Grupa mężczyzn zaatakowała nożami spacerującą parę w Kostrzynie nad Odrą

W nocy z wtorku na środę w Kostrzynie nad Odrą (województwo lubuskie) doszło do tragicznej w skutkach bójki. Grupa mężczyzn zaatakowała nożami parę Bułgarów spacerującą przy ulicy Jana Pawła II. 32-letni mężczyzna zginął na miejscu, a jego 26-letnia partnerka walczy o życie w szpitalu.

Do zabójstwa przy ulicy Jana Pawła II w Kostrzynie nad Odrą doszło 14 maja przed północą – opisuje Polsat News. Z relacji świadków wynika, że z dwóch samochodów, które zajechały drogę spacerującej parze Bułgarów, wysiadło sześciu mężczyzn. Sprawcy podbiegli do 32-latka i jego partnerki i zaatakowali ich nożami. Mężczyzna zmarł na miejscu, a kobieta została przewieziona do szpitala w ciężkim stanie.

Kostrzyn nad Odrą. Para zaatakowana nożami przez kilku sprawców

Do ataku doszło kilkaset metrów od kostrzyńskiego komisariatu policji. Funkcjonariusze pojawili się na miejscu po czterech minutach, ale sprawcom udało się uciec. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono noże, którymi zadawali ciosy.

Poszukiwania sprawców zabójstwa trwają. – Wykluczony został napad na tle rasowym lub narodowościowym – powiedział nadkomisarz Marcin Maludy z gorzowskiej policji w rozmowie z „Gazetą Lubuską”. Jak dodał, z ustaleń śledczych wynika, że ofiarami nie były przypadkowe osoby, a sprawcy planowali zaatakować właśnie tę parę. Policja z uwagi na dobro śledztwo nie udziela więcej informacji. 26-letnia kobieta ze względu na ciężki stan zdrowia nie została jeszcze przesłuchana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Lubin: 14-latek zginął od ciosu nożem. Tragiczny finał nocnego spotkania

Tragiczny finał nocnego spotkania nastolatków w Lubinie. Od ciosu nożem zginął 14-letni chłopak. Jak ustalił reporter RMF FM Mateusz Czmiel, policja zatrzymała w tej sprawie trzech mężczyzn. Tragiczne wydarzenia rozegrały się około 01:00 w nocy przy ul. Zamkowej na terenie lubińskich Błoń. Bawili się tam: dwie dziewczyny w wieku 16 i 14 lat oraz 14-letni chłopak.

W pewnym momencie podeszło do nich trzech mężczyzn w wieku 19, 21 i 23 lat.

Doszło między nimi do kłótni, w trakcie której jeden z mężczyzn ugodził 14-latka nożem w klatkę piersiową. Chłopiec zmarł na miejscu. Trzej mężczyźni zostali już zatrzymani przez policję, są przesłuchiwani. W kieszeni kurtki jednego z nich funkcjonariusze znaleźli nóż.

Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem prokuratora.
Źródło info i foto: RMF24

USA: Szczegóły dotyczące strzelaniny w szkole w Denver

Jedna osoba zginęła, a co najmniej siedem zostało rannych w wyniku strzelaniny w szkole w Stanach Zjednoczonych. Do budynku w Highlands Ranch w stanie Kolorado weszło dwóch uzbrojonych napastników i otworzyło ogień. Część rannych jest w stanie krytycznym. Służby w ciągu kilku minut dotarły na miejsce i zatrzymały sprawców. To prawdopodobnie uczniowie tej szkoły. Napastnicy zaatakowali szkołę średnią w Highlands Ranch, na południe od Denver, we wtorek krótko po godzinie 14 czasu lokalnego. Jak podaje CNN, w tym czasie w budynku przebywało około 1850 uczniów. Jak przekazał Tony Spurlock, szeryf hrabstwa Douglas, napastnicy weszli do szkoły i zaatakowali uczniów z dwóch klas. Zginął 18-latek. Co najmniej siedem osób trafiło do szpitala, część z nich jest w stanie krytycznym. Najmłodszy z rannych ma 15 lat.

– Dostaliśmy wezwanie od dyrektora szkoły, że w budynku słychać było strzały z broni, w ciągu następnych minut oddane zostały kolejne. Policjanci byli na miejscu chwilę po wezwaniu, posterunek znajduje się ulicę dalej. Po przybyciu natychmiast weszli do środka i zatrzymali podejrzanych – relacjonowała zastępca lokalnego szeryfa Holly Nicholson-Kluth.

Przekazała także, że zatrzymano dwóch napastników. Jeden z nich jest niepełnoletni. Obaj to prawdopodobnie uczniowie szkoły, którą zaatakowali. Ich motywy działania nie są na razie znane. Atak miał miejsce niedługo po 20. rocznicy masakry w Columbine High School, oddalonej o około 11 kilometrów od szkoły w Highlands Ranch. Wówczas z rąk dwóch nastoletnich zamachowców zginęło 13 osób.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Dowódca Hamasu Hamad Abed Czudri zginął w ostrzale

Dowódca Hamasu Hamad Abed Czudri jest wśród trzech Palestyńczyków zabitych w izraelskim ostrzale Strefy Gazy w niedzielę – podała armia izraelska. Według najnowszych informacji liczba ofiar śmiertelnych po obu stronach konfliktu wzrosła w niedzielę do 12.

Według świadków Czudri zginął, gdy izraelski pocisk trafił w jego samochód. W wojskowym komunikacie przekazano, że bojownik był odpowiedzialny za transfer środków z Iranu do zbrojnych ugrupowań w Strefie Gazy.

Tymczasem po obu stronach konfliktu wzrosła liczba ofiar śmiertelnych. W niedzielę co najmniej trzech Izraelczyków zginęło na skutek ostrzału ze Strefy, a trzech Palestyńczyków straciło życie w rezultacie izraelskiego ataku odwetowego – wynika z informacji podanych przez izraelskie służby medyczne oraz przez palestyńskie ministerstwo zdrowia.

Ron Lobel, wicedyrektor jednego ze szpitali w Aszkelonie, poinformował o co najmniej trzech ofiarach śmiertelnych wśród Izraelczyków oraz przekazał, że przez ostatnią dobę do jego placówki trafiło ponad 110 rannych. Nie ujawnił tożsamości zabitych, ale według izraelskich mediów chodzi o mężczyznę zabitego przez pocisk, który eksplodował na jednym z osiedli w Aszkelonie, a także o dwie osoby, które straciły życie niedaleko jednej z fabryk w tym mieście.

To pierwsze izraelskie ofiary śmiertelne ostrzału rakietowego ze Strefy Gazy od czasu zbrojnego konfliktu izraelsko-palestyńskiego w 2014 roku – podkreśla agencja dpa. Według najnowszych danych palestyńskiego ministerstwa zdrowia w niedzielę zginęło trzech Palestyńczyków, co oznacza, że od soboty łącznie życie straciło dziewięciu mieszkańców Strefy Gazy; 80 kolejnych odniosło obrażenia.

„Nie odpowiadamy za śmierć ciężarnej Palestynki”

Jednocześnie Izrael zaprzecza, jakoby jego siły zbrojne odpowiadały za śmierć ciężarnej Palestynki i około rocznej dziewczynki w Strefie Gazy; wojsko twierdzi, że zginęły one przez błędnie pokierowany pocisk palestyński.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował wcześniej w niedzielę, że nakazał armii kontynuowanie „masowych ataków na terrorystów” w Strefie Gazy i polecił, aby siły wokół tego obszaru zostały wzmocnione przez czołgi, artylerię i piechotę.

Izraelska armia poinformowała, że od piątku, gdy doszło do pierwszych starć na granicy Strefy Gazy, Palestyńczycy wystrzelili z tej enklawy w stronę leżących na południu Izraela miast i wiosek ok. 600 rakiet. W odwecie lotnictwo Izraela zaatakowało około 260 celów należących do Hamasu i Islamskiego Dżihadu.
Źródło info i foto: TVP.info

Szef ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku miał wcześniej dwa zarzuty. Nie stawiał się w sądzie

Dariusz S., aresztowany szef ochrony finału WOŚP w Gdańsku, nie stawiał się w sądzie, w którym toczy się jego proces o pobicie oraz kierowanie gróźb karalnych. Nieobecność usprawiedliwiał zwolnieniami lekarskimi. Rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska poinformowała PAP, że Dariusz S. z czterema innymi osobami zaatakowali w lipcu 2016 roku mężczyznę. Uderzali go pięściami w twarz i tułów oraz kopali.

Całej piątce przedstawiono zarzut udziału w pobiciu zagrożony karą więzienia do 3 lat. Dariuszowi S. ponadto przedstawiono zarzut kierowania pod adresem pokrzywdzonego gróźb karalnych, za co grozi maksymalnie kara 2 lat pozbawienia wolności.

Proces w tej sprawie ruszył, jednak nie odczytano aktu oskarżenia. Oskarżony Dariusz S. nie stawił się w sądzie, składając zaświadczenie lekarskie. „Sąd dwukrotnie dopuszczał dowód z opinii lekarzy i dwukrotnie stwierdzono, że przez kolejne 3 miesiące ten oskarżony nie może brać udziału w postępowaniu. Ostatnia opinia z października 2018 – okres niezdolności do stycznia 2019 r. Sędzia będzie podejmował decyzję, czy ponownie badać oskarżonego celem stwierdzenia jego zdolności do udziału w procesie” – poinformował we wtorek PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasz Adamski.

Jako pierwszy o wcześniejszym konflikcie z prawem byłego policjanta Dariusza S. informował w poniedziałek portal tvn24.pl. Z informacji, do których dotarli dziennikarze portalu wynikało, że musiał on odejść ze służby z powodu zdarzenia, do którego doszło w Gdańsku 29 lipca 2016 roku. Tego dnia Dariusz S. razem z czterema innymi mężczyznami spotkali się z Pawłem B. i mieli dopuścić się pobicia mężczyzny.

– Właściwość miejscowa wskazywała na prokuraturę w Gdańsku. Dariusz S. w trakcie zdarzenia był funkcjonariuszem Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Decyzją prokuratora regionalnego, aby uniknąć zarzutu braku bezstronności, do prowadzenia postępowania została wyznaczona Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy – powiedziała PAP we wtorek rzecznik bydgoskiej prokuratury.

Zdarzenie z 29 lipca 2016 roku miało miejsce na jednym z osiedli, na otwartej przestrzeni w Gdańsku.

– Pomiędzy Dariuszem S., Markiem P., Krzysztofem W., Tomaszem A. i Krzysztofem M. doszło do scysji z mężczyzną, który wcześniej mieszkał na tym osiedlu. Dariusz S. i Krzysztof M. byli z tym mężczyzną w „osiedlowych zatargach” – powiedziała PAP Adamska-Okońska.

3 sierpnia 2017 r. prokurator skierował akt oskarżenia do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku nie udziela informacji w sprawie przebiegu służby Dariusza S. ze względu na ochronę danych osobowych.

We wtorek gdańska prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie Dariusza S., szefa ochrony finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 13 stycznia w Gdańsku, podczas którego doszło do ataku nożem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Jak poinformowała we wtorek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, Dariusz S. złożył dwukrotnie nieprawdziwe zeznania oraz podżegał inną osobę do złożenia fałszywych zeznań w wątku śledztwa dotyczącym identyfikatora z napisem „media”.

Wyjaśniła, że Dariusz S. bezpośrednio po zdarzeniu i zatrzymaniu Stefana W. (nożownik, który zaatakował prezydenta Gdańska – PAP) przekazał identyfikator organom ścigania informując, że napastnik posłużył się nim w celu wejścia na scenę, co faktycznie nie miało miejsca.

Za składanie fałszywych zeznań oraz podżegania innych do tej czynności są zagrożone karą do 8 lat więzienia. Ponadto, prokuratura zarzuciła mężczyźnie posiadanie bez wymaganego zezwolenia broni palnej – broni gazowej – oraz 9 sztuk naboi alarmowych.

Podejrzany nie przyznał się do zarzutów.

W niedzielę, 13 stycznia wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem w centrum miasta 27-letni Stefan W, który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w zeszły poniedziałek po południu zmarł. Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat.

W sobotę odbył się pogrzeb prezydenta Gdańska. Urna z prochami Adamowicza spoczęła w kaplicy św. Marcina w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.

Jako pierwszy o wcześniejszym konflikcie z prawem byłego policjanta Dariusza S. informował w poniedziałek portal tvn24.pl. Z informacji, do których dotarli dziennikarze portalu wynikało, że musiał on odejść ze służby z powodu zdarzenia, do którego doszło w Gdańsku 29 lipca 2016 roku. Tego dnia Dariusz S. razem z czterema innymi mężczyznami spotkali się z Pawłem B. i mieli dopuścić się pobicia mężczyzny.

Właściwość miejscowa wskazywała na prokuraturę w Gdańsku. Dariusz S. w trakcie zdarzenia był funkcjonariuszem Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Decyzją prokuratora regionalnego, aby uniknąć zarzutu braku bezstronności, do prowadzenia postępowania została wyznaczona Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy – powiedziała PAP we wtorek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

43-letnia Polka zabiła swojego męża? Rodzinna tragedia w Holandii

Rodzinna tragedia w miejscowości Losser w północnej Holandii. W sylwestrową noc w jednym z domów prawdopodobnie doszło do awantury, w wyniku której zginął 39-letni Polak. O zabójstwo podejrzana jest 43-letnia żona mężczyzny. Para wychowywała razem 3,5-roczne bliźnięta. Policja nie informuje, gdzie obecnie przebywają dzieci.

Do tragedii doszło w sylwestrową noc kilka minut po godzinie trzeciej w nocy w jednym z domów w miejscowości Losser (północna Holandia). Wezwana na miejsce policja znalazła w mieszkaniu ciało 39-letniego Polaka. Dokładne okoliczności tragedii są owiane tajemnicą.

Jak informuje telewizja RTV Oost, w nocy sąsiedzi usłyszeli hałasy dochodzące z domu 39-latka i jego żony. Około trzeciej w nocy jeden z sąsiadów miał zobaczyć błąkającego się po ogrodzie Polaka. Mężczyzna pomyślał, że jest on pod wpływem alkoholu. Najprawdopodobniej jednak, 39-latek był już wówczas ranny. Z relacji świadków wynika też, że w tym czasie w drzwiach stała 43-letnia żona Polaka. Kobieta miała przeraźliwie krzyczeć.

W związku ze śmiercią 39-latka policja zatrzymała żonę mężczyzny, obywatelkę byłej Jugosławii. Według telewizji RTV Oost, rodzina znana była wcześniej policji ze względu na przemoc domową.

Para wychowywała wspólnie 3,5-roczne bliźnięta. Policja nie informuje, gdzie obecnie przebywają dzieci.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Podejrzany o zabicie saudyjskiego dziennikarza zginął w wypadku. Został „uciszony”?

Jeden z podejrzanych o zabójstwo w saudyjskim konsulacie w Stambule dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego krytycznego wobec władz w Rijadzie zginął w wypadku samochodowym – informuje w czwartek prorządowy turecki dziennik „Yeni Safak”.

Mężczyzna miał być w konsulacie 2 października, w tym samym czasie, gdy przebywał tam Dżamal Chaszodżdżi. Według tureckich mediów podejrzany był jednym z członków 15-osobowej saudyjskiej grupy, która przyjechała tego dnia do Stambułu. Wszyscy jej członkowie mieli następnie opuścić miasto i polecieć do Rijadu. „Yeni Safak” spekuluje, że podejrzany, porucznik sił powietrznych Arabii Saudyjskiej, mógł zostać „uciszony”. Gazeta nie podała szczegółów wypadku.

Tajemnicze zaginięcie

Chaszodżdżi, który m.in. na łamach „Washington Post” krytykował władze swojego kraju za łamanie praw człowieka, zaginął 2 października po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule, gdzie miał załatwić formalności związane z planowanym ślubem z turecką narzeczoną. Tureckie władze podejrzewają, że dziennikarz został zamordowany wewnątrz konsulatu, a następnie, aby zatrzeć ślady zbrodni, jego ciało rozczłonkowano i wysłano pocztą dyplomatyczną, która zgodnie z prawem międzynarodowym podlega ochronie przed przeszukaniem.

Arabia Saudyjska początkowo określała te oskarżenia jako bezpodstawne, ale doniesienia sugerują, że może przyznać, iż Chaszodżdżi został zamordowany w konsulacie – podała Associated Press. Przedstawiciel tureckich władz powiedział we wtorek anonimowo agencji AP, że podczas przeszukania saudyjskiego konsulatu w Stambule policja znalazła dowody, iż Chaszodżdżi został tam zamordowany.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kolejna strzelanina w USA. Nie żyje policjant

Jeden policjant zginął, a czterech innych zostało rannych w środę w strzelaninie, która miała miejsce w mieście Florence w Południowej Karolinie, na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych – poinformowały agencje, powołując się na amerykańskie media. Według miejscowych służb medycznych stan rannych policjantów jest poważny. Lokalne władze poinformowały, że w akcji brali udział negocjatorzy, dzięki którym mężczyzna podejrzany o wywołanie strzelaniny znalazł się już w rękach policji.

„Moje myśli i modlitwy kierują się dziś w stronę biura szeryfa hrabstwa Florence i tamtejszej policji – napisał na Twitterze prezydent USA Donald Trump – Jesteśmy zawsze wdzięczni za to, co robią nasze organy ścigania.”

Florence to niewielkie miasto, zamieszkałe przez 38 tys. ludzi. Znajduje się w północno-wschodniej Karolinie Południowej.
Źródło info i foto: onet.pl

4-latek zaginął w tłumie, policja publikuje nagranie. Trwają poszukiwania

Gdańska policja opublikowała nagranie z miejskiego monitoringu, na którym widać, jak 4-letnie dziecko błąka się w pobliżu Żurawia. Przez trzy kwadranse nikt nie zwrócił na niego uwagi. Chłopiec zginął z pola widzenia rodziców w okolicy Targu Rybnego. Przez pierwsze pół godziny starali się go odnaleźć na własną rękę. Po tym czasie postanowili poinformować policję o zniknięciu syna.

Funkcjonariusze zaczęli przeglądać miejskie monitoring, rozdysponowano również odpowiednie patrole. – Na wysokości gdańskiego Żurawia po około 15 minutach od zgłoszenia (policjanci – przyp. red. )zauważyli 4-latka. Chłopiec był bardzo spokojny, oglądał łodzie przepływające po Motławie – mówi asp. Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku w rozmowie z RMF FM.

Pomimo tego, że chłopcu nic się nie stało, sprawa zostanie skierowana do Sądu Rodzinnego. Gdańska policja wystosowała również specjalny apel.
Źródło info i foto: wp.pl

W czasie francuskich nalotów w Mali zginął jeden z przywódców lokalnej gałęzi IS

W przeprowadzonych w niedzielę w okręgu Menaki na północy Mali nalotach francuskiego lotnictwa zginął jeden z przywódców lokalnej gałęzi ISIS, czyli Państwa Islamskiego Wielkiej Sahary, Mohamed Ag Almouner – poinformował wczoraj francuski sztab generalny. Wraz z porucznikiem Almounerem życie stracił też jeden z jego ochroniarzy – wskazał rzecznik sztabu płk. Patrik Steiger w rozmowie z AFP.

Przywódca saharyjskiego Państwa Islamskiego, którego oddziały bojowe prowadzą działalność terrorystyczną na obszarze trzech państw – Mali, Burkiny Faso i Nigru, rezydował w jednym z obozowisk rozlokowanych w zalesionym i trudno dostępnym, pogranicznym regionie Gao.

Podczas nalotów francuskiego lotnictwa zginęła też kobieta i jej kilkunastoletni syn, a jeden z dżihadystów jest poważnie ranny – zaznaczył Steiger.

Rzecznik francuskiego sztabu generalnego podkreślił, że operacje francuskich sił zbrojnych w Mali planowane są w taki sposób, by z góry wykluczyć możliwość ofiar wśród ludności cywilnej i przeprowadzać je z największą precyzją. Nie zawsze się to jednak udaje. Wyraził współczucie wobec rodzin osób, które straciły życie.

W operacji, która rozpoczęła się w nocy z niedzieli na poniedziałek uczestniczyły dwa francuskie samoloty myśliwsko-szturmowe nowej generacji Dassault Mirage 2000 – wyjaśnia agencja AFP. Po nalotach do akcji weszły siły lądowe, które dotarły do obozu, gdzie zginął Ag Almouner.

W pięciu krajach regionu – w Mali, Nigrze, Burkinie Faso, Mauretanii i Czadzie – dyslokowanych jest łącznie ok. 4000 żołnierzy francuskich wchodzących w skład kontyngentów pokojowych.

W Mali dochodzi do licznych zamachów i ataków islamistów. Obok sił bojowych Państwa Islamskiego Wielkiej Sahary, które ma na swym koncie m.in. napad na siły wojskowe w Nigrze w październiku 2017, w którym zginęło 4 komandosów amerykańskich i 4 żołnierzy z armii Nigru, aktywne jest również malijskie ugrupowanie zbrojne Dżamaa Nusrat al-Islam wal-Muslimin – Grupa Wsparcia Islamu i Muzułmanów, które przeprowadza ataki na cywilne i wojskowe cele w Mali i poza jego granicami.

Siły pokojowe ONZ są obecne w Mali od 2013 r. Przybyły, aby pomóc w normalizacji sytuacji na północy kraju. Ich liczebność sięga 11 tys. W lipcu 2015 roku zostało zawarte porozumienie o zawieszeniu działań wojennych sygnowane przez władze w Bamako oraz przywódców rebelii Tuaregów na północy kraju. Rebelię tę wykorzystali islamiści dla siania chaosu w Mali oraz w jego sąsiedztwie.

Dżihadyści wykorzystują fakt, że granice między Mali, Nigrem i Burkiną Faso są bardzo słabo kontrolowane przez władze tych państw.
Źródło info i foto: onet.pl