Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie Michała Tuska. Nie zdradzał poufnych danych

Syn byłego premiera Michał Tusk nie zdradził Marcinowi P., twórcy piramidy finansowej, poufnych danych o lotniskach – czytamy w środowej „Rzeczpospolitej”.

„Rz” ustaliła, że łódzka Prokuratura Okręgowa umorzyła sprawę przekazywania przez Michała Tuska tajemnic dotyczących przewoźników lotniczych Marcinowi P. – twórcy Amber Gold. „Śledztwo zostało umorzone z braku znamion przestępstwa” – poinformował cytowany w gazecie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Krzysztof Kopania.

Jak czytamy, łódzka prokuratura badała, czy młody Tusk przekazywał Marcinowi P. poufne dane marketingowe pomocne w podejmowaniu strategicznych decyzji w lotnictwie. „Juniora obciążył P., twierdząc, że ten podał mu stawki, jakie lotnictwo pobiera od linii WizzAir za obsługę pasażerską” – napisano.

Kopania wyjaśnił w „Rz”, że śledczy badali, czy doszło do naruszenia art. 23 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. „Ustaliliśmy, że przekazywane dane nie miały jednak charakteru poufnego i nie stanowiły tajemnicy przedsiębiorstwa, o której mówi przepis” – powiedział.

Umorzenie wątku danych – czytamy – nie kończy sprawy młodego Tuska. „Łódzka Prokuratura Regionalna bada bowiem, jak doszło do wypłacenia mu wynagrodzenia po upadku OLT” – podała „Rz”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Znaleziony po 20 latach

Carlos Sanchez, hiszpański lekarz zniknął w 1996 roku. W 2010 roku uznano go za zmarłego. Odnalazł się przypadkiem po prawie 20 latach. Do odkrycia doszło w Toskanii pod koniec września. Grzybiarze natknęli się na ukryte w lesie obozowisko. Jak podaje dziennik El Pais, spotkali tam mężczyznę, który przedstawił się jako Carlos Sanchez. Carlos twierdził, że jest lekarzem z Sewilli. Powiedział, że jest pustelnikiem i mieszka w lesie od prawie 20 lat. Na dowód pokazał grzybiarzom dokumenty i pozwolił im je sfotografować. Poprosił też, aby nie zdradzali nikomu miejsca jego pobytu.

Rodzice: cieszymy się, że żyje

Grzybiarze skontaktowali się jednak z władzami we Włoszech i w Hiszpanii. Te pod koniec października zdołały przekazać wiadomość rodzinie Sancheza. Rodzice pustelnika natychmiast polecieli do Włoch. Jednak Carlos zniknął ponownie. Nie został po nim ślad. Jak podaje Corriere della Sierra, od 15 dni nikt go nie widział, a lokalne władze kontynuują poszukiwania.

– Ważne, że Carlos jest żywy – powiedziała jego matka – Szanujemy jego decyzję, ale nie spoczniemy nim znowu go zobaczymy. Choćby na pół godziny – zadeklarowała w dzienniku El Pais.

Zbierał śmieci i pił deszczówkę

Carlos Sanchez żył w własnoręcznie zrobionym schronieniu w lesie na wybrzeżu Toskanii. Pustelnik zbierał wyrzucane przez morze śmieci. Jego kryjówka znajdowała się około godziny od plaży, w okolicy miasteczka Follonica. Zbierał deszczówkę w puste puszki. Nie wiadomo jednak, skąd brał jedzenie.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Stefan Zielonka mógł zdradzić, ale dawno temu

– „Przy hipotezie o zdradzie, trzeba zakładać, że współpraca mogła trwać od dawna” – mówi w rozmowie z „Dziennikiem” gen. Gromosław Czempiński na temat zaginionego szyfranta wywiadu wojskowego. Polskie służby szukają Stefana Zielonki już trzy miesiące. Bez skutku. Według gen. Gromosława Czempińskiego, b. szefa UOP, „ci, którzy mówią, że Stefan Zielonka nic nie wiedział, nie znają pracy wywiadowczej”. – „Najcenniejsza wiedza, jaką posiadał, nie dotyczyła środków czy technik łączności, jakich używany. To mniej więcej obce służby wiedzą” – zaznacza w rozmowie z „Dziennikiem” Czempiński. Według niego najważniejsze informacje, jakie można wyciągnąć od Zielonki, to polskie źródeł informacji. – „Jeżeli on szyfrował dokumenty przez wiele lat, to z ich treści mógł się domyślać, gdzie były uplasowane źródła naszych informacji” – twierdzi generał. Żródło info i foto: tvn24.pl