Polska szefowa porzuciła Ukraińca w lesie. Mężczyzna nie żyje. Wcześniej zasłabł w pracy

Wasyl Czornej zasłabł w zakładzie produkującym trumny w Wielkopolsce. Polska szefowa, zamiast wezwać pogotowie, wywiozła go do lasu i porzuciła.

– Nie chorował, nie tracił przytomności, nie miał padaczki – mówi o Wasylu jego żona, Natalia Czornej. Na Ukrainie bez ojca zostało troje małych dzieci, a bez pomocy – starsi rodzice.

36-letni Wasyl Czornej spod Śniatynia na zachodzie Ukrainy przyjechał do Polski cztery miesiące temu. Pracował na budowie, ale dorabiał w zakładzie stolarskim w Jastrzębsku Starym, wsi pod Nowym Tomyślem w Wielkopolsce.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Były prezydent Egiptu zmarł w sądzie

Były prezydent Egiptu Mohammed Mursi zmarł wczoraj po zasłabnięciu w sądzie – przekazała państwowa egipska telewizja. Ten związany z Bractwem Muzułmańskim polityk stał na czele Egiptu w latach 2012-2013.

Były prezydent Egiptu Mohammed Mursi zmarł w sądzie w rezultacie ataku serca – poinformowały władze i źródła medyczne. Jego syn poinformował, że władze nie chcą się zgodzić na pochówek w jego rodzinnych stronach w Delcie Nilu.

Urząd prokuratora poinformował, że Mursi zmarł po osunięciu się na podłogę po wygłoszeniu trwającego 20 minut przemówienia. Zgon stwierdzono po przewiezieniu go do szpitala. Medyczny raport stwierdza, że na ciele polityka nie było żadnych obrażeń.

Mursi został wybrany na prezydenta w pierwszych demokratycznych wyborach w Egipcie po demonstracjach z 2012 roku, które na fali tzw. arabskiej wiosny doprowadziły do obalenia Hosniego Mubaraka. Jednak po roku, w rezultacie masowych protestów, został on odsunięty od władzy przez wojsko, dowodzone wówczas przez Abda el-Fataha es-Sisiego, który następnie sam został szefem państwa i pozostaje nim do dziś.

W 2014 roku Sisi zwyciężył w wyborach, zdobywając ponad 96 proc. głosów. Od tego czasu władze egipskie na szeroką skalę stosują represje wobec swych przeciwników. Tysiące członków Bractwa Muzułmańskiego stanęło przed sądami w zbiorowych procesach, a setki skazano na karę śmierci lub wieloletnie kary więzienia. Sam Mursi także został w 2015 r. skazany na karę śmierci, choć rok później sąd kasacyjny unieważnił ten wyrok.

W trakcie rządów Sisiego Egipt oficjalnie uznał Bractwo Muzułmańskie za organizację terrorystyczną. Broniąca praw człowieka Human Rights Watch nazwała ten ruch „decyzją polityczną”, której wyłącznym celem była „chęć rozbicia znaczącego ruchu opozycyjnego”.

Mursi odbywał karę więzienia za podżeganie do zabójstwa manifestantów sprzeciwiających się jego rządom w 2012 roku oraz szpiegostwo na rzecz Kataru. Był on również oskarżany m.in. o szpiegostwo na rzecz palestyńskiego Hamasu, Iranu oraz wspieranego przez ten kraj szyickiego libańskiego Hezbollahu.

„To morderstwo”

Śmierć byłego prezydenta Egiptu Mohammeda Mursiego to „morderstwo” – oświadczyło w Bractwo Muzułmańskie. Ta religijno-polityczna organizacja wezwała zarazem do masowego stawienia się na pogrzebie Mursiego.

W oświadczeniu opublikowanym w internecie Bractwo zaapelowało również do zbierania się przed ambasadami Egiptu na świecie. Kondolencje po śmierci Mursiego rodzinie i „bratniemu narodowi Egiptu” złożył emir Kataru Tamim ibn Hamad as-Sani. Katar, podobnie jak Turcja, wspiera działalność Bractwa Muzułmańskiego.

Mohammed Mursi

Mursi urodził się w 1951 r. w jednej ze wsi w Delcie Nilu, w muhafazie Asz-Szarkijja. Po studiach inżynierskich w latach 70. na uniwersytecie w Kairze, wyjechał do USA na studia doktoranckie na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Po powrocie do kraju został szefem wydziału inżynierii na Uniwersytecie w Az-Zakazik w rodzinnej prowincji. Był żonaty.

W latach 2000-2005 pełnił mandat posła; utracił go w głosowaniu, które – jak utrzymywał – było sfałszowane. Chwalony za wystąpienia w parlamencie został rzecznikiem Bractwa Muzułmańskiego, a w 2011 po powstaniu, które na fali tzw. arabskiej wiosny obaliło 30-letnie rządy Hosniego Mubaraka – przewodniczącym Partii Wolności i Sprawiedliwości.

Mursi został wybrany na prezydenta w pierwszych demokratycznych wyborach w Egipcie w 2012 roku. W kampanii stał na stanowisku, że przyszła pora, by wcielić w życie słynne hasło Bractwa, które brzmi: „Rozwiązaniem jest islam”. BBC opisywało go w 2012 roku jako spokojnego i wyważonego, wydającego się należeć do głównego, konserwatywnego nurtu w obrębie Bractwa.

Podkreślał wielokrotnie, że jest politykiem niezależnym, a rządy organizacji religijno-politycznej do której przynależy nie muszą oznaczać teokracji. Odwoływał się do – jak to określał – „islamu umiarkowanego”. Po objęciu urzędu poparł w konflikcie izraelsko-palestyńskim Hamas, zmieniając kierunek polityczny swojego poprzednika. Kontrowersje wzbudziło jednak szczególnie rozszerzenie przez niego swoich prerogatyw jako głowy państwa.

Po roku prezydentury, w rezultacie masowych protestów, Mursi został odsunięty od władzy przez wojsko, dowodzone wówczas przez Abda el-Fataha es-Sisiego, który następnie sam został szefem państwa i pozostaje nim do dziś. Mursi natychmiast został aresztowany, a Partię Wolności i Sprawiedliwości rozwiązano w 2014 roku.

Od czasu przejęcia władzy przez Sisiego w Egipcie na szeroką skalę stosuje się represje wobec politycznych przeciwników rządu. Bractwo Muzułmańskie uznano za organizację terrorystyczną; tysiące jego członków stanęło przed sądami w zbiorowych procesach, a setki skazano na karę śmierci lub wieloletnie kary więzienia. Sam Mursi także został w 2015 r. skazany na karę śmierci, choć rok później sąd kasacyjny unieważnił ten wyrok.

Jak wylicza portal Al-Dżaziry, byłego prezydenta sądzono w co najmniej w sześciu procesach. Od sześciu lat przebywał w więzieniu. Podczas tego czasu jedynie trzykrotnie zezwolono mu na wizytę rodziny. Mursi odbywał karę więzienia za podżeganie do zabójstwa manifestantów sprzeciwiających się jego rządom w 2012 roku oraz szpiegostwo na rzecz Kataru. Był on również oskarżany m.in. o szpiegostwo na rzecz palestyńskiego Hamasu, Iranu oraz wspieranego przez ten kraj szyickiego libańskiego Hezbollahu.

Organizacje praw człowieka zarzucały władzom Egiptu, że nie zapewniają Mursiemu odpowiedniej opieki medycznej. Informowały, że jest on przez 23 godziny na dobę przetrzymywany w izolatce, co stanowi według ONZ torturę.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Zmarł 12-letni chłopiec. Był bity, głodzony i więziony przez rodziców

Eduardo Posso z Bloomington w stanie Indiana w ubiegły czwartek nagle przestał oddychać. Ojciec zawiózł chłopca do szpitala, jednak nie udało się go uratować. Dochodzenie prowadzone przez miejscową policję odsłoniło okoliczności jego śmierci.

– Ta historia jest bardziej przerażająca niż wszystkie inne, z którymi dotychczas się spotkałem – powiedział szeryf Brad Swain, podczas konferencji prasowej relacjonując dochodzenie policji w sprawie śmierci chłopca. – Przez 30 lat pracy nie widziałem takiego przypadku – dodał.

– Powiedziano mi też, że dla lekarza pogotowia ratunkowego, który przeprowadzał badanie chłopca było to również bardzo trudne doświadczenie. Na własne oczy zobaczył, do jakich okrucieństw są zdolni dorośli wobec swoich dzieci – dodał szeryf.

Był bity, głodzony, więziony

Podczas przeszukania pokoju motelowego, w którym mieszkała rodzina Posso, policjanci znaleźli wideo pokazujące chłopca skutego kajdankami i przywiązanego do wanny. W pomieszczeniu znaleziono również fotografie, na których Eduardo ma na szyi elektroniczną obrożę dla psów. W pokoju było także pudło z łańcuchami, które prawdopodobnie wykorzystywano do krępowania chłopca. Zdaniem śledczych, 12-latek przez ostatni rok był bity, głodzony i więziony. Koroner Joani Shields prowadząca śledztwo w tej sprawie poinformowała, że przed śmiercią waga chłopca wahała się między 22 a 24 kilogramami. – Był bardzo wycieńczony – stwierdziła. Na ciele chłopca znaleziono liczne siniaki, kości nie były złamane.

Możliwy zarzut morderstwa

Ojciec i macocha chłopca zostali aresztowani. Postawiono im zarzut zaniedbania dziecka, jednak może on zostać poszerzony o zarzut morderstwa. Przyczyna śmierci Eduardo Posso wciąż nie jest znana. Pozostałe dzieci pary, w wieku 2, 5 i 9 lat, trafiły pod opiekę rządowej agencji opiekującej się zaniedbywanymi i wykorzystywanymi dziećmi.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Obywatel Japonii próbował przemycić kokainę. Zmarł na pokładzie samolotu

Obywatel Japonii zmarł na podkładzie samolotu lecącego ze stolicy Meksyku do Japonii. Jak się okazało, przed lotem mężczyzna połknął 246 woreczków z kokainą.

Jak informuje BBC, samolot lecący z miasta Meksyk musiał awaryjnie lądować w mieście Hermosillo w stanie Sonora, po tym jak jeden z pasażerów źle się poczuł. Mężczyzny nie udało się jednak uratować. Podczas sekcji zwłok w jego żołądku i w jelitach znaleziono 246 wypełnionych kokainą woreczków o długości 2,5 cm i szerokości 1 cm. Być może co najmniej jeden z nich okazał się nieszczelny, powodem śmierci mężczyzny określonym przez lekarzy był bowiem obrzęk mózgu spowodowany przedawkowaniem narkotyków. Mężczyzna został zidentyfikowany jako Udo N., a meksykańska stolica była tylko jego miejscem przesiadkowym mężczyzny – podróżował z kolumbijskiej stolicy, Bogoty.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Atak nożownika w Kawasaki. Nie żyje dziecko, kilkanaście osób rannych

W ataku nożownika w mieście Kawasaki na południe od Tokio zginęło kilkuletnie dziecko, a kilkanaście osób odniosło obrażenia. Japońskie media podają różne liczby rannych – od 14 do 19. Zdecydowana większość z rannych to uczennice prywatnej, katolickiej szkoły podstawowej w wieku 6-7 lat, które czekały na autobus. Napastnik po ataku ranił się nożem w szyję i zmarł. Motywy jego działania nie są znane. Wiadomo, że miał około 40-50 lat.

Do ataku doszło przed 8.00 rano lokalnego czasu, niedaleko dworca kolejowego w Kawasaki. Mężczyzna niespodziewanie zaatakował osoby stojące na przystanku autobusowym. Po zajściu, w pobliskim parku znaleziono dwa noże.
Źródło info i foto: polskieradio24.pl

Zabił mężczyznę na przystanku. Poszukiwany napastnik zatrzymany

Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę wieczorem w Poznaniu. Mężczyzna ugodzony nożem zmarł w drodze do szpitala. Policja zatrzymała napastnika. Jak informuje RMF FM, zdarzenie miało miejsce po godzinie 18 na przystanku autobusowym przy ulicy Solidarności. Jeden z mężczyzn zaatakował drugiego nożem i uciekł. Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe. Rannego próbowano reanimować i przewieźć do pobliskiego szpitala. Niestety jeszcze w karetce zmarł.

Policja wytypowała ewentualnego sprawcę, którego udało się zatrzymać późnym wieczorem. „Policjanci biorący udział w obławie schwytali go w jednym z mieszkań na poznańskich Winogradach. Ma 41 lat” – informuje na Twitterze rzecznik prasowy poznańskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak.

„Zabezpieczono monitoring, a na miejsce ataku skierowano przewodnika z psem tropiącym” – informuje RMF FM.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójstwo na przystanku w Poznaniu. Zaatakował nożownik

Przy przystanku na Alejach Solidarności w Poznaniu mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala – podało dziś RMF FM. Policja nie udziela informacji o zdarzeniu. Według RMF FM, do ataku nożownika miało dojść po godz. 18 na przystanku przy Alejach Solidarności w Poznaniu. Zaatakowany mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala.

– Jak ustalono, do ataku na mężczyznę doszło na przystanku MPK. Sprawca zaatakował najprawdopodobniej przy użyciu jakiegoś ostrego narzędzia. W wyniku poniesionych obrażeń mężczyzna zmarł – powiedziała Iwona Liszczyńska z poznańskiej policji.

Jak dodała, „wiemy kim jest napastnik, ten mężczyzna jest teraz przez nas poszukiwany”. Liszczyńska podkreśliła, że „zawsze przy tego typu zdarzeniach korzystamy ze wszystkich dostępnych możliwości i sposobów, aby ustalić sprawcę i przebieg zdarzenia. Czynności nadal trwają”.

RMF FM, które jako pierwsze poinformowało o zdarzeniu podało, że policja zabezpieczyła m.in. monitoring, a na miejsce ataku skierowano przewodnika z psem tropiącym.
Źródło info i foto: poznan.onet.pl

Uczeń jednej z warszawskich szkół wielokrotnie dźgnięty nożem. Mimo reanimacji, chłopiec zmarł

Tragedia w jednej ze szkół podstawowych w Warszawie. Doszło tam do kłótni pomiędzy dwoma uczniami. W pewnym momencie jeden z nich prawdopodobnie wyjął nóż i kilkakrotnie dźgnął drugiego. Mimo natychmiastowej reanimacji, chłopiec zmarł. Trwa ustalanie okoliczności i przyczyn tragedii.

Policja dostała informację o zdarzeniu dziś, około godz. 10.30. Doszło do niego na terenie jednej z placówek edukacyjnych w warszawskiej dzielnicy Wawer. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, chodzi o Szkołę Podstawową nr 195 przy ul. Króla Maciusia.

– Pomiędzy dwoma uczniami doszło do kłótni. W pewnym momencie jeden z nich zaatakował drugiego niebezpiecznym narzędziem. Mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się go uratować. Chłopiec zmarł – mówi Onetowi komisarz Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Wszystko wskazuje na to, że napastnik dźgnął swoją ofiarę nożem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zrobił to kilkukrotnie. Na miejscu funkcjonariusze ustalają okoliczności i przyczyny tej tragedii. Czynności są prowadzone pod nadzorem prokuratury.

Na razie śledczy nie udzielają więcej informacji. Do sprawy wrócimy.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowa Zelandia: Wzrosła liczba ofiar zamachów na meczety

Powiększyła się liczba ofiar marcowego zamachu na meczety w Nowej Zelandii. Po prawie dwóch miesiącach zmarł ranny obywatel Turcji. To 51. ofiara śmiertelna.

„Straciliśmy niestety naszego obywatela Zekeriyę Tuyana, który został ciężko ranny w haniebnym ataku w Christchurch na Nowej Zelandii” – poinformował na Twitterze szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu. Mężczyzna zmarł po operacji.

Liczba ofiar krwawego zamachu wzrosła tym samym do 51. Większość z nich była migrantami lub uchodźcami z Pakistanu, Indii, Malezji, Indonezji, Turcji, Somalii, Syrii, Afganistanu i Bangladeszu. Nowozelandzkie media podawały, że najmłodsza ofiara miała 2 lata, a najstarsza 77.

„Najczarniejszy dzień w historii kraju”

Premier Nowej Zelandii nazwała atak jednym z „najczarniejszych dni w historii kraju”. – To, co się tutaj stało, jest nadzwyczajnym i bezprecedensowym aktem przemocy – powiedziała wówczas Jacinda Ardern.

Z manifestu 28-letniego terrorysty – określającego się jako faszysta i uczeń Andersa Breivika – wynikało, że Nowa Zelandia nie była przypadkowym celem, choć początkowo planował zamach gdzieś indziej. Uznał jednak, że zamach w tym miejscu pokazałby, że „nie ma miejsca na świecie, które byłoby bezpieczne” od „inwazji” muzułmanów.
Źródło info i foto: wp.pl

Zmarł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz

W niedzielę wieczorem, podczas finału WOŚP w Gdańsku na scenę wtargnął nożownik i ugodził prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Pomimo ogromnych wysiłków lekarzy prezydenta nie udało się uratować. Zmarł z powodu rozległych urazów spowodowanych atakiem. Paweł Adamowicz miał 53 lata. W latach 1990–1993 był prorektorem Uniwersytetu Gdańskiego. Od 1998 do 2019 był prezydentem Gdańska.

Adamowicz od lat zajmował czołowa miejsca w rankingu prezydentów, który publikujemy corocznie w „Newsweeku”. Był jednym z najbardziej cenionych polskich samorządowców.

AKTUALIZACJA godz. 14:40. Polska Agencja Prasowa podała informację, że nie udało się uratować życia prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Informację potwierdził dziennikarzom minister zdrowia Łukasz Szumowski.

– Z najgłębszym żalem musimy państwa poinformować, że przegraliśmy walkę o życie pana prezydenta. Pan prezydent Adamowicz zmarł. Cześć jego pamięci – powiedział dr Jerzy Karpiński.
Źródło info i foto: Newsweek.pl