Sejm przyjął projekt zmian kodeksu karnego ws. pedofilii

PiS wycofał się z podwyższenia wieku legalnego rozpoczęcia inicjacji seksualnej, ale resztę drakońskich zmian w kodeksie karnym zachował. – Są absurdalne – uważa wielu specjalistów.

Prace nad fundamentalną zmianą kodeksu karnego zajęły posłom niespełna dwa dni. Liczący 40 stron projekt wpłynął do Sejmu we wtorek, w środę po godz. 21 było już po pierwszym czytaniu. W czwartek marszałek Marek Kuchciński szybko zorganizował drugie i trzecie czytanie.

Podczas trzeciego czytania poseł Sławomir Nitras (PO), który schodził z mównicy, próbował wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki, symbolizujące ofiary księży pedofilów. Do przekazania jednak nie doszło, bo Ryszard Terlecki, siedzący obok Kaczyńskiego, rzucił je na podłogę. Nitras podniósł buciki, ale Kaczyński ostatecznie ich nie dostał. Na odsiecz prezesowi przybiegli m.in. Marek Suski i Patryk Jaki, którzy zastawili siedzącego Kaczyńskiego.

Posłowie PO tuż przed głosowaniem wnieśli na salę sejmową transparenty, czytamy na nich „Komisja natychmiast” i „Stop pedofilii”. Ustawa została przyjęta przed godz. 22. Głosowało 269 posłów, za było 263, przeciw trzech, wstrzymało się również trzech. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Opozycja na próżno wzywała do przerwania obrad. – Pod pozorem walki z pedofilią PiS wprowadza przepisy prowadzące do państwa policyjnego – protestował poseł Nowoczesnej Mirosław Suchoń, ale jego wniosek przepadł.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Nawet 30 lat pozbawienia wolności za pedofilię. Zmiany w kodeksie karnym

Rada ministrów przyjęła dzisiaj nowelizację kodeksu karnego, zakładającą m.in. podniesienie górnej granicy kar dla niektórych przestępstw z 25 do 30 lat pozbawienia wolności. Jednym z nich ma być seksualne wykorzystanie nieletnich – poinformował sekretarz stanu w KPRT Łukasz Schreiber.

„Na Radzie Ministrów przyjęliśmy obszerną nowelizację kodeksu karnego, która zakłada podwyższenie górnej granicy kar z 25 do 30 lat. Tak zgodnie z zapowiedzią Prezesa PiS będzie w stosunku do pedofilii” – napisał Schreiber na Twitterze.
Źródło info i foto: onet.pl

Agenci CBA zatrzymali biznesmenów, którzy wręczali łapówkę posłowi

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego z delegatury w Łodzi zatrzymali trzech biznesmenów, którzy w zamian za intratne kontrakty w spółkach Skarbu Państwa wręczali korzyść majątkową posłowi na Sejm RP. Do zatrzymań doszło w Łodzi i Konstantynowie Łódzkim – poinformował rzecznik Biura Temistokles Brodowski.

Bogdan W., Wojciech K. i Krzysztof K. w zamian za łapówki dla posła mieli otrzymać korzystne kontrakty i decyzje administracyjne w samorządzie łódzkim i innych instytucjach publicznych.

Jak ujawnił Brodowski, funkcjonariusze przeszukali mieszkania przedsiębiorców i skonfiskowali materiały, które będą dowodem w sprawie.

Trójka skorumpowanych biznesmenów trafi teraz do prokuratury krajowej w Łodzi, gdzie usłyszy zarzuty. W najbliższym czasie planowane są kolejne czynności procesowe. Sprawa ma charakter wielowątkowy i jest rozwojowa – podaje Brodowski.
Źródło info i foto: TVP.info

Zaginął biskup Peter Shao

Mianowany przez papieża i nieuznawany przez komunistyczne władze ChRL biskup Peter Shao został „uprowadzony przez policję” – podał katolicki serwis AsiaNews. Lokalni urzędnicy powiedzieli w piątek hongkońskiej rozgłośni RTHK, że nie wiedzą, co się z nim stało.

Według AsiaNews pracujący w mieście Wenzhou biskup został zabrany przez funkcjonariuszy w ubiegły piątek i jest trzymany poza diecezją „przez 10 do 15 dni”. Włoski serwis nie podał źródeł tych informacji. Zauważył, że tego rodzaju „przymusowe wakacje” należą do metod często stosowanych przez chińską policję.

Biskup Shao, który należy do nieuznawanego przez władze Kościoła podziemnego, był w przeszłości zatrzymywany co najmniej pięciokrotnie, a w ubiegłym roku przetrzymywano go przez siedem miesięcy – przypomina portal.

Sprawę zniknięcia Shao starało się w piątek wyjaśnić hongkońskie radio RTHK. Urzędnicy z lokalnego chińskiego biura ds. wyznaniowych, jego wydziału zajmującego się religią katolicką, jak również pracownicy komisariatu policji w Wenzhou powiedzieli jednak dziennikarzom przez telefon, że nie mają żadnych informacji o sytuacji biskupa. Odmówili również podania swoich nazwisk – przekazała rozgłośnia.

Pekin i Watykan podpisały we wrześniu przełomowe porozumienie w sprawie ordynacji biskupów pracujących w Chinach kontynentalnych. Szczegóły porozumienia nie zostały ogłoszone, ale zdaniem analityków Watykan zachowa prawdopodobnie prawo do nominowania kandydatów na biskupów, chociaż Pekin będzie miał prawo wyrazić swój sprzeciw.

Umowa budzi kontrowersje wśród wiernych i hierarchów Kościoła. Niektórzy uznają ją za „mniejsze zło” i wstęp do normalizacji życia religijnego chińskich katolików, ale część krytyków ocenia ją jako ustępstwo ze strony Stolicy Apostolskiej wobec żądań Komunistycznej Partii Chin (KPCh), która w ostatnich latach coraz bardziej zacieśnia kontrolę nad religiami i zaostrza represje wobec Kościoła podziemnego.

Chińskie władze obawiają się, że religia może posłużyć „obcym siłom” do wywierania wpływu na społeczeństwo i propagowania w nim zachodniego systemu wartości.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja wyznaczyła nagrodę dla osoby, dla osoby, która pomoże ująć podpalacza z Poznania

Poznańska policja, poszukująca sprawcy podpaleń z 4 września na poznańskim Grunwaldzie, opublikowała zdjęcia z monitoringu, na których widoczna jest sylwetka prawdopodobnego podpalacza. Wszyscy, którzy rozpoznają mężczyznę, proszeni są o kontakt z policją. Komendant Miejski Policji w Poznaniu zapowiedział, że osoba, która pomoże w rozpoznaniu i zatrzymaniu podpalacza, dostanie nagrodę pieniężną.

Policjanci z Komisariatu Policji Poznań Grunwald prowadzą czynności wyjaśniające w związku ze zdarzeniami. Do serii podpaleń doszło 4 września w rejonie ulic Bukowskiej, Grochowskiej, Świt i Opalenickiej w Poznaniu. Tam nieznany mężczyzna podpalił kilka koszy na śmieci, pojazdy oraz budynki. Jeden z tych incydentów zarejestrowały kamery monitoringu.

Osoby, które rozpoznają mężczyznę z nagrań lub mają jakiekolwiek informacje na temat tego zdarzenia, proszone są o kontakt z policjantami z Komisariatu Policji Poznań Grunwald pod całodobowymi numerami telefonów: 61 84 121 11, 61 84 121 12 lub pod numerem alarmowym 997. Komendant Miejski Policji w Poznaniu dla osoby, która przyczyni się do identyfikacji i zatrzymania podpalacza, przewidział nagrodę pieniężną.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dalszy ciąg afery GetBack. Prokuratura sprawdzi banki

Prokuratura bierze się za sprawdzanie banków, które oferowały obligacje GetBacku – dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda. To otwiera nowy rozdział tej afery. GetBack to firma windykacyjna, która oferowała ludziom inwestowanie w siebie poprzez kupowanie jej obligacji. Jak wynika z ostatnich danych, 9 tysięcy osób pożyczyło w ten sposób spółce nawet 2,5 miliarda złotych i nie ma jak odzyskać tych pieniędzy.

Warszawska prokuratura dostała już blisko 100 doniesień od poszkodowanych na banki, które oferowały obligacje GetBacku. Piszą oni w zawiadomieniach, że banki mogły łamać prawo na dwa sposoby.

Po pierwsze, sprzedawały klientom produkt niedostosowany do ich wiedzy, a zabrania tego unijne prawo. Jeśli klient nie rozumie, czym jest obligacja firmy windykacyjnej, to bank nie powinien mu jej oferować.

Po drugie, jak twierdzą poszkodowani, banki ukrywały ryzyko związane z tą inwestycją. Często obiecywały, że te obligacje przyniosą wielki zysk i na tym nie da się na tym stracić.

Członkowie zespołu prokuratorów powołanego w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie przez Prokuratora Krajowego, w skład którego wchodzą prokuratorzy, asystenci prokuratorów oraz funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego Delegatury w Warszawie, intensywnie podejmują liczne działania dla wyjaśnienia wszelkich okoliczności wynikających z dotychczas otrzymanych zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – mówi RMF FM Agnieszka Zabłocka-Konopka z Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Wśród otrzymanych doniesień odnotowano blisko 100 zawiadomień pochodzących od osób, które nabyły obligacje Getback S.A., przy czym na obecnym etapie prokuratura nie ujawnia bliższych danych w tym zakresie, a także nazw podmiotów, które pośredniczyły w sprzedaży obligacji – dodaje prokurator.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pedofilski skandal w Chile. Papież o zmianach w Kościele

Papież Franciszek zakończył dziś trzydniowe spotkania z biskupami z Chile, wezwanymi do Watykanu w związku ze skandalem pedofilii w Kościele w tym kraju. Papież wyraził przekonanie, że potrzebne są rozwiązania i zmiany, by „przywrócić sprawiedliwość”.

W liście przekazanym 34 biskupom na zakończenie rozmów i rozpowszechnionym w Watykanie Franciszek podziękował biskupom za „pełną gotowość, jaką okazał każdy z nich, by przystąpić do współpracy na rzecz zmian i rozwiązań”, które – jak podkreślił – „musimy wprowadzić w krótkiej, średniej i dalekiej perspektywie, by przywrócić sprawiedliwość i jedność kościelną”.

Papież wyraził wdzięczność przedstawicielom episkopatu za to, że razem z nimi mógł szczerze omówić „poważne wydarzenia, które zniszczyły jedność kościelną i osłabiły pracę Kościoła w Chile w ostatnich latach”.

„W świetle tych bolesnych wydarzeń dotyczących wykorzystywania nieletnich, władzy i sumienia zgłębiliśmy powagę sytuacji i tragiczne konsekwencje, jakie miały one szczególnie dla ofiar” – napisał Franciszek.

Przypomniał, nawiązując do swych niedawnych spotkań z ofiarami pedofilii z Chile, że poprosił je o „wybaczenie w sercu”, i zaznaczył, że do przeprosin tych dołączył w tych dniach episkopat, wyrażając „stanowczy zamiar naprawienia wyrządzonych krzywd”.

Wcześniej tego dnia biskup pomocniczy Santiago Fernando Ramos powiedział chilijskim dziennikarzom w Rzymie: – Przybyliśmy w poczuciu bólu i wstydu z powodu wydarzeń, które wszyscy znamy, a obecnie jesteśmy w fazie rozeznania, jak to rozwiązać.

Nie wiadomo, jakie konkretne decyzje zapadły w czasie trzydniowych rozmów papieża z biskupami. Głównym ich wątkiem była sprawa księdza Fernando Karadimy, uznanego za „seryjnego pedofila”, który molestował między innymi kandydatów do seminarium, będąc ich doradcą i powiernikiem. O tuszowanie czynów sędziwego Karadimy, ukaranego przez Watykan i żyjącego w odosobnieniu, oskarżany jest biskup diecezji Osorno Juan Barros, mianowany ordynariuszem przez Franciszka w 2015 roku. Tamtejsi wierni domagają się zdymisjonowania ich biskupa.
Źródło info i foto: wp.pl

Obniżono kaucję za senatora Stanisława Koguta

Katowicki sąd rejonowy obniżył we wtorek wysokość poręczenia majątkowego, wpłaconego w imieniu podejrzanego o korupcję senatora Stanisława Koguta. Zamiast wpłaconego miliona będzie ono wynosiło 600 tys. zł. Uchylony został też zakaz opuszczania przez Koguta kraju.

Na niejawnym posiedzeniu Sąd Rejonowy Katowice-Wschód rozpoznawał zażalenie obrońców Koguta na stosowane wobec niego środki zapobiegawcze. Nie uwzględnił zażalenia go w całości, ale zmienił decyzję prokuratury na korzystniejszą dla podejrzanego.

„Sąd obniżył poręczenie majątkowe, uznając że jest to kwota, która we właściwy sposób zabezpieczy dalszy tok postępowania” – powiedział Leszek Sroka z Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Jak dodał, sąd uchylił też stosowany wobec podejrzanego zakaz opuszczania kraju, uznając, że nie jest on konieczny.

Jak podkreślił prok. Sroka, rozpoznający zażalenie sąd uznał, że materiał dowodowy w wysokim stopniu uprawdopodobnia fakt popełnienia przez Koguta zarzucanych mu czynów korupcyjnych, istnieją także inne przesłanki stosowanie środków zapobiegawczych – obawa matactwa i grożąca parlamentarzyście surowa kara.

Postanowienie sądu jest prawomocne. Oznacza ona, że kwota 400 tys. zł z wpłaconej już w imieniu Koguta kaucji zostanie zwrócona.
Źródło info i foto: interia.pl

Ogromna afera w IMGW

Bilety za 200 tys. zł na lot do USA, zatrudnienie w zamian za część zarobków nowych pracowników, znalezienie pracy dla dwóch kochanków, z zastrzeżeniem, że nie można ich karać dyscyplinarnie. To tylko część z 94 przestępstw, o które został oskarżony Mieczysław O., były już dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. – Instytut stał się prywatnym folwarkiem pana dyrektora. On sam miał przyjąć w sumie prawie 900 tys. zł łapówek i narazić IMGW na ponad 2 mln strat – mówi jeden ze śledczych.

Instytut prywatny, Bizancjum i Folwark dyr. O. – tak o sprawie korupcji w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej mówią śledczy.

– Analiza ustalonego stanu faktycznego pozwala stwierdzić, że Mieczysław O. stworzył w Instytucie dobrze zorganizowany mechanizm korupcyjny na niespotykaną skalę. Zorganizowana struktura przestępczych powiązań pozwalała mu trzymać w szachu osoby, które udzielały mu korzyści majątkowe, pod groźbą chociażby zwolnienia z pracy – mówi portalowi tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która wraz Wydziałem ds. Korupcji Komendy Stołecznej Policji prowadziła śledztwo w sprawie afery w IMGW.

– Taka struktura zapewniała mu bezkarność, gdyż udzielający korzyści, obawiali się nie tylko utraty miejsca pracy, ale także ewentualnej odpowiedzialności karnej za takie zachowania. Ponadto za udzielanie łapówek byli odpowiednio nagradzani przez Mieczysława O. – dodaje prokurator.

Sieć powiązań

Mieczysław O. został oskarżony o popełnienie 94 przestępstw, m.in.: przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych; oszustw na szkodę Instytutu; przyjmowania łapówek; uzależnianie wykonania czynności służbowych od udzielenia korzyści majątkowych; podżegania do podrobienia dokumentów.

– W toku śledztwa ustalono, że podejrzany przyjął korzyści majątkowe w kwocie prawie 900 tys. zł. Ponadto przekraczając swoje uprawniania, dopuścił się wyrządzenia szkody w mieniu Instytutu w łącznej kwocie ponad 2 mln zł. Powyższe szkody wynikały m.in. z zawłaszczania mienia Instytutu, fikcyjnego zatrudnienia osób, tylko po to by pobierać od nich część wynagrodzenia za pracę; wydatkowania mienia Instytutu w celu budowania pozycji osobistej i zawodowej – wylicza prok. Łapczyński.

Według śledczych, były dyrektor zaczął przestępczą działalność już w 2006 roku, czyli na początku kierowania przez niego IMGW. – O. był panem i władcą Instytutu. Wszyscy się go bali i spełniali każde jego polecenie. Ludzie bali się podpaść, bo wtedy mogliby stracić pracę. Poza tym on zręcznie potrafił uzależnić od siebie ludzi, wciągając ich w swoje machloje – ujawnia jeden z pracowników Instytutu.

O tym jak skuteczny w budowaniu sieci powiązań był Mieczysław O., miał świadczyć zdaniem prokuratury fakt, że w związku z aferą 22 osoby usłyszały 160 zarzutów. Część z nich przyznała się i dobrowolnie poddała karze. Wśród skorumpowanych pracowników Instytutu znalazła się m.in. Małgorzata O., zastępca Dyrektora ds. Ekonomicznych i główna księgowa w Instytucie. Odpowiadała za wręczanie łapówek Mieczysławowi O. i pomoc w ściąganiu dla niego „działki” z przyznanych premii.

Bizancjum

O skali nielegalnej działalności O. mogą świadczyć jego zachcianki. Według prokuratury, O. kupił cztery bilety na lot z Polski do USA w klasie biznes, które kosztowały Instytut aż 200 tys. zł! Jednym z beneficjentów tej kosztownej podróży miał być Stanisław Gawłowski, który w tamtym czasie był wiceministrem Ochrony Środowiska.

Mieczysław O. wyjątkowo lubił podróżować z klasą. Jego podwładna z działu współpracy z zagranicą IMGW kupiła z kasy Instytutu bilety lotnicze na prywatne przeloty dyrektora i jego żony do Helsinek i Marrakeszu. Mało tego, wyjazd połowicy O. do Maroka został rozliczony jako delegacja służbowa szefa Instytutu.

Dyrektor miał się także stać posiadaczem nowoczesnego sprzętu fotograficznego o wartości 20 tys. zł, za który zapłacono z kasy jego firmy.

Wisienką na torcie jest zarzut wykorzystania przez O. jednego ze swoich podwładnych, któremu kazał porąbać drzewo ścięte na terenie Instytutu i przewieźć drewno do swojego domu w Łomiankach. Dyrektor miał także obciążyć Instytut kwotą blisko 6 tys. zł za dostawę internetu na swoją posesję.

Praca za seks

W śledztwie nie zabrakło nawet wątków korupcyjno-obyczajowych. Prokuratura zdobyła informację, że Mieczysław O. miał zatrudnić w oddziałach Instytutu dwóch swoich kochanków, ci zaś mieli odwdzięczać się dyrektorów świadczeniem mu usług seksualnych. Jeden w latach 2008-16, a drugi – 2010-16. Co ciekawe, żaden z zatrudnionych faworytów dyrektora nie miał odpowiednich kwalifikacji. Ba, jeden miał tylko wykształcenie podstawowe. Co ciekawe, O. miał zakazać bezpośrednim przełożonym wspomnianych mężczyzn karania dyscyplinarnego swoich protegowanych.

Normą miało być zatrudnianie w Instytucie fikcyjnych pracowników. Dyrektor brał część ich wynagrodzenia, a wirtualni podwładni resztę. – Ustaliliśmy, że O. przyjmował od podległych mu pracowników korzyści majątkowe w postaci części premii, jakie były im przyznawane – tylko po to by mogli się podzielić z podejrzanym lub innymi osobami pełniącymi w Instytucie kierownicze stanowiska – ujawnia prok. Łapczyński.

Dyrektor cały czas bał się, że na trop jego machlojek mogą wpaść służby. W 2014 roku zlecił więc jednemu z prywatnych detektywów sprawdzenie czy w pomieszczeniach IMGW nie zainstalowano urządzeń podsłuchowych. Jednocześnie w swoim gabinecie zainstalował specjalistyczne urządzenie antypodsłuchowe.
Córka pomagała legalizować łapówki?

Mieczysław O. został zatrzymany w lipcu 2016 roku i od tego momentu przebywa za kratami. Prokuratura zajęła majtek dyrektora wart 1,2 mln zł. Sam O. nie przyznał się do popełniania zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Wraz z dyrektorem aktem oskarżenia objęto jego córkę Esterę. Odpowie ona za „pomocnictwo do popełniania przestępstw korupcyjnych”. Kobieta zgodziła się na zatrudnienie w prywatnych firmach wskazanych przez ojca, wiedząc, że nie będzie to fikcyjna praca, a jej pensja to nic innego jak łapówki dla taty.

Ostatnią osobą, która zasiądzie z państwem O. w ławach oskarżonych jest Edyta W.-D., podejrzana o przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez Mieczysława O. To ona miała kupić bilety na wspomniane wycieczki do Helsinek i Marrakeszu.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe porządki w niemieckiej policji. Więcej broni. Zaostrzenie polityki migracyjnej

Horst Seehofer, który ma zająć stanowisko niemieckiego ministra spraw wewnętrznych, zapowiada zaostrzenie polityki migracyjnej kraju. Polityk planuje również inwestycje w wyposażenie policji. Były premier Bawarii podkreślił, że chociaż Niemcy pragną być „otwartym na świat, liberalnym krajem”, polityka dotycząca bezpieczeństwa obywateli wymaga zmiany. Seehofer chce zdecydowanie zaostrzyć procedury azylowe i prawo dotyczące deportacji migrantów.

– Liczba deportacji musi znacznie wzrosnąć. Szczególnie w przypadku przestępców i osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Musimy działać bardziej stanowczo – powiedział w wywiadzie dla „Bild am Zeitung”.
Bawarski polityk zapowiada również inwestycje w sprzęt policji. Funkcjonariusze mają otrzymać nowe wyposażenie techniczne a w całych Niemczech ma zostać rozbudowana sieć monitoringu.
Źródło info i foto: interia.pl