Gorzów Wielkopolski: Zaginęła para seniorów. 86-latka znaleźli, jego żony wciąż szukają

W Gorzowie Wielkopolskim zaginęło małżeństwo seniorów. 86-latka udało się odnaleźć dziś rano, był sam. Mężczyzna nie potrafi wytłumaczyć, gdzie jest jego żona. Wskazał tylko miejsce, gdzie ostatni raz ją widział. Władysławy Frątczak szukają policjanci z psami tropiącymi.

Gorzowscy policjanci szukają 74-letniej Władysławy Frątczak. W poniedziałek kobieta wraz ze swoim mężem wyszła wieczorem z mieszkania przy ul. Poniatowskiego w Gorzowie Wielkopolskim. Oboje wybrali się do lekarza i ślad po nich zaginął.

– Informację o ich zaginięciu otrzymaliśmy po godz. 20. Noc najprawdopodobniej spędzili na dworze. Dzięki intensywnym poszukiwaniom możliwe było odnalezienie 86-letniegi mężczyzny. Trwają poszukiwania jego żony – informuje nadkom. Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

Nie wie, co się stało z żoną

86-letniego mężczyznę znaleziono we wtorek rano. Na ulicy Szarych Szeregów dostrzegł go kierowca autobusu. Mężczyzna od razu poinformował policję. – Dziękujemy temu kierowcy za pomoc. Niestety przy 86-latku nie było jego żony. Stan mężczyzny jest dobry, ale kontakt jest z nim utrudniony. Nie potrafi wytłumaczyć, co się stało z jego żoną. Wskazał jedynie, że po raz ostatni widział ją właśnie na ulicy Szarych Szeregów, dlatego to tu i na terenie ogródków działkowych skupiamy nasze działania poszukiwawcze – wyjaśnia rzecznik lubuskiej policji.

Zaginiona Władysława Frątczak ma 150 cm wzrostu, jest szczupłą osobą. Ma problemy z chodzeniem, porusza się przy pomocy tzw. balkonika. Kobieta ma krótkie, siwe, lekko pofalowane włosy. Oczy koloru niebieskiego.

W Komendzie Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim ogłoszono alarm dla wszystkich policjantów. Funkcjonariusze z psami tropiącymi szukają 74-latki.

– Robimy wszystko, żeby jak najszybciej odnaleźć panią Władysławę. Wszystkie osoby, które mogą mieć informacje o miejsce przebywania kobiety proszone są o pilny kontakt z policją na numer alarmowy 112 – dodaje Maludy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Żona Romana Giertycha zarzuca CBA niedwuznaczne propozycje funkcjonariuszy wobec córki

Żona Giertycha zarzuca funkcjonariuszom CBA, którzy brali udział w przeszukaniu domu, że „kierowali niedwuznaczne propozycje i robili seksistowskie uwagi ” pod adresem jej córki. Jest odpowiedź rzecznika CBA. Po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy CBA, w związku z podejrzeniem o wyprowadzenie i przywłaszczenie około 92 milionów złotych ze spółki deweloperskiej Polnord, Roman Giertych trafił do szpitala. Za zarzuty postawione przez prokuraturę grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Barbara Giertych w mediach społecznościowych o seksistowskim zachowaniu funkcjonariuszy CBA względem córki Marii.

Seksistowskie zachowanie

Barbara Giertych zarzuciła CBA nieodpowiednie zachowanie funkcjonariuszy względem córki Marii podczas przeszukania domu w Józefowie.

„Skoro CBA działało zgodnie z procedurami to proszę mi wyjaśnić zgodnie z którą procedurą działali funkcjonariusze CBA, którzy robili niedwuznaczne propozycje i zachowywali się w sposób seksistowski w stosunku do mojej córki?” – napisała na Twitterze żona Giertycha.

Maria Giertych o przeszukaniu

„Do zatrzymania doszło przed warszawskim sądem. W tej chwili w domu jest kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu, funkcjonariuszy CBA, przeszukanie jest bardzo szczegółowe. Trwa już jakiś czas i pewnie jakiś czas potrwa” – mówiła w czwartek na antenie Polsat News Maria Giertych.

„Podczas przeszukania (które nadal trwa) tata powiedział, że ma nadzieje iż to bezprawie, które się dzieje z krzywdą dla niego i jego rodziny przyczyni się do upadku reżimu Jarosława Kaczyńskiego” – napisała córka Giertycha w dniu przeszukania.

Rzecznik CBA odpowiada

„Kolejny wpis oczerniający CBA. Córka Romana G. w rozmowie z mediami mówiła, że „agenci CBA zachowują się profesjonalnie” (1:25), Ryszard K. w innej stacji mówił to samo. Ale na TT można napisać wszystko” – odpowiedział na Twitterze Rzecznik CBA, Stanisław Żaryn.

Rzecznik zaznaczył, że czynności były prowadzone zgodnie ze standardami. „Nikt nie zgłosił takich uwag do protokołu, a Pani córka w rozmowie z mediami mówiła, że „agenci CBA zachowują się profesjonalnie”. Ma Pani jakaś wiedzę i dowody proszę kierować sprawę do prokuratury” – dodał Stanisław Żaryn.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Żona Romana Giertycha o stanie zdrowia męża

Roman Giertych w czasie zatrzymania przez służby stracił przytomność, został zabrany do szpitala w Otwocku, a następnie przewieziony do szpitala w Warszawie. Żona adwokata zdementowała słowa Stanisława Żaryna, który zasugerował, że stan zdrowia Giertycha „jest dobry”. Roman Giertych, który zasłabł podczas przeszukania jego domu w Józefowie przez funkcjonariuszy CBA. Przewiezionego go ze szpitala z Otwocka do jednego ze szpitali w Warszawie. Przeszukanie wstrzymano.

„Tata trafił do szpitala po tym jak zemdlał w obecności funkcjonariusza CBA w łazience. Wcześniej czuł się dobrze i mówił, że po jego odpowiedzi „nie” na pytanie funkcjonariuszy o to czy ma myśli samobójcze wybuchli oni śmiechem. Nie chcę myśleć co się stało. Dziękuje za wsparcie” – pisała na Twitterze córka prawnika, Maria Giertych. Ona jako pierwsza poinformowała o zatrzymaniu ojca i przeszukaniu.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, w czwartek wieczorem poinformował, że stan zdrowia zatrzymanego jest dobry. „W tej chwili wykonywane są rutynowe badania lekarskie”- napisał Stanisław Żaryn na Twitterze.

Te słowa zdementowała jednak Barbara Giertych, żona adwokata. „Wbrew temu co twierdzi @StZaryn ja po rozmowie z lekarzami dowiedziałam się, że stan zdrowia @GiertychRoman jest poważny, zagrażający zdrowiu i życiu” – napisała na Twitterze w piątek wczesnym rankiem.

W czwartek wieczorem oświadczenie w sprawie zatrzymania Giertycha wydał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

„Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia” – napisał RPO.

Pyta m.in. o to, jakie okoliczności uzasadniają takie działania w ramach postępowania wobec adwokata, który jest osobą publiczną, jest dostępny i nie odmawia współpracy z organami państwa. „Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat?” – dodał Bodnar.

Podkreślił, że jako RPO nie odnosi się do „merytorycznych dotyczących zatrzymania”, ale przypomina, że od momentu zatrzymania „to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego”. Zapewnił, że będzie monitorował sprawę.

Zatrzymanie ws. wyrządzenia szkody spółce

Roman Giertych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledczy są zdania, że uczestniczył w grupie, która wyrządziła szkodę spółce giełdowej na kwotę 90 milionów złotych. Materiał zgromadzony przez CBA ma wskazywać, że Roman Giertych i biznesmen Ryszard K. oraz inne zatrzymane dziś osoby brały udział w zorganizowanym procederze polegającym na wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki, przywłaszczeniu i praniu pieniędzy.

Sprawa jest rozwojowa i planowane są kolejne zatrzymania – informuje CBA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policja poszukuje Janusza F. podejrzanego o zabójstwo swojej żony

Policjanci od kilku dni poszukują Janusza F. podejrzanego o zabójstwo swojej żony. Funkcjonariusze publikują w sieci jego wizerunek i apelują z prośbą o kontakt wszystkie osoby, które widziały poszukiwanego i mogłyby udzielić jakichkolwiek informacji.

– Mężczyzna ma rolę podejrzanego. W momencie jego znalezienia zostanie zatrzymany i będzie mu ogłoszony zarzut, będzie przesłuchiwany i będzie mógł podać swoją wersję zdarzenia – wyjaśnił Marcin Gajdamowicz z Prokuratury Rejonowej w Kolnie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

36-letni strażnik miejski zabił ciężarną żonę

36-letni dziś Piotr Sz. był strażnikiem miejskim w Bielsku-Białej (woj. śląskie), gdy dopuścił się przerażającej zbrodni. Mężczyzna gołymi rękami udusił swoją ciężarną żonę, po czym zaczął szykować sobie alibi, pisząc w mediach społecznościowych, że żona już śpi. Następnego dnia zgłosił zaginięcie 33-letniej Izabeli Sz. Piotr Sz. przyznał się już do zabójstwa. Grozi mu dożywocie.

– Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 33-letniej żony, a zarazem o to, że używając przemocy wobec kobiety doprowadził do przerwania ciąży. W wyniku tego zmarło dziecko – poinformował szef prokuratury Bielsko-Biała Północ, prokurator rejonowy Bogusław Strządała. Piotr Sz. miał przyznać się do tego, ale nie przyznał się natomiast do fizycznego i psychicznego znęcania się nad kobietą, za co również będzie odpowiadał. Akt oskarżenia został skierowany do sądu okręgowego w Bielsku-Białej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Tomasz J. zabił żonę i doprowadził do wybuchu w kamienicy. Został skazany na dożywocie

Na karę dożywotniego pozbawienia wolności skazał w środę poznański sąd Tomasza J., oskarżonego m.in. o zabójstwo żony i doprowadzenie do wybuchu w kamienicy na poznańskim Dębcu. W ocenie sądu, „to jedyna, kara, jaką za te czyny można wymierzyć”. 4 marca 2018 r. wskutek wybuchu gazu zawaliła się część kamienicy na poznańskim Dębcu. Prokuratura ustaliła, że bezpośrednią przyczyną eksplozji było celowe odkręcenie przez Tomasza J. rury doprowadzającej gaz do kuchenki. W ruinach znaleziono ciała pięciu osób; rannych zostało ponad 20 mieszkańców kamienicy.

Prokuratura oskarżyła Tomasza J. o zabójstwo żony, Beaty J., znieważenie jej zwłok, a także o zabójstwo czterech osób i usiłowanie zabójstwa 34 mieszkańców kamienicy poprzez doprowadzenie do wybuchu gazu. Tomasz J. został też oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego, w wyniku którego ciężkich obrażeń doznał jego syn Kacper.

W środę Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Tomasza J. na karę dożywotniego pozbawienia wolności. O warunkowe przedterminowe zwolnienie Tomasz J. może się ubiegać po 30 latach. Sędzia Katarzyna Obst podkreśliła w uzasadnieniu, że „to jedyna, adekwatna kara, jaką za te czyny można wymierzyć”.

Wyrok nie jest prawomocny.

Przyznał się do spowodowania wypadku drogowego

Oskarżony był obecny podczas odczytywania wyroku. W środę, przed zamknięciem przewodu sądowego, złożył oświadczenie, w którym przyznał się jedynie do spowodowania wypadku drogowego, w którym uczestniczył jego syn Kacper. Jak mówił, „nie pamiętam okoliczności tego zdarzenia, oraz przyznaję, że mogłem przekroczyć prędkość. Nie wiem, jak to się stało, być może zarzuciło prowadzony przeze mnie pojazd, może wyskoczyło zwierzę. Być może źle się poczułem, zrobiło mi się słabo, może się zamyśliłem”.

– Jest mi bardzo z tego przykro i nie daje mi to spokoju. Bardzo martwię się o syna, nigdy bym jego nie skrzywdził. Bardzo mocno i z całego serca kocham Kacperka – powiedział.

To były jedyne słowa, które oskarżony wypowiedział w trakcie procesu; na pierwszej rozprawie odmówił uczestnictwa w kolejnych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znaleziono ciało 61-letniego mężczyzny w Czarnym Dunajcu. Zatrzymano żonę mężczyzny

62-letni mężczyzna został znaleziony martwy w Czarnym Dunajcu (woj. małopolskie). Przed śmiercią zadano mu liczne ciosy nożem. Policja zatrzymała jego małżonkę. Zatrzymana kobieta jest równolatką denata. Miała prawie promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Teraz sprawą zajmie się Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu.

Kobieta zostanie przesłuchana, dopiero gdy wytrzeźwieje. Wtedy też zapadnie decyzja o ewentualnym postawieniu jej zarzutów.
Źródło info i foto: wp.pl

Pomorze: W nocy mąż zastrzelił żonę, następnie popełnił samobójstwo

Tragedia w gminie Czarne w powiecie człuchowskim na Pomorzu. W nocy mąż zastrzelił żonę, następnie popełnił samobójstwo. W tym czasie w domu było dwoje dzieci. Nic im się nie stało – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Do zdarzenia doszło w domu jednorodzinnym, w niewielkiej miejscowości.

Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu około godz. 6 rano. Mężczyzna – najprawdopodobniej z broni myśliwskiej – zastrzelił swoją żonę, a następnie popełnił samobójstwo. W momencie tragedii w domu było dwoje dzieci w wieku 10 i 16 lat. Oboje trafili pod opiekę rodziny, do której skierowano także psychologia.

Policja i prokuratura ustalają okoliczności zdarzenia. Na razie nie mówi jednak o szczegółach.
Źródło info i foto: interia.pl

Gotowy akt oskarżenia przeciwko Markowi S. Sprawa dotyczy podżegania do zabójstwa swojej żony

Foto: Mateusz Jagielski/East News Warszawa, 11.02.2019. Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner przybyl do warszawskiej prokuratury okregowej na przesluchanie ws. spolki Srebrna.

Do sądu trafił akt oskarżenia skierowany przeciwko Markowi S., który miał podżegać do zabójstwa swojej żony Izabelli S. Grozi mu dożywocie. 

Mirosława Chyr, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformowała, że do sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko Markowi S. Zarzuca mu się, że w okresie od kwietnia 2018 roku do lipca 2019 roku podżegał Krzysztofa M. do zabójstwa żony. „Motywacja oskarżonego wynikała z niechęci do usposobienia żony” – poinformowała Chyr.

Marek S. oskarżony za podżeganie do zabójstwa swojej żony

Rzeczniczka prasowa dodała, że prokurator oskarżył także o ułatwienie popełnienia zabójstwa Izabelli S. Rafała D.

„Oskarżony Rafał D. skontaktował zleceniodawcę Marka S. z Krzysztofem M., udzielał Krzysztofowi M. wskazówek i informacji, co do sposobu dokonania zabójstwa, dostarczał mu pieniądze w kwocie 7500 zł na zakup przedmiotów potrzebnych do realizacji zamierzonej zbrodni” – podała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zbrodnia w Raciążu. Cezary Ch. zastrzelił żonę, bo chciała od niego odejść

To wyglądało jak egzekucja! Chorobliwie zazdrosny Cezary Ch. (36 l.) z zimną krwią zastrzelił żonę Milenę Ch. (32 l.). Cudem jatkę przeżył partner Mileny, Paweł D. (35 l.), który został postrzelony przez zaślepionego furią szaleńca. Na koniec zabójca popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę.

Cezary Ch. zaplanował zbrodnię w najdrobniejszych szczegółach. Najpierw zdobył pistolet, a potem zwabił do swojego mieszkania Milenę. Miała przyjść i odebrać dokumenty potrzebne do sprzedaży ich wspólnego mieszkania. Milena coś musiała przeczuwać. Poprosiła swojego nowego partnera, Pawła D., żeby pojechał razem z nią. Kiedy weszła do mieszkania, padł pierwszy strzał. Nie był śmiertelny. Kobieta zdążyła jeszcze wybiec na klatkę schodową. Dopiero tam dosięgnął ją drugi, zabójczy pocisk.

Przerażony partner słysząc strzały, wbiegł po schodach na górę. Wtedy stanął oko w oko z mordercą. Cezary Ch. nie zastanawiał się długo. Wygarnął w kierunku rywala dwa razy. Na szczęście niezbyt celnie. Rannemu udało się uciec. Morderca wrócił do mieszkania i strzelił sobie w głowę.

– Milenka zawsze była bardzo miła i uśmiechnięta. Kochała dzieci, była przedszkolanką w Płońsku. Miała dwóch synów Kacperka i Konrada. Bardzo ich kochała, to były jej oczka w głowie – opowiada sąsiadka. – Teraz zostały sierotkami…
Źródło info i foto: Fakt.pl