mundurowi nie zdradzają szczegółów zajścia. Wiadomo jedynie, że doszło do niego 25 marca 2018 roku około godz. 15:40 w autobusie białostockiej komunikacji miejskiej – linia nr 15 na trasie ul. Branickiego – ul. Plażowa – Dojlidy. Mężczyznę podejrzanego o usiłowanie doprowadzenia do innych czynności seksualnych zarejestrowały zainstalowane w autobusie kamery monitoringu. Wszystkie osoby, które go rozpoznają, proszone są kontakt z Komisariatem Policji IV w Białymstoku pod numerem telefonu 85/ 670-32-44 lub z najbliższą jednostką policji w całej Polsce: numery alarmowe 997 i 112.
Źródło info i foto: se.pl

Lubawa: 26-letni pedofil wtargnął do przedszkola i zaatakował 7-letnią dziewczynkę

Tylko dzięki czujności i ogromnej sile właściciela przedszkola w Lubawie nie doszło do tragedii. W szatni zboczeniec Krzysztof C. (26 l.) zaatakował 7-letnią dziewczynkę. Wykorzystał chwilę, gdy mama dziewczynki wróciła po ubranie i zaczął ciągnąć dziecko do łazienki! Wszystko działo się po południu. Napastnik wykorzystał moment, gdy rodzice przychodzą po dzieci i też wszedł do budynku przedszkola. Zauważył, że mama 7-latki wraca do szatni po ubranie i zaczął ciągnąć dziecko do łazienki. Dziewczynka krzyknęła. Usłyszał to właściciel przedszkola – były policyjny komandos Grzegorz Kowalkowski (41 l.).

– Zbiegłem po schodach i go złapałem. Dziewczynka uciekła, ale bandyta był dalej bardzo agresywny – mówi pan Grzegorz. – Rzuciłem nim o podłogę, ale ledwo mogłem go utrzymać. Musiał być pod wpływem narkotyków, bo był bardzo silny!

Policjanci, którzy przyjechali po 40 minutach, zabrali zboczeńca. To mieszkaniec wsi pod Iławą, dobrze znany miejscowej policji. Od dwóch miesięcy krążył po Lubawie. Był zatrzymywany kilkakrotnie za kradzieże, ale to były drobne występki, za które nie ma surowych kar. Po zatrzymaniu zawsze wychodził na wolność.

– To, czego się dopuścił w przedszkolu, jest po prostu zbrodnią! – wyjaśnia Jan Wierzbicki, prokurator rejonowy z Iławy. – Został aresztowany przez sąd na dwa miesiące. Grozi mu do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pedofil wraca do więzienia

U pedofila Mariusza C. (40 l.) chore żądze są silniejsze niż strach przed więzieniem. Zboczeniec ze Stalowej Woli na Podkarpaciu niemal połowę swojego życia spędził za kratami. Jednak kiedy wyszedł na wolność, znów polował na bezbronne dzieci. Teraz sędzia jeszcze raz posłał go za kraty.

Mariusz C. wyszedł na wolność 1,5 roku temu. Dyrektor więzienia chciał go umieścić w zamkniętym ośrodku w Gostyninie, tak jak jego współwięźnia – mordercę i pedofila Mariusza Trynkiewicza. Ale cwany dewiant, wykorzystując rozmaite kruczki prawne, cieszył się wolnością aż 9 miesięcy.

W parku w Stalowej Woli podając się za reportera próbował robić zdjęcia trzem dziewczynkom w wieku 12 i 11 lat. Na szczęście uciekły. Bezskutecznie prosił też swojego kochanka, aby ten zrobił nagie zdjęcia swojej 14-letniej siostrze podczas kąpieli. Partner się obraził, a wyrafinowany Mariusz zemścił się na nim, posądzając go o kradzież pieniędzy.

Za to wszystko pedofil został skazany na 8,5 roku więzienia. Ma dożywotni zakaz kontaktu z dziećmi i przebywania w ich odległości mniejszej niż 50 metrów.

– Jeśli oskarżony nie dokona gigantycznej refleksji nad sobą, to będzie do końca życia wracał do zakładu karnego – podsumował wyrok sędzia Grzegorz Zarzycki.

Wcześniej pedofil był skazywany m.in. za seksualne wykorzystywanie niepełnosprawnej dziewczynki i jej braciszka oraz za zgwałcenie 10-letniego chłopczyka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pedofil uciekł policji. Teraz grozi rodzinie ofiary

Policjanci z Chorzowa zwlekali z zasadzką na pedofila, a kiedy już ją zrobili, na miejsce wysłali oznakowany radiowóz. Nie zabezpieczyli też nagrania z kamery, która zarejestrowała sprawcę wraz z ofiarą. Efekt tego jest taki, że mężczyzna zdołał uciec, a matka pokrzywdzonej dziewczynki dostaje teraz groźby.

Basia ma 12 lat i mieszka w Chorzowie. Kiedy 6 grudnia szła do szkoły, na przystanku tuż obok niej zatrzymał się samochód. Kierowca opuścił szybę i poprosił dziewczynkę, żeby podeszła. Twierdził, że jedzie do mieszkającej w pobliżu dziewczyny, ale nie wie, jak wjechać między okoliczne budynki.

50 zł za milczenie

– Pomożesz mi? – zapytał. Basia podeszła do limuzyny i zobaczyła, że na tylnej kanapie leży duży bukiet kwiatów. Wsiadła więc do auta. Mężczyzna wywiózł dziewczynkę do innej dzielnicy miasta, zaparkował w ustronnym miejscu, po czym w obecności 12-latki się onanizował. Zabronił Basi komukolwiek opowiadać o tym, co się wydarzyło. Za milczenie dał jej 50 zł. 20 grudnia sytuacja się powtórzyła. Mężczyzna ponownie zwabił dziewczynkę do auta. Kiedy skończył się onanizować, zapowiedział, że za tydzień znowu przyjedzie.

Tego samego dnia mama 12-latki zauważyła, że córka ma pieniądze. – Kiedy ją zaczęłam pytać, skąd je ma, córka powiedziała, że dostała je od jakiegoś pana z czarnego bmw. Od razu zapaliła mi się lampka ostrzegawcza – wspomina Wiktoria, mama Basi. Nie była nachalna, nie naciskała, spokojnie rozmawiała z córką. W końcu dziewczynka opowiedziała jej, że pan z bmw „wyciąga siusiaka i bawi się nim, jakby sikał”. Wiktoria od razu powiadomiła policję w Chorzowie.

Po co zasadzka, gdy są ferie
– Powiedziałam policjantom, że ten człowiek zapowiedział córce, iż w środę 27 grudnia znowu pojawi się na przystanku. Zasugerowałam, żeby zrobili zasadzkę – mówi mama dziewczynki.

Co zrobiła policja? Nic. Na miejsce nie wysłano ani jednego policjanta.

– Chłopcy w kryminalnym uznali, że to nie ma sensu, bo w szkołach jest przerwa świąteczna, dzieci nie mają zajęć, więc pedofil na pewno nie przyjedzie – wyjaśnia policjant znający kulisy sprawy.

Zasadzkę na pedofila zorganizowano dopiero w środę 3 stycznia. Akcja okazała się jednak kompromitacją, bo na miejscu pojawił się oznakowany radiowóz drogówki, a mundurowi sprawdzali przejeżdżających kierowców.

– Nie było koordynacji działań między drogówką a kryminalnym. Jedni nie wiedzieli, że palą akcję drugich – mówi oficer policji.

Wiktoria sama zaczęła prowadzić poszukiwania. I ustaliła, że w pobliżu przystanku, gdzie przyjeżdżał mężczyzna, znajduje się prywatna klinika z zewnętrznym monitoringiem.

– Jej pracownicy powiedzieli mi, że nagranie mogą udostępnić wyłącznie policji – mówi mama 12-latki. Kobieta powiadomiła o tym komendę. I ostrzegła, że film trzeba zgrać jak najszybciej, bo po kilku dniach obraz zostanie „nadgrany”. Policja tego nie zrobiła, film przepadł.

Basia została przesłuchana dopiero 3 stycznia, a policja z propozycją sporządzenia portretu pamięciowego pedofila wystąpiła dopiero 19 stycznia. Zrobiono go pod koniec stycznia. Wcześniej Basia, korzystając z programu graficznego, sama sporządziła na komputerze wizerunek mężczyzny, który ją wywoził.

Policja: To niedopuszczalne

– Nie wytrzymałam i napisałam skargę do szefa chorzowskiej policji. Przecież ten pedofil mógł krzywdzić w tym czasie inne dzieci – mówi Wiktoria.

Podinspektor Robert Łuszcz, nowy komendant miejski w Chorzowie, dokładnie zbadał sprawę. I nie miał wątpliwości, że jego podwładni działali opieszale, bez determinacji i źle skoordynowali działania podczas zasadzki.

Oficer pełniący obowiązki zastępcy naczelnika wydziału kryminalnego stracił stanowisko i wrócił do pracy w komisariacie, a z zaangażowanymi w sprawę funkcjonariuszami przeprowadzono rozmowy dyscyplinujące. Dopiero wtedy śledztwo nabrało przyśpieszenia. Kryminalni, korzystając z nagrań miejskiego monitoringu, ustalili numery rejestracyjne czarnego bmw, a potem nazwisko jego właściciela. Było już jednak za późno na zatrzymanie. Mężczyzna się ukrywa.

Kiedy prokuratura złożyła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie oraz wydanie listu gończego za kierowcą bmw, do sprawy włączył się jego adwokat. Prawnik złożył wniosek o zapoznanie się z materiałem dowodowym.

– Zgodnie z przepisami musieliśmy wyrazić na to zgodę, akta zostały jednak zanonimizowane – podkreśla Katarzyna Małecka-Kowalczyk, szefowa Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.

W sobotę ktoś zaczął wydzwaniać do Wiktorii i wyzywać ją od „k…”. Kobieta dostała też SMS-a, w którym ktoś podał jej domowy adres oraz napisał „Wiemy, przyjedziemy”. Policja objęła jej rodzinę ochroną. Groźby zaczęła też dostawać szefowa prokuratury w Chorzowie.

Arkadiusz Andała, szef biura detektywistycznego Andała Patrol, który zaangażował się w sprawę, ufundował 10 tys. zł nagrody w zamian za informację o miejscu pobytu właściciela czarnego bmw. Można je przekazywać pod numer 509 336 001 – Informatorom gwarantuję pełną anonimowość – podkreśla Andała.

Dr Aleksandra Wentkowska, pełnomocnik terenowy rzecznika praw obywatelskich w Katowicach uważa sprawę za skandaliczną, a policja według niej popełniła zatrważająco dużo błędów. Wiktoria napisała już do RPO skargę na udostępnienie obrońcy poszukiwanego mężczyzny akt sprawy zawierających dane 12-latki.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

39-letni Sebastian S. umówił się na seks z 14-latką. Na miejscu spotkał policjantów

Sebastian S. (39 l.) z Kołobrzegu kupił butelkę coli i paczkę prezerwatyw. Tak zaopatrzony ruszył na spotkanie z 14-letnią dziewczynką! W wiadomościach, jakie wysyłał przez internet do nieletniej, nie ukrywał, że chodzi mu o seks. Zboczeniec miał jednak pecha. Zamiast nastolatki spotkał na miejscu policjantów.

Zwyrodnialec wpadł w sidła zastawione przez znanego łowcę pedofilów Mateusza Giecy (26 l.). Ten młody człowiek, ojciec dwóch córek, chciał sprawdzić, jakie niebezpieczeństwa czyhają w sieci na jego dzieci. Podszył się pod 14-latkę i już po chwili napisał do niego Sebastian S. Dorosły mężczyzna, nie owijając w bawełnę, zaproponował wyuzdany seks! Nie miał pojęcia, że przy komputerze po drugiej stronie siedzi pan Mateusz.

– Nie cofnął swojej propozycji, mimo że kilkakrotnie pisałem mu, że mam dopiero 14 lat – podkreśla łowca pedofilów, który zawiadomił policję, a ta przygotowała pułapkę na zboczeńca. Początkowo prokuratura umorzyła jego sprawę. Tłumaczono, że Sebastian S. zamiast wejść na 10. piętro wieżowca, gdzie miała mieszkać jego ofiara, zawrócił już na parterze. Wyszło jednak na jaw, że dostrzegł policjantów i dlatego zrezygnował. Zboczeniec stanął właśnie przed kołobrzeskim sądem. Ze skruszoną miną całą winę zwalał na kolegów.

– Śmiali się ze mnie, że jestem nieśmiały w kontaktach z dojrzałymi kobietami. To się wkurzyłem i postanowiłem sprawdzić, jak mi pójdzie z kobietą dużo młodszą ode mnie. Chciałem pokazać kumplom, że potrafię! – przekonywał. Dodał też, że nie miał pojęcia, że seks z 14-latką jest zabroniony. Za próbę wykorzystania nieletniej może teraz na dwa lata powędrować za kraty.Źródło info i foto: Fakt.pl