Roman K. skazany za zlecenie zabójstwa żony

Roman K., były poseł Ruchu Palikota i redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity” został skazany na 10 lat więzienia. Sąd uznał, że K. nakłaniał do zabójstwa swojej żony. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Wyrok usłyszały też cztery inne osoby. Sąd uznał, że Roman K. namawiał do zabicia Ewy K., swojej byłej żony. Został skazany na 10 lat pozbawienia wolności (od trzech przebywa w areszcie śledczym).

Były poseł został też uznany za winnego wyrządzenia szkody finansowej spółce, która wydawała „Fakty i Mity”. Chodzi m.in. o 900 tysięcy złotych, które były poseł miał zarobić przy sprzedaży kamienicy należącej do spółki oraz ponad 300 tysięcy przy okazji kupna działki w Zgierzu. Roman K. ma też siedmioletni zakaz obejmowania wyższych stanowisk kierowniczych. Ma też wypłacić 200 tysięcy złotych grzywny na rzecz spółki oraz 167 tysięcy na rzecz towarzystwa ubezpieczeniowego Warta. Grzywnę ma wpłacić z inną skazaną w tym procesie osobą – Karoliną W.

Były poseł ma też zapłacić 20 tysięcy złotych na rzecz byłej żony. Wyrok usłyszały też cztery inne osoby. One odpowiadały przed sądem za działanie na szkodę spółki wydającej „Fakty i Mity”. Karolina W. skazana została na dwa lata i cztery miesiące więzienia, Waldemar R. i Adrian S. na rok pozbawienia wolności, a Jarosław G. na rok więzienia w zawieszeniu. Wyrok nie jest prawomocny. Jego uzasadnienie było niejawne. Z wyroku zadowolona była prokuratura, chociaż w czasie procesu żądała dla Romana K. surowszej kary – 15 lat pozbawienia wolności. Odwołać się do sądu drugiej instancji chce obrońca byłego posła Agnieszka Łupińska-Mędrzycka, która po wyroku stwierdziła, że kara „jest zbyt surowa”. – Wystąpimy o pisemne uzasadnienie wyroku. Sąd bardzo ogólnie odniósł się do zgłaszanych przez nas wątpliwości i z pewnością nie czujemy się usatysfakcjonowani tą argumentacją – mówiła po odczytaniu wyroku obrońca Romana K.

Zlecenie zabójstwa

Śledztwo w sprawie polityka Romana K. było prowadzone od 2013 roku przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Prokuraturę Apelacyjną w Łodzi (w 2016 roku prokuratury apelacyjne zostały zastąpione przez prokuratury regionalne). Służby zaczęły wtedy gromadzić dowody na to, że Roman K. zlecił zabójstwo własnej żony.

„Podejrzanemu zarzucono wielokrotne nakłanianie, w kraju i za granicą, dwóch osób do dokonania zabójstwa jego żony” – informowała trzy lata później, w 2016 roku Prokuratura Apelacyjna w Łodzi. Komunikat pojawił się na stronie internetowej niedługo po tym, jak funkcjonariusze CBŚP zatrzymali byłego posła Ruchu Palikota. Prokuratura twierdziła wtedy, że K. za zabójstwo oferował „znaczną sumę pieniędzy”.

– Wskazywał przy tym, że oczekiwany przez niego sposób popełnienia zabójstwa mający na celu upozorowanie śmierci z przyczyn naturalnych lub w następstwie nieszczęśliwego wypadku – wyjaśniał w 2016 roku Jarosław Szubert z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. Reporterom „Superwizjera TVN” udało się dotrzeć do mężczyzny, którego K. miał prosić o znalezienie zabójców byłej żony.

– Do tego miało dojść w Toronto, gdzie mieszkała kobieta. Wskazywał przy tym, że krzywda ma nie stać się ich dzieciom – mówił rozmówca „Superwizjera”.

Był księdzem i politykiem

Roman K. ma 52 lata. Przez trzy lata pełnił posługę jako ksiądz. Stan kapłański porzucił, żeby wziąć ślub. Potem – pod pseudonimem – wydał głośną książkę pod tytułem „Byłem księdzem”. Przez kilkanaście lat był szefem „Faktów i Mitów”. Pismo otwarcie krytykowało Kościół katolicki. W 2011 roku K. skutecznie ubiegał się o mandat posła z listy Ruchu Palikota. W kolejnych wyborach nie ubiegał się o reelekcję.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Napaść na Wojciecha Kwaśniaka zlecono ze względu na jego działania ws. SKOK Wołomin. Była to próba zabójstwa?

Napaść na Wojciecha Kwaśniaka zlecono ze względu na nadzorowane przez niego działania KNF wobec SKOK Wołomin – ocenił w środę przed warszawskim sądem rejonowym były szef Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak. Według niego, atak był próbą zabójstwa.

W środę w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa odbyła się kolejna rozprawa w procesie oskarżonych o brutalne pobicie w 2014 r byłego wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka. Zeznania przed sądem w charakterze świadka składał były przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak. Na ławie oskarżonych w tej sprawie zasiedli: członek rady nadzorczej SKOK Wołomin Piotr P., który miał zlecić pobicie Kwaśniaka, Krzysztof A. ps. „Twardy”, który miał dokonać napaści na b. wiceszefa KNF i Jacek W., któremu zarzucono współudział w ataku.

Jakubiak zeznał w środę przed sądem, że o napaści na Kwaśniaka dowiedział się od samego poszkodowanego. – Zadzwonił on do mnie tego samego dnia i powiedział, że został napadnięty. Kiedy pojechałem do niego do szpitala zobaczyłem jego obrażenia. Był bardzo mocno poturbowany; miał na głowie trzy rany, rozciętą wargę, obrażenia ręki. Pomyślałem, że to była próba zabójstwa, bo kiedy ktoś uderza metalową pałką w głowę, to nie robi tego tylko po to, żeby kogoś zastraszyć – zaznaczył.

Jakubiak zauważył też, że KNF przed napaścią na Kwaśniaka prowadziła kontrolę i sprawdzała nieprawidłowości w SKOK Wołomin związane z karuzelą kredytową. Podkreślił, że niespełna rok przed atakiem na Kwaśniaka KNF rozpoczęła wobec SKOK Wołomin postępowanie o ustanowienie zarządcy komisarycznego. – Z punktu widzenia SKOK było to bardzo dużą uciążliwością. Myśmy praktycznie tym ustanawianiem zarządu komisarycznego burzyli cały układ tam występujący – dodał były szef KNF.

Podkreślił przy tym, że to Wojciech Kwaśniak odpowiadał wówczas w KNF za nadzór nad m.in. bankami i spółdzielczymi kasami oszczędnościowymi. – Wojciech Kwaśniak podejmował wszystkie najważniejsze decyzje dotyczące tych podmiotów. Większość pism z urzędu, które wychodziły do SKOK-ów podpisywał właśnie on – dodał.

Zdaniem Jakubiaka, czynności prowadzone przez KNF wobec SKOK Wołomin były zagrożeniem dla procederu prowadzonego w tej Kasie. – Ktoś dostał zlecenie z uwagi na postawę wiceprzewodniczącego KNF. Sięgnięto po rozwiązanie ostateczne, czyli napaść – stwierdził.

Jakubiak zeznał też, że przed napaścią na Kwaśniaka kierownictwo KNF nie odczuwało zagrożenia fizycznego. – Było w nas poczucie, że to jest niewyobrażalne, żeby ktokolwiek odważył się w sposób fizyczny atakować przedstawicieli KNF. To było poza naszą wyobraźnią – ocenił.

Wojciech Kwaśniak, który w sprawie występuje w charakterze pokrzywdzonego i oskarżyciela posiłkowego powiedział w środę przed sądem, że pomimo upływu pięciu lat od napaści na niego, sprawcy ataku nadal nie są osądzeni. Wyraził przy tym przekonanie, że „sąd będzie nie tylko prowadzić proces i wyda uczciwy wyrok, ale także doprowadzi do ujawnienia pełnej prawdy o ataku”.

Termin kolejnej rozprawy w tym procesie sąd wyznaczył na 4 czerwca. Zeznania mają wówczas złożyć m.in. poszkodowany i jego żona.

Proces w tej sprawie ruszył ponownie przed warszawskim sądem rejonowym w połowie kwietnia br. po tym, gdy sędzia prowadząca poprzednio tę sprawę poszła na urlop macierzyński.

W maju 2014 r. Wojciech Kwaśniak, który jako wiceszef KNF nadzorował kontrolę w SKOK Wołomin, padł ofiarą ataku. Miał zostać „brutalnie pobity przed swoim domem w warszawskim Wilanowie przez bandytę, który wcześniej w więzieniu spędził 25 lat”, a bandytę wynająć miał członek rady nadzorczej SKOK Wołomin.

Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie w maju 2014 r. Natomiast akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w październiku 2015 r. Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Mokotowa jeszcze w 2015 r. Jednak w listopadzie 2017 r. sędzia prowadząca sprawę poszła na urlop macierzyński. Proces musiał zatem ruszyć od nowa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Handlarz dopalaczami oferował 100 tys. zł za zabójstwo Zbigniewa Ziobry. Trwają poszukiwania

28-letni Jan S., handlarz dopalaczami, jest poszukiwany w związku ze zleceniem zabójstwa ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry – podaje „Rzeczpospolita”. Morderstwo szefa resortu zlecił swojemu współpracownikowi, sugerował, by Ziobro zginął np. w wybuchu bomby lub otrucia.

Dolnośląski Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu prowadzi śledztwo w sprawie podżegania do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry – podaje „Rzeczpospolita”. Zabójstwo ministra miał zlecić 28-letni Jan S., który w maju 2018 r. został zatrzymany w Holandii za handel dopalaczami. Po wyjściu z aresztu zapadł się pod ziemię.

Jana S. miały zdenerwować wypowiedzi Zbigniewa Ziobry z jesieni 2018 r. mówiące o walce z handlem dopalaczami w internecie. Z informacji „Rz” wynika, że Jan S. właśnie dzięki internetowi zarabiał ogromne pieniądze. Zabójstwo Ziobry miał zlecić swojemu współpracownikowi, oferował za to 100 tys. zł. Proponował, by zabić ministra za pomocą – jak za orzeczeniem sądu podaje dziennik – „materiału wybuchowego, substancji powodującej zapaść krążeniową, trucizny i radioaktywnego pierwiastka oraz sposoby powodujące śmierć – w postaci obrażeń ciała powodujących wykrwawienie”. 28-latek miał też podżegać do zamordowania jednego z prokuratorów.

Wobec Jana S. został wydany europejski nakaz aresztowania. Sprawa wyszła na jaw, bo niedoszły morderca zachował internetową korespondencję z 28-latkiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polacy chcą rozliczyć Kościół za nadużycia seksualne

Według sondażu Instytutu Badań Pollster przeprowadzonego na zlecenie „Super Expressu” większość polskiego społeczeństwa jest za powołaniem niezależnej od Kościoła komisji sejmowej, której zadaniem byłoby rozliczenie przypadków molestowania seksualnego przez księży oraz tuszowania ich.

Pytanie, które zadali respondentom autorzy ankiety, brzmiało: „Czy powinna powstać niezależna od Kościoła komisja, która wyjaśniałaby przypadki molestowania seksualnego przez księży i ukrywania takich sytuacji?”.

Większość Polaków za powstaniem niezależnej komisji

Wyniki sondażu nie pozostawiają żadnych wątpliwości – Polacy jak najbardziej popierają powołanie takiego organu. Za wyjaśnieniem wszelkich przypadków pedofilii w Kościele oraz ich tuszowania jest 84 procent ankietowanych. Za tym, że komisja taka nie powinna powstać, opowiedziało się zaledwie 9 procent respondentów. 7 procent zaś odpowiedziało, że „trudno powiedzieć”.

Ponadto sondaż wykazał, że 62 procent badanych twierdzi, iż ukrywanie tego rodzaju przestępstw przez wyższych hierarchów Kościoła Katolickiego było zjawiskiem powszechnym. Odmienne zdanie na ten temat ma jedynie 2 procent ankietowanych. Badanie zostało wykonane przez Instytut Badań Pollster w dniach 16 i 17 maja 2019 roku na próbie 1092 dorosłych Polaków.

Państwowa komisja

We wtorek na posiedzeniu rządu premier Morawiecki oświadczył, że powołana zostanie państwowa komisji do rozpoznawania tego rodzaju przypadków. Jednak szef rządu podkreślił, że będzie miała na celowniku wszystkie środowiska, m.in. kler, ale również artystów i nauczycieli.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójca Pawła Adamowicza działał na zlecenie?

Zabójca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza już kilka lat temu, podczas pobytu w więzieniu, spędził półtora miesiąca na oddziale psychiatrycznym aresztu śledczego. Lekarze stwierdzili, że Stefan W. jest silnie zaburzony i leczyli go farmakologicznie. Po wyjściu z zakładu karnego 27-latek przestał przyjmować leki. Czy to mogło mieć wpływ na jego zachowanie? – pytają reporterzy programu „Alarm!”.

– Zdarzają się przypadki, że ktoś w chorobie psychicznej doświadcza bardzo silnych imperatywnych omamów słuchowych, które mu nakazują coś robić i nie ma poczucia rzeczywistości i traktuje to jako rzeczywistość – przyznaje psychiatra prof. Andrzej Kokoszka.
Źródło info i foto: TVP.info

Ksiądz pedofil zabity krótko po wyjściu z więzienia we Włoszech. Ojciec ofiary zlecił morderstwo?

Włoska policja podejrzewa, że morderstwo księdza pedofila zlecił ojciec 15-latki, która padła jego ofiarą, a następnie popełniła samobójstwo. Giuseppe Matarazzo został zastrzelony miesiąc po tym, jak opuścił więzienie po odbyciu 11-letniego wyroku.

Giuseppe Matarazzo, 45-letni ksiądz, został zastrzelony w lipcu 2018 roku w miejscowości Frasso Telesino. Zaledwie miesiąc wcześniej wyszedł z więzienia. Przez ostatnich 11 lat odsiadywał tam wyrok za molestowanie dwóch nieletnich sióstr. Jedna z nich popełniła samobójstwo w wieku 15 lat. Teraz ojciec dziewczynek jest podejrzewany o to, że zatrudnił mordercę, by ten zabił ich oprawcę.

Włochy: samosąd na księdzu-pedofilu?

Policja kilka dni temu w sprawie morderstwa księdza pedofila zatrzymała dwóch mężczyzn, teraz bada powiązanie ze sprawą ojca molestowanych przez niego dziewczynek. Oskarżyciel Francesco Sansobrino jest przekonany, że zatrzymani przez policję 30-letni Generoso Nasta i 55-letni Giuseppe Massar zostali nasłani na księdza w ramach płatnego zlecenia. Obaj pochodzą z różnych miast, zostali wybrani dla niepoznaki – donosi włoski Next quotidiano.

Ksiądz został znaleziony z pięcioma ranami postrzałowymi, policja informuje, że zastrzelono go z zaparkowanego samochodu. Zatrzymani mężczyźni nie mają alibi na dzień zbrodni, a na ich konta wpłynęło po kilka tysięcy euro – jeszcze przed zabójstwem duchownego – donosi Inter Napoli. 

Policja znalazła broń, z której zastrzelono księdza i auto, z którego dokonano zbrodni. Obydwaj podejrzani zaprzeczają, że mają coś wspólnego ze sprawą śmierci księdza pedofila. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

„The Washington Post”: Zabójstwo Dżamala Chaszodżdżiego zlecił książę. Arabia Saudyjska protestuje na Twitterze

Za zabójstwem saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego stał następca saudyjskiego tronu książę Muhammad ibn Salman, który je zlecił. Do takich wniosków doszła CIA po zapoznaniu się z materiałem dowodowym w sprawie – napisał w piątek „The Washington Post”. Gazeta podkreśliła, że rząd USA uznał ustalenia CIA za „w pełni wiarygodne”. Ostro zaprotestował ambasador Arabii Saudyjskiej w Stanach.

Tak jednoznaczne uznanie księcia Muhammada za zamieszanego w zabójstwo niezależnego saudyjskiego dziennikarza, do którego doszło 2 października w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule (Turcja), może pokrzyżować plany Donalda Trumpa pragnącego zachować dotychczasowe powiązania biznesowe i militarne pomiędzy USA i jej bliskim sojusznikiem, Arabią Saudyjską, w nienaruszonym kształcie – podkreślono w artykule „WP”.

Agenci CIA „zdecydowanie obciążają” następcę tronu

Wnioski, do jakich doszli agenci CIA, są pierwszymi tak zdecydowanie obciążającymi księcia Muhammada – głosi analiza opublikowana w piątek po południu na portalu „The Washington Post”. Dżamal Chaszodżdżi był przez całe lata współpracownikiem tego dziennika.

Badając sprawę, Centralna Agencja Wywiadowcza przeanalizowała wszelkie dostępne dane wywiadowcze, w tym – rozmowę telefoniczną księcia Chalida ibn Salmana, brata następcy tronu Muhammada, z Dżamalem Chszodżdżim. Książę Chalid pełni funkcję saudyjskiego ambasadora w Stanach Zjednoczonych. W rozmowie tej książę ambasador miał powiedzieć dziennikarzowi, że powinien się udać do Stambułu, jeśli chce załatwić formalności konieczne do zawarcia związku małżeńskiego. Ponadto miał go zapewniać, że jego bezpieczeństwo będzie zagwarantowane.

„Nie jest jasne, czy książę Chalid wiedział o planowanym zabójstwie. Nie ulega jednak wątpliwości, że wykonał tę rozmowę telefoniczną na wyraźne polecenie swego brata” – napisano w „Washington Post”.

Ostre dementi saudyjskiego ambasadora

„Nie odbyłem żadnej rozmowy telefonicznej z Chaszodżdżim i nigdy nie sugerowałem, że powinien pojechać do Turcji z jakiegokolwiek powodu” – napisał na Twitterze w piątek późnym wieczorem książę Chalid. „Ostatni kontakt – listowny – z tym dziennikarzem miałem 26 października 2017 r.” – dodał.

Dyplomata zażądał, by władze USA albo przedstawiły dowody potwierdzające tezę „WP”, albo opublikowały stosowne sprostowanie.

Rzecz w tym – przypomina Reuters, że już wcześniej zarówno Biały Dom, jak i Departament Stanu odmówiły komentarza ws. publikacji „The Washington Post”, zasłaniając się tym, że sprawa dotyczy działalności wywiadu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: George Zimmerman zostanie oskarżony o prześladowanie

George Zimmerman ma zostać oskarżony o prześladowanie prywatnego detektywa pracującego na zlecenie twórcy serialu dokumentalnego o Trayvonie Martinie. Z dokumentów sądowych wynika, że Zimmerman otrzymał wezwanie na 30 maja. Tego dnia ma się pojawić w sądzie i zostać postawiony w stan oskarżenia.

W raporcie florydzkiego biura szeryfa stwierdzono, że detektyw skontaktował się we wrześniu ubiegłego roku z Zimmermanem w imieniu Michaela Gasparro, który przygotowuje serial dokumentalny o Martinie. Za produkcją cyklu stoi raper Jay-Z. W grudniu detektyw otrzymał od Zimmermana 55 telefonów, 67 wiadomości tekstowych, 36 wiadomości głosowych 27 wiadomości e-mail.

Zimmerman był na służbie ochotniczej straży sąsiedzkiej, kiedy w 2012 roku zastrzelił 17-letniego Martina w położnym w środkowej części Florydy mieście Sanford. Martin był czarnoskóry, a zabójstwo wywołało falę protestów w całych Stanach Zjednoczonych. Zimmerman został ostatecznie uniewinniony.
Źródło info i foto: wiadomosci.com

Węgry: Członek międzynarodowej organizacji sportowej zlecił morderstwo?

Węgierska policja zatrzymała Tamasa Gyarfasa, członka władz Międzynarodowej Federacji Pływackiej (FINA). Jest on podejrzany o zlecenie w 1998 roku morderstwa potentata medialnego Janosa Fenyo – poinformowała agencja MTI.

Janos Fenyo został zastrzelony w swoim samochodzie w centrum Budapesztu. W maju ubiegłego roku sąd skazał na dożywocie oskarżonego o tę zbrodnię Słowaka Jozefa Rohaca, który podczas śledztwa i procesu nie ujawnił, kto był zleceniodawcą. Podejrzani o podżeganie do morderstwa są 69-letni Gyarfas oraz 50-letni Tamas P.

Tamas Gyarfas, były dziennikarz i producent telewizyjny, jest jednym z ośmiu członków władz FINA. Przez 23 lata był prezesem Węgierskiej Federacji Pływackiej. Zrezygnował z tej funkcji w listopadzie 2016 roku wskutek sporu z czołowymi zawodnikami tego kraju, na czele z trzykrotną mistrzynią olimpijską z Rio de Janeiro Katinką Hosszu. Pływacy skarżyli się m.in. na złe warunki, w jakich muszą trenować.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Adam Darski przed sądem za znieważenie godła

W Sądzie Okręgowym w Gdańsku ruszył proces lidera deathmetalowej grupy Behemoth Adama Darskiego. Nergal jest oskarżony o publiczne znieważenie polskiego godła. Sprawa dotyczy materiałów promujących trasę koncertową zespołu. Razem z Nergalem na ławie oskarżonych zasiadają też dwie inne osoby: Rafał W., który na zlecenie muzyka stworzył projekt graficzny, oraz Maciej G., który – również na prośbę Nergala – rozpowszechnił grafikę w internecie.

Trasę zespołu Behemoth „Rzeczpospolita Niewierna”, która odbyła się w 2016 roku promowała – m.in. na plakatach i w internecie – grafika przedstawiająca wizerunek białego orła bez korony. Zamiast korony z głowy ptaka wyrastały rogi. W postać orła były też wpisane dwa węże oraz czaszki i odwrócony krzyż. Orzeł został umieszczony na czerwonym tle, a całość była utrzymana w stylistyce nawiązującej do polskiego godła. Nad orłem umieszczono też napis „Rzeczpospolita Niewierna”.

Rzeczniczka gdańskiej Prokuratury Okręgowej Grażyna Wawryniuk wyjaśniała na początku stycznia tego roku, że w toku śledztwa prokuratorzy uzyskali opinie biegłych z zakresu heraldyki oraz historii i ikonografii. Z opinii tych wynika, że w stworzonej grafice wykorzystano i celowo zniekształcono wzór godła Rzeczypospolitej celem nadania mu treści ideowo całkowicie różnej od historyczno-państwowej, wprowadzono do niego elementy i symbole kojarzone jako satanistyczne i antychrześcijańskie – powiedziała prokurator.

Adam Darski i Maciej G. zostali oskarżeni o publiczne znieważenie godła Rzeczypospolitej Polskiej. Z kolei Rafał W. – o udzielenie pomocy w popełnieniu tego przestępstwa. Grożą im kary grzywny, ograniczenia wolności, a nawet do roku więzienia.

Panowie nie przyznają się do winy. Odmawiają składania wyjaśnień
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście. Wcześniej, zawiadomienie złożył radny gdyńskiej dzielnicy Karwiny Marek Dudziński oraz Ryszard Nowak, przedstawiciel Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami.

Dla muzyka z grupy Behemoth nie jest to pierwszy proces.

„Nergal” miał sprawę sądową za to, że w 2007 r. podczas koncertu w Gdyni podarł Biblię. Kartki podartego Pisma Świętego Adam D. rozrzucił wśród publiczności, mówiąc m.in.: „Żryjcie to g…o!”. Nazwał też Biblię „kłamliwą księgą”, a Kościół katolicki – „największą zbrodniczą sektą”. Kartki spalili później fani zespołu.

W lutym 2014 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok sądu niższej instancji uniewinniający Nergala od zarzutu obrazy uczuć religijnych.
Źródło info i foto: RMF24.pl