Makabryczny wypadek w Szczytnie. Zmarło jedno z bliźniąt. Jest odwołanie prokuratury

W olsztyńskim szpitalu dziecięcym zmarł jeden z braci bliźniaków, w których wjechał rozpędzony samochód. Prokuratura w Szczytnie złożyła odwołanie od decyzji sądu, który odmówił aresztowania sprawcy wypadku. – Pomimo ogromnych starań, walki i ogromnego zabezpieczenia jeden z braci ze Szczytna zmarł. Jest to ogromna tragedia dla rodziny, bardzo im współczujemy. Jest to też tragedia dla personelu naszego szpitala. Wszyscy bardzo to przeżywamy, jesteśmy bardzo poruszeni, walczymy, by poprawił się stan drugiego z braci – powiedziała zastępca dyrektora ds. lecznictwa wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie Barbara Chwała. Dodała, że bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca były wielonarządowe urazy, jakich doznał w wyniku wypadku.

Przed 9 dniami w Szczytnie rozpędzony ford mustang, który chwilę wcześniej wyprzedzał inne auto, wjechał w wózek z bliźniętami. Wózek z 1,5-rocznymi dziećmi prowadziła babcia, opiekunka chciała przejść przez jednię, stała na chodniku. Auto następnie wjechało w metalowy płot, staranowało go i zatrzymało się na budynku. Bracia trafili do szpitala w bardzo poważnym stanie, ich rodzice prosili o oddawanie dla nich krwi.

Drugi z bliźniaków walczy o życie

Barbara Chwała powiedziała w poniedziałek , że stan drugiego z braci jest bardzo poważny, zagrażający życiu dziecka.

– Robimy naprawdę wszystko, co w naszej mocy, by stan chłopca się poprawił. Jest to bardzo dramatyczna sytuacja, takiego zdarzenia nie notowaliśmy od kilku lat, by jedną rodzinę spotkała taka tragedia. Cały personel szpitala bardzo to przeżywa, bardzo współczujemy rodzinie – powiedziała dr Chwała.

Sprawę potrącenia wózka z dziećmi bada prokuratura w Szczytnie, która bezskutecznie prosiła sąd o aresztowanie sprawcy wypadku Adama D. Sąd odmówił, argumentując, że sprawca przyznał się. W czasie wypadku Adam D. był trzeźwy, złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę. Sąd zastosował wobec niego policji i zakaz prowadzenia pojazdów oraz zakazano mu opuszczania kraju.

– Prokuratura złożyła już zażalenie na tę decyzję. W odwołaniu podniesiono szereg argumentów natury prawnej dotyczącej tego zdarzenia – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny.

W poniedziałek rano akta z zażaleniem prokuratury nie dotarły jeszcze do sądu, dlatego sąd nie mógł jeszcze wyznaczyć terminu rozpoznania tego zażalenia.
Źródło info i foto: onet.pl

Zwłoki 59-latka znalezione w nieużywanej studni

Policja pod nadzorem prokuratora wyjaśnia okoliczności tragicznego zdarzenia, w wyniku którego zmarł 59-letni mieszkaniec gminy Kunów (świętokrzyskie). Ciało mężczyzny znaleziono w około 10 metrowej, nieużywanej studni.

Zgłoszenie w tej sprawie policjanci otrzymali po godzinie 18 w niedzielę. – Służby o tragicznym zdarzeniu poinformował mężczyzna, który zauważył, że przy nieużywanej studni, na częściowo ogrodzonej posesji stoi rower. Kiedy zbliżył się do środka odkrył, że w studni znajduje się człowiek, który nie dawał oznak życia – powiedziała w poniedziałek asp. Ewelina Wrzesień, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Na miejsce zostały wysłane służby ratunkowego. – Mężczyzna został wydobyty, jednak jego życia nie udało się uratować. Studnia była głęboka na około 10 metrów, w środku było kilkadziesiąt centymetrów wody. Na ciele mężczyzny nie było obrażeń wskazujących na to, by do jego śmierci ktoś się przyczynił, zwłoki zostały zabezpieczone do sekcji – dodała funkcjonariuszka.

Tragicznie zmarłą osobą był 59-letni mężczyzną mieszkaniec gminy Kunów. Z wstępnych ustaleń policji wynika, że mężczyzna wpadł do studni w niedzielę. Nie wiadomo, czy był pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Dokładną przyczynę zgonu wykaże sekcja zwłok.
Źródło info i foto: TVP.info

Poznań: Śmiertelne pobicie zapaśnika Dominika Sikory. Policja publikuje zdjęcie sprzed klubu

Poznańska policja szuka świadków pobicia Dominika Sikory. W styczniu zapaśnik upadł po ciosie, po kilku dniach zmarł w szpitalu w wyniku obrażeń głowy. Opublikowano zdjęcie, na którym widać kilka osób stojących przed klubem. Do pobicia poznańskiego zapaśnika Dominika Sikory doszło w nocy z 25 na 26 stycznia, tuż po tym, jak opuścił on jeden z lokali na Starym Rynku.

Na nagraniu z monitoringu, które widział dziennikarz tvn24.pl, widać, że Sikora w towarzystwie kilku osób rozmawia z kobietą stojącą przed wejściem do klubu. Obok stoi elegancko ubrany mężczyzna. Kobieta szarpie Sikorę, w pewnym momencie uderza go otwartą dłonią. Po kilku sekundach Sikora zwraca się do mężczyzny w eleganckim stroju, ten wyprowadza prawą ręką cios. Trafia Dominika Sikorę w głowę, ten pada nieprzytomny na ziemię. Stojące obok kobiety układają go w bezpiecznej pozycji, po gestykulacji można wnieść, że wzywają pomoc.

Mężczyzna, który go uderzył, nie zwracając uwagi na leżącego na ulicy człowieka, odwraca się i wchodzi do klubu.

Poszukują Olgierda Michalskiego

Dominik Sikora zmarł pięć dni później w szpitalu w wyniku obrażeń głowy. Był znanym i cenionym zapaśnikiem stylu klasycznego klubu Sobieski Poznań. Policja początkowo informowała, że nie ma nagrań z samego momentu zdarzenia przed klubem. Po kilku dniach śledczy poinformowali, że osobą, która ma związek ze śmiertelnym pobiciem zapaśnika jest 42-letni Olgierd Michalski.

17 lutego wystawiono za nim list gończy. Mężczyzna prawdopodobnie wyjechał z Polski. 42-latek może ukrywać się w Szwajcarii. Jak dotąd nie udało się go zatrzymać.

Policja publikuje kadr z nagrania

Teraz poznańska policja zdecydowała się opublikować kadr z nagrania monitoringu, na którym widoczne są osoby, które mogły widzieć pobicie Sikory.

– Zwracamy się z prośbą do wszystkich świadków wyżej wymienionego zdarzenia, którzy byli w tym dniu w klubie Van Diesel i Bee Jays – a w szczególności widocznych na monitoringu, o kontakt z osobami prowadzącymi postępowanie – apeluje Marta Mróz z poznańskiej policji.

Osoby posiadające informacje na temat tego zdarzenia proszone są o kontakt z policjantami Wydziału Kryminalnego i Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego osobiście przy ulicy Szylinga 2, lub telefonicznie pod jednym z numerów telefonu: (061) 8413603, (061) 8413090 w godzinach od 7:00 do 15:00, lub pod czynnym całą dobę numerem 796 658 459.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymano nożownika z Krakowa. Zabił 40-latka

Nie żyje mężczyzna, którego przewieziono do krakowskiego szpitala z ranami kłutymi tułowia – poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń. W czwartek wieczorem zatrzymano mężczyznę, który może mieć związek z tym zdarzeniem. Około godziny 14:30 w czwartek do jednej z placówek medycznych w krakowskim Prokocimiu zgłosił się mężczyzna, który miał rany kłute na klatce piersiowej w okolicy serca i na plecach w okolicy łopatek.

„Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować”

– Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie trafił na stół operacyjny. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować, mężczyzna zmarł – powiedział rzecznik małopolskiej policji młodszy inspektor Sebastian Gleń.

– Rozpoczęliśmy w tej sprawie intensywne śledztwo. Razem z prokuratorem pracujemy na terenie Krakowa, sprawdzamy wszelkie możliwe wątki: kontakty ofiary, jej środowisko, co ofiara robiła tego dnia. Ustalamy, jak to się stało, że ten mężczyzna został ranny i kto mógł być związany z atakiem na niego – przekazał krótko po ataku Gleń.

W piątek rano rzecznik potwierdził, ze zatrzymany został 43-letni mężczyzna, który może mieć związek z tą sprawą. Szczegółowych informacji jednak policja nie udziela. – Mężczyzna w dniu ataku pił alkohol, dlatego nie został przesłuchany. Dziś najprawdopodobniej zostanie doprowadzony do prokuratury – zapowiada Gleń.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zmarła wójt gminy Zgierz. Kobieta została ciężko pobita przez syna

Zmarła Barbara Kaczmarek, wójt gminy Zgierz. W sobotę (22 stycznia) w krytycznym stanie trafiła do szpitala. Informację o śmierci kobiety podał prezydent miasta Zgierza. – Na zawsze w naszej pamięci- informację o śmierci wójt gminy Zgierz podał w poniedziałek (24 lutego) Przemysław Staniszewski, prezydent Zgierza.

Wyrazy współczucia najbliższym złożyła posłanka Agnieszka Hanajczyk:

Syn usłyszał zarzuty

Do dramatu doszło w nocy z 21 na 22 lutego. Syn wójt gminy Zgierz wezwał pogotowie. Twierdził, że kiedy wrócił do domu, Barbara Kaczmarek leżała w łóżku nieprzytomna. Zaczął więc ją reanimować. Ratownikom udało się przywrócić kobietę do życia, ale jej stan był bardzo ciężki. Jak się szybko okazało medycy określili, że obrażenia są skutkiem pobicia, a nie np. nieszczęśliwego wypadku. Potwierdzili to biegli. W domu zabezpieczono liczne ślady krwi. Krzysztof K. został zatrzymany.

Kiedy jego matka w stanie krytycznym leżała w szpitalu on był przesłuchiwany przez policję i prokuraturę pod zarzutem spowodowania uszczerbku na zdrowiu i choroby realnie zagrażającej jej życiu. Za to groziło mężczyźnie do 15 lat więzienia.

Sąd na wniosek prokuratury aresztował go na trzy miesiące. Zatrzymany nie przyznał się do winy. Teraz, po sekcji zwłok, śledczy podejmą decyzję do do zmiany zarzutów. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi już nawet kara dożywotniego więzienia!
Źródło info i foto: Fakt.pl

Śmierć 18-latka na komisariacie. Są wyniki sekcji zwłok

Ujawniono wyniki sekcji zwłok 18-latka, który zmarł na komisariacie w Poznaniu. Prokuratura poinformowała, że nie stwierdzono u niego obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora.

„Są wstępne wyniki sekcji zwłok 18-latka, który wczoraj zmarł na policyjnym komisariacie. Prokuratura informuje, że nie stwierdzono obrażeń wskazujących na udział osób trzecich ani obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora” – napisała na Twitterze dziennikarka Radia ZET.

Wcześniej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak podawał, że mężczyzna chorował na serce i zażywał substancje psychoaktywne. Policja zatrzymała 18-latka po tym, jak mężczyzna zdemolował swoje mieszkanie. Policję wezwała jego matka. Kobieta stwierdziła, że jej syn jest agresywny. Miał się z nią szarpać i bić. Na miejsce wezwano drugi patrol.

18-latek został przewieziony na komisariat. Tam stracił przytomność. Podjęto reanimację, po przyjeździe karetki kontynuowały ją służby medyczne. Mężczyzny nie udało się uratować. Sprawę bada prokuratura. Na polecenie szefa wielkopolskiej policji przebieg zdarzenia jest weryfikowany również przez funkcjonariuszy z Wydziału Kontroli KWP.
Źródło info i foto: wp.pl

Poznań: 18-latek zmarł na komisariacie. Mężczyzna został zatrzymany po domowej awanturze

18-latek zmarł po przewiezieniu go do komisariatu policji w Poznaniu. Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak jego matka zgłosiła, że jest agresywny. Sprawę badają policja i prokuratura. Rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak poinformował, że w środowe popołudnie na numer alarmowy zadzwoniła kobieta. Poinformowała, że jej syn jest agresywny i prawdopodobnie zażył narkotyki.

Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce zobaczyli, że młody mężczyzna szarpie się z kobietą i ją bije. Mieszkanie było zdemolowane. Żeby zatrzymać agresywnego 18-latka trzeba było wezwać drugi patrol – podał Borowiak.

18-latek trafił do komisariatu, gdzie w pewnym momencie zaczął tracić przytomność. Jak podał Borowiak, mężczyzna został natychmiast rozkuty, policjanci rozpoczęli resuscytację. Na miejsce wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Po kilkudziesięciu minutach reanimacji lekarz stwierdził zgon 18-latka.

Z informacji uzyskanych od rodziny wynika, że mężczyzna chorował na serce i że zażywał substancje psychoaktywne. Wcześniej w miejscu jego zamieszkania wielokrotnie podejmowane były interwencje policji po zgłoszeniach matki agresywnego 18-latka – podał Borowiak.

Sprawę bada prokuratura. Przebieg zdarzenia jest też weryfikowany przez funkcjonariuszy z Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: 20-letni raper Pop Smoke zamordowany we własnym domu

Raper Pop Smoke został zastrzelony we własnym domu w środę nad ranem – informuje portal TMZ. W środę nad ranem do domu muzyka w Hollywood wtargnęło dwóch zamaskowanych mężczyzn w kapturach. Napastnicy oddali w kierunku rapera serię strzałów, 20-latek zmarł.

Jak wynika z ustaleń TMZ, właścicielem domu, w którym mieszkał Pop Smoke, jest Edwin Arroyave, biznesmem posiadający także inne nieruchomości w Los Angeles. Prawdopodobnie raper wynajmował od niego dom. Do tej pory przyczyny morderstwa nie są znane, nie wiadomo też, czy muzyk znał wcześniej swoich oprawców.

Pop Smoke miał 20 lat. Współpracował między innymi z Travisem Scottem czy Quavo.

Muzyka żegnają fani i gwiazdy. Niektóre, jak 50 Cent czy Nicky Minaj, sugerują, że zbrodnia była motywowana zazdrością.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest list gończy za Olgierdem Michalskim. Mężczyzna jest podejrzanym ws. śmierci zapaśnika Dominika Sikory

Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto wydała w piątek list gończy za Olgierdem Michalskim podejrzanym ws. śmierci 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. Sportowiec zmarł pod koniec stycznia w szpitalu po pobiciu na poznańskim Starym Rynku.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak przekazał w poniedziałek, że śledczy wydali list gończy w piątek w godzinach popołudniowych po decyzji sądu o zastosowaniu wobec Olgierda Michalskiego tymczasowego aresztu poszukiwawczego.

– Prokurator sporządził stosowną dokumentację do publikacji i policja będzie prowadzić poszukiwania zmierzające do ustalenia miejsca pobytu, zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury podejrzanego – powiedział Wawrzyniak.

42-letni Olgierd Michalski jest podejrzany o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. Sportowiec został pobity w nocy z 25 na 26 stycznia po tym, gdy wyszedł z lokalu na Starym Rynku w Poznaniu. Po pobiciu Sikora z obrzękiem mózgu trafił do szpitala, gdzie zmarł 31 stycznia.

Był już karany m.in. za napaść na policjantów zakończoną strzelaniną

Poznańska policja poinformowała, że dysponuje zapisem z monitoringu, który zarejestrował całe zdarzenie. 7 lutego funkcjonariusze za zgodą prokuratury opublikowali wizerunek i dane Olgierda Michalskiego. Mężczyzna był w przeszłości skazany na kary więzienia m.in. za napaść na policjantów, która zakończyła się strzelaniną.

Dominik Sikora był jednym z czołowych zapaśników stylu klasycznego KS Sobieski Poznań. Zdobył wiele medali indywidualnych i drużynowych mistrzostw Polski. Był także medalistą mistrzostw Europy kadetów. Podejrzanemu grozi kara od lat 5 więzienia, kara 25 lat pozbawienia wolności lub dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

W areszcie śledczym zmarł znachor, który zalecił karmić półroczną Magdę wodą i mlekiem. Dziecko nie żyje

W wieku 72 lat zmarł Marek H., który odsiadywał w Krakowie wyrok 3,5 roku więzienia w związku ze śmiercią półrocznej Magdy z Brzeznej. Mężczyzna mimo braku odpowiedniego wykształcenia udzielał „porad” zdrowotnych, pobierając za to jednocześnie opłaty. 72-letni Marek H. zmarł w szpitalu więziennym w areszcie śledczym w Krakowie – podaje „Gazeta Wyborcza”. Mężczyzna odsiadywał wyrok 3,5 roku więzienia w związku z przyczynieniem się do śmierci półrocznej Magdy z Brzeznej.

Dziewczynka zmarła w maju 2014 r. Jak ustaliła wówczas prokuratura, mężczyzna udzielał rodzicom instrukcji dotyczących żywienia dziecka, pielęgnacji, a także „zakazał korzystania z profesjonalnej opieki medycznej i kontaktów z członkami najbliższej rodziny”.

Znachor Marek H. nie żyje

„Rodzice pokrzywdzonej przez podawanie niewłaściwych i niewystarczających ilości pożywienia, a pod koniec życia dziecka zaniechanie podawania pokarmu doprowadzili do stopniowego wyniszczenia organizmu córki, zaniku funkcji życiowych, świadomie narażając Magdalenę P. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia” – informował sześć lat temu Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. Dziecko miało być karmione tylko mlekiem kozim i wodą.

Rodzice Magdy nie byli jedynymi klientami Marka H. Mężczyzna działał najprawdopodobniej co najmniej od 2005 r. i za pieniądze udzielał porad zdrowotnych – „rozpoznawał” choroby i wskazywał, jak je leczyć za pomocą niekonwencjonalnych metod. Śledczy zdołali udowodnić, że znachor udzielił porad 30 osobom ustalonym i innym nieustalonym i pobrał za to co najmniej ponad 60 tys. zł. Został skazany w 2017 r. na 3,5 roku więzienia, ów wyrok podtrzymał później sąd apelacyjny. Rodzice dziewczynki trafili do więzienia na 6 miesięcy, zostali również skazani na 2 lata prac społecznych.

„Mesjasz” po maturze

„Wprost” w reportażu z 2014 roku opisywał, że Marek H. miał tylko maturę, wcześniej pracował jako kierowca i magazynier. Ziołolecznictwa miał nauczyć się od matki, a rośliny zbierał na nasypie kolejowym. Sam uważał się za „mesjasza”.

Półroczne dziecko miało być leczone na atopowe zapalenie skóry. Jednak już wcześniej H. był wiązany z innymi sprawami dotyczącymi śmierci. M.in. w 2006 roku, po sprawie śmierci Aleksandra M., który „leczył” u znachora bóle brzucha i zmarł nagle po wyjściu z jego domu. W tym samym roku zmarł też pięcioletni Przemek, który chorował na nerczycę. H. miał nakazać odstawienie leków. Matka dziecka wypierała się znajomości ze znachorem, choć w chwili przyjazdu policji H. był w domu rodziców chłopca.

Przeciwko Markowi H. toczyła się też sprawa skarbowa. Urząd oskarżył mężczyznę o niezgłoszenie działalności gospodarczej i niezłożenie PIT. Za znachorem świadczyło wówczas 118 osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl