Jest wyrok w sprawie gwałtu w Dubience. 27-latek twierdzi, że pomylił żonę z jej siostrą

Jest wyrok ws. gwałtu po rodzinnej imprezie w Dubiance pod Chełmem. Mężczyzna został uznany winnym wykorzystania seksualnego młodszej siostry swojej żony. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom 27-latka. Ten mówił o pomyłce. Wyrok w sprawie, która miała swój początek podczas Świąt Wielkanocnych już niemal dwa lata temu, wydał właśnie Sąd Rejonowy w Chełmie. 27-latek został skazany na karę siedmiu miesięcy więzienia i ma zapłacić 5 tys. zł zadośćuczynienia kobiecie, którą wykorzystał – podaje nowytydzien.pl. Mężczyzna ma zwrócić także ponad 4 tys. zł, które ofiara wydała na koszty sądowe.

Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom Tomasza K., który wydarzenia z nocy w kwietniu 2018 r. tłumaczył pomyłką. Tego dnia w domu rodziców w Dubiance w woj. lubelskim we wspólnej imprezie uczestniczyły dwie dorosłe już córki z mężami. Był też alkohol, a wieczorem wszyscy rozeszli się do pokojów gościnnych.

Domowników obudziły odgłosy awantury. Okazało się, że mąż młodszej siostry nakrył w jej pokoju szwagra.
Źródło info i foto: wp.pl

Prokuratura zarzuca Zbigniewowi S. 188 przestępstw

Zarzuty popełnienia 188 przestępstw przedstawiła kielecka prokuratura Zbigniewowi S., podejrzanemu o kierowanie gróźb pod adresem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego żony Patrycji Koteckiej. Do sądu trafił wniosek o trzymiesięczny areszt dla Zbigniewa S. Zbigniew S. został zatrzymany we wtorek na polecenie Prokuratury Okręgowej w Kielcach przez policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji. Prokuratura postanowiła o zmianie i uzupełnieniu zarzutów wobec niego.

– Śledztwo wszczęto w oparciu o zawiadomienie o przestępstwie na szkodę funkcjonariuszy publicznych, tj. konkretnie prokuratorów z jednej z krakowskich prokuratur. Materiały przekazano do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. Następnie do sprawy dołączano sukcesywnie materiały innych postępowań, które związane były podmiotowo i przedmiotowo z tym postępowaniem – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.

Dodał, że „zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy dał podstawy do przedstawienia Zbigniewowi S. szeregu zarzutów”.

– Dotyczących przede wszystkim znieważania funkcjonariuszy publicznych, m.in. prokuratorów, sędziów, funkcjonariuszy służby więziennej i policji oraz wywierania groźbami bezprawnymi wpływu na ich prawne czynności służbowe, a nadto kierowania wobec nich gróźb bezprawnych oraz znieważania i zniesławiania tych funkcjonariuszy – podkreślił Prokopowicz.

Rzecznik kieleckiej Prokuratury Okręgowej przypomniał, że w maju zeszłego roku prokurator przedstawił Zbigniewowi S. 145 zarzutów. Przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do zarzuconych mu przestępstw i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

– Mmimo tego Zbigniew S. nie zaprzestał swojej przestępczej działalności. Systematycznie gromadzony nowy materiał dowodowy uzasadniał wydanie postanowienia o uzupełnieniu mu zarzutów, ogłoszenia ich podejrzanemu, jego przesłuchania i podjęcia decyzji co do stosowania środków zapobiegawczych. Te okoliczności legły u podstaw decyzji o zatrzymaniu podejrzanego – zaznaczył Prokopowicz.

Wśród nowych czynów zarzucanych Zbigniewowi S. znalazły się przestępstwa kierowania gróźb pozbawienia życia matki ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Groźby te padły w wideo opublikowanym na stronie internetowej S.

– Kolejne nowe zarzuty dotyczą czynów popełnionych przez Zbigniewa S. wspólnie i w porozumieniu z inną ustaloną osobą. Polegały na rozpowszechnianiu fałszywych zdjęć i informacji mających zdyskredytować ministra sprawiedliwości i zastępcę Prokuratora Generalnego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Beatę Marczak. Ofiarą tych działań padła także żona Zbigniewa Ziobry – powiedział Prokopowicz.

Jak ustaliła prokuratura, „te działania Zbigniewa S., mają na celu wywarcie bezprawnego wpływu na pracę prokuratorów w sprawach dotyczących Zbigniewa S. i innych osób podejrzanych o popełnienie poważnych przestępstw”.

Wśród osób pokrzywdzonych bezprawnymi działaniami Zbigniewa S. są też politycy, a wśród nich prezydent RP Andrzej Duda, a także posłowie Jarosław Kaczyński i Jacek Sasin.

– Prokurator przedstawił Zbigniewowi S. zarzuty popełnienia 188 przestępstw. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew S. nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień – poinformował Prokopowicz.

Dodał, że prokurator zdecydował o skierowaniu do Sądu Rejonowego w Kielcach wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego.

– Spełnione zostały wymagane przesłanki ogólne do stosowania środków zapobiegawczych, tj. uprawdopodobnienie popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów, konieczność zapobiegnięcia popełnieniu nowego ciężkiego przestępstwa, konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa, a nadto zaistniały przesłanki szczególne w postaci uzasadnionej obawy bezprawnego utrudniania postępowania przez podejrzanego oraz uzasadnionej obawy, że podejrzany popełni przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, zwłaszcza, że popełnieniem takich właśnie przestępstw groził – podkreślił prokurator.

Dodał, że „tylko środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania może prawidłowo zabezpieczyć dalszy tok śledztwa. Obecnie oczekujemy na decyzję sądu” – powiedział Prokopowicz.
Źródło info i foto: TVP.info

Podlasie: Matka i córka znalezione martwe w domu. Prokuratura bada sprawę

Podlascy policjanci wyjaśniają okoliczności tragedii rodzinnej w miejscowości Osipy-Zakrzewizna koło Wysokiego Mazowieckiego. Nie żyją dwie kobiety.

– Z informacji jakie dotarły do policjantów po godzinie 14 wynika, że mężczyzna po powrocie do domu odnalazł ciała swojej żony i córki – przekazał w sobotę wieczorem rzecznik podlaskiej policji nadkom. Tomasz Krupa.

Policja nie precyzuje, co mogło być przyczyną zgonu dwóch kobiet.

– Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśniają wszelkie okoliczności tego zdarzenia – dodał nadkom. Krupa. Poinformował też, że mężczyźnie zapewniono pomoc psychologa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Bartłomiej R. skazany na 15 lat więzienia za wypchnięcie z balkonu ciężarnej żony

15 lat w więzieniu spędzi 35-letni mężczyzna, oskarżony o znęcanie się nad żoną i usiłowanie pozbawienia jej życia – orzekł Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Gdy kobieta była w piątym miesiącu ciąży, wypchnął ją z balkonu na pierwszym piętrze. Wyrok jest prawomocny.

Sąd Apelacyjny podtrzymał tym samym orzeczenie sądu niższej instancji wydane w lutym tego roku. Wyrok 15 lat więzienia objął też karę za zarzut posiadania przez oskarżonego w komputerze treści pornograficznych z udziałem dzieci. Sąd Okręgowy nakazał ponadto zapłatę przez oskarżonego pokrzywdzonej Kamili R. 50 tys. zł zadośćuczynienia. Od tego wyroku apelację wniósł obrońca oskarżonego.

Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności – a konkretnie fakt, że w trakcie upadku pokrzywdzona uderzyła w głową parapet balkonu na parterze – spowodował, że szybkość, z jaką pokrzywdzona wypadała została wyhamowana. I nieco zmieniło to położenie ciała. Pokrzywdzona spadając głową na chodnik ten wypadek przeżyła i szczęśliwie przeżyło ten wypadek także jej nienarodzone dziecko – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Marta Urbańska.

Z ustaleń śledztwa wynika, że mężczyzna ze szczególnym okrucieństwem znęcał się psychicznie i fizycznie nad 31-letnią dziś kobietą od 2013 r. do 2 czerwca 2016 r. Tego dnia Bartłomiej R. wypchnął ciężarną żonę z balkonu mieszkania w Gdyni. Po upadku kobieta doznała urazu głowy, płodowi nic się nie stało. Dramatyczną sytuację widzieli robotnicy pracujący przy bloku, którzy zawiadomili policję i pogotowie ratunkowe.

Jak ustaliła prokuratura, znęcanie się polegało m.in. na tym, że oskarżony uderzał Kamilę R. pięścią i otwartą dłonią po całym ciele, bił ją metalową pałką i kablem, rozbił lustro na jej głowie, rzucał nią o podłogę i ścianę, a także przypalał ją papierosami oraz kłuł igłami w okolicy pośladków. Prześladowana kobieta spędzała od czasu do czasu noce w piwnicy lub na dworcu PKP.

Bartłomiejowi R. zarzucono też, że znieważał swoją żonę słowami, kazał nagrywać jej rozmowy z bliskimi, a później je kontrolował.

Zarówno w trakcie śledztwa, jak i podczas procesu przed sądem niższej instancji, który toczył się za zamkniętymi drzwiami, oskarżony nie przyznał się do winy. Zaprzeczał, że znęcał się nad żoną i wypchnął ją z balkonu i że miał materiały pedofilskie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Petersburg: Torturowanie studentki, niewyjaśniona śmierć żony profesora

​”Nawet Dostojewski by tego nie wymyślił” – tak rosyjskie media komentują głośną sprawę morderstwa studentki w Petersburgu. Zabójca, Oleg Sokołow – uznany profesor państwowego uniwersytetu, odznaczony m.in. przez prezydenta Francji – przyznał się do winy. Na jaw wychodzą jednak kolejne mroczne fakty z jego przeszłości.

Słynny historyk został zatrzymany w sobotę 9 listopada, gdy wpadł do Mojki – rzeki w Petersburgu. Okazało się, że próbował wyrzucić worek z odciętymi rękami młodej kobiety. W jego mieszkaniu znaleziono rozczłonkowane ciało 24-letniej Anastazji Jeszczenko – jego studentki, współpracownicy i kochanki.

63-latek przyznał się do zbrodni – powiedział, że zastrzelił kobietę w swoim mieszkaniu, a po dwóch dniach postanowił pozbyć się ciała. Po wszystkim chciał w stroju Napoleona popełnić samobójstwo przed Twierdzą Pietropawłowską.

Brat 24-latki o ostatniej rozmowie z siostrą

Brat zamordowanej 24-latki w rozmowie z REN TV opowiedział o swoim ostatnim kontakcie z kobietą, niedługo przed jej śmiercią. Według niego dziewczyna płakała i powiedziała, że Sokołow ją uderzył. Przyczyną sprzeczki było to, że Anastazja chciała iść na urodziny do znajomych, ale historykowi się to nie spodobało.

Zaczął ją obrażać i mówić, że jest niewdzięczna, a potem ją uderzył. Wyszła z domu, zadzwoniła do mnie – powiedziała, że nie ma do kogo zadzwonić, oprócz mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Prosiłem ją, by od niego odeszła. Powiedziała, że musi tam wrócić po rzeczy. Noc planowała spędzić w hostelu – mówi Siergiej Jeszczenko. Dodał, że siostra zapewniła go, że wszystko będzie w porządku.

Media informują, że matka 24-latki jest podporuczniczką policji we wsi w Kubaniu.

Sprawiał wrażenie osoby niezrównoważonej

Sprawa zszokowała całą Rosję, a zwłaszcza inteligenckie środowisko Petersburga. Sokołow był uznanym naukowcem, specjalistą od wojen napoleońskich. Otrzymał nawet Order Legii Honorowej od francuskiego prezydenta Jacquesa Chiraca. Mieszkał w prestiżowej dzielnicy, miał wpływowych patronów, wśród których był m.in. kontrowersyjny biznesmen Wiktor Baturin.

Rosyjscy dziennikarze zbierają liczne historie, których bohaterem – zazwyczaj negatywnym – był Sokołow. Jak mówi historyk Dmitrij Wituszkin, Sokołow jego zdaniem od lat sprawiał wrażenie osoby niezrównoważonej. Gdyby ktoś zwrócił uwagę na jego zachowanie, to moglibyśmy uniknąć tragedii – mówi w rozmowie z gazetą „Moskowskij Komsomolec”. Historię zabójstwa studentki porównuje do makabrycznego filmu „Ładunek 200” Aleksieja Bałabanowa.

Wituszkin wspomina, że Sokołow nigdy nie ukrywał swojego związku z 24-letnią studentką. Na uniwersytetach obowiązuje niepisana zasada, że wykładowcy nie mogą się wiązać ze studentami. Ale nie dotyczyła ona Sokołowa – mówi. Twierdzi jednak, że związek ten nie powstał z miłości. Dziewczyna pochodziła z prowincji, chciała mieć wikt i opierunek w Petersburgu. Sokołow wykorzystał sytuację – mówi.

„Uwielbiał młode studentki”

Absolwenci uniwersytetu w Petersburgu wspominają, że Sokołow zawsze miał „pociąg do młodych dziewcząt”. Oprócz Francji, kochał młode studentki. Organizował imprezy kostiumowe, bale, zapraszał do swojego domu na szampana. Te co przychodziły, dostawały piątki bez egzaminów. Automatycznie zdawały też te, które przychodziły w krótkich spódnicach – mówi jeden ze studentów Sokołowa.

Była studentka Sokołowa , wspomina profesora jako bardzo agresywnego. Kiedyś wziął kartkę z mojego biurka, rozdarł ją, krzycząc jak szalony, że nie przywykł do Wschodu, bo wychował się w społeczeństwie europejskim. Po tym incydencie przestałam przychodzić na zajęcia z nim – mówi Jekaterina.

Przeszłość pełna przemocy

W życiu Olega Sokołowa było już kilka epizodów, które mogłyby go doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości. Na przełomie lat 80. i 90. podczas rekonstrukcji historycznej, zmarł jeden z uczestników. Sokołow, który był szefem klubu, zdołał uniknąć kary.

Profesor był także w konflikcie z kontrowersyjnym samozwańczym historykiem Jewgienijem Ponasenkowem, który oskarżał Sokołowa o plagiat. Ponasenkow twierdzi, że rok temu ostrzegał policję, że Sokołow zamorduje jakiegoś studenta. Powoływał się na historię jednej z jego studentek, która twierdziła, że ją torturował.

Sokołow przywiązał mnie do krzesła. Uderzyć w twarz i brzuch. Wrócił z żelazem. Rozgrzał je, przyłożył mi do twarzy i groził, że mnie oszpeci. Potem zaczął mnie bić. Groził, że mnie zabije i zakopie zwłoki na budowie – mówiła studentka w 2008 roku. Sprawa jednak nie trafiła do sądu.

Zdaniem Ponasenkowa, pierwsza żona Sokołowa – z którą historyk ma córkę mieszkającą we Francji – zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

40-latek znęcał się nad żoną. Bił i raził ją prądem. Trafił do aresztu

40-letni mieszkaniec gminy Poniatowa, podejrzany o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad swoją 41-letnią partnerką, został aresztowany – poinformowała w sobotę policja. Mężczyznę funkcjonariusze zatrzymali po interwencji w jego mieszkaniu.

Według ustaleń policji mężczyzna wszczynał awantury, podczas których popychał, szarpał, wyzywał i wyganiał kobietę wraz z dziećmi z domu oraz niszczył przedmioty codziennego użytku.

– Kilka dni temu 41-letnią kobietę w miejscu zamieszkania odwiedził dzielnicowy razem z pracownikiem socjalnym. Okazało się, że 41-latka miała na ciele ślady pobicia. Wystraszona kobieta nieśmiało przyznała, że podczas ostatniej awantury uderzył ją jej 40-letni partner, który również poraził ją prądem – poinformowała podkom. Sabina Piłat z Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim.

Policjanci zatrzymali 40-latka. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie zarzutu znęcania się nad partnerką, a Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim przychylił się do wniosku policji oraz prokuratora i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 40-latka.

Mężczyźnie grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Żona szefa ukraińskiej policji zatrzymana. Chciała przewieźć 650 tys. euro

Żona szefa policji Ukrainy została zatrzymana na polskiej granicy, gdy próbowała przemycić 650 tys. euro – podała ukraińska agencja informacyjna UNIAN. Kobieta nie zgłosiła wcześniej przewozu takiej gotówki. O zatrzymaniu na portalu społecznościowym napisał poseł lwowskiej rady miejskiej Igor Zinkevych. Jak dowiedział się z nieoficjalnych źródeł, podejrzaną o przemyt jest Victoria Knyazeva, żona Serhiya Knyazeva.

Informację o jej zatrzymaniu potwierdził Aleksandr Dubinskiy, dziennikarz i poseł partii Sługa Ludu.

Kobieta chciała przekroczyć granicę Hrebenne-Rawa Ruska razem z dwoma Ukraińcami i Chorwatem, o czym napisał były celnik i bloger Pavel Vereshchagin. Dodał, że wszyscy zostali zatrzymani i przebywają w areszcie na polskiej granicy.
Źródło info i foto: TVP.info

Zawodowy żołnierz zgwałcił 13-miesięczną córkę znajomych. Grozi mu 15 lat więzienia

32-letni Łukasz K., żołnierz w stopniu szeregowego, zgwałcił 13-miesięczną córeczkę znajomych, którą opiekowała się jego żona. W rozmowie z prokuratorem tłumaczył, że nie wie, co nim powodowało i co go do takiego działania popchnęło. Grozi mu nawet piętnaście lat więzienia.

Do tragedii doszło 10 września w Szczecinku. Małżeństwo powierzyło swoją 13-miesięczną córkę sąsiadce, która miała się nią przez jakiś czas zaopiekować. Kobieta zostawiła dziewczynkę na chwilę ze swoim mężem Łukaszem K. To wtedy miało dojść do gwałtu na dziecku.

Sprawa wyszła na jaw, gdy dziewczynka trafiła z powrotem w ręce rodziców. Dziecko miało zakrwawione ubranka, dlatego rodzice zawieźli je do szpitala. To co usłyszeli od lekarzy, zmroziło im krew w żyłach. W trakcie badania u dziewczynki stwierdzono rany krocza, które wskazywały, że mogły one powstać w wyniku gwałtu. Stan dziecka był na tyle poważny, że zostało ono przetransportowane do kliniki ginekologii w Szczecinie.

Łukasz K. został zatrzymany przez policję. Jak się okazało, jest zawodowym żołnierzem. Postawiono mu zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem. – Łukasz K. przyznał się do popełnienia zarzucanego przestępstwa i złożył wyjaśnienia, że wykorzystał dziecko seksualnie. Przekazał, że nie wie, co nim powodowało i co go do takiego działania popchnęło. Uczynił to pod wpływem nagłego impulsu – przekazał Polsatowi Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Mężczyźnie grozi nawet 15 lat pozbawienia wolności. Czeka teraz na rozprawę sądową w specjalnie strzeżonej celi w więzieniu w Czarnem.

Zarzuty postawiono również Kindze K., żonie oskarżonego. Prokuratura zarzuca jej narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo osobę, która znajdowała się pod jej opieką.

Prokuratura będzie również sprawdzać, czy dzieci małżeństwa – 2-letnia dziewczynka i 6-letni chłopiec – także nie padli ofiarą przemocy seksualnej. Członkowie rodziny oskarżonych, do których dotarł Polsat News zapewniają jednak, że zostały one przebadane przez lekarza, który nie stwierdził żadnych śladów molestowania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

34-letni żołnierz zaatakował ciężarną żonę siekierą. Trafił do aresztu

Trzymiesięczny areszt tymczasowy zastosował w sobotę sąd wobec 34-letniego żołnierza spod Radomia, który zaatakował siekierą ciężarną żonę. Kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Dziecka nie udało się uratować. Jak poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, zgodnie z wnioskiem prokuratury sąd wydał decyzję o aresztowaniu mężczyzny na trzy miesiące, do 17 grudnia.

W piątek 34-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa żony poprzez zadanie jej ciosów siekierą w okolice głowy i ramion. Śledczy postawili mężczyźnie także zarzut zabójstwa dziecka. Grozi mu dożywocie.

Według rzecznika podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i odpowiadał na pytania prokuratora. Na tym etapie śledztwa prokuratura nie informuje jednak o szczegółach. 34-latek zaatakował siekierą żonę będącą w ósmym miesiącu ciąży. Następnie mężczyzna poszedł do sąsiadki i powiedział jej o tym, co zrobił. Kobieta powiadomiła policję. Sprawca został zatrzymany. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe.

Ranna kobieta została przewieziona do jednego z radomskich szpitali. Jest w stanie ciężkim, realnie zagrażającym życiu. Pomimo podjętych przez lekarzy starań, nie udało się uratować dziecka.

Badanie alkomatem wykazało, że 34-latek był trzeźwy. Od mężczyzny pobrano krew do dalszych badań w kierunku obecności w organizmie środków odurzających.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

34-letni żołnierz zaatakował ciężarną żonę siekierą. Dziecko zmarło, kobieta walczy o życie

34-letni zawodowy żołnierz miał kilkukrotnie uderzyć ciężarną żonę siekierą w głowę. Do zdarzenia doszło w Lisowie (woj. mazowieckie) w środę wieczorem. Lekarzom nie udało się uratować dziecka. Kobieta jest w stanie zagrażającym życiu.

Do zdarzenia doszło w środę wieczorem w jednym z domów w Lisowie niedaleko Radomia. – 34-letni żołnierz zawodowy zaatakował siekierą swoją żonę, którą była w 8 miesiącu ciąży. Kobieta w stanie ciężkim została przewieziona do szpitala, gdzie przeszła operację, jest w stanie zagrażającym życiu. Niestety, dziecka nie udało się uratować – poinformował prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak dodał prokurator, mężczyzna po zdarzeniu poszedł do sąsiadki, której opowiedział, co zrobił. Kobieta wezwała policję i pogotowie ratunkowe.

– Mężczyzna został zatrzymany. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Pobrano krew do badań na obecność środków odurzających. Po zgromadzeniu materiału dowodowego, mężczyzna zostanie przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Warszawie do wydziału do spraw wojskowych, gdzie zostaną mu przedstawione zarzuty – przekazał prokurator.
Źródło info i foto: polsatnews.pl