Ukraina: Ruszył pierwszy proces o zbrodnie wojenne

W Kijowie ruszył proces rosyjskiego żołnierza. Mężczyzna oskarżony jest o zbrodnie wojenne. To pierwszy tego rodzaju proces od początku wojny – podkreśla agencja informacyjna AP. 21-letni sierżant jednostki pancernej, Wadim Szyszymarin, zastrzelił w pierwszym tygodniu wojny 62-letniego cywila, mieszkańca wsi Czupachiwka w obwodzie sumskim. Po tym, jak trafił do niewoli, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) opublikowała nagranie, w którym rosyjski wojskowy przyznaje się do winy.

„Kazano mi strzelać. Strzeliłem raz. On upadł. My szliśmy dalej” – powiedział Szyszymarin.

Rosyjskiemu sierżantowi za popełniony czyn grozi dożywocie. Mamy 41 podejrzanych w sprawach, z którymi będziemy gotowi wystąpić do sądu – oznajmiła w piątek ukraińska prokurator generalna Iryna Wenediktowa w telewizji. Dodała, że wszystkie te sprawy dotyczą przestępstw, choć różnego rodzaju: bombardowań cywilnej infrastruktury, zabójstwa cywilów, gwałtów oraz szabrownictwa.

Według prokurator generalnej w następnym tygodniu odbędą się wstępne przesłuchania dwóch innych Rosjan, którzy znajdują się na Ukrainie – w sprawie bombardowań cywilnej infrastruktury i budynków mieszkalnych.

Jeszcze w kwietniu ukraińskie władze uruchomiły cyfrowe archiwum rosyjskich zbrodni wojennych. Zebrane dowody na okrucieństwa popełnione przez armię rosyjską na Ukrainie zapewnią, że ci zbrodniarze wojenni nie będą mogli uciec przed wymiarem sprawiedliwości – poinformował szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba.

UE powołała natomiast wspólny zespół dochodzeniowo-śledczy z Ukrainą w celu gromadzenia dowodów i prowadzenia dochodzeń w sprawie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Komisja zapewni wszelkie niezbędne wsparcie techniczne i finansowe we wszystkich dochodzeniach prowadzonych przez UE – zapewniła szefowa KE Ursula von der Leyen.

Na wciąż ogarniętych wojną terenach starają się już działać ukraińscy prokuratorzy. Przesłuchują jeńców i świadków wydarzeń, zbierają materiały filmowe i zdjęcia, szczegółowo dokumentują zbrodnie wojenne popełniane przez Rosjan.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ukraina: Siergiej Kołocej podejrzany o zabójstwa w Buczy

Dowódca oddziału rosyjskiej Gwardii Narodowej Siergiej Kołocej to pierwszy podejrzany o zbrodnie popełnione w Buczy pod Kijowem – poinformowała w poniedziałek prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa. „Ustaliliśmy pierwszego podejrzanego o zabójstwa w Buczy; to dowódca oddziału Gwardii Narodowej Siergiej Kołocej” – napisała Wenediktowa na Facebooku.

Jak wyjaśniła, prokuratorzy i policja ustalili, że to właśnie on zabił 18 marca czterech nieuzbrojonych mężczyzn w Buczy. 29 marca miał się znęcać nad jeszcze jednym mężczyzną, próbując zmusić go do przyznania się do działalności przeciwko armii rosyjskiej.

„Zabrał tego mieszkańca, który miał poglądy proukraińskie, do piwnicy, gdzie bił go rękami i kolbą karabinu. Mężczyznę wywieziono na miejsce kaźni, gdzie, imitując egzekucję, strzelano mu koło ucha” – napisała prokurator. Mężczyźnie kazano również wąchać zwłoki.

Wenediktowa opublikowała zdjęcia zastrzelonych mieszkańców Buczy, leżących na ziemi ze związanymi rękami, a także zdjęcie rosyjskiego wojskowego z kamery internetowej w punkcie rosyjskiej firmy kurierskiej na Białorusi. „Jego podarunek z Ukrainy (wysłany) do Uljanowska to klapa bagażnika” – napisała prokurator.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

OBWE opublikowało raport ws. rosyjskich zbrodni

Eksperci OBWE przedstawili raport dotyczący rosyjskich zbrodni popełnianych w Ukrainie od 24 lutego. W dokumencie, który ambasador USA przy OBWE nazwał „katalogiem nieludzkich aktów”, opisano m.in. przypadki zbiorowych gwałtów czy porwań. Podkreślono, że wojna jest szczególnie okrutna dla kobiet, dzieci i osób z niepełnosprawnościami.

Raport sporządzony na zlecenie Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie liczy ponad 100 stron. Na wstępie eksperci misji OBWE zaznaczają, że znaleźli „wyraźne prawidłowości” w łamaniu międzynarodowych praw humanitarnych przez Rosjan. Autorzy raportu wymieniają w tym kontekście ataki na infrastrukturę cywilną, m.in. szpitale, szkoły czy domy mieszkalne. Podkreślono, że gdyby Rosjanie stosowali się do zobowiązań wynikających z międzynarodowych przepisów „liczba zabitych i rannych cywilów byłaby znacznie niższa”.

Misja opisała swoje ustalenia dotyczące ataku na szpital położniczy w Mariupolu 9 marca. W raporcie odrzucono twierdzenia Rosji, jakoby atak został zainscenizowany przez stronę ukraińską. Podkreślono, że zbombardowanie placówki było celowe i stanowi zbrodnię wojenną. Podobne konkluzje zawarto we fragmencie poświęconemu atakowi na Teatr Dramatyczny w Mariupolu, w którym według ukraińskich władz zginęło 300 osób.

„Misja ustaliła, że – choć konflikt dotknął całej populacji Ukrainy – szczególnie negatywny wpływ miał na osoby należące do grup szczególnie wrażliwych, jak kobiety, dzieci, osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami” – podkreślono w raporcie. I dalej: „Misja nie była w stanie stwierdzić, czy rosyjski atak na Ukrainę można zakwalifikować jako powszechny i systematyczny atak skierowany przeciwko ludności cywilnej. Utrzymuje jednak, że niektóre powtarzające się wzorce aktów przemocy […], jak celowe zabijanie, porwania ludności cywilnej, w tym dziennikarzy i urzędników, mogą pasować do tej kwalifikacji”.

– Raport dokumentuje katalog nieludzkich aktów popełnionych przez siły rosyjskie w Ukrainie. Obejmuje dowody bezpośredniego atakowania ludności cywilnej, ataków na placówki medyczne, gwałtów, egzekucji, grabieży i przymusowej deportacji ludności cywilnej do Rosji – skomentował dokument Michael Carpenter ambasador USA przy OBWE. Carpenter przywołał ustalenia misji OBWE, z których wynika, że Rosjanie wykorzystywali symbole Czerwonego Krzyża, białe flagi, flagi Ukrainy czy ubrania cywilne i oznaczenia samego OBWE, aby ułatwić sobie operacje militarne.

W raporcie podkreślono, że od początku konfliktu zauważalny jest „wzrost przemocy ze względu na płeć”. Przywoływane są przy tym doniesienia ukraińskich władz na temat gwałtów, których dopuszczają się Rosjanie. „Do jednego ze zdarzeń doszło w miejscowości Browary pod Kijowem, gdzie pijany rosyjski żołnierz miał włamać się do prywatnego domu, zabić właściciela, a następnie kilkukrotnie zgwałcić jego żonę w obecności jej małego dziecka” – czytamy. „Pojawiają się zarzuty zbiorowych gwałtów popełnianych przez rosyjskich żołnierzy w wielu regionach Ukrainy” – napisano.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prezydent Ukrainy w Buczy: „To są zbrodnie wojenne i zostaną uznane przez świat za ludobójstwo”

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pojawił się w Buczy. Mówił o zbrodniach dokonanych na ludności cywilnej. – Tysiące ludzi zostało zabitych, zakatowanych, kobiety były gwałcone w obecności dzieci – powiedział dziennikarzom przywódca Ukrainy.

– To są zbrodnie wojenne i zostaną uznane przez świat za ludobójstwo – mówił prezydent Wołodymyr Zełenski w Buczy. Prezydent Ukrainy pojawił się w miejscu rosyjskiej masakry w kamizelce kuloodpornej i w otoczeniu wojska. Jego wypowiedź przytacza agencja Reuters.

„Każdy, kto szanuje zasady demokracji, musi pomóc Ukrainie” – apeluje po masakrze w Buczy ukraińska dziennikarka Uliana Vitiuk.

Wołodymyr Zełenski mówił w Buczy o tym, jak ważne, żeby świat usłyszał o masakrze dokonanej na ludności cywilnej w obwodzie Kijowskim.

– Najważniejsze jest to, żeby pokazać światu to, co robili rosyjscy żołnierze, Federacja Rosyjska. (…) Zobaczcie, co z tym miasteczkiem zrobili rosyjscy żołnierze, do ludzi odnoszą się gorzej niż do zwierząt. To jest ludobójstwo, jesteście tutaj, widzicie sami, co tu się odbyło. Tysiące ludzi zostało zabitych, zakatowanych, kobiety były gwałcone w obecności dzieci.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja eskaluje terror wobec obywateli, plądrowanie sklepów i gwałty

Rosja eskaluje terror wobec cywilów na zajętych terytoriach, pojawiają się kolejne doniesienia o plądrowaniu sklepów i mieszkań, mordach i gwałtach – oceniają eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich po 27 dniach inwazji Rosji na Ukrainę. Informują też o doniesieniach mediów o sukcesach sił ukraińskich na północny-zachód od Kijowa, które nie zostały jednak na razie potwierdzone przez ukraińską armię. Działania armii rosyjskiej mają w coraz większym stopniu charakter bandycki. Agresor niszczy magazyny z żywnością. Próby ewakuacji ludności lub niesienia jej pomocy humanitarnej są już nie tylko sabotowane, lecz powstrzymywane zbrojnie – piszą Andrzej Wilk i Piotr Żochowski z OSW.

Jak dodają, siły rosyjskie stosują brutalne metody do tłumienia oporu społecznego na zajętych terytoriach Ukrainy. Wobec demonstrujących niemal codziennie mieszkańców Chersonia rosyjscy żołnierze otwierają ogień, używają gazu łzawiącego, porywani są kolejni przedstawiciele władz lokalnych. Analitycy OSW zauważają, że chociaż Rosjanie nie zdobyli Czernihowa, zniszczenie mostu na rzece Desnie uniemożliwia niesienie pomocy humanitarnej jego mieszkańcom i kontynuowanie ich ewakuacji. Nie można wykluczyć, że podobnie jak w przypadku Mariupola, mieszkańcy Czernihowa będą zmuszani do wyjazdu na Białorusi lub Rosji – komentują.

Eksperci zauważają, że dowództwo ukraińskiej armii nie odniosło się dotąd do pojawiających się od wtorku w mediach informacji o sukcesie jakim miało być otoczenie jednostek sił rosyjskich znajdujących się na północny-zachód od Kijowa – w Irpieniu, Buczy i Hostomelu. Według oficjalnych danych ukraińskich Irpień stanowi obecnie skraj pozycji rosyjskich na północny wschód od Kijowa, jednak o miasto wciąż toczą się walki, pozostałe miejscowości znajdują się w głębi ugrupowania rosyjskiego.

Wilk i Żochowski odnotowują, że Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w swoich codziennych komunikatach odszedł od dotychczasowej praktyki informowania o siedmiu, ośmiu kierunkach działań obronnych i opisuje teraz trzy główne obszary działań: północno-wschodni, wschodni i południowo-wschodni. To logiczna konsekwencja skrócenia ukraińskich linii obrony – komentują.

Według ukraińskiego sztabu, na wszystkich kierunkach armia ukraińska ma prowadzić operację obronną, a przeciwnik intensyfikować ostrzał miejscowości w rejonach walk i uderzenia rakietowo-powietrzne. W komunikacie po raz pierwszy nie powtórzono stałego w ostatnim tygodniu przekazu o przejściu wrogich wojsk do obrony i ukraińskich kontratakach.

Analitycy warszawskiego ośrodka piszą, że choć w wielu miejscowościach w obwodach czernihowskim, sumskim, charkowskim, ługańskim i donieckim trwają walki, znajdują się one coraz bardziej w głębi ugrupowania wojsk rosyjskich i nie można prowadzić w oparciu o nie zorganizowanej obrony.

Na północnym wschodzie główną rubież ukraińskiej obrony stanowi Kijów, a na wschodzie granice obwodów połtawskiego i dniepropietrowskiego oraz okolice Zaporoża. Na południowym wschodzie linia obrony pozostaje względnie stabilna, systematycznie przesuwając się jednak na północ pomiędzy Dnieprem a Bohem.

Po osiągnięciu przez jednostki agresora, nacierające z obwodu charkowskiego na południe, rubieży miejscowości Kamjanka (położonej na południe od Iziumu), a atakujące na północ z obwodu donieckiego miejscowości Jampil, korytarz, którym ewentualnie mogłyby się ewakuować wojska ukraińskie broniące się w obwodzie ługańskim (głównie wokół Siewierodoniecka), zawęził się do 50 km, co oznacza że jednostki nim przechodzące znajdą się w zasięgu wrogiej artylerii.

Nie można wykluczyć, że Rosjanie dążą do zamknięcia kotła, w którym może znaleźć się połowa ukraińskiego zgrupowania operującego w Donbasie – oceniają eksperci OSW.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nie żyje lider Państwa Islamskiego

– Świat pozbył się jednego z najgorszych terrorystów na świecie – w ten sposób prezydent USA Joe Biden ogłosił, że w akcji komandosów zginął Abu Ibrahim al-Haszemi al-Kurajszi, przywódca Państwa Islamskiego (ISIS). Jak dodał, zabity wolał, by on i jego rodzina stracili życie „niż odpowiedzieć za swe zbrodnie”. Amerykańskie władze informują, że akcja wojsk specjalnych to kolejny cios w terrorystyczną organizację, która jest o wiele słabsza niż przed laty.

Jak opisał Biden, kiedy amerykańskie wojska „zbliżyły się, by pojmać terrorystów, w ostatecznym geście desperackiego tchórzostwa i bez względu na życie członków własnej rodziny i innych w budynku, zdecydował się wysadzić się w powietrze zamiast odpowiedzieć za swoje zbrodnie, podobnie jak jego poprzednik”.

Zdaniem prezydenta USA, w trakcie akcji wojsk specjalnych w syryjskiej prowincji Idlib, świat – wraz ze śmiercią al-Kurajsziego – pozbył się „jednego z najgorszych przywódców terrorystów na świecie i jednego z architektów ludobójstwa jazydów w Iraku”.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci z „Archiwum X rozwikłali zbrodnię z 2001 roku

Podejrzany o zabójstwo 30-letniej pielęgniarki został zatrzymany w Anglii. Do zbrodni doszło w 2001 roku na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. Policjanci z podlaskiego Archiwum X ustalili tożsamość i miejsce pobytu mężczyzny. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku za podejrzanym został wydany nakaz aresztowania. Śledczy rozpoczęli już procedurę deportacyjną.

Policjanci zajmujący się niewykrytymi przestępstwami z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku rozwikłali kolejną sprawę zabójstwa. Tym razem policjanci z Archiwum X wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w sierpniowy wieczór 2001 roku, na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. 30-latka została zaatakowana przez napastnika i zgwałcona. Na skutek poniesionych obrażeń, kobieta po kilku miesiącach zmarła w szpitalu. Pracujący nad sprawą policjanci odtworzyli ostatnie godziny z życia 30-latki. Kobieta była pielęgniarką i pracowała w dziecięcym szpitalu. Została zaatakowana kilkanaście metrów od swojego bloku tuż po tym, jak odprowadziła kuzynkę na przystanek autobusowy przy ulicy Piłsudskiego. Sprawcy nie przeszkadzał nawet fakt, że niedaleko miejsca zdarzenia przebywali mieszkańcy osiedla. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie. W sierpniu 2002 roku wobec niewykrycia sprawcy śledztwo zostało umorzone.

W 2020 roku sprawa trafiła do Archiwum X. Najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej wspólnie z prokuratorami zaczęli ją wnikliwie analizować. Śledczy, prowadząc szereg dodatkowych czynności z jednoczesnym wykorzystaniem najnowocześniejszych metod badawczych ustalili podejrzanego o tę zbrodnię. Śledczy ustalili również miejsce jego pobytu. Okazał się nim 42-letni białostoczanin, który ukrywał się w Anglii w jednej z miejscowości na południe od Manchesteru. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku został wydany nakaz aresztowania w Wielkiej Brytanii. Podejrzany został zatrzymany w piątek 18 czerwca br. w miejscu zamieszkania. Śledczy zainicjowali już procedurę deportacyjną do Polski. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Z kolegami chciał zabić ojca dla pieniędzy. Planowali podłożyć bombę w szpitalu

Dla pieniędzy był w stanie posunąć się do najgorszych rzeczy, nawet zabić własnego ojca. Razem z kolegami próbował go otruć, dotkliwie pobili, a nawet wywołali alarm bombowy. Mężczyzna kilka razy uszedł z życiem. Trójka oprawców wkrótce odpowie za usiłowanie zabójstwa. Dwóch z nich ma jeszcze na sumieniu inną zbrodnię. Wcześniej zabili innego mężczyznę, a jego ciało ukryli pod podłogą altanki działkowej. Grozi im dożywocie.

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zakończyła śledztwo w sprawie dramatycznych zdarzeń, do których doszło na Wyspie Puckiej w Szczecinie. Według ustaleń prokuratury, jeden z podejrzanych, w celu przejęcia majątku swojego ojca, wspólnie z innymi osobami mężczyznami podjął działania mające doprowadzić do jego śmierci.

– W tym celu najpierw z jednym z podejrzanych dodawał do posiłków przyrządzanych i dostarczanych pokrzywdzonemu substancje toksyczne, które miały go otruć, a gdy to nie odniosło pożądanego skutku zlecił zabójstwo ojca innemu podejrzanemu – informuje Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. – Podejrzani opracowali wspólnie plan, w którym każdy z nich otrzymał określone zadania, przy czym uległ on zmianie w związku z niewywiązaniem się przez jednego z nich przydzielonej mu roli.

Jak dodaje rzeczniczka prokuratury, pokrzywdzony mężczyzna został napadnięty przez jednego z podejrzanych, który nieustalonym narzędziem uderzył go w głowę powodując obrażenia ciała w postaci wieloodłamowego złamania kości ciemieniowej z licznymi przemieszczeniami fragmentów kostnych, wyciekiem płynu mózgowego, krwiakiem przymózgowym oraz rozległym krwiakiem wewnątrzczaszkowym, w następstwie których doszło u niego do choroby realnie zagrażającej życiu, przy czym zamierzonego celu nie osiągnięto z uwagi na udzieloną pokrzywdzonemu pomoc medyczną i podjęte skuteczne leczenie.

Bomba w szpitalu

Mężczyźni, w związku z nieosiągnięciem zamierzonego celu, planowali uskutecznić swój plan i ponowić próbę zabójstwa mężczyzny, gdy ten przebywał w szpitalu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francja: Zabójstwo Samuela Paty’ego. Uczennica przyznała się do kłamstw

Francuska uczennica przyznała się do kłamstw i rozpowszechniania fałszywych twierdzeń na temat Samuela Paty’ego – ustalił dziennik „Le Parisien”. W październiku 2020 roku nauczyciel historii został zamordowany za to, że podczas lekcji miał prezentować uczniom karykatury Mahometa.

Prokuratorzy przekazali później, że do zbrodni by nie doszło, gdyby nie pomoc uczniów Collège du Bois d’Aulne. Pochodzący z Czeczenii Anzorow znał jedynie nazwisko swojej ofiary, ale nie wiedział, jak ona wygląda – potrzebnych informacji za pieniądze udzieliło mu dwóch nastolatków.

W niedzielę dziennik „Le Parisien” ustalił, że nastolatka, która poskarżyła się rodzicom na nauczyciela, który miał pokazać uczniom obrazoburcze treści, przyznała się do kłamstwa. Początkowo 13-latka twierdziła, że Paty poprosił muzułmańskich uczniów o zamknięcie oczu lub opuszczenie klasy, a później zaprezentował pozostałym karykaturę Mahometa.

Oburzony tym faktem ojciec nastolatki, Brahim Chnina, zamieścił w mediach społecznościowych nagranie, w którym oskarżył Paty’ego o piętnowanie muzułmanów i wzywał do zwolnienia go ze szkoły. Zdaniem śledczych to właśnie z internetu Anzorow dowiedział się o przebiegu lekcji.

Jak informuje „Le Parisien”, dziewczyna skłamała, ponieważ nie chciała przyznać się rodzicom do tego, że została zawieszona za liczne nieobecności w szkole. Skutecznie przekonała ojca, że w prawach ucznia zawiesił ją Paty, a stało się to po tym, jak wyraziła sprzeciw wobec jego prośby o opuszczenie klasy przez muzułmańskich uczniów. W rzeczywistości – jak powiedziała właśnie śledczym – tego dnia w ogóle nie pojawiła się w sali lekcyjnej.

Dziewczyna miała trzymać się swojej wersji, dopóki nie usłyszała od policjantów, że kilkoro innych uczniów potwierdziło jej nieobecność oraz to, że Paty wcale nie poprosił ich o opuszczenie klasy. Śledczy mieli też stwierdzić, że 13-latka cierpiała na „kompleks niższości” i była bardzo oddana ojcu.

„To przesadne zachowanie ojca doprowadziło do tej serii zdarzeń”

Prawnik dziewczyny, Mbeko Tabula, twierdzi, że uczennicy nie powinno obarczać się całym ciężarem tragedii.

– To przesadne zachowanie ojca, tworzenie i umieszczanie wideo obciążającego nauczyciela, doprowadziło do tej serii zdarzeń. Moja klientka kłamała i nawet jeśli to prawda, reakcję jej ojca nadal należy traktować jako nieproporcjonalną – stwierdził prawnik.

Chnina, wobec którego toczy się dochodzenie w sprawie „współudziału w zabójstwie na tle terrorystycznym”, powiedział policji, że jego zachowanie było „idiotyczne i głupie”.

– Nigdy nie myślałem, że moje posty zobaczą terroryści. Nie chciałem nikogo skrzywdzić. Trudno sobie wyobrazić, jak znaleźliśmy się w tym miejscu. Straciliśmy profesora historii i wszyscy winią mnie – powiedział ojciec 13-latki, której po zabójstwie Paty’ego również postawiono zarzuty karne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania wzywa Arabię Saudyjską do wyjaśnienia śmierci Dżamala Chaszodżdżiego

Wielka Brytania poinformowała w piątek, że nadal podnosi kwestię zabójstwa opozycyjnego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w rozmowach z rządem Arabii Saudyjskiej i uważa jego śmierć za straszną zbrodnię. Wielka Brytania nadal podnosi kwestię zabójstwa opozycyjnego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w rozmowach z rządem saudyjskim – poinformowało w piątek ministerstwo spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, poproszone o komentarz do raportu amerykańskiego wywiadu, z którego wynika, że następca tronu Arabii Saudyjskiej Mohammad ibn Salman zlecił operację pojmania lub morderstwa zabitego w 2018 roku saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego.

„Wielka Brytania zawsze twierdziła, że zabójstwo Dżamala Chaszodżdżiego było straszną zbrodnią (…) Wezwaliśmy do przeprowadzenia dokładnego, wiarygodnego i przejrzystego śledztwa w celu pociągnięcia winnych do odpowiedzialności i nałożenia sankcji na 20 Saudyjczyków zamieszanych w morderstwo. Minister spraw zagranicznych poruszył tę kwestię podczas swojej wizyty w Rijadzie w zeszłym roku i nadal poruszamy ją w naszych kontaktach z rządem Arabii Saudyjskiej”- cytuje fragmenty oświadczenia brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Reuters.

Ocena wywiadu USA oparta jest m.in. na bezpośrednim zaangażowaniu w morderstwo doradcy księcia oraz wykorzystywaniu przemocy w uciszaniu politycznych przeciwników w Arabii Saudyjskiej. Władze w Waszyngtonie uważają za nieprawdopodobne, by de facto rządzący krajem Mohammad ibn Salman nie wiedział o operacji. Zgodnie z raportem 35-letni książę twierdził, że dziennikarz stanowi zagrożenie dla królestwa, i opowiadał się za przemocą, gdyby miało to być konieczne do jego uciszenia.

Dokument wymienia 21 osób, które według wywiadu są „z dużym prawdopodobieństwem” winne zabójstwa Chaszodżdżiego.

Administracja Joe Bidena ogłosiła w piątek sankcje i zakazy wizowe dla obywateli Arabii Saudyjskiej w związku z zabiciem saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w 2018 roku. Powstrzymano się od nałożenia sankcji na księcia Mohammad ibn Salmana.
Źródło info i foto: onet.pl