Niemcy: Makabryczne odkrycie w Langerwehe. Zwłoki trzech osób w domku jednorodzinnym

Ciała dwóch kobiet oraz jednego mężczyzny znaleziono w domu jednorodzinnym w miasteczku Langerwehe w Niemczech (Nadrenia Północna-Westfalia). Policja nie wyklucza, że mogło dojść do rozszerzonego samobójstwa, lub ofiary pozabijały się nawzajem. Szokującego odkrycia dokonano, ok godz. 10 rano w sobotę. Wszystkie ofiary – dwie kobiety w wieku 60 i 45 lat oraz 43-letni mężczyzna – to mieszkańcy dwukondygnacyjnego domu jednorodzinnego.

Według „Bilda” zwłoki znalazła czwarta mieszkająca w domu osoba, która wróciła z pracy w lokalnej piekarni. Policja jak na razie nie wiąże jej ze zbrodnią.

Narzędzie zbrodni – nieznane

– Wszystkie osoby zginęły prawdopodobnie w wyniku gwałtownej przemocy. Nie ma dowodów na to, że w zdarzeniu brała udział czwarta osoba – poinformowała w sobotę prokurator naczelna w Akwizgranie Katja Schlenkermann-Pitts.

Według śledczych wszystko wskazuje na to, że w mieszkaniu mogło dojść do rozszerzonego samobójstwa lub że ofiary pozabijały się nawzajem. Prokurator przekazała dziennikowi „Bild”, że rany mogły zostać zadane siekierą lub rodzajem topora.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Córka Kasema Sulejmaniego domaga się zemsty

„Kto pomści mojego ojca?” – zapytała Zeinab Sulejmani Hassana Rouhaniego. Prezydent Iranu odwiedził bliskich generała zabitego w amerykańskim ataku dronowym. Prezydent Iranu odwiedził bliskich generała Kasema Sulejmaniego w jego domu w Teheranie. Hassan Rouhani rozmawiał z córką zabitego przez Amerykanów wojskowego. Nagranie z tego spotkania wraz z tłumaczeniem opublikowała stacja Sky News.

„Dziękuję ci. Niech Bóg cię chroni. Niech Bóg da ci cierpliwość. Bóg wynagrodzi cię za twój ból i żałobę” – stwierdził prezydent.

„Panie Rouhani, kiedy krew przyjaciół mojego ojca była przelewana, mścił ich mój ojciec. Kto teraz pomści przelaną krew mojego ojca?” – zapytała Zeinab Sulejmani.

„Tak się stanie. Wszyscy pomszczą krew męczennika, nie martw się o to” – odpowiedział prezydent.

W trakcie odwiedzin w domu Sulejmaniego prezydent Iranu złożył jego bliskim jednocześnie kondolencje i gratulacje z powodu tego, że zabity generał stał się męczennikiem. Obiecał jednocześnie, że pamięć o nim będzie w kraju kultywowana.

„Wierzę, że mojego ojca pomści Hezbollah”

„Amerykanie nie rozumieją, jak wielki błąd popełnili. Będą musieli stawić czoła konsekwencjom tej zbrodni nie tylko dzisiaj, ale też w kolejnych latach. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Stany Zjednoczone są teraz jeszcze bardziej znienawidzone przez Irańczyków i Irakijczyków” – stwierdził Rouhani.

W niedzielę Zeinab Sulejmani udzieliła wywiadu libańskiej telewizji Al-Manar TV, mającej powiązania z Hezbollahem drugiej najchętniej oglądanej stacji w świecie arabskim. Jak podaje Al Arabiya, w rozmowie prowadzonej w języku farsi, tłumaczonej na arabski, córka zabitego irańskiego wojskowego oznajmiła, że wierzy, iż lider Hezbollahu Hasan Nasr Allah weźmie w swoje ręce odwet za śmierć jej ojca. Powiedziała też, że „ohydny” prezydent Donald Trump nie zdoła zetrzeć osiągnięć generała. Zeinab Sulejmani stwierdziła, że amerykański prezydent jest tchórzem, bo zaatakował irańskiego generała na odległość, a powinien stanąć z nim twarzą w twarz.

Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej jednostki Al-Kuds, i Abu Mahdi al-Muhandis, założyciel proirańskiej milicji irackiej Kataib Hezbollah, w nocy z czwartku na piątek zostali zabici w ataku rakietowym na międzynarodowym lotnisku w Bagdadzie. W uroczystościach żałobnych w Bagdadzie wzięły udział setki tysięcy osób. Pogrzeb Sulejmaniego ma się odbyć we wtorek w jego rodzinnym mieście.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe informacje dotyczące zbrodni w Turku

Dziesięcioletni Adaś zginął od kilku ciosów nożem w klatkę piersiową i brzuch, bo nie chciał oddać starszemu bratu konsoli do grania! Zwyrodniały starszy brat nawet nie próbował ratować konającego chłopca. Adaś i Maciej mieszkali z mamą i babcią na osiedlu w Turku (woj. wielkopolskie). – Tacy grzeczni, uczynni, nie można na nich złego słowa powiedzieć – zgodnie utrzymują sąsiedzi. – Adaś chodził z moją córką do klasy. Czasami do nas przychodził, zawsze miły, taki delikatny – opowiada mama koleżanki chłopca.

W Sylwestra bracia byli w domu z babcią. Adaś grał w grę przed telewizorem. Nie chciał oddać konsoli Maciejowi. Tylko tyle wystarczyło, by 19–latek chwycił za nóź. – Nie było odgłosów żadnej kłótni, a tutaj w bloku przez ściany wszystko słychać – opowiada Rafał U., sąsiad z bloku.

Chwilę przed godz. 13 zawołała go przerażona Urszula S., babcia chłopców. Gdy wbiegł do mieszkania Adaś leżał na podłodze, jego drobne ciałko pokłute było nożem. – Reanimowałem go, czułem jak wziął ostatni oddech. Umarł, wciąż się uśmiechając z szeroko otwartymi oczami – opowiada wstrząśnięty mężczyzna. W tym czasie Maciej siedział na kanapie w pokoju, a w telewizorze wciąż była włączona gra 10-latka. Brat zabójca zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Nie okazywał żadnych emocji. Pojawiły się podejrzenia, że mógł być pod wpływem dopalaczy.

Po chwili na miejscu tragedii pojawiła się też matka chłopców – Agnieszka J. – Pracuje w monopolowym i przywiózł ją szef. Nigdy nie zapomnę tego, jak rozpaczała, jak krzyczała – wspomina sąsiadka. W jednej chwili straciła dwóch synów. – Nie mogłabym powiedzieć o Macieju niczego złego, pomagał mi nosić zakupy, był grzeczny. Zawsze mnie jednak niepokoiło to zamiłowanie obu do gier komputerowych. Oni świata poza grami nie widzieli. To się w końcu musiało źle skończyć – dodaje kobieta.

Maciej J. został zatrzymany. Ma usłyszeć zarzut zabójstwa. Grozi mu za to nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ząbkowice Śląskie: Marcel C. wyznał, dlaczego zamordował rodzinę?

Religijni, uczynni, sympatyczni i szanowani w mieście. Taki obraz rodziny Marcela C. (18 l.) wyłania się z opisu sąsiadów i znajomych. Zupełnie inaczej relacje pomiędzy domownikami miał przedstawić śledczym chłopak. Wyznał, że w jego domu nie brakowało pieniędzy, tylko miłości.

– Dla rodziców liczył się tylko młodszy brat. Ja nie byłem dla nich ważny – miał powiedzieć Marcel C. i dodać, że w domu nie było rodzinnej atmosfery. Brakowało wspólnych posiłków i rozmów o problemach. – Rodzice dawali mi pieniądze na każdą zachciankę – miał przyznać. Być może dlatego pochłonął go wirtualny świat i zamknięty w swoim pokoju godzinami grał na komputerze.

– Wystarczy wzajemna izolacja, by nie wykształcić w dzieciach uczuć. A jeśli dochodzi do tego jeszcze nieprawidłowa osobowość, z którą Marcel najpewniej się urodził, mamy takie niewyobrażalne dla nas sytuacje – mówi nam psychiatra, dr n.med. Jerzy Pobocha.

18-latek przyznał się do zabójstwa matki Katarzyny (†48 l.), ojca Tomasza (†48 l.) i 7-letniego braciszka Kacperka. Przerażająca zbrodnia, do której doszło w Ząbkowicach Śląskich (woj. dolnośląskie) wstrząsnęła całym krajem. Czy to, że Marcel zaatakował siekierą młodszego braciszka, było odwetem za to, że rodzice poświęcali mu więcej czasu? Śledczy badają również ten wątek.

– Są starsi bracia, którzy wychowują rodzeństwo jak kochający ojciec, są jednak i tacy, którzy są chorobliwie zazdrośni o dawną uwagę rodziców – dodaje ekspert.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szczegóły zbrodni w Ząbkowicach Śląskich. 18-latek zabił rodziców i brata

Cichy, niepozorny, niczym się nie wyróżniał. Taki był Marceli C. (18 l.) z Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie). Dziś mówi o nim całe miasto. Chłopak miał z zimną krwią wymordować swoją rodzinę. Siekierą zabić tatę, mamę i 7-letniego braciszka. – Boże, co to się dzieje?! – mówią wstrząśnięci potworną zbrodnią sąsiedzi.

Horror rozegrał się w nocy z niedzieli na poniedziałek. Marceli C. miał zaatakować bliskich, gdy spali. Podejrzewa się go o zamordowanie rodziców – Katarzyny (†48 l.) i Tomasza (†48 l.) oraz braciszka Kacperka. Krwawą jatkę przeżył tylko starszy brat 18-latka, który w chwili tragedii był poza domem. Marceli sam zadzwonił na policję i powiedział, że do ich jednorodzinnego domu ktoś się włamał. Kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, szybko jednak pękł. Przyznał, że żadnego włamywacza nie było. Miał też powiedzieć, gdzie ukrył siekierę i zakrwawione ubrania.

Marceli chodził do klasy maturalnej. W liceum wybrał profil matematyczno-informatyczny. Jak mówią jego koledzy, nie był klasową gwiazdą, a od brylowania w towarzystwie wolał komputery. Rodzice mieli gonić go do nauki, na co podobno nie miał ochoty. – Może zagubił się w wirtualnym świecie? Może to narkotyki? – zastanawia się zszokowana sąsiadka, której wnuczek przyjaźnił się z 18-latkiem.

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, do tej strasznej zbrodni pchnął go konflikt z rodzicami.

Okrutna zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami Ząbkowic Śląskich. Rodzina była dobrze sytuowana. Tomasz C. miał firmę zajmującą się transportem zboża. Pani Katarzyna kiedyś pracowała w kwiaciarni, a od lat prowadziła dom. – Piękna kobieta, zadowolona z życia – wspominają sąsiedzi. Marceli C. najprawdopodobniej będzie odpowiadał za potrójne zabójstwo, za co grozi dożywocie.

Zbrodnia przypomina tę z Rakowisk

Do makabrycznego mordu w Rakowiskach (woj. lubelskie) doszło w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 roku. 18-letni wówczas Kamil N. i Zuzanna M. w środku nocy zaatakowali rodziców chłopaka. Uzbrojeni w specjalnie kupione na tę okazję noże rzucili się na dwójkę śpiących dorosłych. Mieli jeden cel: zabić Jerzego (†48 l.) i Agnieszkę N. (†42 l.). Młodzi mordercy brutalnie dźgali ofiary, aż odebrali im życie. Po zbrodni uciekli do Krakowa, gdzie dziewczyna będąca początkującą poetką urządzała wieczór autorski. Mimo dopracowanego do ostatniego szczegółu alibi policjanci szybko wpadli na trop zabójców. Kamil N. i Zuzanna M. zostali zatrzymani. Sąd skazał ich na 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe informacje dotyczące makabrycznej zbrodni w Ząbkowicach Śląskich

Wstrząsająca zbrodnia przy ul. Powstańców Warszawy w Ząbkowicach Śląskich na Dolnym Śląsku. Tej nocy 18-letni Marcel C. powiadomił służby, że ktoś włamał się do domu, w którym mieszka z rodzicami i zamordował trzy osoby. Gdy policjanci przyjechali na miejsce i rozpoczęli przesłuchania, 18-latek przyznał, że to on popełnił zbrodnię – dowiedzieli się reporterzy RMF FM.

18-letni Marcel C. zadzwonił na policję z dachu rodzinnego domu. Mówił, że włamał się do niego jakiś mężczyzna. Gdy policjanci przyjechali na miejsce, znaleźli zwłoki 3 osób – kobiety i mężczyzny w wieku 48 lat i 7-letniego dziecka. Jak nieoficjalnie dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, w trakcie przesłuchania 18-latek przyznał się do zabójstwa swoich rodziców i brata. Wskazał też miejsce, gdzie zakopał siekierę i ubrania.

Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności tej tragedii. W sprawie przesłuchiwani są świadkowie. Na miejscu zdarzenia wciąż pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza.

Według informacji dziennikarza RMF FM, 18-letni Marcel uczył się w liceum. Znajomi opisują go jako cichego i spokojnego nastolatka.

Po badaniach krwi będzie wiadomo, czy zatrzymany 18-latek był pod wpływem alkoholu lub środków odurzających.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabił brata z zazdrości o dziewczynę. Ona też usiadła na ławie oskarżonych

To współczesna historia Kaina i Abla. W Lublinie brat miał zamordować brata. Powodem – zazdrość o dziewczynę. Ona sama też usiadła na ławie oskarżonych, miała podżegać do zbrodni. Parze grozi dożywocie. Marcin M. , który spotykał się z Kamilą F. podejrzewał brata – Marka o romans z nią. 13 grudnia doszło między nimi do awantury na stacji benzynowej w Lublinie. Kobieta miała szeptać, żeby mężczyzna okaleczył brata.

Cios w głowę

– Zadał bratu cios w głowę powodując ranę ciętą w okolicy czołowej o długości około 10 cm, a następnie ugodził w klatkę piersiową – mówił w sądzie Janusz Syczyński z Prokuratury Rejonowej w Radzyniu Podlaskim.

Para nie udzieliła pomocy rannemu. Wróciła do domu i zaczęła się pakować, żeby uciec. Pan Marek zmarł w szpitalu. Kamila F. miała wycierać nóż z odcisków palców, Marcin M. wyrzucił go do stawu. Policja zadziała jednak błyskawicznie. Doszło do zatrzymania godzinę po zdarzeniu.

Marcin M. przed sądem przekonuje, że nie zmierzał brata zabić, a jedynie okaleczyć. Kamila F. jest oskarżona o zacieranie śladów, nakłanianie do zabójstwa i nie udzielenie pomocy.

Obojgu grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ząbkowice Śląskie: 18-latek podejrzany o zabójstwo rodziców i brata

Rodzinna tragedia w Ząbkowicach Śląskich (woj. dolnośląskie)! 18-letni Marceli zadzwonił na policję twierdząc, że obcy mężczyzna włamał się do jego domu, a potem zamordował jego rodziców i 7-letniego brata. Jednak gdy policjanci dotarli na miejsce i zaczęli z nim rozmawiać, przyznał się, że sam zabił swoich bliskich. Na razie nie wiadomo, dlaczego zrobił coś tak potwornego.

Do tej makabrycznej zbrodni doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w Ząbkowicach Śląskich. Jak podaje radio RMF FM, mordercą jest najprawdopodobniej 18-letni Marceli C. Chłopak powiadomił służby, że ktoś włamał się do jego domu i zamordował trzy osoby: kobietę i mężczyznę w wieku 48 lat i 7-letnie dziecko.

Dopiero gdy policjanci przyjechali na miejsce, 18-latek miał przyznać się, że to on odpowiada za masakrę. Podobno wskazał nawet, gdzie zakopał ubranie i narzędzie zbrodni. Służby na razie jednak nie zdradzają szczegółów. – Potwierdzam, że doszło do zdarzenia. Nie żyją trzy osoby, dwoje dorosłych i 7-letnie dziecko. Zatrzymano młodego mężczyznę, który jest podejrzewany o dokonanie zbrodni – mówi kom. Ilona Golec z ząbkowickiej policji.

Młody mężczyzna dziś zostanie przesłuchany. Będziemy wracać do szczegóły tej przerażającej historii.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rosja: Wizja lokalna z profesorem historii, który zabił studentkę

Rosyjski historyk podejrzany o zabójstwo 24-letniej doktorantki próbował popełnić samobójstwo podczas wizji lokalnej w swoim mieszkaniu w Petersburgu – informuje portal Daily Mail Online. 63-letni Oleg Sokołow, który przyznał się do popełnienia zbrodni, pokazywał w piątek śledczym, jak zastrzelił Anastazję Jeszczenko, a następnie poćwiartował jej zwłoki.

Ekspert wojen napoleońskich w kajdankach na rękach miał chwycić za miecz i skierować go przeciw sobie. „Nie stworzył zagrożenia dla żadnej z innych osób. Chciał popełnić samobójstwo” – mówi jego prawnik.

Adwokat Aleksander Poczujew przekonuje też, że do krwawej zbrodni z 9 listopada mogła przyczynić się pełnia księżyca. Jego zdaniem Sokołow „był w szoku” po oddaniu czterech strzałów w kierunku kochanki i okaleczeniu jej ciała. „Medycyna potwierdza, że podczas pełni często ujawnia się schizofrenia” – przekonuje.

Innego zdania jest matka zabitej kobiety. Według niej Sokołow zaatakował, ponieważ ofiara powiedziała mu tego dnia, że od niego odchodzi. Według Galiny Jeszczenko córka „miała dość totalnej kontroli”, jakiej poddawał ją partner.

Na wizję nad Mojkę historyk został doprowadzony w piątek w kasku i specjalnym kombinezonie. Daily Mail Online twierdzi , że feralnego dnia wyłowiono go z kanału w stroju Napoleona.

Miał też w plecaku dwie ręce, które odciął ofierze piłą jeszcze w swoim mieszkaniu, w pobliżu kanału.

Podobno do Mojki wpadł wtedy przypadkiem, kiedy pijany próbował pozbyć się fragmentów ciała kobiety. Miał planować popełnienie samobójstwo tego samego dnia, w pobliżu Twierdzy Pietropawłowskiej nad Newą. Na Uniwersytecie Państwowym w Petersburgu, którego wykładowcą jest Sokołow, ma zostać utworzony ośrodek badań problemów przemocy domowej.
Źródło info i foto: TVP.info

Matka zamordowanej Kristiny z Mrowin pozna prawdę o zbrodni

W niewielkich Mrowinach pod Świdnicą (woj. dolnośląskie) wciąż dobrze pamiętają ten tragiczny czerwiec. Najpierw zelektryzowała ich wieść o zaginięciu dziewczynki. Gdy znaleziono ciało 10-letniej Kristinki wszystkim pękły serca.

Wkrótce aresztowano Jakuba A. (22 l.), kuzyna matki dziewczynki, a światło dzienne ujrzały mroczne sekrety zabójstwa. Motywem zbrodni była miłość, jaką zabójca żywił do Agnieszki D. Wysyłane przez niego wiadomości zachowały się w komputerze i telefonach, które zabezpieczyli śledczy. Między innymi dlatego mamie Kristiny odmówiono dostępu do akt.

– Tłumaczyli, że nie przeprowadzili jeszcze czynności procesowych – skarżył się Faktowi Sebastian Kujacz, pełnomocnik rodziny.

Jak twierdzi prokuratura, śledczy są jeszcze m.in. w trakcie ustalania kodu PIN i PUK do irlandzkiej karty kobiety. Obrońca rodziny nie widzi jednak związku między analizą danych a zakazem dostępu do akt.– Jak pracuję 25 lat w zawodzie, w całej mojej karierze nie miałem podobnego przypadku – dziwi się mecenas.

Złożył zażalenie na tę decyzję, a w czwartek Sąd Okręgowy w Świdnicy przyznał mu rację. – Kiedy trwają czynności procesowe dotyczące analizy zabezpieczonych telefonu i komputera, nie ma niebezpieczeństwa, że pokrzywdzona może wpłynąć na treść tych zapisów lub w inny sposób w nie ingerować – powiedziała rzeczniczka sądu Marzena Rusin-Gielniewska.

Dopiero teraz pani Agnieszka – nie z mediów, a od ekspertów pracujących przy śledztwie – w końcu pozna prawdę. Może nawet najbardziej brutalne szczegóły dadzą więcej ukojenia niż niewiedza, jak ginęła jej ukochana córeczka.
Źródło info i foto: Fakt.pl