Ciało noworodka znalezione w koszu na bieliznę

Prokuratura Rejonowa w Siedlcach wyjaśni, co stało się w mieszkaniu 20-letniej mieszkanki miasta. W ubiegłą sobotę kobieta po domowym porodzie zgłosiła się do miejscowego szpitala z krwotokiem. W tym samym czasie członek rodziny pacjentki znalazł noworodka w koszu na bieliznę i zaalarmował służby. Przybyłym na miejsce ratownikom medycznym udało się przywrócić funkcje życiowe maluchowi. Dziecko zostało przetransportowane helikopterem do szpitala.

Zdarzenie miało miejsce 7 września. Tego dnia, około godziny 15 kobieta trafiła do szpitala z krwotokiem z dróg rodnych. – Lekarz szybko zorientował się, że 20-latka niedawno musiała urodzić. W tym samym czasie członek rodziny znalazł dziecko w koszu na bieliznę w mieszkaniu bloku wielorodzinnego i wezwał służby ratunkowe – relacjonuje podinspektor Katarzyna Kucharska, oficer prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.

Przybyły na miejsce zdarzenia patrol policji zastał już noworodka zaopatrzonego medycznie przez ratowników z karetki pogotowia. Na miejsce zadysponowano również helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał niemowlę do szpitala w Warszawie.

Jak dodaje, rzeczniczka radomskiego KWP, obecnie trwa kompletowanie materiału dowodowego, który niebawem zostanie przekazany prokuraturze. Matka dziecka ciągle przebywa w szpitalu. – Będziemy wyjaśniać wszystkie okoliczności tego zdarzenia – informuje prokurator Katarzyna Wąsak z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach.
Źródło info i foto: slowopodlasia.pl

Zwłoki 42-letniej kobiety znalezione w polu

Dwóch mężczyzn z gminy Świedziebna koło Brodnicy odpowie za ucieczkę z miejsca wypadku, nieudzielenie pomocy i zacieranie śladów. Zginęła 42-letnia kobieta, którą towarzysze podróży zostawili ranną w polu. Do wypadku doszło 13 sierpnia wieczorem. Powiadomieni o wypadku policjanci znaleźli rozbity o drzewo samochód na drodze lokalnej w miejscowości Księte. Ślady krwi wskazywały, że ktoś może potrzebować pomocy, nikogo jednak na miejscu nie było.

Mundurowym udało się dotrzeć do 39-latka, który prawdopodobnie kierował autem oraz jego 30-letniego pasażera. Byli pijani – kierowca miał prawie 2 promile, pasażer 1,2. Mężczyźni przyznali policji, że podróżowała z nimi również 42-latka, która została ranna w trakcie wypadku. 39 i 30-latek wynieśli kobietę z auta i zostawili w polu. Nie potrafili jednak wskazać, gdzie dokładnie.

Rozpoczęto kilkugodzinne poszukiwania 42-latki. Kiedy w końcu udało się ją odnaleźć, już nie żyła.
Źródło info i foto: interia.pl

Racibórz: Zwłoki 34-latka znalezione na żwirowni

Fot. Damian Klamka/East News Walbrzych, 17.08.2016. Poszukiwania legendarnego zlotego pociagu z czasow II wojny swiatowej. N/Z zabezpieczony teren prac, tasma policyjna

Sekcja zwłok wyjaśni, co dokładnie przyczyniło się 34-letniego mieszkańca Raciborza (woj. śląskie). Zwłoki mężczyzny znaleziono w niedzielne popołudnie na terenie tamtejszej żwirowni. 

– Otrzymaliśmy informację, że na terenie żwirowni na Ostrogu, w jednym z akwenów zostało ujawnione ciało, które pływa niedaleko brzegu w wodzie. Okazało się, że to 34-letni mieszkaniec Raciborza. Ciało na polecenie prokuratora zabezpieczone do sekcji zwłok, celem ustalenia przyczyny śmierci mężczyzny – powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” kom. Mirosław Szymański z raciborskiej policji.

– Mężczyzna był w ubraniu, więc trudno orzec, co mogło być bezpośrednią przyczyną śmierci: czy utonięcie, czy inne. Nie stwierdzono udziału osób trzecich – dodał.

Jak podaje „DZ”, Przy denacie znaleziono dokumenty tożsamości, co ułatwiło jego identyfikację. Przyczyny oraz dokładnie okoliczności jego śmierci wyjaśni teraz zaplanowana na ten tydzień sekcja zwłok. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dwaj nastolatkowie podejrzani o dokonanie trzech morderstw znalezieni martwi w zaroślach

Dwaj nastolatkowie, których poszukiwano od połowy lipca w związku z podejrzeniem dokonania trzech morderstw, zostali w środę znalezieni martwi – doniosła Kanadyjska Królewska Policja Konna (RCMP). Ciała miały znajdować się w gęstych zaroślach nad brzegiem rzeki Nelson. Policja przeprowadzi sekcję zwłok, jednak jest niemal pewna, że są to ciała poszukiwanych. Pochodzący z miejscowości Port Alberni 19-letni Kam McLeod i 18-letni Bryer Schmegelsky od połowy lipca skutecznie ukrywali się przed policją. Według ustaleń policji zabili trzy osoby – parę podróżników i wykładowcę akademickiego.

„Poszukiwania są zakończone” – przekazała w środę w mediach społecznościowych Kanadyjska Królewska Policja Konna z Manitoby. Jak podano, około godziny 10 rano w środę funkcjonariusze znaleźli dwa ciała w gęstych zaroślach na brzegu rzeki Nelson. Nie jest jeszcze jasne, co było przyczyną śmierci obu młodych mężczyzn.

Policja jest niemal pewna

Jak doniósł Reuters, policja przeprowadzi sekcję zwłok, by potwierdzić, czy odnalezione ciała należą do poszukiwanych nastolatków, jednak już w tym momencie jest niemal pewna, że chodzi właśnie o nich. We wtorek policjanci poinformowali o znalezieniu, przy brzegu rzeki, niedaleko niewielkiej miejscowości Gillam w prowincji Manitoba, kilku przedmiotów prawdopodobnie należących do nastolatków. Ciała znajdowały się kilometr dalej oraz około osiem kilometrów od miejsca, w którym dwa tygodnie temu znaleziono ich spalone auto.

Ostatni raz byli widziani na rutynowej kontroli

Po raz ostatni młodzi mężczyźni, podejrzewani o zamordowanie trzech osób, byli widziani pod koniec lipca. Kanadyjskie media poinformowały, że zostali zatrzymani do rutynowej kontroli przez strażników plemiennych, ale ci nie wiedzieli, z kim mają do czynienia i puścili ich w dalszą drogę. Do zatrzymania miało dojść około 150 kilometrów na wschód od Gillam, w którym znaleziono „bezpośrednio związane z nimi przedmioty”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Są wstępne ustalenia prokuratury ws. 5-letniego Dawida Żukowskiego

Wstępne ustalenia wskazują, że odnalezione ciało to ciało Dawida. Postępowanie przygotowawcze jest prowadzone w kierunku zabójstwa – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

W sobotę stołeczna policja poinformowała, że na trasie A2 między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim, w okolicach węzła Pruszków, znaleziono ciało dziecka. „Z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością jesteśmy przekonani, że jest to pięcioletni Dawid” – przekazał w sobotę dziennikarzom asp. sztab. Mariusz Mrozek z Biura Prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Prokurator Łukasz Łapczyński przekazał w niedzielę w TVP Info, że „wstępne i (…) w zasadzie pewne ustalenia wskazują, że jest to ciało Dawida”.

Jak poinformował, „ustalenia poczynione w toku oględzin wskazują, że było to zabójstwo”. „W takim kierunku będzie prowadzone postępowanie przygotowawcze, które zostało zainicjowane wczoraj ujawnieniem zwłok dziecka” – dodał.

Jednocześnie powiedział, że będą prowadzone czynności mające na celu pełną identyfikację zwłok. „Z uwagi na dobro rodziny, dobro prowadzonych czynności nie przekazujemy informacji, w jaki sposób będzie to następowało” – zaznaczył. Wskazał, że możliwe jest m.in. okazanie najbliższym ciała czy ekspertyzy DNA. „W tym zakresie też informacji – w jaki sposób to będzie wyglądało – nie przekazujemy. W szczególności nie przekazujemy, czy będą to czynności z udziałem rodziny” – podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wcześniej Łapczyński informował, że w sobotę około godz. 20 zakończyły się oględziny miejsca odnalezienia zwłok. Dodał, że ciało zostało przewiezione do zakładu medycyny sądowej. Zapowiedział, że w poniedziałek ma się tam odbyć sekcja zwłok.

Poszukiwania pięcioletniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego rozpoczęły się o północy 10 lipca, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.
Źródło info i foto: interia.pl

Miejska Górka: Ciało noworodka znalezione w szafie. Chłopiec zginął od uderzeń w głowę. 30-latce grozi dożywocie

W mieszkaniu w Miejskiej Górce policja znalazła ciało noworodka. 30-letnia matka ukrywała ciążę przed bliskimi, prokuratura postawiła jej zarzut zabójstwa. Wstępne ustalenia wskazują na to, że dziecko urodziło się żywe, zginęło od uderzeń w głowę. vW Miejskiej Górce (woj. wielkopolskie) policja i prokuratura ujawniły więcej informacji na temat sprawy śmierci noworodka. 30-letnia kobieta w ostatni wtorek, 2 lipca, trafiła do szpitala w Rawiczu ze względu na zły stan zdrowia.

Tam lekarze ustalili, że kobieta niedawno urodziła. W jej mieszkaniu pojawiła się policja – funkcjonariusze w szafie znaleźli ciało noworodka. W rozmowie z Polsat News rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Michał Smętkowski przekazał, że ustalono, iż 30-latka ukrywała ciążę przed wszystkimi, nawet rodziną, a dziecko urodziła w ukryciu.

Według wstępnych ustaleń chłopiec urodził się żywy, natomiast zginął od uderzeń w głowę. Po tym, jak 30-latkę wypisano ze szpitala w piątek, kobietę zatrzymano. Prokurator postawił jej zarzut zabójstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Świętokrzyskie: Dwie ludzkie nogi znalezione w rzece

Świętokrzyscy policjanci i strażacy od rana w niedzielę kontynuują poszukiwania ludzkich szczątków w rzece Kamienna w powiecie starachowickim. Jak powiedział PAP oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach Paweł Kusiak, w sobotę po południu funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie, że w nurcie Kamiennej w miejscowości Dziurów jeden z mieszkańców znalazł ludzką nogę.

– Policjanci, którzy przyjechali na miejscu przeszukiwali brzeg rzeki, a strażacy, przy pomocy płetwonurka i łodzi – jej nurt. Znaleźli drugą nogę – opisywał.

Do późnego wieczora szukano w rzece pozostałych części ciała. Czynności były wykonywane pod nadzorem prokuratura i lekarze patomorfologa. Poszukiwania wznowiono w niedzielę rano. Na miejscu pracują strażacy i policjanci.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zwłoki kobiety znalezione w okolicy rzeki Bystrzyca

Fot. Damian Klamka / East News Chorkowka13.08.2017. N/Z tasma policyjna

Ciało 64-letniej mieszkanki Świdnicy, znaleziono w okolicy rzeki Bystrzyca. Leżało tam najprawdopodobniej od środy. Teraz sprawę bada już policja oraz prokuratura. 

O sprawie informuje „Gazeta Wrocławska”. Tego makabrycznego odkrycia dokonali w czwartek ok. godz. 7:50 rano mężczyźni koszący trawę w okolicy rzeki Bystrzyca przy ul. Bokserskiej w Świdnicy (woj. dolnośląskie). Zwłoki 64-letniej mieszkanki miasta leżały w trawie, najprawdopodobniej już od dnia poprzedniego. Na miejsce natychmiast wezwano policję, dotarł tam również prokurator. 

Tożsamość denatki jest znana służbom, które będą teraz wyjaśniać przyczyny oraz dokładne okoliczności jej śmierci. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

17-latka z zarzutem zabójstwa noworodka. Trafiła do aresztu

Zarzut zabójstwa usłyszała matka noworodka, którego ciało, miesiąc temu znaleziono w rzece w Grabcu koło Szczekocin w Śląskiem. 17-latka została aresztowana. Dziewczyna przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia. Śledczy na razie nie ujawniają szczegółów. Prokurator postawił 17-latce zarzut zabójstwa córki. Zarzut może się jednak jeszcze zmienić.

Matka noworodka przejdzie jeszcze badana psychiatrycznie – informują prokuratorzy.

Ciało dziewczynki znaleziono w rzece na początku maja. Kilka dni później jedna z placówek medycznych powiadomiła policję, że zgłosiła się kobieta, która wymagała pomocy z powodu dużej utraty krwi. Okazało się, że kilka dni wcześniej urodziła dziecko. 17-latka nie została wtedy zatrzymana. Przebywała pod opieką lekarzy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciała małżonków znalezione w domu w Gogolinie

W jednym z domów w Gogolinie pod Opolem znaleziono w niedzielę zwłoki małżonków. Jak poinformował rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach, prawdopodobnie jest to tzw. samobójstwo rozszerzone. Jak dowiedziało się Radio Opole, dwa ciała znalezione przez policjantów to 53-letnia lekarka i 57-letni optyk.

Na zwłoki patrol natrafił około 14:50 podczas jednej z interwencji. Śledztwo mające na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci pary prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.

– Są też policjanci z Opola, którzy przyjechali do pomocy. Na miejscu pracują też policyjni technicy, którzy zabezpieczają ślady w związku z ujawnionymi zwłokami. Jeżeli chodzi o okoliczności związane ze śmiercią mieszkańców Gogolina, na tę chwilę mogę powiedzieć tylko tyle, że prawdopodobnie doszło do sytuacji, która jest określana jako samobójstwo rozszerzone – powiedział aspirant sztabowy Jarosław Waligóra, oficer prasowy krapkowickiej policji.

Na tym etapie śledztwa mundurowi nie udzielają informacji w sprawie charakteru obrażeń. Nieoficjalnie wiadomo, że na ciele kobiety widoczne były ślady duszenia. Nieżyjący byli dobrze znani w lokalnym środowisku. Mężczyzna był optykiem, a kobieta prowadziła prywatną praktykę lekarską. Policja nie podaje bliższych szczegółów zdarzenia.
Źródło info i foto: Fakt.pl