USA: Strzelanina przed centrum handlowym w miejscowości Rosedale. Nie żyje 13-latek

13-letni chłopiec zginął, a pięć innych osób, w tym czworo dzieci, zostało rannych w strzelaninie przed centrum handlowym w miejscowości Rosedale w amerykańskim stanie Maryland – poinformowała policja hrabstwa Baltimore. Życiu rannych – dwóch 12-latków, dwojga 14-latków i 19-latka – nie zagraża niebezpieczeństwo. Jedna osoba opuściła już szpital.

Śledczy poinformowali, że kilku podejrzanych podeszło do ofiar, gdy te wychodziły z budynku w niedzielę niedługo po północy czasu lokalnego (godz. 5 w Polsce). Doszło do sprzeczki, a następnie w kierunku grupy oddano wiele strzałów – powiedziała komendantka policji Melissa Hyatt.

Ten poziom przemocy jest nie do zaakceptowania – oświadczyła Hyatt. Nastolatek stracił życie z jakiegoś bezsensownego i nieznanego powodu – dodała.

Policja przesłuchuje świadków zdarzenia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zginął mężczyzna i dziecko. Strzały przy łodzi na granicy Turcji i Grecji

22-letni mężczyzna i dziecko zginęli w ostatnich dniach na pograniczu Turcji i Grecji. By wywrzeć presję na Unię Europejską, władze w Ankarze wstrzymały kontrolowanie granicy i wręcz zachęcały migrantów i uchodźców do podróży. Grecja nie chce ich wpuścić. Na nagraniach z tureckich źródeł widać, jak grecka straż przybrzeżna niemal taranuje ponton oraz strzela w wodę obok niego.

22-letni Mohammad pochodził z Aleppo, przed pięcioma laty uciekł przed wojną do Turcji. Pracował w fabryce butów. Ale chciał mieć szansę na „nowy start”, dlatego udał się na granice i próbował przestać do Grecji. Został postrzelony gumowym pociskiem i zginął – opisuje dziennikarka Jenan Moussa. To jedna z dwóch potwierdzonych ofiar śmiertelnych wśród migrantów i uchodźców, którzy w ostatnich dniach próbują dostać się z Turcji do krajów UE, przede wszystkim Grecji. Drugą jest niewymieniany z nazwiska chłopiec, który utonął przy wyspie Lesbos.

W ciągu ostatnich dni tysiące migrantów i uchodźców, którzy przebywają w Turcji, ruszyło w kierunku granic z Grecją i Bułgarią. Władze Turcji przestały ich zatrzymywać, co robiły przez ostatnie kilka lat na mocy umowy z Unią Europejską. W zamian za zatrzymanie ich u siebie, Turcja otrzymuje od UE miliardy euro. Według dziennikarza Dave’a Keatinga Komisja Europejska na razie „nie jest w stanie powiedzieć”, czy Turcja rzeczywiście łamie porozumienie. Jednak tureckie media od kilku dni transmitują zwożenie ludzi z Syrii, Afganistanu i innych państw w stronę granicy oraz pontony wypływające w stronę greckich wysp.

W sumie do Grecji dostało się w ostatnich dniach 1200 osób. Władze Turcji wielokrotnie zawyżają tę liczbę – co jest elementem wojny informacyjnej, której przedmiotem są uchodźcy. Władze Grecji oskarżyły Turcję o próbę wepchnięcia uchodźców do Europy. Z kolei migranci skarżą się, że zostali oszukani przez tureckie władze, które wcześniej zapewniały, że uchodźcy zostaną wpuszczeni do Grecji. Większość z nich tymczasem koczuje w tej chwili na małym skrawku ziemi niczyjej pomiędzy Turcją a Grecją.

Władze Grecji zapowiedziały w piątek, że mają zawiesić przyjmowanie wniosków o status uchodźcy od osób, które w sposób nieregularny przekroczyły granice. Siły bezpieczeństwa i wojsko aktywnie starają się powstrzymać migrantów i uchodźców przed jej przekraczaniem, zarówno na lądzie, jak i na morzu. Na pograniczu zgromadziło się kilka tysięcy osób. Niektórzy próbują przedrzeć się przez ogrodzenie. Straż graniczna i wojsko strzelają gazem łzawiącym.

Greckie łodzie strzelają w pobliżu pontonów z uchodźcami

Źródła tureckie opublikowały nagranie, pokazujące jak grecka straż przybrzeżna stara się powstrzymać ponton zmierzający na jedyną z wysp z Turcji. Widać, jak greckie łodzie niemal taranują pontony i odpychają je dalej. W pewnym momencie padają strzały do wody obok pontonu. „Odrażające zachowanie greckiej straży przybrzeżnej. Łódź pełna zdesperowanych uchodźców z Syrii taranowania, uderzana, w jej stronę padają strzały” – napisał analityk Charles Lister. W cytowanym przez dziennikarkę Liz Sly komunikacie Wysoki Komisarz ONZ ds. uchodźców podkreśla, że choć każdy kraj ma prawo kontrolować swoje granice, to jednocześnie powinien się w tym powstrzymać przed przesadnymi i dysproporcjonalnymi środkami, oraz zapewnić system obsługi wniosków o status uchodźcy w zorganizowany sposób”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Lublin: To nie było samobójstwo. 31-latek został wypchnięty z 10. piętra

W piątek z 10. piętra jednego z wieżowców przy ul. Smyczkowej wypadł 31-letni mężczyzna. Zginął na miejscu. Okazuje się, że jego śmierć nie była wynikiem samobójstwa ani nieszczęśliwego wypadku. Został wypchnięty.

Do tragedii doszło w piątek. Policja dostała zgłoszenie, że przed budynkiem przy ul. Smyczkowej leży mężczyzna i nie daje oznak życia. Z informacji przekazanych dyżurnemu wynikało, że 31-latek popełnił samobójstwo, skacząc z 10. piętra wieżowca.

Funkcjonariusze przez wiele godzin zabezpieczali ślady i badali miejsce zdarzenia. Jak się okazało, w mieszkaniu, gdzie przebywał mężczyzna, widoczne były świeże ślady imprezy. Nie było tam jednak żadnych osób – czytamy w komunikacie policji.

Lublin. Mężczyźni się przyznali

Ustalono właściciela mieszkania i osoby, które były tak podczas tragedii. To trzej mężczyźni w wieku 24, 25 i 29 lat. Zostali zatrzymani pod Lublinem. Zgodnie utrzymywali, że ich 31-letni znajomy popełnił samobójstwo. Jednak po pewnym czasie przyznali, że doszło do zabójstwa.

Mężczyźni mieli najpierw razem pić alkohol, potem doszło między nimi do kłótni. Mieszkający w lokalu 29-latek namówił swoich kolegów do pobicia 31-latka. Ten po otrzymaniu kilku ciosów uciekł do drugiego pokoju i stanął na parapecie. Z okna miał go wypchnąć 24-letni kolega.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ, gdzie usłyszeli zarzuty. 24-latek odpowie za zabójstwo oraz pobicie. 25-letni mieszkaniec Lublina usłyszał zarzuty pobicia, natomiast 29-latek musi liczyć się z odpowiedzialnością za podżeganie do pobicia. Decyzją sądu podejrzani trafili do tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. Za zabójstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Córka Kasema Sulejmaniego domaga się zemsty

„Kto pomści mojego ojca?” – zapytała Zeinab Sulejmani Hassana Rouhaniego. Prezydent Iranu odwiedził bliskich generała zabitego w amerykańskim ataku dronowym. Prezydent Iranu odwiedził bliskich generała Kasema Sulejmaniego w jego domu w Teheranie. Hassan Rouhani rozmawiał z córką zabitego przez Amerykanów wojskowego. Nagranie z tego spotkania wraz z tłumaczeniem opublikowała stacja Sky News.

„Dziękuję ci. Niech Bóg cię chroni. Niech Bóg da ci cierpliwość. Bóg wynagrodzi cię za twój ból i żałobę” – stwierdził prezydent.

„Panie Rouhani, kiedy krew przyjaciół mojego ojca była przelewana, mścił ich mój ojciec. Kto teraz pomści przelaną krew mojego ojca?” – zapytała Zeinab Sulejmani.

„Tak się stanie. Wszyscy pomszczą krew męczennika, nie martw się o to” – odpowiedział prezydent.

W trakcie odwiedzin w domu Sulejmaniego prezydent Iranu złożył jego bliskim jednocześnie kondolencje i gratulacje z powodu tego, że zabity generał stał się męczennikiem. Obiecał jednocześnie, że pamięć o nim będzie w kraju kultywowana.

„Wierzę, że mojego ojca pomści Hezbollah”

„Amerykanie nie rozumieją, jak wielki błąd popełnili. Będą musieli stawić czoła konsekwencjom tej zbrodni nie tylko dzisiaj, ale też w kolejnych latach. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Stany Zjednoczone są teraz jeszcze bardziej znienawidzone przez Irańczyków i Irakijczyków” – stwierdził Rouhani.

W niedzielę Zeinab Sulejmani udzieliła wywiadu libańskiej telewizji Al-Manar TV, mającej powiązania z Hezbollahem drugiej najchętniej oglądanej stacji w świecie arabskim. Jak podaje Al Arabiya, w rozmowie prowadzonej w języku farsi, tłumaczonej na arabski, córka zabitego irańskiego wojskowego oznajmiła, że wierzy, iż lider Hezbollahu Hasan Nasr Allah weźmie w swoje ręce odwet za śmierć jej ojca. Powiedziała też, że „ohydny” prezydent Donald Trump nie zdoła zetrzeć osiągnięć generała. Zeinab Sulejmani stwierdziła, że amerykański prezydent jest tchórzem, bo zaatakował irańskiego generała na odległość, a powinien stanąć z nim twarzą w twarz.

Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej jednostki Al-Kuds, i Abu Mahdi al-Muhandis, założyciel proirańskiej milicji irackiej Kataib Hezbollah, w nocy z czwartku na piątek zostali zabici w ataku rakietowym na międzynarodowym lotnisku w Bagdadzie. W uroczystościach żałobnych w Bagdadzie wzięły udział setki tysięcy osób. Pogrzeb Sulejmaniego ma się odbyć we wtorek w jego rodzinnym mieście.
Źródło info i foto: interia.pl

23-latek zginął w policyjnym pościgu

– To była egzekucja, staranowanie człowieka – opowiada Zbigniew Ostaszewski (50 l.) z Dobrego Miasta (woj.warmińsko-mazurskie). Jego syn Daniel (†23 l.) zginął pod kołami ścigającego go radiowozu w drugi dzień świąt wielkanocnych. Chłopak pędził motocyklem bez tablicy rejestracyjnej. Wcześniej policjanci w nieoznakowanym radiowozie obserwowali stację benzynową, na której tankował. Wtedy żaden nie pokwapił się zatrzymać motocyklisty…

– Dawaj go! Bierz go! – padła komenda w radiowozie i policjanci rozpoczęli szalony pościg za motocyklistą. Za kierownicą siedział sierżant sztabowy Karol S. (32 l.). Jadąc wąską osiedlową uliczką rozpędził BMW do ponad 120 kilometrów na godzinę. W miejscu po chodnikach spacerowali rodzice z małymi dziećmi.

– Daniel mógł nawet nie wiedzieć, że jest ścigany – przypuszcza ojciec. Miał na głowie kask, a motocykl był bardzo głośny. Mogli go zatrzymać, kiedy przyjechał na stację benzynową. Poczekali, aż odjedzie i dopiero wtedy ruszyli w pościg. Próbowali mu zajechać drogę, ale im się wywinął. Gdy wjechał na drogę szutrową, rozpędzone policyjne BMW uderzyło w motocykl Daniela i po nim przejechało z prędkością ponad 110 kilometrów na godzinę.

Chłopak nie miał szans, zginął na miejscu. Prokurator oskarżył kierującego radiowozem o stworzenie zagrożenia podczas pościgu, naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu lądowego i spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Policjant nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

– Dla mnie i mojej żony życie przewróciło się do góry nogami – wyznaje ojciec Daniela. – My nie dostaliśmy żadnego wsparcia ze strony policji, a policjant trzy miesiące był na zwolnieniu pod opieką psychologa. Takie osoby nigdy nie powinny pracować w policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wielka Brytania: Niejasne okoliczności śmierci magnata finansowego z Rosji

Zagadkowa śmierć rosyjskiego miliardera w Wielkiej Brytanii. 49-letni Dmitrij Obretecki zginął potrącony przez samochód. W zdarzeniu uczestniczyły w sumie trzy pojazdy – informuje „The Daily Mail”. Mieszkający w Oxshott w hrabstwie Surrey magnat finansowy został potrącony przez samochód w czasie spaceru z psem. 49-latek zmarł w szpitalu. W wypadku zginął również pies Rosjanina.

Prowadząca dochodzenie w sprawie brytyjska policja poprosiła o pomoc ewentualnych świadków. Według dotychczasowych ustaleń, w zdarzeniu wzięły udział trzy samochody. Z tego powodu okoliczności śmierci Obreteckiego budzą wątpliwości.

Znajomy zmarłego Paweł Borowkow, komentując śmierć miliardera w rosyjskich mediach, stwierdził, że Obretecki mógł zostać zabity z premedytacją.

„Wiadomo, że w Wielkiej Brytanii kierowcy jeżdżą bardzo ostrożnie. Dlatego nie wykluczam, że został specjalnie potrącony” – powiedział serwisowi Life.ru.

Jak zauważa „The Daily Mail”, to kolejna budząca wątpliwości śmierć Rosjanina w Wielkiej Brytanii. Gazeta przypomina zgon Badriego Patarkaciszwiliego w 2008 roku, śmierć Aleksandra Pierieplicznyja w 2012 roku czy Borisa Bieriezowskiego w rok później.

Pochodzący z Wołgogradu Obretecki dorobił się majątku po upadku Związku Sowieckiego. Był między innymi właścicielem firmy Magnat Trade Enterprise, oficjalnego dystrybutora produktów Mars, Nestle i Procter & Gamble w Rosji.
Źródło info i foto: interia.pl

Ukraina: Ostrzelano samochód kijowskiego radnego. Zginął 3-latek

Nieznani sprawcy ostrzelali w niedzielę w centrum Kijowa samochód miejscowego radnego, zabijając jego 3-letniego syna – poinformowało źródło policyjne. Wiaczesław Sobolew, biznesmen i kijowski radny rady regionalnej, był za kierownicą samochodu, gdy został zaatakowany – podało źródło, które chciało pozostać anonimowe. Ukraińskie MSW nie podało tożsamości ani właściciela pojazdu, ani ofiary.

„W wyniku rany postrzałowej dziecko zmarło w karetce pogotowia w drodze do szpitala” – poinformowało MSW na Facebooku.

Biznesmen i polityk

Sobolew jest biznesmenem z Doniecka, miasta na wschodzie Ukrainy zajętego przez prorosyjskich rebeliantów. W latach 2010-2011 był dyrektorem ukraińskiej państwowej spółki energetycznej Naftogaz.

Od czasu rebelii na wschodzie Ukrainy i aneksji Krymu przez Rosję doszło na ulicach Kijowa do kilku spektakularnych zabójstw. W 2016 roku w zamachu bombowy w stolicy Ukrainy zginął niezależny białoruski dziennikarz Paweł Szeremet, znany krytycznego stanowiska wobec władz w Mińsku. Szeremet był przyjacielem jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa, który został zamordowany w 2015 roku w Moskwie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brutalny atak nożownika na posterunku policji w Paryżu. 4 osoby nie żyją

Według najnowszych informacji liczba ofiar ataku nożownika na posterunek policji w Paryżu wzrosła do czterech. Sam napastnik został zabity przez policjantów. Mężczyzna wszedł do budynku komendy głównej policji około godziny 13 i rzucił się na dwie pracujące tam w administracji kobiety i innych funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli strzałami z broni służbowej. Napastnik nie żyje.

Docierają sprzeczne informacje na temat innych poszkodowanych. Początkowo mówiło się jedynie o rannych, później a jednej ofierze śmiertelnej, a po godzinie 14:30 portal France Bleu podał, że nie żyją cztery zaatakowane osoby. Na razie nie wiadomo, jakie były motywy działania sprawcy. Z nieoficjalnych informacji francuskich mediów wynika, że mężczyzna był pracownikiem administracyjnym policji.

Na miejsce udał się minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner. Ze względów bezpieczeństwa czasowo zamknięta została pobliska stacja metra Cité z linii czwartej.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Bydgoszcz: Kochankowie matki zabili 3-latka

Katarzyna F. (27 l.), poinformowała męża, że jedzie z ich starszym synem Jakubem (+3 l.) do bydgoskiego Centrum Onkologii. O tym, że planuje zatrzymać się u poznanego przez internet Daniela B., mężowi już nie powiedziała. Mały Kubuś, jakby przeczuwając niegodne czyny swej rodzicielki, płakał głośno w nocy. Kochankowie postanowili go uspokoić, podając mu – jak twierdzą – relanium. Nie wiadomo jeszcze, dlaczego dziecko zapadło w śpiączkę i po tygodniu zmarło.

Mama zmarłego dziecka na co dzień żyła z ojcem swoich dzieci, Szymonem M., w Lubawie (woj. warmińsko-mazurskie). Jako, że Kubuś chorował na raka, jego ojca nie zaskoczyła informacja o podróży ukochanej. Tymczasem kobieta wcześniej umówiła się, że przy okazji tej wizyty spotka się z poznanym w sieci Danielem B (35 l.).

– Po tym, jak kobieta weszła do jego mieszkania, jej dziecko było niespokojne. Płakało i krzyczało. Dlatego mężczyzna zawiózł kobietę do hotelu, gdzie spędziła dwie noce. Dziecku dwukrotnie podano coś na sen. Nie wykluczamy, że rzeczywiście było to relanium – zdradził nam Piotr Dunal, zastępca prokuratora rejonowego prokuratury rejonowej Bydgoszcz-Północ.

Śledczy muszą ustalić, co dokładnie kochankowie podali dziecku, bo podejrzewają że to na skutek tego „usypiania” chłopczyk zapadł w śpiączkę, a po tygodniu rozpaczliwej walki lekarzy zmarł.

– Zarówno kobieta jak i mężczyzna zostali tymczasowo aresztowani. Zostały postawione im zarzuty z art. 156 – dodaje Dunal. Chodzi o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Mieszkańcy Lubawy są w szoku. – Szymek, tata Kuby, jest bardzo wyrozumiały i nigdy nie był o nią chorobliwie zazdrosny. Jak Kaśka mówiła mu, że chce wyjść z koleżankami. to nie miał nigdy nic przeciwko temu – mówi nam jedna z jej koleżanek.

Jakby tego było mało, zatrzymana kobieta jest w ciąży. Wyznał nam to zrozpaczony ojciec zmarłego Kubusia. – Powinni ją wypuścić z aresztu, bo ona ma jeszcze jedno dziecko. W tej sytuacji wystarczyłaby jej bransoletka elektroniczna – mówi.

Mężczyzna nie wierzy w winę swojej żony. – Ona na to nie wpadła. To on jest za to odpowiedzialny i powinien za to spędzić nawet 25 lat za kratkami – powiedział nam Szymon M.
Źródło info i foto: se.pl

Donald Trump potwierdził, że syn Osamy bin Ladena zginął w operacji antyterrorystycznej

Prezydent Donald Trump potwierdził w sobotę wcześniejsze doniesienia medialne, że Hamza bin Laden, syn nieżyjącego szefa Al-Kaidy Osamy bin Laden, zginął w operacji antyterrorystycznej sił USA na granicy Afganistanu i Pakistanu.

„Strata Hamzy bin Ladena nie tylko pozbawia Al-Kaidę ważnych umiejętności przywódczych i symbolicznego związku z ojcem, ale podważa ważną działalność operacyjną tej organizacji” – brzmi oświadczenie Białego Domu.

Nie podano jednak więcej żadnych szczegółów, w tym np. daty zabicia młodego bin Ladena. Na początku sierpnia amerykańskie media podały informacje o śmierci Hamzy, powołując się na anonimowe źródła.

Mający około 30 lat Hamza był razem z ojcem w Afganistanie przed atakami terrorystycznymi z 11 września 2001 r. w USA – podaje agencja Reutera. Według waszyngtońskiego think tanku Brookings Institution Hamza był także z ojcem w Pakistanie po inwazji prowadzonej przez USA w Afganistanie, w wyniku której znaczną część wyższego kierownictwa Al-Kaidy wypchnięto właśnie do sąsiedniego Pakistanu.

Nagroda opiewająca na ok. 1 mln USD

W 2017 r. Departament Stanu USA określił Hamzę jako międzynarodowego terrorystę, gdy ten wezwał do przeprowadzenia ataków w zachodnich stolicach i zagroził, że zemści się na Stanach Zjednoczonych za zabicie ojca. W lutym br. amerykańskie władze wyznaczyły nagrodę opiewającą na ok. 1 mln USD za informacje na temat miejsca pobytu Hamzy. W marcu pozbawiono go saudyjskiego obywatelstwa.

Od kilku lat liderem Al-Kaidy jest Egipcjanin Ajman al-Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego; przez wiele lat był zastępcą Osamy. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”, ale więcej szczegółów nie podano

„Hamza bin Laden współpracował z różnymi organizacjami terrorystycznymi” – dodano w oświadczeniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl