Jest wyrok dla Tomasza N., który zgwałcił siostrę

Wyrok 2 lat i 3 miesięcy więzienia usłyszał 45-latek z woj. lubelskiego za zgwałcenie własnej siostry. Tomasz N. był już wcześniej karany. Wyrok nie jest prawomocny – podaje kurierlubelski.pl. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Sąd zgodził się jednak z prokuratorami, którzy oskarżyli o zgwałcenie we wrześniu 2017 r. siostry – Katarzyny R. Jak przypomina lubelski serwis, do napaści doszło w mieszkaniu kobiety po imprezie z alkoholem.

Wcześniej jednak oboje byli w pubie, bo siostra chciała zrobić Tomaszowi N. imprezę niespodziankę. Kiedy wrócili do domu, 45-latek wykorzystał kobietę seksualnie. Śledczy zarzucili mu także, że po tym, gdy sprawa wyszła na jaw, groził siostrze i pobił ją.
Źródło info i foto: wp.pl

Tychy: Jest akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnie dziecko

Prokuratura Rejonowa w Tychach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnią koleżankę swojej córki. Jej matka milczała, bo mężczyzna groził, że zabije dziewczynkę.

Mężczyzna usłyszał zarzuty zgwałcenia 6-latki oraz dopuszczenia się wobec niej „innej czynności seksualnej” oraz doprowadzenia jej do takiej czynności. Kolejne zarzuty, które mu postawiono, dotyczą pokazywania jej pornografii i grożenia pozbawieniem życia lub zdrowia.

Policjant miał wykorzystywać 6-latkę, gdy przychodziła na noc do jego córki. Z ustaleń śledczych wynika, że groził jej śmiercią, jeśli powie komukolwiek o tym, co z nią robi. Matka dziewczynki dowiedziała się o wszystkim ale milczała, bojąc się, że mężczyzna spełni swoje groźby.

Gdy sprawa wyszła na jaw, 6-latkę przesłuchano w obecności biegłego psychologa. Ekspert uznał, że jej słowa są wiarygodne. Mężczyzna trafił do aresztu. Wcześniej pracował w jaworznickiej drogówce. Jest już bezrobotny.
Źródło info i foto: wp.pl

Jest przełom w sprawie „łowcy nastolatek”. Są nowe dowody

Krystian W. ps. Krystek jest podejrzany o kilkadziesiąt gwałtów na 33 kobietach. Mężczyzna już odsiaduje trzyletni wyrok, jednak grożą mu kolejne zarzuty. W sprawie jednej z ofiar „łowcy nastolatek” odkryto nowe dowody. W marcu 2015 roku ofiarą 42-letniego zwyrodnialca padła 14-letnia Anaid. Mężczyzna zgwałcił dziewczynę, a całe zdarzenie nagrał telefonem. Pod wpływem traumy Anaid następnego dnia odebrała sobie życie, rzucając się pod pociąg.

– Nigdy nie miała czarnych myśli. Była pogodna, zawsze wszystkich rozbawiała. Nie mogłam uwierzyć, że to jest samobójstwo. Pamiętam, jak dzień wcześniej wróciła do domu. Była jakaś dziwna, nieswoja. Coś ją gryzło. Szybko położyła się spać. Wtedy nie wiedziałam, że wróciła ze spotkania z „Krystkiem” – mówi matka nastolatki.

Śledczy nie odnaleźli na telefonie ofiary żadnych wiadomości. 14-latka prawodopodobnie ze strachu skasowała wszystkie SMS-y i historię połączeń. Teraz do śladów kontaktów dotarli śledczy z Gdańska. – Śledztwo nigdy nie było umorzone. Teraz zostało podjęte z zawieszenia, po tym jak prokuratura otrzymała zagraniczną pomoc prawną, o którą wystąpiła wcześniej – tłumaczy Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjant z Brodnicy zgwałcił kobietę w toalecie

Nie może być żadnej taryfy ulgowej za tak ohydne czyny! Policjant z Brodnicy (woj. kujawsko-pomorskie), któremu śledczy postawili zarzut gwałtu czterech kobiet, już stracił pracę. Za to, co zrobił, może na 12 lat powędrować za kraty. Aby jednak udowodnić mu winę przed sądem, niezbędne są zeznania jego ofiar. – Pań skrzywdzonych przez Krzysztofa G. może być więcej. Apeluję do nich o zgłaszanie się do prokuratury – wzywa prokurator rejonowa Alina Szram.

O policjancie gwałcicielu zrobiło się głośno za sprawą jednej z jego ofiar, która odważyła się opowiedzieć o tym, co ją spotkało. Pani Anna (25 l.) była świadkiem w jednej ze spraw w brodnickim sądzie. Przegapiła dwa terminy i w końcu na salę miał ją doprowadzić Krzysztof G. (40 l.), policjant z 13-letnim stażem. W listopadzie 2017 r. zatrzymał kobietę i zawiózł ją na komendę. – Gdy byłam w toalecie, wszedł nagle do środka i mnie zgwałcił – wyznała pani Anna. Drobna kobieta nie miała szans się obronić. Policjant pasjonuje się sztukami walki. Ma czarny pas w karate. – Bałam się, że nie wyjdę stamtąd żywa – mówiła załamana.

Na szczęście pani Anna przełamała strach, opowiedziała o swoim dramacie mężowi, a ten zawiadomił prokuraturę. Policjant został wrzucony ze służby i szybko okazało się, że ma na sumieniu inne gwałty. – Dotąd dotarliśmy do trzech innych jego ofiar – ujawnia prokurator Alina Szram, która robiła co mogła, aby sąd zgodził się na aresztowanie policjanta. Niestety pozostaje on wciąż na wolności, choć ma zakaz opuszczania kraju.

– Ukrywanie gwałtu, duszenie w sobie cierpienia nie pozwala normalnie żyć – mówi nam dr Anita Kucharska-Dziedzic ze Stowarzyszenia BABA. – Skrzywdzona osoba, milcząc, spełnia życzenie sprawcy, który chce, by milczała, by się ciągle go bała. Dobrze mieć świadomość, że sprawcę złapano i ukarano. Odzyskuje się wtedy wiarę w sprawiedliwy świat – dodaje.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ginekolog Piotr P. zgwałcił pacjentkę, a dostał tylko cztery lata

Miał leczyć Joannę (26 l.), a bezlitośnie ją wykorzystał i zniszczył jej życie. Ginekolog Piotr P. ze Strzelec Krajeńskich (woj. lubuskie) za zgwałcenie pacjentki został skazany na cztery lata więzienia. Przez 10 lat nie będzie mógł też wykonywać zawodu lekarza i zapłaci pokrzywdzonej kobiecie 100 tys. zł odszkodowania.

Dla Joanny (26 l. imię zmienione) świat zawalił się cztery lata temu. Wtedy umówiła się z doktorem Piotrem P. na rutynowy zabieg pod narkozą. Wybudziła się w trakcie stosunku z doktorem. Lekarz stwierdził wtedy, że… sprawdza czy zabieg się udał. Przed drzwiami czekały na Joannę jej koleżanki. Kiedy uciekła z gabinetu, powiedziała im o tym, co ją spotkało. Natychmiast pojechały na komisariat. Kryminalni jeszcze tego samego dnia przeprowadzili rewizję w gabinecie ginekologa. W koszu na śmieci znaleźli prezerwatywę. W jej wnętrzu była sperma doktora, a na zewnątrz materiał genetyczny Joanny.

I zaczęła się gehenna… kobiety. W małych Strzelcach Krajeńskich, jako zgwałcona przez lekarza była wytykana palcami. Musiała rzucić studia. Wyprowadziła się za granicę. Wszelkie mosty spaliła. Pojawiła się na pierwszej rozprawie. Na widok doktora prawie zemdlała…

Teraz Sąd w Gorzowie Wielkopolskim skazał Piotra P. na cztery lata więzienia. Ma też zapłacić Joannie 100 tys. zł odszkodowania. Wyrok jest prawomocny. Czy jednak taki wymiar kary to godziwa zapłata za zmarnowane życie?
Źródło info i foto: se.pl

Zabójca bułgarskiej dziennikarki: „Nie chciałem tego zrobić”

Sewerin Krasimirow po raz pierwszy pojawił się w bułgarskim sądzie. Przyznał się do jednego z zarzutów. Przyznał się do zabicia Wiktorii Marinowej. Aresztowany w Niemczech 21-latek został poddany ekstradycji do Bułgarii i usłyszał zarzut gwałtu, morderstwa i rabunku – informuje „Daily Mail”.

Nie powiedział nic na temat swoich motywów. 21-latek wyznał w sądzie, że „nie chciał zabić Marinowej”, ale nie twierdził, że ktoś zmusił go do zabójstwa ani że śmierć dziennikarki była wypadkiem. „Tak bardzo tego żałuję. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem: – powiedział reporterom Krasimirow.

Nie przyznał się do zgwałcenia Marinowej. Zaprzeczył też oskarżeniom o obrabowanie ofiary. Ma pozostać w areszcie do czasu rozpoczęcia procesu.

Policja odrzuca tezę o morderstwie motywowanym pracą dziennikarki. Marinowa w swoim ostatnim programie rozmawiała z dziennikarzami śledczymi na temat rzekomych defraudacji środków unijnych w Bułgarii. Prokuratura podejrzewa, że to był spontaniczny atak na tle seksualnym. Wiktoria Marinowa została zgwałcona, pobita i uduszona, a jej ciało porzucono w parku w Ruse 6 października.
Źródło info i foto: o2.pl

60-latek skazany za gwałt na 9-letniej wnuczce

60-letni mieszkaniec Wałbrzycha został skazany na 6,5 roku więzienia za gwałt na 9-letniej wnuczce i dopuszczenie się innych czynności seksualnych wobec drugiej, także 9-letniej wnuczki. – Będziemy składać apelację, wnioskowaliśmy o karę 10 lat pozbawienia wolności – powiedziała cytowana przez „Gazetę Wrocławską” Jolanta Majcherczyk, zastępczyni prokuratora rejonowego w Wałbrzychu.

60-latkowi groziła kara do 12 lat pozbawienia wolności – informuje „Gazeta Wrocławska”.

– Sąd skazał mężczyznę na karę 6 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz zakazał zbliżania się i kontaktowania z obiema poszkodowanymi dziewczynkami – powiedziała Jolanta Majcherczyk, zastępczyni prokuratora rejonowego w Wałbrzychu. – Po otrzymaniu z sądu pisemnego uzasadnienia wyroku, będziemy składać apelację ponieważ wnioskowaliśmy o surowszą karę 10 lat pozbawienia wolności – dodała.

Koszmar trwał cztery lata

Sprawę jako pierwsza opisała w lutym br. „Gazeta Wrocławska”. Sąd Rejonowy w Wałbrzychu przychylił się wówczas do wniosku prokuratury i zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu wobec 60-latka. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna dopuszczał się przestępstw wobec swoich wnuczek w okresie od 2014 roku do 5 lutego 2018 roku. Obie dziewczynki miały być w tym czasie regularnie przekazywane przez rodziców pod opiekę dziadka.

Bóle w okolicach narządów płciowych

Sprawa miała wyjść na jaw, kiedy jedna z poszkodowanych dziewczynek poskarżyła się swojemu ojcu i zarazem synowi oskarżonego na bóle w okolicach narządów płciowych. Mężczyzna skontaktował się z policją. Obie dziewczynki zostały zbadane oraz przesłuchane w obecności psychologa. Wyniki badań oraz informacje uzyskane od dzieci dały prokuratorowi podstawę do postawienia 60-latkowi zarzutów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ekstradycja zabójcy bułgarskiej dziennikarki. Jest już w areszcie w Sofii

Domniemany zabójca bułgarskiej dziennikarki Wiktorii Marinowej został odesłany w środę z Niemiec do Bułgarii w ramach procedury ekstradycji. Przyleciał z Frankfurtu do Sofii, skąd policja odwiozła go do aresztu śledczego w naddunajskim mieście Ruse.

Chodzi o 21-letniego Sewerina Krasimirowa, który zdaniem bułgarskiej prokuratury 6 października zgwałcił, obrabował i zabił 30-letnią Marinową. Dziennikarka pracowała w regionalnym kanale telewizyjnym. Według prokuratury istnieją wszelkie dowody jego winy, w tym ślady DNA na rzeczach znalezionych w jego domu w romskiej dzielnicy Ruse.

Mężczyźnie grozi wyrok dożywotniego więzienia.

Sprawa zabójstwa Marinowej nabrała szerokiego rozgłosu w kraju i za granicą. Bardzo ostro zareagowały m.in. ONZ, Komisja Europejska, deputowani Parlamentu Europejskiego, Rada Europy, niemiecki rząd i ambasada USA w Sofii.

Wielu polityków i ekspertów sugerowało, że zabójstwo mogło być związane z pracą zawodową Marinowej, która zajmowała się m.in. defraudacją funduszy unijnych; w jej ostatnim programie pojawiła się ekipa portalu Biwoł prowadząca dziennikarskie śledztwo w tej sprawie.

Według bułgarskich śledczych takiego powiązania jednak nie ma. Jak informował prokurator generalny Sotir Cacarow, zabójstwo miało podłoże seksualne i rabunkowe.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Porwał i zgwałcił 8-letnią dziewczynkę. Pedofil skazany na 15 lat więzienia

Ona wracała ze szkoły, on zatrzymał się obok niej. Ośmioletnia dziewczynka nie znała mężczyzny, ale wsiadła do jego auta. Grzegorz Sz. wywiózł dziecko z dala od domu i zgwałcił. Sąd: mężczyzna ma trafić na 15 lat do więzienia. W Sądzie Okręgowym w Gorzowie zapadł wyrok w sprawie Grzegorza Sz.

– Mężczyzna był oskarżony o gwałt i usiłowanie gwałtów na nieletnich. Pokrzywdzonymi były trzy nieletnie osoby, z których najmłodsza miała 8 lat – wyjaśnia Lidia Wieliczuk, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim.

Prokurator Mariusz Dąbkowski wnioskował o 17 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Sędzia Joachim Wieliczuk zdecydował o nieco niższej karze i skazał mężczyznę na 15 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo musi zapłacić 100 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej ośmiolatki. Obrona oskarżonego zapowiedziała, że prawdopodobnie złoży odwołanie od wyroku. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, ponieważ sędzia wyłączył w całości jawność ze względu na dobro ofiar.

Zgwałcił i porzucił w innym województwie

Sprawa Grzegorza Sz. w zeszłym roku zelektryzowała całą Polskę. 14 września 2017 roku ośmiolatka wracała ze szkoły we wsi Bierzwnik (powiat choszczeński w woj. zachodniopomorskiem). Nagle zatrzymał się obok niej opel movano. (

Kierowca miał zachęcić dziewczynkę do wejścia do samochodu. Dziewczynka wsiadła do auta, choć nie znała mężczyzny. Kierowca miał, według jej zeznań, wywieźć ją poza granice województwa. Tam miało dojść do gwałtu i molestowania seksualnego. Następnie Sz. porzucił ofiarę w Dobiegniewie w województwie lubuskim. Całe zdarzenie trwało około godziny.

Zatrzymany po obławie

Za porywaczem zarządzono obławę. 21-latka zatrzymano po dwóch dniach w miejscu jego zamieszkania. W zatrzymaniu Grzegorza Sz. brali udział antyterroryści. Mężczyzna był zaskoczony.

Jak się okazało, tego samego dnia, zanim porwał i zgwałcił 8-latkę, Grzegorz S. próbował namówić 10-letnią dziewczynkę, aby wsiadła do jego auta. Ta jednak się nie zgodziła. Natomiast miesiąc wcześniej, jeszcze w sierpniu 2017 roku na terenie województwa wielkopolskiego porwał i usiłował zgwałcić 14-letnią dziewczynkę.

– Zarzucono mu popełnienie czterech przestępstw. Trzy to czyny skierowane przeciwko obyczajności i wolności. Związane były one z osobami małoletnimi. Jeden dotyczy zgwałcenia i pozbawienia wolności, dwa pozostałe dotyczą usiłowania popełnienia takich czynów. Ostatni z zarzutów dotyczy prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu – mówił Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

W trakcie przesłuchania przyznał się do winy. Przed sądem nie wykazano jedynie, że prowadził auto po pijanemu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zabójstwo 30-letniej dziennikarki. Napaść miała „podłoże seksualne”

Bułgarskie radio publiczne poinformowało, że w nocy z wtorku na środę w Niemczech zatrzymano sprawcę zabójstwa dziennikarki Wiktorii Marinowej. Zatrzymanie nastąpiło po informacjach od bułgarskiej policji.

– Zatrzymany w Niemczech domniemany sprawca zabójstwa bułgarskiej dziennikarki Wiktorii Marinowej, to 21-letni Sewerin Krasimirow, notowany przez policję w 2007 r. za kradzież metali – poinformował w środę na konferencji prasowej szef MSW Bułgarii Mładen Marinow.

Mężczyzna mieszkał w Ruse na północy Bułgarii, w pobliżu miejsca zbrodni.

Jak mówił szef MSW, następnego dnia po zabójstwie mężczyzna uciekł do Niemiec, gdzie pracuje jego matka. Po sygnale od bułgarskiej policji i na podstawie międzynarodowego nakazu aresztowania w nocy z wtorku na środę został zatrzymany w Niemczech.

W domu Krasimirowa znaleziono rzeczy zabitej. Ślady DNA na miejscu zbrodni i w jego domu potwierdzają jego udział w przestępstwie. Policja dotarła do świadka, który potwierdził, że domniemany przestępca znajdował się w pobliżu miejsca, gdzie znaleziono ciało dziennikarki, brutalnie zamordowanej w sobotę. – Bezpośrednich świadków samej zbrodni nie ma – mówił Marinow.

Na tej samej konferencji prasowej premier Bułgarii Bojko Borisow zarzucił bułgarskim i zagranicznym politykom oraz mediom próby szkalowania kraju w związku z zabójstwem Marinowej. – W ostatnich dniach usłyszeliśmy straszliwe rzeczy o Bułgarii i żadna z nich nie była prawdą – oświadczył premier kilka godzin po podaniu informacji o zatrzymaniu w Niemczech domniemanego zabójcy dziennikarki.

Sprawa zabójstwa Marinowej nabrała szerokiego rozgłosu w kraju i za granicą. Bardzo ostro zareagowały ONZ, Komisja Europejska, deputowani Parlamentu Europejskiego, Rada Europy, niemiecki rząd i ambasada USA w Sofii.

Borisow dodał, że w ostatnich dniach nie rozmawiał z politykami z Brukseli, ale – jak wskazał – uważnie śledził ich wypowiedzi. – Będziemy mieli bardzo poważne rozmowy w Europejskiej Partii Ludowej (w Parlamencie Europejskim), kiedy udam się do Brukseli – podkreślił. – Mógłbym powiedzieć jeszcze wiele rzeczy, lecz przekroczyłbym przyzwoity ton.

Premier Bułgarii podziękował policji niemieckiej za ujęcie domniemanego sprawcy zabójstwa.

Według psychologów policyjnych chodzi o przestępstwo na tle seksualnym i rabunkowym. Na konferencji prasowej podano, że domniemany sprawca w noc poprzedzającą zabójstwo pił alkohol. Według prokuratora generalnego Sotira Cacarowa dotychczasowe dochodzenie „nie daje podstaw uważać, że zabójstwo było związane z pracą zawodową dziennikarki”.

Za takie przestępstwo zatrzymanemu grozi kara więzienia do 20 lat. Teraz niemiecki sąd ma zdecydować o wykonaniu międzynarodowego nakazu aresztowania i przekazaniu Krasimirowa bułgarskim organom ścigania. Wielu polityków i ekspertów sugerowało, że zabójstwo mogło być związane z pracą zawodową Marinowej, która zajmowała się m.in. defraudacją funduszy unijnych. W jej ostatnim programie pojawiła się ekipa prowadząca dziennikarskie śledztwo w tej sprawie.

30-letnia Marinowa, dziennikarka z regionalnej stacji telewizyjnej w Ruse na północy Bułgarii została zamordowana w minioną sobotę. Sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl