13-latka zgwałcona w Domu Dziecka w Kościerzynie

W Domu Dziecka w Kościerzynie (woj. pomorskie) miało dojść do gwałtu na 13-letniej dziewczynce. Podejrzewany o przestępstwo jest 15-letni podopieczny placówki. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. 15-letni chłopiec miał się zakraść w nocy do 13-latki i dotykać ją w miejsca intymne, a także zgwałcić. Następnego dnia dziewczynka opowiedziała o tym nauczycielce w szkole. Ta natychmiast zawiadomiła policję – podaje Radio Gdańsk.

Śledczy przesłuchali już 13-latkę, która złożyła też zeznania przed sądem w obecności psychologa. Miała dokładnie opisać przebieg zdarzenia i wskazać, że sprawcą gwałtu jest jej 15-letni kolega.

Ponieważ chłopiec ma mniej niż 17 lat, sprawa trafiła do sądu rodzinnego i nieletnich, który zdecyduje o karze dla 15-latka. Prokuratura bada również sposób nadzoru i opieki nad podopiecznymi w Domu Dziecka w Kościerzynie.
Źródło info i foto: wp.pl

Niemieccy policjanci zgwałcili Polkę. Grozi im od 3 do 15 lat więzienia

Od trzech do 15 lat więzienia grozi dwóm niemieckim policjantom, którzy na służbie mieli zgwałcić obywatelkę Polski. Prokuratura we wschodnioniemieckim landzie Turyngia wydała nakaz aresztowania dwóch podejrzanych – informuje reporter Radia ZET, Wojciech Hernes.

Dowody w sprawie są jednoznaczne. – Policjanci zostali aresztowani – zapewnił rzecznik prokuratury w Erfurcie.

Ofiara opisała anatomiczne cechy gwałcicieli. Dwaj policjanci, którzy przesłuchali Polkę w małej niemieckiej miejscowości Gotha, później ją zgwałcili. Mieli problem z ustaleniem jej tożsamości, rzekomo posługiwała się podrobionymi dokumentami.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Trzecia kobieta zgłosiła się do prokuratury ws. muzyka Krzysztofa Sadowskiego

Jak udało nam się ustalić, trzecia kobieta zgłosiła się do warszawskiej prokuratury w sprawie znanego muzyka Krzysztofa Sadowskiego. Miała zostać przez niego zgwałcona 20 lat temu, jako 16-latka. Od niemal roku prokuratura rejonowa Warszawa-Ursynów prowadzi postępowanie w sprawie zgwałcenia dwóch osób poniżej 15. roku życia przez Krzysztofa Sadowskiego. Zawiadomienia złożyły dwie kobiety.

Teraz dołączyła do nich trzecia. – Do prokuratury nie wpłynęły dotychczas nowe pisemne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Telefonicznie zgłosiła się jedna osoba jako pokrzywdzona – mówi nam Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Kobieta, która skontaktowała się z prokuraturą, twierdzi, że została skrzywdzona przez Krzysztofa Sadowskiego, gdy miała 16 lat. Muzyk miał ją zgwałcić i molestować.

To już trzecia kobieta, która zgłosiła się do prokuratury w sprawie Krzysztofa Sadowskiego. Kolejne kobiety konsultują się z prawnikiem, by zrobić to samo. – Jestem w kontakcie z innymi ofiarami. Niektóre są w złym stanie psychicznym. Konsultujemy się z prawnikami, chcemy iść do prokuratury, żeby wszyscy poznali prawdę o Krzysztofie Sadowskim – mówi nam Ewa, którą także miał skrzywdzić muzyk.

Krzysztof Sadowski nie odpowiada na nasze prośby o kontakt. Po serii tekstów jego prawnik przysłał nam oświadczenie muzyka. „Wszystkie pojawiające się na mój temat ‚rewelacje’ oparte są na pomówieniach jednej osoby, której personaliów nie ujawnię, nie chcąc jej zaszkodzić. Stanowczo zaprzeczam stawianym mi zarzutom.” – twierdzi Sadowski.
Źródło info i foto: wp.pl

19-letnia Brytyjka aresztowana pod zarzutem składania fałszywych zeznań. Chodzi o sprawę rzekomego gwałtu na Cyprze

19-letnia Brytyjka została aresztowana pod zarzutem składania fałszywych zeznań. 17 lipca przebywająca na Cyprze turystka doniosła policji, że została zgwałcona w hotelu w Ajia Napa na południowym wschodzie wyspy. W ramach śledztwa aresztowano wtedy dwunastu nastoletnich Izraelczyków, którzy teraz zostali zwolnieni.

Kobieta ma stanąć przed cypryjskim sądem w poniedziałek – powiedział rzecznik tamtejszej policji Christos Andreou. MSZ Wielkiej Brytanii przekazało, że wspiera aresztowaną nastolatkę i jej rodzinę.

Brytyjka twierdziła, że padła ofiarą gwałtu, a oprawcy mieszkali w tym samym hotelu co ona. Policja jeszcze tego samego dnia po zgłoszeniu aresztowała dwunastu nastolatków z Izraela w wieku od 15 do 18 lat – potwierdził wtedy izraelski konsul w Nikozji Jossi Wurmbrand.

Pięciu z nich zostało zwolnionych z aresztu w piątek, pozostali – w niedzielę. Podejrzewani od początku zaprzeczali oskarżeniom. 18 lipca na przesłuchanie przybyli zasłaniając twarze. Odbyło się ono za zamkniętymi drzwiami, gdyż część z Izraelczyków to osoby nieletnie.

Cypr odwiedza rocznie 1,32 mln turystów, a Brytyjczycy stanowią wśród nich największą grupę. Wakacje spędza tam też wielu Rosjan i Izraelczyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Olecko: Tajemniczy mężczyzna zamieszany w śmierć 9-miesięcznej dziewczynki?

PHOTO PAWEL KICOWSKI SUPER EXPRESS OLECKO ANNA W. ZAMORDOWALA WLASNA CORECZKE BLANKE 9 MIESIECY. POLICJA PROWADZI POSTEPOWANIE W TEJ SPRAWIE, KOBIECIE POSTAWIONO ZARZUT ZABOJSTWA. ZABOJSTWO MORDERSTWO DZIECKO DZIEWCZYNKA BLANKA 24 /06/2019/ WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL

Śmierć dziecka w Olecku wstrząsnęła całą Polską. O bestialskie zabójstwo 9-miesięcznej Blanki podejrzani są jej rodzice. Według sąsiadów w sprawę może być zamieszany często widywany w okolicy mężczyzna.

9-miesięczne dziecko zmarło w Olecku w piątek wieczorem. Jeszcze tego samego dnia rodzice dziewczynki zostali zatrzymani. Po tym, jak sekcja zwłok wykazała, że Blanka „była uderzana tępym, twardokrawędzistym narzędziem”, miała serce przebite złamanym żebrem i została zgwałcona, jej rodzice usłyszeli zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i wykorzystywania seksualnego.  Sami jednak nie przyznają się do winy.

Sąsiedzi pary z Olecka mówią o tajemniczym mężczyźnie

35-letnia Anna W. i 45-letni Grzegorz W. najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie. W międzyczasie na jaw wychodzą kolejne fakty związane ze zbrodnią w Olecku. Z ustaleń Faktu wynika, że w sprawę może być zamieszany tajemniczy mężczyzna, który był widywany przez sąsiadów pary. Jak mówią w rozmowie z Fakt24.pl, widzieli jak wychodził z mieszkania Anny W. i Grzegorza W. w piątek dwie godziny przed zgłoszeniem śmierci Blanki. Mężczyzna miał często odwiedzać Annę W., urządzać imprezy i zostawać na noc.

Na razie policja nie potwierdza, żeby w sprawie zabójstwa 9-miesięcznej dziewczynki była poszukiwana inna osoba.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowe ustalenia w sprawie zabójstwa 10-latki. „Gwałtu na dziewczynce nie było”

Zamordowana w Mrowinach 10-letnia dziewczynka nie została zgwałcona. Miejsce zbrodni i samo zabójstwo zostało tak upozorowane, by wyglądało, jakby przestępstwa dokonał pedofil – ustalił portal tvp.info w źródłach zbliżonych do sprawy. Mężczyzna był zakochany w matce dziewczynki. Zabiegał o jej względy – dodaje nasz rozmówca.

W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Świdnicy poinformowała, że zatrzymanemu i podejrzanemu o zabójstwo 10-letniej Kristiny mężczyźnie postawiono zarzut dokonania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu – poinformowała Komenda Główna Policji.

22-latkowi grozi dożywocie; jeszcze dziś prokuratura powinna skierować do sądu wniosek o areszt. Śledczy zadecydują też, kiedy odbędzie się wizja lokalna z udziałem oskarżonego.

W mediach zaczęły pojawiać się nieoficjalne doniesienia o kulisach zbrodni w Mrowinach. Portal tvp.info dotarł do źródła wśród śledczych, które je potwierdza. Jak poinformował nasz rozmówca, dziewczynka nie została zgwałcona. Wcześniej prokuratura informowała, że zabójstwo ma podłoże seksualne.

– Mężczyzna upozorował miejsce zbrodni i dokonanie samego zabójstwa, by wyglądało, jakby miał go dokonać pedofil. Faktycznie dziewczynka nie została zgwałcona – mówi nasz informator.

Odnosi się także do informacji, jakoby zabójca kochał się w matce dziewczynki. – To był jej znajomy. Był w niej zakochany, zabiegał o jej względy i uważał, że matka poświęca mu mniej czasu niż swojemu dziecku – stwierdza. – Czynu pedofilnego na 10-latce nie dokonano – zaznacza ponownie.

22-letni mężczyzna został zatrzymany w niedzielę w godzinach popołudniowych. Wieczorem został doprowadzony do świdnickiej prokuratury na przesłuchanie. Po jego zakończeniu w nocy z niedzieli na poniedziałek mężczyznę w kordonie policji wyprowadzono bocznym wyjściem. Przed budynkiem przez kilka godzin stał w niedzielę wieczorem tłum ludzi. Od czasu do czasu wykrzykiwano groźby pod adresem przesłuchiwanego.

Według informacji podanych przez policję podejrzany o zabójstwo dziecka mężczyzna nie jest mieszkańcem powiatu świdnickiego.

Ciało dziewczynki znaleziono w czwartek około godziny 17 w lesie sześć kilometrów od wsi Mrowiny, gdzie mieszkała. Zwłoki znalazła spacerująca kobieta. Dziewczynka w czwartek około godziny 13 wyszła ze szkoły położonej w centrum Mrowin; od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 metrów od miejsca, w którym mieszkała.

Prokuratura w Świdnicy poinformowała w piątek, że przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki, były rany kłute klatki piersiowej i szyi.
Źródło info i foto: TVP.info

Zbigniew Ziobro o zabójstwie 10-latki: „Tej bestii należy się najsurowszy wymiar kary”

– Zatrzymanie mordercy 10-letniej dziewczynki z Dolnego Śląska to kwestia czasu; za ogromną krzywdę dziecka należy się tej bestii najsurowszy wymiar kary – powiedział w sobotę minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Jak poinformowała w piątek prokuratura w Świdnicy, przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki były rany kłute klatki piersiowej i szyi; zbrodnia miała podłoże seksualne. Ciało znaleziono w czwartek w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny na Dolnym Śląsku.

Minister Ziobro powiedział w sobotę, że dla polskiej prokuratury i policji to sprawa honorowa. – Dopadniemy go. To kwestia czasu. Nad sprawą pracują najlepsi prokuratorzy i policjanci. Dzięki najnowocześniejszej technice i zaangażowaniu specjalistów udało się zabezpieczyć wiele śladów – mówił szef resortu sprawiedliwości i prokurator generalny.

– Za ogromną krzywdę dziewczynki należy się tej bestii najsurowszy wymiar kary. Ubolewam, że jeszcze nie weszło w życie bezwzględne dożywocie, które w miniony piątek z inicjatywy ministerstwa sprawiedliwości uchwalił parlament. To będzie najwyższa kara, jaką będzie można wymierzyć za najcięższe zbrodnie w sytuacji, gdy nie jest możliwe przywrócenie kary śmierci. A to ona w moim przekonaniu byłaby sprawiedliwą zapłatą za tak okrutny mord na niewinnej dziewczynce – podkreślił.
Źródło info i foto: TVP.info

Dziś zostanie przeprowadzona sekcja zwłok zamordowanej 10-latki

10-letnia Kristina z Dolnego Śląska została prawdopodobnie uprowadzona i przewieziona w miejsce zbrodni samochodem – to ustalenie reporterów RMF FM. Częściowo roznegliżowane ciało dziewczynki znaleziono w czwartek w lesie niedaleko Imbramowic. Kristinę 200 metrów od domu ostatni raz widziała nauczycielka. 10-latka została znaleziona sześć kilometrów dalej.

Miejsce, gdzie znaleziono ciało dziewczynki, jest pilnowane przez policję. W lesie wciąż pracują technicy. W okolicach Imbramowic ustawiono blokady dróg.

Prokurator Rejonowy w Świdnicy Marek Rusin powiedział PAP, że wstępne oględziny ciała 10-letniej dziewczynki świadczą, że została ona zamordowana. „Ślady na ciele świadczą o udziale osób trzecich w śmierci dziecka” – powiedział prokurator.

Dodał, że w piątek przeprowadzona zostanie sekcja zwłok. „Po sekcji będziemy znali szczegóły tego jak, mogło dojść do zabójstwa” – powiedział prokurator.

10-latka zaginęła w czwartek

Okoliczni mieszkańcy są przerażeni, tym co się wydarzyło.

10-letnia Kristina wyszła ze szkoły około godziny 13.00 i wracała do domu oddalonego o niecały kilometr. Jednak tam nie dotarła. Jej zaginięcie rodzice zgłosili na policję. Ruszyły poszukiwania. Opublikowano zdjęcie oraz rysopis dziewczynki – w akcji brali udział mieszkańcy wsi, a nad okolicą krążył policyjny śmigłowiec.Ostatni raz nauczycielka widziała Kristinę, kiedy ta była 200 metrów od domu. Częściowo roznegliżowane ciało 10-latki zostało odnalezione w kompleksie leśnym sześć kilometrów dalej.

Ciało znalazły osoby, które przypadkowo tam przechodziły – oświadczył prokurator rejonowy ze Świdnicy, Marek Rusin. Dziś w zakładzie medycyny sądowej we Wrocławiu ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok dziewczynki.
Źródło info i foto: interia.pl

Gdańsk: 15-latka zgwałcona w szpitalu psychiatrycznym?

Prokuratura bada zgłoszenie dotyczące gwałtu, do którego miało dojść w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku. Napaści seksualnej miał się dopuścić nocą na 15-letniej pacjentce mężczyzna pozostający pod opieką tego samego oddziału.

Jak poinformowała w czwartek PAP Grażyna Wawryniuk rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, organa ścigania zawiadomił o tej sprawie ordynator oddziału, na którym przebywała nastolatka. – Dziewczyna poinformowała pracowników szpitala, że w nocy z 5 na 6 czerwca miało dojść do zachowań o naturze seksualnej, których miał się dopuścić inny pacjent tego samego oddziału – powiedziała PAP Wawryniuk.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa Gdańsk Wrzeszcz. Prowadzone jest ono pod kątem zgwałcenia. Przestępstwo to jest zagrożone karą do 12 lat więzienia.

Wawryniuk wyjaśniła, że prokuratura wystąpiła do sądu o przesłuchanie pokrzywdzonej, które – zgodnie z przepisami, powinno się odbyć w obecności psychologa. Rzecznik dodała, że sąd nie wyznaczył jeszcze terminu przesłuchania. Poinformowała, że dopiero po posiedzeniu sądu przesłuchany zostanie podejrzewany w tej sprawie pacjent szpitala.

Wawryniuk dodała, że trwają przesłuchiwania świadków, a prokuratura dysponuje dokumentacją medyczną z oględzin lekarskich nastolatki, do badania przekazano też zabezpieczone ślady biologiczne.

Rzecznik dodała, że w ramach prowadzonego śledztwa prokuratura będzie wyjaśniać okoliczności samej napaści seksualnej, ale też to, czy personel medyczny oddziału właściwie dbał o bezpieczeństwo pacjentów.

15-latka trafiła na oddział psychiatryczny dla dorosłych za zgodą jej matki: na oddziale dla młodszych pacjentów nie było miejsc. Jak ustaliła nieoficjalnie PAP w źródłach zbliżonych do organów ścigania, mężczyzna, który może być sprawcą gwałtu, jest osobą ubezwłasnowolnioną.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

9-latka uwięziona w wersalce. Nowe szczegóły śledztwa

Dlaczego oddała własne dziecko potworowi? Dlaczego nie szukała Sary? Dlaczego zaufała obcemu mężczyźnie? Anna W. (36 l.) miała już dość medialnych domysłów i sąsiedzkich plotek. Wczoraj przerwała milczenie i opowiedziała portalowi gorzowianin.com jak to się stało, że jej córeczka padła ofiarą pedofila, który podstępnie wkradł się w łaski rodziny.

Koszmar! Tak jednym słowem można opisać to, co przeżywają Anna W. i jej dzieci – 9-letnia Sara i 14-letni Boguś. Sara powoli dochodzi do siebie w szpitalu, a jak z niego wyjdzie, trafi tam, gdzie już jest jej starszy brat – do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Bo o to, co się stało, śledczy obwiniają również ich matkę, dlatego czasowo ograniczono jej prawa rodzicielskie.

Anna W. nie zgadza się z tym. – To nieprawda, że nie obchodziło mnie, co się dzieje z Sarą. Dzwoniłam do niej, a kiedy nie odebrała, od razu pojechałam do mieszkania Mateusza. Powiedział mi, że uciekła mu podczas spaceru. Nie uwierzyłam! Poszłam do domu na wypadek, gdyby Sara wróciła, a szukać jej zaczęli Boguś z kolegą – opowiada.

Dlaczego Sara w ogóle poszła do Mateusza K.? – Znaliśmy go dwa lata. Dzieci bywały u niego, bo dostał od nich na przechowanie trzy szczury. Odwiedzały swoje zwierzaki. Nigdy nic się nie stało. A o przeszłości Mateusza, że był w psychiatryku, nie mieliśmy pojęcia. Gdybym wiedziała, że on miał taka przeszłość, na pewno nie powierzyłabym mu dziecka

O tym, co wydarzyło w mieszkaniu mężczyzny w minioną niedzielę, opowiedziała mamie Sara. – Dał jej jakieś tabletki, a później zgwałcił moją córkę, związał, zakleił jej usta taśma i zamknął ją w wersalce. Udało się jej odkleić taśmę z ust, przez kilka godzin wołała o pomoc, aż w końcu usnęła. Obudziło ją kopanie w drzwi Bogusia.

To starszy bat Sary zawiadomił policję. Usłyszał zza drzwi jej głos i sprowadził pomoc. Drzwi do mieszkania zostały wyważone. – W sama porę, bo Sara już by nie żyła – mówi Anna W.

Gwałciciel został schwytany kilka godzin później. Prokuratura zarzuciła mu gwałt ze szczególnym okrucieństwem na 9-latce i pozbawienie jej wolności ze szczególnym udręczeniem. Decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu.
Źródło info i foto: se.pl