Fałszywe faktury na ponad 50 mln złotych na obrocie złotem. Zatrzymano ponad 30 osób

– Zatrzymano kolejne trzy osoby w śledztwie dotyczącym wyłudzenia oraz usiłowania wyłudzenia podatku VAT w związku z pozorowanym obrotem złotem – powiedziała w piątek Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Dodała, że podejrzani wystawiali „puste” faktury na kwotę 54 mln złotych. W sprawie zatrzymano łącznie ponad 30 osób.

Śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej pozorującej obrót złotem i wyłudzającej podatek VAT prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie.

– Wszczęto je wskutek zawiadomienia złożonego w sierpniu 2015 roku przez Dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie, opartego o ustalenia wynikające z kontroli podatkowej prowadzonej wobec przedsiębiorcy z Lublina z branży
jubilerskiej – tłumaczyła Ewa Bialik.

Jak dodała, w toku czynności ustalono, że od stycznia 2014 r. do lutego 2015 r. podatnik ten zapisał w księgowości swojej firmy łącznie 112 faktur dotyczących nabycia blachy oraz granulatu złota bądź srebra od sześciu dostawców z całego kraju o łącznej wartości brutto ponad 54 mln zł, zawierające ponad 10 mln zł podatku VAT.

– Przedmiotowe transakcje były fikcyjne, a wystawione faktury tzw. „puste” – mówiła prokurator.

Sześciu podejrzanych jest w areszcie

Śledczy ustalili, że firma równolegle z zakupami dokonała sprzedaży złota lub srebra na rzecz podmiotu z Belgii. – W roku 2014 i styczniu 2015 łączna wartość jej dostaw do odbiorcy belgijskiego wyniosła blisko 12 mln euro. Z tytułu tych transakcji podmiot gospodarczy wystawił łącznie 39 faktur dokumentujących wewnątrzwspólnotową dostawę ze stawką VAT 0 proc. – podała prok. Bialik.

Łącznie do tej sprawy zatrzymano już 31 osób, z czego sześciu podejrzanych nadal przebywa w tymczasowym areszcie.

– Na polecenie prokuratora funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji 11 lutego 2020 roku zatrzymali kolejne trzy osoby prowadzące działalność gospodarczą i uwikłane w ten proceder. Dokonano także przeszukań zajmowanych przez nich pomieszczeń – poinformowała prokurator.

Podejrzanym grozi do 15 lat więzienia

Zatrzymanym Magdalenie H., Przemysławowi P. i Agnieszce U. prokurator przedstawił zarzuty udziału z organizowanej grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy. Dodatkowo oboje usłyszeli zarzuty dotyczące udzielenia innym pomocy do popełnienia przestępstw przeciwko dokumentom i przestępstw skarbowych. Za zarzucane czyny wszystkim podejrzanym może grozić do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szwecja: Rumuńskie pary okradały starsze osoby. Wszystkich skazano i wydalono z kraju

Dwie małżeństwa z Rumunii postanowiły pojechać do Szwecji, aby „zarabiać pieniądze”. Ich ofiarami były starsze osoby, które wychodziły z domów – sprawcy włamywali się i kradli biżuterię i pieniądze.

Wszyscy zostali skazani przez sąd rejonowy w Hudiksvall: 2,5 roku więzienia i 10 lat wydalenia dla wszystkich czterech sprawców Mariusa Stefana, 30 lat, Mireli Tudor, 30 lat, Daniela Vaduv, 26 lat i Dunji Vaduvy, 27 lat.

– Kradliśmy wszystko, co moglibyśmy znaleźć, złota, pieniędzy lub tym podobnych – mówi jedna z przesłuchiwanych żon.

Teraz cała grupa – Marius Stefan, Mirela Tudor, Daniel Vaduva i Dunja Vaduva – zostali skazani na więzienie i wydalenie. Bandyci z Rumunii byli ścigani za 34 przestępstwa. Złodzieje okradali głównie starsze osoby, najczęściej samotne kobiety.

Najmłodsza ofiara to 61-letni niepełnosprawny mężczyzna. Reszta to emeryci, większość to osoby w wieku 80 i 90 lat. Najstarsza to 100-letnia kobieta z północnej Smalandii. Siedem ofiar złodziei zmarło w czasie trwania procesu. Akt oskarżenia dotyczył brutalnej kradzieży i próby brutalnej kradzieży w listopadzie i grudniu 2017 r. Wszyscy zaangażowani są obywatelami Rumunii.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Oszust kusił oferując fałszywe złoto. Wyłudził miliony

Na kwotę ponad 3 mln zł oszukał dziewięć osób 28-latek, który w zamian za pożyczenie mu pieniędzy na dość wysoki procent oferował zabezpieczenie w postaci fałszywych sztabek złota. Grozi mu teraz do 15 lat więzienia.

Mężczyzna prowadził własną działalność gospodarczą. Śledczy z Bielska-Białej ustalili, że gdy jego sytuacja finansowa mocno się pogorszyła, postanowił zorganizować działalność przestępczą w celu zdobycia majątku.

28-latek zaciągał pożyczki od znajomych i rodziny. Pod zastaw udzielonych pożyczek przekazywał „kontrahentom” podrobione sztabki złota o wadze 1 uncji, które kupował w internecie.

Tłumaczył, że sztabki te stanowią zabezpieczenie pożyczek, które planuje przeznaczyć na bardzo zyskowne i intratne inwestycje, z których zyskami zamierza się podzielić w późniejszym czasie. Dla uwiarygodnienia przestępczego procederu obiecywał wysokie odsetki (które początkowo faktycznie wypłacał) oraz nakazywał również niektórym kontrahentom, aby wynajmowali skrytki bankowe, gdzie przechowywane były „złote” sztabki. Pouczał także o konieczności zachowania oryginalnego opakowania i numeracji, które były niezbędne do późniejszych rozliczeń z klientami. Większość pożyczkodawców nie sprawdzała autentyczności „złotych” sztabek.

Łącznie w ciągu pół roku 28-latek oszukał 9 osób na kwotę 3 087 260 zł. Po zatrzymaniu usłyszał zarzuty licznych oszustw w stosunku do mienia znacznej wartości. Początkowo został tymczasowo aresztowany, ale będzie odpowiadał „z wolnej stopy”.
Źródło info i foto: TVP.info

Rumun handlował fałszywym złotem. Przejechał człowieka, który go zdemaskował

Rumun handlował podrabianym złotem. Próbował sprzedać mężczyźnie podrabiane łańcuszki na stacji paliw przy autostradzie A4. Gdy inny klient ostrzegł go przed niebezpieczeństwem, ten przejechał go swoim audi i uciekł. Poszkodowany trafił do szpitala z obrażeniami nóg. Policji udało się namierzyć niebezpiecznego oszusta.

Próba oszustwa nieomal nie zakończyła się tragedią. Na początku października na jednej ze stacji paliw przy autostradzie A4 do klienta stacji podszedł mężczyzna oferujący rzekomo złotą biżuterię. Transakcja doszłaby do skutku, gdyby nie interwencja innego klienta stacji. Zwrócił on uwagę kupującemu, że łańcuszek może być podróbką. Nie spodziewał się tego, co nastąpiło potem.

Sprzedający wsiadł do swojego audi i najechał na 48-letniego mężczyznę, który przeszkodził mu oszustwie, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Ranny mężczyzna z obrażeniami nóg został przewieziony do szpitala. Policjanci zdołali namierzyć niebezpiecznego mężczyznę kilka dni później. Dokonali zatrzymania 37-letniego obywatela Rumunii, w którego samochodzie znaleziono kilkadziesiąt sztuk podrabianej biżuterii.

Podejrzanemu przedstawiono cztery zarzuty dotyczące narażenia życia bądź zdrowia i usiłowania oszustwa. Grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Policja prosi osoby, które mogły paść ofiarą Rumuna przy trasie A4, o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Brzegu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policjanci CBŚP rozbili grupę oszustów. Ich ofiarami byli warszawscy emeryci

​Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło grupę, która oszukiwała warszawskich emerytów metodą „na policjanta” oraz „na prokuratora”. Zatrzymano pięciu mężczyzn, a sąd tymczasowo ich aresztował. Kryminalni odzyskali też złoto i biżuterię o wartości kilkuset tysięcy złotych.

Pierwszy wpadł 27-letni Paweł W. Mężczyzna w dniach 13-14 czerwca, udając funkcjonariusza policji, odebrał od starszej kobiety 88 tysięcy złotych. Poszkodowano zlikwidowała na jego prośbę lokaty. Sprawca został zatrzymany w chwili przekazywania pieniędzy, a sąd tymczasowo go aresztował.

Kryminalni ustalili, że Paweł W. działał w grupie dwudziestoparolatków, którzy mieli oszukiwać starsze osoby na terenie stolicy.

25 czerwca do 80-letniego mieszkańca Warszawy zatelefonował mężczyzna, podający się za funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji, a chwilę później fałszywy prokurator. Mężczyźni poinformowali seniora, że jego oszczędności na koncie są zagrożone, bo w banku działa szajka. Pokrzywdzony zgodził się wziąć udział w fikcyjnej akcji, mającej na celu zatrzymanie rzekomych przestępców – powiedział st. sierż. Paweł Żukiewicz z zespołu prasowego CBŚP.

Bank, w którym emeryt miał pieniądze, był już nieczynny. Przestępcy poinformowali go, że do zabezpieczenia akcji mogą posłużyć kosztowności, które miał w domu. Pokrzywdzony przekazał biżuterię oraz kolekcjonerskie monety o wartości około 600 tysięcy złotych (dokładną wartość określi powołany w sprawie biegły). Gdy zorientował się, że został oszukany, zgłosił sprawę policji – dodaje Żukiewicz.
W mieszkaniu znaleziono biżuterię

CBŚP, przy wsparciu funkcjonariuszy z Komendy Stołecznej Policji ustaliło, że w wyłudzenie biżuterii mogą być zamieszani Michał K., Tomasz O. oraz Mariusz M. Mężczyźni zostali zatrzymani dzień po dokonaniu przestępstwa.

Podczas przeszukania mieszkania Michała K. znaleźliśmy wyłudzoną złotą biżuterię, złote monety oraz złote wyroby jubilerskie należące do 80-letniego pokrzywdzonego. W mieszkaniach pozostałych zatrzymanych ujawniliśmy telefony komórkowe i liczne karty sim, a także marihuanę – poinformował Żukiewicz.

Następnego dnia policja zatrzymała Konrada B., gdy próbował wyłudzić od starszego mężczyzny 32 tysiące złotych 301 dolarów oraz 700 euro. Pokrzywdzony 79-latek wypłacił część pieniędzy z banku, pozostałe przyniósł z mieszkania i przekazał je przestępcy zgodnie z poleceniem, jakie wydano mu przez telefon – powiedział oficer prasowy CBŚP.
Zatrzymanie na gorącym uczynku

Kryminalni zatrzymali Konrada B. niemal na gorącym uczynku, udało się odzyskać całą wyłudzoną kwotę.

Skierowaliśmy do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny, do którego sąd się przychylił. Wcześniej taki środek izolacyjny został zastosowany wobec pozostałych czterech zatrzymanych – powiedział prok. Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Paweł W. odpowie za oszustwo, dokonane w warunkach recydywy, za co grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Pozostali za przywłaszczenie mienia znacznej wartości, co zagrożone jest karą 10 lat pozbawienia wolności. Według prokuratury, wszyscy mieli działać „wspólnie i porozumieniu”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

60-letni Polak zatrzymany na Sri Lance. Próbował przemycić złoto

60-letni Polak został aresztowany przez policję na Sri Lance – informują tamtejsze media. Mężczyzna próbował przemycić 100 sztabek złota. 31 maja 60-letni Polak podróżujący z Dubaju został zatrzymany w Porcie Lotniczym Kolombo. Według informacji podanych przez portal adaderana.lk mężczyzna miał przy sobie 100 sztabek złota, ważących w sumie 10 kg. Łącznie przemycany kruszec wart jest 65 milionów rupii lankijskich, czyli ponad 1,5 mln zł.

Schował sztabki w specjalnym pasie

60-latek został zatrzymany ok. godz. 9 czasu lokalnego. Uwagę celników przykuł specjalnie przygotowany pas biodrowy, w który zawinięte zostały sztabki. Jak informuje Sunil Jayarathne z urzędu celnego na Sri Lance, jakiś czas temu przemytnicy działający w tamtym regionie zmienili swój sposób działania. – Po tym, jak wprowadzona została dyrektywa, by zwracać większą uwagę na pasażerów z Indii i Pakistanu, w przemytach coraz częściej udział biorą Europejczycy – wyjaśnił.

Przemyty złota są często ujawniane na Sri Lance. Dwa tygodnie temu tamtejsi celnicy udaremnili przemyt złota, które para przemytników ukryła w odbytach. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poszkodowani przez Amber Gold dostają pierwsze wypłaty

Syndyk masy upadłościowej Amber Gold Józef Dębiński rozpoczął w poniedziałek pierwsze wypłaty wierzytelności z majątku, który pozostał po upadku spółki. Jak poinformował, jest to kwota 4,4 mln złotych. Pieniądze ma otrzyma teraz ok. 20 osób. Dębiński na antenie TOK FM tłumaczył, że do pozostałych poszkodowanych pieniądze trafią po sprzedaniu wszystkich nieruchomości, jakie posiadała spółka.

Przyznał jednak, że nie ma szans na to, aby poszkodowani odzyskali wszystkie pieniądze, które powierzyli spółce z Gdańska. Mogą liczyć jedynie na część powierzonych kwot.

Amber Gold, spółka powstała na początku 2009 r., miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła wpłaconych pieniędzy i odsetek od nich.

Według śledczych, szef firmy Marcin P. i jego żona Katarzyna oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Syndyk odzyskał do tej pory jedynie 66 mln złotych.

Proces Marcina P. i jego żony trwa od marca 2016 roku przed gdańskim sądem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ukraina: Złodzieje ukradli 30 kg złota

30 kilogramów złota stracili dwaj ukraińscy biznesmeni, którzy przewożąc je samochodem zostali napadnięci i ograbieni przez grupę uzbrojonych złodziei – poinformowała w poniedziałek policja w obwodzie żytomierskim na północy Ukrainy. Wartość skradzionych kosztowności oceniono na 15 mln hrywien, co jest równowartością około 2 mln złotych. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w okolicach Berdyczowa. Biznesmeni wieźli złoto z Kijowa do Winnicy. Ograbieni uczestniczyli w stolicy w wystawie wyrobów jubilerskich.
 
„Napastnicy, którzy poruszali się kilkoma samochodami i byli uzbrojeni, zablokowali samochód (którym jechali biznesmeni) i siłą wyciągnęli z jego wnętrza kierowcę. Pasażer, który w tym czasie próbował uciec, został postrzelony w nogę” – czytamy w policyjnym komunikacie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śledztwo Amber Gold. Były szef ochrony o złocie

W Amber Gold lokowano monstrualne sumy pieniędzy; wiedziałem, że w placówkach spółki na pewno nie ma złota – mówił b. dyrektor biura bezpieczeństwa Amber Gold Krzysztof Kuśmierczyk we wtorek przed komisją śledczą.

Podczas przesłuchania świadek zeznał, że jego bezpośrednim przełożonym w Amber Gold był zarząd tej spółki, a „najczęściej rozmawiałem z Katarzyną P.”. – Jeśli Katarzyna P. nie potrafiła podjąć decyzji co do otwarcia placówki, bądź zabezpieczenia placówki to sprawa była przekazywana panu Marcinowi i wtedy to on podejmował decyzję – mówił Kuśmierczyk.

Tłumaczył, że gdy trafił do firmy, miał zajmować się bezpieczeństwem pieniędzy lokowanych w Amber Gold. – To były monstrualne sumy, gdzie placówki w ogóle nie były zabezpieczone, dopóki nie zostałem zatrudniony – przekonywał.

Pieniądze z sejfów były odbierane przez BGŻ, a po rozwiązaniu umowy, przez Pocztę Polską. Poczta Polska zabierała pieniądze z placówek, przeksięgowywała na wskazane przez zarząd konto – tłumaczył.

Świadek wskazał, że do jego obowiązków w spółce należało wyposażenie placówek w systemy alarmowe, kontrolę dostępu, kamery, jak również pisanie procedur odnośnie zachowania się pracowników w placówce i przyjmowania gości w centrali firmy.

A czy chodziło również o zabezpieczenie złota i platyny? – dopytywał Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15. – Nie wiedziałem, do momentu aż zostałem poproszony o przewiezienie z BGŻ złota, że takie złoto jest w posiadaniu spółki – odparł świadek.

Dopytywany, czy wiedział co jest przedmiotem działalności Amber Gold, Kuśmierczyk stwierdził, iż wiedział o kredytach i lokowaniu pieniędzy w złoto. – Ale tak jak mówię, tego złota nie widziałem wcześniej, przed BGŻ – zaznaczył.

Wcześniej nie byłem informowany, że gdziekolwiek w placówkach, naszych oddziałach, bądź w centrali jest przetrzymywane złoto – mówił.

Ja zostałem zatrudniony do innych rzeczy i tym się zajmowałem. Nie pytałem czy jest złoto, od tego byli inni menedżerowie, którzy zajmowali się umowami z klientami i różnymi innymi rzeczami – dodał świadek.

Rzymkowski pytał jednak nadal czy świadek miał wiedzę, że pieniądze lokowane przez klientów miały być inwestowane w złoto.

Miałem pełną wiedzę i świadomość tego, co znajduje się w sejfach w placówkach – mówił Kuśmierczyk. – Czyli wiedział pan, że to jest lipa, że naciągają ludzi? – dopytywał Rzymkowski.

Wiedziałem, że w placówkach na pewno nie ma złota. Nigdy nie zadawałem tego pytania w zarządzie – odparł świadek, dodając, że pierwszy raz kontakt ze złotem Amber Gold miał, gdy wraz z Marcinem P. odebrał kruszec z BGŻ.

Polityk Kukiz’15 pytał też świadka, czy kiedykolwiek otrzymał od zarządu spółki propozycję ukrycia złota lub zna kogoś, komu małżeństwo P. składało taką propozycję.

To było tylko to z panem Jackiem, gdzie nie doszło w ogóle do skutku. To nie była propozycja, ale takie rozmowy (pomiędzy małżeństwem P. – PAP): „może przewieźmy to złoto” – odpowiedział świadek.

Później podczas przesłuchania poseł PiS Jarosław Krajewski doprecyzował, że chodzi o ojca Jacka.

Rzymkowski przywołał jednak zeznanie Kuśmierczyka z 21 września 2012 r., w których mówił, że w tamtym czasie Katarzyna P. podczas rozmowy z Marcinem P. wpadła na pomysł, by świadek wywiózł złoto do siebie lub znalazł bezpieczne miejsce. Na to – jak relacjonował Rzymkowski – świadek się jednak nie zgodził. – To była ta informacja o panu Jacku – odpowiedział Kuśmierczyk, nawiązując do zeznań złożonych wcześniej we wtorek. Mówił wówczas, że zawoził małżeństwo P. do jednego z gdańskich klasztorów, do pana Jacka.

Czy była taka propozycja nie pamiętam; była na pewno taka propozycja, by coś z tym złotem zrobić – dodał, zaznaczając, że temat ten „nie został dalej pociągnięty”.

Przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) zastanawiała się, dlaczego świadek podczas przesłuchania w prokuraturze w 2012 r. nie wspomniał, że padła propozycja przewiezienia złota do Jacka, a dziś wymienia tę osobę. – Pan Jacek nie pada w żadnym pana przesłuchaniu, z tego co ja się orientuję – zwróciła uwagę Wassermann. Podkreśliła, że gdyby wówczas padło to imię, to śledczy dokonaliby u tej osoby przeszukania.

Wydaje mi się, że imię „Jacek” padało wielokrotnie (…) – przekonywał jednak świadek. – Czyli z jakichś przyczyn organ procesowy nie chciał utrwalić w protokole osoby pana Jacka – skwitowała Wassermann.

W toku przesłuchania świadek mówił też, że w siedzibie Amber Gold nigdy nie widział współpracującego z liniami OLT Express Michała Tuska, syna b. premiera Donalda Tuska. „Wydaje mi się, że dowiedziałem syn pana Tuska pracuje w Amber Gold, gdy była cała ta afera i upadło OLT” – powiedział.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Handlarze złotem wyłudzili ponad 127 mln zł na podatku VAT

Ponad 127 mln zł mógł wyłudzić od Skarbu Państwa gang z Wrocławia handlujący złotem. W połowie stycznia oszuści zostali zatrzymani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego – ustalił Onet. Jak dowiedział się Onet, w połowie stycznia 2017 wrocławska delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, działając na polecenie prokuratury, dokonała zatrzymań w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy handlu złotem.

Zatrzymania – jak wynika z naszych informacji – dotyczą działań zorganizowanej grupy przestępczej, która w okresie od lipca 2011 roku do listopada 2012 roku mogła narazić Skarb Państwa na stratę ponad 127 mln złotych z tytułu niezapłaconego podatku VAT.

To już kolejne zatrzymania w tej sprawie. W listopadzie ub.r. ABW zatrzymało dwie osoby pod zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a trzecią pod zarzutem kierowania tą grupą. W styczniu zatrzymano kolejne dwie osoby, w sprawie przyjmowania i przekazania środków pieniężnych pochodzących z korzyści związanych z popełnieniem czynów zabronionych, celem udaremnienia stwierdzenia ich przestępnego pochodzenia.

Jak wynika ze źródeł Onetu, przestępczy proceder miał związek z obrotem granulatem złota. Grupa przestępcza kupowała za granicą złoto inwestycyjne, co jest zwolnione z podatku VAT, a następnie przerabiała je na granulat, którego sprzedaż w kraju obłożona jest 23-procentową stawką podatku. Wykorzystując łańcuch sprzedaży złota w formie granulatu, przestępcy liczyli, że kontrola skarbowa nie będzie badała pochodzenia produktu. Dzięki transakcjom grupa chciała uzyskać ogromną korzyść w postaci wartości VAT-u, zapłaconego przez ostatecznego odbiorcę produktu.

W okresie objętym śledztwem ABW grupa sprzedała ponad 3380 kg granulatu złota. Jak twierdzą źródła Onetu, przestępcy byli na tyle zdeterminowani i dobrze zorganizowani, że dopuścili się również podżegania do zamachu na życie i zdrowie jednego z prokuratorów zaangażowanych w śledztwo w ich sprawie.

W 2016 roku w Departamencie Postępowań Karnych ABW prowadzono 144 śledztwa dotyczące strat Skarbu Państwa z tytułu niezapłaconych należności w podatku VAT, podatku akcyzowym czy należnościach celnych. Przedmiotem prowadzonych postępowań jest m.in. wewnątrzwspólnotowy obrót paliwami, złomem, metalami kolorowymi, elektroniką, artykułami spożywczymi oraz usługami.

W śledztwach prowadzonych aktualnie przez ABW mówi się o potencjalnych stratach Skarbu Państwa w wysokości: 82 mln złotych z tytułu niezapłaconych należności celnych, ponad 3 mld zł, 12 mln USD oraz 53 mln euro z tytułu nieodprowadzonego podatku VAT, a także 106 mln złotych z tytułu nieopłaconej akcyzy.
Żródło info i foto: onet.pl