Złodzieje wysadzili bankomat na łódzkim Widzewie

Na Widzewie złodzieje wysadzili w powietrze bankomat. Pomimo tego nie udało im się ukraść pieniędzy. Policji na razie nie udało się złapać sprawców. Do wybuchu bankomatu doszło we wtorek, 29 stycznia nad ranem. Detonacja miała charakter rabunkowy. Celem złodziei padł bankomat sieci Euronet przy ul. Czernika na Widzewie.

Urządzenie sąsiadowało z supermarketem sieci Mila. Eksplozja była na tyle silna, że doszczętnie zdemolowała obudowę bankomatu. Fala uderzeniowa wybuchu potłukła również szyby w sklepie. Z informacji policji wynika, że detonacja nie uszkodziła jednak wbudowanej w bankomat kasetki z pieniędzmi. Rabunek więc się nie powiódł. Policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu. Prosi też o kontakt wszystkich, którzy byli świadkami zdarzenia lub mogą wiedzieć, kto jest za nie odpowiedzialny.
Źródło info i foto: lodz.wyborcza.pl

Handlarze i kolekcjonerzy okradają przydrożne kapliczki

Z przydrożnych kapliczek w Polsce najczęściej znikają figury św. Jana Nepomucena, Matki Boskiej z Dzieciątkiem i Maryi Niepokalanie Poczętej – informuje „Dziennik Polski”. W „Krajowym wykazie zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem” widnieje 80 zabytków z przydrożnych kapliczek. Monika Barwik z Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów zauważa, że statystyki kradzieży zabytków sakralnych mogą być mocno zaniżone: – „Ponad połowa kapliczek ze świętymi jest własnością parafii. Jedna trzecia figur znajduje się jednak na prywatnych posesjach lub w miejscach, w których nikt nie zwraca uwagi na zniknięcie zabytku. Z danych małopolskiej policji wynika, że do kradzieży zabytkowych figur najczęściej dochodzi na zamówienie handlarzy starociami lub kolekcjonerów. – „Niestety, bywa i tak, że są one niszczone przez przypadkowych złodziei czy młodych ludzi, którzy słyszeli o tym, że można zarobić na dziełach sztuki” – mówi Katarzyna Cisło z małopolskiej policji. Żródło info i foto: wp.pl

Zatrzymano dwóch złodziei

Julian G. (18 l.) i Łukasz G. (18 l.) to bliźniacy. Ale prócz uderzającego podobieństwa i wspólnych genów połączyła ich kryminalna pasja. Razem kradli na potęgę dosłownie wszystko, co wpadło w ich ręce. Julek i Łukasz grasowali głównie w gdańskiej dzielnicy Zaspa. To wielkie blokowisko. W ciągu kilku miesięcy zdołali ukraść tyle, ile niejeden doświadczony doliniarz przez pół życia. Najpierw zabrali się za samochody. Zwędzili cztery volkswageny golfy, a na dokładkę jednego passata. Jeśli bliźniakom nie udało się uruchomić któregoś auta, zabierali radia, nawigacje samochodowe albo choćby kołpaki. W końcu zapragnęli odmiany i zaczęli obrabiać kioski, skąd całymi kartonami wynosili papierosy. Żródło info i foto: Fakt.pl

Złodziej idiota

Paweł B. (35 l.) ma dwie lewe ręce do roboty, zajął się więc złodziejstwem.
Ale i tu mu się nie wiedzie. Kilka dni temu ukradł dziurawe wiadro z farbą i policjanci po jej śladach na asfalcie trafili do kryjówki rabusia jak po sznurku.
Złodziejskie skoki Pawła B. przypominają wyczyny opryszków z komedii „Gang Olsena”. Zawsze kończą się fiaskiem.
– W ciągu dwóch ostatnich lat Paweł B. został już trzy razy złapany na kradzieży. Włamał się do kościoła, sklepu i garażu – mówi Artur Marczuk, oficer prasowy policji w Lubartowie.
Zródlo info: eFakt.pl