Zespół ekspertów do sprawy ks. Dariusza Olejniczaka rozszerza działalność. Przyjrzy się innym sprawom zgłoszonym przez ofiary

Zespół ekspertów powołany w sobotę przez Archidiecezję Warszawską rozszerza zakres badanej dokumentacji i przyjrzy się innym sprawom molestowania seksualnego przez księży, które zostały zgłoszone archidiecezji. W zespole zasiadają też osoby świeckie.

– Powołany w sobotę „zespół ekspertów do zbadania zgodności z obowiązującym prawem państwowym i kościelnym wszystkich procedur i działań podjętych w sprawie ks. Dariusza Olejniczaka” rozszerza zakres badanej dokumentacji. Jego zadaniem będzie audyt, w zależności od potrzeb, kolejnych spraw dotyczących wykorzystania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych zgłoszonych archidiecezji warszawskiej – poinformował rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej, ks. Przemysław Śliwiński w komunikacie na stronie internetowej.

Następuje zmiana w składzie zespołu

W skład zespołu weszli: profesor Paweł Wajda (przewodniczący) z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie prawa administracyjnego, mecenas Michał Stępniewski oraz ksiądz Marek Stokłosa, prodziekan Wydziału Prawa Kanonicznego UKSW, ekspert w dziedzinie ochrony dzieci i młodzieży oraz procedur watykańskich. W komunikacie poinformowano jednak, że z udziału w pracach zespołu „ze względu na rozszerzenie jego zespołu” zrezygnował prof. Paweł Wajda. W jego miejsce w skład komisji weszły dwie świeckie osoby, które poprosiły, by nie ujawniać ich nazwisk.

Zespół zbada m.in. sprawę ks. Dariusza Olejniczaka

Zespół został powołany przez metropolitę warszawskiego kardynała Kazimierza Nycza. Jego zadaniem pierwotnie miało być zbadanie sprawy księdza Dariusza Olejniczaka. Został on skazany za molestowanie seksualne nieletnich na dwa lata więzienia, jednak – jak ujawnili bracia Sekielscy w filmie „Tylko nie mów nikomu” – po opuszczeniu zakładu karnego prowadził rekolekcje. Złamał w ten sposób dożywotni sądowy zakaz pracy z dziećmi.

Prace rozpoczęły się w ostatni poniedziałek. Ich wyniki metropolita warszawski przedstawi odpowiednim władzom kościelnym.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest śledztwo w sprawie śmierci wokalisty zespołu The Prodigy

Badania toksykologiczne wykazały, że w chwili śmierci Keith Flint miał we krwi kokainę, kodeinę i alkohol – donoszą angielskie media. Zajmująca się sprawą koroner oświadczyła, że nie dysponuje wystarczającym materiałem dowodowym, by stwierdzić, że wokalista grupy The Prodigy popełnił samobójstwo, czy też przyczyną śmierci był wypadek.

„Rozważałam samobójstwo za przyczynę jego śmierci, jednak musiałabym znaleźć dowody, potwierdzające celowe działanie pana Flinta, które doprowadziły do zgonu. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, czy był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności czy samobójstwo. W związku z tym zamierzam ogłosić orzeczenie otwarte” – poinformowała koroner Caroline Beasley-Murray, cytowana przez BBC.

Badania toksykologiczne i sekcja zwłok wykazała, że Keith Flint w chwili śmierci miał we krwi kokainę, kodeinę i alkohol. „Nigdy nie dowiemy się jaki był stan jego psychiki tamtego dnia” – dodała Beasley-Murray. „Był niezwykle popularny i kochany przez rzesze fanów”.

4 marca Flint został znaleziony martwy w swoim domu w Dumnow w hrabstwie Essex. „Policja została wezwana po alarmach na temat stanu zdrowia mężczyzny, zamieszkałego przy Brook Hill” – poinformował media rzecznik prasowy policji w Essex. „Niestety, 49-letni mężczyzna został uznany za zmarłego. Zawiadomiliśmy jego bliskich. Jego śmierć nie jest traktowana jako podejrzana, trwa przygotowanie raportu dla koronera” – dodał. Muzyk miał 49 lat. Liam Howlett z The Prodigy potwierdził w mediach społecznościowych, że Flint odebrał sobie życie

The Prodigy, na którego czele stał Flint, uznawana jest dziś za jedną z najważniejszych grup lat 90., „ojców chrzestnych” muzyki rave. Flint do zespołu dołączył jako tancerz, nie wokalista. Od debiutu w 1992 r. zespół cieszył się sukcesem komercyjnym na Wyspach. Światowe media muzyczne zwróciły uwagę na brytyjską grupę dzięki albumowi „Music For the Jilted Generation”. Do największych przebojów The Prodigy należą utwory „Firestarter”, „Smack my Bitch Up” i „Breathe”. Album „The Fat of the Land” sprzedał się w nakładzie ponad 10 mln egzemplarzy na całym świecie.
Źródło info i foto: onet.pl

Do końca listopada powstanie dokument o skali pedofilii w polskim Kościele

Do końca listopada powstanie dokument o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez duchownych. Episkopat zbierze też dane o skali zjawiska – poinformował na środowej konferencji prasowej prymas Polski abp Wojciech Polak.

Prymas Polski uczestniczył w dwudniowym 380. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, które we wtorek rozpoczęło się w Płocku. Po zakończeniu obrad odbyła się konferencja prasowa. Do końca listopada powstanie dokument o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez duchownych – poinformował abp Polak. Wyjaśnił, że nie będzie to dokument prawny, podobny do obowiązujących obecnie „Wytycznych dotyczących wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia”.

„Będzie to dokument, który bardziej ma nam służyć do komunikacji ze społeczeństwem, pokazać nie tylko, jaka jest nasza wola, ale też, jakie działania za tym idą, jakie są kierunki tych działań, co udało się nam zrobić, co widzimy w pewnej perspektywie” – zaznaczył prymas. Zdaniem abp Polaka w sprawie nadużyć seksualnych duchownych Kościół „nie jest na końcu drogi”. „Nie możemy powiedzieć, że wszystko opracowaliśmy i teraz jest tylko czas wcielania w życie tych rzeczy, ale jesteśmy ciągle w pracy. Jest to ciągle podejmowanie tego zagadnienia i troska konkretna, która musi rozwijać się dalej” – ocenił.

W opinii abp Polaka intensywna praca nad dokumentem jest wynikiem „roztropności biskupów”. „Dziś poświęciliśmy dużo czasu na ten temat. Ale musimy (pracować – PAP) z dużym spokojem – żebyście państwo zrozumieli jasno, a przede wszystkim, żeby wierni zrozumieli jasno, jaki jest ten kierunek naszych działań” – podkreślił.

Prymas poinformował, że episkopat będzie pracował także nad zebraniem danych statystycznych o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez duchownych. „Dlatego, że chcemy przede wszystkim także sami wiedzieć, jaka jest skala tych nadużyć w Kościele w Polsce i to, myślę, musi służyć potem budowaniu na tej bazie dobrego programu prewencyjnego (…). Myślę, że to będzie pomagało nam również w pewnej komunikacji z ofiarami, z troską o ofiary, z tym, żebyśmy potrafili tę rzeczywistość ująć i pokazać (…). To jest kierunek, który podczas tej konferencji został nakreślony, został potwierdzony” – powiedział abp Polak.

Wyjaśnił, że biskupi wyjeżdżają z zebrania plenarnego „z zadaniem domowym”. „W skali Polski przeprowadzenie takiego systemu prewencji i szkoleń wymagać będzie dużego zaangażowania, także trenerów z Centrum Ochrony Dziecka, ale nie jesteśmy też bezradni, dlatego że dzięki szkoleniom, które były prowadzone przez o. Adama Żaka (koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży KEP – PAP) i jego zespół, już mamy dość dużą grupę specjalistów, którzy będą takie szkolenia mogli przeprowadzić. Więc patrzymy na to z nadzieją. Być może takie szkolenia będą się odbywać w każdej diecezji” – poinformował prymas.
Źródło info i foto: gazetaprawna.pl

Serbia: Dragoslav Ognjanović został zamordowany

Dragoslav Ognjanović – znany serbski adwokat – został zastrzelony przed wejściem do swojego apartamentu w dzielnicy Nowy Belgrad. Prawnik w przeszłości pracował w zespole broniącym przed trybunałem ONZ Slobodana Milosevicia oskarżonego o zbrodnie wojenne – podaje Reuters.

W wyniku ataku, który miał miejsce wczoraj w stolicy Serbii, ranny został również 26-letni syn adwokata. Informacje te potwierdził serbski minister spraw wewnętrznych.

Ognjanović ma na swoim koncie również pracę dla wielu osobistości lokalnego półświatka. W ciągu ostatnich dwóch lat w Belgradzie zginęło co najmniej kilka ważnych person na co dzień powiązanych ze zorganizowanymi grupami przestępczymi. Policja ocenia, że jest to wynik trwającej „podziemnej wojny”, której stawką jest władza nad rynkiem narkotykowym.
Źródło info i foto: onet.pl

Adam Darski przed sądem za znieważenie godła

W Sądzie Okręgowym w Gdańsku ruszył proces lidera deathmetalowej grupy Behemoth Adama Darskiego. Nergal jest oskarżony o publiczne znieważenie polskiego godła. Sprawa dotyczy materiałów promujących trasę koncertową zespołu. Razem z Nergalem na ławie oskarżonych zasiadają też dwie inne osoby: Rafał W., który na zlecenie muzyka stworzył projekt graficzny, oraz Maciej G., który – również na prośbę Nergala – rozpowszechnił grafikę w internecie.

Trasę zespołu Behemoth „Rzeczpospolita Niewierna”, która odbyła się w 2016 roku promowała – m.in. na plakatach i w internecie – grafika przedstawiająca wizerunek białego orła bez korony. Zamiast korony z głowy ptaka wyrastały rogi. W postać orła były też wpisane dwa węże oraz czaszki i odwrócony krzyż. Orzeł został umieszczony na czerwonym tle, a całość była utrzymana w stylistyce nawiązującej do polskiego godła. Nad orłem umieszczono też napis „Rzeczpospolita Niewierna”.

Rzeczniczka gdańskiej Prokuratury Okręgowej Grażyna Wawryniuk wyjaśniała na początku stycznia tego roku, że w toku śledztwa prokuratorzy uzyskali opinie biegłych z zakresu heraldyki oraz historii i ikonografii. Z opinii tych wynika, że w stworzonej grafice wykorzystano i celowo zniekształcono wzór godła Rzeczypospolitej celem nadania mu treści ideowo całkowicie różnej od historyczno-państwowej, wprowadzono do niego elementy i symbole kojarzone jako satanistyczne i antychrześcijańskie – powiedziała prokurator.

Adam Darski i Maciej G. zostali oskarżeni o publiczne znieważenie godła Rzeczypospolitej Polskiej. Z kolei Rafał W. – o udzielenie pomocy w popełnieniu tego przestępstwa. Grożą im kary grzywny, ograniczenia wolności, a nawet do roku więzienia.

Panowie nie przyznają się do winy. Odmawiają składania wyjaśnień
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście. Wcześniej, zawiadomienie złożył radny gdyńskiej dzielnicy Karwiny Marek Dudziński oraz Ryszard Nowak, przedstawiciel Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami.

Dla muzyka z grupy Behemoth nie jest to pierwszy proces.

„Nergal” miał sprawę sądową za to, że w 2007 r. podczas koncertu w Gdyni podarł Biblię. Kartki podartego Pisma Świętego Adam D. rozrzucił wśród publiczności, mówiąc m.in.: „Żryjcie to g…o!”. Nazwał też Biblię „kłamliwą księgą”, a Kościół katolicki – „największą zbrodniczą sektą”. Kartki spalili później fani zespołu.

W lutym 2014 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok sądu niższej instancji uniewinniający Nergala od zarzutu obrazy uczuć religijnych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Specjalna grupa policjantów włączy się w poszukiwania Piotra Kijanki

Specjalną grupę złożoną z najlepszych ekspertów z komendy miejskiej i wojewódzkiej powołała policja w Krakowie. Zespół zajmie się poszukiwaniami Piotra Kijanki – 34-latka, który zaginął 6 stycznia, gdy wracał do domu z krakowskiego Kazimierza. Kilkunastoosobowy zespół przeanalizuje to, co dokładnie stało się 6 stycznia.

W akcji policjantom pomoże także straż pożarna. Strażacy będą wypompowywać wodę ze studzienek kanalizacyjnych oraz zagłębień w miejscach, którymi mógł przechodzić Piotr Kijanka. Funkcjonariusze sprawdzą także trudno dostępne obszary i zarośla na bulwarach wiślanych.

34-latek w sobotni wieczór widziany był po raz ostatni na krakowskim Kazimierzu. Około godz. 23:30 wyszedł z jednej z restauracji na Placu Nowym w Krakowie i wracał z imprezy do domu na osiedlu Dąbie.

Mężczyznę zarejestrowały kamery monitoringu, między innymi na ulicy Miodowej. Do domu mógł wracać wzdłuż Wisły, dlatego policja nie wyklucza przeszukiwania koryta rzeki sonarem.

Piotr Kijanka ma ok. 170 cm wzrostu, jest szczupły. W dniu zaginięcia mężczyzna ubrany był w różową koszulkę, brązowe spodnie, ciemnozieloną kurtkę i jasnobrązowe buty sportowe marki „Timberland”.

Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje o zaginionym proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Krakowie: tel. 12 61 51 205, tel. 12 61 52 908 – całodobowy lub 997.
Źródło info i foto: interia.pl

Biegli ustalą poczytalność Kajetana P. Wkrótce akt oskarżenia

W styczniu odbędzie konfrontacja dwóch zespołów biegłych psychiatrów i psychologów, którzy badali poczytalność Kajetana P., zwanego Hannibalem z Żoliborza – ustalił portal tvp.info. Warszawscy śledczy przyznają, że po tej czynności akt oskarżenia przeciwko P. ponownie trafi do sądu. Ma to się stać najpóźniej do lutego.

Konfrontacja zespołów ekspertów, którzy badali Kajetana P., to najważniejsza czynność, jaką zdaniem sądu winna przeprowadzić prokuratura. Dojdzie do niej w połowie stycznia 2018 r., ponieważ śledczy musieli dopasować się do wolnych terminów biegłych.

– Cały czas stoimy na stanowisku, że w czasie śledztwa zrobiliśmy wszystko, co potrzeba. Kiedy pierwsza opinia nas nie przekonała, bo wśród ekspertów nie było pełnej zgody co do niepoczytalności podejrzanego, zdecydowaliśmy na powołanie drugiego zespołu. Nie rozumiemy, dlaczego sąd nie chce wziąć na siebie oceny dowodów – mówi jeden ze śledczych.

Ostrzejsi w ocenie są policjanci, którzy zajmowali się zbrodnią Kajetana P. – Nikt, kto miał kontakt z Kajetanem, nie ma wątpliwości, że gdy tylko odzyska on wolność, dopuści się kolejnej zbrodni. Szybciej to się stanie, gdyby trafił do zamkniętego szpitala psychiatrycznego, bo mógłby go opuścić już po kilku latach i zrealizować swoje fantazje – przekonuje jeden z funkcjonariuszy.

Sąd zwraca sprawę

Akt oskarżenia ws. Kajetana P. został skierowany do sądu w połowie lipca br. 27-latek został oskarżony o brutalne zabójstwo w 2016 r. tłumaczki języka włoskiego i napaść na policjanta oraz biegłą psycholog.

Trzy miesiące później Sąd Okręgowy zwrócił śledczym sprawę Kajetana P. i nakazał uzupełnić postępowanie. Za najważniejsze uchybienie sąd uznał brak konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów biegłych wypowiadających się w zakresie poczytalności oskarżonego. Ponadto nakazano doręczenie oskarżonemu i jego obrońcy kopii opinii psychiatrycznej oraz sporządzenie czytelnych odpisów protokołów zeznań świadków oraz jednego protokołu przesłuchania podejrzanego.

Prokuratura uznała tę decyzję za całkowicie bezpodstawną i ją zaskarżyła. – Nie można mówić o brakach postępowania przygotowawczego w tym zakresie. Prokurator uzyskał na potrzeby śledztwa opinie biegłych i dokonał ich oceny, wskazując, że pełny walor dowodowy może mieć opinia uzyskana na późniejszym etapie, sporządzona o pełniejszy materiał dowodowy. Wskazana przez sąd konieczność przeprowadzenia konfrontacji pomiędzy biegłymi – autorami opinii psychiatrycznych i psychologicznych – wynika zatem nie z braków postępowania przygotowawczego, ale z wątpliwości sądu – przekonywali śledczy.

Mimo tych argumentów sąd apelacyjny odrzucił zażalenie prokuratury.

Makabryczne odkrycie

3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do budynku przy ul. Potockiej na warszawskim Żoliborzu. Zaniepokojeni sąsiedzi zaalarmowali, że z lokalu na pierwszym piętrze wydobywa się dym. Po wejściu do środka strażacy odkryli, że pali się duży worek. Okazało się, że w środku znajduje się ciało młodej kobiety bez głowy. Głowę znaleziono w innym pomieszczeniu, ukrytą w plecaku. Następnego dnia śledczy potwierdzili, że zamordowaną jest Katarzyna J., mieszkanka Radomia, która jakiś czas temu zamieszkała w stolicy.

Kajetan P. uciekł z Polski, najpierw do Niemiec, a później do Włoch, skąd dotarł na Maltę. Tam właśnie został zatrzymany 17 lutego. Planował wyjazd do Tunezji.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu 27 lutego zarzut zabójstwa Katarzyny J. Kajetan P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, które są zbieżne z materiałem dowodowym. Zrezygnował z renomowanego prawnika, którego wynajęła mu rodzina. Stwierdził, że chce sam bronić się przed sądem. Mimo to prokuratura przyznała mu obrońcę z urzędu.

Przypadkowa ofiara

Decyzję o morderstwie P. miał podjąć „miesiąc lub dwa przed samym zdarzeniem”. Podczas przesłuchania tłumaczył, że morderstwo miało na celu – jak sam powiedział – „pozbycie się słabości, jaką jest przekonanie, iż życie ludzkie jest warte więcej od świni lub komara”.

– Poszukiwał ofiary. Uznał, że powinna to być osoba obca, lektor języka, ponieważ z taką osobą miałby – z uwagi na wykonywane obowiązki – pewną nić porozumienia i wzbudzałby zaufanie. Całkowity przypadek zadecydował, że ofiarą została Katarzyna J. Telefon do niej znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami o korepetycjach językowych – tłumaczył prok. Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Członkowie zespołu Decapitated zwolnieni z więzienia

We wrześniu polski zespół oskarżony o gwałt zbiorowy na jednej ze swoich fanek. Kobieta miała być porwana i przetrzymywana przez artystów przez kilka godzin po ich koncercie. Według najnowszych doniesień medialnych, wszyscy czterej członkowie zespołu detahmetalowego Decapitated, 22 listopada zostali zwolnieni z aresztu do czasu procesu.

W ramach warunków zwolnienia sędzia Julie McKay nakazała im pozostać w Waszyngtonie. Kazano im również zwrócić paszporty, a w przypadku powrotu do Polski nakazano podpisać zrzeczenie się ekstradycji.

W poniedziałek adowkaci członków zespołu złożyli wniosek o zwolnienie ich z więzienia. W ramach tej rozprawy załączono list napisany przez Dominika Tarczyńskiego, członka polskiego parlamentu, który według jednego z obrońców, Steve’a Grahama, pomógł w wydaniu pozytywnej decyzji.

„Piszę na poparcie moich rodaków. Chciałbym zachęcić was do rozważenia uwolnienia tych ludzi za kaucją, dopóki ich oskarżenia nie zostaną rozwiązane” – napisał Tarczyński.

Kaucja została ustalona na 100 000 dolarów.

Polityk zagwarantował sędziemu, że muzycy pojawiają się w wyznaczonych terminach na rozprawach i wszyscy podchodzą do sprawy bardzo poważnie. Obrona dołączyła również do zeznania Andy’ego Marsha, członka Thy Art is Murder, innego zespołu, który grał tego samego dnia w Spokane, co Decapitated. Marsh powiedział, że widział kobietę na przedzie sceny, w obszarze powszechnie określanym jako „mosh pit”, gdzie energicznie tańczyła.

„Zgodnie z dokumentami sądowymi uderzała rękami i ciałem o metalową barykadę między publicznością a sceną” – zeznał artysta.

Kobieta powiedziała policji, że doznała siniaków, gdy została zaatakowana. Twierdziła, że obijała się o ścianę i lustro, kiedy doszło do gwałtu.

Zespół ma stanąć przed sądem 16 stycznia 2018 r.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci zlikwidowali nielegalną fabrykę papierosów

Policjanci z Bielska Białej Zarządu katowickiego CBŚP zlikwidowali nielegalną linię produkcyjną papierosów w Trzebnicy. Podczas akcji zabezpieczyli 123 tysiące papierosów bez polskich znaków akcyzy skarbowej, 1,6 tony krajanki tytoniowej oraz maszynę do produkcji papierosów wartą ok. 250 tysięcy euro. Do sprawy zatrzymano trzy osoby, które już zostały tymczasowo aresztowane.

Policjanci z Wydziału w Bielsku Białej Zarządu w Katowicach CBŚP, przy udziale zespołów specjalnych CBŚP, weszli do dwóch pomieszczeń magazynowych znajdujących się na prywatnej posesji w Trzebnicy. Z informacji, zebranych wspólnie z funkcjonariuszami Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego wynikało, że od co najmniej dwóch miesięcy działa tam nielegalna fabryka papierosów. Okna w halach, w których odbywała się produkcja, były zasłonięte styropianem i czarną folią. Wszystko to po to, aby osoby postronne nie zauważyły przestępczego procederu. Obok miejsc produkcyjnych znajdowały się w pełni wyposażone pomieszczenia mieszkalne (kuchnia, łazienka, sypialnia), co umożliwiało długie przebywanie na terenie magazynów, bez konieczności wychodzenia na zewnątrz.

W jednym z magazynów policjanci zatrzymali trzech mężczyzn podczas nielegalnej produkcji papierosów. W magazynie funkcjonariusze zabezpieczyli prawie 1,6 tony krajanki tytoniowej, 123 tysiące sztuk papierosów, a także maszynę do produkcji papierosów. Wartość zabezpieczonej maszyny śledczy określili na około 250 tysięcy euro. W drugim magazynie był zainstalowany agregat prądotwórczy, który zasilał maszynę do produkcji.

Gdyby zabezpieczony przez policjantów CBŚP towar trafiły na rynek, skarb państwa zostałby uszczuplony na ponad 1,2 miliona złotych.

Policjanci prowadzą postępowanie przygotowawcze pod nadzorem Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. Zatrzymanym osobom przedstawiono zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw skarbowych polegających na wytwarzaniu wyrobów tytoniowych baz wymaganego wpisu do rejestrów producentów wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy oraz obrotu tym towarem. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd Rejonowy we Wrocławiu zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego trzymiesięcznego aresztowania wobec zatrzymanych mężczyzn.
Źródło info i foto: Policja.pl

USA: Zwrot w sprawie członków polskiego zespołu Decapitated? Są nowe zeznania

Kolejna odsłona skandalu wokół Polaków z zespołu Decapitated oskarżanych przez Amerykankę o gwałt zbiorowy. Opublikowano zeznania jednego ze świadków zdarzenia, który pracował w klubie The Pin w Los Angeles. Powiedział, że to fanki zachowywały się prowokacyjnie i to one napastowały muzyków.

Dwa tygodnie temu perkusista Michał Ł. i gitarzysta Wacław K. z zespołu Decapitated zostali przeniesieni z aresztu w Los Angeles do miasta Spokane w stanie Waszyngton, gdzie odbywa się proces. Jak podał serwis „The Spokesman-Review”, muzykom nie postawiono oficjalnie zarzutu gwałtu.

Zeznania świadka mogą okazać się przełomowe. Powiedział on, że po koncercie, a przed wizytą w autokarze, kobiety, które oskarżają muzyków o gwałt, obmacywały ich i nagabywały. Polacy poprosili ochronę, by usunęła namolne fanki z klubu. Potem – po wyniesieniu sprzętu z klubu – świadek widział przez drzwi autokaru, jak jedna z kobiet piła łapczywie jakiś płyn. Twierdzi, że to mógł być alkohol. Później dostrzegł obie kobiety stojące przed autokarem, palące papierosy i czekające na muzyków z Decapitated.

„The Spokesman-Review” zamieścił informację, że kobieta, która później oskarżyła muzyków o gwałt na przyjaciółce, została zatrzymana przez policję pod zarzutem prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Wówczas słowem nie wspomniała o tym, co – jak utrzymuje – spotkało drugą fankę zespołu. O rzekomym gwałcie opowiedziała dopiero przed komisariatem, kiedy poproszono ją o poddanie się badaniu krwi.

W raporcie zanotowano: „Rozmawiała z kimś przez telefon, a potem powiedziała policjantowi, że jej przyjaciółka została zgwałcona przez pięciu mężczyzn w centrum miasta”. To właśnie ona zeznała, że widziała, jak „gwałcą koleżankę jeden po drugim”. Jeśli chodzi o nią samą, to przyznała, że jeden z muzyków zaproponował jej seks oralny, ale ona kopnęła go w krocze i uciekła.

31 sierpnia br. Decapitated grali koncert w Spokane w stanie Washington. Po jego zakończeniu – według słów Amerykanki – mieli zaprosić jedną z fanek do busa na drinka. Potem poszkodowana kobieta miała zeznać, że muzycy ją porwali, a potem zbiorowo zgwałcili. W trakcie badania w szpitalu u kobiety stwierdzono m.in. siniaki, otarcia ręki wskazujące na jej wykręcanie oraz inne obrażenia.

Muzycy zostali zatrzymani w Santa Ana w Kalifornii 8 września. Od miesiąca polscy muzycy z formacji Decapitated przebywają w areszcie w USA. W połowie września stanęli przed sądem w Los Angeles. Potem dwóch z czterech przewieziono do miasta Spokane. Pozostałych dwóch nadal jest w Kalifornii.

Do tej pory wiadomo, że jeden z muzyków oddał próbkę do badań DNA. Żaden z muzyków nie przyznał się do zarzucanych czynów.
Źródło info i foto: Fakt.pl