Zaginęła 15-letnia Martyna Gron

15-letnia Martyna Gron wyszła z Domu Dziecka w Grotnikach (woj. łódzkie) dwa tygodnie temu i od tej pory nie dała znaku życia. Nie nawiązała też kontaktu z rodziną. Policja w Zgierzu prosi o pomoc w poszukiwaniu nastolatki. Martyna Gron bez zgody opiekunów opuściła Dom Dziecka w Grotnikach 10 sierpnia około godz. 18.30. Dotąd nie wróciła i nie skontaktowała się też z rodziną.

Dziewczynka ma 170 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, ciemne, długie i proste włosy. Cechą charakterystyczną jest widoczne znamię nad lewym kącikiem ust. W chwili zaginięcia 15-latka ubrana była w białą koszulkę, czarne spodnie, białe sportowe buty oraz czarną bluzę ze złotymi paskami na rękawach i napisem.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionej, proszone są o kontakt z policjantami z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu, ul. Długa 58/60 tel. (42) 714 22 17, 714-22-00/01 lub najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: wp.pl

Zgierz: Prezes NIK zlecił kontrolę dotyczącą składowania odpadów

Prezes NIK zdecydował w trybie specjalnym o przeprowadzeniu kontroli doraźnej dotyczącej składowania odpadów w Zgierzu. Celem kontroli będzie ocena stopnia ryzyka zagrożenia dla zdrowia mieszkańców Zgierza i okolic.

Ekolodzy alarmują, że nieczynne już składowiska i wysypiska po fabrykach w województwie łódzkim są bombami ekologicznymi. Mowa tu m.in. o składowisku w Zgierzu po Zakładach Produkcji Barwników w Zgierzu czy po zakładach WISTOM w Tomaszowie Mazowieckim. Tereny te zostały przejęte przez prywatne firmy, które do tej pory nie rozpoczęły skutecznej rekultywacji. W niektórych przypadkach, jak w Zgierzu, firma zarządzająca terenem znajduje się w likwidacji – czytamy na stronie NIK.

Przejęcie tych terenów przez samorządy jest podstawą do tego, aby skorzystać z dofinansowania Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na rekultywację. Miejsca te stwarzają poważne zagrożenie dla środowiska. Z informacji medialnych wynika, że w Zgierzu może być zakopanych od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy beczek z niebezpiecznymi substancjami. Powołany w NIK specjalny zespół uznał, że sprawą należy zająć się jak najszybciej.

– Sytuacja na terenie byłych zakładów chemicznych Boruta w Zgierzu wygląda bardzo źle. Nie do przyjęcia jest fakt, że nie prowadzono żadnych działań zabezpieczających i rekultywacyjnych. Nie wiemy nawet dokładnie co tam jest składowane i ile tego jest – powiedział prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Dziennikarze Polsat News ustalili, że zgierzanie od lat mieszkają na tykającej bombie ekologicznej. Ekipa Polsat News pobrała próbki i zleciła ich przebadanie. – Mamy tu po prostu taki mały zgierski Czarnobyl, możemy to tak porównać. Promieniowania nie ma, ale mamy bardzo silne skażenie – powiedział Jakub Górski, ekolog i mieszkaniec 60-tysięcznego Zgierza.

– To są związki mutagenne, kancerogenne jak i stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla życia praktycznie każdych organizmów żywych – powiedział Łukasz Szulc, szef laboratorium „Jars”, które wykonało badania próbek pobranych przez dziennikarzy Polsat News.
Źródło info i foto: interia.pl

Zgierz: 3-letnie dziecko błąkało się po mieście. Rodzice zatrzymani

20.06.2019 Przemysl N/z Policja radiowoz fot. Kamil Krukiewicz/REPORTER

Do zdarzenia doszło 23 czerwca, około godziny 19.30. Jak informują funkcjonariusze ze zgierskiej komendy, otrzymali oni zgłoszenie o samotnie błąkającym się po ulicach Zgierza 3-latku. Jak podano w policyjnym komunikacie, dziecko zostało zauważone przez jednego z przechodniów, który natychmiast poinformował odpowiednie służby. Policjanci przeszukiwali miasto przez ponad 40 minut, zanim udało im się dotrzeć do rodziców chłopca.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zgierz: Zwłoki noworodka zakopane w lesie. Zarzut zabójstwa dla matki

Zarzut zabójstwa swojego dziecka usłyszała 37-letnia kobieta. Grozi jej kara dożywotniego pozbawienia wolności – poinformował w piątek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Zwłoki noworodka, zakopane w lesie pod Zgierzem, policja odnalazła w środę wieczorem. W związku z tą sprawą zatrzymano 37-letnią kobietą oraz jej rodziców.

Według biegłych do zgonu dziewczynki doszło już po jej narodzeniu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że noworodek był prawidłowo rozwinięty i zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki.

Kobieta przebywa obecnie w zgierskim szpitalu, gdzie została przesłuchana i gdzie usłyszała zarzut zabójstwa swojego dziecka. Jak poinformował Kopania, 37-latka formalnie nie przyznała się do przedstawionego jej zarzutu, choć w złożonych wyjaśnieniach potwierdziła popełnienie przestępstwa.

Z jej relacji wynika, że nie chciała mieć dziecka, ciążę ukrywała przed otoczeniem, w tym przed najbliższymi. Wszystko wskazuje na to, że zażywała także środki, które mogły doprowadzić do poronienia.

Umieściła córkę w foliowym worku i poszła do pobliskiego lasu

We wtorek, w przeddzień zatrzymania, od rana źle się czuła. Gdy jej rodzice poszli do pracy, urodziła. Potwierdziła, że dziecko przyszło na świat żywe. Po około godzinie od porodu umieściła córkę w foliowym worku i poszła do pobliskiego lasu, zabierając ze sobą szpadel. Zakopała noworodka. Następnie wróciła do domu i zajęła się sprzątaniem.
Źródło info i foto: interia.pl

Łódź: Policyjny pościg za pijaną kobietą w BMW

Kilkanaście kilometrów policjanci ścigali 30-latkę, która pędziła ulicami Łodzi i Zgierza swoim BMW. Ucieczka zakończyła się uderzeniem w ogrodzenie. Zdaniem świadków kobieta mogła jechać nawet 200 km/h. Policjanci otrzymali zgłoszenie o szaleńczym rajdzie ulicami Łodzi ok. godz. 2. W pościg ruszyła drogówka i nieoznakowany samochód wydziału kryminalnego. Pościg przeniósł się na trasę wylotową w kierunku Strykowa.

W pewnym momencie ścigane auto zaczęło zwalniać i policjanci byli przekonani, że kierowca zdecydował się zatrzymać. Radiowóz podjechał do BMW, ale wtedy uciekinierka znów gwałtownie przyspieszyła. Policyjny samochód niemal został zepchnięty do rowu – relacjonuje dzienniklodzki.pl.

Pościg zakończył się na drodze krajowej nr 71 przy skrzyżowaniu z ul. Okólną w Zgierzu.

BMW wypadło tam z trasy na zakręcie i wbiło się w ogrodzenie. Tam okazało się, że za kierownicą siedziała 30-letnia kobieta. Była pod wpływem alkoholu i nie miała prawa jazdy. Z urazem głowy trafiła do szpitala.
Źródło info i foto: wp.pl

Ogromny pożar w Zgierzu to podpalenie? Kto za to odpowie?

Firma zajmująca się magazynowaniem śmieci w Zgierzu prowadzi wysypisko nielegalnie. W stosunku do niej prowadzona jest już kontrola. PiS i Razem domagają się dymisji starosty z ramienia PSL, a wicemarszałek województwa sugeruje, że pożar nie jest przypadkiem.

Śmieci, które zostały spalone w pożarze wysypiska w Zgierzu były tam sprowadzane m.in. z Niemiec, Włoch czy Szwajcarii. Firma, która zarządzała składowiskiem odpadów od 28 kwietnia nie miała pozwolenia, aby magazynować tam śmieci. O nieprawidłowościach w zarządzaniu wysypiskiem przez spółkę informował w grudniu ub.r. wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Zezwolenie nie zostało odnowione, ponieważ pojawiły się wątpliwości co do ilości śmieci składowanych na wysypisku – podaje onet.pl. Została zlecona kontrola w tej sprawie, jednak na ten moment nie ma jeszcze wyników. Natychmiastowej dymisji starosty powiatowego Bogdana Jaroty domaga się partia Razem. Rozliczenia władz powiatu chcą też lokalni politycy PiS.
Źródło info i foto: wp.pl

Są już zarzuty dla 8 obcokrajowców po czynnej napaści na policjantów w Zgierzu

Prokuratorskie zarzuty czynnej napaści na policjantów przedstawiono ośmiu z 13 obcokrajowców zatrzymanych w Zgierzu (woj. łódzkie). Ukraińcy i Gruzini zaatakowali funkcjonariuszy podczas interwencji patrolu w nocy z czwartku na piątek. Policjanci użyli służbowej broni. Zatrzymanym grozi im kara do 10 lat więzienia – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Podejrzani to mężczyźni w wieku od 20 do 33 lat narodowości ukraińskiej i gruzińskiej. „Żaden z nich nie przyznaje się do przedstawionych zarzutów” – powiedział Kopania.

Do zdarzenia doszło w Zgierzu koło Łodzi. Podczas nocnej interwencji nieumundurowani funkcjonariusze, którzy patrolowali jedno z osiedli „pod kątem kradzieży samochodów”, zauważyli na jednym z parkingów osiedlowych grupę pięciu dziwnie zachowujących się mężczyzn.

„Przystąpili do ich legitymowania. W tym czasie do grupy doszło kilka kolejnych osób, które nie reagowały na polecenia policjantów. Niespodziewanie zaatakowały one funkcjonariuszy, którzy musieli użyć broni palnej. Padło kilkanaście strzałów” – relacjonował asp. Sławomir Góral z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu.

Napastnicy mieli zaatakować policjantów m.in. płytą chodnikową i kamieniami.

Podczas interwencji rannych zostało w sumie sześć osób – czterech obcokrajowców i dwóch funkcjonariuszy – jeden z nich z raną głowy. Ich życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Trzech napastników trafiło do szpitala, gdzie byli operowani. Policjanci jeszcze w piątek opuścili placówki medyczne.

Na miejscu zatrzymano 13 obcokrajowców. Jak podał Kopania, w takcie śledztwa ustalono, że pięciu z nich nie uczestniczyło aktywnie w napaści. Zwolniono ich po przesłuchaniu w charakterze świadków.

W stosunku od siedmiu podejrzanych skierowano do sądu wnioski o areszt tymczasowy. Wobec jednego zastosowano policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju. Rzecznik łódzkiej prokuratury poinformował, że zatrzymani w Polsce przebywali od niedawna – od 13 lutego mieszkali w Zgierzu, skąd byli dowożeni do pracy w trybie zmianowym w okolice Strykowa.
Źródło info i foto: interia.pl

Szczegóły dotyczące strzelaniny w Zgierzu

Podczas nocnej interwencji w Zgierzu (Łódzkie) policjanci mieli zostać zaatakowani przez grupę obcokrajowców. W odpowiedzi padły strzały. Ranne zostały cztery osoby, w tym policjant. Zatrzymano 13 napastników z Gruzji i Ukrainy. O zdarzeniu poinformował w piątek rano rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, która prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

– Kilku prokuratorów pracuje na miejscu zdarzenia, do którego doszło minionej nocy ok. godz. 2 na terenie Zgierza. Po ataku na dwóch policjantów zatrzymana została grupa 13 cudzoziemców – powiedział.

Kamienie i płyty chodnikowe

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że wykonujący czynności służbowe policjanci podjęli próbę wylegitymowania grupy mężczyzn. Ci odmówili i zareagowali agresją. Niebawem w pobliżu pojawili się kolejni mężczyźni i włączyli się w przebieg zdarzenia. Jak informuje „Dziennik Łódzki”, obcokrajowcy zaczęli rzucać w policjantów kamieniami. W stronę funkcjonariuszy poleciały też płyty chodnikowe.

Trzech mężczyzn ma rany postrzałowe nóg

Zaatakowani funkcjonariusze użyli broni służbowej. Trzech mężczyzn ma rany postrzałowe nóg. Życiu żadnego z nich nie zagraża niebezpieczeństwo. Zatrzymano 13 napastników, obywateli Gruzji i Ukrainy. Jeden z policjantów doznał obrażeń głowy. Kopania zaznaczył, że prokuratura intensywnie pracuje nad odtworzeniem przebiegu zdarzenia. Poszukiwani są świadkowie. – Bliższe informacje przekazane zostaną po pogłębieniu ustaleń – powiedział
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w Zgierzu. Trzy osoby zostały postrzelone. Ranny policjant

Patrol policji ze Zgierza (województwo łódzkie) chciał wylegitymować głośno zachowujących się mężczyzn. Na miejscu – jak informuje prokuratura – policjanci zostali zaatakowani. Jeden z funkcjonariuszy zaczął strzelać do napastników. Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek, około godziny 2. Policja otrzymała zgłoszenie, że na ulicy Rembowskiego w Zgierzu zebrała się grupa agresywnych mężczyzn, którzy zakłócają porządek.

Na miejsce wysłano patrol, który miał – w założeniu – wylegitymować członków grupy i pouczyć ich o tym, że mają zachowywać się ciszej. – Grupa odmówiła wylegitymowania się i zareagowała agresją – relacjonuje prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Według wstępnych ustaleń, funkcjonariusze najpierw usłyszeli wyzwiska, potem w ich kierunku ktoś zaczął rzucać ciężkie przedmioty – w tym płytę chodnikową.

Strzelanina

Jeden z policjantów wyciągnął broń. Potem skierował lufę pistoletu w stronę agresywnych mężczyzn. Padły strzały. – Trzech członków agresywnej grupy zostało ranionych w nogi, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi Kopania. Po kilku chwilach na miejscu były już policyjne posiłki. – Zatrzymanych zostało 13 osób. Wszyscy to Gruzini i Ukraińcy – dodaje rzecznik prokuratory.

Śledztwo

Do szpitala – oprócz mężczyzn z ranami postrzałowymi – trafił też funkcjonariusz policji, który ma obrażenia głowy. Na miejscu zdarzenia aktualnie pracuje 5 prokuratorów. Zabezpieczany jest materiał dowodowy, który pozwoli na odtworzenie przebiegu zdarzenia. Prokuratura i policja będą też wyjaśniać, czy broń była zasadnie użyta. O zdarzeniu jako pierwsze poinformowało Radio Łódź.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zgierz: Dwóch nastolatków strzelało na oślep z wiatrówki

​Dwóch nastolatków ze Zgierza strzelało z wiatrówki z okna mieszkania. W pewnym momencie trafili w szybę przejeżdżającego autobusu. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń – poinformowała rzeczniczka policji w Łódzkiem Joanna Kącka. Jak wyjaśniła, o strzałach z wiatrówki poinformowany został dyżurny zgierskiej komendy policji. Przybyli na miejsce zdarzenia funkcjonariusze ustalili, że kierowca autobusu usłyszał w pewnym momencie huk, a kiedy zatrzymał pojazd, zauważył uszkodzenie podwójnej, bocznej szyby.

Zwrócił również uwagę na chłopców podejrzanie zachowujących się w oknie jednego z mieszkań pobliskiego domu. Poprosił ich, aby zeszli na dół. W rozmowie z kierowcą przyznali, że strzelali z wiatrówki. Jak się okazało, chłopcy tego dnia odebrali z paczkomatu przesyłkę dla ojca jednego z nich. Wiedzieli, że znajduje się w niej kupiona wiatrówka i mimo, że rodzic zakazał otwierania paczki, ciekawość okazała się silniejsza.

Poszli do mieszkania i z okna oddali po kilka strzałów. Twierdzili, że celowali w różne przedmioty jak np. butelki leżące na ziemi, ale nie strzelali do autobusu.

Wiatrówka została zabezpieczona przez policję. Materiały najprawdopodobniej zostaną przekazane do sądu rodzinnego i nieletnich. Policja apeluje i zwraca uwagę, że choć część wiatrówek nie wymaga posiadania zezwolenia czy też rejestracji, to nie są to zabawki dla dzieci, czy też nieodpowiedzialnych dorosłych. Za konsekwencje ich użycia grożą sankcje karne.
Źródło info i foto: RMF24.pl